rainGruba ryba
33piorunówHeh.. "zawsze" mi się marzyło mieć czarny pas w jakiejś sztuce walki. No i w wakacje postanowiłam, że ok - stara d⁎⁎a ze mnie, ale nawet emeryci trenują i zdobywają czarne pasy. Nawet Ed Bundy ma czarny pas w #bjj. Oczywiście nie lubię tarzania się po ziemi z jakimiś ludźmi, więc bjj odpadło w przedbiegach. Myślałam nad #karate albo #taekwondo. Los jednak sprawił, że poszłam na jedne zajęcia z #aikido. Było nawet fajnie, okazało się też że trening jest jednak dość wymagający fizycznie. Choć... nie od wszystkich - byli tam faceci z czarnymi pasami na grubych brzuchach. I przez krótki moment pomyślałam sobie, że może po prostu zacznę trenować aikido. Ale potem odezwała się we mnie polska cebulowa dusza i kazała mi prześledzić koszty. I - może się mylę, może nie - sztuki walki nagle zaczęły mi przypominać jakąś piramidę finansową. Płacisz za treningi, płacisz za egzaminy na pasy (im wyższy tym więcej), musisz jeździć na jakieś seminaria itd. Miałam trochę inne wyobrażenie - że ćwiczysz sobie w jakimś klubie i gdy twój nauczyciel stwierdza, że umiesz wystarczająco dużo wręcza ci odpowiedni pas. No i trochę zapał mi opadł. Zresztą - jak ze wszystkim - zawsze jest "słomiany". Z drugiej też strony - jak muszę gdzieś chodzić 2-3 razy w tygodniu na tę samą godzinę to przestaje to przypominać hobby, a zaczyna obowiązek.
Myślałam też o powrocie do rekreacyjnego trenowania muay thai (ale tam pasów nie dają, jedyne co możesz dostać to w gębę, albo low kicka w udo), bo mam ochraniacze i rękawice. Ale nie wiem. Jakaś leniwa rozlazła buła jestem. Mam tylko tyle ochoty by łazić 2-3 razy w tygodniu na siłownię i raz w tygodniu na boulder. A co jak będę 80-letnią babcią i zaatakuje mnie jakiś wyrostek chcący ukraść moją rentę? Przecież nie przyłożę mu tym, że umiem wspiąć się na jakąś trasę o wycenie V. XD
No więc takie tam pierdololo. Podobno napisanie o swoich rozkminach pozwala oczyścić głowę. #przemyslenia #przemysleniazdupy
@rain do samoobrony to krav maga, bo tam się ćwiczy różne scenariusze i też są egzaminy. By być bezpiecznym to w szalonej większości wystarczy uważność i nie pakowanie się w kłopoty.
W SW pasy pokazują też dojrzałość, nie tylko siłę fizyczną. Myślę, że dziadek z 5 danem nie pokona późnego nastolatka z solidnymi podstawawmi w podobnej wadze, ale ten sam nastolatek mógłby się wiele nauczyć.
Jeśli chodzi o regularność, to myślę, że każdy ma na to swoją drogę. Stałe pory są motywacyjne, żeby się zebrać i poćwiczyć. Gdy się ćwiczy tylko wtedy, gdy ma się ochotę, to nadchodzi czas, że się wcale nie ćwiczy. Jeśli chcesz chodzić na sztuki walki to proponuję popatrzeć co masz blisko, bo tak wygodniej. Połowe terningu i tak jest motoryka, a druga to techniki.
@rain
Myślę, że źle do tego podchodzisz. Nie należy stawiać celu "czarny pas", bo sam czarny pas nic nie znaczy. Liczy się droga, nie cel. Możesz trenować lata i mieć z tego masę frajdy z pierwszym pasem, a możesz właśnie traktować to jak obowiązek, by zdobyć czarny.
Nikt nie zmusza Cię do uczestnictwa i płacenia za egzaminy. Tak samo seminaria są czymś ekstra, czasami właśnie seminaria oferowały zdanie egzaminu na miejscu, przez co obniżały się koszta, bo alternatywą był lot do Japonii i tam zdawanie egzaminu, na te wyższe pasy.
Były czarne pasy na grubych chłopach, bo tak wygląda "male performance peak" i jak nie ogranicza Cię kategoria wagowa, to trochę dodatkowego ciałka sporo pomaga w walce.




