Wpis użytkownika sckb w Hydepark
sckbKoneser
93piorunówMiałem pisać z jakiegoś anonima ale...w nosie.
#zwiazki #rodzina #seks #zdrowie #psychologia #anonimowehejtowyznania
Mam problem, wielki problem. Rzekłbym ogromny. Mam cholernie wysokie libido....i o ile samo libido nie jest złe o tyle moja żona wręcz odwrotnie. Po paru latach razem jej potrzeby seksualne spadły dość nisko. Ja to rozumiem - dwójka dzieci, powrót na rynek pracy (domu nie wykazuję, bo większość prac domowych wykonuję ja)...tylko ona nie chce zrozumieć moich potrzeb. Ilość zbliżeń spadła do jednego czy dwóch na miesiąc, przy dobrych wiatrach. Nie uważam, że to przeze mnie, staram się jak mogę - nakręcam za dnia, świntuszę, romantyzuje, dotykam, całuję a wieczór często kończy się tak samo - podstawia mi giry i każe masować, bo przecież ona jest taka zmęczona. A jak pójdzie spać to, no cóż, trzeba rozładować to napięcie co w konsekwencji daje masę negatywnych emocji, jakiś wstyd, frustracje, łapanie doła. Ogólnie popadam w paranoje, czuję się jak śmieć, chodzę cholernie zdołowany, psychicznie wypluty, zmęczony tym wszystkim. I wiem, że to przez to, bo był krótki epizod w tym roku, gdzie jakimś cudem nabrała siły i przez dwa tygodnie bawiliśmy się jak króliki, dorzucając do tego jakieś gadżety czy ubrania w efekcie czego chodziłem jak skowronek, aż żyć się chciało!
Powiecie: 'Pogadaj z nią!', no i gadałem nieraz, i co? I jajco. Jak pytam czemu nie chce to zawsze pada 'a bo zmęczona, a bo ja zasypiam na kanapie (no kurde, po godzinie siedzenia wieczorem na kanapie co można innego robić), a bo mam być bardziej czuły, delikatny, romantyczny (a jak jestem to i tak jest zawsze coś nie tak)' i ja staram się poprawiać i robić według jej zaleceń. Natomiast jak mówię, że potrzebuję trochę więcej niż raz w miesiącu, że nie musi mnie ujeżdżać jak ogiera, nie musi mnie wyssywać jak rurkę z kremem, że wystarczy ręką raz na jakiś czas to...jak grochem o ścianę, jakby nie słyszała co do niej mówię, a potem narzekanie że jestem wkurzony, smutny, że się nie odzywam, i takie tam. I znowu wracam do tematu moich potrzeb a ona znowu wykręca kota ogonem, że ona zmęczona, że mam być bardziej [tu wstaw dowolne pierdoczenie kobiety] i takie tam...
I nie, nie była taka. Przed dziećmi potrafiliśmy kilka razy dziennie, nie nadążałem gumek kupować - przed pracą, po pracy, w dzień, w nocy, w domu, w lesie, w trasie... Jak się pierwsze dziecko pojawiło to wystarczyło, że bobas poszedł na drzemkę i już wskakiwaliśmy pod kołdrę. Potem zaczęło się rzadziej i rzadziej. Problemy zaczęły się jeszcze przed drugim bobasem aż do momentu jak opisałem w akapicie wyżej.
Czasami aż się trochę o siebie boję, bo wyobrażam sobie różne dziwne i niemoralne rzeczy gdy mijam na ulicy ładną dziewczynę i...wpadam w jeszcze większego doła. Non stop się nakręcam i zarazem boję, że gdy trafię kiedyś na 'okazję' to z niej skorzystam, choć w okresach jasności umysłu nie wyobrażam sobie zdradzić żony.
Mam iść do lekarza - rodzinnego, psychologa, psychiatry? Nieraz o tym myślę, ale pochodzę z dość porządnej, konserwatywnej rodziny i taka słabość jest...słaba, no bo jak to, facet, nie potrafi sobie poradzić z problemami? Pff, to nie facet. Z drugiej strony co by było jakby się żona dowiedziała? No i na dobicie, największa moja bariera, mój introwertyzm - myślę, że trudno by mi było rozmawiać z kimś o tym wszystkim. Co innego pisać wiadomości (to przychodzi łatwo)...
Więc z jednej strony chcę coś z tym zrobić, bo na żonę chyba nie ma co liczyć, z drugiej wstydzę i boję.
Weźcie coś doradźcie, bo zwariuję.
Komentarze (131)
@GitHub @peposlav @LondoMollari @AdelbertVonBimberstein @Amhon @Stashqo @K44 @k44tajemnicza @koszotorobur @wonsz @Mikel @ciszej @Michumi @rogi_szatana @wiatrodewsi @onpanopticon @ten_kapuczino @Jarem @TRPEnjoyer @Budo
Wołam tych, co to się odzywali w temacie...
Wprawa wygląda tak - od kilku dni, m.in. za namową co niektórych, przestałem się nią interesować. Bardziej skupiłem się na dzieciach i samochodzie i...szybko pękła. Chyba bolało ją to, że tak dobrze się z młodym bawiłem, że już w sobotę w nocy chciała pogadać. Wytknąłem jej co mnie boli ale ona oczywiście że to ja ją olewam, że nie okazuję jej uczuć, że jej nie miziam. Nie stanęło na niczym więc olewania ciąg dalszy...
Dziś nastał przełom, od rana wypisywała mi wiadomości o co mi chodzi i takie tam więc jej napisałem esej o tym moim libido i że ciągle tylko ona a nie ja i takie tam, no wszystko co wam tu napisałem na początku i, o dziwo, coś do niej dotarło. Przyznała rację, że faktycznie się oddaliliśmy ale i zaczęła mi wytykać jakieś tam błędy (że coś tak robię a powinienem inaczej, że mam więcej przejmować pałeczkę) ogólnie coś czego nie widziałem i nie wiedziałem.
Ustaliliśmy parę zasad, m. in. wieczory bez telefonów, wspólne posiłki, bobas wylatuje do siebie i wracamy do wspólnego sypiania, dzielimy się ogarnianiem domu...i takie tam. Emocje powoli opadają.
Zaraz lecę po nią do pracy i o ile nie będzie innych dram to odezwę się za jakiś czas jak nam idzie :smiley:
Dzięki wszystkim za rady, słowa wsparcia i wszelkie życzenia. Czasem miło jest się wygadać. 💪
@sckb widziałem wpis wczoraj, i dopiero dzisiaj znalazłem czas napisać. W pewnym sensie, jestem/bywam/byłem w podobnej sytuacji - 10 lat małżeństwa, intensywne dzieci, brakuje czasu dla Siebie, także problem z Libido małżonki. Tylko, że u mnie raz na jakiś czas dochodzi do kryzysu z mojej strony, rozmawiam z żoną i zaczyna zwracać na mnie większą uwagę, wysłuchuje mnie, czego w Twoim przypadku brakuje. My Sobie radzimy sami, jest coraz lepiej, bo dzieci rosną, więc jest też więcej czasu dla nas. Po za tym ja dużo pracuje, a żona bardzo dużo poświęca czasu dzieciakom, więc też zaangażowanie w dom jest zdecydowanie inne, powiedzmy wyrównane. Ja np. wiem, że ona tego nie robi, bo ma mnie dosyć, raczej po prostu u niej hormony się po części nie aktywują i tego nie potrzebuje i czasem po prostu nie myśli o tym w natłoku spraw. Ale zauważa moje potrzeby i może czasem trzeba się upomnieć, ale stara się o mnie dbać, nawet jeśli sama nie ma potrzeb. U Ciebie chyba pora na pomoc z zewnątrz - jeśli rozmowy nie mają wpływu, a związek zdecydowanie staje się jednostronny, to nie jest to za dobre. Może zacznij od Siebie, porozmawiaj z specjalistą, wygadaj się drugiej osobie. Myślę, że psycholog/seksuolog, będzie w stanie nakierować na jakąś wspólną terapię. Gorzej, jeśli ona nie będzie chciała w tej terapii uczestniczyć, wtedy już zostają chyba te smutne czarne scenariusze, bo po co się męczyć wzajemnie, to się może skończyć paskudnie. Dodatkowo, ciekawe czy środowisko pracy, nie ma wpływu na jej zachowanie, bo to często ma ogromny wpływ na kobiety - facet się stresuje, i relaksuje seksem, kobieta w tym przypadku traci do niego całkowicie chęć.
Na pewno nie idź po żadne tabletki na obniżenie popędu czy inne cuda. Zresztą, nikt Ci ich nie wypisze.
A może żona faktycznie jest zmęczona i trzeba poszukać przyczyn tego zmęczenia? Nie wiem - brak urlopu, wypalenie, depresja, monotonia, niedobory żelaza lub innych witamin?
No bo przy założeniu, że jesteście dorośli, znacie siebie i jesteście ze sobą szczerzy - to po co się bawić w teorie spiskowe najpierw w stylu "na pewno kochanek", albo "na pewno przybrałeś sto kilo i masz bęben jak baba w ciąży". Ona jasno mówi "jestem zbyt zmęczona na seks", może tym by się zająć? Morfologia 20 zł kosztuje
@sckb nie jesteś sam :smiley: Nic na siłę. Tak działa biologia. Kobieta po prostu tak działa. Ona ma potrzebę do czasu posiadania dziecka. Jak już dziecko ma to potrzeba spada. W przyrodzie to było tak że to kobiety zajmowały się dziećmi a mężczyźni robili inne rzeczy. Więc w dzikich grupach jeden mężczyzna mógł mieć wiele kobiet i to działało dobrze. Ale to silny samiec, jak u zwierząt. A słabi byli marginalizowani i nie mieli nic. Ta strategia działała i po prostu mamy geny które nas programują do takiego życia. A że konstrukty społeczne próbują nam narzucić inaczej ... Cóż. Jakos trzeba sobie z tym wszystkim radzić.
No to się wypowiem jako kobieta.
Nie lubimy czuć przymusu w tym temacie. Nie lubimy nacisków. Nie lubimy czułości okazywanej tylko by doprowadzić nas do seksu.
My, kobiety, potrzebujemy czuć, że nie chodzi o seks. Tylko wtedy chcemy to robić...
Więc rozwiązaniem jest poświęcić ten temat na jakiś miesiąc i starać się dla niej, ale bez nadziei na seks. Starać się dla niej. I w którymś momencie sama przyjdzie
@sckb Odpowiedź jest prosta. Ma innego bolca na boku....
To nie jest jakiś odosobniony przypadek, że kobiecie spada libido. Ba, to jest bardzo częste.
Moim zdaniem terapia tak, ale to nie TY masz się naprawiać tylko WY waszą intymność. Dlatego terapia dla par, a jeśli nie chce... Najwyższą formą oddania powinno być stawianie kogoś na równi z sobą. Nigdy wyżej. Jeśli czujesz że angażujesz się bardziej, to dąż do takiego poziomu, jaki prezentuje ona. Oczywiście nie mówię że to dobry sposób i że to jakoś pomoże, ale tak by było zdrowo. A może z czasem sama uzna że jednak trzeba coś z tym zrobić - ale może nie będzie trzeba się uciekać do takich zachowań. Może też być tak, że nie widzi w tobie atrakcyjnego partnera z jakiegoś powodu i dobrze będzie coś z tym zrobić z twojej strony, ale tutaj specjalista powinien właśnie pomóc to wybadać. Bo być może ona nawet sobie z tego nie do końca zdaje sprawę. Powodzonka.
@sckb wcześniej na szybko wrzuciłem wiadomość żebyś brał rozwód i to jest w sumie jedyne dobre wyjście dla ciebie póki nie jest za późno. Kobiety nie naprawisz. Jeśli ona nie chce mieć męża musisz uszanować jej prawo do tego i zacząć sobie organizować nowe życie. Jeśli ona teraz zauważyła na czym ci zależy i to wykorzystuje możliwe że wykorzysta też inne twoje słabości, np miłość do dzieci. Niedojrzałe kobiety tak mają i często działa robienie rzeczy odwrotnie, ale po co się męczyć. Ona jak poczuje, że może cię stracić, to szybko zmieni swoje podejście. Negocjuj warunki rozwodu, patrz co się będzie działo.
Dodatkowo porób testy takie jak np. styl przywiązania (był tu kiedyś na tagu) i jak wyjdą grubsze problemy nie wahaj się rzucić rozwodem. Za dwa trzy lata z chorobą psychiczną, niebieską kartą i obróconą rodziną przeciwko tobie będzie dużo ciężej.
ale trzeba przyznać, że został poruszony ważny i nośny temat - co widać po ilości piorunów i zostawionych komentarzy. Szkoda, że na forum jest tak mało pań, może wniosłyby do dyskusji więcej kobiecego punktu widzenia.
@sckb wypierdol jej te sociale z telefonu to i z nudów się za ciebie weźmie.
W tym temacie padło pomysłów. Możesz znaleźć sobie jakieś fajne zajęcie i zagrać karta miej wyjebane a będzie ci dane. Jak twoja szanowna małżonka zobaczy że więcej uwagi przykładasz swoim zainteresowaniom niż jej przypomni sobie co ma między nogami.
No i przestań masować stopy.
@sckb słabo powodów może być tysiąc - od hormonów, przez depresję, po bolca na boku. Z takich szybkich rad - zastanów się czy ona ma regularnie czas dla siebie i miejsce w którym moglaby być tylko sama. Wiadomo jak to jest praca, dzieciaki, praca dzieciaki - same obowiązki, a mąż mówi że tu kolejne są... Niech sobie zaplanuje coś regularnego, min raz w tygodniu na 2h że jej nie ma i że to nie praca i dzieciaków tam nie ma. Czasami taka mała rzecz zmienia wiele
nie mogliśmy z żoną uprawiać stosunku w ciąży, bo ciąża była zagrożona itd.
chciała pomagać i pomagała, częściej ręką niż oralnie, więc dla urozmaicenia kupiłem "latarkę", no i kilka razy podziałało lepiej niż lodzik (po 2-3 tygodniach postu może z minuta)
jak to zobaczyła to bardziej się starała i powiedziała że nie będzie tego używać "bo ją zastępuje"
ale w sumie to jak skaczesz nad nią z masażykami i jeszcze ma czelność Cię kopać żeby to wymusić to po prostu możesz jej powiedzieć delikatnie żeby sama sobie pomasowała jak ma ochotę skoro i Ty musisz xD
znajomy kiedyś dyskutował z żoną na ten temat, ogólnie szantażowała go seksem, odpowiedział krótko: "myślisz że Ty jedna c⁎⁎ę masz?" no i mimo że sam bym tak nie zrobił to podziałało.
@sckb Dlaczego Ty masz iść do lekarza? Dlaczego masz w głowie, że to Twoja wina? Coś potrzebuje Twoją kobietą dobrze potrząsnąć. Albo niech ona idzie do lekarza, bo z nią raczej jest coś nie tak, albo idźcie na terapię dla par. Uświadom jej, że sytuacja jest poważna i żeby sobie tego nie lekceważyła...
Problem stary jak świat i nie, rozmowa nie pomoże, a psycholog raczej nie. Inaczej można odwrócić problem i zadać sobie pytanie: po ilu rozmowach i psychologach tobie się odechce?
Ja bym polurkował po https://www.reddit.com/r/AskMenAdvice/ bo będzie tam setki podobnych wątków z dziesiątkami tysięcy odpowiedzi. Tak, akurat ten subreddit jest dobry, trzeba wiedzieć gdzie szukać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jak wiek ponizej 35 to normalne, pozniej coraz bardziej rzadkie
@sckb
Jeżeli rozmowa nie pomogła - seksuolog. A już w ogóle terapeuta par, który też jest seksuologiem byłoby idealnie.
W jej głowie dzieje się coś, o czym Ci nie mówi. W jej głowie problem może leżeć w tobie, w niej, w czymś zupełnie innym.
Wytłumacz, że to dla ciebie ważny aspekt (btw. To jest BARDZO WAŻNY aspekt każdej relacji), ewidentnie nie radzicie sobie z tym problemem sami i potrzebujecie wsparcia.
Dobrze, że zauważasz problem. Nie wiń swojej drugiej połówki, bo nie o to w tym chodzi (nie mówię, że teraz winisz, tylko przestrzegam, bo o to łatwo). Porozmawiaj szczerze, że tego potrzebujesz.
I spokojnie. Seksuolog nie jest od tego, żeby Cię oceniać i jak nie trafisz na jakiegoś zjeba, to nie będzie tego robił. On pomoże Ci się otworzyć
najsampierw niech zrobi podstawowe badania i te na hormony
po drugie jak trzeba to seksuolog/psycholog
po trzecie wysiłek fizyczny
po czwarte dieta
po piąte
Takie mi jeszcze przyszło do głowy, bo nic o tym nie wspomniałeś. Hormony. Jako kobieta wiem z własnego doświadczenia i rozmów z koleżankami, że libido bywa u niektórych kobiet mocno uzależnione od poziomu hormonów. Ja z tego powodu odstawiłam pigułki antykoncepcyjne już w dosyć młodym wieku. Podczas owulacji libido kobiet jest najwyższe, no ale musi ona być i wymagana jest inna forma antykoncepcji. Szczytem spadku libido był okres karmienia piersią. Nawet ciało odmawiało, stosunki były bolesne, choć nawet nie rodziłam naturalnie. Znajome miały podobne problemy przy zaburzeniach tarczycowych. Twoja żona narzeka na duże zmęczenie, może przyczyny są somatyczne.
No i jeszcze perimenopauza. Nie wiem ile lat ma żona, ale perimenopauza może dotyczyć kobiet już przed czterdziestką. Spada płodność i poziomy tych hormonów, które naturalnie napędzają nas do rozrodu.
Wiele osób powyżej powiedziała to co i ja myślę w temacie. Popracuj nad sobą, zdobądź przestrzeń, naucz się swoich potrzeb i tego że są ważne, a dopiero potem zdobywaj kolejne cele w relacji. Na terapii Twój introwertyzm nie będzie przeszkodą o ile będziesz miał odwagę powiedzieć na głos pewne rzeczy.
Od siebie w sprawie seksu w związku, co zrobić, jak mówić, jak rozumieć jest kanał na insta babeczki seksuolożki, która noo jest specyficzna tak jak jej rolki, ale wiedzę i wyczucie w tym ma. Zresztą takie dosłowne przedstawianie rzeczy, np w formie scenek czasami lepiej działają niż wykwintny tekst.
https://www.instagram.com/majakumorseksuolog?igsh=a2Y0ODh3YnV4cjAy
Przy 2 dzieci i natłoku codziennych zadan miałem podobny problem. W końcu się wkurwiłem na tyle że postawiłem sprawę jasno: "znamy się 20 lat, wiesz że potrzebuję poruchać żeby jakoś funkcjonować. Na tym etapie widzę 3 rozwiązania: albo się zmobilizujesz, albo zaczynam chodzić na dziwki, albo bierzemy rozwód." U mnie pomogło.
@sckb kup jej cytruline. Moja jak zaczęła mi podbierać to jej odjebalo, dostała takiego powera ze w dzień potrafi caly czas coś działać, ogarniać temat za tematem, na koniec mnie wyruchać, a potem pójść dalej coś robić do 2 w nocy. Przy założeniu że faktycznie jest tak jak mówi i to przez zmęczenie. PS tarczycę jeszcze zbadać możecie.
wszystko mija....z czasem mężczyźnie i kobiecie chce się mniej. Temperament ulatuje. Tylko to dzieje się w niesymetrycznym tempie, niestety.
@sckb po⁎⁎⁎⁎na akcja, nie daj sobie wmówić że to z tobą jest problem.
Zanim zaczniesz szukać psychologów niech żona ogarnie podstawowe badania, jakieś tarczyce i hormony bo może po prostu jest chora i nie wie o tym skoro wcześniej było ok.
@sckb bierz rozwód jak najszybciej
@ImTheOne @GitHub @peposlav @koszotorobur
To teraz techniczne pytanie - jak się dostać do psychologa?
NFZ czy prywatnie? Jakieś skierowanie od rodzinnego czy nie ma takiej potrzeby?
Pojadę klasykiem. Sprawdź telefon żony.
@sckb Jestem właśnie na etapie drugiego dziecka. I potwierdzam, czasu wspólnego jest coraz mniej to i baba nie jest chętna jak kiedyś. Tak jak pisałem w innym komentarzu. Zacznij od psychologa. Jeżeli będzie potrzeba to skieruje cię do seksuologa.
Trzymam kciuki że wam się ułóży i że ja nie skończę podobnie xD
@sckb Nie mam rozwiązania na Twój problem ale zauważyłem podobne zachowanie jak kiedyś w moim związku:
> podstawia mi giry i każe masować, bo przecież ona jest taka zmęczona.
Czyli Ty spełniasz jej potrzeby bez zastanowienia i z zapałem - ale z drugiej strony nie jesteś w stanie doprośić się o zaspokojenie Twoich potrzeb. Ja rozumiem że masowanie giry to nie to samo co masowanie fiuta ręką - ale zwróć jej uwagę że może nie jesteście równo zaangażowani w to co dajecie od siebie.
> Spójrz też na siebie, czy jesteś dla żony atrakcyjny - może się zapuściłeś fizycznie, może masz za mało testosteronu i ona to czuje, może jesteś za ugodowy i niezdecydowany a ją pociąga facet, który wie czego chce.
@sckb Jednym słowem musisz się zastanowić co robisz nie tak zanim małżonka wyląduje w ramionach kochanka XD
Rozwiązanie jest proste, spraw by była zazdrosna :grinning:
@sckb - jak Ci wstyd to umów się do seksuologa z innego miasta.
Niby konserwatysta z dobrej rodziny a antykoncepcj i seksu oralnego się nie boi - więc pójście do seksuologa nie przetrąci Ci kręgosłupa moralnego bo jak widać jest elastyczny.
Spójrz też na siebie, czy jesteś dla żony atrakcyjny - może się zapuściłeś fizycznie, może masz za mało testosteronu i ona to czuje, może jesteś za ugodowy i niezdecydowany a ją pociąga facet, który wie czego chce.
Związki z kobietami to ciężką praca - jeśli Ty wykonujesz swoją część a ona nie to związek nie przetrwa - a na pewnym etapie tylko profesjonalista Wam obojgu może pomóc (zakładając, że obie strony chcą pomocy) - a Twój wpis sugeruje, że to może być już ten etap.
@sckb rzucam pomysł: ustalcie wspólnie jakiś "terminarz", np. jeden dzień w tygodniu w którym macie czas dla siebie i to taki must have. Spontanu w tym niewiele, ale nie oszukujmy się, to nie jest portal dla młodych ludzi xD
@sckb Smutna obserwacja jest taka, że prawdopodobnie ona przestała czuć jakikolwiek pociąg. O ile Twój wygląd i zachowanie się radykalnie nie popsuły, to problem jest raczej po jej stronie.
Oczywiście to trochę samonapędzająca się spirala, bo wraz z pogłębianiem frustracji, człowiek staje się coraz bardziej zdołowany a co za tym idzie coraz mniej atrakcyjny.
Nie wiem jak Ci pomóc, ludzie rekomendują terapię par, ale żeby to zadziałało, obie strony muszą po pierwsze widzieć problem (a z tego co piszesz ona nie widzi), po drugie chcieć go rozwiązać. Relacji nie da się naprawić w pojedynkę.
@AdelbertVonBimberstein Takie uroki wychowania w relatywnie niezamożnej rodzinie. Rodzice przekazywali tylko wzorce od dziadków, pradziadków z czasów komuny i wojny, którzy faktycznie nieraz nie mieli co jeść.
Dobrze, że w końcu ludzie takie zachowania przerywają i nie przekazują ich dzieciom.
@LondoMollari "zjedz bo dzieci w Afryce głodują"
Chuj, będę gruby to nie będą głodować. Xd
> że mój żołądek nie jest śmietnikiem. Śmietnik jest śmietnikiem.
@AdelbertVonBimberstein Oooo, to, dokładnie to.
Też z tym u siebie walczę. Trudno jest, ale trzeba walczyć z tym koszmarnym nawykiem.
@sckb mam troje dzieci i robię tak: jak jesteśmy na wakacjach w knajpie to zamawiam mniej niż mam ochotę bo i tak dojem, w domu natomiast przyjąłem zasadę, że mój żołądek nie jest śmietnikiem. Śmietnik jest śmietnikiem. Trudno, następnym razem postaram się zrobić taką porcję aby mniej zostało, albo co można schowam na później.
Trzeba pozbyć się tego dziadingu, nie żyję w kraju i czasach, że muszę każdy kawałek jedzenia pchać w siebie. Niefajnie jest marnować ale jeszcze gorzej jest nie dbać o siebie.
@AdelbertVonBimberstein @LondoMollari skoro to jest takie proste to nic tylko próbować 💪
Choć z drugiej strony...z dziećmi...to trudne, bo jak nie zjedzą swojego posiłku do końca to szkoda wyrzucać, więc człowiek siada i zjada :grimacing:
> czyli po prostu nie jeść? Kuuuurde
@sckb Jeść, ale maksymalizować białko w diecie, minimalizować śmietnik i pilnować, aby średnio dziennie przyjmować mniej kcal niż zużywasz. Najtrudniejsze jest uczciwe rozliczanie tego, bo masa ludzi ignoruje jakieś przekąski czy napoje, i potrafi nastukać kilkaset kcal dziennie w ten sposób. Jeśli lubisz słodkie napoje, i nie możesz ich odstawić, to przestaw się chociaż na wersje zero. Słodziki Ci nie zrobią takiej szkody jak cukier, a żeby dostarczyć autentycznie toksyczne ilość słodzików, to byś musiał chyba beczkę coli zero wypić dziennie.
Ćwiczenia mięśni brzucha coś tam pomagają, ale o ile nie jesteś kompletnie nieruchawą bułką, to na 100% te mięśnie masz, tylko są dobrze zamaskowane.
@sckb jak to- nie jeść? Jeść ale minimalnie mniej niż potrzebujesz. Wtedy w perspektywie miesięcy w końcu mięśnie brzucha zaczną się pojawiać. Fajna sprawa i zajebiście robi na pewność siebie.
@AdelbertVonBimberstein czyli po prostu nie jeść? Kuuuurde :face_with_rolling_eyes:
@sckb okeeeej, brzuch robisz tak, trzymasz deficyt kaloryczny tak długo aż pojawią się mięśnie brzucha xd
No i możesz go też ćwiczyć jak każdy inny mięsień, polecam takie ćwiczenia jak weighted crunch, ab wheel, cable crunch żadne magiczne protokoły z Facebooka. 3serie do upadku 2-3 razy w tygodniu.
@AdelbertVonBimberstein weź wytłumacz po polsku jak zrobić ten brzuch, bo nic nie zrozumiałem 🙂
Ile bym dał by od niej odpocząć... Od niej ale nie od dzieci. I to jest takie wiesz, z jednej strony kopnął bym ją w dupę ale z drugiej...dzieci, dom, rodzina.
@sckb spoko z brzuch się robi miską jakby co. Low bf to się abs pokaże... Ale- jak miałem swoje najgorsze dwa lata to mi żona mówiła, że jej się podobam, ale ja wiedziałem swoje.
Dopiero teraz jak się sam sobie podobam to wiem, że mówi prawdę.
Chociaż ja nie mam porównania bo u nas początki były trudne, a teraz z kolei jest zajebiście chociaż czasami jest ta sprawa zmęczenia żony bo ja trzy tygodnie wolnego mam to się tak nie męczę. XD
A może fakt rozłąki, że dwa tygodnie jestem za granicą robi robotę? Może trzeba chwilę od siebie odpocząć?
idź wpierw sam do seksuologa, a następnie z małżonką.
jest też druga metoda, jeżeli żona traktuje Cię jak kumpla, a nie jak męża.
Zacznijcie słuchać (a przede wszystkim żona) polskiego reggae.
Wiesz czemu?
Kto słucha reggae ten r⁎⁎ha kolegę XD
@sckb to tylko żart - ta część na serio była na początku. W pierwszej kolejności idź sam, a później Ci specjalista powie co i jak, czy żona ma przyjść, czy nie.
> @peposlav jeżeli żona traktuje Cię jak kumpla
To tak nie do końca, że traktujemy się jak kumple, bo małżeństwem jesteśmy dobrym, jak mnie puści dół oczywiście... Ale wyłapałem ten żarcik, więc luz 😁
Jest pewna potrawa, po zjedzeniu której kobieta traci na zawsze swoje libido. Nazywa się tort weselny...
A serio: tak, do psychologa, najlepiej z nią.
@sckb absolutnie nie idź na żadną terapię z kobietą! Wnioskuje, że niskie libido twojej żony nie stanowi dla niej problemu, a to jednak ty łapiesz dola z tego powodu i nachodzą cię złe myśli. Na początek powinieneś zasięgnąć porady w swoim temacie, tak żeby ten twój dołek egzystencjalny się nie pogłębiał. Psycholog będzie git.
Co do konserwatywnych rodzicow i "radzenia sobie samemu" to zadaj sobie jedno pytanie: Czy tutaj chodzi o twoje zdrowie psychiczne, czy twojej mamusi? Porządnie rodzice powinni takie kroki zrozumieć. Jezeli nie. To miej to w chuju
@ImTheOne fakt, po weselu nie było nic - oboje padliśmy na pysk. I w sumie od tamtego wieczora nie mogę jej uprosić, by założyła suknie weselną co byśmy mogli przeżyć tą prawdziwą noc poślubną :neutral_face: