Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

TrapedLongsES4404Kompan

Dołączył/a:

  • 7 wpisów
  • 26 komentarzy
  • 0 obserwujących

Osobistość

w Hydepark

140piorunów

Ok. Jak pisałem wcześniej mam opisać swoje imprezowe, życie w Warszawie. Nie jestem Oskarkiem. Jestem byłym przegrywem.

Ta historia nie jest po to, żeby cokolwiek udowadniać, moralizować itp.

Nie obchodzi mnie co kto o tym pomyśli, napiszę prawdę jak było nawet jak postawi mnie to w złym świetle.

Po co? Żeby było ciekawiej na portalu. Może ktoś coś z tego wyniesie, może się uśmiechnie, może zmotywuje do czegoś.

Żeby zacząć te imprezowe życie niestety musicie poznać moje życie wcześniej, żeby mieć pogląd na moje decyzje i czyny.

Rozdział 1.

Rok 1990 przeprowadzamy się z rodziną do Warszawy ze wsi.

Mam dostała pracę i mieszkanie. Mieszkanie 29mkw dla rodziny 2+2.

Cóż jako dziecko przyjmowałem wszystko jak leci.

Na wsi której mieszkaliśmy byłem normalnym dzieckiem.

W Warszawie nie chciałem wyjść na gorszego jednak to się stało samo. Dzieci są okrutne, wykorzystają każdą słabość.

Moją słabością był nieobecny ojciec. Tzn był i dobrze zarabiał ale pił (jak chyba większość facetów w latach 90), nie interesował się rodziną i później tylko mnie dołował, mówił, że nic w życiu nie osiągnę, że do niczego się nie nadaję. Nigdy mnie nie pochwali, nie powiedział, że mnie kocha itp.

To podkopało moją pewność siebie i nie miałem komu się zwierzyć ze swoich problemów.

Nikt nie pytał jak ci poszło w szkole albo czemu jesteś smutny i czy masz jakieś problemy.

Kiedyś byłem dobry w sportach, normalny.

Mój przegryw odbił się i na tym, nie potrafiłem grać w kosza. Byłem niezgrabny i wstydziłem się kolejnych ośmieszeń.

Cała podstawówka to były szturchańce, wyzwiska, naśmiewanie się itp itd.

Fizyczna strona nie była najgorsza, najgorszy był brak akceptacji, którego po prostu potrzebowałem.

Kolega, który z czasem się ode mnie odwrócił i zakumplował się z popularnymi dzieciakami.

Nie to, że było tylko źle.

Były fajne chwilę jak na boisku strzeliłem gola z przewrotki

Graliśmy z kumplami w Magię i Miecz na strychu, oglądaliśmy pornosy z wypożyczalni czy filmy pokroju Martwica mózgu, Armia ciemności itp.

Pierwszy Liroy, Kazik, techniawy czy piosenki typu "kupilem se ludzie pierdoloną Ładę".

Łaziliśmy po działkach uprawiając tzw szaber, wyprawy do schronów bombowych i robienie sobie w nich baz, lazenie po dachach, kradliśmy stare anteny aluminiowe i sprzedawaliśmy na skupie.

Robiliśmy mase głupich rzeczy, jeździliśmy "na" pociągach towarowych, "strzelaliśmy" z drutu, przerzucanie drutu przez trakcję kolejową. Rzucaliśmy gruszkami w auta z nasypu kolejowego (raz nas facet gonił i prawie złapał). Paliliśmy ogniska w lesie i piekliśmy ziemniaczki.

Zimą zjeżdżaliśmy z dużej górki na maskach samochodowych zawinietych z podbliskiego złomu. Itp, itd.

Czytałem masę książek i grałem w gry. Przeczytałem pewnie kilkaset książek, głównie sf, fantasy itp.

Mialem Atari 2600, NESa, Commodore 64, Amige 600, i pentium 100. Ten pentium był wtedy dość drogi (4k) i koledzy w szkole nie wierzyliby mi, że go mam. Oni mieli 486. Jednen nawet mnie pytał o komendy w Norton Commander i jak zdałem test to był mega zdziwiony.

Pierwszą grą był Warcraft 2, którego kolega przyniósł mi chyba na 20 dyskietkach (nie pamietam dokładnie). Diablo 1, NFS, Dungeon Keeper itp.

Noni pierwsze GTA to było coś.

Najgłupsza rzeczą było położenie lodówki na torach kolejowych. Tak żeby zobaczyć co się stanie. Taka głupota. Teraz bym się za to wychłostał.

Pod koniec podstawówki kumplowałem się z jednym typem i trzymaliśmy się 24/7.

Graliśmy na pc razem, ciągnęliśmy LAN do sąsiada przez dach żeby pograć w multi.

Jeździliśmy na rowerach po 20km dziennie (tempem 40km/h).

Jeździliśmy razem na wakacje na Mazury.

Z nim piłem pierwsze piwo.

Warka strong wypita na dwóch sprawiła, że obaj się nadziobaliśmy.

Mialem swój mały moment karma bitch.

Mój najgorszy gnębiciel złamał nogę w ósmej klasie i pani wyznaczyła mnie na jego pomoc.

Pomagałem mu po szkole nadrobić zaległości.

Polubił mnie, graliśmy na jego Sega Game Gear, puszczał mi swoją ulubioną muzę itp.

Jak skończyła się szkoła powiedziałem mu, że nigdy już nie przyjadę na te osiedle.

Jego mina była bezcenna.

Przez tę złamaną nogę nie dostał się do wymarzonej szkoły sportowej.

Po latach pytałem się znajomych z osiedla obok czy znają D? A oni: tego frajera?

Od tej pory codziennie bujałem się na podwórku tego kolegi. On też był gnębiony ale potrafił się postawić i pobić z kimś. Był maly i chudy. Nie miał ojca matka mieszkała z jakimś przydupasem i traktowała go ostro.

W tamtym czasie dostałem się do technikum mechanicznego.

Chłopaki od razu wyczuli, że jestem typem ofiary i pierwszy rok coś tam próbowali mnie gnębić ale wypróbowałem nową metodę udawania, że mnie to nie obchodzi. Byłem znudzony i nieobecny. Skoro nie ma zabawy to trochę odpuścili.

W między czasie z tym moim kolegą M. Byliśmy znowu okradzeni (w tamtych latach to była plaga). Okradano mnie wielokrotnie, raz nawet w tramwaju przy kilkudziesięciu osobach. Podeszli i powiedzieli, że ich ziomek wyszedł z więzienia i mam dawać kasę albo kosa a ludzie (dorośli) w koło głowy w bok i udają, że nic nie widzą. Dałem im na lipę skitrane 10zł w portfelu i wysiadłem z tramwaju. Jechałem na stadion xlecia. Przez most przeszedlem z buta i poszedłem na stadion kupic parę pirackich gier na PSXa i wróciłem do domu.

To jak okradli nas z kolegą to była ostatnia kropla. Cały miesiąc roznosiliśmy ulotki i odebraliśmy wyplate. Chyba ze 100zł.

Na przystanku podeszło dwóch typów i nas okradli.

Od tej pory nosiłem w kieszeni kurtki taki mały młotek (choć nie wiem czy miałbym odwagę go użyć). No i zapisaliśmy się na siłownię w domu kultury.

To był przełom.

Ok myślę, że na tyle wystarczy.

Potem było już tylko ciekawiej. Mam już 16 lat i zaczyna być lepiej.

Podoba się? Mam kontynuować?

Tytan0piorunów

Przeczytałem to i zastanawiam się gdzie ten przegryw. Bo nie byłeś popularny w szkole i nie miałeś kilkunastu kolegów? Czy dlatego, że cię ktoś 2x skroił? Nie wiem może w kolejnej części coś będzie, ale póki co to z tej opowiastki wyłania się względny normik.

Pokaż więcej komentarzy (62)

Kompan

w Dyskusje

4piorunów

gość jest zjawiskiem. Wyznacza trendy, prowokuje rozwój, porywa tłumy. Jeszcze będzie o nim głośno.

Mistrz świata w swojej dziedzinie. Sa tu jacyś fani muzyki klubowej? Musicie poznać gościa. Nie będziecie żałować ani przez chwilę.

https://youtu.be/97DXQTS3pFU

Courage, my soul

And let us journey on

Though the night is dark

It won't be very long

    

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

144piorunów

No i chu...steczka.

Różowa usnęła pierwsza około 22, bo poprzedniej nocy nie spała przez kaszel. Najstarsza córka spędza pierwszy tydzień mają u babci. Oficjalnie z powodu szybszego łącza internetowego - babcia ma światłowód, a u nas internet komórkowy laguje jej LoL'a i Valoranta czy co tam ona sobie gra teraz. Prawda jest tak, że chciała odpocząć od młodszych sióstr.

Najmłodszą złapała szkarlatynę, a średnia ma bardzo rzadko spotykaną wadę genetyczną (kiedy się urodziła było tylko kilkoro dzieci w kraju z tą wadą, co w polać, dniu z autyzmem i wiekiem dojrzewania daje combo ciężkie czasem do wytrzymania. Dobrze, że mamy już dom, bo w starym mieszkaniu poszłyby już na noże chyba.

Ja o północy walnąłem espresso doppio, otworzyłem niebieskiego monsterka i zacząłem nadrabiać zaległości w dokumentach na obecny projekt. Zaległości nadrobiłem, a kawa z monsterem pozbawiła mnie snu całkowicie. Człowiek stary, a głupi.

Pokaż więcej komentarzy (60)

Kosmonauta

w Książki

46piorunów

302 + 1 = 303

Tytuł: Oddział chorych na raka

Autor: Aleksander Sołżenicyn

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Rebis

ISBN: 9788375104288

Liczba stron: 456

Ocena: 9/10

Jedna z najlepszych książek, jakie do tej pory dane mi było czytać. Historia pacjentów oddziału onkologicznego w niej przedstawiona to poruszająca alegoria państwa rządzonego przez wypaczonych moralnie ludzi. Ukazane nam losy chorych na raka to opis ich walki nie tylko z chorobą, ale również z samymi sobą i własnymi emocjami. Nic dziwnego zatem, że książka w ZSRR była zakazana.

Bohaterowie są rewelacyjnie zarysowani, a sposób przedstawienia ich dylematów, ich poszukiwania zrozumienia i ulgi od towarzyszącego im cierpienia przykuwa niesamowicie do lektury.

Książka nie jest łatwa, wręcz przeciwnie, jest pełna bólu, zrezygnowania i apatii. Jednak znalazło się tu miejsce na trochę powietrza i optymizmu. Ale o tym już ani słowa, albowiem gorąco wam polecam, bo powieść Sołżenicyna to rewelacyjna podróż do poststalinowskiej Rosji.

  

Inspirator3piorunów

Też czytałem, świetna książka. Chociaż jak dla mnie znacznie trudniejszy był "Archipelag Gułag". Tego nie skończyłem. I to nawet nie przez opisaną skalę potworności, ale przez to, że po jakimś czasie czytania do opisywanych zbrodni się... przyzwyczaiłem. I każdy następny opis to była tylko statystyka. Może dlatego ta książka jest tak wyjątkowa? Po ilu zbrodniach i ty zobojętniejesz? Nie wiem, kiedyś do tego wrócę. Tak czy inaczej - "Archipelag Gułag" na pewno nie jest książką do tramwaju.
Sorry za dygresję 😉

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Hydepark

58piorunów

4 dzien z rzedu ide w góry, mam zamiar chodzi prawie codziennie bo mnie juz na bezrobociu uj strzela

Plan jest codziennie z Jeleniej Gory startowac autobusem/stopem i isc w losowe miejsce, powrot tak samo

Postaram sie wrzucac zdjecia

Bedzie tez mala przerwa w maju, bo obiecalem kumplowi pomoc przy jednej robocie, myślę ze zejdzje 2 tygodnie, wiec wtedy wrzuty tylko weekendowe

Trzymajcie kciuki obym się nie wykrecal za tydzien ze "a mi się nie chce"

I jak ktos mi wytlumaczy jak dziala księżycowy spacer to moge te swoje 20km dziennie dorzucic

 

Osobistość1piorunów

Polecam Skalnik. Można zacząć z Janowic Wlk. przez Zamek Bolczów i dalej niebieskim. Potem zejście żółtym przez Gruszków i Karpniki. Browar w Szwajcarce i na pociąg do Trzcińska.
Można to też zrobić w dwa dni z biwakiem na Skalniku. Wtedy można zacząć po południu, tak żeby na Skalniku być ok. godziny 20. Jest tam taka fajna skała na "fałszywym" wierzchołku. Kiedyś uważano go za prawdziwy, ale ten prawdziwy jest w lesie i gówno z niego widać, a ze skały widok 10/10.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Serowarstwo

27piorunów

Piękny złom.
Na sklepowym tak pięknie nie wychodzi (przynajmniej mi)

Kompan1piorunów

@Atarax opisz trochę co to za ser i o co chodzi. robiłem kiedyś mozzarelle i wyszła ok jeśli chodzi o smak pomimo pomylenia proporcji podpuszczki. Struktura już na pewno nie była OK. Więcej sie w to nie bawiłem jakoś.. musiał bym pojemniki na mleka kupić itd., a nie bawić się w prowizorkę.

Wędzenie za to mi lepiej wychodzi, ale ta mozzarella to też świetna sprawa(prosta) i na pewno jeszcze spróbuje.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Hydepark

109piorunów

Dzisiaj na obiad pompa głębinowa 

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Dyskusje

70piorunów

Czy wiesz, że...

... w Polsce istnieje moneta obiegowa o nominale 500 złotych?

"Orzeł bielik", a wlasciwie to już po prostu "Bielik", to seria złotych monet, której historia sięga 1995 roku. Wtedy, na podstawie zarządzenia prezesa NBP, wyemitowana została pierwsza partia tych monet. Są one wykonane ze złota próby 999,9 (czystość 24 karatów) i stanowią oficjalny środek płatniczy w Polsce. Ze względu na ich wartość numizmatyczną i kolekcjonerską, rzadko są używane jako waluta.

Na awersie monety z serii "Bielik" przedstawiony jest wizerunek stojącego bielika. Pod nim znajduje się inskrypcja: "1 UNCJA CZYSTEGO ZŁOTA". Rewers natomiast zawiera godło Rzeczypospolitej Polskiej oraz szereg oznaczeń, takich jak: wartość nominalną monety, rok emisji oraz inskrypcje "RZECZPOSPOLITA POLSKA". Do końca 2022 roku wydano 37 900 sztuk takich monet.

Niestety, nie obyło się też bez pewnych błędów przy planowaniu nazwy serii monet. Początkowa nazwa "Orzeł bielik" została w 2018 roku zastąpiona przez nową nazwę "Bielik", gdyż jak się okazało, nazwa "Orzeł bielik" nie jest zgodna z klasyfikacją gatunków ptaków (bielik to gatunek ptaka drapieżnego z rodziny jastrzębiowatych).

A ty, czy posiadasz lub planujesz posiadać złotą monetę z serii "Bielik"? Jeżeli tak, to koniecznie podziel się swoją opinią na ten temat. Zdjęcia monet z prywatnych kolekcji więcej niż mile widziane 😊

<- śledź tag, by być na bieżąco z unikalnymi ciekawostkami inwestycyjnymi. Odkrywaj świat inwestycji w zupełnie nowy sposób 😉

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Hydepark

68piorunów

Dzisiaj mija 5 lat od śmierci Tima Berglinga czyli Avicii'ego.

Cholernie mi przykro, że zdecydował się na magika, wykończyło go głównie alko. Do tego za⁎⁎⁎⁎sta presja ze strony managementu, kazali mu napierdalać non stop po koncertach gdzie chłop wolał się zamknąć w piwnicy i robić muzę. Siadła mu psycha totalnie. Lipa w c⁎⁎j, wielka szkoda, że już nic nowego nie usłyszę, bo mega lubię jego muze.

◢◤:white_heart:

  

Gruba ryba6piorunów

@evilonep Za⁎⁎⁎⁎stą muzę robił, jeden z lepszych artystów od muzyki elektronicznej. Ech, będzie mi brakować jego twórczości :disappointed:

Fenomen1piorunów

Ja bym powiedział że przede wszystkim presja i tempo życia go wykończyło, używki to efekt, nie przyczyna. Szkoda typa, miał to coś.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Muzyka

21piorunów

Fajną nutę youtube mi zaproponował :heart_eyes:

https://www.youtube.com/watch?v=wL8DVHuWI7Y

Kompan1piorunów

@JaktologinniepoprawnyWTF podaje hasło:

z takich typowo radiowych to
- ten osławiony kawałek jest w podobnym stylu.
https://www.youtube.com/watch?v=EGLoIaHwKfE

- w PL też coś próbują
https://www.youtube.com/watch?v=WWd_zzndshI

klasyki:
-https://www.youtube.com/watch?v=URma_gu1aNE
-https://www.youtube.com/watch?v=TvZskcqdYcE
-https://www.youtube.com/watch?v=z_b4tucWzSw

SadSvit - Касета (Cassette 2021)Тримайте перший трек з нового альбому!-------------------------------------------- Ви зможете знайти мене тут: -------------------------------------...YouTube