Tegoroczny urlop spędziłem w domu, jakoś nigdzie nie chciało mi się jechać... Pakować, rezerwować, ślęczeć na lotniskach, szukać zagubionych bagaży, użerać się z uciążliwym sąsiedztwem w samolocie czy w hotelach, łazić po knajpach i liczyć na to, że jedzenie będzie chociaż ok itp.
I muszę przyznać, że wypocząłem jak nigdy. W końcu nadrobiłem prace w ogrodzie, poprzesadzałem roślinki, wywaliłem stare drzewa i pieńki po nich, naprawiłem ogrodzenie, zamontowałem sobie nowe kamery i ustawiłem monitoring. Sporo roboty fizycznej, ale głowa odpoczywa, szczególnie jak przez cały rok pracuje się umysłowo i jeździ po hotelach w delegacje. A to wszystko mając na miejscu swoje wygodne łóżko, swoją dobrze znaną łazienkę czy kuchnię, ciszę, spokój, klimatyzację... 🙂
Ale jak gadasz o tym z kimkolwiek to od razu "uuu, nigdzie nie byłeś? No szkoda, szkoda... To urlop zmarnowany, co nie?" Te same osoby oczywiście będą się potem rozwodzić nad wszystkimi problemami jakie mieli na wyjeździe. A to gdzieś ich okradli, a to się zatruli bo jedzenie było ch⁎⁎⁎we, a to mieli robactwo w hotelu, a to pełno ruskich wszędzie, a to bagaż im zniszczyli itp, itd. Focie jednak na pejsie czy insta eleganckie są, więc jest git 😆