Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Gorące — ostatnie 3 godziny

gość

Typ wpisu

GURU

w Polityka

23piorunów

Ja to miałem wrażenie że on już ją zakończył pół roku temu xD

https://x.com/WarNewsPL1/status/2098786735366803660

Fenomen16piorunów

Mam kolegów w pracy, którzy byli zachwyceni wyborem pomarańczowej małpy na prezydenta. Opowiadali jak to szybko zakończy wszystkie wojny, zlikwiduje lewicowe pierdolenie i cały europejski zielony ład pójdzie w pizdu. Nie jestem złośliwy, więc ich nie zaczepiam, ale od dłuższego czasu nic nie mówią na temat tego co się aktualnie dzieje

GURU4piorunów

@kainserezc Przynajmniej tyle, bo są jeszcze tacy, którzy ci wyjaśnią, że to są szachy 5D, których nasze proste umysły nie ogarniają, a poza tym: "chcesz, żeby Iran miał bombę? no właśnie!"

Autorytet2piorunów

@kainserezc Też mam takiego jednego w robocie, ale jest tak hardcorowo głupi że teraz twierdzi że ceny paliw to nie wina Trumpa tylko Tuska, bo za pisu takich cen nie było 😆

Pokaż więcej komentarzy (15)

Specjalista

w Dyskusje

20piorunów

Strasznie się boję o swoja pracę.

Jestem matematykiem, pracuję na uniwersytecie i od zawsze uwielbiałem to co robię. Uwielbiam swój zespół, uwielbiam swojego przełożonego, uwielbiam swoich studentów - a nade wszystko uwielbiam swoją pracę. Nic nie sprawiało mi nigdy większej radości. Potrafię godzinami wpatrywać się w tablicę, bazgrać sobie po całym biurze jakieś układy dynamiczne, nie móc zasnąć bo jakichś ciekawy problem siedzi mi w głowie.

Codziennie wstaje koło 8:00 - biorę zawczasu przygotowaną w lodówce owsiankę, idę pieszo na uniwersytet, kupuje kawę w lokalnym bistro i siedzę w biurze rozwiązując co tam akurat mam do rozwiązania. Siedzę tak czasami do 20:00, czasem nawet później.

Nic nie sprawia mi tyle szczęścia co moja praca. Oczywiście są ważniejsze sprawy - mam rodzinę, dziewczynę którą kocham całym sercem, wspaniałego przyjaciela - ale nie wyobrażam sobie życia bez pracy.

Ósmego września przeczytałem, że model Open AI rozwiązał problem milenijny (jeden z bardzo trudnych problemów w matematyce) w 88h, nad którym ludzie bezskutecznie myśleli 90 lat. Wiem, że wokół całego tematu jest mnóstwo kontrowersji - na ile to była samodzielna praca modelu, na ile pracował na danych ukradzionych od innych matematyków, to że wygenerowania rozwiązania kosztowało kilkadziesiąt milionów dolarów itd. Nie zmienia to faktu, że pierwszy raz w życiu poczułem, że to co robię jest całkowicie bez sensu.

Od kilku dni myślę o przyszłości. O tym, że widzę tak naprawdę tylko dwie drogi: te „optymistyczną” - w której dostęp do AI jest równy. Po pewnym czasie modele staną się coraz tańsze. To, że rozwiązanie problemu milenijnego kosztowało teraz kilkadziesiąt milionów dolarów nie znaczy że będzie kosztowało tyle za 2 lata. Patrząc na to jak skaluję się ta technologia, to o ile nie dojdziemy do jakiejś ściany - całość powinna wtedy kosztować kilkaset dolarów. A problemy, którymi ja się zajmuję są wielokrotnie mniej skomplikowane. Pewnie będzie się dało je rozwiązać modelem dostępnym w „standardowym” abonamencie za 20$.

Jeśli tak będzie to  moja praca traci całą kreatywność - bo nie będę już musiał myśleć nad jakimikolwiek rozwiązaniami - wszystkie wygeneruje za mnie model. Matematyka jest też na tyle specyficzną dziedziną, że jeśli AI dostarczy mi kod w formacie LEAN to nawet nie będę musiał sprawdzać czy rozwiązanie jest poprawne. Po prostu pytam czy twierdzenie X zachodzi i dostaje „TAK/NIE”. Cała moja rola sprowadza się do bycia pasterzem AI. O ile AI takiego pasterza będzie potrzebować.

I to jest ta wersja optymistyczna. Bo jeśli koszta AI nie będą się skalować a sama technologia będzie się rozwijać - to za niedługo praca naukowa w nie wiodących ośrodkach straci sens. Za 2 lata Harvard może mieć dostęp do AI które rozwiązało obecnie problem milenijny - ale europejski uniwersytet na którym pracuje - raczej nie. Nie będę miał wtedy żadnych szans, żeby konkurować z Harvardem. Matematycy tam będą mogli generować artykuły i twierdzenia codziennie - a ja wciąż będę potrzebować na to miesięcy lub lat.

Nie widzę przyszłości w której zachodzą pozytywne zmiany. I to wszystko - wciąż przy założeniu, że AI pozostanie narzędziem a nie stanie się świadoma (cokolwiek to znaczy) lub nie stanie się cybernetyczną bronią.

Nie wiem czemu tak mało się o tym mówi w społeczeństwie - bylem ostatnio na weselu, gdzie ludzie bawili się i tańczyli, a ja siedziałem przy stole, obserwowałem to i czulem się jak jakiś pieprzony Wyspiański. Najlepsze jest to, że gdybym napisał opowiadanie na podstawie tego wesela i rozmów toczonych przy bardziej akademickim stoliku - to cztery lata temu miałbym fenomenalne opowiadanie sci-fi. Jeśli zrobiłbym to dziś - byłby to już tylko gorzki zbiór myśli kilku akademików o przyszłości.

Zmierzamy do zagłady i nikt z tym nic nie robi. Nawet ja nie wiem co miałbym zrobić - mogę wam podrzucić jakąś petycję do podpisania (https://superintelligence-statement.org) - o zastopowanie rozwoju AI na obecnym poziomie, ale czy rządy się tym przejmą? Nie mam pojęcia. Ja podpisałem żeby mieć poczucie, że robię cokolwiek. Próbuję też organizować doktorantów na swojej uczelni.  Problemów, które widzę jest dużo, dużo więcej - choćby to w jak wielu miejscach bezrefleksyjnie oddaliśmy pole sztucznej inteligencji delegując do niej myślenie. Jak fatalnie wpływa to na myślenie nowych studentów (moje także!). Mógłbym i z 10 postów o tym popełnić, ale pewnie nikomu nie będzie się chciało tego czytać.

Wybaczcie chaotyczność i zapewne kulejącą interpunkcję, potrzebowałem to jakoś z siebie wyrzucić. Dzięki jeśli dotrwaliście do końca.

Osobistość4piorunów

@KryptoHuman Jeszcze kilka lat temu jarałem się programowaniem i bardzo lubiłem główkowanie nad jakimiś problemem, architekturą itd. Teraz głównie nadzoruję AI. Praca z bardzo kreatywnej stała się powtarzalną rozmową z botem. Tak więc Twoja wizja to nie czarnowidztwo ale realny problem który będzie dotykał coraz to nowych gałęzi przemysłu. Ja też czarno to widzę niestety...

Pokaż więcej komentarzy (11)

Autorytet

w Hydepark

18piorunów

Osobistość5piorunów

@209po

podpis innej osoby

A to ciekawe.

Numer PESEL nalezy do innej osoby

A to przypadkiem nie jest przestępstwo karane więzieniem?

Osobistość0piorunów

@Nemrod W sensie, ze myslisz ze ktos losowo wpisał Pesel i akurat z dobrą sumą kontrolną i akurat ktos taki istnieje? Mi to wyglada na celowe, a jak celowe to jest to oszustwo, a oszustwo jest z kodeksu karnego, a nie cywilnego.

GURU1piorunów

@dziad_saksonski Zaraz zaraz. Jakie wały? Przecież lista została zweryfikowana. A że zbierający nie potrafili dociągnąć faktycznych 3 tys. ludzi pod kandydaturą... no przykro.
Żeby to jeszcze był problem większości tych podpisów, a tym czasem masz nieczytelne wpisy i podpisy, błędne pesele, złe adresy, które najwyraźniej nikomu nie przeszkadzały przy zbieraniu.

[brak numeru pesel xD]

GURU1piorunów

@dziad_saksonski Tak jest za każdym razem, pewnie dlatego zbierali do 5k. No nie przewidzieli, że trzeba wziąć jeszcze większy margines.
Z resztą część ludzi to po prostu debile (albo wiedzą lepiej i nie będą słuchać, jak ktoś tłumaczy) i się wpisują tylko właśnie: albo nie powinni, albo źle wpiszą, albo nieczytelnie itd.

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Hydepark

18piorunów

Obiady na następne 3 dni zrobione, jakiś kurczak po azjatycku (kurak, ryż, chińskie warzywa, sos sojowy i sweet chilli). 560 kcal na porcję.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

12piorunów

Jak już drapie w gardle to znaczy, że jest za późno. Wirus się rozprzestrzenił. Nic nie da się już zrobić. Rokowanie krótkoterminowe jest skrajnie niekorzystne, ale te długoterminowe na szczęście tak.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

9piorunów

Odjebalem prowizorke wokol drzwi liczac na prowizoryczna niezawodnosc!

Koneser1piorunów

Żeby mi fachowcy takie prowizorki odpierdalali jak wy... Po rękach bym całował.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

beee

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

9piorunów

1226 + 1 = 1227

Tytuł: The First Wall

Autor: Gav Thorpe

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 528

Ocena: 4/10

“I would rather win a battle fighting for nothing than loose one.”

III część cyklu The Horus Heresy: Siege of Terra

Niestety, w stosunku do pierwszych dwóch, bardzo przyzwoitych części, zjazd jakościowy jest wyraźnie odczuwalny.

Po pierwsze, chronologia powieści jest poprzestawiana w wyjątkowo chaotyczny sposób i każda perspektywa obejmuje nieco inny przedział czasowy. Problem w tym, że odcinki czasowe nie są wzajemnie rozdzielne i odległe - nie ma tak, że jeden wątek dział się w teraźniejszości, a drugi lata wcześniej. W “The First Wall” różnice czasowe sięgają często zaledwie kilku dni i\\lub przedziały czasowe częściowo nakładają się na siebie, więc istnieją bezpośrednie powiązania przyczynowo-skutkowe pomiędzy wydarzeniami, które zupełnie niepotrzebnie zostały zamienione miejscami. Autor co prawda częściowo uzasadnił takie podejście w posłowiu, ale nie zmienia to poczucia nieuporządkowania, bo dobrej książki nie trzeba tłumaczyć.

Po drugie, Gav Thorpe nie wyciągnął wniosków z poprzednich powieści i nadal wypełnia objętość niepotrzebnymi opisami prozaicznych czynności. W “Angels of Caliban” zanudzał jak chłop jechał czołgiem, a w “The First Wall” poszedł tym tropem jeszcze dalej i rezerwiści jadą pociągiem przez kilka rozdziałów - ze wszystkimi szczegółami: jak pociąg nadjeżdża, jak wsiadają, zajmują miejsca i wykonują inne nic nie znaczące czynności o absolutnie zerowym wpływie na cokolwiek. Nikogo to nie obchodzi.

Podobał mi się natomiast “Wietnam” Forrixa i jego oddziału pozostawionych bez wsparcia na terytorium wroga, bo zawarł w tym epizodzie cały etos Żelaznych Wojowników. Było też trochę innych, bardziej udanych elementów jak przemyślenia Abaddona, stopniowa przemiana Kharna, czy kilka dramatycznych pojedynków.

Niby tragedii nie było, ale niezbyt mi się podobało, nie licząc satysfakcjonującej końcówki, w której jedne wątki się całkiem sprytnie połączyły, a inne dobiegły końca. Jednak wydarzenia w ramach cyklu “The Horus Heresy: Siege of Terra” mają charakter liniowy, więc nie bardzo daje się cokolwiek pominąć.