Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rozkminy

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

Z okazji Święta zmarłych, pociesza mnie myśl że z mojego ciała na koniec kiedy nie zostanie nic poza prostymi związkami organicznymi, zapewne rozpuszczonymi w glebie. W procesie rozkładu ciała na końcu zostają proste cząsteczki głównie związki azotu i węgiel. Po 20 latach w ziemi, bardzo często nie zostaje po nas nawet plama. Często nawet kości, ale najczęściej zostają zęby bo szkliwo to najtwardsza substancja w naszym organizmie. Kości jeśli stracą wodę do tracą giętkość a z uwagi na skład chemiczny może dojść do fosylizacji, w odpowiednich warunkach. Po prostu piękno natury, wszystko wraca do ziemi, tam skąd przyszło. Jest w tym porządek, przyroda nic nie zmarnuje. Nie wiem jak was ale mnie to pokrzepia że nie pozostanie po nas nawet ślad. A po jakimś czasie, kiedy ostatni ludzie o nas zapomną, będzie zupełnie tak jak byśmy nigdy nie istnieli... I to jest piękne...

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

To mi śmierdzi zaplanowaną akcją z tym - ludzie się porozjeżdżają po Polsce i obawiam się, że na 1 listopada w rodzinach temat już gotowy, chyba za dużo byłoby przypadku w tym wszystkim...

Oprócz wielu zalet naszych rodaków, które osobiście cenię, wychodzi z ludzi najgorsze - tendencja do sporów, konfliktów i niezgody, które są podsycane przez nieodpowiedzialnych ludzi...

Wstyd ruszył już na cały świat...

Tytan

w Gry

37piorunów

Jakie gry z niebanalnymi, niejednoznacznymi fabułami polecacie? Takie, które zobaczyliście napisy końcowe, ale później jeszcze wiele razy wracaliście do nich myślami? Nie na zasadzie "ale tam była epicka walka" tylko "kurde, ale to było... mocne". Podam kilka przykładów z własnej listy, aby lepiej odzwierciedlić co mam na myśli:

* Clair Obscur

* Spec Ops: The Line

* niektóre wątki z Wiedzmina 3

* Mass Effect 3

* Nier: Automata

* Planescape Torment (sam nie ukończyłem, ale wiem że idealnie pasuje do tej kategorii)

* Steins;Gate

* Persona 5 (właśnie kończę i mimo sporych dawek humoru i cringe, były też dosyć poważne tematy)

Pokaż więcej komentarzy (74)

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

Hejka wszystkim, naszła mnie luźna rozkmina dotycząca pewnej książki i myśli, które chyba coraz bardziej wpisują się w naszą mega szybką, przebodźcowaną i zwariowaną rzeczywistość, otóż w 1970 roku Alvin Toffler w „Szoku przyszłości” ostrzegał, że człowiek może w pewnym momencie niewytrzymać tempa zmian, które sam stworzył. Nie chodziło tylko o ilość informacji. Chodziło o życie w świecie, w którym wszystko zmienia się coraz szybciej: technologie, wiadomości, poglądy, praca, relacje, wymagania i rzeczy, na które mamy reagować. Człowiek nie dostaje już chwili, żeby jedną rzecz przemyśleć, zanim pojawi się dziesięć kolejnych. Zanim zdążymy oswoić jedną zmianę, musimy już przystosowywać się do następnej. Toffler nazywał to „szokiem przyszłości” — stanem przeciążenia, w którym tempo zmian zaczyna przekraczać nasze możliwości psychicznego przystosowania. I chyba najbardziej niepokojące jest to, że jego książka powstała ponad 50 lat temu. Czy dzisiaj problemem jest jeszcze to, że mamy za mało czasu, czy może już to, że nie potrafimy znaleźć chwili, w której niczego nie musimy przetwarzać?

Fanatyk5piorunów
Czy dzisiaj problemem jest jeszcze to, że mamy za mało czasu, czy może już to, że nie potrafimy znaleźć chwili, w której niczego nie musimy przetwarzać?

@Eber Wrzucę tylko w odpowiedzi odrobinę szacunków (z użyciem chata GPT ale ogólnie sprawdzone, w wypadku widełek brałem dolną wartość):

Dziennie pojawia się około:

* 7000 nowych książek

* 720000 godzin nowego video na youtube

* 200 nowych odcinków seriali

* 25 nowych pełnometrażowych filmów

* 10000 nowych artykułów naukowych

* 100 milinów nowych shortów na TikToku

* 350 nowych gier wideo

Wraz z rozwojem AI, te wartości będą tylko rosnąć (choć mam nadzieję, że TikTok upadnie rychło).

¯\\(ツ)/¯

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Gównowpis

26piorunów

Najzabawniejsze w kładzeniu się spać wcześniej, żeby się wyspać i nie zaspać, jest obudzenie się za wcześnie i potem pospanie sobie pięć minut dłużej co powoduje, że się zaśpi bardziej niż gdyby poszło się spać normalnie tzn. za późno.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

51piorunów

JAK TO W KOŃCU JEST?

Powstał kolejny reportaż o tym, ze prowadzenie żabki to interes prowadzący do bankructwa. Wysłuchałam go i jedno mi przychodzi pytanie do głowy, skoro taki fo zły biznes to jak to jest, ze żabka jest juz nie na co drugim rogu, ale czasem co drugi krok? Babka mówi o tym, ze miala żabkę na wsi ale jajka i mleko musiała zawsze wyrzucać bo każdy miał swoje ze swego gospodarstwa, ale tak czy siak towar musiała zamówić, bo i tak nie schodził. Wiec czy nie łatwiej jej bylo swoj sklep tam otworzyć? Jak to jest ze znikają prywatne sklepy, a zabki pojawiają sie jak grzyby po deszczu? Jakieś to dla mnie nie logiczne ...

https://youtu.be/0QJCS8yEVRo?is=CMaS_rKbcUKIo2mS

Mistrz18piorunów

@Cori01 Żabka kusi ludzi wysokimi przychodzami, które jednak nie zawsze dają sensowny dochód, o czym już nie wspomina. A nie obeznani ludzie się na to nabierają

Tytan7piorunów

@Cori01 W dużej mierze też dlatego, że za to zabierają się ludzie nierozgarnięci (nie chcę mówić, że wszyscy), mamieni wielką kasą (gdzie pewnie też nie ogarniają różnicy pomędzy przychodem a dochodem, VATem a PITem). TO jak z MLM - każdy wie, że to ściema a są ludzie którzy w to wchodzą.

Kilka minut tego reportażu i już klasyka klasyków;
a) Gość nie ogarnia, że VAT płaci KONSUMENT, i nie jest jego,
b) Pani AMBASSADORKA (co to wgl za funkcja?):
- Ja dostałam umowę, nawet prawnikom dałam do przeczytania, prawnicy mają dużo możliwości ale co ja zrobię jak Żabka mówi, że nie można negocjować i ma 1000 osób na moje miejsce?

No, nie wiem? Może nie podpisywać umowy, i znaleźć sobie inne zajęcie?

Nie chcę rozstrzygać, czy te umowy są legalne z punktu widzenia prawa, no ale prawda jest taka, że nikt ich nie zmusza.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Hydepark

51piorunów

Nie tak dawno jak niecałe 3 lata temu brałem antydepresanty. Czułem że leki wyciągają mnie z najgorszego gówna w jakim byłem w całym swoim życiu. Mogłem funkcjonować, wysypiałem się poradziłem sobie z tymi wszystkimi problemami a na koniec odstawiłem te leki i było ok. Ale nie było łatwo się pozbierać. Przede wszystkim od początku miałem w sobie determinację żeby z tego wyjść. Było tak źle że w sumie z żalu nie mogłem już nawet normalnie oddychać a wszystkie czynnosci, które normalnie są proste jak założenie skarpetek było tytanicznyn wysiłkiem. Mało tego samo oddychanie było strasznie trudne bo ledwo łapałem oddech. I brałem te leki i te objawy przeszły. Ale wiedziałem że to nie wzięło się z niczego. Problemy były gargantuiczne. Ciągle miałem z tyłu głowy że to nieco lepsze samopoczucie to nie ja, to leki dzialają i pozwalają oddychać. Że za fasadą przyjmowanych tabletek dalej jest umysł który zapadnie się jak domek z kart jak tylko odstawie tabletkę. I wtedy poczułem jeden z pierwszych prawdziwych lęków jakie miałem w życiu, co jeśli tamto paskudne uczucie i ciężkość powrocą? Bałem się tego i myślałem jak na cienkiej granicy balansuje. Tym bardziej że leki nie naprawiły problemów. Problemy dalej były, wyzwania były ogromne. Ale poradziłem sobie ze wszystkim. To jest ciekawe, ten strach przed tym jak źle będzie ze mną kiedy nie wezmę tabletki... Na noc miałem tritocco i to był jeden z moich ulubionych momentów dnia, wziąć tabletkę i odpłynąć... Czasami tęsknię za tym uczuciem jak biore tabsa i odpływam w sen jak małe dziecko...

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kosmonauta

w Hydepark

27piorunów

Jeśli kupiłeś mieszkanie w Warszawie za złote monety po dziadku na początku lat 90, obecnie mógłbyś dostać za nie taką samą ilość złotych monet, ale były momenty w 2008r kiedy dostałbyś 4 razy tyle monet, czy myślicie że obecnie ceny mieszkań realnie wróciły do normalności czy to raczej złoto jest chwilowo nieproporcjonalnie napompowane?
Myślicie, że w przyszłości złoto nadal będzie tak dobrze zachowywać swoją wartość nabywczą jak do tej pory?

Fanatyk0piorunów

@mati3654 za komuny za garść zlotych 10 dolarowek kupowałeś duze mieszkanie w centrum Warszawy.

Tylko wtedy złotem obracało sie na czarnym rynku. Znajomemu wypadła złota moneta na komisariacie milicji, pół h pod butem trzymał i sie nie ruszał:)

Najlepsze czasy dla zlota

Pokaż więcej komentarzy (12)

Kosmonauta

w Hydepark

38piorunów

Swoją pierwszą komunię miałem w 1997 roku, dostałem wtedy od chrzestnej złotą monetę 1-uncjową która w tamtych czasach kosztowała koło 1000zl a od chrzestnego namiot który pamiętam kosztował majątek jak na tamte czasy bo jakieś 600zl. Z namiotu się ucieszyłem mega a monetę matka gdzieś schowała i tyle ją widziałem. Pamiętam dobrze że w szkole Ci bardziej zamożni zbierali na komunię ~ 2000zl i kupowali sobie zazwyczaj za to podstawowego PCeta a Ci mniej szczęśliwi ~ 1000zl za które często mieli fajnego “górala”. Te same 2000zl w złocie z tamtych lat to dzisiaj 34tys PLN za które dzieciak mógłby sobie kupić 15-20 podstawowych kompów czy rowerów, ale jak to z inflacją bywa nie tylko komputerami i lokomotywami się człowiek żywi. A Wy ile dostaliście na komunię i na co przewaliliście?

Tytan0piorunów

@mati3654

Te same 2000zl w złocie z tamtych lat to dzisiaj 34tys PLN za które dzieciak mógłby sobie kupić 15-20 podstawowych kompów czy rowerów,

No i gdzie te twoje 15 komputerow? Oh wait..

monetę matka gdzieś schowała i tyle ją widziałem
Pokaż więcej komentarzy (29)

Gruba ryba

w Hydepark

60piorunów

Co byście robili gdybyście nie musieli więcej pracować? Dajmy na to, nic nie musicie robić a co miesiąc wpada na konto 10k. I co dalej? Ja bym miał warsztat, pewnie budował bym jakieś urządzenia i robił projekty. Tak zawsze robię kiedy nie muszę pracować. Pewnie czasem pojechał bym na jakąś wycieczkę i tyle... Staral bym się spędzać czas z rodziną.... I już. To wszystko bym robił gdybym miał stały dopływ gotówki albo nieograniczony hajs, miałbym fajny warsztat i robił bym rzeczy.... I tak do śmierci ...

Pokaż więcej komentarzy (51)

GURU

w Ciekawostki

44piorunów

Co sądzicie o dziennikach elektronicznych?

"Za moich czasów" wprowadzono mi taki dopiero pod koniec technikum, równolegle z dziennikiem fizycznym - ile to było zabawy, żeby go psuć to tylko ówcześni admini wiedzą, ale jako klasa IT udawało nam się psocić czy to na poziomie komputerów, sieci szkolnej czy blokowania kont nauczycieli, ale tym razem nie o tym ;P

Tym razem o tym, że mam tam konto jako rodzic, a nie jako pełnoletni uczeń i muszę powiedzieć, że jest to wygoda, ale głównie dla nauczycieli, pozorna wygoda dla rodziców, a dla dzieci dodatkowy powód do stresu i jednocześnie 'rozleniwiacz'.

Z perspektywy ucznia przede wszystkim lipa, ponieważ wszystkie drobne przewinięcia widać jak na dłoni, ja mam co prawda lvl wczesnoszkolny dopiero, ale pamiętam jeszcze jak sam byłem uczniem i pojedyncze występki jak spóźnienia czy gorsze oceny można było jeszcze uratować, a ewentualne konsekwencje odsunąć w czasie (warto było uciec z lekcji z tą Kaśką z gimnazjum - niczego nie żałuję) - teraz takie dziecko nie zdąży jeszcze do domu wrócić, linii obrony przygotować, a starzy już wiedzą..

Ja mam raczej luźne podejście do oceniania w szkole, ale pamiętam rodziców innych uczniów, którzy za nieobecności czy dosłownie pojedyncze słabe oceny wpadali w furię i na różne sposoby dzieci karali choćby zakazami.
Przecież dzieciak z despotycznymi starymi z takim narzędziem w rękach to ma dopiero przesrane jak coś 'odwali'.

Ale nawet nie to uważam za najgorszą konsekwencję - najgorsze jest to, że pozbawiamy dziecka możliwości kreatywnego pokonania problemu, czyli naszego swojskiego kombinowania i nie mam tu na myśli oszukiwania, a po prostu osobiste interakcje z innymi ludźmi i naukę załatwiania problemów bez udziału rodziców.
Teraz coś się stanie - "trudno, rodzice i tak już wiedzą, i nic na to nie poradzę" ¯\\(ツ)/¯

Drugim problemem jaki zauważam, który ma konsekwencje i dla ucznia i dla rodzica - jest informowanie o wszystkich 'potrzebach' bezpośrednio rodziców, a nie ucznia (pic rel). Na pierwszym zebraniu usłyszałem, że to dlatego, że dzieci nie są odpowiedzialne i po prostu zapominają - no żodyn by się nie spodziewał, ale jak mają się tej odpowiedzialności nauczyć, skoro nauczyciel im nie powie, nie każe zapisać, nie da na karteczce, że mają coś przynieść, tylko napisze wiadomość o losowej porze, a rodzic spakuje to po prostu do plecaka? Przerzucenie odpowidzialności na rodzica i całkowite zdjęcie obowiązku z dziecka.

Dni szkolnych mamy dopiero 10, a ja wiadomości od nauczycieli już 15 (╯°□°)╯︵ ┻━┻ I nie wliczam do tego komunikatów dyrektora i sekretariatu..

Powyższe umiejętności - radzenie sobie z problemami, odpowiedzialności i konsekwencji za własne działania - to moim zdaniem umiejętności, które szkoła powinna rozwijać - równie ważne, a może nawet ważniejsze niż sucha wiedza otrzymywana na lekcjach.

Osobistość5piorunów

@zuchtomek Za moich czasów nie było takich wynalazków. Nie mam dzieci ale z obserwacji znajomych, uważam ten system za skrajnie szkodliwy. Kiedyś jak dostałeś pałę, uwagę itd. to zaczynało się kombinowanie jak przed wywiadówką wyprowadzić to na prostą. Czasami się udało, czasami nie - po prostu nauka życia.

Przeraża mnie jak np. w pracy ludzie sprawdzali co chwilę te dzienniki, komentowali i co najgorsze, natychmiast interweniowali. Krzysiu spóźnił się na lekcje? Od razu telefon do dziecka, do wychowawcy. Ania dostała szmatę z matmy - od razu telefon do dziecka, do znajomej od korków z matmy. Paranoja po prostu - jak to dziecko ma się nauczyć życia w społeczeństwie skoro jest pod nadzorem 24/7 i rodzice nie dają mu przestrzeni do nauki znoszenia porażek i radzenia sobie z problemami.

Autorytet3piorunów

Gdyby takie dzienniki były w moich szkolnych czasach to bym najprawdopodobniej przestał chodzić do szkoły.

Najlepszym, co rodzice mi dali w życiu jest brak nadmiernej kontroli - moje życie to konsekwencja mojego zaangażowania. Gdyby nie to, że uciekałem ile w lezie przez długie lata to nie doszedłbym do najważniejszych wniosków i nie wypracował metod działania z samym sobą. Do tego potrzebowałem relacji z otoczeniem (szkołą) która była pozbawiona dodatkowych oczu. Dzieciaki przechodziły inicjację i przemianę w dorosłego który bierze na siebie to co zrobił i musi światu (rodzicom) przedstawić wyniki kiedy czas nadchodzi.

Szkołę w 80% w takiej formie w jakiej miałem jej okazję doświadczyć (bez traum, ot sam system) z chęcią bym zaorał, a nie dodawał dzieciakowi jeszcze elementu kontroli. Nieludzki system - gdzie jakakolwiek inicjacja młodego człowieka i jego odseparowanie od starych?

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Programy programują inne programy, potrafią deep-fejki, tworzą muzykę i filmy które ciężko odróżnić od human made, a ja potrafię co najwyżej skopiować we właściwy folder cracka z torentów ( ͡° ʖ̯ ͡°)

ALE! za to chat GPT nie potrafi na życzenie zmienić tytułu czatu - a niby taki mądry ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Kiedy mądrzy ludzie już wyginą, skończymy jak społeczeństwo od piramid ( ‾ʖ̫‾)

"I mean, if I left you alone in the woods with a hatchet, how long before you can send me an email?"

Pokaż więcej komentarzy (2)