WeathervaxAutorytet
52piorunów
Ale to jest zarąbisty film 👍
ten Fortuna to strasznie do Stallone'a podobny
WeathervaxAutorytet
52piorunów
Ale to jest zarąbisty film 👍
ten Fortuna to strasznie do Stallone'a podobny
tomwolfGruba ryba
4piorunówMam taki zwyczaj, że jak jest bardzo gorąco (w UK już któryś tam tydziń ani kropli deszczu i temperatury powyżej 30*), to włączam sobie "Do The Right Thing" Spikee'a Lee.
No uwielbiam!
https://www.cda.pl/video/148112086f
TyGrySSekFanatyk
14piorunów767 + 1 = 768
Tytuł: Mikan Enikki
Rok produkcji: 1992
Kategoria: Anime
Reżyseria: Noboru Ishiguro
Liczba odcinków 31+1 Special
Ocena: 8/10
Przygody kota o imieniu Mikan. Umie mówić, czytać i pisać niczym człowiek. Mikan prowadzi też pamiętnik ilustrowany, pije sake lub wino.
Jedyne czego brakuje to zakończenia - nie wiem jak można tak zakończyć jakikolwiek serial.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

https://vider.info/dir/+dn5ee8vm bez odcinka specjalnego może i dobrze bo ch⁎⁎⁎wy lektor tam był
walus002Fanatyk
5piorunówTa jesień szykuje się w kwestii kultury masowej wyjątkowo dobrze :smiley:

@walus002 nie podoba mi się to pompowanie Shani w imię hurr durr silna kobieta feminizmu
Poczekam aż będzie w sklepach torrentowych to kupie.
radziolGURU
26piorunów
@radziol Czy ja jestem jedyny który słyszy tam w tle "LSD LSD" ( ͡° ͜ʖ ͡°)?
szatkus-7Sum
2piorunówYour Highness
@szatkus-7 New Kids Turbo
Cori01Osobistość
49piorunówOBSESJA - historia friendzona
Ostatnio glosnio jest o tym filmie i wcale mnie to nie dziwi. Ludzie lubią filmy, nie tylko te, które są dobrze zrobione i poprawne pod względem estetycznym ale również te które zadają trudne pytania.
Uważam, że ten film zadaje kilka takich pytań, ale najbardziej ten, który porusza wszystkich jest pytanie "czy można zmusić kogoś do miłości?".
Zawsze miałam pewien rodzaj niechęci, szczególnie do koleżanek, które rozkochiwaly w sobie chłopaków, dla czystej zabawy, nie widząc w tym żadnych konsekwencji.
W tym filmie jest podobnie. Niki ma świadomość tego, że Bear jest w niej zakochany, ale nazywa to Friendzonem i nic więcej z tym nie robi. Wysyła mu sprzeczne sygnały, które doprowadzają go do pewnego rodzaju obsesji i niedoscignionego wyobrażenia o jej osobie, jako ideału, który tylko istnieje w jego głowie.
Każdy chyba widział takie relacje, albo sam je doświadczył. Nie mówię o takich w których ktoś otwarcie mówił "nic z tego nie będzie, lubię cię tylko jako przyjaciela", a ta osoba dalej brnie w swoje uczucia bo wtedy ma już świadomość swojej sytuacji i robi to na własną odpowiedzialność. Mówię o takich, gdzie ktoś czerpie korzyści z tego, że trzyma kogoś w wiecznym zauroczeniu i nie pozwala się poznać, nie daje siebie, trzyma na bezpieczny dystans tak, żeby właśnie ciągle komuś robić złudną nadzieję.
Najczęściej takie przypadki dotyczą nastolatków i właśnie w takich latach dostrzegałam tego typu relacje. Wtedy jeszcze dzieci uczą się uczuć i odpowiedzialności. W tym przypadku mamy młodych dorosłych i dwójkę znajomych, którzy właśnie tkwią w takim zawieszeniu.
Pytanie kto jest winny? Koles który wpadł w obsesję na punkcie, kogoś kogo tak naprawdę dobrze nie znał czy dziewczyny, która miała świadomość uczuć swojego przyjaciela, ale nie stawiała wyraźniej granicy?
Dlatego ten film jest na tyle głośny bo właśnie odpowiedź na to pytanie nie jest prosta i ciężko przyjąć czyjąś stronę.

@Cori01 Zacząłem oglądać ten film, ale tak mnie zmęczył że przerwałem. Może do niego wrócę. Jak coś to skończyłem na imprezie u tego jego kumpla.
Ale ja mam trochę inną interpretacje wydarzeń w tym filmie. Nikki sama żywiła uczucia do Beara, ale bała ujawniała się z nimi i wysyłała sygnały:
* rozmowa w samochodzie o pragnieniu przeżycia miłości,
* wspomnienie że tylko on nie jest totalnym debilem i może z nim porozmawiać o wszystkim,
* dopytywanie o jego uczucia wobec ich wspólnej koleżanki (jakby nie chciała wchodzić między nich),
* mówienie że gdyby ona się w kimś podkochiwała to nie dała by po sobie poznać,
* i wszystko w atmosferze tego że ona niedługo wyjedzie (to akurat trochę toksyczne zmuszanie go do czegoś pod presją czasu).
A na sam koniec kiedy powyższe nie odniosły efektu to zapytała go wprost i dodając że to naprawdę dobry moment żeby coś powiedział. To wszystko spowodowało że moim zdaniem Nikki też żywiła wobec niego uczucie, ale szukała jakiegoś potwierdzenie u niego, albo chciała żeby on wykonał pierwszy krok i jej to powiedział.
Wydawało mi się że właśnie to miała być siła tego filmu, że w sumie oboje mieli to co chcieli na wyciągnięcie reki, ale jedna decyzja głównego bohatera przerodziła to w koszmar.
@brain tylko tutaj nie zapominaj o jednej kwestii, mianowicie że Nikki była w on and off fwb z najlepszym kumplem Beara i oboje ukrywali ten fakt, raczej przed Bearem, niż przed światem (w końcu Sarah wiedziała). W tym kontekście nie ma pewności, czy jej rozmowa z Bearem przed tym, jak złamał One Wish Willow, to wyraz rodzącej się sympatii do niego i delikatna próba wybadania terenu, próba poderwania najlepszego kumpla kochanka mająca na celu wzbudzenie w tym ostatnim zazdrości, czy może miał to być wstęp do rozmowy "wiem, że ci się podobam, ale przykro mi, nie masz szans".
@Telezajaczek Ok, jakoś nie załapałem tej kwestii z jego kumplem. A to rzeczywiście. choć nie wyklucza ostatecznie wersji z dobrymi zamiarami i uczuciem Nikki, to jednak mocno ją osłabia.
@brain dla mnie właśnie to typowe zagrywki osoby, która wie że ma kogoś pod swoją kontrolą. Myślę, że jak laski gadają o chłopakach to nie mówią sobie o swoim crashu, że "traktuje go jak młodszego brata". często też właśnie jest to standardowy tekst dziewczyny do swojego "przyjaciela " jak z memów. "Jesteś taki fajny, chciałabym mieć takiego chłopaka jak ty", a kiedy ten przyjaciel wyznaje miłość to ona wtedy mówi "sry jesteśmy tylko przyjaciółmi". Dialog w którym powiedziała, żeby wyznał coś jeżeli chce jej coś powiedzieć, może właśnie był tym, że chciała postawić granicę jeżeli ten by wyznał jej uczucia jak dla mnie był to drobny przejaw wyrzutów sumienia z powodu trzymania go w frendzonie. Zresztą w filmie jak Niki odzyskiwała na chwilę świadomość mówiła, że nie kocha Beara.
"500 dni miłości" i scena wyjęta z kontekstu, pn.
"Gdy wreszcie przeleciałeś Zoey Deschanel która od x*t trzymała Cię w friendzone"
To zawsze moje pierwsze skojarzenie z tą tematyką w filmie.
500 Days Of Summer - You Make My Dreams - HDAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTubeMahjongOsobistość
32piorunów765 + 1 = 766
Tytuł: Projekt Hail Mary
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Sci-Fi
Reżyseria: Phil Lord, Christopher Miller
Czas trwania: 2h 36m
Ocena: 7/10
Książka była infantylna, ale ciekawa i film jest jeszcze bardziej infantylny, ale nieco mniej ciekawy.
Ogólnie to raczej bardzo bezpieczne SF o sile przyjaźni, mamy tu też survival w kosmosie oraz genezę podróży przez odzyskiwane wspomnienia bohatera. Te trzy wątki razem splątane dają nawet niezły wynik, a jednak ostatecznie oprócz ładnych obrazków nie ma tam nic więcej.
Sprawnie skonstruowane dobre kino, dające zabawę i emocje. Można wyjść kontent z kina.
Ale w moim przypadku, tam gdzie kończy się "dam +1 bo to SF", zaczynają się wymagania i Hail Mary połechtała moje uwielbienie do gatunku i pozostawiło dalej głodną. Co niby nie jest złe, ale z drugiej strony czy to popchnie produkcję kina SF do przodu?
To dalej gatunek niszowy, kompletnie zjedzony przez kino wysokobudżetowe. W tym przypadku i tak z książki więcej by się nie wyciągnęło, bo to zaledwie prosta historia o wielkiej przyjaźni, tyle że w kosmosie.
No ale i takie kino rozrywkowe SF jest potrzebne, żeby popatrzeć na dobrze zrobiony film i miłe kosmiczne obrazki.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

@Mahjong u mnie to takie połączenie Interstellara, Marsjanina oraz kina familijnego. Przyjemnie się oglądało. Nic bardzo wybitnego, ale przyjemnego. Za to dzięki niemu poznałem tę nutę i się w niej zakochałem.
Kris Kristofferson - Sunday morning coming down:
https://www.youtube.com/watch?v=vbqGWTxwZEA
Kris Kristofferson - Sunday morning coming down (1970)Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube@Mahjong odkąd przeczytałam "Artemis" Andy Weir jest moim wrogiem, zagrożeniem egzystencjalnym dla gatunku sci-fi. Zabranie gatunkowi wszystkiego co kocham, zrobienie pustej fabuły w której się rzeczy dzieją. Z drugiej strony Ryan Gosling kurdeee 😁
TyGrySSekFanatyk
22piorunów763 + 1 = 764
Tytuł: Bałkany
Rok produkcji: 1936
Kategoria: Thriller
Reżyseria: Alfred Hitchcock
Obsada: John Gielgud, Madeleine Carroll, László Löwenstein
Czas trwania: 1h 26min
Ocena: 7/10
Brytyjski pisarz otrzymuje zadanie zlikwidowania niemieckiego agenta.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

ostrynacienkimGruba ryba
29piorunów762 + 1 = 763
Tytuł: Project Hail Mary
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Familijny / Komedia
Reżyseria: Phil Lord, Christopher Miller
Czas trwania: 156 min
Ocena: 5/10
Dobrze ze nie poszedłem na to do kina. Zaletą filmu jest to że obejrze go jeszcze raz z cóką - ot takie uwczesne IT. Poza tym mehh kino rozrywkowo familijne.

@ostrynacienkim po calym tym hajpie mnie też zawiódł. Dałem uczciwie 6/10. Książka za to była przyzwoita.
@ostrynacienkim współczesne*
Albo w drugą stronę: "ET to takie ówczesne Hail Mary".
cyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
13piorunów761 + 1 = 762
Tytuł: Obsession
Rok produkcji: 2025
Kategoria: Horror
Reżyseria: Curry Barker
Czas trwania: 1h 48m
Ocena: 6/10
Uwaga, spoilery.
Mam wrażenie, że kolejny raz dałem się oszukać powszechnym zachwytom, co miało już miejsce w przypadku zeszłorocznego „Together”. I to nie jest tak, że uparcie na siłę chcę płynąć pod prąd. Po prostu nie dałem się tej obsesji.
W „Obsesji” doceniam świetną grę aktorską Inde Navarrette, która wychodzi przed szereg i nie tylko dlatego, że scen z nią jest najwięcej. Jednak potrzeba talentu i umiejętności, żeby praktycznie samemu pociągnąć cały film.
Doceniam też różne wskazówki i smaczki, jak zdjęcie zrobione przez Nikki i podpisane „not me” czy chwile przebudzenia, gdy widzi swoje odbicie. To film, który pod tym względem warto obejrzeć drugi raz, żeby wyłapywać takie rzeczy.
Jednakże w pewnym momencie zostałem zbity z tropu i zamiast śledzić fabułę, zacząłem się zastanawiać nad jej zachowaniem w stosunku do martwego kota Beara. Nie do końca podanie kota w formie kanapki zgadza mi się z portretem osoby, która ma obsesję na punkcie ukochanej osoby. Bardziej bym się skłaniał do opinii, że Nikki powinna wymazać kota z życia Beara, żeby tylko ona była przez niego kochana. Takie odcięcie od znajomych i rodziny to dość typowe zachowanie.
Nie zaskoczyły mnie też zwroty fabularne, które były oczywiste. Chociażby podczas imprezy było widać, że jak główny bohater weźmie klocek, to za wyzwanie będzie miał pocałować osobę siedzącą po jego lewej stronie. A tam oczywiście siedziała podkochująca się w nim Sarah, o czym Nikki bardzo dobrze wiedziała. Podobnie w przypadku sceny w samochodzie. Wiedziałem, że podczas rozmowy Beara z Sarah nagle przybiegnie Nikki, która ją zaatakuje.
Nie uważam, żeby to był zły film, jednakże nie uważam też, żeby był aż tak dobry, jak ludzie go oceniają. Jest niezły dzięki bardzo dobrze zagranej Nikki i pomysłowi na fabułę. Można interpretować postać Nikki jako osobę w toksycznym związku, z którego nie może się wydostać, ponieważ jest uzależniona od swojego partnera. Gdy znajomi martwią się jej dziwnym zachowaniem, Bear mówi, że spokojnie, ona po prostu przeżywa teraz trudny okres, umierający ojciec i tak dalej. Trochę przypomina mi to „Dom dobry”, tylko „Obsesja” przez sugestię opętania nie jest tak straszna.

Film na raz i tyle ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯
DeykunLider
4piorunów
@Deykun Olivka :heart_eyes:
SzubiDubiDUAutorytet
11piorunówJednym z moich ulubionych filmów gangstersko-mafijnych jest "Beema" ( "Бумер" ).
Czterech drobnych cwaniaczków podpadło mafii i policji, przez to uciekają z Moskwy na prowincję kradzioną beemką. Niesamowicie wygląda ta E38 jadąc przez obsrane i zabite dechami wioski. Jeszcze te dziurawe drogi, po których musi się tłuc beema. No po prostu top 10 filmów gangsterskich dla mnie.
https://www.youtube.com/watch?v=ibmP3bkL41g
#motoryzacja #filmy #kino

@SzubiDubiDU czy to ruski Nieustraszony?
mertiOsobistość
13piorunówRocky kończy dziś 80 lat
Wszystkiego najlepszego :birthday:

lukmarGruba ryba
16piorunów760 + 1 = 761
Tytuł: Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Sci-Fi
Reżyseria: Jon Favreau
Czas trwania: 2h 12m
Ocena: 6/10
No i jak zwykle kluczem do życiowej satysfakcji okazały się niskie oczekiwania.
Po pierwszych kilku recenzjach uznałem że bez żalu mogę sobie nowego Mando odpuścić. Serial z każdym odcinkiem podobał mi się coraz mniej, a w filmie miało być więcej tego samego, sklejonego naprędce w kinowy format.
I nawet jesli tak było - to nie mogę powiedzieć że nie wyszedłem z kina zadowolony.
Pierwsze na co muszę zwrócić uwagę to to, że ten film jest zwyczajnie bardzo ładny. Możliwe, że to magia dużego ekranu, ale co chwila widziałem kadry, które z chęcią widziałbym u siebie na tapecie.
Druga rzecz, która w tym filmie moim zdaniem zadziałała, to że Grogu - który moim zdaniem powininen był zniknąć z historii Din Djarina na koniec drugiego sezonu - w końcu ma jakąś sprawczość i nie jest niekończącym się questem na chronienie NPCa przed śmiercią.
Po trzecie - jednym z głównych zarzutów jakie widziałem względem nowego Mando, było to że fabuła to tak naprawdę 3 odcinki serialu sklejone ze sobą żeby pasowało do filmu. Szczerze mówiąc nie odczuwałem tego za bardzo. Filmy Gwiezdznych Wojen mają to do siebie że skaczą między lokacjami i nie była to moim zdaniem wyraźna wada tego filmu. Są wyraźne trzy akty, ale moim zdaniem bardzo spójne.
No i elokwentny Hutt wypowiadajacy się przyjemnym dla ucha głosem - super. Moim zdaniem jedna z najbardziej sympatycznych postaci wprowadzonych ostatnimi czasy do Gwiezdnych Wojen. Mam nadzieję że zobaczymy go w przyszłości więcej.
Niemniej, ilość dziur w logice nie pozawala mi na danie wyższej oceny niż 6. Co chwila łapałem się na myślach w stylu "ok, ale skąd on się tam wział" albo "czemu zrobił X, skoro mógł od razu zrobić Y".
PS. Ostatecznie na film poszedłem bo żona chciała "bo Grogu". Czyli strategia Disney'a niestety działa xD
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Czyli zrobili takiego jakby filmowego wiedźmina sklejonego z serialowych scen? 😆
@NiebieskiSzpadelNihilizmu nope, zupełnie oddzielna historia, dziejąca się po wydarzeniach z serialu.
boogieLider
19piorunów758 + 1 = 759
Tytuł: Disclosure Day (Dzień objawienia)
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Sci-Fi / Przygodowy
Reżyseria: Steven Spielberg
Czas trwania: 2h 25min
Ocena: 8/10
Kiedy Steven Spielberg zabiera się za tematykę pozaziemską, kino wstrzymuje oddech. Po latach wyczekiwania reżyser w końcu domknął swoją nieoficjalną „kosmiczną trylogię”. I choć Disclosure Day fabularnie nie łączy się bezpośrednio z Bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia ani E.T., to duchowy spadkobierca tych arcydzieł. Oglądając ten film, nic nie stoi na przeszkodzie, by uznać, że wszystkie te historie dzieją się w tym samym uniwersum. To kino stworzone z myślą o wielkim ekranie – nostalgiczny powrót do korzeni, który potrafi bez reszty zauroczyć, o ile damy się porwać tej specyficznej spielbergowskiej magii.
Disclosure Day to kwintesencja stylu Spielberga. Z jednej strony dostajemy mnóstwo akcji, dynamiczne pościgi samochodowe i sceny komiczne, z drugiej – film pozostaje produkcją rdzennie rodzinną (kategoria 12A w UK). Co ciekawe i niezwykle odświeżające: w całym filmie pełnym napięcia... nie uświadczymy ani jednego trupa, a bohaterowie ani razu nie wypowiadają słowa „alien”.
Aktorsko projekt broni się znakomicie. Emily Blunt i Colman Domingo magnetyzują na ekranie, tworząc wyraziste, zapadające w pamięć kreacje. Odrobinę słabiej, choć wciąż bardzo pozytywnie, wypadają Josh O'Connor oraz Colin Firth. Całość spaja muzyka Johna Williamsa, który „znowu to zrobił” – jego ścieżka dźwiękowa, choć momentami mocno skręca w stylistykę znaną z Gwiezdnych Wojen, idealnie buduje podniosły i przygodowy klimat.
Nie da się jednak ukryć, że film ma bardzo specyficzną konstrukcję. Część scen wygląda tak, jakby została żywcem wyjęta z kina lat 90. Dla jednych będzie to uroczy powrót do przeszłości, dla innych – lekki archaizm. Mój syn celnie zauważył po seansie, że tę historię mógłby nakręcić Denis Villeneuve (którego Nowy początek uwielbiamy), aby nadać całości bardziej mroczny, poważny i surowy ton. I faktycznie – Spielberg momentami uderza w nieco mroczniejsze tony, ale ostatecznie to wciąż film rodzinny. To nie jest ciężkie science-fiction typu Arrival czy naukowe Interstellar. Na ten film idzie się do kina po czyste emocje i magię, dokładnie tak jak kiedyś na E.T.
Największym mankamentem produkcji, do którego po prostu trzeba się przyczepić, są zaskakująco słabe efekty specjalne. Z jakiegoś powodu kluczową rolę w fabule odgrywają zwierzęta. Niestety, zamiast zachwytu, wywołują one lekki zgrzyt zębów. Wszystkie stworzenia to bardzo słabe CGI – sztuczność bije po oczach tak mocno, że widać to bez okularów z końca sali kinowej, nawet przy wadzie wzroku -2.
Disclosure Day to film, który z pewnością podzieli widzów. Osoby szukające twardego, nowoczesnego science-fiction mogą poczuć się zawiedzione i ocenić go znacznie niżej. Jeśli jednak, tak jak ja, jesteście absolutnymi fanami spielbergowskiego klimatu, będziecie się bawić wybornie. Jako zadeklarowany miłośnik takich historii, przymykam oko na niedociągnięcia CGI i z czystym sumieniem wystawiam wysoką notę. To piękny, nostalgiczny list miłosny do klasyki kina o kosmitach.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

2/10, film robi z widza idiotę praktycznie co chwilę. Nie spodziewałem się niczego a i tak się zawiodłem
@Pouek a coś konkretniej?
1. Turbodildo które służy do wszystkiego i niczego, w zależności jak dramatyczna ma być dana scena.
2. Scena z płotem xD
3. Scena z Emily Blunt wychodzącą sobie z bazy złoli tak o
4. Scena z histeryzującą Emily Blunt która w kolejnym ujęciu zamienia się w slapstickową scenę akcji?
5. Cały wątek religijny który miał potencjał ale zostaje ucięty nożem i już nie wraca do końca filmu.
6. Pomagier badassa który obraża się w finale i wychodzi xD
7. W ogóle finał filmu jest durny i głupi. Na moim seansie ktoś na sali po prostu wstał i wyszedł.
8. Trzecia wojna światowa nie wybucha bo wszyscy na świecie oglądają lokalną amerykańską tv na smartfonach xD. Wgl to kolejny wątek z dupy który pojawia się tylko po to żeby można było zrobić "awww"
To tak na szybko, takich durnot i głupotek jest znacznie więcej. Ja wiem że to Spielberg, ale film nie wie czym chce być, nie ma swojej tożsamości. Nagromadzenie wątków z których nic nie wynika jest tak wielkie, że nie da się go traktować poważnie. Jedyny jasny punkt to Emily Blunt - świetnie wygrała rolę irytującej wariatki, no i zdjęcia może jeszcze. Cała reszta - kanał. Jako widz nie mający wielkich sentymentów do Spielberga tylko chcący obejrzeć dobry film uważam że straciłem czas.
@boogie to jest znacznie lepszy film o ufo i znacznie krótszy przy okazji 😛
https://9gag.com/gag/apROXBM
Just a moment...9gag@Pouek widziałem :slightly_smiling_face:
@Pouek poszedłeś do kina na film rodzinny i masz problem z faktem, że był to film rodzinny :slightly_smiling_face: Masz do tego prawo, choć trochę dziwi. Czy podobnie byś ocenił ET lub Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia?
@boogie oj, nazwanie thrillera sci fi ze scenami obrazowej przemocy "familijnym" to jednak spore nadużycie :kissing:
@Pouek to jest 12A w UK :) A to znaczy, że dla dzieci z rodzicami. Film jest nieco mroczny (ET też momentami taki jest), ale raczej to nie thriller :)
@boogie nawet jeśli przyjmiemy tę optykę, to nadal - film familijny nie musi być naszpikowany głupotami które wytrącają z nastroju. Może to laurka dla fandomu, wtedy ok. Ale nie będąc fanem twórczości Spielberga nie uważam żeby Dzień Objawienia mnie zabawił, rozerwał czy cokolwiek wniósł. Męczący, głupi i za długi film, sorki ¯\\(ツ)/¯
@Pouek nie musisz przepraszać, nie ja nazywam się Spielberg. Poza tym, to właśnie on powinien przepraszać Ciebie :)
DeykunLider
66piorunów
Historically accurate... W Odysei? :grinning:
Ostatnio kumpel mi uszy gwałcił achami i ochami o poprawności historycznej tego filmu, aż zapytałem się jak powinni zaprezentować Atene w jej postaci? Jako faceta? Dzieciaka - pasterza? A jeśli w snach byłaby czarna to czy byłoby to zgodne z historyczną poprawnością? Nie wiem, bo się obraził.
To trochę jak pierdolenie o czarnych elfach w pierścieniach władzy, że są niewiarygodni i niezgodni z rzeczywistością xD
@sireplama fakt, co innego jak mówi się o "materiale źródłowym" :nerd_face:
WhoresbaneFanatyk
4piorunówWychodzi na to, że z trzeciego sezonu robią film!

To że będzie film to już było wiadomo od dawna z przecieków. Na ten moment aktualny ich stan, to że film będzie pomostem pomiędzy 2 a 3 sezonem który ma wyjść po filmie. I film ma obejmować jeden Arc z manhwy.
@Catharsis Nie do końca. Na końcu trailera widnieje napis Solo Leveling S3: The Movie.
Sam trailer wskazuje na arc powrotu do Podwójnego Lochu, a do tego jeszcze kawałek, wpierw Gildia Ahjin i chyba Loch z Liszem/Szkoła Jin-Ah
@Whoresbane Pisząc sezon 3 miałem na myśli tylko jego kolejność a nie że tak się będzie nazywać.
Generalnie i tak sobie raczej poczekamy skoro nie mają nawet skrawka animacji do pokazania oraz daty premiery.
TyGrySSekFanatyk
21piorunów756 + 1 = 757
Tytuł: Okno na podwórze
Rok produkcji: 1954
Kategoria: Dreszczowiec / Psychologiczny
Obsada: James Stewart, Grace Kelly, Thelma Ritter, Wendell Corey, Alfred Hitchcock
Reżyseria: Alfred Hitchcock
Czas trwania: 1h 52min
Uwięziony na wózku inwalidzkim fotograf obserwuje przez okno sąsiadów. Jednego z nich podejrzewa o zabójstwo żony.
Patrzyłem na niego a nie widziałem :smiley:
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

@TyGrySSek ocenę zjadło
@Telezajaczek chuj edytować nie mogę 8/10
ShagwestGruba ryba
7piorunówNa #supergirl byłem. Ludzie kochani, jaki ten film jest nudny. Fajne postacie, nawet fajny klimat, ale intryga, tempo i w ogóle jakość scenariusza jest taka, że walczyłem by nie zasnąć. A ogólnie lubię popcorniaki.
Doniesienia mówią, że Gunn z wytwórnią mocno wpieprzyli się reżyserowi w jego wizję. Cóż, wygląda na to, że doświadczenie w pisaniu i reżyserowaniu dobrych blockbusterów nie wystarcza do zarządzania całą franczyzą. Miało być inaczej, a wyszło jak zwykle.
Oczywiście i tak lepsze niż wszystko, co dla DC nakręcił Snyder, żeby nie było.
Miało być inaczej
No nie miało być - dokładnie to zapowiadano i to dostałeś. A ludzie i tak pójdą i kupią bilety, więc zostanie nakręcony kolejny taki gniot.
@Nemrod Nie miało.
@Shagwest Wg. producenta oczywiście nie - oni przecież nigdy nie zapowiadają, że nakręcili gniota i nie warto na to iść xD
O tym, że ten film to będzie porażka słyszę już od 3 miesięcy. Od tygodnia już można usłyszeć od tych, którzy go widzieli w finalnej wersji ¯\\(ツ)/¯
Tu masz jeszcze z końca 2025
https://youtu.be/82uw8W_IQMo
Supergirl - More Superhero Slop?Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube@Nemrod Ja jestem jeszcze z tego pokolenia, które samo ogląda filmy i gra w gry. Nie potrzebuję oglądać recenzji internetowych frustratów (trzy miesiące przed premierą), by wiedzieć, jaką powinienem mieć opinię.
Poza tym mam Unlimited, dla mnie taki seans wtopa to tylko koszt transportu swojej osoby do kina 😛
@Shagwest On tylko zapowiadał jaki prawdopodobnie będzie (jaki jest to nagrał kilka dni temu). Było to oparte na trailerach, no-name scenarzystce, wypowiedziach twórców i doniesieniach prasowych (np. że film miał wiele dogrywek i wielokrotnie zmieniano m.in. zakończenia - to zwykle nie wróży dobrze).
Jak widać: nie pomylił się. Więc czasem recenzje miewają sens. Oczywiście można to olać i potem narzekać, że miało być inaczej.
Problem jest taki, że sam napisałeś recenzję. I teraz pytanie po co? Kto potrzebuje czytać "recenzje internetowych frustratów"?
@Nemrod Ale to Ty się przyczepiłeś do mojego "miało być inaczej" w kontekście tego, że gość od sukcesów MCU (zarówno reżyserskich, jak i nieoficjalnego doradzania w sprawie całej franczyzy) objął dowodzenie nad warstwą artystyczną. Miało być to lepiej zarządzane, miało się skończyć to wpieprzanie się wytwórni.
Ja jestem tylko nonejmem piszącym opinię na portalu, którą przeczyta 5 osób. Nie porównuj mnie do typów, którzy muszą robić zasięgi, bo z tego żyją :grinning:
@Shagwest Z mojej perspektywy jest nawet odwrotnie: ty sobie możesz tu napisać co chcesz, możesz to wychwalać pod niebiosa, najwyżej ktoś się nabierze. A tamten nie może, bo szybko spadnie z rowerka, jeśli się okaże, że się sprzedał lub że jest hejterem. Gość potrafi też docenić dobre filmy.
I widział znowu te same błędy, które ostatnio w Hollywood są na porządku dziennym i je punktował w miarę, kiedy się pojawiały (o czym pisałem: doniesienia prasowe, trailery, no-name scenarzystka, wypowiedzi). I najwyraźniej się nie pomylił - dlatego właśnie ma miliony wyświetleń i 2,5 mln subskrybentów.