Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pracbaza

Gruba ryba

w Hydepark

2piorunów

Hiszpan posiadający wyższe wykształcenie zdobyte na madryckim uniwersytecie i biegle mówiący po polsku chce pracować w polskim skupie złomu. Pomimo posiadanych kwalifikacji właściciel firmy skupującej złom zatrudnił Polaka bez wykształcenia i doświadczenia w zawodzie.

Czy doszło w tym przypadku do dyskryminacji?

Takie oto pytania pojawiają się na szkoleniach wewnętrznych z mobbingu xd

Dosłownie xd

Jak wyżej

  • Tak33% (3 głosy)
  • Nie67% (6 głosów)

9 głosów

Kosmonauta

w Hydepark

51piorunów

Chyba dojrzałam do tego, by się czymś podzielić. Jak gdzieś w komentarzach już przebąkiwałam, zmieniłam pracę.

Pięć lat studiów kierunkowych, praktyki w uznanej instytucji, w końcu praca w zawodzie, czegóż więcej chcieć? Ano można chcieć więcej, na przykład przychodzić do pracy bez nerwicy i nie trząść się ze strachu, bo nigdy nie wiadomo w jakim humorze jest akurat przełożony. Słowem pracować w ludzkich warunkach, zwykłej zdrowej atmosferze. No ale wszystkiego mieć nie można. W moim przypadku albo zaciska się zęby i znosi toksyczną atmosferę, ale za to pracuje się w zawodzie (teoretycznie szczyt marzeń, w końcu na to się uczyłam przez tyle lat), albo rezygnuje z "kariery", że tak to nazwę trochę z przekąsem i idzie do pracy może mniej nobilitującej, ale za to z normalnymi ludźmi.

Po półtora roku męczenia się i brania leków oraz dłuższym L4 dla kurażu psychicznego podjęłam decyzję - spierdalam. I była to wspaniała decyzja. Dlaczego? Może dlatego, że pracuję tu od 6 miesięcy i mam już umowę na stałe? Może dlatego, że zarabiam więcej niż w poprzedniej pracy? Może dlatego, że mimo niedociągnięć i czasem średnio mądrych decyzji, generalnie ta firma zarządzana jest z głową. W poprzednim zakładzie kretynizm gonił kretynizm, że to jeszcze działa, to chyba tylko dlatego, że jest utrzymywane z publicznych środków, bo inaczej pierdolnęłoby już dawno. Przede wszystkim jednak środowisko pracy to jest jakieś 10 lvl wyżej. Nie ma tu miejsca na plotki, obmowy, jakieś nieprzyjemne odzywki, a zauważenie błędu ma na celu naukę jak rozwiązać problem w przyszłości, nie zaś zgnojenie podwładnego i zaprezentowanie wszystkim jak bardzo jest beznadziejny.

No i jeszcze jedno. Nie sądziłam, że ja tę pracę tak polubię. Mam w niej poczucie, że robię coś użytecznego. Coś, co ma znaczenie dla klienta. W poprzedniej pracy pracownicy brandzlowali się do myśli, jakie to rzeczy, które tworzą nie są ważne, ale prawda jest taka, że 99% odbiorców miała to w d⁎⁎ie.

Czy według ogólnie przyjętych norm pracuję dużo poniżej swoich kompetencji? Tak. Czy czuję, że pracuję poniżej kompetencji? Nie bardzo. To co robię, staram się robić jak najlepiej, a mojej wiedzy i moich zainteresowań nikt mi przecież nie odbiera.

Ludzie mają jakieś takie przekonanie, że w życiu zawodowym powinno się robić karierę, że tylko wtedy można być spełnionym zawodowo. Ale prawda jest taka, że zdecydowana większość ludzi nie ma kariery. Ma pracę. Pracę wykonuje się dla zarobków, a przy okazji miło by było, gdyby jej wykonywanie nie niszczyło nam doszczętnie zdrowia, tak fizycznego jak i psychicznego. Moja praca zapewnia mi psychiczny komfort. I tak jest dobrze.

Trochę a trochę

Osobistość6piorunów

W najnowszych badaniach wykazano, że większość pracowników ceni sobie spokój w pracy niż zarabianie więcej, kosztem spokoju w pracy.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kompan

w Rozkminy

44piorunów

Od wakacji dorabiam sobie na magazynie, jako że mieszkam na prowincji w Polsce to ofert było niewiele to wybrałem tą właśnie. Praca jest spoko, zaczynam od 8, kończę 16. Jest luźno, nie ma takiego spięcia dy jak na stacji benzynowej, której bardzo chciałem uniknąć. Jest jednak pewna zabawna rzecz związana z owym magazynem... Czuję się w nim jak w armii austro-węgierskiej.

Ów śmieszny feeling, zawdzięczam temu, że tak samo jak w armii austro-węgierskiej, jest trochę nacji, oraz to że każdy gada po swojemu. Na początku było dosyć wyrównanie, było nas 3 Polaków (4 z kolegą z innego działu) i 3 Ukrainki. Dwie Ukrainki umiały po polsku, więc spoko. Potem zaczęły się schody - potrzebowano dodatkowych rąk to właściciel magazynu - Chinka - zatrudniła z agencji pracy. Przyszli Ukraińcy nie mówiący nic, a nic po polsku, czy chociaż angielsku, Gruzin gadający po rosyjsku i Turek gadający po angielsku. U mnie w grupie nikt, oprócz mnie, nie potrafił gadać po angielsku, dodatkowo ani ja, ani reszta nie mówiliśmy po rosyjsku - więc było ciężko się z niektórymi dogadać.

Ostatecznie Ukraińcy przeszli do Ukrainek, Gruzin gdzieś zniknął, a Turek dostał jakieś dodatkowe zadania, które robił samemu. A sytuacja się potem jeszcze zmieniła. Po jakimś czasie przyszli do nas nowi Polacy - jeden popracował 3 dni, drugi 2, a potem zostali zwolnieni. Ten drugi został zwolniony dosłownie 2 godziny po podpisaniu umowy. Argumentacja to za dużo rąk do pracy. Ostatecznie gdy przyszedłem do roboty na początku sierpnia, okazała się, że zwolniono moich kolegów, z którymi zaczynałem. Jednego zwolnili, bo niszczył towar podczas transportu paleciakiem, a drugiego to w sumie od dawna chcieli wywalić i zrobili to gdy miarka się przebrała tak na maksa. Zostałem, więc sam.

Potem dołączył do mnie kolega Turek, który skończył już robić poprzednie zadania i tak sobie egzystujemy na tym magazynie - robimy swoją robotę i co jakiś czas opowiadamy se kawały, albo wysyłamy memy. Ogólnie fascynująca jest obserwacja tego jak różne narody obok siebie żyją, ale też jak funkcjonują bez znajomości języka. Ja potrafię rozmawiać po polsku i angielsku, więc dogaduje się z innymi Polakami (koleżanka z biura i kolega z innego działu) i z kolegą Turkiem, jeszcze Ukrainkami które mówią po polsku. Nie znam jednak rosyjskiego, czy ukraińskiego, więc z kolegami z Ukrainy ciężko mi się dogadać (tym bardziej, że ci mieszają ukraiński z rosyjskim). Koleżanki z Ukrainy umieją mówić po polsku, ukraińsku i rosyjsku, ale nie potrafią mówić po angielsku, więc nie dogadają się z Turkiem. A kolega Turek tylko angielski i swój ojczysty. Chinka która tym wszystkim zarządza mówi po angielsku i polsku, chociaż muszę ją posłuchać kilka razy by zrozumieć co do mnie mówi (podobno jej polski był kiedyś lepszy). A jej mąż mimo kilku lat w Polsce, nie mówi ani po polsku, ani angielsku - do tej pory zastanawia mnie jego życie w Polsce bez języka.

Czy bez języka można żyć w obcym państwie, pewnie tak, ale co to za życie skoro nie możesz z nikim pogadać, albo możesz to zrobić tylko z ograniczoną liczbą osób. Język to ważna rzecz, uświadomiłem już sobie któryś raz. A bez niego za wiele się nie zdziała. Dobrze jest języki znać, albo mieć łącznika który to jakoś ogarnie...

Gruba ryba10piorunów

Piękny pierdolnik xD aż się zastanawiam jak ta chinka wydaje polecenia tym rosyjskojęzycznym, palcem pokazuje i mówi tita, czy prosi Ukrainki o pomoc?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Tytan

w Hydepark

19piorunów

Witam państwa, ogłaszam: rynek juniorski a moze i wczesny mid? :grinning: (~2 lata exp) zdechł.

Jak to zdech? Ano normalnie - odpowiedzi tyle co nic, rozmów jeszcze mniej. Człowiek patrzy na Warszawę, firm od cholery, biurowców jeszcze więcej, a ofert dla kogoś pomiędzy juniorem a midem jak na lekarstwo :grinning: (smiech przez łzy)

Powoli spada motywacja i nadzieja, że uda się znaleźć coś konkretnie w technologii, w której chcę dalej iść. Coraz częściej rozważam zasadę „byle dochód był”, a jak sytuacja zmusi, to i pudełka na magazynie same się nie przeniosą :grinning: Żyćko.

Na razie jednak jeszcze cisnę Javę/backend i wysyłam dalej, bo może statystyka w końcu zadziała, prawda?

Jak ktoś przypadkiem widział ostatnio sensowną rolę Java/Backend w Warszawie albo remote dla człowieka z ~1,5–2 lata komercyjnego doświadczenia, to chętnie, zapraszam na priv albo do sekcji komentarzy :grinning: ( edit, dodano koto mema, bo z obrazkami jakoś ładniej te posty wyglądają)

Fanatyk11piorunów

@konrad1 Smutna prawda jest taka, że większość zadań, jakie się 5 lat temu dawało juniorom, Claude Code czy inne boty ogarnie jako tako, czasem lepiej niż juniorzy, a na pewno zdecydowanie szybciej. I tak i tak trzeba zrobić review, a jeśli trzeba zrobić, to firma woli dopłacić seniorowi 20% do pensji, a zamiast zatrudniania juniora dokupić mu jeszcze licencję na Claude Code za $200/miesiąc.

Żeby pozostać konkurencyjnym, trzeba się szkolić w dziedzinie architektury systemów, security, compliance, oraz "soft" rzeczy, bo samo kodowanie jest moim zdaniem ślepą uliczką, o ile ktoś nie jest pasjonatem. Absolutni wymiatacze, żyjący tym koderzy jeszcze robią lepiej niż automaty, ale dla juniorów/midów nie-fanatyków okienko się właśnie zamyka. Jakaś nisza zostanie, ale sytuacja będzie taka, jak z klepaczami assemblerów, po tym jak powstało C, czy klepaczami C po tym jak powstała Java, C++ i C#, etc.

Oczywiście wiadomo, że bez juniorów nie będzie ludzi doświadczonych, ale to nie jest coś, co wpłynie na wyniki finansowe firmy na Q4 2026, więc zatrudniających to nie obchodzi.

Tytan3piorunów

@LondoMollari W dużej części się zgadzam, szczególnie że samo klepanie kodu przestaje być dużą przewagą. Nie jestem tylko przekonany do tezy, że junior/mid jako taki znika. Bardziej wygląda mi to na podniesienie poprzeczki - junior ma dziś oprócz kodowania rozumieć system, DB, deployment, debugging, trochę architektury i jeszcze sprawnie korzystać z AI. Czyli zakres „juniora” z 2026 to momentami pół mida z 2020 :grinning: :D

Sam zresztą próbuję teraz iść właśnie w tę stronę - backend Java + Kafka/distributed systems, więcej system designu i używanie AI jako narzędzia. Najgorszy jest tylko paradoks: żeby zdobyć doświadczenie w tych rzeczach, najpierw ktoś musi człowieka zatrudnić :D

Nawet powiem szczerze bym to rzucił, posłuchał rad typu: przebranżowij się, tylko że ja to naprawdę lubie... :grinning: a czas swoje też pokaże

Fanatyk3piorunów

@konrad1 Dorzuć terraforma, jeśli chcesz iść w tematy distributed systems, bo zarządzanie infrastrukturą przyjdzie z tym tak czy siak w każdej firmie, poza bardzo dużymi korporacjami. Kafka jest moim zdaniem niszowa, i warto rozszerzyć stack.

Lider1piorunów

@LondoMollari tylko to jest właśnie problem. Juniorów można wyciąć na rzecz jakiegoś bota z urojeniami. Na krótszą metę to zadziała, tylko nikt nie zadaje ważniejszego pytania- kto potem zastąpi seniorów, jak ci się wreszcie zwolnią, albo zwyczajnie przyjdzie ich czas i emerytura? Copiloty z pewnością tego nie pociągną, i wtedy managerstwo z pewnością zakrzyknie "awansujemy midów!". Konia z rzędem temu, który pierwszy takiego geniusza uświadomi na spotkaniu, że prędzej jego starą jak midów, których sobie nie wyszkolili, bo stwierdzili, że juniorzy to zbędny koszt do zredukowania. Firmy JESZCZE w szerszej perspektywie tego nie rozumieją, ale spokojnie- już powoli do nich zaczyna docierać absurd tego w co wpadli. Bardzo powoli, ale zaczyna, tak sam jak to było z cloudem z +rok temu

Fanatyk1piorunów

@LondoMollari poziom CC jest jak dla mnie zdecydowanie wyższy niż przeciętnego juniora. Bez problemu udaje mi się klepać PRki z typowo devowa robota, gdzie nie mialem w tym w ogóle doświadczenia wcześniej, kwestia dobrego prompta i zrozumienia, który context bedzie wartościowy dla bota

Osobistość2piorunów

@konrad1

tylko że ja to naprawdę lubie... :grinning:

Problem jest taki, że nawet jak załapiesz robotę, to nie będziesz kodził. Będziesz operatorem AI, jest to wygodne, ale nie daje żadnej frajdy, a jeszcze mniej okazji na rozwój. A powiem więcej, człowiek traci masę wiedzy, bo jej nie wykorzystuje. Wszystko co było fajne w programowaniu, to AI to właśnie rozpierdolił. Teraz nie liczy się jakość, tylko żeby działało.

Fenomen1piorunów

@HmmJakiWybracNick Założę się, że jak C zastępował asemblera to też były takie argumenty. Ta wiedza kodowania popularnych i typowych algorytmów przestanie być potrzebna tak jak kiedyś dobrze napisany kod w aseblerze przez człowieka zastąpiony kompilatorami C. To jest niestety/na szczęście rozwój. Założę się drugi raz, że otworzą się nowe możliwości, a jakby nie było koderzy to raczej ludzie niegłupi więc dostosować się do rynku będą potrafili.

Osobistość0piorunów

@DKK
W Asemblerze dało się coś napisać optymalnie, lub nie. C rozwiązywał ten problem, że powtarzalne rzeczy były wyniesione do języka, przez co programista mógł zaufać, że wszystko co zapewnia język jest optymalnie zaimplementowane - a przynajmniej sporo lepiej, niż napisałoby się samemu. Z AI jest taki problem, że jego działanie nie jest deterministyczne, więc nie wiesz czy rozwiązanie będzie optymalne, czy nie - ale to też nie ma większego znaczenia. Ale mogę też nie mieć racji, bo asemblera tylki kilka razy widziałem na oczy.

Obecnie granica miedzy Junior/Mid/Senior jest bardzo zatarta, a pracować można w każdej technologii bez jej znajomości. Myślę, że biorąc średnio ogarniętą osobę z ulicy można z niej zrobić ~programistę~ operatora AI w kilka dni. Obecnie jeszcze jest stan przejściowy, że zespół programistów ma narzędzie, ale raczej będzie dążyć to do tego, że operator (w liczbie pojedynczej) będzie tylko rozdzielał zadania.

Jak dla mnie ten rozwój jest bardzo niepokojący i nie zrozum mnie źle. Z jednej strony jest to ekscytujące, że jeszcze w tamtym roku pisałem normalnie kod, obecnie mogę napisać do AI "Stwórz story dotyczące dodania funkcjonalności do hejto, które umożliwi zalogowanym użytkownikom zmianę adresu email w ustawieniach konta", kliknąć ENTER i to tyle. AI stworzy story, opisze go, wyceni, zaimplementuje zmiany na wielu repozytoriach, napisze różnego rodzaju testy, zbuduje, odpali, przetestuje na działającej aplikacji, wrzuci PR, a Ty się tylko pod tym podpiszesz, jak już dopijesz kawę. Bardziej dociekliwi zerkną w kod, mniej dociekliwi przetestują ręcznie.

No ale co jest w tym przerażające? A no to, że obecnie AI mógłby wykosić 99% stanowisk, które uzupełniają komórki w excelu, czy pogrubiają literki w wordzie. A rozwój robotów też nie daje motywacji, żeby przekwalifikowywać się na coś bardziej ambitnego, do czego trzeba kilku lat przyuczenia się, bo te stanowiska też potencjalnie mogą zostać wykoszone. Jak nic włącza się foliarz mode on, że większość ludzi będzie tylko zbędnym zasobem zużywającym cenne, skończone zasoby planety.

Tytan0piorunów

@LondoMollari no więc mam trochę inne zdanie na ten temat:

Raz, że zgadzam się że już się LLMów nie pozbędziemy, dobre to jest, w przeciągu ostatniego roku, dwóch pisanie kodu z nimi poszło bardzo do przodu. Są oprócz tego świetnymi reviewerami, wyłapują mnóstwo szczegółów.

Jednak w zastąpieniu developerów w ogóle a juniorów w szczególności jest parę problemów:

1. Są niedeterministyczne. To NIE jest "kompilator specyfikacji", to jest narzędzie probabilistyczne, raz wypluje coś świetnego, raz gownianego. Możecie powiedzieć że da się to załatać na parę sposobów: więcej LLMów i tokenów, niech walczą o to kto lepiej programuje. No spoko, ale to tylko uśrednia wynik, a one są tak naprawdę: średnie. To narzędzie probabilistyczne, budowane na bazie kodu w sieci, który jest po prostu taki se. No to naprawimy to kontekstem, rulsami i skillami: no i z tym jest cała masa innych problemów: nie wszystko da się spisać, jak już da się spisać dużo to pojawia się problem skończonego kontekstu, a żeby spisać naprawdę wszystko trzeba mieć kupę lat doświadczenia na karku: co też zaczyna w którymś momencie mieć osobny problem, bo co bardziej doświadczony programista to nieco inne podejście, smak itp., nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi, a brak odpowiedzi tworzy burdel.

2. Pisanie kodu którego nie rozumieją ludzie. To ma dwa podproblemy: albo dlatego że prompter nie wie co LLM robi w ogóle i to się nazywa Vibe coding i jest tragedią samą w sobie, albo prompter wie ale nie ogarnia przy takim natłoku kodu które LLM jest w stanie naprodukować.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Jeśli ludzie nie będą wiedzieć o rozumieć co robi kod, to nie będą w stanie nawet wytłumaczyć dlaczego w tym miejscu jest jakieś restowe api, które blokuje port przy wystawieniu narzędzia do chmury, tyle że to nigdy nie miało wystawiać w ogóle jakichkolwiek portów.... Programowanie składa się z podejmowania bardzo wielu bardzo małych decyzji, ale te małe decyzje mają znaczenie często na wszystkich warstwach abstrakcji. Zostawienie ich automatom powoduje że albo powstaje coś niezgodnego w bardzo wielu drobnych szczegółach z pierwotną intencją (Vibe coding), albo coś na co tracimy multum czasu, żeby przejrzeć, poprawić po "dziecku", skorygować itp., bo jak się tego nie zrobi to pójdzie z kodem w krzaki. A to z kolei kosztuje czas, który ma szansę się zwrócić, ale często nie, albo jest to kosztem wiedzy o kodzie operatora (problem czarnej dziury w kodzie), zapełnia kontekst, który w którymś momencie staje się coraz bardziej brany pod uwagę wybiórczo przez narzędzie, a więc staje się bezużyteczny.

Moim zdaniem nie da się tak na dłuższą metę pisać kodu. Kończy się to tym, że co drugą stronę trzeba przeładowywać, MS Teams (#$!@$&!!) działa jak ostatni crap itp.

Wszyscy powinniśmy zwolnić. Docieramy do szczytu tego co te narzędzia oferują, a wykorzystujemy je jakby były znacznie lepsze niż są, a są wciąż takie se: dobre do prostych rzeczy, ale w większych podejmują mnóstwo dyskusyjnych decyzji, które nie kopią Cię w tylek od razu.

I wracając do tematu, potrzebujemy juniorów, bo wciąż nie jesteśmy, a moim zdaniem co najmniej długo nie będziemy (a na pewno nie powinniśmy) zrzucać całego kodu na LLMy.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Lider

w Hydepark

27piorunów

Kolejny dzień, kolejny wkurw xD
Pracujemy nad migracją z rozwiązania A do rozwiązania B. Rozwiązanie A było tymczasowe i trzeba się go pozbyć, bo wygasla nam licencja i jak się spierdoli, to producent powie, nie wspieramy i co nam pan zrobisz.

Chłopaki zapierdzielają jak mrówki wieczorami i weekendy, żeby zdążyć z końcem sierpnia.
Dziś dostaliśmy info, że kupiliśmy wsparcie do końca września i mamy jeszcze ponad miesiąc.

No nie mam serca, im powiedzieć, że to wszystko, co robili nie było potrzebne, bo dawno nie widziałem takiej motywacji w ich oczach 😒

GURU6piorunów

No z tego co rozumiem to było potrzebne tylko możecie troszeczkę zwolnić tempa bo macie dodatkowy czas.

GURU4piorunów

@WujekAlien No wiadomo że niepotrzebne nerwy i napinka którą musieli przyjąć na siebie ale skoro jesteś ich przełożonym to może uda się wysupłać kilka złotych na premię.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Pracbaza

10piorunów

Jak wygląda szukanie pracy w statystykach?

Oferta będzie jeszcze wisieć półtora tygodnia.

Aplikowało 25-50 osób, z proporcji punktów procentowych można wyliczyć dokładnie ile - na ten moment 33 lub 44 kadydatów (aji podumało, bo mnie się nie chce).

Ankieta po aplikacji zawiera pytanie o status studenta, a z doświadczenia wiem, że w tej firmie raczej wolą tanich studentów.

Na drugim obrazku liczba kandydatów na oferty z maja i czerwca.

Gruba ryba

w Hydepark

34piorunów

Numerek, ale dość ciekawy

Wczoraj na parkingu leśnym leżało kilka kanek z tymi właśnie numerami.

W Polsce zielony numerek oznacza drewno pochodzące z parków narodowych.

Ale na 100% nie są to polskie numerki.

Jeżeli czytaliście jeden z moich ostatnich wpisów to pewnie wiecie, co się odbywało na parkingu.

Poszlaki wskazują na Litwę.

A, może jeszcze w ramach wyjaśnienia:

Kanka - krótki kawałek drewna, może też występować pod nazwą pniaczek.

Znajomi z Lubelszczyzny nie mogli się nadziwić, że u nas używa się tego słowa.

Inspirator7piorunów

@Airbag Dziwisz się ich zdziwieniu, skoro kanka ma inną definicję? xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Heheszki

29piorunów

Fanatyk3piorunów

no mój, jak na złość, zawsze chce się aktualizować w piątek, na koniec dnia

Lider2piorunów

@zomers w obecnej pracy jest polityka, żeby się to działo tylko w godzinach pracy, bo inaczej ktoś może wyłączyć laptopa w trakcie aktualizacji i zostać z przyciskiem do papieru na kilka godzin kolejnego dnia ;)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

34piorunów

Lider7piorunów

@WujekAlien mem z życia wzięty?

Lider2piorunów

@Yes_Man po bombie, że gościowi w weekend zmarła teściowa, jakoś tak szybko przeszliśmy do roboty i skończyliśmy spotkanie przed czasem ;)

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Hydepark

48piorunów

Pokaż więcej komentarzy (6)

Inspirator

w Hydepark

32piorunów

Akcja koszenie nieużytków kosiarką bijakową - głównie nawłoci i szuwaru.

Są takie grunty, których uprawa nie jest opłacalna, bo znajdują się daleko od gospodarstwa, są podmokłe czy jest do nich utrudniony dojazd. Żeby nie zarosły samosiewami drzew, dzikimi krzakami itp. co roku obkaszam je kosiarką bijakową, by w razie czego np. sprzedaży nie trzeba było ich karczować.

Kosiarka ma szerokość roboczą zaledwie 175 cm, co jak na tak duży ciągnik wydawać może się dość mało, natomiast w takim mocnym szuwarze potrafi zdusić nawet tak dużego 85 konnego Ursusa.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Autorytet

w Hydepark

20piorunów

Podczas montażu schodów musiałem zamontować tzw. harfę czyli czyli kilkanaście rurek w uchwytach od stopni do sufitu. Rurki fi20, uchwyty to kawałek rurki fi25 z dziurkami na małe śrubki dociskowe nazywane robaczkami czy tam perełkami na klucz hex 2mm.

Problem był taki że uchwyty przyszły czarne a miały być białe więc po przemalowaniu dwie warstwy farby proszkowej zalały miejsca w śrubkach na klucz. Wiedziałem że będzie ciężko to zamówiłem sobie wcześniej zestaw kluczy z wery bo podobno dobra firma a ja jestem wychowany na topexach i nie ufałem moim kluczom.

Pierwsze 3 śrubki obrobiły stary klucz z zestawu na okrągło to wziąłem nowy zestaw i o ja pierdziele.

To jest zrobione z mithrilu i adamantium. Klucz obskoczył ponad 200 śrubek, jak nie chciał wejść bo farba to można go było wepchnąć na siłę i obrócić, nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia.

Biorąc pod uwagę różnicę w cenie a różnicę w jakości to narzędzia z marketu są opłacalne tylko kiedy używasz ich raz na rok.

Fanatyk2piorunów

@L4RU55O A jak śrubki? Bo szczerze, do rzeczy, które będę jeszcze kiedyś odkręcał (szczególnie przyrdzewiałych śrub w samochodzie), wolę mieć śrubokręt i klucz z mniej twardego od śrub gównolitu, który się uszkodzi zamiast "obkręcić" śrubkę, tak, że potem muszę ją rozwiercać.

Pokaż więcej komentarzy (7)