Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Najnowsze dyskusje

gość

Typ wpisu

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Stanowski będzie jeździł do pracy na nielegalnym motorowerze 750W bez OC i jeszcze się tym chwali, jaki to jest debil xD

https://x.com/rzep8/status/2094320642774483311

Czy powinien trafić do więzienia za 110kmh w obszarze zabudowanym?

  • Tak0% (0 głosów)
  • Jeszcze jak100% (2 głosy)
  • Nie0% (0 głosów)
  • Do paki za motorower0% (0 głosów)

2 głosów

Mocarz

w Stare Odmiany

0piorunów

Odmiana „Cola”, lokalna odmiana z Etny o dużej odporności na warunki uprawy, jest odporna na parcha i owocówka jablowczka tzw. robaka jabłkowego.

Jabłka odmiany Cola są niewielkich rozmiarów i mają zaokrąglony, cylindryczny kształt z krótką szypułką.

Skórka ma żółty kolor i jest pokryta plamkami.

Miąższ o białym kolorze jest chrupiący, soczysty i lekko kwaśny.

Okres dojrzałości: pierwsze dziesięć dni września.

Kompan

w nieżonaty w poematy

1piorunów

_Ballada o Szkaradzie z Zalewu Sokólskiego_

Czasem z ciekawości, pchany wspomnieniami

dziecięcych opowiadań i sprawozdaniami

o niezwykłych dziwach widzianych na Ziemi

lubię sobie słuchać godziny całemi

filmików o duchach, kryptydach, demonach,

wszelkim science-fiction, lichach i potworach.

O rake’u, który bladą postacią się zjawia

tam, gdzieś ty bezbronny i się go obawiasz,

o skinwalkerach mrocznych, co głos imitują,

wyglądem nieporadnie zwierzę naśladują,

o nightcrawlerach z Fresno, kończyn pozbawionych

górnych, na dwóch nogach do chodu stworzonych,

o mothmanie, sasquatchu, o spotkaniach z UFO.

Tak, wiem, że zapewne nie słyszało ucho

ludzkie większej bajdy, że to są fantazje

dla straszenia dzieci – a jednak okazję

do słuchania o tym chętnie wykorzystam,

bo jest w tych bajaniach pewna jakaś mglista

osnowa tak błogiej, cichej niepewności,

czy jednak coś z tego nie jest z prawdziwości,

że nie wszystko jednak umiemy tłumaczyć,

że jednak coś więcej niż bajki to znaczy.

Pośród wszystkich legend i baśni ludowych

odnajdziemy wzmianki o starych i nowych

stworach, co mieszkają przy zbiornikach wodnych

oraz w ich głębinach. Wszak ma niepodobny

obraz do niczego, co żyje śród głębin

oceanów, jeszcze nie poznane w pełni.

Nauka przyznaje: dotąd niezbadane

są pewne gatunki rządne oceanem.

Ale i niewielkie stosunkowo wody

mogą się pochwalić wedle ludzkiej mowy

niejedną potworą, co się w nich rzekomo

skrywa i o której niewiele wiadomo.

Jest Nessie popularne z szkockiego jeziora,

smokopodobne bestie z Turcji, Rosji oraz

Kanady i wielu, wielu innych krain.

Nawet nie tak dawno pośród polskich granic,

w Zalewie Zegrzyńskim mieszkała Paskuda,

żywiąc się śmieciami i temu, co uda

jej się jeszcze złapać. Ot, niby to plotka,

ponoć wszak niejeden tą Paskudę spotkał,

lecz na żadnym zdjęciu dobrze nie uchwycił.

Kto wie, jacy jeszcze w jeziorach ukryci

bywają mieszkańcy, wodniki, topielce…

Nikt jednak poważnie nie weźmie w swe ręce

tematu inaczej niźli jako klechdy.

Bo by ryzykował wykpieniem do reszty.

I ja sam z dystansem do tego podchodzę,

a jednak czasami, kiedy sobie chodzę

na spacery, myślę, czy może nie spotkam,

nie zobaczę w lesie, nad stawem napotkam

kogoś, kogo jeszcze żadne ludzkie oko

nie widziało tak na żywo nigdy dotąd.

A potem się modlić chyba mi wypada,

by jednak minęła mnie ta maskarada…

Tak pod koniec sierpnia, gdy wakacji koniec,

szedłem raz na spacer. Tymczasem nie błonie

ukochane rozedrańskie wkoło miałem

lecz miasto narodzin moich odwiedzałem,

gród niczym z pocztówki, Sokółkę przemiłą,

co się w Eucharystii Cudem rozsławiło,

co jest również znane z kultur trzech jedności:

prawosławia, islamu, katolickości.

Lubię choć sobie ulicami tymi

siedziby powiatu, gminy, uroczymi,

choć tak niewielkimi, parkami zdobnemi,

starymi chatami w centrum stawionemi,

z dostojnym ratuszem, z powagą Starostwa,

przepięknymi świątyniami, gdzie domostwa

dla jednej rodziny stoją obok bloków.

Tylko w małych miastach masz takich widoków.

Tak sobie zwiedzając, raz zawędrowałem

nad piękny wśród zieleni zalew.

Przysiadłem na moment obok Tyzenhauza,

co go pomnik upamiętnia jak w romansach

siedzącego z mapą na ławce w zadumie,

jakby chciał pokazać komuś, co go umie

wysłuchać uważnie, dokąd nam wędrować.

Minąłem plac zabaw i miejsca, gdzie chować

może tuż przy brzegu rybak śród zarośli.

Szedłem tak chodnikiem, który w rozciągłości

obejmuje zalew dokoła w całości.

Zaszedłem nad mostek, który z uprzejmości

postawiono, aby na brzeg drugi wkroczyć

nie musząc nóg swoich ni ubrania zmoczyć

i patrząc na wodę, po której łabędzie

pływały parami, chłonąłem jak w obłędzie

urok tego miejsca przy pięknej pogodzie,

powtarzając w duchu: „Jezu, ufam Tobie”.

Spojrzałem pod nogi, wzrok nurzając w wodę

i zamarłem nagle, jak zamiera nowe

zwierzę, gdy dostrzeże nagle drapieżnika,

ale nie jest pewne, czy warto umykać.

Pod wodą ujrzałem, może to przez słońce,

ale coś jakoby twarz ludzką. Oczy śpiące,

skóra zielonkawa, usta dosyć małe

najpiękniejszej kobiety, co w życiu widziałem.

Musiałem przetrzeć oczy, lecz mara trwa dalej.

Z trwogą już myślałem zawiadomić całe

zastępy policji, że znalazłem zwłoki

pośród wody. Ale wtem głosik wysoki

usłyszałem jakby spod spodu, spod mostu,

jakoby to śpiąca mówiła po prostu:

„Nie dziw się, sam przecież mówisz, że to lubisz.

Jak Mickiewicz niegdyś, tak ty dziś się gubisz

pośród łąk i liczysz, że napotkasz dziwy.

Chcesz mnie ujrzeć całą? Jeśliś nie leniwy,

przyjdź do mnie o zmierzchu, a w nocy najlepiej.

Bądź sam i bez strachu, już ja cię pokrzepię…”

W tym momencie fala łagodna od światła

promienie odbiła wprost w me oczy z nagla

i kiedy mrugnąłem, już nie było pani.

Myślałem, że tylko chorzy lub pijani

widzą takie zjawy, lecz mogłem być pewien,

że było to takie prawdziwe, jak nie wiem…

Długo jeszcze trwałem na drewnianym moście,

nie widziałem więcej żadnej lecz jejmości.

Dla osłody ducha wszedłem do kościoła,

co do niego Panna Ostrobramska woła

z mozaiki nad wejściem, kościół Antoniego,

miejsce znane z Cudu Eucharystycznego.

Modliłem się w duchu, bym ujrzał to znowu,

co widziałem w wodzie, choćby mnie do grobu

miało to pociągnąć lub prosto pod wody

zalewu w Sokółce wedle starej mody.

Dochodziła już godzina jedenasta

w nocy. Księżyca tarcza tak jasna

świeciła na niebie, było widać gwiazdy.

Noc była pogodną, w sam raz na mój własny

potajemny wypad nad wody, spotkanie

chciałem znowu odbyć z najpiękniejszą z panien.

Nikomu nie mówiąc o tajemnym planie

szedłem znów nad zalew, choć w sercu rósł lament,

że mnie ta historia wykończy na amen.

Przysiągłbym, że pomnik Tyzenhauza w nocy

wyglądał, jakoby chciał mi rzec proroczym

głosem, bym zawrócił, by nie szedł nad mostek.

Głupim, nie słuchałem, bowiem już radosne

miałem w głowie słowa, co chciałem powiedzieć

tej pięknej niewieście, co ją szedłem nawiedzić.

Gdy byłem u celu, natychmiast w głębinę

spojrzałem, swe oczy w nią mocno utkwiłem.

Księżyca blask wodę przeszywał na wylot,

lecz nikogo widać w tej wodzie nie było.

Stałem tam jak czapla, nieruchomo, sztywno,

przeklinając siebie, że się wcześniej przyjść powinno.

Z każdą chwilą oczywisty bardziej smutek

mnie opanowywał. Może to osnute

falami widzenie było urojeniem?

Może ów głos wtedy zwykłym przesłyszeniem?

Może już wariuję zwyczajnie z nadmiaru

opowieści mrocznych i horrorów paru?

Już miałem zawrócić, klnąc na swoje zdrowie,

gdy nagle poczułem dotknięcie na sobie.

Zrazu odwróciłem się i jak rażony

piorunem upadłem cały przerażony:

oto tuż nade mną stał stwór obrzydliwy -

- humanoid, niby martwy, niby żywy,

zamiast uszu płetwy rybie, oczy wielkie,

okrągłe, z paszczęki jęzor długi niczym szelki,

zamiast palców błona jak na płetwach rybich,

nad łonem zaś jakby… twarz się do mnie krzywi.

Ta sama twarz żeńska, choć teraz szkaradna,

w świetle miesiąca nie była już, jak wcześniej, ładna.

I wtedy przemawia bestia do mnie głosem,

który rozpoznałem – kiedyś, kilka wiosen

temu znałem kogoś, kto miał głos podobny.

Kogoś, kto mnie zranił w sposób sobie zgodny.

„Wiedziałam, że wrócisz. Oni zawsze wracają.

Taka łatwa zdobycz. Coś ty myślał, mając

taką sobie postać, poznać Panią z Wody?

Jeszcześ się naiwnie modlił o przygody!

Oto masz przygodę, ostatnią w twym życiu.

Zabijasz sam siebie i to przy użyciu

twoich własnych marzeń. Zabieram cię z sobą.”

Tu bestia syknęła, a ów dźwięk żałobą

pokrył okolicę, że aż światła zgasły.

Zrobiło się ciemniej, księżyc schował jasny

swój wzrok za chmurami, gwiazd nie było widać.

Tylko ja i postać jak koszmar straszliwa.

Zamknąłem oczy, w duchu zdrowaśki szeptając,

ale już poczułem, jak ku mnie się mają

macki tej istoty śmierdzące zgniłą rybą.

Czułem, że to koniec. Czułem oddech, żywą

woń śmierci nade mną. Żałowałem szczerze,

żem zawiódł rodzinę, rodzoną i w wierze,

kiedy już poczułem mokrą dłoń na twarzy,

na koniec modliłem się, by nie przydarzył

się taki przypadek nikomu innemu,

a zwłaszcza, by moi bliscy po dawnemu

mogli żyć bez smutku, że mnie utracono.

I wtedy jak strzała z nieba coś zrzucono,

bestia sią zachwiała, skoczyła do tyłu,

między nami pośród świetlistego pyłu

stanął Anioł Boży, miecz uniósł wysoko.

Szkarada, ujrzawszy, czego ludzkie oko

z dawna nie widziało, wskoczyła pod wodę,

błyskawicznie gubiąc w mrok za sobą drogę.

Anioł zaś odwrócił się ku mnie łagodnie,

ozwał się słowami jasno i pogodnie:

„Widzisz? Nie działało, gdyś zechciał ratunku

dla siebie, lecz kiedy na ból opatrunku

prosiłeś dla bliskich, to i tyś ocalał.

W tym bowiem się zjawia naszych modlitw chwała,

że nie można prosić wyłącznie dla siebie,

ale i za innych, za bliskich w potrzebie,

a nawet, a może szczególnie, za wrogów,

by swe szczęście zawsze zawierzali Bogu.”

Nie pamiętam dobrze, co działo się później.

Mam w pamięci tylko urywki przeróżne:

zalew i ulicę, księżyc, kościół, drogę…

Obudziłem się rano, nadal czując trwogę.

Poszedłem do pracy, choć nie mogłem się skupić.

Przełożony widać myślał, żem się musiał upić

(choć, ku chwale Pana, nigdym nie pił alkoholu).

Cały dzień się trząsłem jak dziecię w przedszkolu,

kiedy je nastraszy kolega rok starszy.

Jakimś cudem pracy dzień cały wytrwawszy,

pobieżyłem chyżo, jak mogłem, do kościoła,

do Spowiedzi Świętej, modliłem się zgoła

już nie o przygodę dla siebie, lecz zrazu

o pomyślność dawnym wrogom i od razu

o pokój na świecie i zgodę w rodzinie.

Tak mi w tej świątyni kilka godzin minie,

zanim powróciłem już uspokojony

do domu, na odpoczynek upragniony.

Czasami przechadzam się znów nad po Sokółce,

ale chciałbym tutaj poddać Cię nauce,

abyś nigdy nie chciał modlić się dla wroga

o to, czego nie chcesz sam, ale proś Boga

o to, co bezpieczne i miłe dla wszystkich.

A zawsze o pokój dla świata i bliskich.

A tu, nad zalewem, gdzie jestem myślami

radzę Ci uważać, bo bestia wciąż mami

kolejnych przechodniów nieziemską urodą,

by ich potem porwać do domu pod wodą.

Ku przestrodze zatem, chroniąc Twą psychikę,

zaczynam tą krótką zdarzeń mych kronikę:

„Czasem z ciekawości, pchany wspomnieniami

dziecięcych opowiadań i sprawozdaniami

o niezwykłych dziwach widzianych na Ziemi

lubię sobie słuchać godziny całemi”…

Fanatyk

w Hydepark

6piorunów

Nowy tydzień, nowy

Śląsk na zawsze w moim sercu, a więc dziś zatrzymujemy się w Rudzie Chebziach. Pierwszy budynek dworca kolejowego powstał w 1859 roku wraz z budową linii kolejowej do Tarnowskich Gór. Obecnie używany kompleks stacyjny powstał pod koniec XIX w. Co ciekawe budynek został odnowiony i służy aktualnie jako biblioteka. W roku 2019 Ruda Chebzie została nagrodzona tytułem Dworzec Roku.

Źródło zdjęcia: Ogólnopolska Baza Kolejowa

Rok: 2005

Autor: Janusz Nowaczewski

Autorytet

w Hydepark

0piorunów

Któż ostatecznie władza większą potęgą? Silny człowiek z bronią czy człowiek który siłą woli i charyzmą jest wstanie podporządkować sobie całą armie? Putin może być niskim, starym, łysiejącym mężczyzną, ale na jego rozkaz umierają tysiące sprawnych fizycznie, młodych mężczyzn. To jest prawdziwa potęga! A jednak Thulsa pod koniec ginie, ale dopiero wtedy gdy sam Conan odnajduje własną siłę woli by mu się przeciwstawić.

https://www.youtube.com/watch?v=wgN1sLcAQnw

Autorytet

w Hydepark

3piorunów

Kilka słów o tajnych stowarzyszeniach

Nie wierze w jakieś wielkie dziejowe teorie spiskowe. Nie znaczy to jednak, że nie widzę zagrożenia w istnieniu różnego rodzaju półtajnych stowarzyszeń jak Grupa Bilderberg czy Komisja Trójstronna. Nawet jeśli ich organizatorzy nie planują podbicia świata to wyraźnie tworzą alternatywne dla publicznych, ponadpartyjne i ponadnarodowe ośrodki wpływu które zrzeszają kluczowych polityków, biznesmenów, naukowców i osoby medialne. Zdecydowanie zakłóca to sprawne funkcjonowanie demokracji której fundamentem ma być przecież przejrzystość i jawność procesów działania władzy w oczach obywateli. Dla elit zdecydowanie jednak wygodne jest takie spotykanie się w wewnętrznym gronie za zamkniętymi drzwiami gdzie mogą po cichu wymieniać się opiniami i pomysłami na zmianę statusu quo gdzie nie ma kamer i tłumu obywateli który by patrzył im na ręce.

Niedawno wyszło też na jaw, że znany biznesmen Peter Thiel (który swoją drogą sam należy według Wikipedii do grupy Bilderberg) prowadzi własne, tajne zrzeszenie o nazwie Dialog.

Sekretne spotkania miliarderów z politykami. Hakerka wykradła dane członków tajnego klubu Petera Thiela

Dokumenty, które w tym tygodniu przeanalizował i ujawnił portal Wired, pokazują, że Thiel i inwestor Auren Hoffman założyli Dialog w 2006 r. jako prywatną, zamkniętą i „ponadpartyjną” sieć wpływowych osób ze świata technologii, polityki, nauki, finansów, administracji i innych dziedzin.

Jest to o tyle niepokojące, że ma on silne powiązania z takimi postaciami jak Musk, Zuckerberg czy obecny prezydent USA Trump, a wiceprezydent Vance był wcześniej jego podopiecznym. W 2016 wspierał kampanie Trumpa jako jeden z pierwszych przedstawicieli doliny krzemowej, a później umożliwił Vance'owi jego własną karierę polityczną. Do tego ma stosunkowo krytyczne spojrzenie na demokracje oraz wydaje się wspierać ruchy neoreakcyjne. Historycznie istniał już precedens gdzie we Włoszech istniała paramasońska organizacja Propaganda Due która należała do powojennego podziemia faszystowskiego i tworzyły ją tamtejsze elity mające na celu wykreowanie tajnego rządu równoległego. Mam nadzieje, że zagrożenie więc jest dla każdego jasne.

Lider

w Dyskusje

6piorunów

Nie chce mi się więc liczę na to że coś pójdzie nie tak i kąkuter odmówi posłuszeństwa. Ale, znając życie, jak na złość wszystko pójdzie dobrze

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Twórczość własna

6piorunów

Cześć,

Ciepły prąd przykryty lodowatą falą. Oślepiający blask. Glony zwisające ze zmoczonych dłoni. Krążące między palcami u stóp kawałki gałązek. Wracasz ciepłym wieczorem do domku letniskowego z boazerią na ścianach.

Powoli żegnamy lato, ale życie toczy się tutaj dalej. Zapraszamy na gofra w sezonie bursztynowym.

"Bałtyk", 46x63cm, wytłaczanka na aluminium w drewnianej ramie.

Rama była wypalana kiepską lutownicą podczas wizyt w kawiarni.