Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#uzaleznienie

Gruba ryba

w Hydepark

47piorunów

Dobra, sprawy przybierają coraz gorszy przebieg, więc pytanie do zorientowanych: co zrobić, żeby skutecznie uwolnić się od słodyczy? Terapia uzależnień? Jakieś środki bez recepty, które wyeliminowałyby potrzebę jedzenia? Coś innego, jak wizyta u internisty i zbadanie krwi czy innych hormonów? Silnej woli brak.

Będę wdzięczny za nakierowanie na jakieś rozsądne tory.

Fanatyk1piorunów

Zacznij stopniowo zmniejszać ilość jedzonych słodyczy, na przykład tydzień o kostkę czekolady mniej, kolejny tydzień o kolejną, to będzie w miarę bezbolesne a w końcu się przyzwyczaisz

Lider3piorunów

@Piechur jest tutaj sporo komentarzy porad itp.

Byłem w podobnej sytuacji i generalnie dalej jestem więc po kolei:

* Słodycze jesz regularnie czy masz tylko napady?

* Czy robiłeś badania pod kątem cukru i insuliny? Krzywa cukrowa z równoczesnym pomiarem insuliny?

* Masz nadwagę?

Samo parcie na słodycze może być spowodowane albo nieprawidłowym funkcjonowaniem organizmu albo stresem. Kiepska dieta może to wzmagać

Pokaż więcej komentarzy (58)

Osobistość

w Dyskusje

9piorunów

Jestem kawowym ćpunem.
Od wielu lat piję codziennie przynajmniej jedną kawę z kawiarki (4tz).
Wczoraj wypiłem przez przypadek bezkofeinową i całe popołudnie bolała mnie głowa. Dzisiaj to samo. Mimo że wypiłem już normalną kawę.
Muszę zredukować ilość kofeiny w swoim życiu, bo ej aj mi powiedział, że wypijam ok. 400mg kofeiny dziennie.
Plan jest taki, żeby mieszać 50-50 ziarna bezkofeinowej z normalną. Całkowicie na bezkofeinową nie przejdę, bo cena.

Fanatyk8piorunów

@HmmJakiWybracNick

Ja ograniczam (z własnych powodów) przy pomocy kawy zbożowej, rozpuszczalnej. Smak jest przyjemnie i znajomo nieprzyjemny i daje się zastąpić jedno drugim. Po jakimś czasie nawet łzy tęsknoty nie lecą :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

69piorunów

Mechanizm działania fotka.pl

Walentynki, 14 lutego 2001 roku. Właśnie wtedy Rafał Agnieszczak i Andrzej Ciesielski powołali do życia serwis Fotka.pl. Zaczęło się niewinnie, niemal od żartu. W epoce, gdy stałe łącze internetowe było luksusem zarezerwowanym dla nielicznych, a życie towarzyskie kwitło głównie w realnych, zamkniętych enklawach, Fotka stała się czymś więcej niż tylko stroną – była kulturowym fenomenem. Użytkownicy, spragnieni cyfrowego okna na świat, odnaleźli w niej miejsce, by się pokazać, zaistnieć i nawiązać kontakt.

Mechanizm działania serwisu opierał się na diabelnie prostej, a przez to genialnej zasadzie. Wrzucałeś zdjęcie, a potem czekałeś na publiczne komentarze i – co najważniejsze – oceny w skali od 1 do 10. Następnie pozostawało już tylko obsesyjnie śledzić rosnącą lub spadającą średnią i... powtarzać cykl.

Był to modelowy przykład grywalizacji, czyli psychologicznej i marketingowej techniki mistrzowsko zaprojektowanej, by uzależniać. Stawką w tej grze nie było jednak wirtualne trofeum czy przejście kolejnego poziomu. Stawką była odpowiedź na fundamentalne pytanie, które każdy zadaje sobie w ciszy: czy ja, jako człowiek, jestem wystarczająco dobry? Wystarczająco ładny? Wystarczająco interesujący?

Tym, co napędzało ten bezlitosny mechanizm, była głęboko zakorzeniona w ludzkiej psychice potrzeba akceptacji i nieustannego porównywania się z innymi. Zjawisko to opisał dekady wcześniej Leon Festinger w swojej teorii porównań społecznych. Naturalnie zestawiamy się z tymi, których postrzegamy jako lepszych (porównania "w górę"), co często obniża naszą samoocenę, oraz z tymi, których uważamy za gorszych (porównania "w dół"), by chwilowo poczuć się lepiej.

Fotka.pl bezbłędnie wykorzystała tę naszą wrodzoną skłonność. Była perfekcyjnie naoliwioną machiną do porównań społecznych, wystawiającą miliony, głównie młodych ludzi, na nieustanną publiczną ocenę. Skutki uboczne? Obniżone poczucie własnej wartości, lęki, a nierzadko stany depresyjne.

Co więcej, serwis szybko znalazł sposób, by na tych lękach zarabiać. Oferował płatne subskrypcje, jak słynny "Klub Gwiazd", które dawały iluzoryczne poczucie "spokoju ducha" i pozorną przewagę w grze. W rzeczywistości sprzedawano po prostu chwilową ulgę w niepokoju, który samemu się generowało. Stworzono problem, by natychmiast sprzedać na niego płatne rozwiązanie.

Brzmi znajomo? Oczywiście. Dzisiejsze algorytmy platform społecznościowych robią dokładnie to samo, choć działają znacznie subtelniej. Bezlitosny system ocen od 1 do 10 zastąpiła pozornie łagodniejsza "tyrania lajków", a fundamentalna potrzeba akceptacji wciąż napędza całą gigantyczną gospodarkę influencerów.

Choć Fotka.pl może dziś wydawać się nostalgicznym reliktem przeszłości, zasady gry, które zdefiniowała, nie zniknęły. One jedynie ewoluowały, stając się o wiele bardziej wyrafinowane. Dziś ta gra jest tak głęboko wpleciona w tkankę naszego codziennego życia, że przestaliśmy nawet zauważać, jak nieustannie bierzemy w niej udział.

Gruba ryba9piorunów
Dziś ta gra jest tak głęboko wpleciona w tkankę naszego codziennego życia, że przestaliśmy nawet zauważać, jak nieustannie bierzemy w niej udział.

@WiecNo lol chyba ty. ja moge co najwyzej liczyc pioruny pod anonimowym kontem na niszowym portalu dla starych ludzi.

GURU13piorunów
Pokaż więcej komentarzy (13)

Autorytet

w Hydepark

158piorunów


Wczoraj pewna sytuacja totalnie wyprowadziła mnie z równowagi i uderzyła w najbardziej czułe punkty, powodując, że to co do tej pory było dla mnie uporczywe, stało się wręcz skazaniem.

Weekendy to dla mnie trudny czas, odkąd rozstałem się z alkoholem. Do tego trzeba dołożyć wyjazd do nowego miasta i problem z zaklimatyzowaniem się, utrata w szybkim czasie "znajomych", konflikty rodzinne, trzykrotna zmiana pracy w ciągu zaledwie roku, dosyć poważny wypadek, a to wszystko w giga poczuciu bycia z tym zupełnie samemu, z minimalną uwagą osób z najbliższego otoczenia. To rzeczywiście boli.

Ale do sedna. Wczoraj obudziłem się, skoczyłem na siłownię, zrobiłem obiadek i ogólnie byłem mega szczęśliwy z nadchodzącego weekendu. Wszystko zmieniło się, gdy wyszedłem na popołudniowy spacer i spotkała mnie bardzo nieprzyjemna sytuacja. Nie będę jej opisywał, bo dotyczy to mojego życia prywatnego, aczkolwiek powiedzmy, że uderzyło to w moje najsłabsze punkty, nad którymi pracuje.
Po ów sytuacji wszystko się zmieniło, a w zasadzie mój humor. Nie mogłem kompletnie znaleźć dla siebie miejsca, próbowałem spaceru, ale wszystkie myśli kierowały mnie ku staremu przyjacielowi, alkoholowi. To była dosłownie męczarnia, bo przechodziłem tuzin razy koło żabek, biedronek czy innych dildów, widziałem masę pijanych ludzi, a dodatkowo mieszkam na ulicy gdzie jest sporo barów i studentów.
Nie dałem się tym razem. Przytłoczenie i nałóg nie wygrały, a ja nafaszerowałem się hydroxyzyną, dla uspokojenia i zacząłem układać puzzle.
Uważam to za swój sukces. Nie poddałem się. Chcę walczyć o swoje zdrowie, bez względu na to co mnie spotkało wczoraj i spotyka co weekend.

Za chwilę ruszam na siłownię.
Dalej walczyć o siebie.
Pozdrawiam cieplutko Tomeczki.

Zawodowiec0piorunów

@l100e

Po ów sytuacji wszystko się zmieniło

Po owej sytuacji.

Gruba ryba1piorunów

@l100e zobacz jakie smutne jest picie alkoholu. Teraz jesteś człowiekiem z pełną świadomością i inteligencją. Poruszasz się sprawnie i szybko myślisz. Po alkoholu się ogłupiasz. Celowo wprowadzasz się w stan w którym jesteś bardziej zdezorientowany, mniej czujny i mniej inteligętny. Na ten moment kiedy działa na Ciebie alkohol nie jesteś już sobą. Zamieniasz się w zwierzę, słabe bezbronne i głupie. Ludzie patrzą na Ciebie z pogardą. Marnujesz czas i zdrowie a życie przecieka Ci przez palce. Nic nie osiągniesz w takim stanie, nic nie zbudujesz. Upadniesz jako człowiek i będziesz istotą która jest upadła a jej życie straci cel i sens. Nie mówiąc już o tym jak wyniszczający wpływ na sam organizm ma alkohol. Lepiej nie pić i unikać tej trucizny.

Pokaż więcej komentarzy (36)

GURU

w Wiadomości Polska

23piorunów

Szokujący raport o polskiej młodzieży. „Za dekadę obudzimy się z pokoleniem uzależnionym”

Z raportu przygotowanego przez prof. Mariusza Jędrzejkę z Instytutu Psychologii Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego oraz Centrum Profilaktyki Społecznej wyłania się alarmujący obraz kondycji psychicznej młodego pokolenia. Co piąty polski nastolatek regularnie sięga po nikotynę, 60

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Nie od dziś wiadomo że ludzie uzależniają się od ksylometazoliny. Sam mam z tym problem bo odkąd pamiętam Mam wieczorne zatkania nosa przez co oddycham mordą i budzę się w nocy z pianą na pysku. Ale całkiem niedawno żona kupiła dla córki w środek który zawiera n-acetylocysteine.

U córki się nie sprawdził bo ją szczypał w nos xd ale pewnego wieczora kiedy zostawiłem swoją nową buteleczkę xylo w samochodzie i nie chciało mi się po nią iść sięgnąłem właśnie ten środek. Nie będę tu k⁎⁎wa pajacował środek nazywa się muconasin I Według mojej wiedzy Jest to jedyny tego typu środek na rynku więc każdy by go znalazł od razu.

Faktycznie szczypie w nosie ale dosłownie po 10 sekundach po aplikacji i solidnym niuchu tak żeby doszło do zatoków byłem w stanie wysmarkać doszczętnie wszystko. Spałem potem jak dziecko choć w nocy musiałem zabieg powtórzyć ale to prawdopodobnie kwestia dopasowania ilości psiknięcie na raz.

Wiem że ludzie potwornie z uzależniają się od ksylometazoliny , Sam miałem kiedyś kolegę który miał buteleczki z prawej kieszeni w lewej kieszeni w biurku w samochodzie w domu kilka sztuk. Jak wyszedł kiedyś bez sprayu dostał napadu paniki.

Zresztą są na ten temat wątki na forach o uzależnieniach mające po kilka tysięcy wpisów. Mam nadzieję że komuś pomogę tym postem.

Sorry za interpunkcję ale piszę w trakcie spaceru z psem głosowo.

GURU1piorunów

@Michumi konkretnie. Gadaj. Jak się ten specyfik nazywa! :zany_face: około 30 lat ćpam xylo... mów!!!!111!!!

Gruba ryba2piorunów

Napisałem :smiley: muconasin

I nałogów dochodzi wysuszenie błony i zwężenie naczyń

Nie wiem czy to pomoże

Pokaż więcej komentarzy (6)

Debiutant

w Hydepark

19piorunów

Długo się zbierałem,żeby to napisać....
Takie wysrywy przegrywa,któremu udało się wyjść na prostą....
Może ktoś przeczyta...

Jestem Kostek....
Chociaż tak naprawdę mam na imię Paweł.W sumie to nawet nie pamiętam, żeby ktoś tak do mnie mowił po imieniu.Nawet moja wiecznie pijana matka wołała na mnie Kostek,może dlatego że byłem kolejnym niechcianym dzieckiem,którego imienia nawet nie pamiętała.
Zawsze nachlana,nigdy nie miała czasu dla swoich dzieci.Wazniejsze było,żeby się szybko na⁎⁎⁎ać.....
Od małolata sprawiałem problemy: bójki w szkole,kurator a później poprawczak.Piłem od kiedy pamiętam, nieważne co, aby szybko i tanio.Psycholog szkolny mówił mi,że to rodzina tak na mnie wpływa.,że muszę się ogarnąć....
Pie⁎⁎⁎⁎⁎ięty typ myślał ,że to takie proste wyrwać się z takiego gówna.....bez wsparcia i osoby,która mi w tym pomoże.Nie ma szans..

Zacząłem od wódy,ale to było dla mnie za mało więc brałem grubsze rzeczy: amfetamina,LSD,grzybki.
To był raj....tak mi się wtedy wydawało....
Imprezy,dziwki,pierwsze włamania na haju..
Wóda i prochy to było moje paliwo..
Wtedy właśnie powinien powiedzieć stop!
Ale po co?
Było mi dobrze i po co przerywać?
To był mój pierwszy stopień do piekła....

Za włamania i handel prochami skazali mnie do kryminału i wtedy moje życie zmieniło się o 360 stopni.Tam nie było jak w poprawczaku,gdzie był spokój,cisza i rozmowy z psychologiem.Dostałem tam lekcję od życia, którą zapamietam na zawsze.
Ktoś powie,pewnie zmądrzał po tym...

Nic z tych rzeczy....
Byłem bezdomnym alkoholikiem i narkomanem,który nic się nie nauczył.
Chlałem i ćpalem dalej ...
To trwało kilka lat,aż spotkałem brata Marka,który pomagał narkomanom.To on do mnie wyciągnął pierwszy rękę i chciał mi pomóc pod warunkiem,że rzucę prochy i picie.Pierwsze próby nie wypaliły...moja psychika była za słaba nawet po odwyku i detoksie.
Ale Marek zawsze mowił: nigdy się nie poddawaj!! Jak nie za pierwszym razem to za dziesiątym się uda!!Nie możesz odpuścić!!!!
Musisz być twardy!!!
I wiecie co?

Udało mi pokonać alkoholizm i prochy!
Ciężko było i długo to trwało,ale dzięki pomocy Marka dałem radę!!.Jestem teraz innym człowiekiem....
Nie piję,nie ćpam.
Wyszedłem na prostą....
Nie wiem jak długo,ale mam nadzieję że na zawsze.Mam teraz rodzinę,jest dobrze i niech tak zostanie.Wspomnienia z przeszlosci wymazałem z pamięci i staram się żyć normalnie.

Na koniec mam radę dla tych co mają(mieli) takie problemy co ja:
nie możecie się k⁎⁎wa poddawać!!
Zawsze ktoś się znajdzie kto poda wam pomocną dłoń!!
Wystarczy tylko spróbować się zmienić!!!!

Kostek.

Gruba ryba2piorunów

Nie żeby mnie interesowało jaki ułamek sceny stanowiłem swoim pijackim wysrywem , ale i tak przepraszam że przyłożyłem rękę do ośmielenia zielonek by wbijały tak rangi. @kostekjestem , wybacz, że na Ciebie padło, mam nadzieję że dotąd nadałeś sobie jakieś prawdziwe imię, zaraz przyjdzie ktoś dodać Ci otuchy, ale tymczasem przyjmij moje serdeczne

Gruba ryba0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba2piorunów

@Umypaszka zielony Clown o "3 miesięcznej abstynencji" pisał idealnie 2 godziny po usunięciu mojego wysrywu o 3 miesiącach trzeźwości. (@death070 wpis nr 27- 107 piorunów za 5 słów).

No a tutaj mamy faceta z pierwszym wpisem - no zobacz jakim zajebistym. Nazwij mnie atencjuszem lub paranoikiem, ale i tak będę upierał sie że to nie przypadkowe spotkanie klubu - to po prostu ktoś ogarnął że na łzawej alko refleksji da się wbić autentyczność konta.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Hydepark

9piorunów

Sposób, w jaki wprowadzili te akcyzy na e-papierosy jest niehumanitarny. Najpierw dzieciaki zostały uzależnione od tego za przyzwoleniem poprzednich władz, a obecna z dnia na dzień im się to zabiera albo wysysa z kasy. Na normalne szlugi podnoszą regularnie o ileś tam, że człowiek jest w stanie jakoś się ograniczać. A tu z 20 zeta na stówę z dnia na dzień to jest przesada.

Tych jednorazowych w ogóle nie powinno być, ale jak już były to nie powinni tego zabierać w taki sposób bez droższej, ale wciąż podobnej alternatywy, skoro to jest uzależniające i powoduje przykre doznania i brak może powodować niebezpieczne zachowania.

GURU2piorunów

O, ciekawe. Znajomy znajomego przywiózł kiedyś z Ukrainy litr liquida, 200 mg. Poszło na akademiki, musieli kupić hurtowe ilości buteleczek i ze 30 litrów PG i gliceryny xD
Już wtedy robiło to niezłą kasę, jak na studentów.

Gruba ryba2piorunów

mozemy nadal udawac, ze tu nie chodzi o zwiekszanie wplywow do budzetu w celu pokrycia galopujacych wydatkow, tylko po co?

Gruba ryba2piorunów

@5tgbnhy6
Bez przesady, jak dla mnie to ewidentnie jest akcyza zaporowa.
I bardzo dobrze, ludzie kupowali to na potęgę, zamiast normalnego elektryka (który jest w chuj tańszy), a elektrośmieci to generowało od groma. Jebać jednorazówki xD

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Dyskusje

42piorunów

Witam Państwa po powrocie z wakacji znad morza i cyfrowego detoksu- tydzień bez internetu- tak jak powiedziałem zdaję relację jak było. Na początek odpowiem na komentarze bo dopiero odczytałem jako że od neta udało mi się odciąć z jednym małym wyjatkiem o czym za chwilę.
@Michumi @Gustawff "Byle pierdołe turystyczną na miejscu będziesz chciał sprawdzić i odpali ktoś neta. Stawiam że już nawet w samochodzie net pójdzie w ruch"

"dojechałeś xd?

Mapy mogłeś se odpuścić bo to co się działo np w piątek na drogach to ja pi⁎⁎⁎⁎le bez map bym jechał 3x tak długo."

Tak- dojechałem bez nawigacji i nawet mapy papierowej, narysowałem sobie mapę na kartce papieru z zaznaczonymi zjazdami i miastami które mam mijać, numerami dróg. Oprocz jednej wpadki, gdzie wjechalem do Niemca i musiałem zawrócić na najbliższym zjezdzie bo minąłem swój przy samej granicy to jechałem 6.5 godziny bez zadnych korków - z okolic Krakowa jak ktos zauważył do Miedzywodzia- tempomat i dwa postoje na dobicie gazu na stacji i siku - wyjechalem o 22 a bylem o 4:30 na miejscu.

Co do braku neta- o dziwo musze stwierdzić, ze praktycznie mi go nie brakowało, a szczególnie social mediów. Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy jakim są pozeraczem czasu. Zero powiadomień w telefonie, oczywiście kusiło aby sprawdzić czy ktos nie pisał ale w razie czegoś pilnego zawsze byl telefon albo sms.
No i o dziwo brak mojego dostępu do sieci bardziej irytował kobitę i dzieci- bo nagle z chłopa ktory wszystko ogarnie w chwilę stałem się starym boomerem co wszystkiego musi szukać na własną rękę. No i nawet z dwa razy oparło się to o kłótnie no bo "weź sprawdź gdzie można zjeść dobrze" albo "czy na pewno dobrze jedziemy" na wycieczkę mimo ze znaki na drodze a stary czyta plakaty, chodzi i szuka na nogach albo idzie do Informacji Turystycznej (swoją drogę bardzo przydatna rzecz). W koncu wszyscy jednak sobie odpuścili i zaakceptowali ze staremu odjebalo i cofnął się 20 lat wstecz. Ze zdjęć to w sumie poszły 2 rolki filmu czyli jakies 70 klatek, nawet jeden przewodnik ze starego fortu pruskiego poprosil zebym zrobił mu foty "tym starym aparatem" i wysłał jak dam rade bo strasznie mu się spodobał. Oczywiście telefonem tez kilka zdjec porobiłem sobie na pamiątkę bo nie chciałem juz aparatu cyfrowego dźwigać a z filmem roznie bywa- moze nie wyjść nic😉 W wolnym czasie książka i kilka kaset na walkmanie miałem wiec brak YouTube nie doskwierał bardzo, bardzo fajna sprawa kiermasze książek, za 7 zł swietny album z biografią Johna Wayna kupiłem co zalatwilo czas na kilka wieczorów.
Jedyny wyjątek musiałem zrobić bo ksiegowa zadzwonila ze mail z fakturą nie dotarł- zapomniałem wysłać - więc musiałem włączyć na chwilę internet i puścić na szybko- i tu najlepsze jak mi po 3 dniach powiadomienia wysrało to musiałem wszystko szybko zamykać bo nie nadążałem 😆 No i jedna znajoma dzwonila wczoraj czy żyje bo sie nie odzywam a pisała do mnie w sprawie zdjęć na messenger kilka dni temu.

Czyli tak - ogólnie da sie przeżyć chociaż czasami bywa ciezko. Brak internetu zmusza do kreatywności i duzo wiecej pracy wymaga od nas przy szukaniu informacji. Czlowiek widzi jakim pozeraczem czasu da Social Media- bez nich czas jakby zwalnia i ma sie go wiecej na inne rzeczy. Jak mówiłem chyba bardziej irytujące bylo to dla kobity i dzieci naszych bo zawsze stary szukał wszystkiego a teraz każde "ale ja nie wiem jak poszukać" , "ale Ty to zrobisz lepiej" , "wez se cos ubzdurałes wszyscy muszą cierpieć 😆" itp, itd. Faktycznie internet to fajna sprawa jak korzysta sie z niego do szukania potrzebnych rzeczy a nie przegladania bzdur które sa nam zbedne. Pozwala oszczędzić czas ale głównie nam go zabiera bo nie potrafimy z niego mądrze korzystać. Uważam ze byla to fajna przygoda ale bez neta nie umialbym żyć chyba, tym bardziej ze mój biznes bez tego praktycznie juz nie istnieje.
Dostep do sieci to duze ułatwienie trzeba tylko z niego umieć mądrze korzystać.

Jak zrobię chemie wywolam foty to pewnie cowls wrzucę tylko nie wiem kiedy. Na razie od poniedziałku wracam do normalnego trybu.
Polecam spróbować takiego detoksu na pare dni- daje duzo do myslenia:slightly_smiling_face:

Gruba ryba8piorunów

Mapka trasy która zrobiłem przed wyjazdem i służyła jako nawigacja:slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Dyskusje

8piorunów

Ale ze mnie ciemiezyciel.
Kobieta idzie sie zobaczyc z przyjaciolka i uznala to za dobry pretekst, zeby kupic sobie vape. Cos mi w tym nie pasowalo, bo pamietam jak rok temu ciezko jej bylo rzucic to chujstwo, a ostatnio mi wyznala, ze dalej, po kilku miesiacach od ostatniego razu, kiedy sie stresuje to ma ochote palic. Musialem jej na to zwrocic uwage, bo chyba zapomniala.
Uzaleznienie to okropna sprawa. Wdychanie dymu z tych urzadzen powoduje, ze potrafi dostac naglego okresu - jej cykl miesiaczkowy nie jest naturalny, bo stosuje antykoncepcje, ale zaobserwowalismy taki dziwny zbieg okolicznosci, ze kiedy tylko palila, albo wdychala dluzej dym, to zaczynala krwawic. I z tego, co ona mi mowi, jej okresy sa okropne. Nawet to jej nie zniechecilo na dobre.
Jak ktos jest uzalezniony, to latwo sobie zracjonalizuje swoj wybor. Trudno mi pojac uzaleznienie od papierosow. Wychowalem sie w rodzinie, gdzie rodzice przewalali ogromna czesc wyplaty na alkohol i tyton, czesto olewajac zawartosc lodowki i w dalszym ciagu, jestem w stanie jakos zrozumiec alkoholizm. Nikotynizm jest dla mnie zagadka, zwlaszcza, kiedy ktos pali doslownie tyton i wdycha ten dym. Sprobowalem tego dwa razy w zyciu, prawie sie porzygalem. Wodka wyzera gardlo i moze prowokowac odruch wymiotny, ale po jej wypiciu czuc jakas faze.
Powiedziala, ze jednak nie bedzie palic. Zwyciestwo.

Osobistość2piorunów

@solly-1 A alkoholicy piją mimo, że mają potem kaca i znacznie gorzej funkcjonują - jakoś ich to nie zniechęca. Uzależnienie nie jest kwestią racjonalnych przemyśleń o następstwach. Twoja Żona się trzyma bo jej pilnujesz, chwila nieuwagi czy olewactwa i od nowa będzie brnąć w tym gównie. Ona nie zapomniała, zwróciłeś jej uwagę w chwili gdy potrzebowała wsparcia, dostała je więc jest odsunięcie problemu na jakiś czas. Niestety ale cały czas trzeba siebie i kogoś pilnować.
Ja się wychowywałem w domu gdzie było zero alko i fajek. Jak przykurzyłem i było mnie czuć to mi ojciec kazał przy nim wypalić paczkę fajek. Po trzeciej się zrzygałem i już nigdy więcej fajek nie tknąłem.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Tytan

w Lifestyle

11piorunów


Wyszłam szybko z medycyny pracy i mogłabym po drodze pójść do magnolii na bez cukrowego bo mam szybko zleciało to czemu nie, ale nie pomogłoby zerwać z nałogiem behawioralnym "jak mam chwilę przerwy to sięgam po przekąskę"
Udało się przetrwać święta to trzeba to pielęgnować

Tytan

w Lifestyle

12piorunów


I znów znalazłam się w punkcie zero. Mogło być trochę czynników które się na to zebrało: za bardzo sobie pofolgowałam ze słodzikami więc ciężej było mi się oprzeć pokusie; pozwoliłam siostrze na zabranie popcornu do kina mimo że wiedziałam że będzie mnie kusić; poczęstowałam się tym popcornem wiedząc że szansa jest 50/50 że trafię na karmelowy a nie solony; zamiast powstrzymać się od dalszego podjadania gdy trafiłam na pierwszy karmelowy to jadłam dalej

Ale nie poddaje się. Mogłam popić to napojem z cukrem "bo przecież i tak już straciłam" ale nie poszłam za tym. Jak na razie moje okresy niejedzenia cukru to ok miesiąc we wrześniu, 27 dni w lutym i teraz cały marzec i 4 dni kwietnia. Mam nadzieję że teraz uda się przejść cały rok.

Nowe zasady, uwzględnieniające słodziki:
- tak jak cały czas cukier tylko do rozrobienia drożdży
- bez słodkiego alkoholu. Na mieście przecież mogę się napić piwa, wybieranie słodkich drinków to tylko przypominanie sobie o słodyczach
- bez słodyczy które są bez dodatku cukru ale mają słodziki i przypominają zwykłe słodycze. Tu chodzi głównie o batoniki proteinowe i lody proteinowe. Podobnie jak słodki alkohol to tylko przypomina o słodyczach. Nie pomaga w odcięciu się od problemu gdzie wszystko z cukrem woła spróbuj mnie spróbuj mnie, bo zamiast nauczyć się nie słyszeć tego, to przenoszę ten problem na słodycze bez cukru wysoko proteinowe
- mogę jeść ciasta zrobione przez siebie albo przez znajomych nawet jeśli mają w sobie słodziki albo słodkie owoce o ile nie mają w sobie cukru (nie licząc do rozrobienia drożdży)
- jeśli lody to bez słodzików np mrożony jogurt naturalny
- bez przecierów i musów owocowych i soków
- bez napoi energetycznych wszystkie mają albo cukier albo słodziki a przecież mogę zrobić sobie kawę
- na specjalne okazje będę mogła kupić ciasto bez cukru w cukierni, np na awans, urodziny czy święta

Fanatyk2piorunów

@camonday nie wiem z na ile strasznej sytuacji wychodzisz, ale nie odbierałbym czegoś takiego jako wielkiej porażki. Dobrze mieć konkretne założenia, ale jak raz na miesiąc zje się trochę cukru to świat się nie zawali.
Szczególnie jeśli całość oprócz stricte cukru jest podyktowana również wagą.

Tytan2piorunów

@emdet waga to jedno, ale jeszcze jest to że bardzo ciężko mi powiedzieć nie jak widzę coś słodkiego i czuję się jakbym nie miała kontroli w tym aspekcie. Teraz chcę sprawdzić czy jak przez rok nie będę jeść cukru to czy dalej będzie mnie tak ciągnąć czy jednak organizm "oduczy" się smaku cukru i zachowań behawioralnych związanych z cukrem, a może nauczę się jak mówić sobie nie w sytuacjach gdy korci. Np łatwiej już mi przychodzi mówienie nie na cukier w pracy

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

15piorunów

Do wszystkich vapujących: te plastikowe penisy, które tak chętnie wkładanie do ust, wcześniej są oblizywane przez chińczyków... Smacznego.

GURU0piorunów

@boogie na tym etapie to oni już są tak wypaleni od tego dymu że to chyba nie robi różnicy. Inna sprawa, że wciąganie tego syfu i kłamanie, że to jest zdrowsze od fajek to też objaw ostrego zrycia beretu

GURU1piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu
Ale gdzie to kłamanie?? Najgorszą i najbardziej szkodliwą rzeczą w fajkach są substancje smoliste, których tutaj nie ma więc, jakiegoż to rodzaju chłopski rozum dyktuje twoje stwierdzenia?

Lider5piorunów

@Fly_agaric @NiebieskiSzpadelNihilizmu nałóg palenia czy vapowania to rak naszego społeczeństwa. W przenośni i dosłownie. Pisanie o nałogu "zdrowszy niż" jest co najmniej mylące i użycie pozytywnego określenia "zdrowszy" jest w tym aspekcie naganne. Lepiej pisać "mniej szkodliwy", aby podkreślić negatywny wpływ na organizm człowieka. A najlepiej pisać, że palenie i vapowanie tak samo zabija. Nie jest to coś co powinno się promować.

GURU1piorunów

@boogie Kawa też może być nałogiem, więc takie komentarze odbieram, jako nieuzasadnione dramatyzowanie (tylko żeby nie napisać histerię).
Zanim się oburzysz: samo stwierdzenie 'mniej szkodliwe' nie oddaje istoty problemu, bo vapy nie są tylko mniej szkodliwe. Są szkodliwe dużo, dużo mniej.
Nałóg palenia, to rak dosłowny. Vapowanie, to bardzo dobry krok w stronę pozbycia się go. Nawet jeśli osoba uzależniona nie rzuci potem vapowania, to minimalizacja strat (zostańmy przy twoim punkcie widzenia, bo też mi pasuje), jest na tyle poważna, że warto je promować, jako alternatywę dla fajek.
Szkodliwość i długofalowe skutki vapowania nie zostały jeszcze udowodnione, ani nawet poważnie zbadane (zbyt krótko to istnieje), ale ich dużo mniejsza szkodliwość poprzez brak substancji smolistych w składzie wdychanej zawiesiny, jest już udowodniony.

Lider4piorunów

@Fly_agaric Naukowcy dowiedli, że kofeina nie spełnia kryteriów substancji uzależniającej, ponieważ – jak czytamy w opracowaniu przygotowanym przez specjalistów – nie prowadzi do pobudzenia tzw. mózgowych ośrodków uzależnienia i nagrody, nie zwiększając ani metabolizmu energii, ani ilości uwalnianej dopaminy (https://shorturl.at/qU5PG).

Brak substancji smolistych jest powiedzmy prawdą, ale nie wiadomo jakie inne substancje zawarte w tych płynach powodują problemy zdrowotne.

Napisałem "powiedzmy prawdą" ponieważ to, że coś się nie pali, nie znaczy, że producent takowych nie dodał. Palenie i vapowanie jest społecznie szkodliwe i każdy "pozytywny opis " o jednym i drugim jest swego rodzaju promocją. Promować trzeba "rzuć palenie w każdej formie bo to Cię zabija", a nie przejdź na vapowanie bo będzie Cię zabijać wolniej.

Nie wspomną, że vapowanie i te smaczne smaki, które można czuć na ulicy zachęca do trucia, zwłaszcza najmłodszych bo to często atrakcyjne smaki czy zapachy. Karygodne.

Attention Required! | CloudflareShorturl
GURU1piorunów

@boogie
>Napisałem "powiedzmy prawdą" ponieważ to, że coś się nie pali, nie znaczy, że producent takowych nie dodał. Palenie i vapowanie jest społecznie szkodliwe i każdy "pozytywny opis " o jednym i drugim jest swego rodzaju promocją.
Czyli, należy się skłaniać ku restrykcyjnemu wymaganiu od producentów, by produkt był "czysty" i nie zawierał fantazyjnych dodatków. Nihil novi, i żaden to argument przeciw temu wynalazkowi, bo robimy tak ze wszystkim.
Dodajmy, że było masę przypadków zatrucia "vapami" i były to zawsze przypadki materiału ciekłego pochodzącego z pokątnych źródeł, najczęściej kupowanego w poszukiwaniu zawartości narkotycznej (THC, albo i gorzej).

>Promować trzeba "rzuć palenie w każdej formie bo to Cię zabija"
Ale proszę bez truizmów, szanujmy się na wzajem w tej dyskusji!

>a nie przejdź na vapowanie bo będzie Cię zabijać wolniej.
No i wszedłeś w demagogię po same jajca. A tak się rozsądnie dyskusja toczyła.
Pozostaje mi tylko powtórzyć to co już wcześniej ci napisałem i zakończyć dyskusję.

>Szkodliwość i długofalowe skutki vapowania nie zostały jeszcze udowodnione, ani nawet poważnie zbadane (zbyt krótko to istnieje), ale ich dużo mniejsza szkodliwość poprzez brak substancji smolistych w składzie wdychanej zawiesiny, jest już udowodniony.
>
Pozdrawiam interlokutora.

GURU1piorunów

@Fly_agaric no choćby w tym, że mówienie, że coś uzależnia i ma negatywny wpływ na organizm jest zdrowe. A uzależnia bo zawiera nikotynę, albo jej zamienniki. Plus do tego inne syfy, choćby w aerozolu, jakieś aromaty, otne związki organiczne i chemię, która może tak samo powodować raka. A już pominę fakt tego, że całe to zjebane community dostało kolektywnego pierdolca jak wykminili, że "mogą w domu zrobić swojego własnego liquida" z jakichś śmieci kupionych od hindusa, w dodatku jeszcze kolorowego. A potem dojebać do tego brokat, bo to też się zdarzyło. Ale no, do tej wściekłej obrony już jestem przyzwyczajony od kiedy "normalni" peciarze kurzą w przestrzeni publicznej, wali w ciebie ten cały smród, a oni głupkowato się uśmiechając mówią "mordo jakie bierne palenie hehe mi nic nie śmierdzi co się czepiasz".

GURU1piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu
>no choćby w tym, że mówienie, że coś uzależnia i ma negatywny wpływ na organizm jest zdrowe.
Jeszcze nie zacząłeś dyskusji, a już ją skończyłeś. Gdzie ja tak napisałem? Demagogia!

>Plus do tego inne syfy, choćby w aerozolu, jakieś aromaty, otne związki organiczne i chemię, która może tak samo powodować raka.
Demagogia i frazesy. Może powodować raka, albo przedłużać życie, nie? Może - sam tak napisałeś. Bez badań i źródeł to jest - przepraszam pana - zwykłe "chłopskorozumowe" pi€przenie. Ja mógłbym tak w drugą stronę, ale to nie będzie dyskusja.
Dalej nawet nie analizuję, bo jest jeszcze gorzej. Wróć, jak faktycznie będziesz chciał podyskutować, a nie koniecznie mieć rację.

Gruba ryba4piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu ja i tak wole vaperów od jeb.... peciarzy.
Bo ja debil jeden z drugim chce sie truć to i tak będzie, ale przynajmniej mniej wkur.. reszte otoczenia. Od jarania zwykłych śmierdzuchów. No nie leżą wszędzie kiepy po trawnikach i chodnikach...

Pokaż więcej komentarzy (9)