cyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
27piorunówOd miesiąca codziennie uczę się języka niemieckiego.
To trochę #chwalesie, ponieważ jestem osobą, która bardzo często odkłada rzeczy na wieczne jutro, a trochę podzielenie się przemyśleniami, bo może komuś też to pomoże.
Oczywiście to nie było tak, że z dnia na dzień zacząłem się uczyć po kilka godzin dziennie i obecnie jestem na nie wiadomo jakim poziomie. Rzucanie się na głęboką wodę nigdy nie wychodziło mi na dobre i zawsze szybko się zniechęcałem. Mózg przyzwyczaja się do pewnych schematów, ponieważ jest bardzo leniwy, i trudno jest zejść już z raz wytyczonej ścieżki. Nową trzeba mozolnie wydeptywać.
Dlatego skorzystałem z rady przeczytanej w „Atomowych nawykach”, żeby zacząć od małych kroków. W moim przypadku było to włączenie aplikacji, w której wykupiłem roczny kurs niemieckiego. Przestałem oczekiwać od siebie, że w jeden dzień zmienię całe swoje życie, a zacząłem wymagać od siebie codziennego włączenia aplikacji. Zawsze rozpoczynanie czegoś było dla mnie najgorsze, a tu się okazało, że wcale takie nie jest. I jak już włączyłem aplikację, to przecież mogę zrobić lekcję, prawda? Przerobienie tematu (który jest podzielony na trzy lekcje) wraz z rozwiązaniem quizu na jego końcu zajmuje około dwudziestu, maks trzydziestu minut. Idealnie na wypełnienie czasu przed pójściem do pracy, który do tej pory najczęściej przeznaczałem na przeglądanie internetu.
Zauważyłem, że bardzo ważna jest także umiejętność nienakładania na siebie presji. Choruję na perfekcjonizm, więc dużo od siebie wymagam. Przez to często porzucam robienie czegoś, ponieważ widzę, że nie wychodzi mi to idealnie. Tak jak to było z niemieckim: planowałem kilkugodzinny, nieprzerwany blok nauki, a jeśli tylko wstałem zbyt późno i już na starcie nie dotrzymałem swojego planu, to zniechęcałem się i finalnie nic nie robiłem. Absurdalnie to brzmi, zdaję sobie z tego sprawę, dlatego użyłem słowa „choroba”.
Swego czasu lubiłem porównywać pisanie powieści do przebiegnięcia maratonu. Tę analogię można rozciągnąć na inne czynności. Trudno oczekiwać od początkującego biegacza, że podczas swojego pierwszego biegu przebiegnie czterdzieści dwa kilometry, tak jak trudno jest oczekiwać od kogoś, że od jutra jego zachowanie zmieni się o 180 stopni. Rozbicie tego ogromnego zadania na wiele mniejszych sprawiło, że nie poczułem się tak przytłoczony nauką niemieckiego.
#przemyslenia #depresja #piekloperfekcjonistow










