Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Najnowsze dyskusje

gość

Typ wpisu

Osobistość

w Technologia

4piorunów

Zabawa z triki od żabki pozwoliła mi ogarnąć swój sensor pod trening VBT który parametrami zrównał się ze światowa topka…potencjalnie;)

Dlatego, że sprzęt to nie wszystko, a robotę robi soft do analizy danych pod VBT.

Tak czy siak zabawa jest ultra ciekawa i przynosi mi ogrom frajdy!

Użyłem układu imu który ma swój arm i firmware który można modyfikac.

Prototypuje na firmware producenta i jest extra ale zgłoszę się z nda po sdk;)

"Jakość sygnału

Testy 12 segmentów spoczynku w różnych orientacjach wykazały:

Parametr Wynik

Noise floor ~0.003–0.006 m/s² RMS

Noise ~0.3–0.6 mg

Bias ~1–12 mg

Maks. obserwowany drift ~9 mg / 27 s

LACC ODR 400 Hz

GAMERV ODR 200 Hz

Maks. age orientacji ~2.5 ms

Acquisition drop 0

Poziom szumu i biasu jest niewielki względem przyspieszeń występujących podczas ruchów siłowych. Drift na horyzoncie pojedynczego repa, liczonym w sekundach, jest praktycznie nieistotny.

Walidacja orientacji i global frame

Przeprowadzone testy statyczne i dynamiczne wykazały:

zmiana orientacji sensora nie generuje sztucznego ~1 g w LACC,

w spoczynku |LACC_global| pozostaje na poziomie kilku mg,

transformacja do globalnego układu XYZ zachowuje fizyczny kierunek ruchu,

ruch pionowy jest odwzorowywany przede wszystkim na globalną oś Z,

dla układu 400/200 Hz ori-age pozostaje w zakresie około 0–2.5 ms.

Oznacza to, że sensor może być montowany na obciążeniu bez konieczności utrzymywania stałej orientacji urządzenia względem użytkownika.

Pozycja technologiczna

Pod względem samego acquisition platforma znajduje się powyżej typowych wymagań VBT.

Dla porównania, spotykane rozwiązania VBT wykorzystują częstotliwości rzędu około 50–200 Hz, podczas gdy projekt zapewnia 400 Hz LACC i 200 Hz orientacji. Daje to znaczący zapas do filtracji, segmentacji i późniejszego przetwarzania sygnału.

400 Hz nie jest jednak samo w sobie przewagą produktu. Kluczowa jest kombinacja:

niski noise + niski bias + wysoki ODR + timestamping + orientacja + global frame + brak strat acquisition."

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Link on Github --> https://github.com/Nieuport/news-and-links/blob/gh-pages/docs/2026.08.26.md

Awesome Vehicle Security - https://github.com/jaredthecoder/awesome-vehicle-security/

Static Devirtualization of Tencent VM - https://aftermathlabs.net/blog/31/07/2026/

The Bug Bounty Singularity: Our Hackbot - https://josephthacker.com/hacking/2026/07/01/we-built-a-hackbot.html

Local AI for Penetration Testing & Research - https://projectblack.io/blog/local-ai-for-cyber-security/

Client Connector App Release Summary (2026) - https://help.zscaler.com/zscaler-client-connector/client-connector-app-release-summary-2026

Fanatyk

w Książki

5piorunów

1186 + 1 = 1187

Tytuł: Polska na wojnie

Autor: Zbigniew Parafianowicz

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czerwone i czarne

ISBN: 9788366219908

Liczba stron: 264

Ocena: 7/10

Książka, na tzw. strzała. Taki zbiór anegdot nt. stosunków na linii Warszawa-Kijów od wybuchu wojny. Odsłania trochę kulis i pokazuje dlaczego w stosunkach międzynarodowych potrzebni są dyplomaci, a nie politykierzy kierujący się własnym interesem.

Największy jej plus, że przybliżyła mi sylwetkę Jakuba Kumocha jako sprawnego organizatora i osoby na właściwym miejscu. Za wiki: "Deklaruje biegłą znajomość francuskiego, angielskiego, chorwackiego, hiszpańskiego, rosyjskiego, niemieckiego, tureckiego, w mniejszym stopniu ukraińskiego i arabskiego" " :D

Zaskoczenie to Dworczyk jako sprawny organizator (może gdyby potrafił lepiej zabezpieczać maila coś by z niego było ;)

Jestem teraz ciekawy nowej pozycji Parafianowicza ale nie mogę się zapisać do kolejki rezerwacji w bibliotece, za dużo osób ;)

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość

w Kawiarnia "Za Firewallem"

6piorunów

Żem nie zauważył, więc przepraszam i późno wlatuje. Nie piorunujcie moich słabych rymowanek xD

Wymyślamy na nowo Grzesia co niósł piasek przez wieś.

Temat: Dowolny

Rymy: głuptasek - wrócił - zrzucił - piasek

Zasady:

* Masz podany temat i rymy

* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

* Szerzysz radość z tworzenia

* Et voilà

Kosmonauta

w Hydepark

13piorunów

Chyba dojrzałam do tego, by się czymś podzielić. Jak gdzieś w komentarzach już przebąkiwałam, zmieniłam pracę.

Pięć lat studiów kierunkowych, praktyki w uznanej instytucji, w końcu praca w zawodzie, czegóż więcej chcieć? Ano można chcieć więcej, na przykład przychodzić do pracy bez nerwicy i nie trząść się ze strachu, bo nigdy nie wiadomo w jakim humorze jest akurat przełożony. Słowem pracować w ludzkich warunkach, zwykłej zdrowej atmosferze. No ale wszystkiego mieć nie można. W moim przypadku albo zaciska się zęby i znosi toksyczną atmosferę, ale za to pracuje się w zawodzie (teoretycznie szczyt marzeń, w końcu na to się uczyłam przez tyle lat), albo rezygnuje z "kariery", że tak to nazwę trochę z przekąsem i idzie do pracy może mniej nobilitującej, ale za to z normalnymi ludźmi.

Po półtora roku męczenia się i brania leków oraz dłuższym L4 dla kurażu psychicznego podjęłam decyzję - spierdalam. I była to wspaniała decyzja. Dlaczego? Może dlatego, że pracuję tu od 6 miesięcy i mam już umowę na stałe? Może dlatego, że zarabiam więcej niż w poprzedniej pracy? Może dlatego, że mimo niedociągnięć i czasem średnio mądrych decyzji, generalnie ta firma zarządzana jest z głową. W poprzednim zakładzie kretynizm gonił kretynizm, że to jeszcze działa, to chyba tylko dlatego, że jest utrzymywane z publicznych środków, bo inaczej pierdolnęłoby już dawno. Przede wszystkim jednak środowisko pracy to jest jakieś 10 lvl wyżej. Nie ma tu miejsca na plotki, obmowy, jakieś nieprzyjemne odzywki, a zauważenie błędu ma na celu naukę jak rozwiązać problem w przyszłości, nie zaś zgnojenie podwładnego i zaprezentowanie wszystkim jak bardzo jest beznadziejny.

No i jeszcze jedno. Nie sądziłam, że ja tę pracę tak polubię. Mam w niej poczucie, że robię coś użytecznego. Coś, co ma znaczenie dla klienta. W poprzedniej pracy pracownicy brandzlowali się do myśli, jakie to rzeczy, które tworzą nie są ważne, ale prawda jest taka, że 99% odbiorców miała to w d⁎⁎ie.

Czy według ogólnie przyjętych norm pracuję dużo poniżej swoich kompetencji? Tak. Czy czuję, że pracuję poniżej kompetencji? Nie bardzo. To co robię, staram się robić jak najlepiej, a mojej wiedzy i moich zainteresowań nikt mi przecież nie odbiera.

Ludzie mają jakieś takie przekonanie, że w życiu zawodowym powinno się robić karierę, że tylko wtedy można być spełnionym zawodowo. Ale prawda jest taka, że zdecydowana większość ludzi nie ma kariery. Ma pracę. Pracę wykonuje się dla zarobków, a przy okazji miło by było, gdyby jej wykonywanie nie niszczyło nam doszczętnie zdrowia, tak fizycznego jak i psychicznego. Moja praca zapewnia mi psychiczny komfort. I tak jest dobrze.

Trochę a trochę

Gruba ryba2piorunów

@Jaskolka96

większość ludzi nie ma kariery. Ma pracę. Pracę wykonuje się dla zarobków, a przy okazji miło by było, gdyby jej wykonywanie nie niszczyło nam doszczętnie zdrowia, tak fizycznego jak i psychicznego.

Mityczny work-life balance. Dobrze że go znalazłaś. Gratki!

Kompan

w Rozkminy

14piorunów

Od wakacji dorabiam sobie na magazynie, jako że mieszkam na prowincji w Polsce to ofert było niewiele to wybrałem tą właśnie. Praca jest spoko, zaczynam od 8, kończę 16. Jest luźno, nie ma takiego spięcia dy jak na stacji benzynowej, której bardzo chciałem uniknąć. Jest jednak pewna zabawna rzecz związana z owym magazynem... Czuję się w nim jak w armii austro-węgierskiej.

Ów śmieszny feeling, zawdzięczam temu, że tak samo jak w armii austro-węgierskiej, jest trochę nacji, oraz to że każdy gada po swojemu. Na początku było dosyć wyrównanie, było nas 3 Polaków (4 z kolegą z innego działu) i 3 Ukrainki. Dwie Ukrainki umiały po polsku, więc spoko. Potem zaczęły się schody - potrzebowano dodatkowych rąk to właściciel magazynu - Chinka - zatrudniła z agencji pracy. Przyszli Ukraińcy nie mówiący nic, a nic po polsku, czy chociaż angielsku, Gruzin gadający po rosyjsku i Turek gadający po angielsku. U mnie w grupie nikt, oprócz mnie, nie potrafił gadać po angielsku, dodatkowo ani ja, ani reszta nie mówiliśmy po rosyjsku - więc było ciężko się z niektórymi dogadać.

Ostatecznie Ukraińcy przeszli do Ukrainek, Gruzin gdzieś zniknął, a Turek dostał jakieś dodatkowe zadania, które robił samemu. A sytuacja się potem jeszcze zmieniła. Po jakimś czasie przyszli do nas nowi Polacy - jeden popracował 3 dni, drugi 2, a potem zostali zwolnieni. Ten drugi został zwolniony dosłownie 2 godziny po podpisaniu umowy. Argumentacja to za dużo rąk do pracy. Ostatecznie gdy przyszedłem do roboty na początku sierpnia, okazała się, że zwolniono moich kolegów, z którymi zaczynałem. Jednego zwolnili, bo niszczył towar podczas transportu paleciakiem, a drugiego to w sumie od dawna chcieli wywalić i zrobili to gdy miarka się przebrała tak na maksa. Zostałem, więc sam.

Potem dołączył do mnie kolega Turek, który skończył już robić poprzednie zadania i tak sobie egzystujemy na tym magazynie - robimy swoją robotę i co jakiś czas opowiadamy se kawały, albo wysyłamy memy. Ogólnie fascynująca jest obserwacja tego jak różne narody obok siebie żyją, ale też jak funkcjonują bez znajomości języka. Ja potrafię rozmawiać po polsku i angielsku, więc dogaduje się z innymi Polakami (koleżanka z biura i kolega z innego działu) i z kolegą Turkiem, jeszcze Ukrainkami które mówią po polsku. Nie znam jednak rosyjskiego, czy ukraińskiego, więc z kolegami z Ukrainy ciężko mi się dogadać (tym bardziej, że ci mieszają ukraiński z rosyjskim). Koleżanki z Ukrainy umieją mówić po polsku, ukraińsku i rosyjsku, ale nie potrafią mówić po angielsku, więc nie dogadają się z Turkiem. A kolega Turek tylko angielski i swój ojczysty. Chinka która tym wszystkim zarządza mówi po angielsku i polsku, chociaż muszę ją posłuchać kilka razy by zrozumieć co do mnie mówi (podobno jej polski był kiedyś lepszy). A jej mąż mimo kilku lat w Polsce, nie mówi ani po polsku, ani angielsku - do tej pory zastanawia mnie jego życie w Polsce bez języka.

Czy bez języka można żyć w obcym państwie, pewnie tak, ale co to za życie skoro nie możesz z nikim pogadać, albo możesz to zrobić tylko z ograniczoną liczbą osób. Język to ważna rzecz, uświadomiłem już sobie któryś raz. A bez niego za wiele się nie zdziała. Dobrze jest języki znać, albo mieć łącznika który to jakoś ogarnie...

Gruba ryba0piorunów

Piękny pierdolnik xD aż się zastanawiam jak ta chinka wydaje polecenia tym rosyjskojęzycznym, palcem pokazuje i mówi tita, czy prosi Ukrainki o pomoc?

Lider

w Wojna wna Ukrainie

27piorunów

XD

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=3428705863965097&id=100004771509520

Fanatyk8piorunów

@Mikuuuus w sumie to mi szkoda tego typa. To jest typowy półgłówek który został zmanipulowany hardą propagandą w internecie. To nie jest jego wina, prawdopodobnie ma łagodne zaburzenia poznawcze czyli kolokwialnie jest zwykłym debilem. Takich ludzi jest mnóstwo, szczególnie na FB.

Pokaż więcej komentarzy (6)