Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rower

GURU

w Rowerowy Równik

12piorunów

375 510 + 15 = 375 525

ostatnie km sierpnia, niestety ciągle czołgiem, czytaj gazelą jak ja tym jeździłem przez poprzednie 4 lata przejeździłem to sam nie wiem, ten rower to dopiero daje w kość. Ciężki, ze hej, cięższy od obecnie produkowanych elektrycznych, a nie ma napędu elektrycznego. Na dodatek jest się żaglem przy byle wiaterku w ryj. No ale mam nadzieję, że gravela mi zrobią w tym tygodniu i znowu troszkę więcej pośmigam we wrześniu.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Lider

w Rowerowy Równik

11piorunów

375 491 + 3 + 8 + 8 = 375 510

Dokręcone po Ursusie

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość0piorunów

Muszę poinformować, że zdobyłeś osiągnięcie

W sumie... (300 km)*

Wzruszenie nie występuje.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Osobistość

w Rowerowy Równik

11piorunów

375 249 + 19 + 220 + 3 = 375 491

Zapraszam Państwa na niezbyt krótką, ale też niezbyt obszerną relację z ostatniego mojego oraz @vvitch wypadu po gminy w tą nieco gorszą część wschodnich Niemiec, czyli w szereg miejsc nieco już obumarłych, zwanych gdzieś dalej województwem zachodniopomorskim*. Dla tych z Państwa, którym czytanie nieco dłuższych i (być może) nieco bardziej zawiłych tekstów przysparza pewne trudności nie przygotowałem wersji skróconej.

Poranek był, delikatnie mówiąc, deszczowy, ale w najmniejszym nawet stopniu nas to nie zniechęciło. Wszak nie jesteśmy z cukru, choć obydwoje jesteśmy słodcy jak słony karmel. A kiedy już z sukcesem wytarabaniliśmy się z domu i rozpoczęliśmy z mozołem mozolną podróż na dworzec pozostający od dłuższego czasu w chwilowej ruinie, nie padało już niemal wcale. Tylko z kałuż zalegających na jezdni tu i ówdzie atakowani byliśmy brudnymi kroplami schnącego deszczu.

Podróż, dzięki uprzejmości PKP Intercity przebiegła nam w miłej i spokojnej atmosferze. Pociąg jechał, my zaś, zapakowawszy uprzednio weń swoje niewyspane i zbyt wcześnie obudzone osoby, podziwialiśmy zza brudnej szyby sielskie widoki zapadłych wsi i miasteczek.

Pierwszy etap podróży zakończyliśmy na dworcu w Chociwlu, w którym część pociągów zatrzymuje się planowo zaś część nie zatrzymuje się wcale. Od razu też, aby nie marnować czasu, rozpoczęliśmy z mozołem mozolny proces wytaczania się z miasta korzystając z przyzwoitego asfaltu zalegającego w śladzie drogi krajowej, ku zapomnianym cywilizacjom powiatu choszczeńskiego.

Zaraz za miastem wjechaliśmy w nieco już zapomniane przez drogowców, powiat i gminę (niekoniecznie w tej kolejności) dukty, które ostatni remont widziały u schyłku słusznie minionego wieku, a kolejnego na próżno wypatrują w coraz mniej pewnej przyszłości. Nic to jednak dla nas bo jakoś przejechać trzeba. Szczęśliwie województwo jakiś czas temu niemal całkowicie zakończyło budowę nowej drogi rowerowej z Marianowa do Ińska, której fragmentem mieliśmy zaszczyt oraz niemałą przyjemność jechać. Co prawda w jednym miejscu czekała na nas, stojąca na środku drogi, zawierająca w swojej nieprzepastnej kabinie kierownika tejże ciężarówka, zaś w innym koparka, w pocie serwomotorów i siłowników hydraulicznych usuwająca pozostałości dawno martwej kolei wąskotorowej, ale mimo tych drobnych niedogodności, jechało nam się ową droga nad wyraz przyjemnie i wcale nie powoli.

Szybko nawijaliśmy na koła kolejne kilometry dziurawych dróg powiatowych, których, jak już wspomniałem wcześniej, remontu od dawna nikt nie wykonał należycie jeśli w ogóle, i nim się spostrzegliśmy, minąwszy Dobrzany których istnienie odnotowaliśmy, a których zapamiętania powodów osobiście nie znalazłem, dotarliśmy do pierwszej przyzwoitej tego dnia drogi, która była oznaczona numerkiem dziesięć i nosiła dumne miano Drogi Krajowej.

Ów drogą, na której ruch odbywał się nieco większy niż dotychczas ale też nieco mniejszy niż się spodziewałem że będzie, dojechaliśmy do kolejnego miasteczka, którego istnienie obydwoje odnotowaliśmy (zatrzymaliśmy się bowiem na mały popas w zatęchłej Żabce), a którego zapamiętania po raz wtóry powodów nie dostrzegłem, czemu wyraz daję nie podając nawet nazwy tegoż.

Po kilku chwilach, które przeznaczyliśmy na chwilowe nie pedałowanie, ruszyliśmy dalej kierując się na południowy wschód. Szparko pognaliśmy przez kolejne nieco już zapadłe wsie i niewielkie przysiółki aby doturlać się do drogi wojewódzkiej oznaczonej numerkiem sto siedemdziesiąt pięć, a którą w niemałej wygodzie i wielkim spokoju (ruch bowiem był tam minimalny) szybo dojechaliśmy do Kalisza Pomorskiego, przemykając uprzednio przez Drawno. W Drawnie, w którym miałem już wątpliwy zaszczyt być kiedy wraz z Drożdżówkarzami jechaliśmy na pociąg z Krakowa do Świnoujścia, natknęliśmy się na poważnie wyglądający remont. Remont spowodował niemałe zamieszanie wśród dumnej braci posiadaczy praw jazdy z dodatkiem samochodów, którzy nie w porę zmiarkowali, że pchanie się na czerwonym świetle przez wahadło to taki k⁎⁎wa nie za mądry pomysł. Skończyło sie niemal panicznym zjezdżaniem owych na chodnik, aby nie blokować nadciągającej już z naprzeciwka kawalkady poprawnie jadących kierowników. My, włączając się do ruchu z niknącego nagle w chaosie odbywającego się remontu ciągu pieszo-rowerowego, czekaliśmy grzecznie na swoją kolej rzeczy.

Jak już Państwo, przynajmniej ci, którzy dotarli z lekturą aż tutaj, przeczytali wcześniej, dojechaliśmy do Kalisza Pomorskiego. Kalisz Pomorski, wbrew nazwie, wcale nie leży nad morzem, toteż bez zbędnych postojów i bez sentymentu, którego nic nie spowodowało, wyjechaliśmy zeń i skierowaliśmy swoje nieco już spocone osoby w kierunku Drawska Pomorskiego, obierając kierunek północny.

Droga do Drawska Pomorskiego (które dla odmiany również nie leży nad morzem) wyglądała dość podobnie jak droga, którą dojechaliśmy do Kalisza Pomorskiego. Numer miała ten sam (sto siedemdziesiąt pięć), jakość położonego nań asfaltu znacząco nie odbiegała od naszych dotychczasowych doświadczeń, ruch też odbywał się nie dość że spokojny, to jeszcze względnie niewielki. Różnice polegały głównie na wertykalnosci samej drogi, bowiem hopek było na niej bez mała kilka jeśli nie kilkanaście, a dodatkowo biegła (i nadal biegnie) przez środek poligonu, toteż zachodziła obawa dostania w czerep czołgiem.

Drawsko Pomorskie, które leży nad jeziorem o zupełnie innej nazwie niż Drawsko i wcale nie ma w swojej nazwie słowa "pomorskie" przywitało nas jedną zamkniętą Żabką, jedną otwartą Żabką (w której zatrzymaliśmy się na małe co nieco) oraz dwoma czołgami T34, których nie widzieliśmy bo nie.

Z miasta wyjechaliśmy obierając kierunek północy, lekko skręcający na wschód, korzystając z kolejnej tego dnia drogi wojewódzkiej, obok której ktoś zupełnym przypadkiem wybudował całkiem przyzwoita drogę dla rowerów z której ochoczo i z przyjemnością skorzystaliśmy. Ta dobiegła jednak po kilku kilometrach końca i dalszą część podróży odbyliśmy już, jak Bóg przykazał, jezdnią. Droga oznaczona numerkiem sto siedemdziesiąt trzy biegła pośród pól malowanych zapachem sianokosów, zaoranej ziemii, wapna nawozowego i okazjonalnie obornika, muskajac zmysły i nozdrza (głównie nozdrza) aromatem wsi spokojnej, wsi wesołej, wsi głównie bezrobotnej i nieco opustoszałej.

W tak pięknych okolicznościach przyrody, drogą wijącą się pośród polodowcowych wzgórz w zakamarkach których usadowiły się mniejsze i większe jeziora, dotarliśmy do kolejnej tego dnia drogi dla rowerów - do fragmentu Starego Kolejowego Szlaku, którego asfaltowa nić wiła się przez pola między Świdwinem a Połczynem.

Odbijając dalej ja północ, dotarliśmy do ostatniego tego dnia punktu gastronomicznego, którym dla odmiany była kolejna Żabka mieszcząca się w kolejnym tego dnia odwiedzonym przez nas zapadłym miasteczku, jakie odwiedziliśmy - w Rąbinie.

Dalej, nadal korzystając ze sprawnie wytyczonego na mapie Starego Kolejowego Szlaku, który tym razem dzieliliśmy wespół z samochodami, dotarliśmy do Białogardu, który to, będąc przedostatnim niemal już całkowicie zapomnianym przez Bogów i wojewodów miasteczkiem, uraczył nas swoim dualizmem infrastrukturalnym. Oto bowiem nitka drogi dla rowerów odbijająca w kierunku Koszalina, przygotowana, zaplanowana i wykonana przyzwoicie miesza się z żartem jakim są ciagi pieszo-rowerowe biegnące pośród dziurawych ulic i ropiejących już wstępnie ruder. Ciągi owe, byle jakie i na opierdol wykonane głównie z gównolitu i łez pedalarzy szosowych zaczynają się i kończą w losowych miejscach, posiadają najazdy powodujące wzmożony ruch u lokalnych stomatologów i z jakiegoś powodu, są oczkiem w głowie lokalnych władz posiadających ewidentny niedowład umysłowy. Nic to, jakoś przejechaliśmy.

Do Miasta nad Dzierżęcinką, zwanym dalej dla niepoznaki Koszalinem, który od Białogardu różni się nie tylko rozmiarem ale też nazwą, wtoczyliśmy się w okolicach Wieczorynki, podróż swą zaczynając około osiem godzin przed Teleexpressem i nieco na ostatniej prostej poprawiając średnią.

Odhaczyłem jedną gminę, zjadłem jedno latające, włochate coś i rogalika.

*wspomniałem o nim raz, nie podając jednak nazwy.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość0piorunów

Tak. To ja uznałem, że to wystarczy do przyznania osiągnięcia

Walnij imperialną setkę! (sierpień)*

Dokumentalista (75 zdjęć)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

19piorunów

374 948 + 75 + 23 = 375 046

Na zamknięcie sierpnia. Liczyłem, że może jeszcze dzisiaj machnę setkę, ale mój organizm powiedział "dość" i to dość stanowczo, bo tak źle to dawno się nie czułem.

W sobotę pojechałem do rodziców po paczkę, którą nam odebrali pod naszą nieobecność, a że dołożyłem do tego rundkę po mieście to już inna sprawa.

A w niedzielę poszedłem zobaczyć jak to jest jechać z większą ilością biegów, bo samemu. Trasę zaplanowałem sprytnie - na początku było pod wiatr i górę, ale na powrocie z górki i z wiatrem w plecy. Dorzuciłem trochę nowych (zawsze używałem , nawet nie wiedziałem, że jest inny tag ^^)

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość2piorunów

Tak. To ja uznałem, że to wystarczy do przyznania osiągnięcia

W sumie... Hardkor edyszyn! (1 000 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

22piorunów

374 624 + 4 + 7 + 4 + 7 + 3 + 220 = 374 869

Pracodomy i sobotni, bardzo udany wypad po i gminy, z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)

Start był przewidziany w Chociwlu, dokąd dojechaliśmy pociągiem, a stamtąd pojechaliśmy na południe po bardzo dziurawych asfaltach i z wiatrem w mordę, by później odbić w kierunku Drawska Pomorskiego, a następnie wrócić w miarę najkrótszą drogą do domu. Tym razem Mordi zaplanował nam znaczną część trasy po drogach wojewódzkich, a nawet kawałek po krajówce nr 10, i tylko kilkanaście kilometrów przypadało na odseparowane drogi rowerowe. Nie miałam najlepszych przeczuć co do tej jazdy, szczególnie w ostatni weekend wakacji, a jednak bardzo się pomyliłam. Przez cały dzień tylko jeden kierownik podniósł mi ciśnienie zbyt bliskim wyprzedzaniem, a tak poza tym pełna kulturka i spokój na drogach.

Pogoda jak na zamówienie, a zaledwie kilka godzin wcześniej przez całe województwo przetoczył się deszczowy front i jeszcze w drodze na dworzec trochę na nas kapało. Widoczki na Pojezierzu Drawskim przepiękne, trochę jak na Kaszubach, ukształtowanie terenu chwilami też. Na odcinku przez poligon nieźle dostałam po d⁎⁎ie, bo nie dość, że mocno tam grzało, to jeszcze cały czas było z górki lub pod górkę, a ja nastawiłam się na ekonomiczną jazdę po płaskim. xD Tak więc nie przejechaliśmy jeszcze połowy trasy, a już miałam kryzys, który na szczęście zaczął przemijać w miarę, jak zatrzymywaliśmy się na popas.

Finalnie wyszły nam niecałe dwie godziny postojów i całkiem niezła jak na mnie średnia, biorąc pod uwagę aktualną formę. Wpadły mi 4 nowe gminki, Mordiemu ino jedna.

Square: 17x17

Cluster: 530

Tiles: 4352 (+115)

(nr 2)

Osobistość3piorunów

To się niestety musiało wydarzyć. Zdobywasz osiągnięcie

Walnij imperialną setkę! (sierpień)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Rowerowy Równik

16piorunów

374 610 + 3 + 11 = 374 624

Z dziś, przejażdżka na centrum do biblioteki.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fenomen

w Rowerowy Równik

21piorunów

374 586 + 12 + 12 = 374 610

Domykam miesiąc. Normalnie bym wyskoczył jeszcze machnąć to 20 żeby przeskoczyć @Furto bom taki cham xD Ale byłoby niesprawiedliwe, chłopowi choroba zabrała weekendową wyrypę na 300, to bez jaj :D A ja o dziwo w zdrowiu.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba5piorunów

@npnptcn

Normalnie bym wyskoczył jeszcze machnąć to 20 żeby przeskoczyć @Furto bom taki cham xD Ale byłoby niesprawiedliwe, chłopowi choroba zabrała weekendową wyrypę na 300, to bez jaj :grinning:

Ahahahahahaha, nie zdziwił bym się, ale szanuję xDD Mnie by to w ogóle nie zabolało, jak chcesz mieć P1 to wydupiaj na zewnątrz :smiley: Boli sam fakt, że nie mam dwójki z przodu. Na weekend miało być 300, a jeszcze w czwartek miałem czas jakiś komin zaliczyć. Kolejne rekordy kilometrowe wpadną już w 2027 :smiley:

Zdrowie już prawie w normie, wszystko ścieka z zatok i ciągle charczę.

Fenomen4piorunów

@Furto w normalnych okolicznościach oczywiście, że bym wypierdzielał i teraz dojeżdżał xD Jestem łasy na takie pierdolety.

Niemniej ten argument podany wyżej to jest jedno. A drugie, że ja sam miałem za cel ustawione 2k w tym miesiącu. Nie zrealizowałem i nie dlatego, że słaby czy brak czasu. Kilka razy w chuja przygrałem wobec samego siebie i nawinąłem do chaty grać w Diablo, to teraz nie mam prawa się spinać xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

19piorunów

374 489 + 8 + 2 + 2 + 2 + 2 + 81 = 374 586

Urloporowerowanie day 1

W odróżnieniu od lat ubiegłych, na tegoroczny urlop zabraliśmy rowery, aby na nich pozwiedzać różne lokalne zakątki. Pierwszego dnia wybraliśmy się na pętelkę wokół kilku mazurskich jezior, w tym m.in. Mamry oraz Dargin. Trasę wytyczyłem byle jak, co zaowocowało grubymi ujebami, piachami czy zawrotką, bo wjechaliśmy przez przypadek na teren wojskowy xD Udało mi się ochrzcić nowy rower, bo z jakiegoś powodu lewy pedał zbuntował się i nie uwolnił na czas bloku. Jutro sprawdzę sprężyny. W Giżycku zjadłem chyba najlepszego gofra w życiu: white bear ice cream, polecam. Na powrocie złapała nas chmurka i zlała, na szczęście burza poszła bokiem.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość0piorunów

Osiągnięcie

W sumie... Hardkor edyszyn! (1 750 km)*

Dokumentalista (200 zdjęć)*

istnieje. Teraz niestety także w Twoim profilu.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Rowerowy Równik

24piorunów

374 451 + 19 + 19 = 374 489

Uwaga uwaga!!!

Zamykamy miesiąc 😁😁

Dziękuję za uwagę.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (4)

Tytan

w Hydepark

5piorunów

Czy ktoś z Was dojeżdża do roboty na rowerze cały rok? Polecicie jakieś fajne opony do miejskiego roweru które sprawdzają się w każdych warunkach, w szczególności w deszczu?

Mocarz2piorunów

@mati3654 Zależy jak chcesz jeździć, do spokojnej jazdy to w zasadzie cokolwiek co nie jest najtańszym barachłem będzie ok.

Jak to ma być "będę regularnie jeździł, ale tak żeby się nie spocić" to imho załóż Continental Race King - pół życia na nich przejeździłem. Niby dedykowane pod MTB, ale super jako uniwersalne. Nie tracą szybkości na asfalcie, dobrze radzą sobie z piachem i deszczem, a głośność w mieście jest wręcz zaletą.

A jeśli rzeczywiście będziesz regularnie i szybciej jeździł to zdecydowanie warto zainwestować w opony wysokiej klasy bo różnica jest bardzo zauważalna. Osobiście zrobiłbym coś takiego:

* na przód Pirelli Scorpion M. Świetnie mi się na nich jeździło, na ścieżkach trzymają ładnie, mokre białe nie jest tragedią

* na tył: Vittorria Terreno Mix G2.0, ewentualnie Continental Terra Hardpack jak chcesz lekki bieżnik (ale tu może być problem w mocnym deszczu).
Obie polecam na zasadzie "znam producenta i widzę bieżnik", ja zawsze z tyłu miałem albo coś ostrzejszego albo Conti Double Fightera, którego na deszcze zdecydowanie nie polecam 😛

PS: Wyżej widzę polecajkę Schwalbe Marathon 365. Też wygląda naprawdę obiecująco. Raczej spokojnie można wrzucić na oba koła, plus ma pasek odblaskowy - imho chyba najlepsza opcja.

Osobistość3piorunów

@mati3654 Kenda Kwest, jeździłem dwa lata na tym do pracy w każdych warunkach, jak mocno napompowałem to cisnęły jak złe a gdy raz nawaliło mnóstwo śniegu to po prostu spuściłem powietrze i też się nie ślizgały. Albo Schwalbe Billy Bonkers, fajne bo w ogóle nic spod kół nie leciało jak w deszczu jechałem, nie wiem dlaczego

Fenomen1piorunów

@knoor bardzo ładny uchwyt na u-locka XD za każdym razem uciekasz wszystkie trytytki i zakładasz nowe czy to tymczasowe rozwiązanie?

Co to za model roweru tak BTW?

Osobistość1piorunów

@bishop xD to była jednorazowa akcja, bo chciałem się nim przejechać do galerii handlowej a nie chciało mi się wozić ulocka w plecaku, o dziwo dało się wyjąć z trytkowego uchwytu i ponownie tam wsadzić, chociaż nie było to proste.

A sam rower to samoróbka, efekt mojej radosnej inwencji twórczej zanim przerzuciłem się na dłubanie harlejków;) składak z tego co mi leżało w piwnicy z poprzednich projektów + kilka rzeczy dokupionych po taniości w czasach okołocovidovych, całkiem fajny miejski przecinak z tego wyszedł (chyba 10kg wagi z tego co pamiętam)

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Hydepark

47piorunów

z pokładu . Jechałem na chyba pierwszy raz od jakichś 10 lat. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Fanatyk4piorunów

@splash545 Jaka przyjemna, zadbana uliczka :smiley: Aż miło popatrzeć.

Fanatyk1piorunów

@splash545 Ostatni raz byłam w Grudziądzu dość dawno temu i raczej nie kojarzył mi się z takimi widokami. Fajnie, że miasto w końcu zainwestowało trochę w rewitalizację zabytków i przestrzeni miejskiej :smiley:

Lider0piorunów

@Apaturia oj tak, Grudziądz bardzo się zmienił, głównie na przestrzeni kilku ostatnich lat. Rynek i jego okolice oraz plaża miejska, to takie perełki. Często teraz jeżdżę na plażę wieczorem, żeby pospacerować wokół, albo po prostu posiedzieć - tak jest tam teraz ładnie. W dodatku jest tam restauracja z super jedzeniem i niskimi cenami. Nie tak jak kilka lat temu jakieś mrożone zapieksy.

Marina też robi wrażenie, szczególnie nocą, choć trochę za bardzo zaszaleli z kostką brukową jak na mój gust.

No i znalazło by się jeszcze trochę ładnych miejscówek. Ogólnie Grudziądz wyładniał i jeśli chodzi o estetykę to jestem bardzo zadowolony. 😉

Pokaż więcej komentarzy (8)

Kosmonauta

w Hydepark

24piorunów

W sumie to nie bardzo mam o czym pisać, bo żadnych poważnych osiągnięć nie było. Zeszły tydzień mi trochę dojechał łeb ale pora wracać do żywych. Jeśli chodzi o czy tam to 115kg---->94kg stabilne chociaż czasami waga pokazuje 93kg, pomimo że w tamtym tygodniu miałem mało ruchu bo dwa razy delikatnie rower i dwa razy normalne bieganie (nawet fajny czas mi wychodził. A jeśli chodzi o poniedziałek to starałem się spać ile się da ale około 7:30 już się zwlekałem, szybka kawka i bieganie. Nie wiem czemu ale na około 3-4 km złapała mnie kolka i towarzyszyła do samego końca. Później szybki do po zbożową i picrel. Później pojechałem rowerem zapisać się do okulisty i do bo mega mi się spodobał zestaw z crivit czy jakoś tak sportowy a mocno zszedłem z rozmiarów i ciuchów mi zaczyna brakować. Po powrocie umyłem okna bo już mi muchy obsrali i złożyłem pranie oraz podszylowalem obiad. Teraz przerwa regeneracyjna bo może pójdę sobie na po obiedzie. I niestety nocka w robocie i tu mam nadzieję że będzie bez niespodzianek.pozdro wszystkim i życzę miłego tygodnia.

Lider

w Rowerowy Równik

30piorunów

374 394 + 3 + 4 + 3 + 4 + 3 + 4 + 3 + 4 + 3 + 3 + 4 + 3 + 3 + 4 + 1 + 3 + 2 + 3 = 374 451

Duperele z ostatniego tygodnia

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość2piorunów

Tak, niestety to prawda. Osiągnięcie

W sumie... (250 km)*

zostało odblokowane.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

27piorunów

374 248 + 33 + 13 + 13 + 13 = 374 320

Pracodomy i kwadraty z tego tygodnia.

Kwadraty są też fajne do łapania furek

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość3piorunów

Tak, mogłem tego nie zauważyć. Ale zauważyłem. Zdobywasz osiągnięcie

W sumie... (350 km)*

Białkowy dopalacz*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.