WatluszPierwszyFanatyk
30piorunów#gownowpis #nostalgia #lata90 #hejto40plus
Kto nie robił w knajpie przy piwie koszulek z paczek fajek, ten nie był w knajpie w latach 90.

Sobieskie bleee
WatluszPierwszyFanatyk
30piorunów#gownowpis #nostalgia #lata90 #hejto40plus
Kto nie robił w knajpie przy piwie koszulek z paczek fajek, ten nie był w knajpie w latach 90.

Sobieskie bleee
LesnyZenekZawodowiec
1piorunówRocco - Drop the Bass
Gatunek: Hands up (Trance)
Dorastanie ze starszymi ma to do siebie że możesz przejść pewne zachowania, pasje lub cechy od nich. I o czym ta osoba nie wie to połączyło mnie z nią piosenkami. Muzycznie może i się rozdzieliliśmy, choć muszę o to zagadać czy na pewno
Jest 2005 rok, właśnie został kupiony komputer za jakieś “pieniądze z Unii”. Nie do końca to wszystko rozumiesz, jednak nieco się napalasz. Brat powiedział że ogarnie coś na ten pecet, tyle że chcą 20-30 od płytki.
No i ogarnął, a z tym nadał kierunek Twoim pasjom, zainteresowaniom i pewnym cechom
Call of Duty 1, UO i 2
Prince of Persia: Warrior Within
Need for Speed: Underground 2, a później ukochany Most Wanted. A to tylko niektóre z tytułów
#muzyka #muzykaelektroniczna #edm #nostalgia #muzycznanostalgia #wspomnienia

@LesnyZenek patrzę na miniaturkę i nie jestem pewien o którego Rocco chodzi XD
xniorvoxFanatyk
8piorunówUwielbiam tę piosenkę, to prawdziwa perełka i absolutny klasyk polskiego kabaretu. Autorem jest nieodżałowany Wojciech Młynarski. Pod lekką melodyjką i błahym tekstem o szeryfach na dzikim zachodzie kryje się ostra krytyka systemu totalitarnego i państwa policyjnego. Jeszcze te gesty Kobuszewskiego i Gołasa, jak patrzą na siebie spode łba i "donoszą" jeden na drugiego... XD

vrkrGruba ryba
35piorunów
W ostatnim rzędzie była taka z gołą babą 😎
jedzczarnekotyFenomen
21piorunówJak to kolega określił to nie starość tylko z wiekiem stajemy się bardziej sentymentalni :pensive:
Kiedyś moim sklepem muzycznym był darkwarez.pl (tzw. #gimbynieznajo ), li tylko z biedy, teraz sobie niektóre dyskografie kompletuje, na złość spotifajom i całej reszcie streamingu. 120 na Amazonie za 5 płyt.
Z perspektywy czasu lepiej niż wtedy patrzy
się na czasy kiedy metal (tu pewnie rafykałowie zakwestionują SOAD ale moja death/thrashowa ekipa słuchała) był jedną z niewielu rzeczy dających wsparcie typowym nerdom wyrzutkom.
#muzyka #rock #heavymetal #soad #systemofadown #nostalgia #muzycznanostalgia

@jedzczarnekoty daj mi mam chorego diskmana :grinning:
@jedzczarnekoty pokaż rozpakowane
ShivaaFanatyk
70piorunówZawsze zastanawiałam się jak to jest spędzić dzieciństwo na wielkim blokowisku, z sebixami na ławeczce, ogromnymi przestrzeniami między wysokimi blokami i masą zieleni. U mnie było trochę inaczej.
Podwórko
Mieszkałam we Wrocławiu na Ołbinie, gdzie królowały stare kamienice, podwórza nie były urodziwe, zazwyczaj z małą ilością zieleni, w latach 80-90 nie było jeszcze ładnych placów zabaw, ale mame mogła kontrolować z okna co robią jej pociechy i w razie czego rzucić picie albo piłkę, a potem wrócić do oglądania Mody na sukces i mieszania bigosu.
Mój blok wybudowany został w latach 80, wkomponowany w sąsiednie kamienice był najnowszym na tym podwórku.
Podwórko miało kształt litery U, ja mieszkałam na jego środku. Dzieliliśmy się na 3 mniejsze podwórka, każde nazywaliśmy kolorem na który niegdyś pomalowane były drabinki na placach zabaw: Zielone, Niebieskie i moje, Czerwone. Moje było największe i najbogatsze w sprzęty do tracenia zębów, więc zazwyczaj schodziły się do nas dzieciaki z sąsiedztwa.
Podwórze miało taki kształt, ponieważ na środku znajdowała się duża piekarnia 'Sobótka', odgrodzona wysokim płotem, gdzie później powstała jedna z pierwszych Biedronek w mieście.
Oczywiście zieleni nie było zbyt wiele, trochę smutnej trawy, parę młodych wtedy jeszcze drzew, poza tym ziemne klepisko, gdzieniegdzie beton i tajemne napisy na ścianach (długo głowiłam się nad tym co oznaczało hasło WAL KONIA widoczne z mojego okna).
Podwórkowe legendy
Pewnie każde takie miejsce miało swoje, ja wspomnę tylko o dwóch bo pamięć już nie ta.
Nawiedzona piwnica: z jakiegoś powodu dzieciaki lubią się trochę bać a przed snem płakać z powodu potwora pod łóżkiem. O jednej z kamienic krążyła legenda, że w jej piwnicy powiesił się jakiś ziomek. Miejsce w którym ktoś odebrał sobie życie, ma dla dzieciaków +100% statsów do grozy i 200% szans, że są tam duchy. Piwnica rzeczonej kamienicy, tak jak zresztą wszystkie na tym podwórku, miała swoje wyjście zaraz obok Czerwonego placu zabaw. Był to obskurny zaszczany kąt, ze schodkami w dół i skrzypiącymi drzwiami, za którymi szedł długi, nie ładniejszy korytarz bez oświetlenia, który kończył się piwnicami. Większość dzieciaków mieszkających w tej bramie, wychodziła na podwórko naokoło, aby nie narażać się na ducha samobójcy. Po czym wszyscy radośnie siadaliśmy na tych schodkach i straszylismy się nawzajem.
Oczywiście lubiliśmy grać w prawda-czy-wyzwanie z czego najpopularniejszym wyzwaniem było wejść do tej piwnicy, po czym delikwent był zatrzaskiwany w środku, dopóki jakiś wściekły rodzic nie zaczynał drzeć się z okien aby zamknął zaryczaną jadaczkę. Potem szedł do domu naskarżyć, a reszta ulatniała się. Następnego dnia znowu była sztama.
Krzysiu Wariat: na samiuśkim końcu podwórek mieszkał sobie Krzysiu z bratem i ojcem alkoholikiem. Krzysiu miał koło 20-30 lat i nierówno pod sufitem. Ploty krążyły o nim niesamowite, co się u nich w domu wyrabia. Prawda, byliśmy wrednymi, znudzonymi szczylami i granie w gałę i zamykanie się w piwnicy samobójcy czasem nam nie starczało.
K. lubił się na wszystkich drzeć bez powodu i miał swoje dziwactwa, które niesamowicie nas śmieszyły. Bywały dni, gdy szczytem naszych ambicji bywało wołanie pod jego oknami 'Krzysiu Wariat' i uciekanie gdzie pieprz rośnie, nierzadko spowalniając się nawzajem, aby kolega trafił w ręce Krzysia.
K. Uwielbiał tą grę, wybiegał wtedy wściekły z domu (nie miał daleko bo mieszkał na parterze) i gonił nas miotając przekleństwa.
Któregoś dnia dostarczył nam niecodziennych emocji wyskakując na nas z grabiani. Gdyby ktoś mi wtedy mierzył czas, mógłby paść rekord w dziecięcej kategorii sprintu.
Aktywności
Niestety nie dane nam było brainrotować się w tamtych czasach na tiktoku, więc musieliśmy być bardziej kreatywni. Ale już wtedy byliśmy gender fluid I każdy z nas skakał w gumę, aby potem grać w nogę z bramkami tworzonymi przez trzepak oraz drzewo i smutny kamień (tam czasem trudno było ocenić czy był gol). Każdy z nas plotkował co tam się wydarzyło w ostatnim odcinku telenoweli, a kiedy były mistrzostwa, lataliśmy z szalikami losowych zespołów piłkarskich (bo nie było wyboru, brało się co było). Nikt nie mówił że coś jest babskie albo chłopskie, taki fajny mieliśmy team.
Byłam jedną z niewielu osób, które miały piłkę do nogi, pamiętam ją do dziś jak bardzo na koniec była zajechana przez niezliczone mecze juniorów.
Jedną z moich ulubionych zabaw, była zabawa w wojnę. Byliśmy podzieleni terytorialnie na Czerwonych, Zielonych i Niebieskich. Przemykaliśmy po podwórku krzakami, piwnicami I bramami, zastawialiśmy na siebie pułapki i latał nie jeden kamień. Celne trafienia zwykle kończyły się rykiem i wizytą rodzica poszkodowanego na polu bitwy. Wtedy grzecznie udawalismy, że całkowitą uwagę poświęcamy szczepionym tramwajom w trawie albo kopaniu dołów w piaskownicy.
Z bardziej popularnych dziecięcych zabaw z tamtego okresu było dzwonienie do kogoś domofonem i uciekanie, albo co odważniejsi wdawali się w durnowatą dyskusję z ofiarą. Odkryłam wtedy, że aby wejść do zamkniętej bramy, zazwyczaj wystarczy zadzwonić pod losowy numer i powiedzieć 'cześć, to ja' albo proste 'otwórz'.
Atrakcje
Na podwórku był mały sklepik, gdzie lokalne żule zaopatrywały się w napoje wyskokowe a my w oranżadę z kaucjonowanej butelki. Były też gumy kulki i star czipsy do uzupełniania kalorii po bieganiu z patykami z gównem.
Ponadto w sklepiku tym była maszyna go gier, gdzie wrzucało się ciężko wyciągnięte od rodziców monety i patrzyło jak ustawiają się w rządku cytryna, jabłko, truskawka i śliwka, co znaczyło zniszczenie naszych dziecięcych marzeń o dołączeniu do klasy średniej.
Mieliśmy jeden kosz do gry, niestety parę metrów od niego był ulubiony murek lokalnej partii koneserów taniego wina, więc raczej trzymaliśmy się od niego z daleka.
Lokalsi
Nie mówię, że teraz tego nie ma, ale lata 80-90 były obfite w rozmaite patologie i mocno zakrapiane trunkami, bo ciężko było o sensowniejsze zajęcia.
Była taka jedna grupa, składająca się głównie z młodych facetów z zaprawionymi mordami. Wielogodzinne wystawanie na murku o po bramach czasem robiło się monotonne więc wyprawiali fajerszoły dla znudzonych mieszkańców.
Nie pamiętam ile razy to odwalili ale kilka będzie. Wieczorem, po zmroku, najpewniej z użyciem benzyny, rozpalali ogień w otwartym kontenerze na śmieci. Jarało się jak marzenie, spokojnie potrafiło sięgać mojego 4 piętra i dosięgać pobliskie drzewa. Wtedy, za dzieciaka, było to dla mnie widowisko nie z tej ziemi, sam wjazd straży pożarnej i ugaszenie tego było czadowe. Teraz myślę, ty debilu jeden z drugim, dobrze żeście nas wszystkich nie pozabijali.
Nie zawsze na podwórku było co robić, najczęściej latem w godzinach porannych były pustki bo sporo dzieciaków było na koloniach lub innych wyjazdach.
Jako, że potrafiłam być stara już za młodu, to w takie nudne dni stawiałam fotel przy oknie, kocyk na parapet i wysiadywalam godzinami w tym oknie, obserwując przechodzących ludzi, latające ptaszki oraz objadając się czereśniami i słuchając w radiu Rikiego Martina i krasza Tarkana.
Obecnie to podwórko nie przypomina swoich lat świetności. Po demograficznym boomie dzieciaków było coraz mniej, a nieliczni rodzice z tego podwórka już nie byli tacy chętni na puszczanie dzieciaków samopas. Mój świrnięty sąsiad zaczął obsadzać wszystko co tylko się da, usunął barierki, z piaskownicy zrobił olbrzymią donicę, całe Czerwone zostało ogrodzone płotem i tak sobie stoi i ładnie wygląda, bo funkcji już żadnej innej nie ma, nawet ławki zniknęły, aby przypadkiem ktoś nie przyszedł skorzystać. Może i nie brzmi to tak strasznie, ale znam typa i jego motywacje, dlatego heheszkuję z jego działań na rzecz wyplewienia dzieciaków i innych z JEGO podwórka.
I tak to było, na pewno cieszę się, że mnie puszczano codziennie samopas na podwórko, zamiast być ciąganą przez rodziców po zajęciach dodatkowych. Było fajnie.

@Shivaa przyznaj się, że Tarkan dalej jest Twoim crush ( ͡° ͜ʖ ͡°)
za gówniarza pamiętam że właśnie trójkąt i ołbin (u nas znane jako "jedności", ale to drugi trójkąt razem z nowowiejską i wyszyńskiego) miały patusiarską renomę, i mówię to jako mieszkaniec sebiksowego nowego dworu.
boogieLider
9piorunówStaszek szybki jest!
https://m.youtube.com/watch?v=VYFwQHgNW5o
#heheszki #starwars #nostalgia #starealedobre #byloaledobre
PS. Ktoś wie czym on się dzisiaj zajmuje?

Ty jesteś Sam Solo?
Koledzy, powiedzcie Żabie że jutro zapłacę
@boogie nie ten ujęcie
WatluszPierwszyFanatyk
21piorunów#kolej #pociagi #pkp trochę a nawet bardzo #lata90 i #nostalgia
Niedługo wyjazd w rodzinne strony, później kilka dni pracy i wyczekiwany urlop. W związku z powyższym moja aktywność na hejto zmniejszy się. Tym samym kolejna wrzutka z cyklu #niecodziennydworzec już dziś. Wybrałem dworzec nieoczywisty, gdyż stosunkowo nowy, duży a dziś znajdujący się w rozbiórce. Częstochowa latach swojej budowy była jednym z najnowocześniejszych dworców w Polsce i należała do dworców kategorii A, czyli obsługujących ponad 2 miliony pasażerów rocznie. Od roku 2015 działa jako dworzec kategorii P czyli premium. Pierwszy dworzec wzniesiono w latach 1845–1846 podczas budowy kolei warszawsko-wiedeńskiej. Budowa obecnego dworca kolejowego została rozpoczęta przez Śląską DOKP w Katowicach i trwała od roku 1989 do 1996. Poczekalnie oddano do użytku w roku 1991 na VI Światowe Dni Młodzieży. Od 2025 roku budynek dworca jest w trakcie rozbiórki. Finał inwestycji o wartości 145,6 mln zł planowany jest na drugą połowę 2027.
Fajny to był dworzec nie zapomnę go nigdy. Pamiętam, że nawet podczas jakiejś wycieczki szkolnej zabrano nas na ten dworzec, by pokazać nam, jak to jest nowoczesny budynek. Były tam ruchome schody, pasaż handlowo-usługowy i ogromna, mechaniczna tablica odjazdów pociągów. Jako nastolatek jeździłem na ten dworzec do mieszczącego się tam sklepu z kasetami. Później kolejne sklepy i punkt usługowe zaczęły znikać z dworca a on sam jawił się raczej jako archaiczny pustostan o architekturze obrazującej w pełnej krasie lata 90.
Źródło zdjęcia: Ogólnopolska Baza Kolejowa
Data: 2005
Autor: Slavoy

WujekAlienLider
71piorunówRandka z żoną, w tym samym miejscu, gdzie chodziliśmy na pierwsze randki 20 lat temu :)
#pizza #jedzzhejto #nostalgia

@WujekAlien czyja połówka jest czyja :grinning:
@WujekAlien ech ten astygmatyzm.
Na początku zobaczyłem pół pizzy z ogórkami kiszonymi i ketchupem.
Jednak to salami :<
WatluszPierwszyFanatyk
11piorunów#nostalgia #lata90 #lata80 #hejto40plus
W deszczowy dzień w wakacje ratował mnie tylko komodorek. Kto nigdy nie ustawiał głowicy ten nie zna życia.

Stacja do Commodore to był praktycznie drugi Commodore. Ten sam procesor w środku, RAM i kilka scalaków do obsługi silnika i pozycjonowania głowicy. Koszt horrendalny. Ale doświadczenie zupełnie inne niż wgrywanie z kaset. Nie trzeba było chodzić na palcach i praktycznie nie oddychać "bo się nie wgra".
Atarynki nie miałem, tylko u znajomych się grało, a z Commodore pamiętam pełne napięcia minuty czy się wgra i czy będzie działać. Miałem może ze dwie albo trzy "oryginalne" gry zajmujące całą kasetę. Reszta to składanki ze sklepu muzycznego czy kiosku na bazarze. Gierki poobcinane do granic możliwości. Często najciekawsze było samo demo grupy krakerskiej z zajefajną muzyczką i grafiką wywalającą w kosmos. A później gierka która wyglądała jak crap...
WatluszPierwszyFanatyk
36piorunów#lato #hejto40plus #hejto30plus #wakacje #lata80
Wczoraj ktoś zarzucił mi mitologizację lokomotyw EN57 😉 Porzućmy więc #nostalgia za #lata90 porzućmy miły powiew klimatów, kiedy to siedzi się i wspomina, że "kiedyś, to było". Wejdźmy na pełnej k...wie w #preczzmitologizacjalat90
Wakacje, wakacje? Gzie się wybierają Tosie i Tomki? Pewnie w góry i na Mazury, ale zapewne wielu z Was bierze żonę/męża czy też partnera/partnerkę względnie jeśli jesteście patologią to konkubinę i lecicie do Hiszpanii, Włoch, Grecji, Turcji a może i dalej a czy pamiętacie kogoś z Waszych znajomych kto w cudownych latach 90. śmigał ot tak sobie na zagraniczny urlop? Z mojego dzieciństwa nie pamiętam takich przypadków. Pokolenie dzieciaków urodzonych w pierwszej połowie lat 80., to ci którzy wakacje spędzali biegając po osiedlu, jadąc do babci na wieś albo na kolonię nad Solinę. Ewentualnie rodzice szarpnęli się na wyjazd nad Bałtyk albo na Mazury. Sam pamiętam, że pierwszą osobą z kręgu moich znajomych, która jeździła zagranicę na wakacje była Karolina, moja dziewczyna z czasów licealnych, która śmigała do Chorwacji czy Grecji albo rodzice fundowali jej i jej siostrze weekendowy wypad do Londynu. W końcówce lat 90., to było nie byle co. No ale ona miała bogatych rodziców prawników. Mój najlepszy kumpel z osiedla Marcin pojechał kiedyś na dwa tygodnie do Monachium, ale tylko dlatego, ze miał tam wujka. Generalnie dzieciaki i młodzież nie wystawiali nosa poza Polskę. Zresztą sam pamiętam jak pojechałem z rodzicami na dwa tygodnie nad jezioro. Nocowaliśmy w domkach w dawnym ośrodku wypoczynkowym MO jedząc w stołówce zupę mleczną na śniadanie. Sporo moich koleżanek i kolegów nad morzem zaliczało tzw. wczasy wagonowe. Kiedyś to było...

@WatluszPierwszy Taaa, zagraniczne wyjazdy w tamtych czasach xD Na wakacje jeździłem na kolonie organizowane przez zakłady pracy rodziców. Zazwyczaj były to stare PRLowskie ośrodki wczasowe które najlepsze lata miały dawno za sobą. Miło wspominam ale jak teraz patrzę na zdjęcia (nieliczne, bo klisza droga!) to syf tam był okrutny i teraz już by takie coś nie przeszło żeby np. dzieciaki przez dwa tygodnie myły się w zagrzybionej po sufit łazience.
Ogólnie w okolicy w której się wychowałem większość wyjazdów wakacyjnych było organizowane przez zakłady pracy. Takie uroki przełom ustrojowego gdzie jakieś pozostałości PRL jeszcze funkcjonowały. Ojciec pracował w dużej hucie i całe rodziny jeździły autokarami do domków nad morzem. Takie indywidualne wyjazdy to była dla mnie jako dzieciaka totalna abstrakcja. Pamiętam, że egzotyką był kolega z podstawówki który miał dzianych starych i opowiadał o wyjazdach na narty w ferie. Wszyscy z niego cisnęli bekę, że ściamnia bo na narty to szwajcarzy albo niemcy jeżdżą a nie Polacy ze wsi xD
@WatluszPierwszy w podstawówce była taka Monika, córka bogaczy. Na lekcji geografii Pani kazała mówić kto gdzie był. Wszyscy jakieś polskie miejscówki i okoliczne wioski. A Monika była w Nowym Jorku. Wszyscy uuuuuuuuu.
Przypominam, że to czasy kilometrowych kolejek pod ambasadą USA, by po godzinach upokorzeń nie dostać wizy.
4pietrowydrapaczchmurAutorytet
8piorunówSezon 94/95 - średnia zbórek
Gość z 201cm wzrostu na szczycie.
Pod nim jacyś mało znani lersserzy.
Ale to był Byk. Z tym ze jeszcze nie byk.

Chlop byl bestia w defensywie- slabo rzucal,ale kosmicznie bronil.
W dzisiejszym nba by to chyba nie przeszlo.
WatluszPierwszyFanatyk
54piorunówWakacje, lato, słońce. Wspominajmy więc miło #lata90 porzućmy malkontenctwo i realizm tagu #preczzmitologizacjalat90 zanurzmy się w #nostalgia #hejto40plus #hejto30plus
EN57 czyli popularny "kibel" na którego, z racji malowania, mówiło się u mnie "żółto-niebieski". Zawsze będę wspominał te wyjazdy z rodzicami, pierwsze samodzielne wypady z kumplami... nie byłoby tego gdyby nie EN57 😉 Latem zero klimy (to chyba oczywiste) a w zimie potrafił tak grzać, że można było jechać w samych majtkach. Dodatkowo później zaczęto w nich montować plastikowe siedzenia, które niemal parzyły w tyłek zimą a latem też potrafiły się nieźle nagrzać od słońca. Przejechałem EN57 tysiące kilometrów - nad pobliskie jezioro z kolegami, z rodzicami do pobliskich miast na jakieś weekendowe mini wycieczki, z tatą na Śląsk, gdy jechał coś załatwić z roboty i zabierał mnie ze sobą, na koncerty z ekipą, na studia...
Był syfiasty, śmierdział ale i tak mam do EN57 ogromny sentyment.

@jedzczarnekoty nie ma czego zazdrościć. Gorąc niezależnie od pory roku, smród, hałas i tłok. No tak średnio bym powiedział.
Im byłem starszy, tym mniej je lubiłem. Jaki ja się czułem brudny po wyjściu z tego...
Przy dzisiejszych regio szynobusach, to nie ma co se nawet d⁎⁎y nostalgią zawracać.
WatluszPierwszyFanatyk
39piorunów#nostalgia #dziecinstwo #gownowpis #ptaki
Bocian, to jest nadptak i nawet nie dyskutujcie. Po prostu król ptaków, jak lew jest król dżungli.
A tak bardziej serio, to za każdym razem, gdy widzę bociany, to po prostu robi mi się ciepło na sercu. Zaraz przypomina mi się dzieciństwo i wakacje u babci. We wsi były dwa bocianie gniazda. Jedno na kominie starego, nieczynnego młyna a jedno na słupie energetycznym. To na słupie niestety szybko opustoszało i było zamieszkane chyba tylko przez jedno lato. Natomiast gniazdo na młynie "działało" dobre kilka lat. Zawsze była tam para bocianów i młode. Bocian w locie, to jedno z piękniejszych przedstawień, jakie może nam dać natura. Widzę bociana i zaraz mam przed oczami lato, dom babci, rzekę, łąkę i uczucie wakacyjnej beztroski.

@WatluszPierwszy Jerzyki to są nadptaki, a nie jakieś tam klekoty żabojady!
bociany wyrzucają swoje młode z gniazd, jak nie mogą zdobyć dostatecznie dużo pożywienia. niech spierdalają
WeathervaxAutorytet
16piorunów#podrozujzhejto
Nie dość, że #ladnewidoki to w tle jeszcze łódka nad prototypowaniem i wdrożeniem ktorej pracowałem kiedyś bardzo intensywnie :D
Bardzo fajne czasy #pracbaza konkretna motywacja finansowa jak i czysto zawodowa, produkt okazał się hitem i firma weszła na nowy poziom dzięki niemu (oczywiście za sukcesem stało jeszcze mrowie innych ludzi).
Czas jebania po godzinach, setek maili, fizycznej obecności na produkcji dzień dnia, niekończących się spotkań, dostosowywania ERP żeby można było systemowo ogarnąć wizję dyrektorów. A na koniec pojechaliśmy na targi, zobaczyliśmy prezentacje i wróciliśmy do hotelu się na⁎⁎⁎ac, okazało się, że w tym samym hotelu są ludzie z dwóch innych firm z branży i balowalismy do rana na mieście ;)
Fajne czasy, fajnych ludzi niestety później dzięki korporacyjnym zapędom został cały klimat rozjebany.
W tym roku projekt ma być wygłaszany na rzecz nowego modelu, ale natrzaskali ich kilka tysięcy.
Kurde, miał byś krótki post, a wyszła #nostalgia

RACOFanatyk
14piorunów#nostalgia tak mnie tym @dradrian_zwierachs ruszyl ze takie pol #pokazmorde
Impreza na wynajetych RODOS, gdzie piwko i drinki wjezdzaly jeden za drugim ze nawet Amerykanie z j.w Powidz do nas wpadli.
Ktoa ich zaprosil dzien wczesniej a ci wpadli na wóde :grinning:

Where dziewczyny? :slightly_smiling_face:
za⁎⁎⁎⁎sta impreza, OP chłopaków namierza bo to przecież jest gwiada więc do fury i jazda xD
WatluszPierwszyFanatyk
53piorunów#lata90 #hejto40plus #hejto30plus #nostalgia #telewizja
Z racji tego, że @Trypsyna pod tagiem #etymologianadzis przypomniała o tak ważnym słowie jak "nostalgia" a @BapitanKomba wywołał mnie niejako do tablicy w temacie #preczzmitologizacjalat90 chciałbym podjąć temat.
Pamiętacie te czasy, gdy telewizor był bogiem? Ja pamiętam chociaż było to dawno. W latach 90. Ale po kolei. W moim domu telewizor zawsze był jakoś z boku. Owszem był, oglądało się, ale "stary w fotelu", to raczej nie u mnie. Chyba, że z książką, albo gazetą. To, jak mawiał klasyk "można... jeszcze jak". Natomiast u wielu moich kolegów i koleżanek telewizor pełnił rolę ołtarza do którego rodzice, a przeważnie ojciec rodziny przykuty był niemal, jak bracia Daltonowie z kreskówki o pewnym kowboju do kuli u nogi. Powrót głowy rodziny do domu równał się odpaleniu telewizora i oglądaniu w zasadzie czegokolwiek. Język korpo i influencerek z Instagrama używa często pojęcia "game changer". Czymś takim była w świecie "typowego starego" kablówka. Połowa osiedli się okablowała. Oznaczało to zwykle plus 100 kanałów w telewizji. Raj. Ojciec na kanapie mógł teraz oglądać serial klasy B po niemiecku, albo włoskie wiadomości a w gozinach wieczornych ponętną pani zza zachodniej granicy szeptała mu do uszka "ruf mich an" oferując telefoniczne uciechy za kilka marek. Ponadto telewizor był ważnym punktem zbornym imprez rodzinnych. Familia przy stole a w tle telewizor podkręcony niemal na full nadaje wiadomości, informacje z rynku świń, którymi żyłby przez tydzień Piechociński, albo retransmituje mecz naszej kadry biorącej w tyłek 3:0 z Azerbejdżanem, na ekranie rozmnażają się gibony, żołnierze giną na Bałkanach a w Srebrenicy dokonano masakry ludności cywilnej. Nic to. Rodzina wsuwa obiad, jak włoski kot Makłowicza wsuwał ricottę. Sam pamiętam, jak przychodziłem do mojego kumpla Krzyśka, gdzie tzw. pan domu wydawał się niemal przyklejony do fotela przed ekranem. Sporym szokiem był dla mnie dom jednej z koleżanek, gdzie telewizor grał nawet, gdy nikogo nie było w pokoju a, gdy go ktoś wcisnął przycisk OFF na pilocie, to ojciec potrafił z kibla zawołać "kto wyłączył?". Dziś mam wrażenie, ze telewizor pełnił trochę rolę internetu. Po prostu był zawsze w domu, więc stale się z niego korzystało. Musiał być w centralnym punkcie, by dawać wszystkim domownikom łatwość dostępu.
Na koniec taka anegdotka od kogoś, kto wychował się w mało telewizjożernym domu. Przyszła do nas kiedyś sąsiadka i pierwszym pytaniem jakie zadała było "wy nie macie telewizora?". Bowiem u nas telewizor nie stał w punkcie centralnym tzw. salonu (salon w mieszkaniu w bloku, to też dobre swoją drogą), tylko z boku wciśnięty we wnękę w regale. Brak telewizora. Nie, tak nie można było żyć 😉

@WatluszPierwszy guwniorz nie przełaczy kanału jeżeli usiądziesz na pilocie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@WatluszPierwszy no telewizor w centrum. Ja miałem tylko cztery kanały, bo na moje zadupie telewizja nie dochodziła, a dekodery i TV cyfrowa to dopiero później. Ojciec przyssany do ekranu, ku⁎⁎⁎⁎cy na widok Buzka czy tam innego Cimoszewicza to codzienność. Do tego obiady i wszystko inne przy TV, choćby to miały być TV Mango
starebabyjebacprademGruba ryba
30piorunówLegenda głosi że ktoś kiedyś grał w pełną wersję tej gry

@starebabyjebacpradem Pełna ale czy legalna
Szkoda, że gatunek za bardzo sie nie rozwinął. Jakieś nowsze bridge buildery mają usprawnioną grafikę, levele czy UX, ale sama mechanika budowania mostów to prawie to samo co pontifex 2.
WatluszPierwszyFanatyk
30piorunów#seriale #lata90 #nostalgia #hejto40plus
Dzieci z żoną na wakacjach, więc mam czas na różne bzdury. Wczoraj czekjąc na mecz postanowiłem odświeżyć sobie po latach serial "Z Archiwum X". Oglądałem go w czasach licealnych, gdy prezentowała go TVP2 i stwierdziłem, że czasami fajnie jest skonfrontować się po latach z czymś, co niegdyś przykuwało mnie do ekranu telewizora na te 45-50 minut. Nie miałem jednak za bardzo ochoty na oglądanie od początku odpaliłem więc dwa randomowe odcinki z pierwszej serii. No i poległem. Nie potrafię już tego oglądać. Jawi mi się, to jak jakiś horror klasy B pomieszany z serialem typu " Czy boisz się ciemności". Jak agent Mulder odpowiada na zaczepkę jednego z bohaterów "używam damskich perfum, ale o męskim zapachu", to prychnąłem aż mi poszła kawa nosem. To jakieś mrugnięcie okiem i beka z konwencji filmów o twardzielach? Jeśli tak, to spoko. Rozbawiło mnie. Jeśli nie, to przepraszam, ale wyszło zabawnie. Same historie też mnie nie wciągnęły. W połowie odcinka w którym jakiś wilkopodobny koleś morduje ludzi stwierdziłem, że to co robię jest zwyczajną stratą czasu. Kolejny odcinek też o jakimś mordującym "kimś" znudził mnie już po kilkunastu minutach a "niepokojący" klimat raczej mnie bawił niż powodował gęsią skórkę. Dziękuję. Straciłem jakąś godzinę życia, by przekonać się, że czasami nostalgia i wspomnienia ze szkolnych lat nie wystarczają.

@WatluszPierwszy spokojnie, zaraz się rozkręci.
No zestarzał się. Pamiętam jakoś w 2010 z bratem oglądaliśmy to częściej bekę mieliśmy niż na serio. Pierwszy sezon to też średnio, bo wszystko musiało się rozruszać
@WatluszPierwszy a ja chętnie bym obejrzał jeszcze raz ( ͡° ͜ʖ ͡°)
cyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
26piorunówDziewczyna znalazła u siebie pudełko z „Need for Speed Underground 2”, które właśnie instaluję, i o rany, jaka nostalgia.
Raz, że musiałem wygrzebać odtwarzacz DVD na USB, bo przecież w komputerze takiego nie posiadam.
Dwa, że trzeba było wpisać klucz licencyjny.
Trzy, że w połowie instalacji trzeba było zmienić płytkę.
Dzisiejsze czasy są jednak o wiele wygodniejsze, bo jednakże trochę tęsknię za zabawą z instalowaniem „Dungeon Siege 2”, które wraz z dodatkiem i spolszczeniem miałem na pięciu czy sześciu płytach. : D
#gry #nostalgia
Low low low low low
Bądź fajny i powiedz na ile zmieniły się ściganki w latach 99-2026.
ja nawet jak znajde plytke i chce pograc to wpisuje w tazatokapiratow.org "tytulgry gog", bo szybciej, wygodniej, i jest szansa, ze zaktualizowali jakos pod nowe systemy i sprzet