#zwiazki #randkujzhejto #aarahonspamuje[
](https://www.hejto.pl/tag/aarahonspamuje)"Co szuwary mają wspólnego z moimi preferencjami"
Jestem bezdzietnym wdowcem i to dwudziesty trzeci z moich wpisów, jak widzę randkowanie po powrocie do normalnego życia singla, piszę to jako pamiętnik, trochę mi to pomaga.
„To wina gwiazd, czy ciepłego słońca?"
To nie jest wina tylko ciąg przyczynowo skutkowy, ale od początku. Od pewnego czasu przeglądam tylko Tindera i zacząłem zauważać, że prawie połowa lasek, które przejrzałem w ciągu ostatniego miesiąca, nie ma ustawionego znaku zodiaku, co nie dziwi bo napisanie prostego opisu przerasta sporo kobiet ale 1/3, która mi się podoba ze zdjęć czy opisu, ma ustawionego wodnika, jest też sporo rybek w tym gronie. Zacząłem się zastanawiać czemu tak jest, że podobają mi się osoby z tym samym znakiem zodiaku, co ciekawe, one podobały mi się znacznie bardziej, niż inne.
Chyba potrzebowałem sobie to wytłumaczyć, niekoniecznie w trafiony sposób, i wyszło mi, że w sumie bardziej od gwiazd, na to jak wyglądam i jak się zachowuję, wpływ na to mieli moi rodzice, którzy kiedyś poczuli wiosenne ciepełko i beztrosko oddali się sobie, nie patrząc na to, że przyjdę na świat jak będzie zimno. Odkąd pamiętam lubię jak jest ciepło, myślę o innych i lubię być przygotowany do wszystkiego, to samo potrafię wyczuć w innych. I właśnie to poczułem, gdy dziś zobaczyłem profil takiej dziewczyny, właśnie wodnika, i jak nigdy nie zwariowałem na punkcie żadnej laski, tak oglądając jej profil, wiedziałem, że właśnie z taką dziewczyną chciałbym spędzić resztę życia. Nigdy tak mocno nie zareagowałem na żadną dziewczynę w tych apkach. Totalnie w moim typie, w krótkim opisie zawarła tyle podobieństw do mnie i kilka różnic z którymi można pracować... Miałem ogromną nadzieję, że to ona mnie polubiła wcześniej, bo miałem polubienie od kogoś w jej wieku, z podobną kolorystyką zdjęcia głównego... ale to niestety nie była ona, bo wtedy było by za pięknie. Może kiedyś polubi mnie, a może od razu Tinder wyświetlił jej mój profil (czasem tak robi) i już dała w lewo, nie ważne, bo co ma być to będzie, a ja jedynie mogę to przyjąć, bo zamartwianie się na zapas i pisanie czarnych scenariuszy nie poprawi mojej sytuacji. To tyle.
Wrócę niedługo z kolejnymi wpisami, mam już kolejne tematy w planach, a teraz trzymajcie się, życie to nie jest bajka.
----------------------------------------------------------
W planach:
„Wychodzenie ze strefy komfortu”