Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#filozofia

Autorytet

w Hydepark

39piorunów

Jeśli natomiast chodzi o samego Trumpa to napisze o nim jedynie to co już napisałem kilkanaście dni temu na wykopie.

Trump ucieleśnia idealnie to czym jest amerykańskie społeczeństwo w dobie postmodernizmu. Jest narcystyczny, zakłamany, socjopatyczny, płytki, impulsywny, infantylny i całkowicie skupiony na sobie. To nie człowiek tylko chodząca symulakra która jest całkowicie pusta w środku i pozbawiona realnej treści. Ogólnie to uważam, że Christopher Lasch całkiem trafnie opisał, że amerykanie i cały zachód jest przesiąknięty kulturą narcyzmu. Widzę to zarówno po prawej jak i po lewej stronie. Cała masa jednostek odczuwa dziś egzystencjalną pustkę, a jednocześnie próbują oni z tym walczyć uczestnicząc w kulcie konsumpcji i pragnienia zdobywania atencji. On jako medialna gwiazda, populista i bogacz przywiązany do luksusów jest uosobieniem dzisiejszych czasów i perfekcyjnym produktem późnego kapitalizmu.

     

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Hydepark

3piorunów

Duch cywilizacji USA której nie utożsamiam z cywilizacją Europejską jest infantylny. To wciąż młoda i wyjątkowo niedojrzała cywilizacja co widać po ich kulturze. Duch cywilizacji rosyjskiej jest martwy. Ludzi tam dopadł skrajny marazm i nihilizm. Naród rosyjski nie ma poczucia żadnej sprawczości, a elity rosyjskie też mają zwykłych ludzi gdzieś. Nacjonalizm i konserwatyzm jest tam tylko na pokaz i imponuje to jedynie zachodniej prawicy typu konfederacja. Duch cywilizacji chińskiej jest skostniały. To bardzo stara cywilizacja która już wiele przeszła. Pozostało im jednak umiłowanie do biurokracji i silnej władzy. Zwykły człowiek jest tam bardziej trybikiem w wielkiej maszynie niż niezależnym indywiduum i tak zresztą jest wychowywany. Do tego ciągle trzymają się socjalistycznej terminologii choć już dawno odeszli od ideałów marksistowskich. Japoński duch jest za to zdegenerowany i mocno zamerykanizowany. Akt samobójstwa Mishimy choć piękny to ostatecznie nic nie dał. Cywilizacja arabska jest rozczłonkowana i skonfliktowana. Długo jeszcze minie zanim jakiś kraj tam wyłoni się jako przodujące mocarstwo. Cywilizacja Hinduska jest obecnie w takiej kondycji, że połowa tamtejszej populacji wciąż wydala swoje ekskrementy na ulicy. Skłamałbym jednak gdybym powiedział, że ten kraj nie ma dużego, historycznego dziedzictwa kulturowego i potencjału by osiągnąć olbrzymi wzrost gospodarczy i technologiczny w nadchodzących latach.  Cywilizacja latynoamerykańska to dla mnie spora niewiadoma. Panuje tam bieda i spora przestępczość, ale też ich potencjał jest tłumiony przez USA.

Cywilizacja Europejska jest z kolei słaba. Choć panuje tutaj dobrobyt to w razie wojny nikt nie miałby odwagi go bronić co pokazują same statystyki. Zbyt duże przywiązanie do dóbr materialnych osłabia ducha. Osobiście jestem zdania, że takie chętne przyjmowanie przedstawicieli innych kultur świadczy jedynie o słabym poczuciu tożsamości przedstawicieli cywilizacji Europejskiej. Silna kultura nie musi czerpać wzorców z innych cywilizacji. Gdy jednak rodzime kulturowe wzorce tracą swoją moc oddziaływania to wtedy poszukuje się inspiracji poza jej obrębem. Stąd według mnie zrodziła się idea multikulturalizmu i motyw ubogacenia kulturowego. Według mnie Spengler miał jednak racje i czeka nas coraz bardziej zmierzch tej cywilizacji.

Osobistość0piorunów

Wszystko fajnie, ale:
>Duch cywilizacji USA [...] jest infantylny.
Ale dalej nie napisałeś czy jest tam dobrze czy nie.
Bo UE nie potrafi stworzyć takiej samej tożsamości co amerykańska, a tego bodajże wizję integracji UEpragną takie wytwory jak Gazeta Wyborcza.

Kultura Europejska? A co to jest? Znam kultury poszczególnych krajów.

>Zbyt duże przywiązanie do dóbr materialnych osłabia ducha
W tej całej kulturze subskrypcji i nie posiadania niczego?
IMHO, każdy człowiek powinien mieć gwarancję solidnej fundacji w postaci posiadanie własnego kawałka ziemi a w nim domu / mieszkania. To nie jest dużo, a istotne. Posiadanie takich dóbr zachęca do bronienia kraju.

EDIT: O obronie kraju Mannerheim dużo powiadał. Daj dobre warunki do życia, to ludzie będą chcieli tego bronić parafrazując to jakoś.

>, że takie chętne przyjmowanie przedstawicieli innych kultur świadczy jedynie o słabym poczuciu tożsamości przedstawicieli cywilizacji Europejskie
bardziej wciskania Pola(cz)kowi kitu. Machanie krzyżem jest gardzone. Jak konserwa nie chcę elgiebetów i aborcji to jest wyszydzany. Może ch⁎⁎⁎wa ta kultura, ale własna.

>Stąd według mnie zrodziła się idea multikulturalizmu i motyw ubogacenia kulturowego
Jak to się dzieje, że multikulti kończą się czystkami? Mamy zaryzykować, że znowu zaczną się zamieszki?
Nie wierzę w multikulti, bo zazwyczaj jedna kultura będzię chciała dominować nad innymi.
Szariaty w UK to nie jest ekspansywna manfiestacja kultury obcej w rodzimej. Znaczy się, akurat brytolom to może i dobrze im za to jak rozpieprzyli pół świata.
Tito udało się z Jugosławią, ale i to szlag trafił po jego śmierci jak Serbom odwaliło.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

5piorunów

Mamy obecnie w społeczeństwie kult własnego, dobrego samopoczucia. Nie nazywam tego szczęściem bo uważam, że szczęście jest czymś bardziej wyjątkowym i nieosiągalnym. Nie nazywałbym tego przyjemnością bo przyjemność jest według mnie ściśle cielesna, a dobre samopoczucie to kwestia mentalna. Nie nazwałbym tego nawet radością bo radość według mnie jest bardziej spontaniczna. Ludzie ciągle chodzą do terapeutów, kupują leki, unikają stresujących i nieprzyjemnych sytuacji, a nawet rozwodzą się i zrywają więzi z bliskimi i robią wszystko by zachować dobre samopoczucie. Ja jednak cenie pewne rzeczy dużo bardziej niż poczucie osobistego komfortu. Jest to moje osobiste poczucie godności, dumy, lojalności i wynikająca z tego chęć zachowana osobistego honoru i wole cierpieć niż z tego zrezygnować i dać się złamać. Gardzę ideą dobrego samopoczucia.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Książki

24piorunów

908 + 1 = 909

Tytuł: 12 Życiowych Zasad: Antidotum Na Chaos
Autor: Jordan B. Peterson
Kategoria: Psychologia/Filozofia
Wydawnictwo: Freedom Publishing
ISBN: 978-83-66337-00-8
Liczba stron: 558
Ocena: 8/10

Peterson jest jednym z bardziej popularnych psychologów (czy też już może filozofów) w internecie. Kontrowersyjna postać której jednak lubię posłuchać bo znajduję w jego wykładach sporo ciekawych rzeczy. Po książkę sięgałem już kilkukrotnie w angielskim oryginale ale dopiero teraz udało mi się ją ukończyć, głównie dlatego że czytanie jej wymaga sporego skupienia.
Podzielona jest ona na 12 rozdziałów, po jednym na każdą z tytułowych zasad, z mniejszymi podrozdziałami stanowiącymi dość obszerne rozwinięcie i uzasadnienie każdej porady. I trzeba przyznać, że w celu objaśnienia tych zasad autor sięga naprawdę w wielu czasem dość nieoczywistych kierunkach, od historii ze swojego życia, poprzez przykłady z psychologii aż po najstarsze biblijne przypowieści. Mimo że czasem mądrości Petersona zakrawają o patos, wszystko jest bardzo spójnie i logicznie podane, i czuć że autor spędził mnóstwo czasu na dojście do wniosków które prezentuje.
Na pewno sięgnę po jego nową pozycję jak tylko pojawi się jej polski przekład.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (9)

Autorytet

w Przegryw

5piorunów

How Stoicism Became The World's Greatest Scam

Natrafiłem jakiś czas temu na ciekawy videoesej dotyczący tego jak stoicka filozofia została przywłaszczona przez postacie pokroju Andrew Tate. Ostatecznie uważam, że to największa ironia dzisiejszych czasów gdzie znany narcystyczny hedonista, przywiązany do luksusów i kobiet mówi coś o konieczności bycia stoikiem. Autor filmu jednak niesłusznie skupia się jednak na terapeutycznych aspektach stoicyzmu. Te oczywiście istnieją, jednak stoicyzm to przede wszystkim filozofia rozumiana tutaj jako życiowa praktyka do której należy się stosować niezależnie od sytuacji, a nie jedynie metoda przepracowania własnych traum. Najbardziej podoba mi się tu interpretacja Foucaulta który uważał, że praktyki stoickie służyły odkrywaniu lub też może raczej wytwarzaniu prawdy o samym sobie, a nie jedynie sposób na dobre samopoczucie.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

5piorunów

W Chinach rozwinęło się kilka ruchów filozoficznych. Najbardziej znanymi jest Taoizm i Konfucjanizm. Szczególnie ten drugi nurt filozoficzny miał duży wpływ w oczach zachodu na rozwój kolektywistycznego podejścia w tamtejszym społeczeństwie i ostatnimi czasy  chińskie władze same miały sięgać po tradycję konfucjanizmu próbując go pogodzić z teorią marksistowsko-leninowską w stalinowskim wydaniu chcąc stworzyć socjalizm o chińskiej specyfice. Istnieje jednak jeszcze jedna chińska szkoła filozoficzna która zdaje się mieć dużo większy wpływ na funkcjonowanie aparatu władzy tego kraju.

Chodzi mianowicie o Legizm.

Legizm (legalizm) – chińska szkoła filozoficzna, wywodząca się z konfucjanizmu, ale przyjmująca odmienne spojrzenie na naturę ludzką. Celem legistów było umocnienie państwa, panującej dynastii oraz armii. Legiści głosili pragmatyczną zasadę przestrzegania wszystkich jasno napisanych i ogłoszonych publicznie praw wydanych przez prawowitego władcę, niezależnie od ich moralnego znaczenia.

Mówiąc krótko, Legizm głosił, że władza Cesarza, a w tym przypadku dyktatora jest absolutna, a surowe prawo to nadal prawo. Wydaje się to więc pasować to tego jak funkcjonują dzisiejsze Chiny. Jest to po części prawda, ale nie w pełni.

W obliczu prawa wszyscy powinni być równi. W celu ich egzekwowania postulowali wprowadzenie rygorystycznego systemu kar i nagród.

Prawu w Legiźmie mieli podlegać wszyscy. Choć jest to więc system który byłby przekonujący głównie dla osób o pewnych skłonnościach socjopatycznych to wciąż różnił się od tego co panuje w dzisiejszych Chinach. Wysoko postawieni członkowie partii są bowiem zdecydowanie ponad prawem. Miałem okazje nawet przeczytać, że w Chiny to obecnie system neofeudalny. Jednak nie zmienia to faktu, że Legizm wydaje się mieć tam obecnie większy wpływ niż Konfucjanizm na to jak władze sprawuje tam rząd i jak funkcjonuje chińskie społeczeństwo. Konfucjaniści bowiem głosili konieczność kierowania się czymś co Konfucjusz określa mianem "Ren".

Ren (filozofia))

Ren – w filozofii konfucjańskiej najważniejsza ze wszystkich cnót, cnota doskonała stanowiąca połączenie wszystkich pozostałych. Pojęcie to tłumaczy się najczęściej jako humanitarność, humanitaryzm, ludzkość[2]. Przed czasami Konfucjusza cnota ren rozumiana była jako życzliwość władcy wobec poddanych. Stopniowo znaczenie ren przekształciło się w dobroczynność, cnotę odnoszącą się nie tylko do władców

Mówiąc krótko była to cnota humanitaryzmu i empatii czyli czegoś czego dziś w tym kraju absolutnie nie widać.

Autorytet

w Creepy

6piorunów

https://www.youtube.com/shorts/wJPGUpHwUi4

Ten strach przed oceanem i potencjalnymi bytami się w nim znajdującymi jest dość fascynujący i to ciekawe, że przetrwał on od czasów starożytnych, aż do dnia dzisiejszego. Jest to szczególnie interesujące w kontekście tego, że według Junga, ocean ma symbolizować ludzką nieświadomość. Wynika to z faktu, że głębiny oceanu pozostają dla nas zawsze ukryte, a jednocześnie świadomość w porównaniu do nieświadomości ma być zawsze jedynie kroplą w obliczu wszechobecnych, mrocznych wód. Ludzie zawsze przez to się obawiają, że to co nieświadome na nowo ich pochłonie.

W wielu mitach świat wyłonił się z wody. Motyw zanurzenia w wodzie jako rytuał oczyszczenia, odrodzenia, regeneracji pojawia się w wielu religiach, w tym w samym chrześcijaństwie (chrzest). Jeden z pierwszych filozofów, Tales z Miletu uważał, że zasadą świata (arché) jest woda. Według nauki, życie na lądzie faktycznie wyłoniło się z wody i idąc tropem psychoanalizy Junga, można by przypuszczać, że ta informacja gdzieś pozostała w naszych genach i dlatego to co pierwotne kojarzy nam się z wodą. Faktem pozostaję, że choć człowiek cywilizowany w teorii wzniósł się nad człowieka prymitywnego, to mechanizmy rządzące jego psychiką pozostają takie same.

Twórca0piorunów

mam ten strach mega rozwinięty, przeraża mnie nawet wypłynięcie troszkę dalej w morze czy na jezioro zawsze myślę o tym co jest pod wodą..

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Creepy

2piorunów

Kosmiczny horror wiecznie żywy!

https://www.youtube.com/shorts/2oJoiyesAiY

Strasznie podobają mi się te animacje znalezione w sieci gdzie jakieś wielkie potwory czy inne kosmiczne byty zagrażają ziemi. Widać ludzie odczuwają przyciąganie do takich treści które ukazują człowieka jako bezsilną jednostkę w obliczu czegoś co wykracza poza jego pojmowanie. Ogólnie za prekursora tego uważa się Lovecrafta, ale ja osobiście uważam, że jest to podstawa najbardziej pierwotnych doświadczeń religijnych i tego jak prymitywne plemiona postrzegały bóstwa. Dziś gdy świat zachodni stał się dużo bardziej świecki niż kiedyś, a kościół starał się skupić na postaci Chrystusa jako osoby która szery miłość i szacunek do bliźniego, ludzie wciąż w jakiś sposób poszukują czegoś co wywołałoby w nich to doświadczenie dawnej trwogi.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Polityka

17piorunów

Ironiczne, że nasz system prawny jest tak ch⁎⁎⁎wy, że trzeba być ekspertem żeby mieć o nim opinię.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Autorytet

w Przegryw

3piorunów

W dzisiejszych czasach coraz częściej mówi się o kryzysie męskości i upadku męskich wzorców. W efekcie tego procesu wielu młodych mężczyzn może mieć obecnie problem dotyczący poszukiwania własnej tożsamości. Tradycyjnie pojmowany podział na płcie faktycznie, wydaje się nie przystawać do 21 wieku. Nic więc dziwnego, że nowa lewica i feminizm czwartej fali ciągle powtarza, że nawet samo rozróżnianie ludzi na kobiety i mężczyzn jest sztuczne i uwarunkowane kulturowo. Zamiast tego proponuje się podział niebinarny gdzie mnoży się całe mnóstwo nowych tożsamości płciowych i zaimków. Nic więc dziwnego, że łatwo jako dorastający nastolatek odczuć zagubienie we współczesnym świecie. Wielu ulega przez to negatywnym idolom jak Andrew Tate. Toksyczna męskość więc zamiast zanikać w pewnym siebie staje się coraz powszechniejsza, a to z kolei prowadzi do coraz mocniejszego konfliktu płci.

Wydaje się więc, że idea męskości niedługo całkiem się skompromituje i odejdzie w zapomnienie lub nabierze wyłącznie negatywnej konotacji. Jest według mnie jednak pewna typowo męska wartość którą dziś mało kto niestety ceni i to niesłusznie. Tą wartością jest honor. Honor rozumiany tutaj oczywiście jako połączenie silnego poczucia własnej wartości z wiarą w wyznawane przez daną jednostkę zasady moralne. Na tle historii to zwykle właśnie mężczyźni przywiązywali wagę do bycia honorowym, a nie kobiety poza paroma wyjątkami. Ma to więc pewne podstawy historyczne. Dzisiejszy feminizm i lewica też raczej kobiet do kierowania się honorem nie namawia. Było by to zresztą sprzeczne z głoszonym przez nich relatywizmem moralnym i zachęcaniem do rozwiązłości seksualnej. W końcu co jest honorowego u kobiety w sypianiu z kim popadnie by manifestować swoją kobiecą wolność i siłę? Myślę więc, że przywiązanie do idei honoru jest kluczowe dla zdefiniowania tego co znaczy być mężczyzną na nowo i by oddalić groźbę umacniającego się relatywizmu. Honor ma też dla mnie jeszcze głębsze znaczenie, ale o tym już opowiem w innym wpisie.

     

Kosmonauta0piorunów
honor jest to jak pisałem wierność zasadom moralnym którymi się człowiek kieruje. Często sprowadzało się to idei lojalności względem władcy, gotowości do poświecenia dla ojczyzny, lub trzymanie się zasad honorowego pojedynku. Chodziło o gotowość do wypełniania zobowiązań względem innych.

Dobra definicja, ja bym dopisał umiejętność przyznania się do winy. A nie zrzucanie winy na opresyjny system, czy jakieś psychologiczne ucieczki. I faktycznie to faceci chyba częściej potrafią swoje błędy wziąć na klatę

Pokaż więcej komentarzy (9)

Autorytet

w Hydepark

27piorunów

"Ludzie zrobią wszystko, bez względu na to, jak absurdalne by to było, aby uniknąć zmierzenia się z własną duszą. Będą praktykować indyjską jogę i wszystkie jej ćwiczenia, przestrzegać surowej diety lub reżimu, uczyć się teozofii na pamięć albo mechanicznie powtarzać mistyczne teksty z literatury całego świata – wszystko dlatego, że nie potrafią żyć w zgodzie ze sobą i nie mają najmniejszej wiary, że z ich duszy mogłoby kiedykolwiek wyniknąć coś pożytecznego."

C.G. Jung "Wspomnienia, sny, myśli"

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Dyskusje

14piorunów

"Chociaż my, ludzie, mamy swoje życie osobiste, przecież z drugiej strony jesteśmy poniekąd reprezentantami, ofiarami i poplecznikami zbiorowego ducha, którego lata życia są wyznaczane przez stulecia. Oczywiście, możemy w ciągu całego życia sądzić, iż trzymamy się swoich przekonań, i nigdy nie odkryć, że w istocie byliśmy statystami na scenie teatru świata."

C. G. Jung

oraz myślę, że mogę tagować z uwagi na to, że konsekwencją głębokiego zrozumienia Alchemii są narodziny stoickich zachowań i filozofii samej w sobie.

Gruba ryba

w Pracbaza

20piorunów

Dwa niezawodne pytania żeby zostać persona non grata w dowolnej

1. Gdybyś miał opisać minuta po minucie, co znaczy że "pracuję przez 8 godzin w ciągu dnia"?
2. Na jakiej podstawie wyliczyliście moje wynagrodzenie i czemu uważacie że jest to odpowiedni ekwiwalent za wykonywaną pracę?

Szanse na dostanie po nich wypowiedzenia szacuję na 87%. Ot, nowoczesny feudalizm, w którym nie powinieneś podważać systemu z którego Twój chlebodawca czerpie niewspółmierne do wkładu korzyści.

Czy zwolniłbyś pracownika który zadaje takie pytania?

  • Tak6% (11 głosów)
  • Nie67% (124 głosy)
  • Nie zamierzam mieć takiej możliwości27% (50 głosów)

185 głosów

Pokaż więcej komentarzy (55)

Autorytet

w Hydepark

16piorunów

"Aby z góry stłumić wszelkie bunty, nie należy robić tego brutalnie. Archaiczne metody jak Hitler, są zdecydowanie przestarzałe. Wystarczy stworzyć zbiorowe uwarunkowanie tak potężne, że sama idea buntu nie przyjdzie już nawet do głowy. Najlepszym sposobem byłoby formatowanie ludzi od urodzenia poprzez ograniczenie ich wrodzonych zdolności biologicznych...

Następnie kontynuujemy uwarunkowanie poprzez drastyczne obniżenie poziomu i jakości edukacji, sprowadzając ją do formy bezwysiłkowego zajęcia. Osoba niewykształcona ma ograniczony horyzont myślenia, a im bardziej ograniczone jest jego myślenie — materialne, mierne, tym mniej może się buntować. Należy sprawić, aby dostęp do wiedzy stał się coraz trudniejszy i elitarny... Niech pogłębia się przepaść między ludźmi a nauką tak, aby informacje skierowane do ogółu społeczeństwa zostały znieczulone wszelkimi możliwymi treściami — szczególnie bez filozofii. Znów należy użyć przekonywania, a nie bezpośredniej przemocy: będziemy transmitować masowo za pośrednictwem telewizji rozrywkę, która zawsze pochlebia emocjom i instynktowi.

Zajmiemy umysły tym, co jest daremne i zabawne — nieustanną gadką i muzyką, aby nie zadawać sobie pytań, nie uruchamiać myślenia.

Seksualność będzie najważniejsza — jako znieczulenie społeczne, nie ma nic lepszego. Ogólnie rzecz biorąc, należy zabronić powagi egzystencji, wyśmiewać wszystko, co ma wysoką wartość, utrzymywać ciągłe, apologię lekkości, tak aby euforia reklamy i konsumpcji stała się cenną składową standardu ludzkiego szczęścia i wzorem wolności.

Tego typu napór na zbiorowość sam w sobie spowoduje taką integrację, że jedynym lękiem (który trzeba będzie podtrzymywać) jest wykluczenie z systemu i tym samym utrata dostępu do warunków materialnych niezbędnych do szczęścia. Masowy człowiek, tak wyprodukowany, powinien być traktowany takim, jakim jest: produktem, cielęciem i musi być monitorowany tak, jak powinno być stado. Wszystko, co pozwala uśpić jego jasność, jego krytyczny umysł jest dobre społecznie, zaś to, co mogłoby go obudzić, musi być zwalczone, wyśmiewane, duszone...
Wszelkie doktryny kwestionujące system muszą być najpierw określone jako wywrotowe i terrorystyczne, a ci, którzy ją popierają, traktowani jako wrogowie publiczni"

W 1956 roku niemiecko-żydowski filozof Günther Anders (prywatnie pierwszy mąż Hannah Arendt) *napisał tę proroczą myśl.

Autorytet2piorunów

dobry komentarz (o dziwo) na wypoku dziś znalazłem:
>Wydaje mi się, że dla elit liczy się tylko zarabianie kasy i życie pod kloszem. Nie czują żadnego związku ze swoim narodem. To coś o czym mówiono jeszcze niedawno "international man". Człowiek kosmopolityczny, nieprzywiązany do ziemi, którego nic nie obchodzą lokalne wspólnoty i obywatele. Dodaj do tego niemrawe i wygodne działania władz i masz społeczeństwo, które się jakoś kolebie, a nie rozwija. Elita zagospodarowuje sobie najlepsze kąski, a reszta walczy z nowych o przetrwanie. A biznes się kręci.

więc na rękę im społeczeństwo jak najbardziej podzielone. Podzielone rasowo, językowo, narodowościowo, religijnie czy wg partii. Dziel i rządź.
I teraz..
prawica mówi o rękach do pracy
lewica mówi o człowieczeństwie
wolnościowcy o wolności
ale w migracji chodzi tak naprawdę o podział społeczeństwa. A politycy? Politycy robią robić co im karzą lub co im na rękę. I tu przychodzi do głowy kolejny mem...

Gruba ryba1piorunów

@4pietrowydrapaczchmur no najlepiej wskazywać palcem innych i mówić "to oni. to oni są winni. to oni nic nie robią." Zacznijmy od tego, ze w Polsce praktycznie nie ma społeczeństwa obywatelskiego. Polacy nie działają w oddolnych organizacjach, nie uczestniczą w lokalnych samorządach, nie dbają o wspólną przestrzeń. Ograniczają się do "wyboru" radnych co parę lat i stękania na grupach na fb jak to nikt nic nie robi. najlapiej zorganizowane (ale też najmniej liczne) społeczności sa póki co na polskich wsiach, gdzie nie dociera polska administracja, a miejscowi mają sprzęt i dużo wolnego czasu, zeby się takimi rzeczami zająć (o ile akurat nie piją na umór)

Autorytet1piorunów

@GrindFaterAnona To też. Naiwność, ignorancja, brak wykształconego krytycznego i retorycznego myślenia, z lenistwa ponieważ zawsze jest wymówka by nie słuchać innych którzy coś więcej na dany temat wiedzą. Choćby taka ze "ty jesteś szurem" bo tak mediach mówią a media przecież nie kłamią. W każdym bądź razie nie te moje.
Czyny zaczynają się od dobycia jakiejś wiedzy i umiejętności jej zrozumienia.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

70piorunów

Lubię to uczucie gdy wychodzę jako ostatni wychodzę z jakiegoś budynku po jakimś szkoleniu, z pociągu czy z miejsca gdzie zwykle był gwar i tłum a później to miejsce emanuje taką ciszą. Idę sobie tak spokojnie bo mi się zwykle nie spieszy do domu.

Pokaż więcej komentarzy (7)