Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Gruba ryba

w Gry

9piorunów

Niesamowite, jak bardzo gry potrafią tanieć.

Najdroższa wersja gry „Ghostrunner 2” wraz z season passem wycenianym przez wydawcę na 20 dolarów (w zaokrągleniu, bo oficjalnie to 19,99) na premierę kosztowała bagatela 319 złotych.

Minęło dziewięć miesięcy i tę samą wersję można teraz wyrwać za niecałe 64 złote. I to nie w kluczykowni, a w oficjalnym sklepie, bo na Steamie. Korci kupić, ale obiecałem sobie, że poczekam, aż twórcy zakończą wspieranie gry, czyli przynajmniej do początku listopada. A że półtora miesiąca później będzie zimowa wyprzedaż na Steamie, to będzie fajny prezent pod choinkę.

Między innymi dlatego nie kupuję gier na premierę. Boję się przepłacić, skoro wystarczy poczekać parę miesięcy i można kupić dany tytuł o wiele taniej. Jasne, nie tyczy się to wszystkich gier - niektóre nawet po kilku latach wciąż trzymają dosyć wysoką cenę. Ale ja jestem cierpliwy. :')

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów

Czasami mam wrażenie, że inwestowanie w renowacje domu jest jak inwestowanie w naprawy samochodu-gruza. Nikt mi NIGDY tych pieniędzy nie zwróci, proporcjonalnie nie zwiększają wartości nieruchomości. Mamy dom "na wsi", zbudowany w polowie lat 90. Co roku inwestujemy w niego hajs (instalacja fotowoltaiczna plus zmiana kaloryferów, malowanie, brama wjazdowa i garazowa na pilot, montaz kamer z podgladem live, zmiana kuchni i łazienek na bardziej współczesne i tak dalej) ale w tym roku postanowiłam sobie spisać ile i jak wkłada się w ten dom.
2024: wymiana drzwi i ościeżnic wewnętrznych 10700, wymiana dachu 34700, wymiana okien 29200, położenie sztucznej trawy na tarasie 700.
75 koła wyjebane w kosmos XD

Bardzo cieszę się, że od poniedziałku do soboty żyjemy w mieście i nic, nic mnie interesuje. Jak mi się żarówka na klatce schodowej przepali to dzwonie do zarządcy i elo nara. Jak się brama wjazdowa na osiedle się zatnie to dzwonie i elo nara.
Bardzo, BARDZO podziwiam każdą jedną osobę, która mieszka we własnym domu, zwłaszcza poza miastem.
Tak na co dzień to by mi się po prostu nie chciało.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fanatyk

w Hydepark

3piorunów

Tak w temacie edukacji to doszło do mnie dwa dni temu, że termin "wykształcenie" ładnie opisuje proces, któremu jesteśmy poddawani w szkole. "Odebrać wykształcenie". Odebrać coś, co ma nas ukształtować, nadać nam jakiś kształt, ociosać nas z odrostów i uformować w pieńki. Jak w tych obrazkach, gdzie wchodzimy na linie produkcyjną i schodzimy tacy sami.
Czy jestem fanem tej narracji? Nie wiem, chyba trochę tak. Zwyczajnie uderzyło mnie to słowo.

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Aaron Dessner fajny gość

Chciałem zrobić podsumowanie albumów Taylor Swift jednak podczas pisania zdałem sobie sprawę,że w sumie to bardziej podobają mi się albumy, które pisał Aaron Dessner aniżeli sama Taylor xD. Może wyczułem w nich taką męską wrażliwość, ale nie potrafiłem tego nazwać. Bo jednak we mnie damskie pierdololo nie trafia w pełni. Poczytałem o nim chwilę i po prostu chce robić muzykę jaką lubi, to co czuje chce przedstawić, pewnie dlatego nie został wielką gwiazdą. Mam nadzieję, że ma fajny procent od Taylor i może mieć wyjebane jajca.

W linku jest przykład z jego zespołu:
https://youtu.be/V6oHmir20tc?list=RDEM29s4JOZfgAZ2MwMuiG0g-A

Tę przykładowo wyprodukował w całości, ale inny wykonawca:
https://youtu.be/u-m-Th7GLgU?list=RDu-m-Th7GLgU

W każdej sytuacji trzeba dostrzec pozytyw. Ześwirowałem na punkcie Taylor, ale zacząłem pisać drobne bzdety. Poznałem Aarona i może zostanę z nim na dłużej, dzięki Taylor :smiley:

Algorytm podsyła mi Shawa Mendesa podczas słuchania Aarona, gdyż też go lubiłem i ja chyba jestem w środku mizoginem, bo naprawdę mało kobiet słucham, główną jest moja kochana Billie Eilish, jednak obecnie Taylor jest moim przelotnym romansem choć o Billie ciągle pamiętam i wracam regularnie by jej nie zapomnieć.

W pewien sposób chyba dało mi to trochę zluzować z Taylor i poza urodą nie idealizuję jej tak bardzo.

1989 - okropne takie na wesoło o seksie, imprezach czyli typowy czas dla 25 latki, żeby się wyszaleć, nie dla mnie taka tematyka. Nie wiem czy to z zazdrości, że nigdy tego nie doświadczę czy, że po prostu nie pasuję na takie rzeczy.

midnights - siostra mi mówiła, że bardziej dla mnie będzie niż 1989, ze względu na smuty. Jednak uczucia mocno mieszane, niby "Lavendar Haze" i "Anti hero" buja, "Midningt rain" podkład był dla mnie okropny na czele z modulacją głosu w refrenie, ale tekst super i dużo płaczę do tego.
"Snow on the beach" wpadło w ucho swoim spokojem i widoczkami na klipie a na końcu Taylor w ciuchach zimowych na ośnieżonej plaży jest strasznie urocza. W reszcie czegoś mi brakuje tekst niby ok.

Folklore(pisał Aaron Dessner)- tu od razu poczułem, że jest dla mnie siadło od początku swoim spokojem, melancholią, podkłady mi się podobają nie przeszkadzają w słyszeniu tekstu. "Exile" na początku byłem w szoku słysząc chłopa bo "halo halo ja tu chcę Taylor" jednak gość ma przyjemny głos.
"Mad woman" od razu poruszył mnie podkładem, tekst też git lubię trochę takie o kobitach teksty.
"Invisible string" uspokajające tak samo jak "epiphany", które trochę takim wyciągniętym szeptem jest. "Betty" harmonijka robi dobrą robotę bardzo miło posłuchać bo rzadko się trafia, ale końcówka smutna. "hoax" ma przykry tekst bo podmiot liryczny stoi na klifie zastanawia się nad skokiem, gdyż ma kryzys.
"Seven" ma rytm zajebany, z take me home to, country roads

Ten album mnie po prostu uspokaja, nie chce mi się płakać tylko uśmiechnąć, (mimo, że to delikatne raczej smęty) i lekko nóżką potupać. Chyba też dlatego, że jest mało Taylor w nim ma najsłabszą sprzedaż xD

Evermore czyli folklor cz.2- podobne no bo cz. 2 " tolatete it" mimo, że już słyszałem bo siostra mi puszczała gdy gadaliśmy o koncercie Taylor yo dzisiaj pierwszy raz na siłowni łzy mi poleciały
"Dorothea" wpadło w ucho od razu, prosty tekst rymuje się

Tourted Poets Department(większość Pisał Aaron Dessner) - moja pierwsza osobista styczność z twórczością Taylor i się zakochałem. Czego bardzo żałuję bo odwaliło mi przez to na jej punkcie. Teksty fajne podkłady, jednak druga część lepsza a jej nie ma na płycie nad czym ubolewam bo nie będę miał w samochodzie. Mieszanina jak to faceci są do d⁎⁎y, ten jeden świetny, trochę o byciu silną kobietą. Głównie to są wspominki wrzucone bez ładu i składu. Odnosząc do siebie to wygląda jakby się otworzyło notatnik i stwierdziło " muszę to zrobić", chociaż ja to bym bardziej tematycznie to poukładał.
Są 2 strasznie głupie utwory(Taylor je pisała XD) ze względu na historię: "Fortnight", "Black dog" z czego 1 szkoda bo fajnie buja, jest uroczy tekst jednak głupota historii daje o sobie znać. Z kolei czarny pies ma 2 zwrotkę świetną, ale nie umiejąc śpiewać nie wyciągnę dźwięku tam xD
Druga część, która jest lepsza. Poza "Iamgonnagetyouback", "Look in people's windows", "Black dog" była pisana właśnie z nim. Nie chciało mi się szukać ile on pisał a ile Taylor pozmieniała.
"Peter" i "Manuscprit" są w pełni pisane przez niego, co mnie zdziwiło bo Peter to właśnie trochę takie babskie pierdololo, ponieważ dziewczyna rozstała się z chłopem, ale ten miał wrócić gdy dorośnie, jednak nigdy tego nie zrobił a ona już nie mogła dłużej czekać. Manuskrypt to wspominki jak baba sobie czyta stare notatki, które zostały po chłopie i jej się przypominają różne rzeczy z tamtych czasów, trudno mi uwierzyć, iż chłop to pisał.

GURU

w Hydepark

22piorunów

Najważniejsze to tworzyć nowe wspomnienia. Najgorzej, gdy jakiś dłuższy okres życia przemija i nie można wypunktować przynajmniej kilku fajnych momentów. Jak to mówił taki jeden: "Wspomnienia to najważniejsze, co nam pozostaje" i ja się tego trzymam. Lubię wspominać. Chodzi o to, żeby było co wspominać. I żeby to było coś więcej niż afery w polityce czy wkurwiający ludzie w robocie.

Osobistość1piorunów

Ja mam tak z kumplami, że z czasów studenckich z największym rozrzewnieniem wspominamy nie te grube akcje i akcyjki ale te, (wtedy) pozornie błahe, prosto i bez pompy, "normalnie" wspólne spędzone chwile. Dlatego, że były to powtarzające się małe przyjemności na które mogliśmy sobie pozwalać niemal codziennie sądząc, że mamy nieprzebrane ich zasoby.. chyba podobnie będzie z całością życia. Tu pewnie wjedzie Seneka mocno, ale on też mówił, traktujemy dni życia jak coś nieskończonego, danego nam na zawsze.

Gruba ryba3piorunów

Bleh. Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy. Niby wiem że wszystko szybko się zmienia - coś jest a później tego nie ma, dobre momenty -jak fotografie- warto zbierać w głowie, jak w starej szafie. Chwile ulotne jak motyle. Co gdy przyjdzie skleroza? Umysł przewrotny łapie wszystkie jak fotka, ułamki momentów, dobrych i niemiłych incydentów. Gdybym miał gitarę to bym na niej grał, ale to se ne vroti, mimozami jesień się zaczyna. Nie sposób przez wyobraźnię kreować własnego ja, gdy się opierasz wyłącznie na faktach , przecież są momenty gdy marzenia się spełniają, wszystko takie realne, chwile szybko tak mijają. Więc jak zapomnieć? Wszystkie chwile złe które są na nie? Gdy chcesz: nie myśleć o tym już, zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zatęchły kurz. Po prostu nie pamiętać sytuacji w których serce pęka i tylko teskno Ci panie.
Sądzę, że dobrze lubić wracać tam gdzie byłeś. Czasem wsiąść do pociągu bylejakiego, nie oglądać się za siebie.
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi: ludzie nam tego nie wybaczą.
A kiedyś - kiedy przyjdzie czas, możesz skończyć scenariusz i gotowym być. Z nieba przyleci Twój wielki przyjaciel, wystawisz ekran i wyświetlisz film
- żeby leczyć chore sąsiadów sny. :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

1piorunów

Dzisiaj dosc sporo krecilem z lubą po Warszawie po parkach, knajpach, kawiarniach i ogolnie takie takie i gapilem sie na ludzi. Zauwazylem dosc ciekawy trend, a mianowicie jest w ostatnim czasie dosc sporo ekstremow, jesli chodzi o facetow. Albo koles wysportowany, ze az do przesady, albo ze spora nadwaga, czasem wrecz chorobliwie otyly (panie zadbane, jak zawsze, ale nie o tym wpis.) 😛
Zdecydowanie mniej ludzi przecietnych.
O co chodzi? :smiley: Albo bardzo dbasz o siebie, albo obzerasz sie chipsami :smiley: ?

GURU2piorunów

Ci normalni siedzą i oglądają ME więc ich nie spotkałeś :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Kosmonauta

w Piłka nożna

4piorunów


Wczoraj cały internet zasypany tym że Morata jest trzecim strzelcem na Euro w historii, co popchnęło mnie do przemyśleń jaki jest sens mieszania statystyk ery nowożytnej, albo nawet tej sprzed aktualizacji turnieju, ze starszymi?

Kiedyś runda finałowa to były 4 drużyny, następnie 8, 16, a teraz AŻ 24. To znaczy że szczęśliwcy mogą sobie pofarmić na słabszych drużynach i nazbierać gole, więc jaki sens wrzucania takiego Platiniego do jednego worka z jakimś Moratą czy nawet Mbappe skoro oni teraz będą mieć sezon ogórkowy? To jak liczenie bramek razem z meczami towarzyskimi i dorzucenie sobie 3-4 z takim San Marino czy Wyspami Owczymi. Wow gość zdobył 100 bramek w reprezentacji grając z półamatorami, no ale liczby to liczby, za 20 lat nikt nie będzie o tym pamiętał.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

Boże, jaki teraz ten internet z passkey'ami wygodny :smiley:

Bez haseł, wygodne, bez jednorazowych tokenow, SMSow i innych wkurzających rzeczy. Logujesz, klikasz akceptuj i tyle. Resztę mi ogarnia bitwarden.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Kosmonauta

w Hydepark

7piorunów

Skoro sporo osób tak płacze, że jak to tak wysoki wynik konfederosji to przepraszam bardzo, ale na kogo wyborcy konfederosji, czyli centrowcy anty PO-PIS mieli głosować? Zwłaszcza Ci co uważają, że obecna Unia jest szkodliwa i należy ją zreformować (nie wyjść)?

PiS - totalitaryzm, zamordyzm, mafie i zniszczyli realnie ten kraj. Mieli być prawicowi a byli eurokratami. Robią pijar na aborcji. Gdyby rozwiązać problem aborcyjny poprzez referendum to mieliby 15%, bo z tego co się orientuje w ich uniwersum to sporo katolików, lub osób prawicowych tylko dlatego na nich głosuje.
KO - eurokraci bez żadnych kompetencji. Łykają wszystko co urszulka mówi. Wprowadzanie zielonego ładu, który jest ewidentnie skinieniem w stronę Niemców i niezaprzeczalnie szkodliwy dla przeciętnego Polaka (zresztą Niemca, Włocha, Francuza też). Nikogo nie rozliczają tylko robią teatrzyk tak samo jak PiS kiedyś. Oprócz Sikorskiego to nie ma tam nikogo sensownego. W dodatku jak będzie jakiś stołek w europarlamencie to szybko uciekną. Zabawa w rządzenie zamiast realne rządzenie.
3 Droga - ostatnia partia, która powinna rządzić. Kosiniak który powinien iść pod sąd za zaniedbanie MON-u i śmierć żołnierza. Lider Hołownia z mniejszą charyzmą, bez inteligencji i obycia w polityce. Imo zakompleksiony, który swoimi kompleksami psuje Polskę.
Lewica - no to wiadomo. Bezmyślny socjalim i zamordyzm wobec mężczyzn. Brak realnego pomysłu na Polske.
Konfederosja - sporo pożytecznych idiotów i niestety "Pro-life". Czyli aborcja niet nigdy, ale mamy w d⁎⁎ie matke, która zostaje sama. Bozia pomoże hehe a Ty miej zniszczone życie na zawsze. Na szczęście w EP nikt nie będzie na ten temat debatował. Poza paroma ludźmi też nie ma tam nikogo kompetentnego. Jeszcze nie mieli okazji nasmrodzić, bo nie rządzą. Niemniej jednak patrząc jakim gównem jest reszta to nie ma lepszego wyboru. Zwłaszcza, że są za zmianą UE i jako jedyni reprezentują grupę pracujących 18-35 lat. Wyjść nie wyjdą, bo nie mają takiej siły przebicia a jak tak mówili to jest to czysta propaganda.

Bezpartyjni - czyli parta stworzona pod rozcieńczanie głosów. Brak lidera, za dużo post pisowców.
Polexit - nikt o zdrowych zmysłach nie jest za wyjściem z UE, ale Żółtka szanuje i gdyby byly jakieś przesłanki, że może wejść do EP to bym zagłosował.

Poczekajcie na wybory prezydenckie. Tam dopiero będzie znikomy wybór.

Osobistość8piorunów

Skoro zagłosowali na konfederacje, to nie mogą być antypisowcami, biorąc pod uwagę konsekwentne dzialanie posłów tego ugrupowania po linii PiSu i plany stworzenia koalicji po wyborach w 2023 gdyby razem mieli większość.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

W pozornie złych dla nas rzeczach można dostrzec pozytywy i nauczyć się czegoś nowego bądź też spróbować.

Z losowej sytuacji jak słuchanie nowego album, zakochałem się w piosenkarce nie dostępnej dla mnie. Niby siada mi psychika, ciągle myślę o niej wiedząc, że nie mam szans żadnych na związek. Muszę przeczekać aż mi przejdzie.

Z drugiej strony: zebrałem się by pierwszy raz napisać krótkie opowiadania czy wierszyki, chętniej się uczę angielskiego tłumacząc sobie teksty, słuchając muzyki po angielsku, czy oglądając film. Kariery pisarskiej niestety nie zrobię, ale przynajmniej spróbowałem czegoś nowego i nie żałuję.

Kosmonauta

w Hydepark

69piorunów

Polskich kierowców co nie potrafią zachować odstępu od poprzedzającego pojazdu powinno się profilaktycznie co tydzień j⁎⁎ać po jajach rozgrzanym prętem fi12.

Ledwo co zjechałem z promu w Karlskronie, przejechałem z 30-40km i już mi busiarz na d⁎⁎ie z lubelskiego cwel j⁎⁎⁎ny usiadł. Droga 2+1, ograniczenia 100kmh, wąsko bo po szwedzku barierki po obu stronach, a ten zjeb trzyma 3m odstępu.
Mam nadzieję że kiedyś się wypierdoli i sobie ten głupi ryj rozwali. Wkurwił mnie niemiłosiernie…

O wcześniejszym chojraku z bmw 5 na tablicach NOS nie wspomnę, bo najpierw na ograniczeniach 60 czy 80kmh chce wyprzedzać (ale się boi), a potem na 40kmh z fotoradarem tak dał bo heblach że chyba do 20 zwolnił… No i oczywiście każda soczewka w reflektorze świeci k⁎⁎wa gdzie indziej, bo czemu by nie…

w Szwecji

Fanatyk42piorunów

Nauczeni że jak tylko zostawisz SOBIE trochę miejsca to zaraz ci się ktoś wpierdoli, w ten sposób tempomat to sobie można w d⁎⁎ę wsadzić. I nie żebym bronił, o nie, tylko wkurwia mnie niemiłosiernie jak zostawiam sobie miejsce do poprzedzającego auta i zawsze się jakiś c⁎⁎j wpierdoli. Pamiętam że pierwszy raz na autobahnie to mi za trzecim dopiero razem zaświtało czemu mi niemcy mrugają światłami jak kończyłem wyprzedzanie i wracałem na pas przed nimi - po prostu robiłem to za szybko zostawiając im za mało tego ich miejsca, tego bezpiecznego bufora przed maską.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

32piorunów




Gruba ryba2piorunów

Gdzieś czytałem, że putin jest zadowolony z tego jak idą powołania do wojska w rosji. Więc pewnie zobaczymy jeszcze kolejny rzut... i kolejny.... i kol....

Coś zresztą pamiętam jak nas się straszyło 2 lata temu, że jak ruscy zrobią kolejny rzut to zobaczymy jak przełamią ukraińców.... Może to ten następny co nadchodzi mieli na myśli? Pewnie tak późno bo na więcej motocykli czekali.... :rolling_on_the_floor_laughing:

Fanatyk1piorunów

@walus002 no mobilizacja trwa tam cały czas. Jest całkiem sporo przymusowych ochotnikow. Pytanie czy jeszcze większą mobilizacje wytrzyma gospodarka

Pokaż więcej komentarzy (22)

Gruba ryba

w Hydepark

26piorunów

Jaki dziś dzień? Ano dzień relacjonowania o postępach w moim osobistym ogarnianiu się. Hmm będzie długo, a jak zawsze i tak zapomnę o czymś napisać. Z najistotniejszych rzeczy jakie się wydarzyły:

* Pisałam 7 maja, że dziś już będę po wielkim rozstrzygnięciu tego, czy dostanę historyczny awans. No więc nie dostałam. Minęło już parę dni od tego czasu, ale wciąż jest mi trochę przykro ponieważ ci, którzy powinni mnie poprzeć i którzy to narzekali jak u nas w pracy jest źle, okazali się nielojalni i poparli kandydata, który zapewni im to, że nadal będzie źle. Tyle dobrego, że będą mieli na co przez kolejne 4 lata narzekać. Ta nielojalność trochę boli. Ale z drugiej strony - nawet na "gorąco" po wszystkim, przy całym moim rozczarowaniu, byłam dumna z siebie, że jednak próbowałam. Że miałam tyle odwagi, by to zrobić. Było, minęło.
* Dalej trenuję dość regularnie, tak z 4 dni w tygodniu. Tylko że teraz nieco bardziej różnicuję swoje aktywności. Byłam np. już 2 razy na zajęciach z boksu (są raz w tygodniu), chyba ze 3 razy na zajęciach dotyczących mobilności, no i ogólnie coś się robi. Jak to u mnie - zawsze jest jakieś ale. Trochę się boję bokserskich - mam słabą psychikę, ogólnie wszystkiego się boję, więc i tego, że ktoś mi przyłoży również. Taka ze mnie fighterka. Dlaczego więc postanowiłam chodzić na te zajęcia? Bo mam słabą psychikę i ogólnie wszystkiego się boję, w tym tego, że ktoś mi przyłoży. A chciałabym się wzmocnić psychicznie. Więc mimo tego, że bardzo mi się nie chce, wymyślam wymówki żeby tylko nie pójść, to i tak dzisiaj zbiorę się i pójdę na te zajęcia.
Kiedy jeszcze oglądałam youtuba (o tym za chwilę) to w tym miesiącu przede wszystkim oglądałam filmy z Davidem Gogginsem. Kiedyś myślałam, że to jest taki sobie wariat, który nie potrafi powiedzieć zdania bez przynajmniej jednego fck i motherf*cker. A na dodatek promujący jakieś "chore" teorie w stylu "musisz cierpieć" itd. Ale kiedy go dobrze posłuchałam okazało się, że facet ma naprawdę wszystko poukładane w głowie. I że nie jest masochistą, ale że jego celem jest zdobycie kontroli nad sobą i budowanie siły psychicznej. Czyli tego, do czego ja także powinnam dążyć. I nieco mnie "olśniło" i trochę poukładało w głowie. No ale nie - nie doznałam nirwany i nie jest tak, że teraz dosłownie wszystko idzie mi wspaniale, moja samodyscyplina jest niezłomna itd. Bynajmniej. To cały czas walka, którą także przegrywam.
* Postanowiłam sobie miesiąc temu, że koniec ze słodzeniem (LOL, ale i postanowienieXD). Od dawna nie używam cukru, teraz odstawiłam też słodziki. Jeszcze pewnie powinnam odstawić produkty, które zawierają cukier, ale jedyne jakie jem to serki homogenizowane, które i tak stanowią tylko dodatek do np. twarogu, żeby mi się go w ogóle chciało zjeść. Ale proporcje są jak 1:3 na korzyść czystego twarogu, więc tego słodkiego smaku w zasadzie nawet nie czuć.
* Kolejna sprawa - odstawiłam całkiem rzeczy w stylu youtube (i ogólnie - słuchanie muzyki) i media społecznościowe. Nie byłam od tego w żaden sposób uzależniona (mówię o społecznościówkach), ale i tak zdarzało mi się nieco za długo przeglądać np. obrazki na instagramie. Finito. Jedyna społecznościówka jaka mi została to hejto, ale też pewnie będę jeszcze bardziej ograniczać. Odstawienie tych rzeczy ma na celu to by się nimi nie "znieczulać", no bo np. idę na spacer i zamiast słuchać otoczenia, zamiast słuchać własnych myśli, słucham sobie muzyki albo jakiegoś podkastu. Drugi powód - bardzo lubię muzykę, podobnie - bardzo lubię podkasty popularnonaukowe, więc w celu takiego "hartowania się" trzeba było je wywalić z życia. I nawet nie czuję braku.
* Nie wiem, czy kolejną rzecz mogę zaliczyć in plus, czy raczej in minus - od poniedziałku odstawiłam kawę. Piję ją codziennie, nawet 3 kubki dziennie i pomyślałam, że w ramach pracy nad sobą to też musi zniknąć. Ale objawy odstawienia po 3 dniach mnie pokonały. Senność (wystarczyło, że usiądę na parę minut już odpadam) i straszny ból głowy. Tak więc ten eksperyment jest raczej nieudany.
* Od 10 maja prowadzę taki swój "dziennik", gdzie zapisuję różne przemyślenia. Czy mi w czymś pomaga? Nie wiem, ale podobno warto to robić.
* Prawie skończyłam pisać artykuł, choć mam wrażenie, że jest duża szansa, że pozostanie na poziomie "prawie". Bo jeszcze musiałabym pokopać do niego informacji, bibliografii itd., a nawet nie wiem gdzie mogłabym go puścić. A już na pewno nie wiem, czy mi go ktoś wydrukuje. I z jednej strony nie chcę być kimś, kto odkłada kolejny (już 3!!!) nieskończony artykuł do szuflady, a z drugiej - nie chcę inwestować więcej czasu w coś, co może się w ogóle nie opłacić. 😒
* Na bazie moich przygód z pisaniem artykułów i świadomości tego, jak bardzo duże mam braki jeśli chodzi o metodykę tej działalności, postanowiłam się dokształcić. Więc teraz robię sobie kurs na coursera dotyczący ogólnie "informacji naukowej". Tak - jestem naukowcem i potrzebuję takich kursów. Bo mnie nie nauczyli tego na studiach, a potem już tylko trzeba było "umieć" a nie się uczyć.
* Podjęłam też decyzję co do tego co będzie tematem mojej habilitacji i będę składać wniosek o grant na rozpoczęcie badań. Czy go dostanę? Pewnie nie. Ale trzeba spróbować. No i już też ogólnie orientuję się w temacie.
* Starałam się jeśli chodzi o pracę. Niby to powinna być oczywistość, ale niech będzie, że i to wymienię.
* Starałam się też mniej zwlekać jeśli chodzi o rzeczy dla mnie trudne - jestem nieśmiała, więc załatwianie różnych spraw jest dla mnie stresem, ale trochę szło mi z tym lepiej. Ale nie zawsze.
* Starałam się też być lepszym człowiekiem, ale mam wrażenie, że tutaj nigdy nie odniosę żadnych sukcesów. Brakuje mi "wychowania", "ogłady" itd. Ogólnie - umiejętności społecznych. A tego się chyba nie da tak po prostu nadrobić. A nade wszystko mam taki "pasywno-agresywny" sposób myślenia o ludziach (nie wszystkich rzecz jasna) i wydaje mi się często, że jestem od nich "lepsza". Co oczywiście jest nieprawdą.

Ok, to teraz faile:

* Pisałam wyżej, że nie zawsze moja dyscyplina jest żelazna. Wręcz przeciwnie. W ciągu tych 30 dni 4-5 razy złamałam swój reżim deficytu kalorycznego. Zawsze dzieje się to w podobnych okolicznościach, potrafię je precyzyjnie wskazać, ale nie potrafię przeciwdziałać. Co najgorsze - jak już wpadam w obżeranie się to w ogóle nie obchodzi mnie ani to, że tyle czasu pracowałam na siłowni, liczyłam kalorie itd. Nie obchodzi mnie też to, że "przyszła ja" będzie żałować takiego objadania się. Nie. Istnieje tylko tu i teraz. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
* Powinnam już choć raz czy dwa wybrać się w góry... ale nie potrafię się wyrwać z kieratu roboty. Nieśmiało myślę, że może w przyszłą sobotę by się udało? Ale może będę jeszcze bardziej niż zwykle zawalona robotą. Nie wiem.
* Chciałam zacząć biegać, ale... po dwóch biegach na 5k znów odezwała się moja cera naczynkowa i wywaliło mi naczynka na nosie. Cieszyłam się, że udało mi się je w lutym zamknąć laserem, a tu znów wróciły. Ponowny zabieg kosztował mnie 300 zł i już raczej nie będę porywać się na taki intensywny wysiłek. Tj. pewnie mogłabym stopniowo przyzwyczajać się do biegania tak, żeby mi nie wywalało tętna do 160 i wyżej, ale boję się, że znowu wyjdą mi te głupie naczynka. A nie chcę ich już oglądać.
* Powinnam też wziąć się bardziej za swoje zdrowie, a nadal odkładam to na świętego nigdy. Przede wszystkim dlatego, że "da się żyć" z moimi dolegliwościami, a po drugie - proces leczenia byłby bardzo trudny i wymagający dużego hartu ducha, którego po prostu nie mam.

Na pewno zapomniałam tu o bardzo wielu rzeczach, o których powinnam była wspomnieć. Mam tak, że np. już na 2 tygodnie przed takim raportem jak dziś myślę sobie "o, to napiszę i to i to", a potem jak siadam do pisania to zapominam. A czy można potem jeszcze robić aneksy, bo coś mi się przypomniało?
W każdym razie sami widzicie, że nie ma tu żadnych spektakularnych osiągnięć, raczej proces, który w większości dzieje się w mojej głowie. Chciałabym, tak już kończąc, obudzić się np. za rok i pomyśleć sobie, że bardzo się rozwinęłam itd., chciałabym przede wszystkim móc być z siebie dumna.

Mistrz1piorunów

@rain Z tą kofeiną... 3 dni to trochę za mało na detoks kofeinowy 😅 jak musiałam sobie zrobić przerwę od kawy na dwa miesiące, to 2 tygodnie czułam skutki uboczne odstawienia...

Gruba ryba0piorunów

@rain śmieszny jest ludzki umysł, że musi z różnych źródeł te same bodźce odbierać żeby dotarło.

Proste "per aspera ad astra" zbyt jest kompektowe żeby dostarło tak kak trzeba xd

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

248piorunów

Jestem od tygodnia w Polsce i mam kilka różnych przemyśleń:
1. W Biedronkach jest niesamowity syf i burdel. W tej koło mojej babci w Śródmieściu Radomia nie sposób przejść z wózkiem, podłoga jest brudniejsza niż chodnik przed sklepem a jak odpadła cenówka w lodówce to za nią był taki pasek pleśni i grzyba. Nie kupiłem nic tam, poszedłem do Aldiego i było przestronnie, czysto i świeżo. Serio nie wiem jak tam można chodzić. A w drugiej której byłem z ciocią przy rondzie warszawskim mydło i powidło, proszek do prania koło schabu i jakiś niedobitków z tygodni tematycznych rozjebanych na pół podłogi. Nie wiadomo co ile kosztuje, zero jakiejkolwiek logiki w układaniu towaru i tylko jedna kasa czynna a wcale nie jest jakoś bardzo taniej niż gdzie indziej.
2. Starzy ludzie naprawdę kąpią się tylko w sobotę. Nawet u jednych i drugich dziadków nie widziałem żeby rano albo wieczorem brali prysznic. Przecież mają ciepłą wodę, natryski więc to nie jest tak że nie mają warunków - ochlapią się w zlewie i na tym kończy się codzienna kąpiel. Okropność, wracałem też autobusem z bazarku z geriatrią i naprawdę j⁎⁎ią potem.
3. Ceny w sklepach są nadal niemalże 1:1 jak w UK, jedyne tańsze rzeczy z moich obserwacji to owoce (choć i tu nie wszystkie), niektóry nabiał, pieczywo i mięso. Wszelkie produkty przetworzone są w takich samych cenach albo nierzadko droższe niż w UK. A przecież tak jak moi dziadkowie mają po niecałe 2k emerytury to jest dramat. Mój serek radomski waniliowy w sklepie kosztuje 2.99zł a w UK kupuje go po 65p. A przecież ktoś jeszcze go musi z tego Radomia przywieźć do UK!
4. inPost to jest goat. Nazamawiałem sobie płyt, książek, babci jednej kupiłem odkurzacz bezprzewodowy drugiej dekoder DVB-T2 z allegro i wszystko przyszło następnego dnia do paczkomatu. Nic dziwnego że poczta upada :D A jeszcze miałem ten darmowy smart to już w ogóle.
5. Bazarki jeszcze mają się dobrze ale klientela głównie 50+. Przeszedłem przez Korej w sobotę i czwartek i wybór produktów super, wszystko świeżutkie i stosunkowo niedrogie truskawki czy czereśnie albo moje ulubione jagodzianki czy obwarzanki ale praktycznie nie widać ludzi młodych. Serio tylko dziadki jeszcze chodzą na bazarek a reszta nie? :D
6. Nowoczesne, tanie i punktualne autobusy. To mi się podoba. Tym razem nie wynająłem sobie auta i polegam na transporcie publicznym i w Radomiu nie ma prawa nikt narzekać. Klima, dużo elektryków, hybryd, punktualne - czego chcieć więcej. Ceny też spoko, 3.60 za bilet to jest w sumie niewiele. Ale i tak od cholery gapowiczów, kanara nie widziałem ani razu tym razem.
7. Ogromny wybór materiałów budowlanych. U nas pójdziesz do takiego B&Q to 10 rodzajów paneli na krzyż a tu w PL wszystkie możliwe modele, kombinacje i co chcesz. Kupiliśmy z dziadkami w Castoramie i będę im kładł w dużym pokoju bo parkiet mają okropny, nie zmieniany od lat 70 a babci się wymarzyły panele. Pytała firmy o cyklinowanie to krzyknęli jej 2k a panele nowe zapłaciliśmy niecałe 700zł.

Jak coś mi się przypomni to dodam jeszcze.

Autorytet2piorunów

@MarianoaItaliano jestem teraz tydzień w Polsce również i dodam od siebie:

* w cholerę ścieżek rowerowych i są używane przez ludzi w różnym wieku,
* punktualne nowoczesne i tanie pociągi. Nie wierzę, że to mówię, ale to prawda,
* kawiarnie otwarte do późna, w tym 24/7.

Fenomen0piorunów

@MarianoaItaliano "dekoder DVB-T2 z allegro" Czy jest różnica w ilości kanałów w stosunku do poprzedniej generacji? Słyszałem że ci co zostali na odbiorze przed pierwszym DVB odbierają tylko TVP która jako jedyna ma/miała nadal licencje

Pokaż więcej komentarzy (84)

Gruba ryba

w Hydepark

54piorunów

Odnośnie ostatniego wpisu, chciałbym pochwalić ludzi za to, że ułatwili sobie życie - a przez to mi wybór.
Chodzi dokładnie o ubrania. Styl no-logo to jest coś, co popieram jak po⁎⁎⁎⁎ny xD

Już w 2016 ogarnąłem, że to jest śmieszne. W Austrii pod pracbazą był sklep "sir-anthony" - sklep z drogimi ciuchami.
Jak drogimi? Polo na wystawie kosztowało 500-1000 Eur. Tshirt 300-800 eur. Kurtki - po 2000-5000 eur.

Wszystkie te drogie ciuchy miały jedną wspólną rzecz. Miniaturowe logo lub brak logo. Jakość była ok, ale czasem również śmieszna-bo jedna koszulka z polyesteru za 300Eur była. Mniejsza o jakość.

Jak zobaczy się teraz na inne marki - to najtańsze T-shirty to są te, z wielkim logo firmy. A najdroższe-to te gdzie te logo jest małe.

Ludzie płacą nieadekwatne pieniądze za ciuchy, by być chodzącą reklamą z logo firmy wyj%@#% na pół koszulki. Szukają przez te drogie marki poszanowania dla siebie? Chcą udowodnić, że mają kasę? A działa to odwrotnie, jeśli ktoś ogarnia, że wielkie logo = najtańsza koszulka marki.

Ogólnie mi to lotto co tam ludzie sobie noszą na co dzień, ale czasem mam takie przemyślenia, co nimi kieruje.
Co sprawia, że ludzie zarabiający mniej niż średnia, tak usilnie chcą mieć drogie marki ciuchów, z ich logo - a najbogatsi nie chcą logo na nich?

Przeglądam sobie właśnie zdjęcia Elona Muska, Steve Jobs, Billa Gatesa, pierce brosnan, Mark Zuckerberga.
Z nich wszystkich tylko Elon ma ciekawe tshirty - z jakimś tam 'przesłaniem', ale nigdy nie mają żadnego logo marki.

Tytan1piorunów

@Klopsztanga Piona, doszedłem do podobnych przemyśleń parę lat temu. Jak jakaś marka chcę żebym chodzi w ich logo to niech płaci mi za powierzchnię reklamową, a trochę tej powierzchni jest :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (36)

GURU

w Hydepark

100piorunów

Najgorsze czego w życiu doświadczyłem to była depresja. Nigdy w życiu nie doświadczyłem czegoś gorszego od tego paskudnego uczucia. To jak do⁎⁎⁎⁎doli to już jest c⁎⁎j. Nie istnieje nic, co miałoby sens, gdy człowiek jest na to gówno chory. Jak teraz o tym myślę z perspekrywy czasu to jest to aż nieprawdopodobne, że można się tak czuć i tak bardzo nieracjonalnie odbierać wszystko co otacza, łącznie z samym sobą.

Pokaż więcej komentarzy (19)