Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#dzieci

GURU

w Wiadomości Polska

2piorunów

Potężne uderzenie służb. Szczegóły operacji "Hellfire"

175 przeszukań, przejęcie ponad 330 tys. plików z zabronionymi treściami, 123 zatrzymania i 95 osób z zarzutami - to rezultat operacji "Hellfire". Była to ósma operacja przeprowadzona przez CBZC, której celem jest zwalczanie przestępczości o charakterze pedofilskim. Centralne Biuro

GURU

w Wiadomości Świat

36piorunów

Dzieci rysują wąsy na twarzach, żeby oszukać weryfikację wieku w sieci – i to działa

Nowy raport ujawnia, że dzieci w całej Wielkiej Brytanii obchodzą zabezpieczenia online, używając fałszywych dat urodzenia, pożyczonych dowodów i zaskakująco kreatywnego zarostu. Jedna trzecia dzieci przyznaje, że w ostatnich dwóch miesiącach obchodziła internetowe weryfikacje wieku. Część rysowała

Fanatyk

w Hydepark

10piorunów

Przesrane, dopiero dzieciństwo kończę mając grubo ponad trzydzieści lat a już rozpoznaje po płaczu kiedy niemowlak po sąsiedziedzku jest głodny czy ma pełną pieluchę. Chyba mi sie uruchamia jakiś instynkt rodzicielski mimo że jestem starym samotnym h*jem.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

8piorunów

Dzwon podstawą tuningu :grinning: Ale dzwon to chyba spowodowany wykręceniem się śrubki trzymającej górny wahacz do zwrotnicy. Dzieci jakimś cudem ją znalazły w trawie. Ja znalazłem półośkę, ale to było dużo prostsze. Jako, że testy po naprawie odbywały się już po ciemku, to wyposażaliśmy autko w światło :grinning:

https://www.youtube.com/watch?v=1orU2QdgkHQ

Gruba ryba

w Hydepark

120piorunów

Tęsknię za Wami, oj tęsknię. Chociaż nie ogarniałam, ani nie ogarniam rzeczywistości, to chętnie znów rzucę okiem na hejto.

Odrzuciłam wszelkie internety chyba rok temu? Jak zaczęły się problemy z synem, wtedy jeszcze schowanym dość głęboko w moim brzuchu. Po kilku miesiącach walki pojechałam na kolejną wizytę kontrolną do lekarza. Lekarz kazał jechać do szpitala natychmiast. Na rutynowe badanie, ale do tego szpitala, w którym chce rodzic. Wtedy nie wyczułam ani podstępu, ani troski, choć wcześniej miałam dość dużo - zawodowo jak i prywatnie - styczności z lekarzami. Z wizyty pojechalam do biura zostawić rzeczy, wziąć butelke wody bo pewnie kilka godzin tam spędzę. Nigdy nie zapomnę wzorku mojej Mamy, kiedy stałam w progu, a ona pytała: ale wrocisz dzisiaj?

Nie wróciłam dzisiaj. Wróciłam dopiero 4 miesiące później. Tak jak stałam, z małą torebką na ramieniu pojechałam do szpitala. Wyszłam jakis czas pozniej z synem w nosidle u boku.

Mały przywital nas bardzo mały i bardzo niespodziewany. Leżałam sobie na łóżku szpitalnym, trochę jak na all inclusive. Podawali posiłki, nie trzeba było prac, sprzątać, wstawać, gotować, nic nie trzeba było robić. Jedne z lepszych wakacji w moich życiu, serdecznie polecam oddział patologii ciąży. Moj wspaniały wypoczynek przerwał pisk maszyny monitorującej funcjej życiowe potomka. Wpadły pielęgniarki, później lekarz. Właściwie nie lekarz, a profesor doktor habilitowany nauk o zdrowiu.

Piątek, godzina 19. Czilera utopia. Gdyby nie te pielęgniarki, co z zaciekłością pszczoły miodnej wbijały mi wenflon i podawały leki... Profesor tylko stanął w progu z oświadczeniem. "Rozwiązujemy ciążę, za pół godziny pani rodzi". Aha, no okej. A ja mam takie długie paznokcie, musiałam je wtedy spiłować, bo jak mam przyjąć na świecie swojego syna pierworodnego z takimi paznokciami?

Dziwne i z perspektywy czasu śmieszne to jest jak ludzki organizm reaguje na bardzo intensywny stres. Wtedy nawet nie podejrzewałam, że gdyby nie ten lekarz i nie ten szpital to mały urodzilby się martwy lub niepełnosprawny. Moje przeczucie, żeby wybrać placówkę z trzecim stopniem referencyjnosci nie zawiodło. Trzeci czyli najwyższy.

Na sali operacyjnej leciały "Kawiarenki". A ja czułam się jak po LSD i gryzłam się w język, żeby nie zapytać pielęgniarki anestezjologicznej czy tak ma być? Czy ja mam się czuć, jakbym właśnie przeżywała najczystszą chemicznie bombę świata? W dodatku z pieniędzy podatników!!

Później w sumie było tylko gorzej-lepiej. Mnóstwo rzeczy wyszło po drodze, zaczynając od alergii, kończąc na oddziale chirurgii dziecięcej w pierwszym miesiącu życia. Dźwięk kółek niemowlęcego łóżka operacyjnego przekraczającego próg oddziału na wieki wbił się w zwoje mojego mózgu. Tak samo jak sprężyny od fotela do spania przy łóżeczku małego znalazły swoje miejsce między moimi kośćmi. Niektórych rzeczy się po prostu nie zapomina: wrzasku noworodka, który nie jadł od 3 dni, a zamiast mleka dostał smoczek. Tego spojrzenia z rozczarowaniem człowieczka, który nawet nie miał świadomości własnego istnienia. Później karrmienia co 2 godziny, średniej snu z 3 miesięcy w kwocie 3 godzin i 17 minut oraz dźwięku monitora tętna. Szukania ubranek na rozmiar 44. Standardowy dzidziuś to jakieś 56. Spoiler: nikt stacjonarnie nie sprzedaje takich ubranek, można kupić ciuszki dla lalek i w to ubrać dziecko. Nie zapomina się poparzonej ręki bo w tamtym czasie dobrym pomysłem było wyławianie dłonią butelki z garnka z wrzątkiem, cycków jak kamienie, morza łez wylanego pod prysznicem bo mój pokarm szkodzi dziecku, wchodzenia po schodach z jebitną raną na siedmiu powłokach brzusznych. Myśli, że on zaraz umrze, a ja razem z nim. Totalnej paniki w ruchach i w głosie, kiedy dzwoni się na 112, a dziecko robi się fioletowe bo nie oddycha. Nie spania, a czuwania. Przez dni, tygodnie, miesiące. Kiedy po wszystkim noc w noc mózg odpala czerwoną, strażacką syrenę bo nie wolno spać, chociaż dziecko jest zaopiekowane. Rany na dłoniach, z których sączyła się krew.

Po drodze pochowaliśmy też moją najlepszą, jedyną w swoim rodzaju przyjaciółkę - kotkę. Do dziś przeżywam żałobę po niej i po tym, że nie poznała mojego syna.

A jak jest teraz? Każde dziecko jest fajne. ALE MOJE... Moje jest najwspanialsze. Moje jest najmądrzejsze, najbardziej rozumne, najukochańsze. Najładniejsze, przecież to oczywiste, że syn MoralneSalto jest najpiękniejszym bobasem na ziemi, prawda? Mówiłam, że nie odwali mi w macierzyństwie. Ha, ja byłam tego pewna! Odwaliło tak, że szkoda gadać. Synek śpi w egipskim jedwabiu, ma wszystko co najlepsze. Top mąż tej ziemi, czyli @underwear dzielnie sprawuje opiekę nad najwspanialszym istnieniem tego świata. A ja? Gdzieś między regresem snu 4 miesiące, a lękiem separacyjny 8 miesiąca jadę z tym koksem.

Czego mnie ten kawałek życia nauczył? Są rzeczy ważne i ważniejsze. Są maleńcy ludzie, przy których wszystko to ciul. Nawet pierwotne potrzeby takie jak głod, sen, bodźce z jakiejkolwiek innej kategorii, niż płacz dziecka to ciul. Że nie chce żadnych innych dzieci w swoim życiu. Że mój syn będzie jedynakiem bo taki cud zdarza się tylko raz.

Dzień dobry wszystkim na powrocie do normalności :smiley: Tęskniłam za wami.

Na zdjęciu dowód na to, że to wszystko to nie jest słodko-gorzki sen. Był maleńki, ale w 8 miesiącu życia już nie odstaje od rówieśników w żadnej kategorii. Może poza tym, że jest najlepszy, najbardziej... Ale to przecież wiadome, że mój jest naj.

Pokaż więcej komentarzy (50)

Gruba ryba

w Wiadomości Polska

51piorunów

ZBIÓRKOSTREAM NA FUNDACJE CANCER FIGHTERS WYRWAŁ SIĘ SPOD KONTROLI ORGANIZATORA

Nie wiem co tu napisać. O akcji dowiedziałem się dzięki @crs333, a to faktycznie epokowe wydarzenie internetowe którego nikt poza Nim nie próbował tutaj nagłośnić... YT'bowa zbiórka na fundacje pomagającą dzieciom chorym na raka WYMKNĘŁA SIĘ SPOD KONTROLI. 78 godzin temu była Doda i dobijali 5

Gruba ryba

w Hydepark

26piorunów

Wczoraj trafiłem na wpis w internecie gościa który przyłapał 9 letnią córkę na korzystaniu z AI i był to ciekawy punkt widzenia, z perspektywy kogoś kto nie ma jeszcze dzieci.

Dziewczyna min. pytała o to jak szybciej pływać itp. ale też jak przekonywać do czegoś rodziców, relacje z siostra i tego typu rzeczy.

A więc pytanie do tagu

"Czy uważasz że jesteś gotowy żeby powiedzieć dziecku jak korzystać z AI?"

Jak byś np zareagował gdyby twoje dziecko przyszło do ciebie z rysunkiem wygenerowanym promptem zamiast narysowanym kredkami? Albo wygenerowanym wierszykiem/piosenka?

AI niewątpliwie jest potężnym narzędziem, zwłaszcza do nauki ale też niesie bardzo dużo zagrożeń min plaga na partnerów AI czy też degradację kreatywności, wiarę w jego nieomylność (a potrafi niezłe bzdury zasadzić), czy jeszcze większa izolacja (bo po co masz z kimś rozmawiać o jego doświadczeniach jak możesz zapytać AI).

Czy uważasz że jesteś gotowy żeby powiedzieć dziecku jak korzystać z AI?

  • Tak28% (58 głosów)
  • Nie40% (83 głosy)
  • Sprawdzam33% (69 głosów)

210 głosów

Kosmonauta3piorunów

Obowiązkowo Harry Potter i komnata tajemnic do przeczytania: ponadczasowo opisana interakcja z inteligencją która nie wiadomo gdzie ma mózg 🙂

Osobistość1piorunów

Trochę offtop ale ciekawi mnie w sumie co z takich dzieci potem wyrośnie. W sensie chodzi mi jak od małego będą się wyręczać z wieloma zadaniami za pomocą AI tak jak tutaj ludzie podają w komentarzach. No bo już moje pokolenie było wyśmiewane, że jest głupie bo od małego wszystko już miało i że bez telefonu sobie nie poradzimy to co dopiero teraz xD.

Pokaż więcej komentarzy (37)

GURU

w Wiadomości Polska

6piorunów

Wzrost liczby dzieci w pieczy zastępczej. Rodziny spokrewnione wciąż głównym filarem systemu

W 2025 r. w pieczy zastępczej przebywało 78,3 tys. dzieci, o 1,3 proc. więcej niż w poprzednim roku – wynika z opublikowanych w czwartek danych GUS. 78 proc. dzieci przebywało w pieczy rodzinnej, a 22 proc. w pieczy instytucjonalnej. [...] Według danych GUS pod koniec 2025 r. w pieczy zastępczej

Fanatyk

w Hydepark

17piorunów

Pospieszyłem się (parę lat) z zakupem tego autka, ale dzieci zaczynają ogarniać. Marysia w sumie już wcześniej, ale teraz i Janek. Wymiana niektórych elementów zawieszenia na metalowe była dobrym pomysłem, bo cierpiały przy zderzeniach. Oczywiście nie jeżdżą z pełną prędkością, ale i tak jest ok. Niestety bateria utraciła pierwotną pojemność

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Filmy

22piorunów

i trochę

"Wielka podróż Bolka i Lolka"

Wczoraj siedziałem sam z dziećmi wieczorem i pojawił się temat, by coś obejrzeć w przed snem. Nie jestem zwolennikiem ładowania się "bajkami" przed spaniem. Postanowiłem wybrnąć tak, by zaproponować im coś w starym stylu, by kolory nie waliły w bani jak szalone, fabuła trzymała się kupy itd. Zaryzykowałem i sięgnąłem po "Wielką podróż Bolka i Lolka". Sam pamiętałem tę kreskówkę z dzieciństwa. Miałem ją nawet na kasecie video. Starszy syn już kiedyś ją oglądał i podobało mu się, postanowiliśmy więc zaprezentować ją młodszemu. No i... ta kreskówka sprzed lat świetnie się sprawdziła. Fajna fabuła, cały czas jest akcja, ale nic nie wali po gałach, bohaterowie mówią ładnym, wyraźnym i zrozumiałym językiem. Dykcja aktorów dubbingujących postacie jest bez zarzutu. Cała historia jest wciągająca i zabawna. Całości dopełniają bardzo udane piosenki. Dodatkowo porozmawialiśmy sobie o różnych kontynentach, krajach itd. Rewelacja. Polecam sprawdzić na własnych dzieciach. Dla mnie przy okazji był to bardzo miły powrót do dzieciństwa.

Lider8piorunów

@WatluszPierwszy

fabuła trzymała się kupy

No proszę Cię! A skąd Bolek i Lolek wzięli kasę na zagospodarowanie wyspy? Cały film w pytę, a na koniec taki error którego nie rozumiałem blisko 40 lat temu i nie rozumiem teraz :smiley:

A ogólnie daję filmowi 10/10 i słusznie film został wprowadzony jako jeden z pierwszych do Listy Polskiego Dziedzictwa Filmowego :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Hydepark

15piorunów

Młody obejrzał Delicious in Dungeon, i się mega wkręcił. Mżonka mu kupiła koszulkę i teraz codziennie ją ręcznie pierze i nosi, a ja mu wczoraj kupiłem Mangę, aby Sobie porównał, no i zrobił wstęp do Frieren. Wchłonął już obie od wczoraj xD

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w Drony

12piorunów

Znajomy się spytał, czy na urodzinach jego dzieciaka dałoby radę, żebym zrzucił jakichś np. żołnierzyków że spadochronami z drona., a dzieciaki by łapały. Niedawno kupiłem, więc odpowiedziałem mu, że się upewnię.

Upewniłem się, że nie ma szans w dostępnych mi kategoriach i komunikuję to znajomemu.

Tymczasem znajomy już się wypytał Chińczyka, żeby zważył zabawkowe żołnierzyki i jak się okazało, że jeden waży 7 gram, do tego spadochron też 7g, to już zdążył kupić i do mnie mówi, że to absolutnie żadnej krzywdy wyrządzić nie może, spadający powoli żołnierzyk z plastiku 7 gram, to waży mniej niż paczka zapałek.

W końcu przyjął do wiadomości, że nie chodzi o wagę i przepisy zabraniają zrzucać cokolwiek, nawet ulotki, a ja swoich uprawnień ryzykować zamiaru nie mam.

Dwa dni minęły i znajomy dzwoni, że w sumie to przecież może padać, wtedy dzieciaki by się w domu musiały gnieździć, więc jego chłopak chce zorganizować urodziny na sali gimnastycznej w szkole, byle byłby dron zrzucający żołnierzyki XD

(Wewnątrz budynków nie obowiązują przepisy dotyczące bezzałogowych statków powietrznych.)

Więc mam urządzenie do zrzucania ładunków: 40 zł w Chinach, waga z paskiem: 32g, trzeba teraz będzie potestować samo zrzucanie i ile tych żołnierzyków na raz się weźmie, czy spadochrony będą się otwierać itp. Wiem, że mniejszego drona do tego zadania to już trudno sobie wyobrazić, ale jak sądzę ten jakoś też da radę. Nie chcę mocno przekroczyć 100g ładunku wliczając w to akcesorium, więc zrzut będzie pewnie po pięć żołnierzyków na raz.

Znajomy pyta, czy byłaby opcja, żeby sobie dzieciaki polatały, frajda jest o tyle, że mam do niego gogle. Powiedziałem, że się zastanowię, ale na pewno jeśli już to umawiamy się tak, że jeśli cokolwiek byłoby uszkodzone chociaż minimalnie albo nawet tylko porysowane, to on kupuje mi nowe, a zepsute sobie zatrzymuje.

Na drona mam wykupioną u producenta wymianę na nowy w razie uszkodzenia za 110 zł, więc o niego się nie obawiam, bardziej o gogle, są więcej warte.

Zastanawiam się, czy nie zrobić dzieciakom jakiegoś testu w jakiejś grze, żeby wyeliminować totalnych narwańców. Np. w grze X (np. symulator drona na telefon) w trakcie imprezy muszą pokonać tor przeszkód w czasie Y minut, żeby móc polatać moim dronem. Te próby to byłaby dodatkową atrakcja. Oczywiście wcześniej dałbym znać o jaką grę chodzi, żeby sobie poćwiczyli.

Czy ktoś z Was latał na jakichś urodzinach dzieci? Co sądzicie o pozwalaniu na polatanie dronem? Na zewnątrz niemożliwe z uwagi na przepisy, ale w sali jak najbardziej legalne. Dzieciaki po 11 lat, więc już potrafią w razie potrzeby zachować ostrożność. Znajomemu ufam, ale dla pewności wyślę mu screeny z cenami nowych sprzętów i niech potwierdzi na piśmie, że zgadza się na takie ceny.

https://streamable.com/xdtqyg

Gruba ryba2piorunów

moge sie mylic, ale afaik w pomieszczeniach obowiazuja czesciowo takie przepisy jak na zewnatrz, a poza zrzucaniem, to jezeli dron ma kamerke i mozliwoskc transmisji live, to jest od 14. roku zycia i wymagaja ukonczenia tego kursu online, ale ja bym sie nie spinal, bo kto ma cie na tym zlapac i ukarac? i w sumie dlaczego ciebie, jak to kolega "pozyczyl" drona i pod jego opieka sa dzieciaki? chyba jakby cos poszlo bardzo nie tak (komus by sie stala krzywda) i by sie ktorys gowniak wysprzeglil i jakas madka by to zglosila na psiarnie.

zeby dronowi sie nic nie stalo to bym siedzial obok latajacego dzieciaka i trzymal palec na przycisku od emergency stop, drony upadek z tych kilku metrow przezywaja bez sladu. jak do neo mozesz sie polaczyc i z aparatury i telefonu na raz, to moze ma funkcje trainer, gdzie moglbys przejac stery w dowolnym momencie.

zeby dzieciakom nic sie nie stalo, to bym kazal im usiasc na jakims krzesle podczas latania, zeby wczuwajac sie nie wywalily sie na ryjek i rozbily gogli, a reszcie bym zalatwil jakas ochrone oczu, bo to jedyne co sobie moga trwale i powaznie uszkodzic. wyobrazam tez sobie jak beda biegac zeby zlapac zolnierzyka i patrzac w gore, biegnac w ten sam punkt zdeza sie baniami, ale kaski to moze byc przesada xD

ryzyka sa niezbyt powazne i malo prawdopodobne, wiec jak to dobrze rozegrasz, to na 100% nic zlego sie nie stanie, najgrozniejsze moga byc przewrazliwione matki i surowe prawo, nie wiem jak sie dobrze zna kolega z rodzicami dzieciakow, ale niech pogada moze z ojcami i uprzedzi o co chodzi

latanie po pustej sali moze byc malo interesujace na wiecej niz 3 minuty, rozwazylbym jakies baloniki z helem na dluzszych sznurkach zeby sobie latac wokol jakichs obiektow zawieszonych w powietrzu

nie wiem czy dzieciaki to jest jeszcze generacja fortnajta na plejstejszyn czy juz full on ipad kids, wiec cwiczenia na apce symulatorze moga miec sens tez jako obeznanie sie z koncepcja kontrolera

pozdro i powodzenia w zarazaniu mlodziezy pasja do zarabistego hobby!

Gruba ryba3piorunów

@Zwalisty 1. Robiłeś uprawnienie, wiec pewnie zdajesz sobie sprawę, ze w C0 masz zaraz latać nad skupiskami bądź w pobliżu zgromadzeń ludzi, do których dzieci bez wątpienia się zaliczają.

2. Fizyka. Nie wiem jak wysoka będzie ta hala, ale spadochrony muszą mieć czas, żeby się otworzyć, spuszczone z drona beda pchane podmuchem ze Śmigiel, dzięki czemu mogą łatwo zamienić się w pociski wystrzelone w grupę dzieci.

3. Oddanie kontrolera grupie rozentuzjazmowanych dzieciorow, wyrwanych z zabawy, które będą się przekrzykiwac i urządza nieformalny konkurs, kto wymyślił głupszy sposób na lot dobrej jest pomysłem złym samym w sobie. Dron nawet w najwolniejszym trybie na sporą drogę hamowania, to, ze będziesz w pobliżu i możesz wziąć kontroler w każdej chwili, nie znaczy że unikniesz wyrządzenia szkody. Jak juz chcesz, weź tego młodego od znajomego w inny dzień, wytlumacz mu wszystko, sam na sam, przeszkol i wtedy tak tylko jemu polatać gdzieś na otwartej przestrzeni.

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Rodzicielstwo

256piorunów

Życie to czasem zaskakuje.

Będzie większa chata, czwartego nie wykluczaliśmy, więc luzik. No jednak nie, bo naszym oczom pokazały się bliźniaki 😆

No tego to nie przewidziałem, będzie impreza na całego. Nie sądziłem, że będziemy aż tak wielodzietni 😛

Pokaż więcej komentarzy (39)

Osobistość

w Hydepark

165piorunów

InVitro podejście nr 2. Czemu jak człek chce mieć dziecko to nie może, a patolla mnoży się poprzez pączkowanie? :disappointed:

Gruba ryba8piorunów

@Ten_typ_sie_patrzy taki los cywilizowanych ludzi - nie wy pierwsi, nie ostatni.

Gdybyście po prostu pieprzyli się mając lat 20 kilka, bez wielkiego dumania o przyszłości i stresów codzienności, to wszystko byłoby gładko.

A pewnie jesteście po 30/40, dojechani karierą, przybici pogonią za dobrym życiem i z nawykiem stresowania się przyszłością.

W takich warunkach nie każdy organizm przyjmuje do wiadomości werbalizowana wolę posiadania potomstwa.

Na pocieszenie powiem, że pierwsze dziecko jakby zerwało licznik. Kolejne już przyjdzie łatwiej, tylko się nie możecie poddac

Pokaż więcej komentarzy (25)

Fanatyk

w Hydepark

28piorunów

trochę też i

Stało się. Radość w domu. Mój młodszy syn wymyślił sobie, że będziemy mieć na balkonie pszczoły. Kupiliśmy kokony jakoś w marcu. Ociepliło się, więc wystawaliśmy na balkon. Trzy tygodnie czekania i są. Zdjęcia niewyraźne bo zza szyby. Najpierw była jedna, później już trzy, cztery i poszło. Mamy murarki. Niech sobie żyją :smiley:

Fanatyk1piorunów

Ile ja juz domkow dla roznych dzikich zapylaczy/lataczy zrobilem. :slightly_smiling_face:

Co do murarek to natknalem sie na info, ze co jakis czas nalezy zmienic im lokale, zeby pasozyty (m.in. roztocza) ograniczyc.

Ja sie do tego nie potrafilem zastosowac, bo niby kiedy mialbym zrobic - albo juz zajete, albo jeszcze zajete maja lokale - a nie chce im w zimie robic trzesienia domku - co moze byc smiertelne dla larw, ktore zostana odsuniete od zgromadzonych zapasow.

Domki z trzciny

Domki z nawiercanych (jak na obrazku powyzej) pni

Domki z gliny

nawet z polamanych plastikowych rurek (od namiotu? nie pamietam)

Wszystkie znalazly swoich mieszkancow.

Jedyne co boli to czasem jak rolnik na polu w poblizu zrobi oprysk w srodku dnia i... nie ma zywej istoty - kwartal, pol roku mija i zycie wraca.

Pokaż więcej komentarzy (3)