Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zalesie

Gruba ryba

w Hydepark

13piorunów


Dzwonię do rodzinnego. Gość przejęty że coś się paprze po operacji ale tłumaczę że nie, że mam problemy ze smakiem

-To bardzo niedobrze, oprócz utraty smaku temperatura? Kaszel?

-Nieee, w drugą stronę! Mam nadwrażliwość na smak! Wszystko jest przesolone, intensywne, sfermentowane a ostre próbuje mnie zabić...

-Aaa, poczekaj, zerknę co Ci w tym szpitalu dawali... No jasne, dostałeś akurat takie combo że dziwne by było jakby normalnie Ci smakowało, do trzech tygodni wróci do normy. Coś jeszcze?

I qrła biednemu wiatr w oczy i uj w d⁎⁎ę, nie dość że ograniczenia wolności i dzwigania, to jeszcze co nie spróbuję to niedobre... Ehhh

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

12piorunów

Zaliczyliśmy regres jako społeczeństwo.

Zaakceptowaliśmy ch⁎⁎⁎we rzeczy tylko dlatego bo są popularne. Dwa przykłady:

-Tabletki do zmywarki. Te mydełka są z conajmniej kilku powodów ch⁎⁎⁎we (nie działają w fazie prewash, przez co dają zauważalnie gorszy efekt. Nie da się użyć więcej/mniej detergentu jeżeli myjemy więcej/mniej naczyń, albo mamy mniejszą/większą zmywarke. Jest jeden rozmiar i koniec). Najlepszy jest proszek do zmywarki. Pytanie: Widzieliście go kiedyś do zakupu w fizycznym sklepie? Mam na myśli biedronka / lidl / aldi. Teraz się zdziwiłem bo znalazłem jedno pudełko w Rossmannie, ale w zasadzie nikt tego proszku nie zamawia do sklepów, i trzeba ściągać z neta. Proszek jest też znacznie tańszy od tabletek, oprócz tego że lepszy

-Maszynki do golenia jednorazowe. No k⁎⁎wa każda ma swoją główkę. Masz maszynkę Gillete XYZ123? Bardzo nam przykro, mamy główki do XYZ120, XYZ121 oraz XYZ125. W sklepie jest dosłownie kilka/kilkanaście różnych producentów główek (oczywiście te główki nie muszą być między sobą kompatybilne, i chyba nawet nie są. Nie weźmiecie główki od maszynki X żeby wsadzić do maszynki Y). Wiecie czego się prawie nie da kupić? Żyletek. Maszynki na żyletki są tańsze w eksploatacji, mniejsze ryzyko zacięć i dają lepszy efekt. Ich tak samo trzeba się naszukać, albo ściągać z neta

Gruba ryba3piorunów

Żyletki są w Rossmann, mają nawet własną markę, da się dostać też w Carrefour. W dyskontach tylko ich nie ma (możliwe że kwestia czasu, bo wracają do mody).

Autorytet0piorunów

Nowa Zmywarka to tylko z autodozem żelu, puszczasz program nie patrząc na wkład i dobiera chemii tyle ile potrzebuje a jakieś śmieszne kwoty kosztuje, bo 900ml finisha dostaniesz nawet za 32zl

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Hydepark

10piorunów

Im dalej w jesień, tym cięższe mam poranki. Niestety nie pomaga nawet słońce za oknem.

Co gorsza nie działa na mnie kofeina. Kawę mogę w siebie lać litrami. Ostatnio nawet zastanawiam się czy zacząć może kupować bezkofeinową. Yerba Mate lubię, ale tu też efekt jest mały. Co prawda większy niż po kawie, ale nadal nikły. Energetyków nie pijam, ale gdy mi się to zdarzyło, to czułem się jak po wypiciu... wody. Nic. Mogłem tego wychlać dwie puszki i spać jak dziecko. Podobno przy ADHD to normalne, ale jest to mega frustrujące. Zero pobudzenia.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Tytan

w Hydepark

12piorunów

2dni myślenia i wymyśliłem (mam nadzieję) efekt jaki ma oznaczać "tu przechodzisz do następnego poziomu"

Na początku miała to być mgła, ale ciężko w pixel arcie uzyskać ladnie wyglądającą
Potem macki, ale nie pasowało mi stylem, następnie wyrzut promieni światła, coś na styl magicznych igieł, które zazwyczaj są animacją "level up"

Aż skończyło się na czymś co przypomina płomień.
I oby to do mnie przemówiło, bo znów spędzę kilka dni na myśleniu czym to zastąpić ( ͡° ʖ̯ ͡°)

https://youtu.be/nfwDOLOfnqA

GURU3piorunów

Ładne chociaż gracze za pierwszym razem mogą mieć dylemat czy do tego wskoczyć no bo właśnie wygląda jak płomienie co się kojarzy z obrażeniami.

Mi by tam pasował portal zamykający się po wejściu z pyknięciem.

Gruba ryba2piorunów

@Gagger zgadzam się z uwagą ze płomienie sygnalizują niebezpieczeństwo. A co myślisz o „klasycznym owalnym portalu”? Ewentualnie portal jako dziura w ziemi?

Pokaż więcej komentarzy (8)

Kosmonauta

w Hydepark

11piorunów

OBWIESZCZENIE

Baridzo przepraszam że dałem ciała w jesiennym wyzwaniu na robienie nowych rzeczy. Niestety mam tyle rzeczy na bani że poprostu o tym zapomniałem. Zresztą widać to po moim braku aktywności na stronie. Mam nadzieję że będę mógł wziąć udział w innych akcjach. Dziękuję też za słowa wsparcia pod moim płaku płak wcześniejszym. Pozdrawiam AmAd

Pokaż więcej komentarzy (14)

Zawodowiec

w Chce pogadać / Luźne rozmowy

9piorunów

Jestem osobą wrażliwą. Teraz wiem, że potrafię naprawdę mocno kochać — i że przez to staję się odsłonięty, gdy się zaangażuję.

Przypomniałem sobie kiedy była wróciła pociągiem od przyjaciółki po tygodniu przebywania u niej. Przyjechałem na stację by zrobić jej niespodziankę. I też by zobaczyć jej uśmiech, również się za nią stęskniłem. Nie piszę tego by powiedzieć jaki jestem wspaniały. Tylko by podkreślić jak bardzo zależało mi na tym związku

Mieliśmy różne tempo i to stało się przyczyną rozstania. Niestety jednak mam tendencję do samobiczowania moich wyborów. Dlatego że szukam rzeczy które mogę w sobie poprawić by być lepszym. Ale zrozumiałem też coś innego.

Nie zrobiłem nic złego, ze nie rozumiałem jak dać przestrzeń. Tego się powinienem nauczyć gdy ktoś pokaże mi granice

Nie zrobiłem nic złego, gdy powiedziała mi że to było za dużo.

Myślałem że wszystko będzie dobrze gdy zobaczy jak bardzo mi zależy. Wynikało to z troski i lęku przed stratą. Chciałem udowodnić swoje uczucia. To był błąd z poziomu emocji których nigdy wcześniej nie czułem i braku doświadczenia.

Zapłaciłem za to wysoką cenę. Zostałem zraniony i wrzucony w swój największy lęk. Paradoksalnie, teraz pomoże mi to z nim walczyć. Oswajając poczucie samotności będę pewniejszy siebie, co zaprocentuje na przyszłość.

Nie zasłużyłem na zakończenie relacji bez słowa. Bez względu jakiekolwiek moje błędy by nie były. Czuję się niesprawiedliwie potraktowany bo włożyłem całe swoje serce a w zamian dostałem pustkę.

Rozumiem że ona ratując siebie nie patrzyła na moje uczucia. To jest jednak tylko domysł. Bo nie zostawiła mnie z odpowiedziami. Więc próbowałem sobie je zadać sam. Głowa tego wymagała po ghostingu.

Nie czuję żeby to było w porządku prosić o taką samą intensywność. Nie było w porządku również prosić się o bliskość. Muszę nauczyć się to mądrze dawkować. Można było jednak stawić temu czoła razem. Nie mam również zamiaru bawić się w gierki. Czułem się wspaniale gdy opadła maska. Wtedy zdałem sobie sprawę że nie muszę się hamować i mogę być tym kim jestem

https://youtu.be/TaPzISh5shw?si=8fh-jY4FXVbyEpFK

GURU5piorunów

@LesnyZenek czasami ludzie po prostu nie są kompatybilni - i to jest w porządku. Ciężko o poszanowanie "swoich wspólnych granic" jeśli leżą w zupełnie innych miejscach, chociaż da się to zrobić, jeśli się bardzo chce, tylko wymaga to masy pracy, którą muszą wykonać obie strony, a nie zawsze obie są chętne.

Zdarza się, że twoje "po prostu" to dla kogoś za dużo, bo jest na innym etapie albo nie czuje tego samego albo tak samo mocno i go to odstrasza. Tak samo nie da się wtedy uratować sytuacji dając z siebie więcej. A jednocześnie dawanie z siebie mniej mija się z celem.

Ot, różnice w kompatybilności. Zdarza się każdemu :grinning:

Mnie i moją byłą poróżnił na przykład nasz stosunek do tego, że ją ktoś pi⁎⁎⁎⁎lił na boku, też się zdarza XD

Ot, niekompatybilność XD

Więc szkoda, że musiałeś przez to przejść, ale też pewnie dobrze, że tak wyszło. I fajnie, że zdrowo się z tym pogodziłeś :grinning:

Gruba ryba1piorunów

Dobrze, że widzisz potencjalne przyczyny, że chcesz się rozwijać i wiesz w jakim kierunku iść 😉

Związek to zderzenie dwóch światów. Warto, by obie strony umiały rozmawiać ze sobą szczerze jeśli jest jakiś problem. Czy umiesz albo będziesz umiał? Ślepo obstawię, że tak, bo masz trochę samokrytyki w sobie 😉

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Hydepark

86piorunów

Kto się leczył na NFZ ten się w cyrku nie śmieje.

Jakiś czas temu byłem na wizycie w przychodni bo srałem i rzygałem dalej niż widziałem. Jelitówka, tydzień w domu. Doktorka przy badaniu stwierdziła, że mam przepuklinę pępkową. Wypisała receptę, zwolnienie, do widzenia. Pytam co z tą przepukliną. No to pan się umówi na wizytę jak już grypa przejdzie. No dobra, w następnym tygodniu udało mi się umówić wizytę tak, że po pracy dam radę. Wchodzę do gabinetu, doktorka chwilę popatrzała, no tak, przepuklina (stwierdzona po raz drugi), skierowanie do poradni chirurgicznej. Wizyty w poradni nie udało się umówić na wygodną godzinę więc musiałem urlop brać. Lekarz mnie przyjął i powtórka z wizyty u pierwszego kontaktu. Popatrzał chwilę, no tak, przepuklina (stwierdzona po raz trzeci), skierowanie na USG. Wizyta umówiona, oczywiście niezbyt dogodny termin i znowu urlop trzeba będzie zmarnować.

Podsumowując, trzy wizyty, trzy razy stwierdzone to samo, jeden dzień urlopu zmarnowany, drugi tez będzie. A to jeszcze nie koniec!

Kosmonauta0piorunów

@Bigos jestem świeżo po operacji przepukliny. Dzwonisz do Bolesławca, bo to elita jeśli chodzi o przepukline, przyjeżdżasz do nich na 9 rano, o 12 jesteś w drodze do domu z terminem przyjęcia do szpitala w ręce. Ja miałem termin na bodajże za półtorej miesiąca.

Skierowania ich mało obchodzą, lekarz spojrzy na Ciebie i już pisze papiery.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

Tak, wiem, mogłem wybrać SAS...

Czemu zawsze jak lecę do pracy, to wokół mnie słyszę wyborców (prawdopodobnych) konfy, konfy Brauna albo PiS. Czemu zawsze słyszę od podobnie wyglądających ludzi, którzy jadą za granicę wziąć robotę za stawkę, której Hans, John czy Sven Nie chcą wziąć, to jak Ukraińcy niszczą Polskę, zabierają im prace. Do tego jeszcze ci sami ludzie chleją zaraz przy znaku "zakaz picia alkoholu". Dzisiaj jeden z tych co "włączyli myślenie" zdziwił się bo SG wzięła go na stronę i dała mandat za to, że jarał IQOs czy jak to się zwie normalnie przy bramce. Robią tak trzodę, a napierdalają, że Ukraińcy robią chlew w Polsce.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Hydepark

34piorunów

Dziś tylko taki pistolecik.

Okazało się, że w moja ulubiona miejscówka szczupakowa od 1 listopada jest objęta obrębem ochronnym. No kurwać mać! Jebane pzw (specjalnie z małej). Tam gdzie są ryby, to łowić nie wolno. K⁎⁎wa. Rozumiem, że w okresie ochronnym, że w okresie tarła zakaz spinningu, ale k⁎⁎wa w listopadzie? Sk⁎⁎⁎⁎syny. Pieniądze biorą a nie zarybiają, a jeszcze zakazują łowić. Chuje.

Musiałem się wyżalić :disappointed:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Książki

21piorunów

Dzień dobry się z Państwem,

Kolega @Whoresbane kazał (o tutaj) zapisać sobie w kajeciku, że 29 października Wydawnictwo Literackie wznowi "Obłok Magellana" Lema. No to sobie zapisałem. No to kajecik mi przypomniał. No to zamówiłem. Ale tak głupio jedną. No to wziąłem... trzy. Ja przez Pana zbankrutuję, Panie @Whoresbane. (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

Ale do pełnej kolekcji coraz bliżej.

albo bo nie mogę się jeszcze zdecydować ;)

Osobistość3piorunów

Szata tej "serii" jest fenomenalna, ale czemu, do diabła, miękka? Poza tym ceny są takie, jakby faktycznie w cenie zawierała się twarda okładka.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

35piorunów

Z góry uprzedzam- będzie Kolejny rok, więc i pora na "ten czas" w roku. Potocznie zwany czasem zadumy, choć ja to nazywam grobbingiem.

Generalnie cmentarze staram się opędzić najpóźniej 31.10. Za dzieciaka to wiadomo, że "tradycji musi być", ale w dorosłym życiu tylko raz się dałem nabrać na "no chodź pójdziemy 1.11 tak jak wszyscy bo to tak ładnie i wszyscy wtedy idą na groby i tradycja i w ogóle"- najgorsza decyzja w życiu.

Auta nie zaparkujesz ani na przycmentarnym parkingu, ani trochę dalej, ani nigdzie nawet na tej ulicy, bo chodniki po obu stronach już dawno szczelnie obstawione, więc albo bus, albo but.

Przed cmentarzem regularny kiermasz, tylko zamiast pistoletów na kulki, diabełków, korsarzy i jakichś cukierków sprzedają znicze, wkłady i chryzantemy po bandyckich cenach.

Na samym cmentarzu ludzi tyle, że trzeba się między nimi przeciskać, żeby w ogóle do swojego grobu dojść.

Zapomnij, że gdzieś się rozłożysz, bo nawet postawienie gdzieś małej torby z jakimiś zniczami i szmatą jest wyzwaniem, żeby nikt się w to nie wbił butami.

Część ludzi w ogóle robi sobie rewię mody, bo im się chyba pojebało kto dla kogo na ten cmentarz przyszedł.

Groby są upakowane dość gęsto, więc jak chcesz oporządzić naokoło, wysprzątać liście i tak dalej, to robisz jakąś dziwną odmianę gimnastyki rytmicznej, a ludzie i tak włażą jeden na drugiego, bo trzeba by chyba mieć oczy w d⁎⁎ie.

Jak nie upilnujesz, to cię w końcu bez kurtki zostawią, bo po nieswoje znicze postawione bardzo ewidentnie obok twojego pomnika i przygotowane do postawienia nie mają żadnych skrupułów sięgać.

Niby cmentarz, a zgiełk taki jak na rynku w dni targowe, jeden się przez drugiego przekrzykuje, że nawet własnych myśli nie słyszysz, nie mówiąc już o tym, żeby zmówić choćby krótką modlitwę za zmarłego, bo i jak jak za tobą albo goni jakiś rozwrzeszczany bachor, którego starzy puścili samopas, albo jakiś cwaniak, który rozmawia przez telefon krzycząc, jakby stał koło pracującego kombajnu.

I do tej listy mogę dorzucić nowego rodzynka- z wczoraj co prawda, bo akurat pogoda dopisała i stwierdziłem, że to najwyższy czas się wybrać, żeby nie wdepnąć na wyżej opisaną minę, ale widać przewrotny los i tak znalazł sposób, żeby ze mnie zadrwić. I tak oto trafiłem na nowy rodzaj patologii- ludzie idący na cmentarz... z pierdolonym kundlem, wielkości zmutowanego szczura, który ujada na wszystko. A jakże, skoro do sklepu można, to czemu nie na cmentarz (づ•﹏•)づ Aż się cisną na usta 2 początkowe wersy Ody do radości. ~Tam, na wzgórzu liści kupa W słońcu błyszczy trupa du~ nie wróć, to nie ten tekst :smiley: Jesień w pełni, więc liście z drzew spadają wszędzie, w każdą szczelinę, do tego trzeba jednak umyć pomnik, ogarnąć kwiatka, znicze, ogólnie dla jednej osoby jak nie robię tego na wyścigi, ale takim stabilnym tempem to tak ze 2 godzinki schodzi. Jak pogoda dopisze jak wczoraj, to robota idzie jak złoto. No to dodajmy teraz, że są 2 godziny słuchania, jak j⁎⁎⁎ny wszarz piłuje mordę. NON STOP. I cały cmentarz uczestniczy w tym fascynującym recitalu. Albo jest jego mimowolnym zakładnikiem. I ja wiem, cierpliwość to cnota, sratatata, ja wiem że cmentarz, że nie wypada słuchawek nosić (temu też ich nawiasem mówiąc nie wziąłem czego ostro w tamtym momencie żałowałem), ale no litości. No i w końcu jakoś po 1,5 godzinie słuchania tego ujadania cierpliwość mi się zaczęła kończyć i podszedłem do wielkopaństwa i na początku grzecznie i spokojnie, czy mogliby jakoś uspokoić psa, no bo cmentarz, bo zaduma, bo wyciszenie, bo ludzie jednak przychodzą się pomodlić i powspominać zmarłego, niektórzy jednak podchodzą do tego emocjonalnie, bo jednak miejsce i sytuacja i tak dalej. Babka nawet się nie spojrzała. A typ mi się odpala, że mam pilnować swojego nosa, bo ONI to tu przyszli na groby. No tak, "oni", a reszta się nie liczy, plebs ma posłusznie czekać. I w tym momencie zupełnie już mi się cierpliwość skończyła i stwierdziłem, że skoro tak prosty przekaz do niego nie dotarł i dalej chce być c⁎⁎⁎em, to trzeba zmienić metodę na dotarcie. Wskazałem na kontener, gdzie zwykle grabarze urzędują i mają swoje narzędzia, zapytałem czy go widzi i powiedziałem, że albo ten j⁎⁎⁎ny kundel się zamknie, albo sobie do nich podskoczę po łopatę i wszarz już na tym cmentarzu zostanie na wieki wieków amen skoro go tu przyprowadzili. Typ obruszył się niezmiernie że co ja sobie wyobrażam, pofuczał jak go się zapytałem czy mam iść po tę łopatę, i znowu <wstaw 1. wiersz Ody do radości> - nagle się dało kundla uspokoić. I to w momencie jednym tekstem "cicho". Tak po prostu. Cuda, dziwy. I tylko znowu wszystko co trzeba się było zrobić, to się wkurwić, żeby komuś klepka w tym jego pustym łbie zaskoczyła, bo najwyraźniej kulturalna rozmowa dla takich wieśniaków to jakaś oznaka słabości i automatyczne przyzwolenia do postawienia się wyżej. I weź nie myśl stereotypami, że psiarstwo to choroba umysłowa, skoro jemu 1,5 godziny piłowania zaraz przy uchu nie przeszkadzało.

Ciekawe co czeka mnie za rok.

Gruba ryba4piorunów

Tak to szło:

Tam, na wzgórzu widać trupa,
W blasku słońca lśni mu d⁎⁎a.
Pies go lizał, koń go j⁎⁎ał,
Nikt biedaka nie pogrzebał.
Wiatr mu nawiał liści kupę,
Śpij, biedaku, c⁎⁎j ci w d⁎⁎ę.
Pokaż więcej komentarzy (11)

Zawodowiec

w Dyskusje

86piorunów

Siema

Siedzę w internetach od czasów pierwszej Neostrady, a pierwszy raz udzielam się na jakimś forum, więc nie bijcie za mocno.

Tym bardziej że piszę tylko po to, by wyładować frustrację na tak zwaną edukację, którą się kupuje w szkołach typu „Wyższa Szkoła Gwiazd” itp

Long story short omijajcie szkoły dla dorosłych SKK

Long version:

Z powodu fiaska ambitnych planów, by zostać zawodowym naukowcem, zostałem nauczycielem.

Przykra prawda jest taka, że masa nauczycieli to albo emerytki, albo ludzie, którzy nie mieli lepszego pomysłu na siebie, albo — tak jak ja — spadochroniarze, którzy polegli przy próbie rozbicia czegoś ambitnego.

Z tą trochę smutną konstatacją zostałem nauczycielem w prywatnej szkole.

I powiem, że nawet lubiłem uczyć dzieciaki. Miałem wiedzę i umiejętności, że dla podstawówki i liceum byłem bardziej niż wystarczający.

Jeśli chodzi o pedagogikę, to starałem się nadrobić braki zaangażowaniem.

Ale to, jak nisko płatna, a przy tym odpowiedzialna i stresująca jest to praca, sprawia, że nie jest to dobre miejsce dla spadochroniarzy — szczególnie kiedy zaczynałem w czasach COVID-u.

Więc po trzech latach zakończyłem tę przygodę z depresją, z którą starałem się sobie radzić cynizmem i apatią. Brawo ja!

Po dwóch latach perypetii, będąc głównie bezrobotnym, stwierdziłem, że trzeba się przekwalifikować — ale tak na amen.

Praca z dala od komputera i wciskania, że ma się jakąś misję.

Postanowiłem zostać elektrykiem.

Zawsze lubiłem dłubać w rzeczach, a to robota, gdzie i hajs może się zgadzać, i niekoniecznie człowiek się upieprzy tak bardzo, jak przy innych okołobudowlanych rzeczach.

Z mocnym postanowieniem ogarnięcia się zapisałem się na kurs.

Kurs składał się z części teoretycznej — o zgrozo, zdalnej — i części praktycznej.

Część teoretyczna, prowadzona przez pana dziadka, wyglądała jak za króla Ćwieka, tylko że przez internet. Pan dziadek był miły, ale takie zajęcia kompletnie nie miały sensu.

Skakanie od największych banałów z poziomu podstawówki do wiedzy mocno praktycznej, która bez tej praktyki wisiała gdzieś w powietrzu i nie było jak jej przykleić.

Część praktyczna — wcale nie lepsza.

Składanie układów elektrycznych kontrolujących włączanie pracy silnika. Nawet początkowo ciekawe, tylko że strasznie wtórne, a co najgorsze — w pierwszym semestrze połowa zajęć się nie odbyła!

Początek drugiego semestru zaczął się tak, że pierwsze zajęcia — zarówno teoretyczne, jak i praktyczne — się nie odbyły.

Tę poniekąd dość ważną informację (szczególnie że dojeżdżam z innego miasta, kilkaset kilometrów) dostałem w momencie, kiedy zajęcia miały się zaczynać.

Pełen świętego gniewu postanowiłem zerwać umowę i zażądać zwrotu pieniędzy, po tym jak pani w sekretariacie rozłożyła ręce i powiedziała, że będzie wzywać prowadzącego na rozmowę dyscyplinarną, a my będziemy musieli nadrabiać, mając zajęcia co tydzień — co mocno ingerowałoby w moje życie prywatne i zawodowe (bo w końcu ogarnąłem sobie jakąś sensowną pracę).

Napisałem pismo, że w związku z tym, iż szkoła notorycznie łamie harmonogram i informuje o tym po fakcie, żądam zwrotu środków etc. etc.

Myślałem, że będę się kopał z koniem o zwrot środków, a tymczasem — o, moje zdziwienie — nie ma żadnej mowy o zwrocie, a co więcej, mam zapłacić za jeszcze trzy miesiące wypowiedzenia!

O tym, że umowa została złamana przez nich poprzez nagminne łamanie harmonogramu, nie ma wspomnienia.

Dyrekcja umyła ręce, przekazała moje pismo do jakiegoś prawnika i twierdzi, że nie ma wpływu na czynniki losowe.

Czynnikiem losowym jest to, że zajęło im pół roku, by się zorientować, że prowadzący leci sobie w kulki, bo za fuchę dostaje dziesięć razy tyle, a zajęcia prowadzi tylko po to, by se opłacić składki po taniości.

W rozumieniu dyrekcji i reprezentującej ją prawniczki szkoła nie jest organem odpowiedzialnym za zatrudnionych przez siebie nauczycieli.

Trololololo, moi drodzy.

Więc podsumowując — omijajcie z daleka szkoły SKK.

Mają oddziały w całej Polsce.

Jedyna ich wartość to to, że dowiozą was do egzaminu państwowego — pod warunkiem, że wykażecie się anielską cierpliwością i nie zbankrutujecie, płacąc za dojazdy.

Aha — i na początku powiedzą wam, że uprawnienia zdobędziecie w 1,5 roku, by potem się okazało, że to jednak 2 lata. Bo co im zrobisz, przecież ich nie nagrywałaś/eś.

Jeśli urzekła was moja historia, to proszę — mówcie swoim znajomym, żeby omijali te szkoły z daleka.

Oszczędzicie im nerwów, a ja będę miał tę minimalną satysfakcję.

Jak chcecie się przekwalifikować, to szukajcie kursów fundowanych przez firmy prywatne, z gwarancją zatrudnienia (oczywiście jeśli nie boicie się lojalki).

Zawodowiec3piorunów

A dodam jeszcze w kontekscie, że rozpocząłem (nie skończyłem) edukację wyższą w polsce. Żona rozpoczęła edukacje wyższą we francji, skończyła w UK. Środowisko w którym pracowałem to ludzie z wyższym wykształceniem. Publicznie wszyscy pięknie o szkołach na linkedynie. Prywatnie wszyscy na to plują

Inspirator2piorunów

@couriouskiwi A nie myślałeś o drodze praktycznej? Np. szkołę ograniczasz do pół etatu, a pół etatu u jakiegoś wykwalifikowanego elektryka z papierami, który mógłby Ci wystawić odbycie kursu, gdyby uznał, że uzyskałeś odpowiednią wiedzę. W ramach kursu być może potrzebne byłyby też jakieś kursy teoretyczne, ale może to by się udało ogarnąć w jakiejś firmie, która takie kursy też prowadzi i ten elektryk by Ci udział w nich załatwił. Zacząłbym od rozmowy z jakimś renomowanym elektrykiem, żeby nie musieć od razu rzucać pracy i podpisywać lojalki.

Jestem programistą i trochę grafikiem, pytań o różne kursy w życiu miałem bez liku i ogromna większość z nich to czysty scam, na który łapią się ludzie myślący w kategoriach, że zrobię kurs i będę pracował w zawodzie. Są porządne kursy z certyfikatami oraz przede wszystkim uznawane przez pracodawców, ale one są po pierwsze drogie, po drugie wymagające. Może też takie są jeśli chodzi o elektrykę, ale tu wracamy do rozmowy z fachowcem.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

14piorunów

To miał być pierwszy spokojny weekend od dłuższego czasu. Chciałem odpocząć psychicznie i fizycznie....

Czeka na mnie na poczcie pismo od komornika z miasta w którym nigdy nie byłem. Ciekawe co się odj..... Jeszcze niecałe 4 miesiące temu jak brałem kredyt na m2 to wszystko było ok z każdej strony.

Fenomen6piorunów

spadek po ciotce, której nigdy nie widziałeś na oczy. nie, nie złoto. jej długi.

Osobistość0piorunów

@JackDaniels Odebrane. Okazało się, że typek, z którym podpisałem umowę o wykonanie usługi wziął chwilówkę i jej nie spłaca xD Zobaczyli, że na jego konto wpłynęła ode mnie zaliczka i mu ją zabrali. Myśleli, że dostanie pozostałą część kwoty tyle, że już dawno temu wziął gotówkę do ręki (mam na to potwierdzenie) i zakończyliśmy współpracę. Dwa dni nerwów dla takiej bzdury. Musiałem to tylko opisać.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Zawodowiec

w Chcę się wyżalić

11piorunów

Chaotycznie o podróży przez życie. Autorefleksja.

By zrozumieć, co siedzi mi w głowie, muszę powiedzieć coś o sobie — inaczej się nie da.

Jestem najmłodszy z czwórki rodzeństwa, a wszyscy są ode mnie starsi o co najmniej sześć lat. Z tego powodu często bawiłem się sam. Zawsze chciałem dorównać starszym, ale w końcu zrezygnowałem, gdy zaczęła się szkoła. Bo wiadomo — rodzeństwo zawsze coś zrobiło lepiej, z racji wieku i doświadczenia.

W szkole szybko zauważyłem, że mało co mi wychodzi, więc usunąłem się w cień. Z czasem stałem się odludkiem. Nie mogę jednak narzekać na kolegów — naprawdę mogło być gorzej. Ale z własnej winy byłem klasowym klaunem, gdy potrzebowałem uwagi. Chciałem zabłysnąć, więc robiłem głupoty. W podstawówce potrafiłem komuś prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić, gdy nie wytrzymywałem i chciałem się sprawdzić — żeby nie czuć się najgorszym.

Wycofany w cień, musiałem nauczyć się radzić sobie z samotnością. Muzyka i gry pomogły mi jakoś się nie rozlecieć. W rodzinie też nie miałem ucieczki — nie chciałem przeszkadzać starszym, bo „mieli swoje życie”. A rodzice, choć starali się jak mogli, popełniali błędy jak każdy. Ich problemy często spadały na mnie.

Tak minęły lata aż do osiemnastek, na które nie chodziłem, bo nikt mnie nie zapraszał. Trzymałem się kilku bliskich znajomych, gdy potrzebowałem z kimś wyjść. Do technikum też poszedłem z kolegami z klasy — i z perspektywy czasu myślę, że to mogło mnie uratować. A może wręcz przeciwnie — może wtedy stałbym się bardziej samodzielny? Kto wie.

Po szkole wiadomo — kontakty się rozluźniają. Jako że mieszkam na wsi, nie było aż tak źle, bo „sami swoi”. Czas leciał, wychodziłem czasem do znajomych, z którymi i tak mało rozmawiałem. Nadal czułem się samotny, a jednocześnie sam unikałem kontaktu, bo nie czułem się dobrze wśród ludzi. Do dziś, gdy wokół jest trochę osób, a nie wypiję alkoholu, mam ochotę uciec. Nawet przy rodzinie.

Kilka miesięcy temu coś we mnie drgnęło. Patrząc na to, jak niektórzy znajomi poukładali sobie życie, stwierdziłem, że nie mogę już tylko wegetować. Że trzeba coś zmienić.

Byłem dwa razy u psychologa. Po drugim spotkaniu powiedział mi coś w stylu, że sam nie do końca wie, czego od niego chcę xd. Teraz byłem trzeci raz i czekam na kolejną wizytę.

Poznałem dziewczynę, o której już wspominałem. Dwoje emocjonalnie niedojrzałych ludzi, każde z własnymi ranami, innym tempem miłości i innymi potrzebami. Jak można podsumować ten krótki związek?

„Ty kochałaś, żeby jutro mogło spokojnie nadejść.

Ja kochałem, jakby jutra miało nie być.”

Mimo że jej ghosting bardzo mnie zranił, nie żałuję. Czuję, że poukładałem to sobie w głowie i znalazłem odpowiedzi na wiele pytań. Choć przez brak odpowiedzi z jej strony wciąż zdarza się, że głowa szuka sensu tam, gdzie już go nie ma. Mam jednak wrażenie, że dopiero teraz dojrzewam emocjonalnie.

W pracy, a czasem i w rozmowach, nie potrafię już słuchać ludzi — jakbym stał za szybą. Przez to często traciłem zatrudnienie. Teraz „pracuję” w firmie piąty rok, ale zakład i tak zmierza do zamknięcia. Nie mam już siły się starać, bo trzeba ciągle uważać na ludzi. Już nawet nie potrafię się skupić. Wystarczy, że ktoś poczuje władzę — i od razu mu odbija. Już wolę żeby mieli mnie za debila. Przynajmniej mam spokój.

Lider4piorunów

@LesnyZenek Jestem zwolennikiem zaczęcia od podejścia fizjologicznego. Badania: hormony, tarczyca, testosteron, prolaktyna, estradiol.

Sam wiem jakie miałem kłopoty z samooceną, koncentracją (to przez ADHD) i postępującym lękiem społecznym i widzę, jak reaguję teraz ze świadomością jak działają na mnie poziomy danych hormonów. Jak w końcu, po latach unormowanie poziomu testosteronu niestety egzogenne, sprawiło że wiele lęków po prostu minęło.

I to nie tylko to. W międzyczasie pracowałem nad charakterem- zwłaszcza dyscypliną... oraz ciągłym pokonywaniem przeciwności. Trzeba stawiać się w sytuacjach niekomfortowych aby nauczyć się w nich żyć. Życie jest ciężkie, niekomfortowe i będzie próbowało kopnąć cię w d⁎⁎ę. Ważne abyś był kuloodporny.

Dopiero- uważam ale mogę się mylić bo piszę tak naprawdę o sobie- wtedy, gdy podstawy nie działają moim zdaniem warto sięgnąć po terapię i psychologa. Bo może być tak, że z tobą-psychicznie jest ok, a nie działa coś chemicznie (i wiem, mózg też tak może nie działać pod tego jest psychiatria, ale! Moje zdanie-mogę się mylić. Zbyt często leczy się młodych mężczyzn zaczynając od głowy strony, gdy sprawa leży w jajach. Mam kolegów z którymi mam b wspólne doświadczenia).

To moja droga. Twoja może być inna.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Hydepark

52piorunów

Dobranoc, do widzenia! Cześć, giniemy

Pokaż więcej komentarzy (13)

Twórca

w Hydepark

9piorunów

Chodzę do biedry tylko jeśli czegoś brakuje w Lidlu. Dzisiaj pierwszy raz dostałem e-paragon, choć na ani na aplikacji ani na koncie biedronki nie mam zaznaczonej zgody na jego generowanie.

Podczas kasowania promocje nie są ukazywane i widać je podsumowane dopiero na paragonie. I weź tu człowieku upewnij sie czy na pewno doczytałeś wszystko drobnym druczkiem na cenach na półkach jak teraz nawet w aplikacji w historii transakcji nie ma tego paragonu xd

No i jaki jest sens e-paragonow skoro i tak drukują takie wielkie gówno i papier i tak nie jest oszczędzany. Kolejny powód aby unikać biedry jak ognia

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

63piorunów

Dziś po ponad 7 latach pożegnałem moją jeszcze obecną (do końca tej doby)

Tak za⁎⁎⁎⁎⁎tych ludzi i to po obu stronach barykady, biuro - produkcja, nigdzie nie znajdę.

Aż mi się płakać chce, ale przeprowadzam się za daleko, żeby tam zostać. Kolejny rozdział mojej historii się zamyka.

Jeszcze mi dali prezenty na pożegnanie na koniec dnia, chuje, chyba żebym się rozpłakał.

Od młodszego majstra i jego brata wódeczka, taka co jej na oczy nie widziałem, od warsztatu multitoola, takiego co go można porównać do Zippo wśród zapalniczek, a od biura irlandzką whiskey.

Da się być "robolem z produkcji" co stoi pomiędzy barykadą 😉

Miało być ale jest :pleading_face:

Pokaż więcej komentarzy (12)