Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rodzina

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów

No i wczoraj brat z matką wrócili. Wszystko co dobre szybko się kończy. No za⁎⁎⁎⁎ście szybko zleciał ten tydzień. Wszystko j⁎⁎ie fajami. Plecak, torby, ubrania.

Ludzie to są jednak głupi, zarówno moja matka jak i rodzina stamtąd. Zamiast nadać paczkę kurierem lub paczkomat to się tłuką z torbami pociągiem i dźwigają klamoty przeznaczone do rozdania po rodzinie.

Przed wyjazdem popsuł się nam czajnik to ciotka kupiła czajnik tam, w biedronce i dała jako prezent mojej starej. Wieźli go całą drogę a wystarczyło dać pieniądze a najlepiej to nie wyzbywać się kasy bo mało jej tam mają. Ciotka dała też słoiki a wystarczyło zrobić paczkę i po kilku dniach wysłać.

Wyjazd na tydzień, dwie osoby a wzięli spory plecak turystyczny, dużą torbę, mniejszą torbę i walizkę na kółkach i siatkę z podręcznymi rzeczami. No ja pi⁎⁎⁎⁎lę.

    

Pokaż więcej komentarzy (14)

Sum

w Hydepark

30piorunów

Święta to wspaniały czas na podsumowanie minionego roku, przemyślenia na to co udało się bądź nie i na przygotowanie co czeka nas w roku następnym.

W tym roku zdecydowanie czuję się spełniony jako człowiek.

Mimo bardzo burzliwego początku spowodowanego kłodami stawianych mi zarówno w pracy. jak i samochodom – mojej wielkiej pasji.

Pierwszy problem rozwiązałem prosto – przeszedłem na contracting – czyli coś co bardzo pasuje mojemu charakterowi. Jest to zdecydowanie dużo bardziej ryzykowne niż praca na etacie, ale ja jestem jeszcze z pokolenia które uczono „kto nie ryzykuje ten nie je!”.

Jestem mega szczęśliwy i jest to coś, co będę chciał robić w przyszłości, uważam, że świetnie odnajduje się tutaj, a klient dla którego pracuję jest bardzo dobrym inżynierem i doskonale się dogadujemy.
Co do drugiego – spełniłem sporo ze swoich marzeń. Spotkałem ekipę, z którymi w końcu wybrałem się na kilka porządnych track dayów – w tym legendarny Nurburgring, gdzie poznałem Mishę Charoudina. Wiele z problemów z samochodami kosztowało mnie dużo nerwów, ale dzięki temu nauczyłem się naprawdę sporo.

Projekt Gauge.S się powoli rozwinął, dzięki pomocy przyjaciół udało mi się zrealizować wiele wariacji dla innych modeli oraz stworzyć nową wersje oprogramowania, która zdecydowanie przewyższa możliwości poprzedniej.

Dzięki temu projektowi udało mi się poznać, według mnie, najlepszego YouTubera jeśli chodzi o tematy BMW czyli Sretena z kanału M539 Restorations i również mój produkt wystąpił na jego kanale!

Jestem również niesamowicie dumny z mojego syna, Feliksa, którego miłość zarówno moja, jak i mojej wspaniałej żony, sprawiła że poznaje on świat coraz lepiej i staje się z dnia na dzień bardziej samodzielny, przy okazji katując nas filmami Auta niemal codziennie…

Na przyszły rok plany mam jeszcze większe, trzy ciekawe samochody, które poznacie gdy przyjdzie czas, dadzą jeszcze większą szansę na ciekawe przygody z torów – a przyszły rok mam zamiar pojawiać się na nich jeszcze więcej!

2023 rok był zdecydowanie dla mnie jednym z najlepszych. I życzę wam, moi drodzy, by przyszły rok był i również dla was owocny, a święta spędzone z rodziną, przyjaciółmi obdarzone były szczerymi emocjami i rozmowami – i nawet jeśli będzie pełno awantur – to pamiętajcie, że to część świątecznej atmosfery! Móc uzewnętrznić się raz do roku, wykrzyczeć wszystkie bóle i obdarować się jedną z najcenniejszych rzeczy jakie mamy – naszą szczerością – to zdecydowanie powód do radości – bo po każdej burzy przychodzi słońce, a burza sprawia, że powietrze pachnie niesamowicie dobrze i obniża ciśnienie dookoła!

Tak więc Wesołych Świąt Bożego Narodzenia kochani! Szczęśliwego Nowego Roku i jeszcze raz pieniędzy!
PS: Obrazek może wam zdradzi czego rokiem będzie rok 2024.. ????

     

Tytan2piorunów

@sorek

Kim Ty jesteś że uważasz że ten tekst będzie ciekawy?
Prowadzisz normalne życie i ... to wszystko co masz do opowiedzenia?

Potrzebujesz atencji, i tyle.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Zawodowiec

w Dyskusje

4piorunów

  
Idę na święta, do rodzina która jest pro byłej partii rządzącej. Jak przetrwać spotkanie rodzinne i odpowiadać na pytania, aby rodzinne spotkanie się nie zmieniło w pro polityczną dyskusję.

Osobistość1piorunów

Na każde pytanie, zajawkę odnośnie polityki odpowiadaj pomidor.

Inspirator0piorunów

@albatros2115 jak jakimś cudem ktoś z tej rodziny pracuje w budżetówce lub jako nauczyciel, to zapytaj casualowo "jakie tam plany związane z podwyżkami od początku roku?", a później przygotuj się na pyszną zabawę w formie surfowna na fali bólu d⁎⁎y ludzi przy stole

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Kościół Katolicki

13piorunów

Mój tata (55 lvl, konserwa) podesłał mi (28 lvl, centrum) artykuł wPolityce broniący religii w szkołach. Skomentował: "Długi tekst ale bardzo analityczny i mądry."

Poniżej wrzucę moją odpowiedź jaką mu przed chwilą wysłałem. Dzielę się nią z dwóch powodów:

1. Szkoda mi godziny stukania w klawiaturę, żeby przeczytała to jedna osoba xd
2. Dużo widzę w Internecie narzekań młodych ludzi (do których mam nadzieję, że się jeszcze zaliczam xD) jakich to mają beznadziejnych rodziców, z którymi się nie da rozmawiać i że żadne argumenty nie trafiają. Mam nadzieję, że mój tekst może być przykładem jak można przekazywać starszym ludziom inny światopogląd. Z szacunkiem i próbą znalezienia wspólnej narracji.

No i ten, nie mówię że macie pisać od razu listy do rodziców XD To akurat specyficzna cecha, którą dzielimy z tatą, że nie boimy się dłuższych wypowiedzi xD

      

Szczerze to nie do końca się z nim zgadzam.

Doceniam, że wytyka błędy Kościoła co do braku wewnętrznej lustracji, czy systemowej walki z pedofilią, tylko że mam wrażenie, że nic z tych wytknięć w tym tekście nie wynika. Nie kontynuuje tych wątków w żaden sposób, ani nie przedstawia konstruktywnej krytyki jak te błędy naprawić. Tak samo wspomina o Katolikach, którzy popierają przeniesienie religii do sal parafialnych i też później w ogóle się do nich nie odnosi.

Zamiast tego większa część artykułu jest straszeniem “zachodnią ideologią gender” i wypominaniem jak to to Kościół jest “ostatnim bastionem”.

Żaden młody człowiek tego nie kupi. Mieszkam na tym “zachodzie” już ponad dwa lata, w tym sporo czasu w Brukseli, która jest przecież centrum całego nowoczesnego zła, i jakoś nie widzę tej całej ideologii gender. Coraz bardziej zgadzam się z tezą że jest to chochoł, wymyślony przez polską prawicę, żeby jednym zbiorczym określeniem nazywać wszystko czego “prawdziwi Polacy” mają się bać i czego mają nienawidzić.

A Kościół ma przecież dużo do zaoferowania. Jest ogromną wspólnotą, zbudowaną na tradycji i pozytywnych wartościach. Są badania udowadniające, że ludzie wierzący mają mniej chorób psychicznych. Jeżeli ktoś chce zachęcić ludzi do większego zaangażowania w wiarę to powinien używać takich argumentów. Wspólnotę należy budować na radości z bycia razem, a nie na nienawiści do odmiennej ideologii. Nienawiść łączy łatwiej i szybciej, ale to nie jest dobra droga. To jest toksyczna relacja oparta na strachu.

Autor słusznie wspomina o tym, że Kościół przespał lustrację, przespał problem pedofilii, przespał popularyzację Internetu, ale mam wrażenie że nie wyciąga z tego żadnych wniosków. Zamiast tego wraca do zdartej płyty o tym, że “Musimy. Bronić. Wartości.” Okopuje się coraz głębiej w oblężonej twierdzy obrońców jedynej prawdziwej moralności.

Kościół powinien więcej się skupić na marchewce, niż na kiju. Ludzie mają wystarczająco dużo negatywnych bodźców dookoła siebie. Jeżeli ludzie mają wrócić do Kościoła, to coś musi ich do tego zachęcić. Sama ilość godzin religii w szkole tego nie naprawi.

Na koniec - nie podobają mi się też chwyty erystyczne, których używa autor. Pisanie, że usuwanie religii jest złe, bo Gomułka usuwał religię ma tyle samo sensu co mówienie że wegetarianizm jest zły, bo Hitler był wegetarianinem. Tak samo z nazywaniem sztuki sakralnej piękną, a nowoczesnej brzydką, co jest czysto subiektywne, a autor używa tego jako obiektywnego dowodu na wyższość religii.

Kolejny chwyt to pisanie, że “Socjologia dostarcza wielu przykładów wykorzenionych społeczeństw, które popadają w moralną anarchię” ale przy unikaniu podania jakichkolwiek przykładów. A tymczasem Dania jest przykładem bardzo zsekularyzowanego państwa. Jednocześnie 70% społeczeństwa jest członkami Kościoła, a społeczeństwo jest w gruncie rzeczy konserwatywne i homogeniczne. Problematyczna sytuacja w Belgii, Francji, czy Niemczech to w większej mierze pokuta za grzechy kolonializmu, oraz błędy w polityce socjalnej, niż efekt laicyzacji. Czechy też są przecież laickim krajem. Dopiero co wybrali wojskowego na prezydenta i generalnie radzą sobie raczej dobrze. Nikt nie mówi o “upadku Czech”.

Osobistość4piorunów

@lukmar jeśli religia będzie w szkołach to dzieci z rodzin niekatolickich będą się z niej wypisywać. Jeśli religia będzie poza szkołą to dzieci z rodzin niekatolickich nie będą na nią chodzić. Jak chcą ratować ojczyznę zostawiając religię w szkołach? Chyba że się boją, że bez straszenia ocenami żadne dziecko nie będzie chciało chodzić na religię poza szkołą ale to tylko świadczy o rodzicach.

Osobistość8piorunów

@lukmar poza tym jest wiele przydatnejszych rzeczy do nauki w szkole niż religia.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

Z iloma osobami spędzicie Wigilię?

    

Z iloma osobami spędzicie Wigilię?

  • Samemu :(6%
  • Z jedną osobą.13%
  • 2 do 320%
  • 4 - 622%
  • 6 +39%

54 głosów

Tytan0piorunów

U mnie będzie pewnie z 12, może 16 osób. W sumie to zależy czy zliczyć jeszcze to, że w dwóch miejscach będę na wigilii, wtedy jeszcze +4 lub więcej :see_no_evil:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Kompan

w Dyskusje

2piorunów

Rodzina jest fundamentem, który kształtuje naszą tożsamość i wartości. To w jej łonie uczymy się pierwszych lekcji o miłości, zaufaniu i wzajemnym wsparciu. Bez względu na to, jak daleko życie nas poniesie, rodzina pozostaje naszym bezpiecznym portem, miejscem, do którego możemy zawsze powrócić. W trudnych chwilach to właśnie rodzina staje się naszą ostoją, pomaga przetrwać burze i celebruje z nami nasze sukcesy. Więzi rodzinne kształtują nasze życie, wpływając na nasze decyzje i kierunki, jakie obieramy. Rodzina to więcej niż zbiór osób; to niezachwiana więź, która trwa przez całe życie, będąc nieustającym źródłem miłości i wsparcia.

  

Osobistość0piorunów

@test_IQ reakcja alergiczna na tego typu treści przysłoniła niektórym całkiem zdolności poznawcze

Pokaż więcej komentarzy (16)

Kosmonauta

w Hydepark

50piorunów

    
chcialbym tutaj podziekowac moim rodzicom. mojej rodzicelce oraz ojczymie, ktorego nazywam tata.
nie bede ukrywal, mialem latwo w zyciu. w szkole dobrze mi szlo, nie mialem nigdy problemow wychowawczych. o to zadbala moja samotna mama. nauczycielka z pasja do wiedzy.
moj ojciec pojawil sie pozniej, jak bylem w wieku ~13 lat. biologicznego nie pamietam. ale rzeczywisty stara sie, procz pasji do techniki tudziez natury, wpoic mi zasady: honoru, szczerosci oraz stanowczosci. zawsze powtarza "niech pukaja DO ciebie, nie PO ciebie".
moj bunt przyszedl bardzo pozno, w wieku az 20-kilku lat. zaluje go bardzo poniewaz prawie skonczyl sie dla kogos tragicznie. ale mialem ich.
nie odcieli sie ode mnie. teraz, jak mam 33 lata, chcialbym zatrzymac czas-marnieja mi w oczach i nie chce by odchodzili...

Gruba ryba11piorunów

@ciri0x5a zawiść pan wzbudzasz tylko niepotrzebnie. Mieć kogoś kogo można nazwać tatą, w ogóle w swoim życiu, piękna rzecz. Nawet twojego strachu nie mogę umysłem objąć przed utratą, bo nie wiem jak to jest mieć w pierwszej kolejności.

Nie tutaj takie rzeczy powinieneś pisać, rodzicielce i tacie winnyś się tak uzewnętrzniać - aż do takiego stopnia, bo inaczej to zmarnowane słowa w zasadzie.

Tytan2piorunów

@ciri0x5a Niech perspektywa tego że wszystko się kiedyś kończy nie przesłoni Ci tego że masz ich i możesz z nimi spędzać czas. Proponuję w takich momentach umówić się z nimi na weekend czy coś i wykorzystać ten czas jak najlepiej.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

56piorunów

"Czy pamiętasz, jak przyniosłem ci kiedyś przepiórki...?" - staroegipska wiadomość do zmarłej matki, w której autor skarży się na gnuśnego brata i gorzko narzeka na spotykającą go niesprawiedliwość.

O starożytnym egipskim zwyczaju pisania listów do zmarłych :email: 💀 wspominałam w poprzednim wpisie. Dwie z takich wiadomości zachowały się na ściankach ceramicznej misy z okolic trzeciego tysiąclecia p.n.e., która pierwotnie znajdowała się w rodzinnym grobowcu człowieka o imieniu Szepsi. Wiadomości te były skierowane do zmarłych rodziców Szepsiego - na zewnętrznej powierzchni misy zapisano list do matki, a na wewnętrznej list do ojca.

Teksty te sprawiały trochę problemów tłumaczom, ale wydaje się, że ich ogólny sens jest następujący: Szepsi ma problem z człowiekiem o imieniu Henu, który działa przeciwko niemu, próbuje przejąć jego majątek i najwyraźniej jest na dobrej drodze, by osiągnąć swój cel. Szepsiemu trudno się z tym pogodzić. Twierdzi, że dzieje mu się krzywda i niesprawiedliwość, a przy okazji nie czuje się wspierany - co ciekawe, nie oczekuje jednak wsparcia od żywych, ale od umarłych, a przede wszystkim od swojego zmarłego brata o imieniu Sobekhotep.

Szepsi skarży się zmarłym rodzicom na Sobekhotepa, który po śmierci ma u niego dług wdzięczności, ale najwyraźniej nie robi nic, żeby go spłacić - a może nawet działa na jego szkodę. Prosi matkę i ojca o interwencję, o wpłynięcie na brata, a przede wszystkim o przeciwstawienie się niesprawiedliwości, jaka go spotyka.

Oto jego list do matki:

To jest Szepsi, który zwraca się do swojej matki Ije. Oto przypomnienie tego, co kiedyś rzekłaś mnie, twojemu synowi: "przynieś mi przepiórki i przeznacz je dla mnie, abym mogła je zjeść," i twój syn przyniósł ci siedem przepiórek i przeznaczył je dla ciebie, a ty je zjadłaś. Mam-że zostać skrzywdzony w twojej obecności, skoro twe dzieci ślepe są na cierpienie moje, twojego syna? Kto wówczas poleje dla ciebie wodę? Obyś osądziła mnie wspólnie z Sobekhotepem. Przywiozłem go z innego miasta i umieściłem go (w grobie) w jego mieście, pomiędzy jego męskimi i żeńskimi zmarłymi krewnymi, i dałem mu okrycie grobowe z tkaniny. Dlaczego więc działa on przeciwko mnie, twemu synowi, mimo że nie rzekłem ani nie uczyniłem niczego bardzo złego? Czynienie zła bolesnym jest dla bogów!

Nie wiemy, jak potoczyły się losy Szepsiego i czy Henu przejął ostatecznie jego majątek. Listy Szepsiego pokazują jednak, że w wierzeniach staroegipskich obowiązek wspierania rodziny nie wygasał nawet po śmierci :headstone: Jeśli żywy zachowywał się godnie względem zmarłych i wyświadczał im przysługi - czy to za życia ("Mamo, pamiętasz, przyniosłem ci siedem przepiórek"), czy to po śmierci ("Zadbałem, żeby brat został pochowany w rodzinnych stronach") - miał prawo oczekiwać od nich wsparcia w kłopotach. I miał też prawo czuć się pokrzywdzony, jeśli gnuśni zmarli zaniedbywali swoje obowiązki.

Ilustracja: list na zewnętrznej powierzchni misy i jego transkrypcja.

        

Osobistość13piorunów

Chyba najbardziej starożytny Egipt fascynował mnie zawsze za to przenikanie się świata żywych i umarłych w codziennym życiu. Kiedy ktoś z przekonaniem pisał takie listy do zmarłej rodziny, to chyba sam stawał się poniekąd bohaterem świata fantasy, gdzie magia nikogo nie dziwi. A może to błędne przekonanie i o dzisiejszych czasach też będzie można wyciągnąć błędne wnioski analizując chociażby tradycje dnia wszystkich świętych.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

103piorunów

 

Fanatyk25piorunów

@GtotheG Rodzinę najlepiej trzeba trzymać z dala od życia prywatnego. Najlepiej przyjąć, że to banda losowych ludzi, których w odróżnieniu od znajomych/przyjaciół nie wybraliśmy, a na dodatek jest od nich ciężej się odciąć niż w wypadku toksycznych znajomych.

Gruba ryba10piorunów

Problemy mam w dwóch sytuacjach:
-Kiedy jestem cicho;
-Kiedy niepotrzebnie się odezwę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

40piorunów

Nie wiem co o tym myslec, jestem zmeczony relacjami z kobietami i ich oczekiwaniami.

Okolo 2,5 lata temu poznalem dziewczyne. Zanim ją poznałem planowałem kupić mieszkanie na ktore troche zbierałem fundusze a ktore udalo mi sie kupic rok temu, na siebie z duzym wkladem wlasnym Warszawa. Wtedy partnerka nie widziala w tym problemu.

Odkad mieszkamy razem co chwile slysze teksty ze to dziwne ze ona mieszka w nie swoim mieszkaniu, ze nic z tego nie ma, bo zwykle pary biora kredyt wspolnie na siebie. Ona zle sie czuje kiedy opowiada znajomym ze to moje mieszkanie nie jej xD Zaczyna mi to wypominać co chwile, przynajmniej kilka razy w tygodniu. Ostatnio nawet powiedziala ze byloby dobrze jakbym sprzedal to mieszkanie i kupili razem cos wspólnego i większego ( ͡° ͜ʖ ͡°) ale gdy powiedzialem jej „ale jak to, rozumiem ze caly swoj 8-10 letni dorobek ktory uzbieralem przed naszym poznaniem, mialbym przeznaczyc na wspolne mieszkanie bedac z kims ledwo 3 lata?” to sie zasmucila i obrazila twierdzac ze chyba nie traktuje tego zwiazku powaznie.

Czy was kobiety do reszty powalilo? Czemu tak bardzo zalezy wam na zmaterializowaniu zwiazku? Czemu nie chcecie po prostu zyc z kims bez ciaglego stawiania regul i nowych oczekiwan z czapy? Co wam to daje? Jestem zmeczony! Moja dziewczyna nic nie placi za to mieszkanie, czasami dolozy sie do czynszu 350zl ale moze bo sama zarabia duzo. Czemu mam przeczucie ze moje pieniadze musza byc wspolne ale jej moga byc tylko jej? Chcialbym poznac kobiete ktora chce ze mna po prostu zyc a wtedy naturalnie przyszedlby moment na wspolne decyzje, te mieszkaniowe i rodzinne.

Kobiety narzekaja ze ciezko znalezc faceta ktory chcialby zalozyc rodzine ale jak zalozyc rodzine z tak opresyjną, podporządkowującą kobietą? Oferuje duzo ale wciaz jest to niewystarczajace.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Gruba ryba5piorunów

@anonimowehejto mozesz nie generalizowac? Jestem kobieta, sama sobie kupuje mieszkanie. A jakbym miala te wygode mieszkania u kogos i placenia mniej niz 2 k jak wynajmuje to bylabym zachwycona takim rozwiazaniem.
Co do twojej dziewczyny to powody moga byc dwa: albo jest faktycznie skrajna materialistka (co po 3 latach zwiazku powinienes juz wiedziec - zachowania typu moja kasa jest moja, a twoja jest nasza), albo jako, ze nie widzi zadnych ruchow w stylu slub i zobowiazanie z twojej strony to sie zastanawia czy was zwiazek jest zwyczajnie przyszlosciowy. Ona moze to wyrazac poprzez „wspolne zobowiazania” - tzn. Bedzie Ciebie bardziej pewna jak Ty sie zobowiazesz. Na razie wie, ze u Ciebie tylko mieszka i mozesz ja w kazdej chwili rzucic, wtedy (jesli zarabia malo) to zostaje na lodzie - bez faceta, bez mieszkania, cofa sie spolecznie i socjalnie o 10 lat, bo pewnie nie stac jej na samodzielny wynajem?

Pokaż więcej komentarzy (45)

Specjalista

w Hydepark

69piorunów

Nie lubię spotkań z rodziną. Nie traktują mnie poważnie. Mam wrażenie jakby nie dowierzali temu co posiadam i co w życiu osiągnąłem i jest to bardzo przykre.

Od małego mocno się izolowałem. Grałem, uczyłem się w domu, czasami wychodziłem z moimi kolegami ale większość czasu spędzałem w malym ~45m2 mieszkaniu, początkowo z braćmi i siostrą później tylko z mamą jak reszta się wyprowadziła. Moje rodzeństwo jest ode mnie starsze o 8 lat. Często słyszałem od nich teksty podcinające mi skrzydła w stylu "ty tylko grasz", "jakie są Twoje plany na przyszłość?", "co ze studiami?". Jedynie mama naprawdę mnie wspierała.

Pochodziłem z biednej rodziny i wiedziałem że trzeba ciężko pracować i mocno się poświecić żeby coś osiągnąć, mama mnie tego nauczyła. Miałem wizje. Poznałem dobrych ludzi którzy w wielu sprawach mi pomogli. Moi przyjaciele których poznałem na drodze do kariery wykazywali mną większe zainteresowanie niż moja rodzina - i to jest najbardziej przytłaczające. Każda moja próba była przez rodzinę kwestionowana, tak jakby wiedzieli sami co dla mnie jest ważniejsze. Troską bym tego nie nazwał. Nie poszedłem na studia to pojawiło się nie zrozumienie i krytyka, przecież wszyscy chodzą. Gdy dostałem swoją pierwszą pracę mając 20 lat o której marzyłem, nie usłyszałem gratulacji. Gdy rok później zmieniłem pracę na 2x lepiej płatną w większym mieście, też nie usłyszałem szczerych gratulacji, ciężko mi było się tym pochwalić, a jak raz to zrobiłem w domu żony mojego brata (do którego często przyjeżdżaliśmy) wszyscy mieli skwaszoną minę, bo chwalę się osiągnieciami a obok siedzi siostra bratowej z dobrego domu która nadal po studiach nie potrafi znaleźć żadnej pracy i siedzi smutna.

Dzisiaj mam wiele i jestem przekonany że finansowo osiągnąłem szczyty których moje rodzeństwo pewnie nie osiągnęło. Bo jak dużo znacie osób które zarabiają miesięcznie po 30-35k netto? Nawet gdy kupowałem mieszkanie w Warszawie wszyscy traktowali to z niedowierzaniem. W życiu nigdy nie chodziło mi o kasę, ta pojawiła się sama. Chciałem po prostu zostać zauważony i doceniony. Zawsze gdy przyjeżdżam w rodzinne strony czuje się wśród rodziny jak dzieciak bo pracuje w dziecinnej branży i klikam w kąkuter. Zawsze niewystarczający dla otoczenia. Gdy mówię o swojej pracy która mnie fascynuje i gdy chwale się projektami, reszta nie wykazuje zainteresowania i bardzo szybko zmieniają temat. Wolą rozmawiać o kuzynce bratowej która idzie na medycynę, lub o bracie bratowej który idzie na prawo ciesząc się, chwaląc i wieszcząc przed wszystkimi jego ogromny sukces zawodowy i finansowy - wystarczyło że powiedziałem "ale przecież większość prawników zarabia grosze" to się oburzyli, jakbym im igłę w serce wbił.

Czasami chciałbym po prostu usłyszeć od rodziny "stary, jestem z Ciebie dumny, daleko zaszedłeś". Zamiast tego widzę w nich zazdrość, niezrozumienie jak mi, bez studiów udało się tyle osiągnąć. Myślałem nawet że jeśli śmierć weźmie mnie pierwsza przygotuje za w czasu testament a całe moje oszczędności wraz z mieszkaniem przekaże na jakieś cele społeczne, tak by nikt z nich nie dostał ani centa.



Specjalista0piorunów

@Levitili tak trzymaj i najważniejsze po....l zdanie innych, ludziom zawsze coś będzie przeszkadzać, albo dla tego że ci się nie układa jak reszcie to jesteś gorszy i szkoda im czasu dla Twojej osoby, albo że za dobrze Ci idzie wtedy też nie dobrze bo masz więcej niż oni.

Osobistość2piorunów

@Levitili siostra bratowej to najbardziej dobitne potwierdzenie, że studia w Polsce to oszustwo. Ktoś kiedyś nawkładał naszym rodzicom do głowy, że im wyższe wykształcenie masz, tym wyżej zajdziesz i osiągniesz sukces. Miało to sens w czasach młodości generacji X - czyli pokolenia moich rodziców - która to żyła w PRLu. Bieda, brak perspektyw, trzeba było kombinować. Wykształcenie techniczne było w cenie, na studia szli ludzie którzy wybijali się jakoś ponad to. Nie romantyzuje tamtego systemu, rzeczywistości czy poziomu nauczania, tylko to był inny czas.
Z chwilą upadku bipolarnego świata Pierwszej Zimnej Wojny i wkroczenia Polski w orbitę kapitalistycznego Zachodu, nastąpiła sekwencja w postępie na wzór V-TECa w Civicu. Ktoś dał w p⁎⁎dę na obroty, potem wrzucił wyższy bieg i na silniku załączył się ten słynny "witek" kopiący w joł 

I te przemiany są widoczne dzisiaj. Nie zrozumcie mnie źle, urodziłem się w roku rozpadu ZSRR, na kilka miesięcy także coś było na rzeczy XDD Nie mniej, widziałem jak zmienia się Warszawa. Pamiętam ją z lat 90, początku nowego milenium i skoczyliśmy do przodu ogromnie. Niestety stare przekonania z PRLu żyją sobie w najlepsze. Nadal tłucze się młodym, że muszą koniecznie iść na studia by coś osiągnąć - bzdury.
Studia w Polsce są przedłużeniem młodości - tylko tym. Istnieje pierdyliard nikomu niepotrzebnych kierunków studiów. Spójrzcie na ofertę Uniwersytetu Warszawskiego jako przykład. Jest tam masę dziwnych, nieprzydatnych nikomu kierunków. Nie każdy musi mieć wykształcenie wyższe. Nie oznacza to, że czyjś iloraz inteligencji jest większy i taki magister jest bystrzejszy od kogoś z wykształceniem średnim, bo nie jest to regułą. Znam dużo osób z wyższym, którzy są po prostu k⁎⁎wa głupi. Patrząc jak łatwo było prześlizgnąć się na moich, bezużytecznych, studiach oraz jak można było obejść Antyplagiat pisząc pracę dyplomową, można dojść do dość przygnębiającego wniosku.
Skończyłem dwa kierunki, niemal identyczne. Coś co pewna pani polityk określiła "Marketingiem i zarządzeniem 2.0" i k⁎⁎wa miała racje! Straciłem pięć lat i nie mam z tego niczego, poza żalem do siebie który minie wraz z moją śmiercią. Nie umiem sobie wybaczyć i nigdy nie wybaczę za głupotę jaką popełniłem idąc na studia. Jeśli chciałem pracować w zawodzie, najpierw powinienem wejść w te tryby, a dopiero potem uzupełnić studiami. Uzupełnić, a nie stawiać na jedną kartę, wierząc, że dzięki wykształceniu łatwiej mi będzie na rynku pracy. C⁎⁎ja wafla! Tylko umiejętności oraz doświadczenie.

Pokaż więcej komentarzy (41)

Gruba ryba

w Hydepark

0piorunów

Te chłopy i baby jak u Was z gotowaniem w domu?
Gotuje bardziej baba?
Bardziej chłop?
Po równo?

Fenomen0piorunów

@Kredafreda mamy dwa domu (nie mieszkam z babą) ale zdecydowanie gotuje ja. Baba je i chwali. Uczciwy układ.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Specjalista

w Dyskusje

36piorunów

Czemu Polacy nie żyją wesoło i z uśmiechem?

Zobaczmy:
W najlepszym przypadku wstajemy wcześnie rano, w najgorszym pracujemy w czterobrygadówce i co kilka dni śpimy o całkowicie innych porach, co jest skrajnie niezdrowe.

W pracy nas oszukują – nawet jak jesteś prezesem to zawsze ktoś cię kręci. Jak nie pracownicy, którzy wynoszą z zakładu co im się podoba, to rząd, który zmienia system podatkowy na coraz bardziej skomplikowany rok w rok.

„Tu jest Polska i tu się zapierdala” – mało który Polak nie pracuje ponad siły.

Mamy więc kraj, w którym pracujemy niemal najwięcej godzin rocznie w UE – jednak Polacy pracują znacznie ciężej niż inne narody, biorą też więcej nadgodzin i to wszystko za znacznie mniejsze pieniądze. Nie pracujemy najbardziej wydajnie i dokładnie w Europie, jednak Polak w jeden dzień w fabryce czy na budowie zrobi nieporównywalnie więcej niż taki Grek, Hiszpan, Holender, Szwed i tak dalej…

Pracujemy dużo, długo, ciężko, za małe pieniądze, na wiele różnych zmian, w niezdrowych warunkach i co chwilę ktoś nas oszukuje – najmocniej rząd, który od 1939 nigdy nie był propolski – niemal każda ustawa nawet jak pomaga Polsce, to innym narodom pomaga bardziej.

Nawet jak w rodzinie pracuje tylko jedna osoba – przykładowo ojciec, to samym tym, że robi po 46-60h tygodniowo za psi pieniądz całymi latami, po pracy swój „humor” przenosi na rodzinę. A nawet jakby chciał po prostu odpocząć to i tak często albo będzie go jeszcze męczyć „nowoczesna” żona, która mimo bezrobocia potrafi dzielić obowiązki w domu 50/50, albo teściowa.

Polska jest pięknym krajem a Polska kultura jest naprawdę fajna – muzyka, książki, seriale, filmy, nasz sposób bycia, świętowania czy organizowania zabaw i festiwali, niemniej tak długo, jak Polacy będą biorytmami pracującymi ponad siły w warunkach wykańczających fizycznie i psychicznie, takich jak czterobrygadówka, oraz będziemy zarządzani przez polityków, którzy niemal wyłącznie szkodzą Polsce*, tak długo nie będziemy chodzić uśmiechnięci.

*Przykładowo za PiSu średnia siła nabywcza zarobków przeciętnej rodziny spadła w 8lat o ponad 20%, a dodatkowo ilość Polaków zmalała, bo sporo wyjechało, dużo umarło a mało kto się urodził.

     

Lider6piorunów

@Wqele którykolwiek postkomunistyczny kraj jest szczęśliwy? No może Czesi są inni

Dziadkowie przekazywali syf rodzicom, rodzice nam i gdzieś dopiero teraz społeczeństwo się zaczyna przełamywać, że życie nie musi być szare

Autorytet14piorunów

Ciężej nie znaczy wydajniej. Akurat zajmuję się pojektowaniem brandów i pracuję 4-6 godzin góra dziennie. Wiekszość firm, ludzi w polsce nie ma dobrych systemów pracy, organizacji i komunikacji. Wiele firm z którymi pracowałem to organizacyjne średniowiecze. W 21 wieku na KARTKACH pisali zlecenia do innych działów. Gdzie są komputerowe systemy do tego.

Częsty przykład: Głupie maile, nie potrafią opisać w tytule, nie potrafią potem ich odszukać. I często rzecz, która można zrobić w 3 sekundy robią 20 minut. Potem są zawaleni rzeczami do zrobienia, które się piętrzą przez brak organizacji.

Pokaż więcej komentarzy (7)