Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#psychologia

Fenomen

w Hydepark

13piorunów

Najbardziej pojebaną rzeczą z jest to, że zawsze jest za mało bodźców, zawsze jest za mało dopaminy i człowiek nigdy nie jest szczęśliwy i zadowolony z dnia codziennego. Kiedyś myślałem, że szczęście dają pieniądze. I w przypadku osób mojego pokroju to chyba dają wyłącznie, jak są to kosmiczne kwoty regularnie zasilające konto, ale pewnie i to by mi się znudziło.

Mam dobrze płatną pracę, do tego zdalną, z super atmosferą, mam bliskich przyjaciół naście lat tych samych, mam wspierającą mnie rodzinę, mam własne mieszkanie bez kredytu, mam czym jeździć, no i w sumie i tak k⁎⁎wa miewam dni, że zjazd totalny i sięgam po szlugi dla szybkiej dopaminy, choć trenuję 4-5x w tyg i to totalne zaprzeczenie mojego stylu życia xD Ale coś się musi dziać, ja nie czuję w ogóle szczęścia, ahedonia w c⁎⁎j momentami, ale jak już czuję, to podjarany jestem jak dziecko.

Złapałem się na takich dołach dopaminowych jak siedzę u kumpla, wszyscy piją, ja kierowca i np w jedną chwilę wyciągam batona, na to wciągam tabakę, piję energetyka, palę szluga i jeden przyajciel co zna mnie od przedszkola "co tam, spadła dopaminka co? hehe" a ja no k⁎⁎wa wow, zgadłeś XD

W sumie znalazłbym kobietę, to prawdopodobnie po jakimś czasie miałbym jej dość, bo ja kocham 2 rzeczy: bardzo duża intensywność towarzyską, a z 2 strony odcina od ludzi. Mieszkałem z moją ex, to miałem dni, gdzie zamykałem się na 8h sam przed laptopem, choć tam to musze przyznać, że po prostu jej nie kochałem, ale obawiam się, że na głowę rodziny się nie nadaje, ale ojcem po rozwodzie to ja bym był k⁎⁎wa idealnym, bo mnie przerasta tylko rutyna i codzienność - błahe rzeczy, a te skomplikowane to traktuje jak wyzwania.

Tak sobie myślę, że czego bym w życiu nie miał, to i tak mam frajdę na 5 minut XD Co jest najgorsze - że ciężko pracuję na te rzeczy, by finalnie się nimi k⁎⁎wa nie cieszyć na stałe. Po⁎⁎⁎⁎ne to

Jedyny plus, co polecałbym w terapii z dziećmi z ADHD to sport, bo to dyscyplina. Jestem wbrew pozorom w k⁎⁎we zdyscyplinowanym człowiekiem przez to, że regularnie uprawiałem sport zawodniczo - praca turbo samodzielna, poza pracą trzymam michę, regularna siłka, jak się na coś uprę, to wałkuje konsekwentnie do końca, co by to nie było.

Chciałbym być kiedyś mężem, ojcem itd, ale mam wrażenie, że sedno mojego życia to jest szybka jazda bez trzymanki, czyli najlepiej jak najwięcej poza domem, związki to fwb, w pracy kocham kortyzol i zmienne (sprzedaż b2b), no i w sumie to ja się nadaje chyba tylko na bycie obieżyświatem.

A wy jak żyjecie będąć trochę "inni" ?


Twórca4piorunów

Odkąd jestem na lekach to jest dużo normalniej i już nie mam takich faz że dusza towarzystwa jeden wieczór a potem 2 tyg w 4 ścianach. Temat rodziny zrozumiałem i odpuściłem, może jakby mnie zdiagnozowali w dzieciństwie. Ale ja mam jeszcze problem z dobrym ogarnianiem samego siebie więc trochę inna sytuacja. Związki w sumie chyba najtrudniejsza sprawa, jak dotrze jaki poziom zrozumienia i wysiłku może być potrzebny od drugiej osoby żeby dać radę z adhdowcem.

Fenomen1piorunów

Jeszcze mnie wkurwia to wpadanie w bójki XD 30 letni chłop. Przez to, że lata trenowałem sporty walki, to nie mam strachu przed konfrontacją fizyczną i nie daj boże jak pojawi się pyutanie typu "na c⁎⁎j sie gapisz" od lorda sebastiana albo jakaś sprzeczka po pijaku w klubie to ja od razu wyskakuję dwa kroki do przodu, bo w dyplomację to jestem dobry tylko w sytuacjach bez emocji.

Naliczyłem, że od podstawówki do 30 roku życia to wychodzi mi średnio 1 raz w roku jakaś bitka - a to wypłacę strzała patusowi, żeby go naprostować, a to się wstawię za kumpla, a to nie umiem odpuścić głupiej dyskusji z agresywnymi imprezowiczami

przez to, że odczuwam X razy mocniej emocje niż inni, ciężej mi też ego do kieszeni schować

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gwiazdor

w Hydepark

12piorunów

Onejroogrodnik

O me kwiaty drogocenne
co cnotliwie jawiąc się w ogrodzie
nieskończoności myśli mych

złotem połyskujecie, rozbrzmiewacie echem swym
obecnością jednolitą wyznaczając szerszym dym,
"co z tym zrobić? jak to pojąć?" - taki ich przypadek, rytm

obrastają mnie cudacznie
warstwę jakąś dziwną tworząc
ta się zmienia, się pojawia i też znika
podług tego czym naprawdę jest.



Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

20piorunów

Stało się

"Albo idziemy do psychologa/terapeuty, albo to nie ma sensu"

Cokolwiek wybierze to za tym stoi dobra decyzja. Liczę jednak na to, że przyszłość buduję z kimś, kto nie boi się spojrzeć na siebie krytycznie.

Chyba do mamusi pojade, ale ta też mi podnosi ciśnienie i w sumie nie wiem gdzie sie ulotnić xD

Trochę \<sumtna żaba> trochę \<oh shit here we go again>. Niestety mam świadomość, że moje lenistwo i brak asertywności dziś będzie mnie kosztować znacznie więcej w przyszłości. Stąd ta decyzja, stąd ultimatum. Z drugiej strony to piękne uczucie - wiedzieć co się robi i mieć gotowy modus operandi na to.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

188piorunów

Ja pi⁎⁎⁎⁎le, co za po⁎⁎⁎⁎ny dzień dzisiaj był...

Dobry przyjaciel (sąsiad piętro niżej), po kłótni z babką przeżył załamanie nerwowe, poszedł do sklepu po 4 paka i wysyła do mnie zdjęcie jednego z piw. Jako, że leczy się na depresję, miał problem alkoholowy, wcześniej też miał kryzys, który zakończył się pobytem w ośrodku w Suwałkach, zbiegłem czym prędzej na dół przed blok, żeby pogadać z nim co się dzieje. Siedzi z torbami, pije ostatnie piwo i mówi, że to wszystko pi⁎⁎⁎⁎li, czuje, że chyba czas z tym skończyć i się zabić.

Nie powiem, przeszły mi zimne dreszcze po plecach. Pomyślałem w jednej chwili, że przecież od jakiegoś czasu mówił, że nie czuje się dobrze w głowie...

Co udało się ogarnąć telefonem, ogarnąłem telefonem i posiedziałem z nim ten dzień. Pogadaliśmy od serca, ze łzami, i na szczęście udało się go nakłonić do wizyty w placówce a jego babkę na spokojną rozmowę. Jest stabilnie.

Po tym wszystkim przychodzę do mieszkania, a partnerka mi mówi, że jej znajomy skoczył z balkonu i na oczach matki się zabił....

K⁎⁎wa, usiadłem na podłodze z bezsilności... i tak myślę, o tych znakach którzy ludzie pokazują, że jest im potrzebna pomoc, a ich nie dostrzegamy..

Pokaż więcej komentarzy (23)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Jak nie być desperatem, incelem?
Jak się rozwijać i robić cokolwiek w życiu?
Dlaczego jest tak, że jak się jedno złe słowo źle napisze w internecie to wszyscy to widzą instynktownie i trzymają się z daleka?

Autorytet1piorunów

Nie wiem.

Ale wiem jak to jest być wszystkim wymienionym.

Wystarczy pisać tak jak ty i na dobre rady odpowiadać tak jak ty.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Mocarz

w Hydepark

0piorunów

Z rozwojem Neuralink, okaże się, że można być bystrym i docenianym na nowe sposoby.

Jeśli sprawne rzucenie tekstem w grupie, szybkie nazwanie czegoś, skojarzenie, jest bystrością, to z Neutralinkiem odsłonimy całą kategorii ludzi, bystrych w myślach, którzy do tej pory nie mieli siły przebicia, energii, żeby wypowiedzieć coś swoim gardłem.

Szybka riposta w myślach, stanie się ripostą którą wszyscy od razu usłyszą, i mogą docenić.

Co więcej, ludzie bardziej myślący obrazami, a nie umiejący tego nazwać słowami, będą robili skojarzenia i riposty obrazkami z głowy, które pokażą że masz sprawny umysł, ale w inny sposób niż to się doceniało przed Neuralink.

W testach i sytuacjach szkolnych będzie to samo, będziemy badać sprawność skojarzeń w umyśle, nie tylko sprawność umysłu wyrażaną mową i pisaniem.

Gruba ryba1piorunów

Sporo debili, oszustów,mimów, złodziei, zboczeńców, oszołomów, schizoli i psychopatów też się ujawni.

Zatem ja pozostaję w opozycji - przy powszechnej weryfikacji myśli populacja wartościowych pracowników spadnie. Gwałtownie.*

* Oczywiście teoretyzujemy bo to nie ma prawa funkcjonować - myśli nie opodatkujesz

BTW: jak myślisz obrazami i chcesz na tym zarobić - będziesz potrzebował kogoś kto to za ciebie narysuje. Choćby był szalony - zapłacisz mu za to. To jest łącznie dwóch pracowników zamiast jednego.

Fanatyk6piorunów

Najgorzej jak pod prysznicem wymyślisz mega ripostę do sytuacji sprzed kilku miechów a ten c⁎⁎⁎ek bez pytania ją wyśle XD

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gwiazdor

w Hydepark

29piorunów

Dziś w porannej audycji Eska Rock był temat o najlepszych decyzjach (czy coś takiego) i wielu słuchaczy wypowiadało się, że ich najlepszą decyzją był...rozwód. Serio tak to działa? Że rozwód to taka dobra sprawa?
Swoją drogą mam dobrą znajomą, jeszcze z czasów studiów, jakiś czas temu wzięła rozwód i faktycznie w jej przypadku była to bardzo dobra decyzja, bo obecnie ma nowego męża i kolejne dziecko. Jakoby to potwierdza powyższą regułę...

Potwierdzicie, zaprzeczycie...?
Celowo nie robię ankiety byście się wypowiedzieli w tej sprawie. Dobre to, niedobre, jesteś po, przed a może Twoi rodzice się rozwiedli...?

Gruba ryba5piorunów

@sckb Ciężko powiedzieć, do rozwodu potrzebny jest najpierw ślub. A do ślubu to mi tak daleko jak NASA do Alfa Centauri ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU19piorunów
Serio tak to działa? Że rozwód to taka dobra sprawa?

@sckb jak się chujowo ożenisz to tak. A jak dobrze to nie.

Chyba że wyjdziesz za mąż. To wtedy jak chujowo wyjdziesz za mąż to tak. A jak dobrze to nie

Pokaż więcej komentarzy (26)

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

Jeżeli na codzien żyje wam się "chujowo ale stabilnie", "jako tako" krótko mówiąc neutralnie ale co jakiś czas macie odpały że nagle doświadczacie skrajnie negatywnych uczuć i myśli ( w tym magicznych) to nie oznacza że te myśli mają rację, mimo że tak w tych stanach się wydaje.

To może być tzw "ADHD Crash", mój lekarz nazywa to "zjazdem" , mechanizm jest ten sam co przy braniu jakiś narkotyków/stymulantów - chwilowe obniżenie dopaminy generujące skrajne stany emocjonalne.

Bazując na moim przypadku - trwa to od 30 min do 2h. Często po takim dołku następowała lekka górka ale nie zawsze. W trakcie można czuć złość lub bezradność, do tych uczuć generowane są myśli które mają uzasadnić wam ten stan. Czasami zaczyna się z wyprzedzeniem tzn czuje się że zbliża się ta "fala" a czasami łapiesz się na skrajnych myślach i zadajesz sobie pytanie dlaczego skoro przed chwilą było wszystko okej. Takie stany można rozpoznać tym że ma się skrajnie różne myśli niż chwilę temu, przywołując te poprzednie myśli na się myśl tak jakby słuchało się że 2+2=5, tak jakby to było brednie, na wszelkie myśli pozytywne reaguje się bardziej jak Marian Paździoch mówiący "gówno się ułozy, najwyżej ja się uloze, i to nogami do przodu"

Powody:
Przeciążenie - zbytnie skupienie się na np pracy, czasami miałem tak nawet gdy grałem w grę i myślę sobie że już nie chce mi się grać ale dokończę ten etap.
Górka dopaminowa która powoduje późniejszy dołek, może występować naturalnie, może być skutkiem ubocznym leków na ADHD.
Niedostymulowanie, zła dieta, problemy ze snem, wszystko co pośrednio lub bezpośrednio wpływa na dopamine.

Leczenie:
-jezeli stosuje się leki na ADHD to można spróbować ją zmienić lub też dodać "booster" no mała dawkę szybko działającego metylofenidatu.
-jezeli nie stosuje się leków na ADHD a to występuje to polecam je jednak stosować, obserwuje widoczna poprawę gdy zacząłem brać leki, te zjazdy są rzadziej, są mniej intensywne, a dodatkowo booster pomaga jej opanować.
- jeżeli czekacie na diagnozę to mi pomogła kofeina w tabletkach.
- poza tym różnego rodzaju metody behawioralne - stabilne funkcjonowanie, unikające górek i dołków, dieta, suplementy (ja biorę magnes, witaminy z grupy b, niektórzy też widzą zaostrzenie objawów gdy mają niski poziom witaminy d.
- u niektórych w trakcie zjazdu pomaga ruch, u mnie bieganie w trakcie zjazdu nie pomagalo w żaden sposób.

Odradzam wszelkie "posty dopaminowe" - ADHD to deficyt dopaminy, dokładając do tego posty myślę że tego się nie naprawi, to mylenie skutków z przyczyną itp, chyba że powodem tych zjazdów jest przestymulowanie, może jak ktoś ogląda jakieś 15sekundowe brainroty to może to tak działa, nie wiem. Wiem że skrajna zmiana życia gdy żyje się "nie zdrowo" powinna bazować na znajdowaniu przyczyn i ich leczeniu, powolnych zmianach a nie nagłych postach, bo myślę że to prędzej spowoduje kolejny zjazd. .

Ten objaw z dodatkiem kilku innych może być mylony z depresją, może być też powiązany ze np nieleczone ADHD powoduje depresję - to wszystko może się przeplatać. Tak czy siak warto wtedy zbadać reakcje na leki, jeżeli przy SSRI te dołki nie znikną, tylko w trakcie ich będzie się czuło wszystko jedno, będzie się bardziej oswajać z tym to lepiej według mnie spróbować czegoś z noradrenalina/dopamina.

Fanatyk1piorunów
Tak czy siak warto wtedy zbadać reakcje na leki, jeżeli przy SSRI te dołki nie znikną

Przy ADHD właśnie nie zaleca się SSRI, zamiast tego powinno się stosować SNRI lub inne leki antydepresyjne jak NaSSA.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gwiazdor

w Hydepark

66piorunów

Kurde, coś jest nie halo.
Mam 36 lat, Fajny domek, duży garaż (jak na złotą rączkę przystało), ogromną działkę, stabilną pracę, prześliczną córkę, przezdolnego syna, jedno z wymarzonych aut (ot, by ktoś powiedział że zwykłe rodzinne...), fajną i pomocną rodzinę, mam świetne i nietuzinkowe zainteresowania, ciekawe wykształcenie, kilku fajnych znajomych...a mimo wszystko ciągle coś jest nie tak, jakby mi czegoś brakowało. Niby dręczy mnie ciągłe zmęczenie, jakieś bóle i coś jakby mnie zżerało od środka ale to chyba nie to.

Wyniki krwi mam bardzo dobre, na męskość nie narzekam.
I możecie mówić, że jestem głupi, że walnięty, że nie doceniam tego co mam... Ale ja doceniam tylko jakoś tak nie potrafię o tym myśleć w taki a nie inny sposób, nie bardzo sprawia mi to już radość.

PS. Jednak co polne kwiaty to polne, nadal dobrze się trzymają...a jak pachną! ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Autorytet0piorunów

@sckb Nie napisałeś, że masz fajną żonę, więc problem zdiagnozowany. Polecam się na przyszłość ( ͡° ͜ʖ ͡°)

btw ciężko powiedzieć co to może być, ale masz jakieś kolejne cele ustalone? Nauka już wie, że głównym źródłem szczęścia (jueśli chodzi o bodźce dopaminowe) nie jest osiąganie celów, ale dążenie do nich. Musisz mieć cel w życiu, bez tego nie będziesz szczęśliwy.

Pokaż więcej komentarzy (105)

Autorytet

w Hydepark

21piorunów

Nagrywaliście się kiedyś na kamerę?

Kiedyś była mnie namówiła ale nas zbanowali na Chatroulette.

Ale nie o tym xD

Od lat nie miałem tak terapeutycznej metody jak nagrywanie się. Opowiadam tam różne rzeczy, pracuje nad prezencją, recenzuje książki - takie o tematyki losowe.

Ostatni raz publicznie występowałem jakieś 7 lat temu, dość sporadycznie. Ultra stres, nawet strach. Dopiero do mnie dotarło, że choć były materiały wideo ze mną to stroniłem od oglądania. Od tamtej pory zacząłem się "zamykać". W sumie nie wiedziałem jakie mam grymasy, jak mówie (z roku na rok ciszej, mniej pewnie), dlaczego jedni są mną zainteresowani, inni przeciwnie. Moja relacja z otoczeniem, choć ogólnie dobra, to wciąż zdaje się być wynikiem jakiegoś "amoku" i zgadywania, czy tym razem wyrzut tego, co mam wewnątrz na zewnątrz przyniesie coś dobrego, czy nie.

Zdaje się, że wczorajsze bite 5 godzin nagrywania, poprawiania dykcji, ogólnej zabawy jest dla mnie zbawieniem. Dziś po raz pierwszy od dawna wstałem z zajawką pt. Moje życie - projekt, a nie siedzenia tylko w swojej głowie, przygnieciony sprawami codziennymi, własnymi wizjami, wyimaginowanymi konfliktami, sukcesami. Pomaga mi to spojrzeć dosłownie i w przenośni "z boku" na samego siebie. Aha, to nie jest człowiek, którego znam z lustra.

Robię to jako element pracy nad sobą, autoterapii, ale też z powodów zawodowych.

Pewnie dla niektórych z Was taka wiedza to podstawa, dla mnie od lat odwlekany temat, co zdaje się dość kolekywnym podejściem. Ile razy słyszałem "nie mogę siebie słuchać/na siebie patrzeć" przy słuchaniu/ogładania nagrania z samym sobą.

Pytanie postawione na początku jest poważne.

Lider10piorunów

@Afterlife niestety tak, nieodłączny element pracy w korpo na dyrektorskim stołku. Co chwilę Cię chcą nagrywać, jak mówisz, że korpo za⁎⁎⁎⁎ste i praca to sama przyjemność.

Tak dla siebie miałem wiele razy pomysł założenia kanału YT i gadania o książkach, bo to głównie domena kobiet, ale jakoś się za to nie zabrałem choć 1 odcinek nagrany leży, a 3 kolejne mają pełen scenariusz napisany.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Autorytet

w Hydepark

18piorunów

Kiedyś był tu poruszany wątek uzależnienia rodziców od shortow z i

Jak już pisałem, tata potrafi siedzieć do 3 w nocy nashirtach i tiktok
Chowa się nawet przed swoją żoną
w sumietez pasuje
Ankieta:

zainstalowalibyście rodzicom Family link na ich telefonach by pomóc im w uzależnieniu od Internetu ?

  • tak, informując ich32% (33 głosy)
  • tak, nie informując ich18% (18 głosów)
  • nie22% (22 głosy)
  • sprawdzam28% (29 głosów)

102 głosów

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Dziś mi szef napisał, że jest bardzo zadowolony z początku naszej współpracy, bo w pierwszym miesiącu wdrożenia się niczego nie spodziewał, a bardzo fajny prognostyk widać od początku - wynik na start i zaangażowanie z mojej strony.

No ja nie jestem z siebie zadowolony tradycyjnie, choć źle nie jest, to z obawą tradycyjnie patrzę w przód, choć wkładam w to 100 % serducha i widzę, że zaczyna to przynosić efekty, ale mimo to jestem nauczony niepewności.

Dodatkowo nie lubię jak mnie ktoś komplementuje, mam tak chyba większość dorosłego życia i nie wiem czemu. Dużo od siebie wymagam i rzadko jestem zadowolony z siebie. Momentami nakładam na siebie wręcz presję - nie tylko w pracy, ale i życiu. Ogólnie to też brzydzę się słabościami, najbardziej swoimi, ale miewam też tak u kogoś. Jestem bardzo empatyczny, ale jak wyłapię u kogoś jakąś słabość/strach to wewnętrznie czuję jakąś pogardliwość.

No i do tego nienawidzę jak mi ktoś współczuje albo powie mi coś w stylu "żal mi cię" czy "przykro mi", jest to dla mnie sygnał, że ktoś mnie przejrzał i się za bardzo odsłoniłem.

Koleżanki mówią mi głównie komplementy, ale potrafią powiedzieć coś takiego, że potrafię mieć chłodne i przeszywające na wylot spojrzenie, być srogi albo turbo wymagający dla siebie i innych. Jak się spotykałem z niektórymi to były wkręcone do pewnego momentu aż się wystraszyły XD

Mam ogólnie duże poczucie humoru, jestem gadatliwy, dobry social skill, ale mam w sobie taką część mega mroczną i chłodną i wyrzucam ją na wierzch właśnie w takich momentach, gdzie jest dobrze w życiu albo zaczyna coś kiełkować w jakiejś relacji z drugą osobą lub nie o tyle co zaczynam odnosić sukcesy, co ktoś to widzi i mi gratuluje lub mi prawi komplementy.

C⁎⁎j wie co mi dolega. Ja to chyba taki typowy Polun jestem co jak jest za dobrze to musi powiedzieć, że nie jest i hamujmy się.

Fenomen0piorunów

@Lopez_

ale mam w sobie taką część mega mroczną i chłodną i wyrzucam ją na wierzch właśnie w takich momentach, gdzie jest dobrze w życiu albo zaczyna coś kiełkować w jakiejś relacji z drugą osobą

Nauczyłem się że swoje demony można uwidaczniać jedynie u terapeuty któremu płacisz $ żeby cie słuchał. Nawet najbardziej zaufana osoba czy druga połówka może a) nie udźwignąć twoich przemyśleń, b) nawet jak pozornie to dźwignie to w podświadomości będzie o tym pamiętać i kwestia czasu jak wykorzysta to przeciw tobie - nie warto moim zdaniem. Są pewne rzeczy które warto zachować dla siebie albo pójść do kogoś obcego wygadać się jeżeli czujesz potrzebę. Odkrywanie 100% kart osobowości nigdy mi się nie opłaciło w relacjach ani koleżeńskich, ani przyjacielskich, a już na pewno nie z kobietami.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Nauka

16piorunów

Badanie z 2022 roku opublikowane w Psychreg Journal of Psychology przeanalizowało ponad 14 000 profili z aplikacji randkowej OKCupid i odkryło coś uderzającego:

osoby farbujące włosy na niebiesko, zielono, różowo lub fioletowo zgłaszały więcej depresji i niestabilności emocjonalnej niż wszyscy inni. :flushed:

Badacze, Edward Dutton i Emil Kirkegaard, uwzględnili wiek, płeć i ideologię polityczną, a wzorzec pozostał.

Ale w marcu 2026 roku Calgary Journal przyjrzał się temu twierdzeniu, które stało się viralem w mediach społecznościowych, i doszedł do innego wniosku. Janine Groenevald, doradczyni w HEALthy MiND Centers w Calgary, wyjaśniła, że nie ma żadnych rzeczywistych dowodów na to, iż kolor włosów powoduje problemy ze zdrowiem psychicznym. To, co istnieje, jak mówi, to presja społeczna: trendy w mediach społecznościowych napędzają stereotypy dotyczące tego, jak powinniśmy wyglądać i czuć się.

Sami autorzy oryginalnego badania od początku jasno zaznaczali: to korelacja, a nie związek przyczynowo-skutkowy. :art: Czasem uderzająca dana kryje za sobą znacznie bardziej ludzką historię.

!fb pozytywny

To chyba to badanie; https://www.pjp.psychreg.org/wp-content/uploads/6-2-edward-dutton-blue_hair_blues_26-35.pdf

Autorytet3piorunów

@4pietrowydrapaczchmur coś podobnego przy zwiększonym odsetku chorób psychicznych wśród artystów - zwiększona wrażliwość, która ułatwia tworzenie sztuki, jednocześnie zmienia ryzyko gorszego radzenia sobie ze stresem. Plus farbują włosy najczęściej nastolatki, które są w grupie ryzyka i jednocześnie największa szansa, że się zainspirują od kogoś w social mediach.

Trzeba też pamiętać, że to wszystko statystyka, której nasze proste mózgi nie rozumieją - mnóstwo osób zupełnie zaburzonych nigdy sobie włosów nie zafarbuje, a pewnie i większość tych z niebieskimi nigdy nie będzie mieć poważniejszych problemów ze zdrowiem psychicznym :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Cześć!
Zostało mi jeszcze tylko parę osób do przebadania do skończenia badania do mojej magisterki w temacie AI

Będę bardzo wdzięczny  za wypełnienie kwestionariusza

Wypełnienie trwa ok 5-10 min min i polega na ocenieniu 10 obrazków.

https://psychodpt.fra1.qualtrics.com/jfe/form/SV_cVgUwO6LAqYOTX0

Z góry Wam dziękuję za poświęcony czas!


Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

Kolejna aktualizacja (czerwiec 2026) dobrze znanego wykresu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

źródło:
RafalMundry na twiXer.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Tldr: wpis o diagnozach moich zachowań i dalsze kroki działania. Mój organizm inaczej odbiera odrzucenie niż inni, mam lęki muszę się uspokoić.

Proszę o trzymanie kciuków

Psychologia moja:

Miałem konsultacje podczas których opowiadałem o sytuacjach w domu, swoje reakcje z gimnazjum i późniejszych etapów życia to wyszło, że mam: HSP- wysoka wrażliwość, RSD - lęk przed cis kobietami i odrzuceniem lęk szczególnie przed jednym typem, na samo bycie obok paraliżuje mnie strach, czasami nawet nie mogę normalnie zakupów zrobić bo się stresuję przy kasie boję się że zaraz ktoś będzie mnie oceniał i miał do mnie problem. Jeszcze: limerencja, ruminacja, dysmorfobie, unikanie, fawning(przymilanie) i kompulsje zastępcze.

Wszyscy którzy mi doradzali w jakiejkolwiek dziedzinie pi⁎⁎⁎⁎lą głupoty nie dostosowane do mojej osoby przez które utwierdziłem się w spierdoleniu bo nie wychodziło a organizm tylko był w trybie walk o przetrwanie. Przez co jestem przebodźcowany. Nikt nie rozumie tego, że jestem inny. Dla każdego odrzucenie to luz, ma kilkadziesiąt innych opcji i się nie przejmuje żadną porażką, ja wszystko przeżywam bardzo mnie boli, przeżywam co najmniej kilka dni a niektóre latami... Całe życie odrzuceń i porażek mnie boli a przecież powinienem się uodpornić według porad...

Nie doświadczyłem żadnych sukcesów, nie dostałem pochwały.

Narkotyki: Znieczulam się by dać organizmowi trochę odpocząć, stłumić emocje siedzące we mnie. Nawet wczoraj znieczulony xanaxem zacząłem jechać dziewczynę "diagnozując" jej traumy nie wytrzymała i mnie zablokowała.

Pasuje mi tu National Geographic PRO8L3M:

Śliczna jest jak Murciélago Miałem nie palić, a wypalam karton (ja nie palę, ale ćpam)

Miałem się pochwalić, widzę, że nie warto

Widzę jak łatwo wbijam się w hardcore

Widzę jak bardzo ona nie jest damą

I widzę jej wady, i widzę jej camo

I nagle k⁎⁎wa to, że widzę jest wadą "

Rok temu będąc po metkacie gadałem z koleżanką z studiów to postawiła granicę na następnych zajęciach.

Siłownia:

Siłownia wzmacnia lęki i paranoję co jest powiązane z nawykiem(o nim nie mówię bo nie etyczny i już nie praktykuję), przez obcowanie wśród wysportowanych dynamiczniaków do których nie pasuję. Uczęszczać mogę, nie próbując nawiązywać kontaktu z innymi, skupić się na swojej muzyce. Muszę oswoić organizm do przebywania wśród ludzi, że nic złego mi się nie stanie. Patrzenie na atrakcyjne kobiety jest naturalne, nikomu krzywdy tym nie robię. Jeśli dalej będzie mi ciężko psychicznie tam to zmienić aktywność.

Kilka wniosków:

Najbardziej w życiu pragnę spokoju i bliskości. W prywatnej bańce np plakaty, tapeta w telefonie. Otaczam się symbolami spokoju i bezpieczeństwa gdyż tego mi brakuje.

Nie miałem gdzie nabyć umiejętności społecznych bo w latach rozwoju byłem odrzucany i nabyłem tylko mechanizmy ucieczki.

Wszystko skrupulatnie notuję by mieć poczucie kontroli, której mi brakuje.

Grzyby w moim przypadku nie pomogą tylko utrwalą lęki i paranoję.

Od kiedy pamiętam byłem inny i się tego wstydzę bo moje preferencje co kobiet były deprecjonowane, wyżej wspomniany brak umiejętności społecznych, inne hobby i muzykę lubię,nie mam social media tatuaży i kolczyków. Nie było okazji poznać ludzi lubiących podobne rzeczy a teraz się boję próbować. Teraz nie piję alkoholu to też jestem dziwakiem.

Jedyne co mnie trzyma jako tako to melancholijna muzyka, bo mam jakiekolwiek ujście emocji, słucham tego z czym się utożsamiam i czego mi brakuje.

Muszę:

- ograniczyć kontakt z ludźmi na pewno nie odzywać się do kobiet poza"dzień dobry". Ludzie mnie tylko denerwują, nikt mnie nie słucha ani nie rozumie ja nie potrafię niczego przekazać w sposób zrozumiały dla innych.

Tutaj niby mój błąd poznawczy ale chyba tak będzie najlepiej. Mam odciąć się od negatywnych środowisk internetowych.

- robiony detoks dopaminowy pan szeryf też o tym wspominał by sprawdzić czy jeśli uspokoję organizm to lęk się zmniejszy

- nauczyć się odpuszczać, pomału to robię jednak ciągle duże trudności.

Gwiazdor

w Hydepark

8piorunów

Myślę że:

cień strachu który roSSja rzucała na nasze dusze przez ostatnie kilka(naście) pokoleń, do cna i swego fundamentu załamuje się. Z czego gaśnice i inne wątłe umysły - zdają sobie sprawę z tego faktu na tyle głęboko i na tyle nieświadomie, że w swej słabosci jedyne co potrafią uczynić to rzucić się z obelgą i jakimś zakazem na prostych ukraińców, mamrocząc coś niewyrazne o wołyniu.

Wielopokoleniowy cień wypełza z polaków, szlam strachu duszący nasz kraj traci swe własne terytorium w sercu kazdego tu mieszkającego, kawałek po kawałku. Przybierając postać obślizgłego przygłupa za którego mozna się tylko wstydzić, ale i wspólczuc jego sytuacji.

Krok po kroku, uczciwie i z odwagą - przeć do przodu z nadzieją ze proces ten będzie szedł we właściwym dla dobra porządku.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Chcę się pochwalić odkryciem, że nie jestem gejem.

Od lat chodziło mi to po głowie, rozkminiałem, próbowałem grindera i tindera dla mężczyzn ale same oferty seksu mnie obrzydziły wiem, że głównie były to projekcje mojego mózgu by uciec od kobiet bo mam z nimi złe doświadczenia i żadna mnie nie chce. Posiedziałem trochę na telegramie ruskich transów i spotkałem jakiegoś spermiarza z meksyku z mózgiem przeżartym porno i widziałem wiadomości jakie piszą mężczyźni. Nie chcę skończyć jako spermiarz płacący żetony, oglądającym porno całe dnie i musieć mieć seks codziennie, wypisywać do obcych ludzi że by ich r⁎⁎⁎ał. Najgorsze jest to, że przez tych spermiarzy kobiety nienawidzą mężczyzn bo tylko kojarzą im się z seksem. Sam spermiłem do kobiet że są ładne czy coś i takich jak ja da się jeszcze uleczyć a nie napiszę co bym zrobił tym którzy im płacą bo pójdę siedzieć.

Ja chcę mieć rodzinę, pragnę bliskości, wspólnego spędzania czasu ale żadna kobieta w to nie uwierzy bo codziennie dostają zdjęcia penisów i propozycje seksu. Jak ktoś lubi trans kobiety to boi się przyznać że jest gejem w środku chce obciągać i być ru⁎⁎⁎⁎ym w d⁎⁎ę. Mnie to brzydzi jestem hetero.

Nie oglądajcie porno bo ryje banie.

Popisałem chwilę też z jedną panią 30 lat, która mi wytłumaczyła że kobiety potrzebują stabilizacji, dominacji, bezpieczeństwa, szacunku i są takie które chcą rodziny ale mówią że nie chcą bo nie widzą w danym mężczyźnie pożądanych cech. Problem jest taki, żeby współcześnie samemu utrzymać rodzinę nie jest tak łatwo. Zdałem se sprawę że nie ma co dyskutować z nią o demograffii bo za duże są różnice kulturowe między rosją i Polską. Próbowałem tłumaczyć, że u nas każda robi karierę rozwija się 16h dziennie itp to nie ma czasu na relacje a ta zaczęła mi wyjeżdżać z błędami poznawczymi jakie posiadam "błąd przeżywalności, widzisz skrajne przypadki, nie zauważasz wielu kobiet bo nie są dla ciebie wystarczająco atrakcyjne".

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów


Po ostatnich sesjach z terapeutą, zauważyłem pewien zgrzyt pomiędzy podejściem nad którym pracujemy a stoicyzmem Różnicę, którą może ktoś będzie w stanie mi rozjaśnić.

Stoicyzm polega m.in. zrozumieniu własnych emocji i poddaniu ich kontroli rozumu. Rozgraniczamy to na co mamy wpływ i na co nie mamy, skupiając się na tym pierwszym. Jak to ma się do np. deeskalacji konfliktu czy wywierania wpływu (nie mylić z manipulacją)?

Wiem ze empatia nie stoi w sprzecznosci do stoicyzmu, tylko robi to w pewien specyficzny sposób. Stoik musi zrozumieć emocje innych by wiedziec jak pomoc. Jednak czy ta pomoc nie odnosi się do samej merytoryki problemu, ktory stoik probuje zrozumiec, a nie jego otoczki? Treść i forma - to dwie odrębne rzeczy związane z tym jak się komunikujemy. Możemy problem wykrzyczeć i możemy wypłakać - nie zmieni to istoty rzeczy ale zmieni to jak informacja została przekazana. Dystansowanie sie od bolu innych, po to by nie zachwiano wlasnej stabilnosci, ktora moze zaburzyc stoicka racjonalnosc i która w następnym kroku ma służyć rozwiązaniu problemowi - stoi mi w zgrzycie do tego jak chciałbym podchodzić do rozmowy.

Jeżeli ktoś niestabilny emocjonalnie, np. o niskim poczuciu wartości dostanie od nas konstruktywną krytykę - całkiem prawdopodobne że włączy mu się mechanizm obronny w którym będzie atakował to co mówimy ponieważ czuje że jego poczucie wartości zostaje ponownie zachwiane. Niech mnie któryś psycholog poprawi jeżeli coś niedoprecyzowałem ale jest to naturalny i częsty mechanizm.

Co wtedy powinien zrobić stoik? Odwoływanie się do racjonalności jest bezsensowne, jeżeli drugą osobą targają emocje. Czy mamy wpływ na emocje innych podczas rozmowy? No właśnie mamy - poprzez zmianę formy przy tej samej treści. Po stoicku nie mamy wpływu na wewnętrzny stan i emocje drugiej osoby. Tylko czy nie powinniśmy mieć? Jeżeli komuś wskazujemy problem a ktoś go odbierze emocjonalnie i personalnie - to gdzie jest zgrzyt? Czy stoik powinien wzruszyć ramionami mówiąc "próbowalem, teraz na to wpływu nie mam, zrobi z tą informacją co chce a ja skupiam się na dalszych rzeczach które mogę zmienić"? Wystarczyłaby zmiana formy - np. zamiast "robisz mi krzywdę" powiedzieć "rozumiem że się czujesz X, ale Twoje zachowanie sprawia mi krzywdę" - i całkiem możliwe że odbiór byłby całkowicie inny. Czy stoik może powiedzieć że nie miał wpływu na zachowanie innych, skoro to jego forma doprowadziła że problem nie został rozwiązany? Gdzie jest granica tego na co mamy wpływ a na co nie, skoro nawet konstrukcja zdania w którym przekazujemy informację może to zmienić?

W tym momencie, uważam że stoickie dystansowanie się od zewnętrznych oczekiwań i emocji po to by odzyskać kontrolę poprzez zmianę własnego nastawienia nie będzie grała. Racjonalność nie jest rozwiązaniem, kiedy druga osoba rozmawia emocjami. Zrozumienie jej emocji nie wskazuje jak powinniśmy się do nich odnieść by przedstawić naszą racjonalność
Nie mamy wpływu na to co inni myślą ale mamy wpływ jak o tym pomyślą. Mamy wpływ na odbiór tego co mówimy. Jeżeli nasza forma jest nieodpowiednia, mam wrażenie że stoicyzm pozwala na odpuszczenie i przyjęcie tego w kategorii "nie masz na to wpływu" kiedy de facto wpływ był i mogliśmy nasz komunikat ubrać w inne słowa.

Zapraszam do dyskusji

Lider4piorunów

@Mikel jeżeli ktoś jest w stanie silnych emocji nie należy próbować odwoływać się do jego rozsądku i dawać mu racjonalnych argumentów. Taką sytuację należy przeczekać i doraźnie można dać takiej osobie wsparcie poprzez swoją obecność i zrozumienie stanu, w którym się znalazła – jeśli akurat chcemy takie wsparcie udzielić. Stoik w takiej sytuacji nie powinien dać się wciągnąć w emocje i użalanie się nad tą osobą czy światem, bo niektórzy mogą tego oczekiwać. Po prostu spokój, obecność i zrozumienie. Należy przy tym pamietac, że nie jesteśmy odpowiedzialni za emocje innych osób.

Dobre rady dajemy gdy emocje już opadną. Osoba pod wpływem emocji jest w stanie afektywnym i radzenie jej może przynieść odwrotne skutki. Dlatego nigdy nie odwołujemy się do rozsądku osoby wzburzonej, czy to w przypadku kogoś innego, czy też siebie samego. Gdy stoik się wkurzy, to również musi przeczekać swoje emocje, nim zacznie odwoływać się do własnego rozsądku. 😉

Fenomen2piorunów

@splash545 Raczej nie chodzilo mi o to kto jest w jakim stanie emocjonalnym przed rozmowa, tylko w jaki sposob nasze slowa zostaja emocjonalnie odebrane. W tym wypadku, mleko sie juz rozlalo i to co zostalo wypowiedziane, zostaje zinterpretowane przez pryzmat emocji. Komunikat zostal przekazany ale w formie, ktora wzbudza emocje u odbiorcy i przez co np. nasze intencje moga zostac opatrznie zrozumiane. Chodzi o bledy w komunikacji i odbiorze.

Hipotetyczna sytuacja:
Do domu wraca Twoja zona padnieta po pracy. Ledwie weszla a Ty juz sprzedajesz jej informacje "Musisz jeszcze odebrac nasza corke od znajomych bo ja mam sraczke". Wkurw zony wysoce prawdopodobny bo kto lubi kiedy bedac zmeczonym stawia sie go pod sciana z kolejnym zadaniem? A mozna te sama informacje sprzedac inaczej - "Wiem ze jestes zmeczona ale trzeba jeszcze odebrac nasza corke od znajomych. Niestety sam nie moge bo mam sraczke". Ten sam przekaz inna forma.

Teraz - czy wedlug logiki stoickiej miales wplyw na wkurw zony? Z tego co rozumiem, to nie bo nie masz wplywu na emocje innych. Problem widze w tym, ze to w jaka forme to ubrales, wplynelo wlasnie na to jakie emocje u niej wywolales. Mam wrazenie ze filozofia stoicka jest slepa na ten problem przerzucajac wine na odbiorce. Odwolujemy sie do racjonalnosci - czyli do tresci, w ogole nie zwracajac uwage na forme w ktorej to przekazalismy.

Pokaż więcej komentarzy (8)