Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Wczoraj byłem w Suntago. Poza basenami jest jeszcze strefa saun i łaźni. Do niektórych wchodzi się nago, do niektórych nie. Jest też taki basen, gdzie ludzie wchodzą i siedzą nago + jeden taki większy z rynnami i fontanną, gdzie się opłukujesz na stojąco.

No i powiem wam tak, generalnie byłem z ziomkami i dla mnie ultra niekomforotwa sytuacja xD Wbijasz na łaźnię parową, jest bardzo ciepło. Jest kilka pomieszczeń, ale wszystkie bez zasłonki/drzwi i nagle wbijają normalnie młode d⁎⁎y 20-25 lat nago i się rozgląają gdzie mogą wbić, gdzie jest wolne miejsce.

Byłem też w zwykłej saunie na jakimś pokazie i tam było tak ku⁎⁎⁎⁎ko gorąco, że niektóre laski normalnie ręcznik z biustu ściągały i górę miały odkrytą.

No i ja, jeszcze w miarę młody (28 lat) singiel, trochę miesięcy bez seksu (bo nie robię tego z byle kim, a ponad pół roku temu się rozstałem po długim związku i trochę mi zajęło dojście do siebie), regularnie w treningu, no i tak się złożyło, że trochę sciśnieniowany się zrobiłem, bo sporo fajnych dup było.

W saunie, gdzie byliśmy nago, posiedziałęm 3-4 minuty i wyjebałem, tam gdzie się spłukiwałem, to tylko się spłukać, ale generalnie nawet w saunie przykryty ręcznikiem, wszędzie modliłem się tylko o to, by mój towarzysz nie został postawiony do pionu XDD

Mistrz3piorunów

@Lopez_ najgorsze w tym wszystkim jest to, że można trafić na stare grube brzydkie baby z obwisłymi cycami :/

Nie ma reguły :/

że niektóre laski normalnie ręcznik z biustu ściągały i górę miały odkrytą

Była pamięciówa później ? XD

Pokaż więcej komentarzy (9)

Kompan

w Dyskusje

0piorunów

https://m.youtube.com/watch?v=CkSrWb8YpTs&t=3s

Bardzo mi sie podobal ten odcinek, ludzie strasznie jada po Wilczaku w komentarzach ale chyba kompleksy wychodza. Chlop jest soba, ma wyrobione swoje zdanie, Swoj gust, jest inteligentny no ale PAN MARUDA. MUSISZ BYC POZYTYWNY, NIE MOZESZ WYRAZAC NEGATYWNEJ OPINII. Swoja droga mam wraze, ze ludzie ktorzy tak mowia to najwiecej narzekaja xd

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

K⁎⁎wa, nigdy nie sądziłem, że dopadnie mnie coś takiego jak samotność xD Wiele lat w związku robi swoje, a do tego doszło mi rozczarowanie miłosne w ostatnim czasie i autentycznie mam zwałę siedząc z samym sobą. Przez ostatnie miesiące czułem się dobrze, ponieważ lubiłem pochillować sam ze sobą. Miałem mega intensywne lato, pełne imprez, wypadów i atrakcji, więc często w tygodniu zajeżdżałem sobie na fajkę na górkę (widoczek na całe miasto, fajna sprawa), otwierałem colę zero i sobie siedziałem w aucie przy otwartych drzwiach i ciepłym powietrzu lub dzwoniłem pogadać z siostrą (mieszka 100km ode mnie). Z jednej strony las, z drugiej widok na miasto, mogłem tak siedzieć godzinę i się relaksować. Tym bardziej, że od piątku do niedzieli atrakcji po samą szyję i ciągle mnie gdzieś kumple wyciągali. No a teraz jest zimno i o te plany ciężej, raz w tygodniu coś robimy.

Teraz mnie dopadła choroba, odpadły 4 treningi w tygodniu, pogoda inna i człowiek czuje się od razu gorzej. Najnormalniej w świecie nie ma do kogo ryja odezwać, pogadać o głupotach, zostać wspartym na duchu, spędzić z kimś chwilę czasu. Jednak chłop bez baby jak bez ręki, co gorsza kiedy jesteś silnie zauroczony w tej jednej, z którą nie masz na co liczyć.

Najgorszą cechą jest brak cierpliwości. Mam plany na życie, część wdroży się właściwie sama (potrzeba czasu), część potrzebuje wielomiesięcznej pracy nad czymś (co nawet już zacząłem), ale gorzej mi w okresie przejściowym.

Chciałbym mieć własną działalność (będę to ogarniać z kolegami), więcej zarabiać i nawiązywać kontakty(zaraz będą prowizje, więc to już powoli się dzieje, kontakty regularnie nawiązuje w mojej pracy), mieć własne mieszkanie (to też będę kiedyś mieć, bo mamy rodzinna kamieniczkę), kobietę i założyć rodzinę (a tu już problem).

Wszystko do osiągnięcia jako cel długoterminowy. Tylko problem jest teraz, że ja chciałbym to na już. Mam 28 lat. Żyję 3-4 lata do przodu, zawsze tak było, może to jest powodem tego, że rzadko się czułem dobrze, bo nie korzystałem z życia tu i teraz, tylko żyłem planami, a jak się zrealizowały, to wtedy planowałem coś na nowo do przodu.

Najgorsze też, że tej przyszłości się boje, że nie pójdzie po mojej myśli, że przegram i się nie podniosę, choć zawsze walczę.

Gruba ryba0piorunów

>K⁎⁎wa, nigdy nie sądziłem, że dopadnie mnie coś takiego jak samotność

patrząc na wpisy które ostatnio produkowałeś hurtowo to mnie to absolutnie nie dziwi

GURU3piorunów

@Lopez_ nie wiem chlopie mi sie zycie posypalo i poukladalo pratycznie w 2 miesiace xD okazuje sie ze wystarczy nie byc brzydkim a ustawia sie kolejka i mozna wybierac to wybralem xD

jak bym jednak stwierdzil teraz ze to nie to, to weekendy mial bym zajete na randki przez nastepne pol roku xD i nie wydal bym na nie nawet 10 zlotych xD

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

Fani Buddy serio wierzą, że Tusk kazał osobiście zamknąć ich idola, bo pomagał bardziej niż rząd i trzeba go było usunąć xDD

Jestem ciekaw jak to będzie w tym kraju wyglądać za jakieś 15-20 lat, kiedy coraz to nowe pokolenia wychowane na patostreamach i socialach będą wchodzić w dorosłość i jakiś internetowy celebryta ogłosi start w wyborach prezydenckich. Miej nas Panie w opiece.

Polska jest ewenementem, jeśli chodzi o patostreaming. W naszym kraju gale FAME MMA generują nawet 500 tysięcy sprzedaży pakietów PPV, co jest mniej więcej wynikiem sprzedaży średniej gali UFC (!) w Stanach Zjednoczonych. Mówimy tu o potężnej marce globalnej. Do tego należy doliczyć YouTuberów zarabiających grube miliony na swoich kanałach, a także instagramerów i ich rzeszę fanów. Oczywiście internetowi celebryci to nie moda w Polsce, ale przyszła do nas z zachodu, tyle że u nas za największe gwiazdy uchodzą największe, ordynarne patusy xD

Nie, ten trend nie zaniknie, bo on się pogłębia. Korporacje też czują pieniądz, bo osoby z tego patologicznego środowiska pojawiają się coraz częściej w dużych mediach, piszą o nich artykuły, występują w reklamach, zawierają współpracę z dużymi markami. A im młodsze pokolenie, tym bardziej w to wkręcone i niestety, tej "pierwszej fali" z biegiem lat się aż tak dużo nie zmieniło, bo część osób z tego nie wyrasta nawet po 20 roku życia.

Mam nadzieję, że prędzej czy później rząd (ten, następny lub ten, który będzie rządzić za +10 lat), weźmie to całe środowisko za mordę i położy kres promocji patologii i demoralizowania młodzieży, bo ten kraj zginie. Czasem się zastanawiam, czy ten cały cyrk to nie jest finansowany przez różne służby, żeby nas po prostu ogłupić i potem sterować.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Hydepark

10piorunów

Jeśli jest obok was ktoś kto was kocha, lub kogoś kogo wy kochacie. Nie daje wam wyboru. Macie im to okazać.

Pioruny tu nie działają.

Macie zrobić coś dobrego, już! Wystarczy nakarmić kota, przytulić kogoś. Nigdy nie zapominajcie o tym, jak będzie gdy zabraknie to co zrobicie? Będziecie wierzgać, ot co.
I dlatego warto walczyć o to co tu jest.

Gruba ryba1piorunów

>Macie zrobić coś dobrego, już!
@wiatraczeg dzięki Tomeczku za motywację. Zastosowałem się i muszę przyznać, że dawno nie zrobiłem tak dobrej dwójki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Macie jakąś grupę społeczną, której szczególnie nie lubicie? Pomińmy temat ekstremalnej patoli typu patostreamerzy itd.

Ode mnie - fani motoryzacji/samochodziarze (polskie standardy). Czyli ci wszyscy spod znaku "ZAP IERDA LAĆ", goście od tuningowanych fur, kręcenia bączków na parkingu, wycia z rur wydechowych itd. Po pierwsze straszny cringe i jakaś naleciałość sebizmu osiedlowego, który był powszechny w latach 1995-2005 (tyle, że wtedy to były Seby w ciuchach adidasa, które pokradli w Niemczech i pozłacanych ketach, a teraz jakieś banany z bogatych domów), po drugie potencjalni zabójcy na polskich drogach.

Gruba ryba0piorunów

@Lopez_ Taryfiarze- złotówy w kamizelkach bomberkach. No chuje muje dzikie węże na drodze. Gość nagle po heblach bo mu klient zza siedzenia pokaże "o tu pan się zatrzyma", losowe manewry zawracania i wyprzedzania na przejściu dla pieszych. Stanie godzinami w oczekiwaniu na klienta na zakazie postoju i zatrzymywania, a spróbuj choć na minutę zatrzymać się na postoju dla taryfiarza żeby odebrać telefon to pierwszy z morda leci że to zarezerwowane miejsce. Jedna z najbardziej roszczeniowych grup społecznych a jednocześnie najmniej potrzebna.

https://radioszczecin.pl/1,350658,mieszkancy-skarza-sie-na-taksowkarzy-przy-dworcu&s=1&si=1&sp=1

https://youtu.be/zBZImLV0Iu0?si=hdBFG4_JtVsozU-h

Mieszkańcy skarżą się na taksówkarzy przy dworcuTaksówki blokują parking Kiss and Ride przy dworcu głównym na ulicy Kolumba w Szczecinie, a mieszkańcy nie mają, gdzie zatrzymać się nawet na chwilę.Mieszkańcy skarżą się na taksówkarzy przy dworcu
Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Hydepark

0piorunów

tak sb myślę że lato to najmniej klimatyczna pora roku. zimą wiadomo boze narodzenie, wiosną wielkanoc, jesienią halloween i wgl jesieniary się budzą do życia. A latem co jest fajnego?

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Pierwsze przeziębienie od chyba dwóch-trzech lat i już tęsknię za latem XD Siedzę w robocie, o 11 mam spotkanie online z klientem i kapie mi z nosa, wzrok mam mętny, gardło mnie boli. Pracuję sam i siedzę w biurze sam, więc na l4 nie idę, bo nie mam nawet gorączki. Na piątek muszę być wykurowany, bo mam jechać do Suntago.

Wspominam sobie jak śmigałem rowerkiem latem na wyprawy z moim ziomkiem i już mnie deprecha łapie jak widzę co jest za oknem. Mój świat to pola, łąki, lasy, jeziora, świeże powietrze i wiejskie trasy rowerowe, a teraz nasza kula ziemska mi to okrutnie odebrała na następne 7-8 miesięcy.

Najbardziej dobijające jest to, że to typowa pogoda na siedzenie w domu, czego generalnie nienawidzę. Dla mnie idealny dzień to taki, w którym rano wychodzę z domu i wpadam tylko zjeść i się przebrać, aż do późnego wieczora. A w weekendy teraz to tylko albo wyjeżdżać gdzieś i wydawać kasę na atrakcję, albo żłopać browary w barze :grinning:

Mam jedną książkę do przeczytania, muszę się za nią zabrać, zostało mi z 60-70 %, nie ruszałem jej od pół roku. Drugą chyba kupię sobie w formie audiobooka. Dla dyslektyka ściana tekstu to męczarnia, mylą mi się linijki (tak samo jak nie potrafię policzyć dużej ilości zer 00000000 bez liczenia palcem), jak nie czytam ciągiem całości bez przerwy, to potem drama :grinning: Spróbuję z tym audiobookiem, ostatnio zrobiłem się bardziej słuchowcem niż wzrokowcem.

Coraz bardziej ciągnie mnie do książek z zakresu psychologii: perswazja, manipulacja, wywieranie wpływu, psychoanaliza etc. Chyba pochłonę co najmniej 4-5 książek do wiosny. Mega fajny temat.

Zawodowiec1piorunów

@Lopez_ łącze się w bólu i kapiącym nosie. Też sobie zdycham i już brakuje mi lata… Najgorsze jest to, że zaraziłem się chyba od kogoś, bo cały czas się dobrze ubierałem xd

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mistrz

w Hydepark

57piorunów

Z takich swoich życzeń to chciałbym mieć kilkadziesiąt godzin wolnego czasu by w końcu móc przejść całego Gothica 3.

Osobistość1piorunów

@bori O mam Rogue Trader na liście do ogrania, i jeszcze do Pathfindera: Wrath DLC, kiedyś będzie czas, teraz za ładna pogoda, kusi na rowerek!

Pokaż więcej komentarzy (30)

Autorytet

w Seriale

28piorunów

Zacząłem oglądać Pingwina ostatnio i muszę przyznać, że to naprawdę dobrze zapowiadający się serial. Lubie kino gangsterskie i mam wrażenie, że mam tu do czynienia z perełką. Jeśli serial będzie dobry do samego końca to może nawet zrobię dłuższą recenzje więc jest to swego rodzaju zapowiedź tego.

Fenomen3piorunów

Dla mnie to na razie jakieś popierdółki a nie kino gangsterskie. Bardziej jakieś Liceum na Fali. Kapitan gangu (czyli średni szczebel w hierarchii) zaprzyjaźnia się z młodym patusem, który chciał mu auto okraść. Co to ma być? Pingwin i przyjaciele?

Aktorsko i scenograficznie serial stoi na dobrym poziomie ale póki co to jak serial dla młodzieży wygląda poza kilkoma krwawymi scenami. Pewnie się zaostrzy w następnym sezonie ale póki co tego Pingwina nie kupuję.

Aha no i to Max a Netflix 😉

Pokaż więcej komentarzy (17)

Twórca

w Hydepark

16piorunów

Masz 19 lat.
Ostatni rok szkolny. Zdobywasz kolejne uprawnienia i czekasz na egzaminy zawodowe mające być formalnością, bo od dawna pracujesz i robisz to to lubisz. Co od dziecka zastępowało interesowało cię bardziej niż kreskówki a później lego.
Nigdy się nie nudzisz, zawsze masz jakieś rozwijajace zajęcie. Własne projekty. Aktywność fizyczna. Rower. Narty.
Jesteś okazem zdrowia, prawie nie łapią cię infekcje, poza jakimiś przelotnymi.

Ból barku. Może nadwyrężony.
Nie przechodzi. Może zapalenie.

Po badaniach nie wracasz do domu.
Twoim domem staje się oddział hematoonkologii.

Ostra białaczka szpikowa.
Slabe rokowania i bardzo długie leczenie.

Plan na spokojne, proste i szczęśliwe życie rozpada się w momencie.

Opcje leczenia, skutki uboczne... Jako osoba dorosła, musisz podjąć bardzo trudne decyzje.

Nie chce mi się nawet myśleć co dzieje się w głowie młodego chłopaka.

Ta sytuacja przypomniała mi że (może to frazesy, ale:)
- cieszcie się i doceniajcie to co macie
- róbcie to co lubicie
- planujcie długofalowo ale żyjcie dzisiaj, nie czekajcie.
- nie lekceważcie żadnych objawów, a czasami poświęćcie czas na profilaktyczne badania.

Nie jest to post mający na celu wciąganie społeczności w finansowe zbiórki, ale chciałbym zwrócić uwagę na https://www.dkms.pl/ - żeby każdy chociaż poświęcił chwilę i przeczytał jak wygląda bycie dawcą szpilu lub komórek macierzystych.

Może warto się zarejestrować?
Szansa na dopasowanie do obcej osoby nie jest duża, ale możne nie tyle odmienić co dać komuś drugie życie.

Fenomen

w Hydepark

14piorunów

7 miesięcy temu rozstaliśmy się z ex i wróciłem z dużego miasta do domu rodzinnego. Związek trwał 6 lat. I wiecie co? Wyleczyłem się ekspresowo (też przez zauroczenie w innej dziewczynie, nad czym dalej chcę pracować), ale to tylko tytułem wstępu, żebym został dobrze zrozumiany (tak, wiem, że często o tym wspominam).

Obecnie mieszkam z rodzicami. Mamy duży dom/kamieniczkę, na górze mieszka starsza schorowana babcia i ja prawdopodobnie kiedyś to mieszkanie przejmę. Ale też nie o tym wątek - choć tutaj też wstęp nr 2 do dalszej części posta.

Wiecie co jest najgorsze, kiedy życie wam się zmienia o 180 stopni? Nauczyć się żyć od nowa. Pożegnać się z pewnymi rutynami, zająć sobie czas, nie myśleć za dużo. Jestem dość nadpobudliwy i przebodźcowany i w moim życiu potrzebuje dużo zajęć, przy czym chciałbym jak najmniej być w domu - najlepiej tylko rano i późnym wieczorem. Latem nie miałem z tym problemu. Obecnie błądzę.

Z rodzicami mi się ciężko dogadać. Mam 28 lat, strasznie mnie irytują. Nie chcę na razie wynajmować mieszkania, bo sporo się wykosztowałem utrzymując się na 3 miesięcznym bezrobociu i teraz czas odłożyć kasę, a w ostatnich miesiącach nie odłożyłem nic (ubezpieczenie auta, naprawa auta, kawalerski, wesele, lekarz, leki etc). Do tego prawda jest taka, że mi się to nie kalkuluje - inwestować w urządzenie mieszkania, w którym pomieszkam ze 2-3 lata i będę musiał się przenosić z powrotem do rodzinnej kamieniczki. A oszczędzać musze zacząć już.

Pracuje praktycznie sam, jestem handlowcem b2b w małej firmie, poprzednio pracowałem w dużych. Często nie mam do kogo odezwać japy poza spotkaniami z klientami. Na siłownię chodzę sam (kumple trenują inne sporty). I wiecie co? Czuję trochę życiową pustkę, samotność. Tak jakbym był dosłownie sam na planecie. Staram sobie organizować czas, czasem uciekać od samego siebie. Nie mam rutynowych zajęć i obowiązków, które miałem i to serio człowieka dobija. 8-16 praca, potem siłownia i co dalej? Brakuje mi bardzo interakcji z ludźmi w tygodniu (w weekendy mam co robić), brakuje mi bliskości drugiego człowieka (choć walczę o moją relację z w/w koleżanką), brakuje mi dosłownie sensu.

Mam plany na siebie, na przyszłość, ale czuję ogromną niepewność i strach przed przyszłością. Martwię się na zapas. Analizuję czarne scenariusze. W moim życiu w tym roku wydarzyło się tyle złego, że każdy mój lęk/obawa jest potęgowany do 110 % z katastroficznymi wizjami. To strasznie przytłacza.

To jest paradoks - z jednej strony jestem szczęśliwy, że zakończył się związek bez chemii i prawdziwej miłości, z drugiej nie umiem odnaleźć się obecnie jako singiel i osoba, która może decydować o tym co chce robić od rana do nocy.

Autentycznie zastanawiam się nad zapierdolingiem i znalezieniem drugiej pracy po godzinach. Tylko nie wiem co. Na pewno nie praca typowo fizyczna. Muszę wypełniać sobie czas, jak najmniej myśleć, jak najmniej przebywać w domu z rodzicami.

Fanatyk0piorunów

@Lopez_ pomyśl nad tym, czy nie wprowadzić czegoś oprócz siłowni - nie wiem czym tam kumple się zajmują, ale warto spróbować nowych sportów, a nóż coś siądzie. No i pewnie jakiś sport zespołowy byłby tu dobrym wyborem.
Ja to bym nie łapał drugiej roboty, bo trudniej będzie z tego zrezygnować na wypadek gdyby dziewczyna już się pojawiła na stałe, a wtedy to czas się przyda :smiley:

A że w wieku 28 lat irytuje cię mieszkanie z rodzicami, no to już trzeba po prostu przeboleć ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU5piorunów

@Lopez_ jestes na etapie poprawy siebie i to w najgorszym jej etapie

zbyt sie zmieniles aby czuc miete do starych znajomych

jednoczesniej zamalo aby zdobyc nowych

pracuj nad soba nie przestawaj, sama odejdzie tez jestem w tym miejscu co ty tylko moj zwiazek trwal 13 lat i ja wyjebalem z malego miasta do wwa

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Jestem w dużym szoku, jak szybko leci czas. Wydaje mi się, jakby dni płynęły coraz szybciej. Czekałem "długo" na kawalerski i wesele mojego przyjaciela, też z racji tego, że chciałem iść bardzo z koleżanką, w której się zauroczyłem. I już od samego wesela minęło 5 dni, a mi się wydaje, jakby to było wczoraj. Lato minęło w mgnieniu oka, choć może dlatego, że dla mnie było bardzo intensywne i pełne atrakcji, których w ostatnich latach bardzo mi brakowało.

Zanim się obejrzymy, będzie okres świąteczny, a z głośników w supermarketach będą lecieć kolędy. Potem nowy rok i to chyba najgorszy okres - według mnie styczeń i luty to najbardziej depresyjne miesiące w roku. No bo wiecie - październik i listopad to jeszcze trochę słońca i "złota, polska jesień", grudzień to już klimat świąteczny i sylwester, a potem człowiek bite 3 miesiące czeka na wielkanoc i początek wiosny.

Jak wy się na to zaopatrujecie? Płynący czas jest dla was sprzymierzeńcem czy wrogiem? W mojej sytuacji życiowej chyba sprzymierzeńcem, jestem w takim okresie życiowym, że im dalej do przodu, tym lepiej.

Gruba ryba1piorunów

@Lopez_ ja mam wprost przeciwne odczucie co do czasu. Jak spojrzę wstecz 10-20 lat to wydaje mi się to tak odległe jakby minęło 100. Czas się strasznie wlecze.

Gruba ryba2piorunów

Panie, mam rodzinę na utrzymaniu. Dla mnie każdy dzień wygląda tak samo i znika jeden za drugim. Dzieciaki do placówek, spacer z psem, robota 8-16, spacer z psem, powrót dzieciaków, zajmowanie się dzieciakami do 20-21, spacer z psem i potem maks. 1,5h czasu wolnego. Gdzieś tam pomiędzy wrzucam jako takie ogarnianie spraw jak mieszkanie, zakupy, urzędy, zajęcia dodatkowe dzieci. Weekendy to w zasadzie jak w tygodniu tylko bez pracy za to z większym naciskiem na inne obowiązki. Ale staram się tym nie przejmować. Taka kolej rzeczy. Takie decyzje życiowe podjąłem i w gruncie rzeczy jest mi z nimi dobrze. Żeby tylko te dzieciaki tak szybko nie rosły.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

https://www.youtube.com/watch?v=2kjQs3d51i0

Skecz dobry, ale... jakbym oglądał film o Yeti. Sam się interesuje sprzętem, troszkę poznałem sporo osób zainteresowanych audio i... zero ludzi figurujących w umyśle normika jako ci słynni audiofile. Zacznijmy od tego, że mało kogo stać na takie rzeczy, ale nawet ludzie z kolekcją flagowych słuchawek rozumieli, na co wydają pieniądze.

Sporo rzeczy w audio, szczególnie pełnowymiarowym, ma tragiczny stosunek cena/jakość, ale w praktyce nikt nie kupuje jakiegoś audiovoodo. Za to widzę festiwal "nie znam się, to się wypowiem" i co któryś ma kolegę-audiofila, którego nie dość, że stać na kable za 5000/metr, to jeszcze je kupuje. WTF. Nie wiem też, skąd Ton Składowy bierze swoich ludków na YT.

BTW co do drogich kabli, jak chcecie zarobić, to macie kierunek dobry: https://vikingweavecables.com/ . Kto to kupuje? Pewnie ktoś, kto chce "biżuterie" dla swojego endgame.

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Jeden z ostatnich moich wątków miłosnych, część dalsza sprawozdania o mojej relacji i ostatnich postach.

Byłem u psychopterapeutki. Chodzę okazjonalnie, po starej znajomości dla mnie zawsze jest termin (chodziłem 2 lata w licuem ,kiedy miałem ciężką sytuację w domu, co źle łączyło się z burza hormonów etc). Byłem więcej razy na początku roku, kiedy miałem życiowy zakręt (problemy zdrowotne, rehabilitacja, zmiana pracy, koniec długoletniego związku).

Opowiedziałem jej całą historię mojej znajomości z moją koleżanką, o flirtowaniu, o tym jak ją przyciąga do mnie, kiedy trochę wypije i się rozluźni i generalnie babka mi sugerowała sporo rzeczy na jej temat, o których sam myslałem. No przede wszystkim mówi "nie, to nie jest zachowanie typowo koleżeńskie i nie daj sobie wmówić".

"A wiesz, mi się wydaje, że tak robi, bo boi się w tobie zakochać", "Nie chce być w związku", "Trzyma kontakt z dystansem, bo nie chce tego od razu". Mówiła mi też "wiesz, niektórzy udają kogoś, kim nie są, bo się boją, nie chcą być zranieni" i tak dalej. Babeczka dziwnie się uśmiechała, sugerowała mi, żebym po prostu trzymał kontakt i robił coś powoli. W sumie idealnie w punkt, no ale k⁎⁎wa jak?

Pół roku temu (bo teraz odnowiliśmy kontakt) laska była mega wkręcona, ale jak doszło do zbliżenia, to się szybko wycofała, że za szybko, że ona nie chce być czyjąś zapchajdziurą (byłem niedługo po rozstaniu) i że z człowieka prędzej czy później też wyjdą jakieś kwasy, a ja to chcę wszystko za szybko. No i teraz tak sobie łączę wątki, bo z koleżanką miałem sporo poważnych rozmów i na weselu mnie spytała "A ty byłeś u jakiegoś terapeuty po rozstaniu? Wiesz, ja chodziłam". Laska rozstała się rok temu z typem po bardzo burzliwej relacji i takiej z konsekwencjami i jakimiś krzywymi akcjami.

No i teraz mam rozkminę, czy ona do tej samej babki nie chodziła lub czy nie chodzi i czy mi właśnie ta babka nie sugerowała między wierszami co mam robić XD dodam, że nie jestem z dużego miasta, a akurat ta babka jest jedną z lepszych, jak nie najlepsza specjalistką. A może po prostu na tyle zna to z pracy z pacjentami, nie wiem, ale teraz mam już rozpierdol na bani.

Wczoraj nie odpisałem koleżance, bo napisała krótką wiadomość, ale wieczorem wysłała mi kolejną. I tak trochę w podchody. Myślę, że ma sporo nieprzepracowanych rzeczy w głowie, ogólnie spędza ogrom czasu z przyjaciółkami i poza domem i pewnie faktycznie boi się jakichś krzywych akcji z poprzedniego związku.

Więc doszedłem do wniosku, że kontakt będę trzymał, choćbym miał go inicjować zawsze pierwszy, ale prędzej czy później będzie trzeba wyłożyc kawę na ławę i powiedzieć co czuję. Najwyżej spalę, trudno. Na pewno nie będę się z tym spieszyć, bo nie minęło dużo czasu od odnowienia relacji i wspólnej imprezy, nie chcę nikogo spłoszyć.

Mam bardzo, bardzo sprecyzowane oczekiwania co do ludzi, którymi się otaczam, bo jestem typem idealisty i w wieku 28 lat dopiero pierwszy raz w życiu czuję jakieś prawdziwe uczucie do kobiety, więc warto poczekać nawet i pół roku, oobjętnie ile.

Fanatyk2piorunów

@Lopez_ - każdy ma swoje wymagania co do ludzi którymi się otacza - i te wymagania zmieniają się z wiekiem.
Jeśli tylko Ty będziesz inicjował kontakt to znaczy, że jesteś try hardem - dziewczyn podświadomie tego nie lubią. Więc od czasu do czasu daj jej zainicjować kontakt - ale jak to będzie trwało więcej niż dzień to wtedy będziesz musiał przetrwać męki związane z niepewnością czy coś sama do Ciebie napisze - jak nie napisze to trudno - polecam złamać się dopiero po około tygodniu (chociaż jak Cię lubi to sama tyle nie wytrzymam).

Osobistość0piorunów

@Lopez_ Musisz zrozumieć z grubsza sposób w jaki działają kobiety, trochę pouogólniam ale w dobrej wierze;) U panny pociąg do kogoś jest kierowany emocjami, jednocześnie w kwestii budowy relacji przeważa strategia "go with the flow" czyli "się zobaczy, synek, to trzeba usiąść na spokojnie". I wbrew pozorom kobiety są bardzo logiczne, bo nie robią niczego bez powodu, zapamiętaj sobie, bo to bardzo ważne;)

Ty emocje ewidentnie jakieś wywołujesz, bo sama inicjuje kontakt, pisze do Ciebie itd. Jednocześnie te emocje nie są na ten moment na tyle silne, by pchnąć ją dalej - jest na etapie zastanawiania się, co w zasadzie o Tobie myśli i czuje. Teraz po części w Twojej gestii jest co będzie z tego dalej. Jeśli emocje będą w niej intensyfikować, sama dojdzie do tego, że chce iść dalej i zacznie wysyłać Ci znaki. Jeśli zostaną na tym samym poziomie, tzn. pisanie do siebie, niezobowiązujące wyjście raz na jakiś czas - uzna, że to jednak nie to i lubi Cię jako kolegę.

Czyli imo zależy jakie emocje uda Ci się w niej wywołać w ciągu kolejnego tygodnia do powiedzmy miesiąca. Dłużej raczej to nie będzie trwać.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

232piorunów

Widziałem news o wykopie i zapomniałem wam napisać, jak bardzo fajną społeczność tu tworzycie. Moje ostatnie 2 dni masa wysrywów miłosno-zyciowych i nikt nie pisał nic o cuckoldach, betabankomatach, murzynach, puszczalskich polkach, blackpillach, lasce wolacej chada.

Dostałem tyle wartościowych rad, że to aż niemożliwe, że polski internet gdziekolwiek jeszcze trzyma poziom

Ciut mi lepiej i bardzo wam z tego miejsca dziękuję za wsparcie

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fenomen

w Hydepark

18piorunów

Naszła mnie pewna rozkmina o roli ojca. Mój tata jest w głębi duszy dobrym człowiekiem. I to jest jego najgorsza wada. W życiu często kierował się dobrem innych, ale rzadko kiedy swoim. Miał dużą potrzebę bycia lubianym, zamiast wzbudzać tę potrzebę w innych, by to on ich lubił. Jako prawnik brał zawsze najmniejsze stawki, nie potrafił kłócić się o pieniądze, nie umiał negocjować, nie miał serca wołać za dużo. W tej branży to rzadkość. Mimo to miał pieniądze, bo w latach jego świetności w moim mieście prawników było jak na lekarstwo, a my mieliśmy znane nazwisko.

Rodzice wychowali mnie po chrześcijańsku. Moje dzieciństwo było bliskie Kościoła i tradycyjnych wartości. Zawsze byłem im za to wdzięczny, bo dzięki temu mam coś takiego jak moralność, honor, zasady. Wiecie, takie na serio, a nie hipokryzja pseudokatolików. Spragnionych napoić, słabszym pomóc, kobietę uszanować, dzień święty święcić, szanować bliźniego jak siebie samego i tak dalej.

Im jestem starszy, tym bardziej dochodzę do wniosku, że w taki sposób może żyć albo ksiądz (taki z powołania), albo niestety frajer lub Boży męczennik. Bo świat jest stworzony dla indywidualistów i silnych osobowości, a za tym zawsze wiąże się często podejmowanie decyzji, które mogą być odbierane jako egoistyczne, autorytarne, ryzykowne.

Dziś dochodzę do wniosku, że akty miłości wobec bliźniego to coś, co powinno być przywilejem, a nie normą. Dobrzy ludzie zawsze tracą. Kierować powinniśmy się tylko i wyłącznie dobrem swoim i swoich bliskich, co do reszty niestety trzeba zachować chłodny dystans.

Sentymentalizm to kolejna rzecz, którą próbował mu wpoić, z biegiem czasu uważam to za ludzką słabość i coś, co hamuje nas przed zrobieniem kroku naprzód.

Bardzo lubię psychologicznie analizować, szukać rozwiązań, czytać ludzkie emocje, na co dzień pracuję w handlu B2B. Byłem raczej typem buntownika, narwańca, niepokornego dzieciaka z ADHD. Ciężko mnie było ustawić, ale rodzice wpoili mi wszystkie swoje wartości.

Czasem zastanawiam się gdzie bym zaszedł, gdyby oni byli bardziej przystosowani do nowoczesnego świata. Takie podejście było dobre, ale 100 lat temu lub więcej. Obecnie chrześcijańsko-konserwatywne wartości w sferze społecznej ograniczyłbym do minimum, najlepiej swojej rodziny. Czyli konserwatystą mogę być w swoim domu, ale nie poza nim.

Interesowność to coś, czego dalej się uczę. Tata jest typem aspergerowca (choć go nie ma), jest bardzo słaby w odczytywaniu ludzkich emocji i uczuć. Mój dziadek był w tym dużo lepszy, był typem biznesmena (także prawnik, ale i przedsiębiorca). Niestety niewiele tatę nauczył, bo narzucił sobie rolę gościa, który wszystko za wszystkich robi i jest w 100 % decyzyjnym w rodzinie.

Trochę wysryw, ale wiecie czego mi całe życie brakowało? Męskiej rozmowy. Tak po prostu usiąść, pogadać, dostać kilka cennych, życiowych rad. Coś, co wykorzystam w życiu. Takiej silnej, męskiej osobowości w moim domu nigdy nie było. Tata w wielu sytuacjach był nieporadny, pasywny, czasami brakowało mu jaj.

Mnie życie w wielu sytuacjach przeorało i zbieram swoje doświadczenia, noszę jakiś swój krzyż. Minie jeszcze z 10-15 lat, może więcej, zanim nauczę się wszystkiego na własnych błędach, na życiu ogółem. I ja na pewno od dziecka chciałbym wpajać je swojemu synowi. Wiecie - jak się zachować w konkretnej sytuacji, czego i kogo unikać, jak się nie rozczarować. Nigdy w życiu nie czułem (po śmierci dziadka - byłem dzieckiem), że w domu jest głowa rodziny i Pan domu.

Staram się robić ile się da na odwrót, często jednak się potykam, często wplątuje się we mnie ten wpojony altruizm, sentymentalizm i dobroć, które chciałbym na dobre wyplenić. Smutne jest to, że nawet jeśli ja kiedyś powiem o sobie, że jetem silnym mężczyzną i osiągnąłem sukces, to będę już stary i całe życie wykorzystam na naukę na błędach, których mogłem uniknąć. A moje dziecko dostanie X % tego co ja za frajer i będzie miało w wielu sprawach z górki.

Podsumowując: nikt nie nauczył mnie bycia twardym i chłodnym skurczybykiem, kiedy jest to konieczne i staram się być bardziej egoistyczny, stanowczy, myśleć o sobie, ale nie zawsze się to udaje tak jak chcę. Trochę szkoda, bo z natury mam twardą d⁎⁎ę (bo serce miękkie), jestem dość odważny, lubię wyzwania, mam pewne skłonności do liderowania, co na koniec wszystkie te atuty tłumi ta wkręcana mi w łeb śruba, że trzeba za wszelką cenę być dobrym człowiekiem i kierować się dobrem innych.

Dziękuję za uwagę.

Gruba ryba1piorunów

Pewne błędy i tak się w życiu popełnia pomimo przestróg.
Dopiero wtedy przestrogi nabierają sensu i wieńczą dzieło stwierdzeniem: "niby wiedziałem o tym, ale przed niczym mnie to nie ustrzegło".

Gorzej z tymi, co się na własnych błędach niczego nie uczą.

Twórca3piorunów

@Lopez_ Wg. mnie szukasz przyczyny nie tam gdzie ona leży. Bycie dupkiem nie jest rozwiązaniem na lepsze życie.
Natomiast trzeba być otwartym na to by brać od ludzi i życia tego czego się chce z gotowością, że ktoś może powiedzieć Ci "nie".

I to co mnie mierzi w tym wpisie to coś w stylu oczekiwania, że od rodziców dostaniesz wszystko co potrzebne do życia. Tak nigdy nie będzie, każdy ma swoją drogę do przejścia.

I na koniec jestem ciekawy jak swoje życie i siebie samego opisałby Twój ojciec i jak różny byłby to opis od Twojej oceny.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Fenomen

w Hydepark

15piorunów

Zapytałem o escape room i piwo w ramach oddania rzeczy i nie pykło. Powiedziała mi, że będzie musiała z dziewczynami zobaczyć co z biletami, bo tam zawsze trzeba rezerwować przed, a rzeczy odbierze przy okazji, bo jest przeziębiona i na razie też ich nie potrzebuje. Chwilę pogadaliśmy i już nie odpisała. Teraz kontakt się urwie do czasu aż odbiere rzeczy. A potem cisza. No, ale próbowałem, nic sobie zarzucić nie mogę.

Kumpel mówi, że jestem za dużym katastrofistą, ale takie rzeczy się czuje lub nie i basta.

Autorytet1piorunów

A zwyczajne,

Hej, bardzo dobrze się bawiłem w twoim towarzystwie ostatnio. Może chciałabyś zjeść ze mną kolację w McDonald?

Czy to zbyt proste, żeby mogło się udać? Nic się nie narzucasz, a od razu wiesz na czym stoisz ;)

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Hydepark

8piorunów

Nic nie jest bardziej bezsensowne niż akcje walki z hejtem w sieci. Hejt istniał w internecie od dawna i to się nie zmieni. Zjawisko hejtu wynika z faktu, że ludzie są często sfrustrowani swoim życiem z różnych względów. Jednego zdradza żona, na drugim znęca się szef, a trzeciemu rozbiło się auto. Ludzie odczuwają gniew i hejt pozwala im wyładować swoją złość. W dawnych czasach brano pochodnie i podpalano miasta, ale internet dał ludziom możliwość wyładowania gniewu w postaci złośliwych komentarzy w internecie co jest bardziej wygodne. To prosty mechanizm, ale skuteczny. Istnienie hejtu więc nie zniknie tylko dlatego, że szerzyć się będzie propagandę uśmiechu i bycia miłym. Jest to zresztą dla mnie dość sztuczne i na pokaz.

Gruba ryba2piorunów

@Al-3_x dla mnie wręcz to hejtowanie jest podstawą internetu i jest jedną z głównych przyczyn czemu początkowo tak mocno anonimowość zalecano.

Walczyć można ale na pewno nie skutecznie.

Lider2piorunów

@Al-3_x przede wszystkim to trzeba jasno zdefiniować od jakiego momentu zaczyna się ten hejt, a co jest tylko zwykłym shitpostowaniem. Wypisywanie komuś najgorszych rzeczy? Wyzywanie mu najbliższych i zmyślanie faktów? Czy może nazwanie kogoś c⁎⁎⁎em, albo wklejenie mu mema z kononowiczem jako aluzją do jego osoby? Bo stety bądź też nie, ale od dłuższego czasu toczy się zwyczajna degrengolada, gdzie za "hejt" jest uważane dosłownie wszystko, nawet najlżejsza krytyka kiedy dyskutant ma cienką skórę i najpierw sobie poczyna, a potem dostaje odpowiedź w podobnym tonie. Albo w ogóle nie ma odpowiedzi, bo jesteś takim grubasem z omzriku, albo Staśko, którzy sobie uroili we łbach, że są jakimiś białorycerzykowymi autorytetami w tej kwestii i mogą wyrokować.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

W nawiązaniu do tych wpisów:

https://www.hejto.pl/wpis/w-nawiazaniu-do-tego-wpisu-6
https://www.hejto.pl/wpis/o-bylej-po-6-latach-z-planami-na-zycie-zapomnialem-w-2-miesiace-o-kolezance-ktor

Pi⁎⁎⁎⁎le, dziś mam kortyzol wystrzelony pod niebo, gadaliśmy dziś nawet, ale jest w pracy zawalona i na ostatnią wiadomość nie odpisała, a ja się czuję jak gówniarz, tylko zerkam ciągle na telefon. Wóz albo przewóz, nie będę robić podchodów, ale też nie mam zamiaru wywierać presji i się spieszyć Ostatni raz takie emocje przeżywałem mając bodaj 16 lat, kiedy pierwszy raz wyszedłem na prawdziwą randkę (tak, wtedy trochę to zajęło, ale w życiu dorosłym mocno się zmieniłem względem nastolatka). Tyle, że wtedy to było zauroczenie z uwagi na pierwszą dziewczynę, dziś trochę randek mam za sobą i długi związek i wiem, że w obecnej sytuacji to mam przejebane XD

Moja nadpobudliwość oczywiście nie pomaga, dosłownie chodzę i gonitwa myśli, to jest serio chore.

Mam jeszcze jej rzeczy, nie będzie regularnie fajnego kontaktu, to walę żartobliwie, że wyjdziemy na obiad to przy okazji jej dam, lub (tu alternatywa) jej przywiozę pod chatę, zobaczymy co wybierze. Taki wybór, żeby zasugerować randkę, ale nie pozostawiać tylko z wyborem tak/nie i dać sobie jakiś bufor bezpieczeństwa na dalszy kontakt.

Chłop 28 lat, ale dajcie jakieś rady, bo mentalnie licznik mi się o 10 cofnął. A co najlepsze, w relacjach jestem super pewny siebie i pracuję na co dzień z klientem biznesowym.

Jak nie wyjdzie, to mam nadzieję, że jak najszybciej zapomnę i sobie zostawię tylko furtkę jako dobre wrażenie i fajną wspólną zabawę, ale lepiej będzie wtedy się odciąć.

Chłopaki, pomóżcie jakoś, go zgłupiałem. Oczywiście dam znać po wszystkim. Boję się, bo mam trochę pesymistyczne podejście przez wcześniejszą próbę (a szło super), ale jestem na tyle świadomym siebie i ludzi człowiekiem, że wiem, że to jest coś naprawdę wartego. Jestem specyficzny i musi być WOW, żeby na mnie cokolwiek zadziałało, a tu tak jest...

Mistrz6piorunów

@Lopez_ powiedz jej tak:

"Podobasz mi się, nie spierdol tego" i po problemie, zobaczy, że ma do czynienia z maczo a nie jakimś pizdusiem :)

A tak serio to nie ma się co czaić i robić podchodów bo Ty pomyślisz co innego ona co innego i później są nieporozumienia. A jak się okaże, że nie to elo i już, nie ta to inna :)

Fenomen2piorunów

@cebulaZrosolu Z moimi preferencjami znalezienie innej dlugo zajmie, no ale trudno, pewne rzeczy w życiu przychodzą same. Będę się pocieszać, że może jak bym.poznal ja bardzo dobrze, to by się okazało, że czar by prysł.

Myślę, że jutro najpóźniej podziałam

Gruba ryba1piorunów

> Z moimi preferencjami znalezienie innej dlugo zajmie

@Lopez_ łeee tam, w biznesie z klientami robisz, bywaj częściej na różnych spotkaniach, to i więcej ludków poznasz spoza kręgu tych, z którymi pracujesz 😉

Osobistość4piorunów

@Lopez_ Będzie git, 12 lat temu dziewczyna, która mi się podobała, pożyczyła mi plecak na podróż rowerem po pierwszej randce. A podobała mi się ogromnie, temu kombinowałem jak ją spotkać. "Przypadkiem", gdy szła na autobus jej go oddałem, chwilę pogadałem i zaprosiłem ją na drugą randkę. No i jest moją żoną, a akcje z plecakiem wspomina jako "odjebaną perfekcyjnie"

Pokaż więcej komentarzy (12)