fonfiFanatyk
9piorunówDzień dobry się z Państwem,
Moja żona została służbowo wysłana na szkolenie z radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych. W związku z czym jest teraz w tym zakresie bardzo kompetentna, ta moja żona. To nawet dobrze, bo moja wiedza o przetrwaniu sprowadza się to tego, że wiem, że "przetrwanie" rymuje się na przykład ze "spanie". Abo z(e)... "pisanie" 😉 No więc sobie napisałem.
Sztuka przetrwania
Wybrała się żona raz na szkolenie,
Gdzie surwiwalu (po polsku przetrwania),
Uczyli żołnierze przystojni szalenie,
W pełnych - na szczęście! - umundurowaniach.
Pierwszy w terenie uczył orientacji,
Drugi, że wodę pić można ze spłuczki,
Trzeci coś gadał o resuscytacji,
Kolejny pokazał ze sznurkiem sztuczki.
Już wodę potrafi uzdatnić z rzeki,
I ogień brzozową korą rozpalać,
A nawet zmajstrować szałas z plandeki.
Więc cieszy mnie jej w surwiwalu supremat,
Bo kiedy tak ona nas będzie ocalać,
To ja jej pomogę - napiszę poemat!
(A jeśli poemat się zmieni w porażkę,
To może sonet. Albo choć fraszkę…)
#zafirewallem #wolnewiersze i taki jakby sonet, chociaż nie #nasonety
Kolejny pokazał ze sznurkiem sztuczki.
Ciekaw jestem wspomnianych sznurkiem czarów,
Co przystojny wój uczył otoczony Waszych żon tłumem.
Oraz czy nie zadrżały tych małżeństw podstawy filarów,
W końcu za mundurem panie prą sznurem...
























