Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#smierc

Fenomen

w Filozofia dla januszy

46piorunów

W średniowieczu znęcano się nad zwłokami skazańców, uważając, że dusza ciągle jest w ciele. Obecnie bardzo często mamy do czynienia z procesem odwrotnym. I wbrew pozorom nie dotyczy to skrajnych wypadków.

Mówiąc o skrajnych wypadkach mam na myśli wszystkie te medialne afery z odłączaniem od aparatury podtrzymującej życie.

Wtedy media przypominają sobie o istnieniu filozofów (konkretnie bioetyków) i toczą zaciekły spór o to kiedy właściwie umiera człowiek. Nie lubię takich dyskusji, bo utwierdzają tylko w przekonaniu, że filozofia to jakiś dziwny akademicki twór który wychodzi na wierzch w rzadkich i skrajnych przypadkach, a nie zaś, zgodnie z prawdą, coś co prędzej czy później staje się fundamentalnym problemem każdego człowieka. I to najczęściej zresztą w najbardziej dramatycznym momencie życia.

Ale mniejsza z tym. Większość przypadków umierania podlega pod zasadę „a kto umarł, ten nie żyje”.

Wiem kiedy umarli moi dziadkowie, wiem kiedy umarł Napoleon i Wojciech Jaruzelski. W niektórych przypadkach potrafię nawet wskazać dokładną godzinę zgonu (tak, o nim mowa). To kiedy kto umiera znajdziemy w aktach stanu cywilnego, które z kolei są tworzone na podstawie karty zgonu sporządzonej przez stwierdzającego śmierć lekarza.

No właśnie – „zgonu” i „lekarza”.

To o czym mowa dotyczy śmierci biologicznej, przedstawicieli zwierząt z gatunku Homo Sapiens. W naszej rozbudowanej, kulturowej rzeczywistości sprawa jest zdecydowanie bardziej skomplikowana. I wcale nie chodzi tu o precyzyjne wskazanie które procesy biologiczne muszą ustać, abyśmy mogli w USC wydać akt zgonu.

Janusz Świtaj – to nazwisko zapewne dzisiaj niewielu, zwłaszcza młodych kojarzy

20 lat temu jednak był na czołówkach gazet, jako pierwszy Polak który złożył do sądu wniosek o zezwolenie na eutanazję. Bardzo często ludzie kojarzą prośby o eutanazję z ogromnym bólem, na który nawet najsilniejsze opiaty nie działają. W przypadku pana Janusza bólu nie było wcale. W ogóle nie było żadnego czucia. Świtaj był całkowicie sparaliżowany po wypadku motocyklowym. Cały jego świat to łóżko w pokoju i opiekujący się nim całą dobę rodzice.

Nic go nie bolało, ale strasznie cierpiał.

Dwie rzeczy powtarzam w swoich tekstach i zapewne nie raz jeszcze powtórzę. Po pierwsze cierpienie i ból to dwie różne rzeczy. Po drugie, istotą życia człowieka jest działanie, sprawczość i wysiłek. Człowiek nie może „po prostu żyć”, „żyć i żreć” tudzież „leżeć i pachnieć”.

W latach 60-tych badacze zajmujący się śmiercią (tanatolodzy) zauważyli to także na swoim poletku

W literaturze pojawiło się pojęcie „śmierci społecznej” odróżnianej od „śmierci biologicznej”. Obie są od siebie niezależne i zachodzą niemal zawsze w dwóch różnych momentach. Śmierć społeczna polega na tym, że człowiek zaczyna być traktowany jak martwy przez członków własnej społeczności.

Jak wspomniałem w leadzie, niegdyś zdarzały się przypadki znęcania nad zwłokami skazańców. Wynikało to z popularnego w społecznościach przednowoczesnych przekonania, że po śmierci biologicznej człowiek jeszcze w jakimś sensie na tym świecie „jest” i dopiero cały szereg rytuałów pogrzebowych i żałobnych pozwala mu odejść.

„W jakimś sensie” ma tu znaczenie kluczowe. Na przykład starożytni Grecy w czasach Homera widzieli zmarłych (biologicznie) jako widma, coś pomiędzy istnieniem a nieistnieniem. Achilles mówi Odyseuszowi, że lepsze jest życie świniopasa na powierzchni niż bycie królem w zaświatach, inni w ogóle nie byli w stanie wejść w interakcję z Królem Itaki.

Wspomniani badacze wskazują, że w społeczeństwie nowoczesnym proces ten się odwrócił.

Istnieje cały szereg grup ludzi którzy biologicznie żyją, aczkolwiek dla społeczeństwa w praktyce nie istnieją. Widać to nawet w bardzo przyziemnych przypadkach, kiedy członkowie umierającego np. na raka wybierają mu za życia grób, kupują ubranie do trumny czy nawet samą trumnę. Proces taki nazywa się antycypacją żałoby. Sprawia on zresztą, że biologiczny zgon takiej osoby jest dużo mniej wstrząsający.

Jednak śmierć społeczna nie dotyczy tylko ludzi którzy naprawdę mają niebawem umrzeć biologicznie

Przypadek Janusza Świtaja jest świetnym przykładem. Życie polega – między innymi oczywiście – na uwikłaniu w sieć społecznych powiązań. Kto zostaje z tych powiązań wykluczony w pewnym sensie jest martwy i niestety, jak w tym przypadku, tę wewnętrzną martwotę odczuwa. To zresztą bardzo często spotykany motyw we wspomnieniach więźniów, niewolników, długoterminowych pacjentów zakładów zamkniętych i innych ludzi, którzy z różnych powodów doświadczają skrajnego wykluczenia społecznego.

Współczesny świat zrobił bardzo wiele by zapewnić ludziom biologiczny dobrobyt. Można biologicznie żyć bez zdolności poruszania się, bez samodzielnego oddychania czy przełykania. Jednocześnie nie robi się nic, albo wręcz rzuca kłody pod nogi tym aspektom życia, które tej biologicznej skorupie są równie niezbędne jak żywność czy tlen. Dba o jednostkę z gatunku homo sapiens, ale pomija sens istnienia osoby ludzkiej.

Podaję przykłady ludzi chorych czy skrajnie zmarginalizowanych, ale czy to nie dotyczy w mniejszym lub większym stopniu każdego współczesnego człowieka?

Wczoraj na swoim Instagramie wrzucałem „Złotą Marilyn Monroe” Andy’ego Warhola. To współczesne epitafium: autor namalował niczym w świętych ikonach wielkie, złote tło, ale podobizna aktorki jest mała i nadrukowana tanią techniką. To świetne ujęcie współczesnej tożsamości, gdzie nawet ubóstwiana ikona popkultury jest tylko przelotnym dobrem konsumpcyjnym.

Historia Janusza Świtaja kończy się jednak pozytywnie. Dzięki pomocy Fundacji Anny Dymnej dostał pracę, skończyły studia. Pomaga ludziom, ma zainteresowania, licznych znajomych i prowadzi życie bogatsze niż niejeden pełnosprawny ruchowo człowiek. Z pewnością można to nazwać przykładem współczesnego zmartwychwstania. Pytanie brzmi, w ilu przypadkach jest ono możliwe.

Instagram dla ciekawych:
**https://www.instagram.com/filozofiadlajanuszy/**

Newsletter dla rozsądnych:
**https://www.filozofiadlajanuszy.pl/newsletter/**

Buycoffee dla hojnych 😉
**https://buycoffee.to/filozofiadlajanuszy**

    

Kosmonauta0piorunów

Zanim zaczniesz żyć, upewnij się że się urodziłeś 😉

Inspirator12piorunów

Co ciekawe, ulica też potrafi opisać takie odczucia, chociaż prostszymi słowami :smiley: Jak zwykle + za tekst.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Dyskusje

7piorunów

Powinna być zainstalowana blokada za każdym razem kiedy kierowca wsiada do samochodu po wpływem. Zainstalowany system w samochodzie odcina możliwość ruszenia kiedy wyczuje woń i stężenie alkoholu...

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2023-11-01/akcja-znicz-rekordowa-liczba-pijanych-kierowcow-dane-policji-porazaja/

Skoro mamy czujniki czadu, tym bardziej takie czujniki powinny być instalowane w samochodach.

A tutaj mój wczorajszy wpis w temacie:

https://www.hejto.pl/wpis/paradoks-dzisiaj-i-jutro-obejrzycie-uslyszycie-lub-przeczytacie-ze-ktos-jadac-na



Lider3piorunów

Nikomu nie przyszlo do glowy, ze wskazniki ilosci pijanych kierowcow sa wysoko bo dopuszczalny poziom alkoholu jest absurdalnie niski?

Autorytet1piorunów

@Eber Kierowcy którym odebrano prawo jazdy za jazdę po pijaku mogą ubiegać się o pozwolenie na prowadzenie samochodów z blokadą antyalkoholową. Trzeba dmuchnąć przed odpaleniem auta. Tak w dużym skrócie.
Co do czujki stężenia alkoholu w aucie to raczej kiepski pomysł. Nawalonego pasażera też by wyłapało.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Kosmonauta

w Rozkminy

8piorunów

"Im bardziej niespełnione życie, im więcej niezrealizowanego potencjału, tym większy lęk przed śmiercią.
[...] dwa szczególnie silne i powszechne sposoby uśmierzania leków przed śmiercią [...] przekonanie o własnej wyjątkowości oznacza wiarę w to, że jest się nienaruszalnym i niepodatnym na zniszczenie [...] - co daje poczucie bezpieczeństwa od wewnątrz, drugi mechanizm - wiara w ostatecznego zbawcę - pozwala nam czuć się strzeżonym i chronionym od zewnątrz, poszukuje bezpieczeństwa w stopieniu się z jakąś nadrzędną siłą.

Świadomość śmierci ustawia życie w innej perspektywie i skłania nas do zmiany priorytetów (zastanawiania się nad celami życiowymi i dotychczasowym postępowaniem)."

Irvin D. Yalom "Kat miłości "

Jesteście świadomi śmierci? (Co za głupie pytanie, oczywiście, że każdy jest świadomy śmierci, tylko, że z jakichś powodów uważamy, że nas to nie dotyczy, może później, ale nie teraz ;)) W mojej rodzinie nie rozmawiało się nigdy o śmierci, ale nie sądzę, że jest to kwestia jakiegoś tabu, tylko raczej wszyscy żyją w iluzji, że ten temat JESZCZE ich nie dotyczy. Zastanawiam się jak to u mnie jest z tą świadomością śmierci, ale chyba ją wypieram tak jak większość mojej rodziny. A jak to jest u Was? Myślicie o tym? Boicie się jej? Wypieracie? Czym jest dla Was śmierć? Zapraszam do dyskusji.

    

Fenomen1piorunów

@koniecswiata 
>Jesteście świadomi śmierci? (Co za głupie pytanie, oczywiście, że każdy jest świadomy śmierci, tylko, że z jakichś powodów uważamy, że nas to nie dotyczy, może później, ale nie teraz 😉
Lepiej jak Tołstoj chyba nikt tego nie ujął. Polecam całe opowiadanie śmierć Iwana ilycza, krótkie.

Lider2piorunów

@koniecswiata W mojej rodzinie podobnie, zresztą myślę, że tak samo jak w większości. Żyjemy teraz w cywilizacji, która uznaje celebrację życia, a śmierć spycha się na bok, udaje że jej nie ma. Nowe cmentarze są na uboczach miast/wsi. Ludzie umierają w szpitalu z dala od bliskich, śmierci się nie widzi i nie chce się na nią patrzeć. Jeszcze nie tak dawno śmierć była bardziej obecna w naszym życiu, choćby był zwyczaj, że zmarłego brało się na noc do domu do czasu pogrzebu. Teraz też już tak nie można i pewnie mało kto by chciał.

Śmierć jak najbardziej jest tematem tabu i uważam to za błąd, bo każdy z nas umrze i smierć dotyczy każdego bez wyjątku. Jest to coś naturalnego, nieuchronnego i myślę, że chociaż trochę oswojenie się z myślą o śmierci jest korzystniejsze niż udawanie, że tego nie ma, lub co gorsza zachowywanie się jakby nasze życie nie miało się nigdy skończyć .

Sam nigdy specjalnie nie zastanawiałem się nad śmiercią, choć już kilka śmierci bliskich osób przeżyłem. Pomimo tego zawsze starałem się nie myśleć o niej i tylko czekałem na moment, aż w moim mózgu zatrą się wspomnienia o tym nieprzyjemnym fakcie.

Natomiast w tym roku to się u mnie zmieniło, wiadomo czemu 😉 Stoicy uważali za wielką wartość brak strachu przed śmiercią i że należy do tego dążyć. Dlatego też w tym roku wlasnie w okolicy 1 listopada przygotowałem sobie stoickie cytaty o śmierci. Samemu też spacerując oddałem się refleksji na temat śmierci. Ciężko mi uwierzyć, żebym mógł dojść do takiego poziomu, żeby śmierci nie bać się zupełnie, jednak nawet jakieś oswojenie się ze śmiercią, żeby nie była obca wydaje mi się zdrowym podejściem. Pod dzisiejszym cytatem zrobiło się trochę dyskusji, gdzie wypłynęła moja myśl, która oddaje chyba to czym dla mnie dziś jest śmierć:

'W tym cytacie Seneka próbuje przekonać zapewne też i siebie o tym, żeby śmierci się nie bać. Jemu się to udało bo poszedł na śmierć i umarł bez strachu. Ale właśnie czy to była zasługa tego, że nauczył się śmierci nie bać? Czy może bardziej tego, że był już stary i miał za sobą życie, które przeżył w najlepszy możliwy dla siebie sposób?
Stoicy zawsze uważali za wielką wartość brak strachu przed śmiercią i za przykład pokazywali śmierć Sokratesa, czy później właśnie Seneki. Jednak Sokrates tym bardziej był człowiekiem spełnionym i starym i najlepsze co mógł zrobić to pokazać brak strachu przed śmiercią - było to idealnym zakończeniem jego życia.
Na pewno można w jakimś stopniu ograniczyć strach przed śmiercią i jakoś się do niej zawczasu przygotować i pogodzić z nią. Ale czy tak w pełni można nie bać się śmierci, nie spełniając się wcześniej za życia? Nie wiem. W takim wypadku śmierć można traktować właśnie jako motywator żeby żyć dobrze'

Pokaż więcej komentarzy (19)

Gruba ryba

w Hydepark

56piorunów

"Czy pamiętasz, jak przyniosłem ci kiedyś przepiórki...?" - staroegipska wiadomość do zmarłej matki, w której autor skarży się na gnuśnego brata i gorzko narzeka na spotykającą go niesprawiedliwość.

O starożytnym egipskim zwyczaju pisania listów do zmarłych :email: 💀 wspominałam w poprzednim wpisie. Dwie z takich wiadomości zachowały się na ściankach ceramicznej misy z okolic trzeciego tysiąclecia p.n.e., która pierwotnie znajdowała się w rodzinnym grobowcu człowieka o imieniu Szepsi. Wiadomości te były skierowane do zmarłych rodziców Szepsiego - na zewnętrznej powierzchni misy zapisano list do matki, a na wewnętrznej list do ojca.

Teksty te sprawiały trochę problemów tłumaczom, ale wydaje się, że ich ogólny sens jest następujący: Szepsi ma problem z człowiekiem o imieniu Henu, który działa przeciwko niemu, próbuje przejąć jego majątek i najwyraźniej jest na dobrej drodze, by osiągnąć swój cel. Szepsiemu trudno się z tym pogodzić. Twierdzi, że dzieje mu się krzywda i niesprawiedliwość, a przy okazji nie czuje się wspierany - co ciekawe, nie oczekuje jednak wsparcia od żywych, ale od umarłych, a przede wszystkim od swojego zmarłego brata o imieniu Sobekhotep.

Szepsi skarży się zmarłym rodzicom na Sobekhotepa, który po śmierci ma u niego dług wdzięczności, ale najwyraźniej nie robi nic, żeby go spłacić - a może nawet działa na jego szkodę. Prosi matkę i ojca o interwencję, o wpłynięcie na brata, a przede wszystkim o przeciwstawienie się niesprawiedliwości, jaka go spotyka.

Oto jego list do matki:

To jest Szepsi, który zwraca się do swojej matki Ije. Oto przypomnienie tego, co kiedyś rzekłaś mnie, twojemu synowi: "przynieś mi przepiórki i przeznacz je dla mnie, abym mogła je zjeść," i twój syn przyniósł ci siedem przepiórek i przeznaczył je dla ciebie, a ty je zjadłaś. Mam-że zostać skrzywdzony w twojej obecności, skoro twe dzieci ślepe są na cierpienie moje, twojego syna? Kto wówczas poleje dla ciebie wodę? Obyś osądziła mnie wspólnie z Sobekhotepem. Przywiozłem go z innego miasta i umieściłem go (w grobie) w jego mieście, pomiędzy jego męskimi i żeńskimi zmarłymi krewnymi, i dałem mu okrycie grobowe z tkaniny. Dlaczego więc działa on przeciwko mnie, twemu synowi, mimo że nie rzekłem ani nie uczyniłem niczego bardzo złego? Czynienie zła bolesnym jest dla bogów!

Nie wiemy, jak potoczyły się losy Szepsiego i czy Henu przejął ostatecznie jego majątek. Listy Szepsiego pokazują jednak, że w wierzeniach staroegipskich obowiązek wspierania rodziny nie wygasał nawet po śmierci :headstone: Jeśli żywy zachowywał się godnie względem zmarłych i wyświadczał im przysługi - czy to za życia ("Mamo, pamiętasz, przyniosłem ci siedem przepiórek"), czy to po śmierci ("Zadbałem, żeby brat został pochowany w rodzinnych stronach") - miał prawo oczekiwać od nich wsparcia w kłopotach. I miał też prawo czuć się pokrzywdzony, jeśli gnuśni zmarli zaniedbywali swoje obowiązki.

Ilustracja: list na zewnętrznej powierzchni misy i jego transkrypcja.

        

Osobistość13piorunów

Chyba najbardziej starożytny Egipt fascynował mnie zawsze za to przenikanie się świata żywych i umarłych w codziennym życiu. Kiedy ktoś z przekonaniem pisał takie listy do zmarłej rodziny, to chyba sam stawał się poniekąd bohaterem świata fantasy, gdzie magia nikogo nie dziwi. A może to błędne przekonanie i o dzisiejszych czasach też będzie można wyciągnąć błędne wnioski analizując chociażby tradycje dnia wszystkich świętych.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Ciekawostki

24piorunów

Staronordyjskie powiedzenia o pośmiertnej sławie:

Zdycha ci bydło, umierają krewni
I ty sam umierasz;
Lecz sława, którąś zdobył
Nie umrze nigdy.

Zdycha ci bydło, umierają krewni
I ty sam umierasz;
Wiem jedną rzecz, co nigdy nie umrze:
Sąd o umarłym.

Fragment Hávamál (Pieśni Najwyższego), poematu wchodzącego w skład Eddy Poetyckiej, spisanego ok. 1270 roku w islandzkim manuskrypcie Codex Regius.

Ilustracja: kamień runiczny ze Sjonhem na Gotlandii (znany też jako kamień runiczny G 134), datowany na ok. XI w. Upamiętnia on człowieka o imieniu Hróðfúss, wojownika i prawdopodobnie członka tzw. gwardii wareskiej, który zginął w wyniku zdrady. Napis na kamieniu można przetłumaczyć następująco:

Hróðvísl i Hróðelfr (rodzice) postawili kamienie na cześć pamięci (swoich) trzech synów. Ten (kamień) jest poświęcony pamięci Hróðfússa. Wołosi zdradzili go podczas wyprawy. Niech Bóg dopomoże duszy Hróðfússa. Niech Bóg zdradzi tych, którzy zdradzili jego.

:arrow_right: Poprzedni cytat z Hávamál - o złośliwości ludzkiej: https://www.hejto.pl/wpis/staronordyjskie-powiedzenia-o-zlosliwosci-ludzkiej-radzimy-ci-loddfafnir-przyjmi

      

Osobistość

w Wiadomości Polska

0piorunów

Tragedia na promie do Szwecji. "To nie był wypadek, a świadome działanie"

Na promie Stena Spirit nie doszło do wypadku. Kobieta i dziecko wypadli za burtę na skutek świadomego działania - poinformowała duńska Komisja ds. Wypadków Morskich. W czwartek z promu wypadło dwoje polskich obywateli - 36-letnia kobieta i 7-letni chłopiec. Zostali odnalezieni, ale zmarli w

GURU

w Wiadomości Świat

49piorunów

18+

W Hurghadzie (Egipt) rekin zaatakował i zabił turystę 30 metrów od brzegu. Rejony hotelu Dream Beach. Piszą że turysta narodowości rosyjskiej, a ja wiem tyle, ile napiszą. Druga część w komentarzu.

https://streamable.com/elxtjy

  

Lider1piorunów

W sumie to za⁎⁎⁎⁎sta atrakcja turystyczna!

Pokaż więcej komentarzy (24)

Osobistość

w Wiadomości Polska

14piorunów

Bardzo smutna wiadomość. Niestety nie żyje Krzysztof Karoń 😢 Zmarł z powodu nowotworu.

Nie we wszystkim się z nim zgadzałem, ale ogólnie był to bardzo mądry czlowiek. Prowadził witrynę historiasztuki.com.pl, na której świetnie demaskował nowy marksizm i powiązane z nim ideologie, choroby ludzkości trawiace cywilizację łacińską. Jego "Historia antykuktury", to naprawdę świetna książka warta polecenia. Był to cenny i bardzo mądry człowiek.

http://m.pch24.pl/nie-zyje-znany-historyk-i-krytyk-marksizmu-krzysztof-karon-publicysta-mial-68-lat/

  

Wirtuoz2piorunów

@Golden_rule O zmarłych mówi się albo dobrze, albo wcale. Zmarł Karoń, i dobrze.

Tytan1piorunów

Smutno. Miałem wrażenie, że to nie był zwykły prawak tylko chłop z którym szło normalnie gadać.

Osobistość0piorunów

@Sezonowiec Gościa trudno było zaszufladkować. On w politykę i ideologię się nie pchał, tylko po prostu skupił się na historii marksizmu i krytyce neomarksizmu i jego mutacji w dzisiejszym świecie.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Fanatyk

w Wiadomości Polska

17piorunów

Nie żyje 4-miesięczna dziewczynka. Rodzice byli pijani

W jednym z mieszkań w Legnicy (województwo dolnośląskie) ujawniono zwłoki niemowlęcia. Służby zdecydowały o zatrzymaniu matki i ojca dziecka. Obydwoje znajdowali się pod wpływem alkoholu. Prokuratura poinformowała, że rodzice usłyszą zarzuty w sprawie śmierci czteromiesięcznej

Autorytet

w Poezja/Cytaty/Proza

23piorunów

Dla kogoś kto żyje z kotem ten wiersz to jedna z najbardziej wzruszających rzeczy na świecie.
Opus magnum Wisławy Szymborskiej.
Przed Państwem "Kot w pustym mieszkaniu"

----

Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
O żadnych skoków pisków na początek.

Autorytet

w Przegryw

29piorunów

Wem, że moim obowiązkiem jako dziecko jest opiekować się rodzicami i ich godnie pochować. Ale patrzenie na to, jak każdego dnia mój ojciec jest coraz słabszy i myśl o tym , że niedługo go stracę, sprawiają, że czuję się bezsilny i mam dość wszystkiego. Ostatnio jak odwiedzialiśmy zmarłych na cmentarzu i mój tato wspomniał, że musi się rozejrzeć za miejscem dla siebie, to popłakałem się. 28-letni chłop popłakał się jak ostatnia ciota.

Już teraz czuję się zmęczony całym życiem, a jak odejdzie jedyna osoba, która była dla mnie zawsze dobra i mnie kochała pomimo moich licznych wad, to... Nawet nie potrafię sobie wyobrazić. Ech, czemu jestem taki słaby psychicznie?

   

Osobistość7piorunów

nie jesteś słaby psychicznie, odczuwasz efekty skumulowanego stresu. Ile to już trwa?

Autorytet2piorunów

@ErwinoRommelo staram się wykorzystywać każdy dzień, jaki z nim przeżywam. Dzięki.
@ewa-szy w sensie? Po prostu widzę od mniej więcej roku, że ma już coraz mniej sił, potrzebuje więcej odpoczynku itd.

Zawodowiec0piorunów

@Chougchento tak z wlasnych obserwacji, jest taki okres czasu kiedy "starzenie się" przyspiesza. Pewnie upewnilbym się, że nie ma w tym przypadku innych przyczyn, chorobowych.

Gruba ryba2piorunów
która była dla mnie zawsze dobra

@Chougchento pozazdrościć, tym większy ból sprawia sama myśl o nieuniknionym :<

Pokaż więcej komentarzy (7)

Mocarz

w Przegryw

2piorunów

Samotność zabija polskich mężczyzn. Ryzyko śmierci zdecydowanie wyższe.

W Polsce o wiele częściej umierają w młodym wieku mężczyźni, którzy nie mieli partnerek lub je stracili. Okazuje się, że ryzyko przedwczesnego zgonu jest o wiele niższe u żonatych mężczyzn. p0lka #magik #smierc #samobojstwo #depresja

Osobistość

w Hydepark

3piorunów

Kolejny z wielu, wielu przypadków, którego przyczyna jest znana, ale "to niedobrą o tym wspominać", "to niepodobna, to wcale niepodobna". Niestety spośród wielu zgonów tylko nieliczne są uczciwie powiazywane z eksperymentami medycznymi, co zafałszowuje skalę makabrycznego obrazu sytuacji.

   

Osobistość0piorunów

@qwlghm żadne twoje oszczerstwa nie robią na mnie wrażenia i zmienią rzeczywistości 😉

Wirtuoz1piorunów

@hejto, może w końcu jakaś moderacja by się przydała, hm?

Pokaż więcej komentarzy (6)