Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#studbaza

Fenomen

w Hydepark

78piorunów

Po czym poznać wykładowcę na uczelni?

Chyba zacznę jakieś ciekawe historie z życia uczelni opowiadać, bo takich ewenementów jest więcej.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Lider

w Hydepark

128piorunów

Ależ mi się schadenfreude uruchomiło. Kilka tygodni temu kumpel z pracy, z innego działu, podesłał mi CV gościa związanego z uczelnią, na której sam kiedyś byłem i zapytał czy gościa znam, bo złożył do niego kwity na rekrutację. Otworzyłem to CV i wraz z zobaczeniem zdjęcia dostałem od razu flashbacki sprzed wielu lat jak jakiś weteran z wojny. To ON!

Naprawdę miałem fajny kierunek na który poszedłem z pasji, większość prowadzących była super albo spoko. Niewiele trafiało się złośliwości czy uwalania studentów. Wyjątkiem był on.

Nazwijmy go Nowak. Nowak był wyjątkowym sukinsynem. Był niewiele starszy od studentów, miał max 28 lat, a traktował studentów (i nie tylko) jak śmieci. Gnoił na zajęciach, na kolokwiach, na konsultacjach, a dlaczego? Bo mógł. Tajemnicą poliszynela było, że facet jest wysoko kryty - miał bliską rodzinę w rektoracie i to bardzo wysoko, która dużo mogła. A on z tego korzystał. Student podobno był z niego słaby, ale chciał zostać na uczelni, to został. Kurde, gówniarz świeżo po studiach dostał własny pokój i siedział sobie jak panisko - robił co chciał i nawet starzy profesorowie, z wyjątkami, niewiele mogli mu zrobić. Skargi na niego były, ale szybko się skończyły jak się okazało, że one tylko pogarszają sytuację.

Moje doświadczenia: Od pierwszego dnia wiedzieliśmy, że będzie słabo. Od pierwszych zajęć na pierwszym roku traktował wszystkich jak g...o. Mieliśmy z nim ćwiczenia. Na mnie jakieś szczególne cięgi nie spadły, ale wielu z moich kolegów nie dopuścił do egzaminu, bo mógł. Mówił do każdego z pogardą, że do niczego się nie nadajemy, a jak on zechce, to nikt tych studiów nie skończy. Bo mógł. Trochę go temperował kierownik jego katedry, stary zasłużony profesor, któremu akurat ów panicz mógł skoczyć. Za ważna figura i na uczelni i w polskiej nauce.

Gość był chamem, poniżał studentów, kazał przychodzić na jakieś dodatkowe zaliczenia czy poprawki o jakichś godzinach typu 19:00 po czym sam rzadko się pojawiał. Gdy kończyliśmy rok, gość obronił doktorat (który był dla niego speedrunem z uwagi na koneksje) i kompletnie mu odjeało. Dziewczyna przyszła spytać o jakieś wpisy zwracając się "panie magistrze" z przyzwyczajenia, to ją zbluzgał, kazał wypiedalać na korytarz, przeczytać co jest na tabliczce przed drzwiami i siedzieć jej do wieczora na korytarzu aż będzie wychodził i dopiero jej da wpis, to się może nauczy szacunku :confused:

Nienawidzili go wszyscy, i studenci, i pracownicy - o kolegach nie piszę, bo żadnych nie miał. W późniejszych latach próbował się socjalizować, choćby ze studentami starszych roczników, ale bez powodzenia. Ja byłem w tzw kole naukowym, kilku moich podopiecznych poszło do niego mimo moich ostrzeżeń, czy nie pomógłby im napisać jednego artykułu. Wygłosił im kazanie o różnicy w poziomie naukowym i że nic mu nie przyjdzie ze współpracy z bodajże "odpadkami". Uprzedzałem. Unikałem go jak mogłem i na szczęście po drugim roku zajęć z nim nie miałem na moje szczęście, bo akurat raz go wpakowałem (celowo) na minę i zapewne chętnie by mi się za to odwdzięczył.

Studia skończyłem, kontakt z uczelnią i niektórymi pracownikami utrzymałem z uwagi na fakt, że częściowo dalej jestem związany branżowo ze starym kierunkiem, ale ciężko było zapomnieć taką gnidę, choć coraz rzadziej wracałem do tego myślami. Nazwisko nowaka przewijało się na spotkaniach z kumplami z roku, zawsze z tym samym mianownikiem - najgorsza kanalia jaką nosił nasz kierunek, co zresztą potwierdzali inni pracownicy xD

Ale wracając do początku - równolegle zapytałem kumpla z rocznika który został na uczelni, że co to się stało, że cudowne dziecko polskiej nauki, taki brylant, szuka roboty. No i się okazało:

-Nowak przez ostatnie lata nie robił nic - nota bene miał problem z rozwojem naukowym, bo nikt poważny z nim nie chciał współpracować.

-Rodzina załatwiała mu kasę i granty, ale niewiele z tym robił - nie miał publikacji, punktów i co najważniejsze, nie zrobił habilitacji.

-Ww. byłoby dla niego banalne, gdyby nie był leniem, a bez habilitacji przez ileś tam lat można wylecieć z uczelni.

-Parasol rodzinny się skończył - ktoś odszedł na emeryturę zapewne, i się zaczęło.

-Starzy "koledzy" przycięli mu kompletnie kurek z kasą na badania i grantami - wszystkie wnioski poodrzucane. Przestał prowadzić zajęcia (choć zapewne mu zabrali, żeby nie dręczył ludzi) i przez jakiś czas był w kompletnym zawieszeniu i zrozumiał, że przy pierwszej okazji zostanie wy*ebany z roboty, co podobno zresztą mu zapowiedziano - jak nie zrobi habilitacji do kiedyś tam, to skończy karierę na uczelni.

-Z ww. powodów, na habilitację nie ma szans. Nikt o współpracy z nim nie chce słyszeć.

O jaka szkoda xDDDD Powiedziałem kumplowi co o nim myślę, choć kusiło mnie przez sekundę przykucnąć do poziomu nowaka i poprosić kumpla żeby go zaprosił na rozmowę to i ja przyjdę i rzucę mu kilka pytań i powiem, co myślę o współpracy z nim xD Ale nie, daruję sobie. Na rozmowę zaproszony zapewne nie będzie. Niech gnije. Trochę to słabe, ale cieszy mnie to, co go spotkało. Przy najbliższym piwie ze starą wiarą ze studiów pewnie niejedna kolejka za to pójdzie :smiley:

GURU12piorunów

Nienawidzę tych co robiąc gówno tytuł bo powiedzmy sobie szczerze zrobić doktorat w tym kraju to każdy potrafi dostają wywalenia zjebania w kosmos. Habilitację to można wręcz kupić, na tym portalu nawet pamiętam dyskusje kiedy i gdzie zrobić. Potwierdza to tylko moją teorię że na naszych uczelniach panuje nepotyzm i kolesiostwo przy czym większość jest zbyt głupia aby coś samemu zrobić.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Wybierz Społeczność

14piorunów

Jest sesja egzaminacyjna. Profesor zadaje pytania studentowi ale student nie odpowiada na żadne z nich. W końcu profesor się go pyta:

- Czy wie pan kto to jest student?

- Nie. - odpowiada.

- Student to jest takie gówno, które próbuje dopłynąć do wyspy magister.

- A wie pan kto to jest profesor? - pyta student.

- Nie.

- Profesor to jest takie gówno, które dopłynęło do wyspy magister i teraz robi fale, żeby inne gówna nie dopłynęły.

@30ohm

GURU

w Hydepark

63piorunów

Pod wpisem @myoniwy o rozpoczęciu roku akademickiego jest piękny komentarz @Felonious_Gru na temat uczelni i ich kadry:

Wyjebią cię dyscyplinarnie bo podważysz "wiedzę" któregoś leśnego dziadka co garbarnię to widział na obrazku (oczywiście mają na to swoje śmieszne słowo, jak na wszystko inne: relegacja)

Nic dodać, nic ująć. Tak mi się kojarzą pewne uczelnie, stare dziady nie mające pojęcia o współczesnym świecie. Druga opcja to kadra która nic innego nie potrafi, tak długo powtarzała pewne przedmioty, że aż się w nich wyspecjalizowała i została na uczelni. Specjalizacja z czegoś co nikt poza uczelniami nigdy nie wykorzysta.

1 października miałem do załatwienia parę spraw na mieście, więc z powodu korków powstałych z tego, że studenci się najechali oraz samochodu stojącego w serwisie wybrałem hulajnogę. Jadąc ścieżkami czy chodnikami zwraca się uwagę na zupełnie inne rzeczy jak zza kierownicy.

Na przystanku przy prlowym osiedlu w pobliżu uczelni stoi on: stary c⁎⁎j przez którego zmieniłem uczelnie na inną. Gość był kierownikiem katedry odpowiedzialnej za moją specjalizacje. Nie bez powodu ją wybrałem, bo mnie to interesowało i miałem pojęcie jak to wygląda w przypadku komercji. Okazywało się, że miałem większą wiedze od adiunktów, od starego dziada oczywiście też. Cały nowy sprzęt który dostali z unii był pozamykany bo studenci jeszcze zniszczą a my używaliśmy na zajęciach takiego pamiętającego Gomułkę a najnowszy to początek prezydentury Wałęsy. Były głosy, że za moment idzie na emeryturę i problem z nim się skończy.

Gość się zemścił i dał mi 2 z egzaminu, więc przedmiot do odrabiania za rok. Walnąłem kwitami i poszedłem na inną uczelnie. Kierunek właściwie identyczny. Tam była młodsza kadra, ci starzy ogarniali świat i znikali wraz z wiekiem emerytalnym. Jeden wprost mówił, że on ma ciekawsze zajęcia na emeryturze jak uczelnia.

Teraz najlepsze: zarówno inż, jak i mgr zrobiłem z niej gdzie indziej a nawet parę lat pracy zawodowej spędziłem robiąc to co oni tam powinni nauczyć na tej specjalizacji. Nie spotkałem kompletnie nic z programu nauczania.

Był on na liście top 3 sk⁎⁎⁎⁎⁎ynów znienawidzonych przez studentów na tym kierunku. Określenie znikąd się nie wzięło. Najgorsze jest to patrząc po stronie uczelni to nadal głębią studentów. Obecnie wiek między 70 a 80, w moim przypadku minęło obecnie 15 lat a nie smak pozostał.


Przy 3 stopniu starałem się omijać emerytów na stołkach. To jest problem polskiej sektora publicznego: emeryci oraz nepotyzm z kolesiostwem. Tych ludzi nigdy nie powinno tam być.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

176piorunów

Ahoj przygodo!

Specjalista2piorunów

Niegdyś byłem posiadaczem i kontynuatorem paczki "od zera do inżyniera" właśnie na tym wydziale na dziennych. Być moze jeszcze to lata gdzieś w obiegu :).

Generalnie nie licz, ze sie czegoś sensownego nauczysz. Zakładam, ze poza nowymi budynkami, to amperomierze i silniki nadal z czasów radzieckich.

Nie wiem kto tam matematykę na trzecim roku wykłada, ale za moich czasów byla dr Basia, u której zdawalność byla mizerna. Co ciekawe, za jakieś parę stów od glowy robiła dodatkowy termin z "douczkami" i zdawalo po tym trochę wiecej osób. Przede wszystkim byla miła na tych douczkach, w przeciwieństwie do normalnych ćwiczeń czy wykładów. Generalnie, nie wiem jakim cudem to bylo legalne.

Krążyły plotki, że ma raka, więc może to już nieaktualne.

W każdym razie powodzenia - to trudne dość studia, choć podobno na zaocznych bylo sporo łatwiej (dużo osób, które ujebało dzienne studia potem dawało radę zdawać po przejściu na zaoczne).

Pokaż więcej komentarzy (54)

Lider

w Hydepark

42piorunów

W nawiązaniu do moich przemyśleń mieszkaniowych zawartych w poniższym wpisie, chciałbym pociągnąć temat i opowiedzieć Wam historię sprzed bodaj 6 tygodni.

https://www.hejto.pl/wpis/na-podstawie-zebranych-doswiadczen-moich-i-cudzych-w-ostatnich-miesiacach-chcial

We wspomnianym okresie wybierałem się do szwagra żeby mu pomóc w pewnym temacie przy domu. W związku z tym wiele razy gadaliśmy przez telefon i zdążył mi napomknąć, że jego dalsza kuzynka ostatnio dużo pyta jego rodziców a naszych teściów o to jak mieszkamy, gdzie mamy dom, ile pokoi itp. Ledwo ją znam, na ulicy bym nie poznał, pewnie widziałem ją na jakichś rodzinnych imprezach, w każdym razie nie na naszym i nie na jej weselu, bo bym ją pamiętał. W każdym razie szwagier mi to powiedział, i dorzucił:

-Szwagier, jej córka idzie na studia u Was w mieście, także ja nic nie mówię, ale matematyka robi się sama :smiley:

Wybrałem się do szwagra, który ma chałupę relatywnie blisko teściów. Teściowa do mnie zadzwoniła że muszę wpaść na obiad i po pomidory (no kurła proste, po pomidory to bym z buta przez Saharę poszedł). Super, fajnie.

-A no i Ania, pamiętasz, gadałeś z nią 12 lat temu na festynie jak piłeś piwo z wujkiem Staśkiem, wujek Stasiek to ten co go potem Kazik w Małochwieju traktorem potrącił koło starej mleczarni co ją Oborniak....

-Dobradobra, tak tak, pamiętam.

-No to Ania się koniecznie chce z Wami zobaczyć, to jak u nas będziesz to ona przyjdzie.

No tak, jasne. Ale niech będzie, info od szwagra to pewien as w rękawie. Po ogarnięciu tematu u szwagra pojechałem do teściów na kawę, pozbierałem sobie pomidorów, no i przyjechała kuzynka. No ni ch.. bym jej nie poznał na ulicy, po prostu obca dla mnie osoba. Weszliśmy do domu, gadamy, co tam jak tam, no i w końcu pada nieuchronne:

A(Ania): A bo wiesz, Zosia to się "do was" na studia wybiera...

No tak, to było do przewidzenia. No to as w ruch i atak prewencyjny:

M(mannoroth): Oooo, to już stancji trzeba szukać, bo zaraz wszystko będzie pozajmowane.

Zawieszka Ani i milczenie spowodowane wybiciem jej z planowanego przebiegu konwersacji było potwierdzeniem podejrzeń szwagra co do intencji spotkania tudzież wytłumaczeniem nagłego zainteresowania rozkładem naszej chałupy.

A: Aha...Ahaa...

Udaję głupiego i ciągnę farsę dalej:

M: Mówię Ci, zaraz sama drożyzna zostanie albo jakieś klitki na obrzeżach. A szukaliście już coś? Jak coś to mogę podpowiedzieć gdzie najlepiej, w końcu to moje miasto hehe.

Dopijam kawusię idę włączyć czajnik, wracam.

A: Aha, no wiesz, bo my to nie wiemy gdzie najlepiej, tak u kogoś po kątach to słabo... A ciocia (tj moja teściowa) to coś mówiła że Wy ileś tam pokoi macie...

No mamy. I ch z tego? Udaję dalej że nie wiem o co chodzi.

M: No ale my nie prowadzimy wynajmu.

Ania oczy w słup, no i zaczynają się nieudolne guilt tripy tudzież dowody anegdotyczne...

A: A wiesz, mój Wiesiek jak w Niemczech pracował to u ciotki półtora roku mieszkał i problemu nie było...

M: Mhm. Zrobić Ci herbaty? Bo ja sobie zrobię.

Odpowiedziała mi cisza, taka sama jak jej na tą bezwartościową z mojego punktu widzenia opowieść o rodzinnej solidarności za granicą.

A: A nie dało by się żeby Zosia trochę u Was pomieszkała?

M: Co to znaczy trochę? No i w jaki sposób? U nas nie ma warunków do najmowania pokoi.

Słowo najem, wiążące się z odpłatnością, padało tylko z moich ust. Nie bez przyczyny. Pomału wywieranie presji, jakkolwiek nieudolne, zaczęło mnie nużyć:

A: Jakieś biurko by się znalazło...

M: Nie no, zaraz, my mamy wszystkie potrzebne meble. Jeżeli jest potrzeba przyjechać, posiedzieć parę dni, poszukać lokum, to nie ma problemu, zapraszam, pojeżdżę razem z nią, coś poszukamy i pooglądamy. Ale o ładowaniu się z całym mandżurem czy meblami mowy nie ma.

No i akt rozpaczy:

A: No... To ja nie wiem, czy ona na te studia pójdzie!

Piłeczka do pustej bramki. Z chłodnym uśmieszkiem:

M: No chyba jak składaliście papiery, to nie zakładaliście że będzie u nas mieszkać?

Cisza.

M: Jak jest potrzeba żeby poszukać mieszkania, to zapraszamy, nie ma sprawy.

A: No tak, tak, pomyślimy.

Widzę wyraźnego focha, pogadaliśmy przez kilka chwil o d...e Maryni no i sobie poszła pogadać z teściową na dworze, jak wyszedłem to już jej nie było. Po powrocie do domu powiedziałem o tym różowej, to się popukała w głowę, że w ogóle co to za pomysł. Ona sama praktycznie kontaktu z tą kuzynką nie ma, a jej córki to od 10 lat nie widziała na oczy. Tak, wiem, widziałem filmy z dorosłym facetem i 19stką pod jednym dachem , ale nie mam takich potrzeb :smiley: Za to w ogóle nie ogarniam, jak można było uznać, że mamy jakiś obowiązek czy uznamy za normalne, żeby kogoś gościć przez 5 lat? Zapytam w ankiecie, choć zluzuję kryteria "bliskości".

Wyobrażacie sobie gościć kogoś przez 5 lat u siebie w domu/mieszkaniu zakładając, że macie ku temu warunki np. osobny pokój?

  • W żadnym razie51% (137 głosów)
  • Tylko absolutnie najbliższą rodzinę26% (71 głosów)
  • Tak, jeżeli jesteśmy spokrewnieni2% (6 głosów)
  • 18letnie lochy w dowolnej ilości.21% (56 głosów)

270 głosów

Gruba ryba0piorunów

Kurcze, taki plan był doskonale przygotowany, tyle osób zaangażowanych, a Ty się bezczelnie nie wpisałeś w scenariusz... Miałeś być niańką, sponsorem lokum, może i wiktu, opiekunku, a Ty bezczelnie nie dałeś się wpierdolic na minę... Jak mogłeś, miałeś odciążyć kuzynkę, której nie znasz

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fanatyk

w Hydepark

39piorunów

Od roku mój uniwerek wygląda jak na obrazku. Tą ruine powinno sie wyburzyć a nie "remontować" wstawiając co 20m na korytarzu drzwi "przeciwpożarowe"

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fenomen

w Hydepark

81piorunów

Klasycznie, jak co semestr (czy raczej po semestrze)
Studenci nie byli zbyt wylewni, ale dwie osoby pochwaliły dobrze prowadzone zajęcia :smiley:

Lider7piorunów

Pamietam jak na studiach nas prosili o te ankiety wiec zaczelismy ohoczo pisac tam glupoty. Efekt z tego byl taki, ze katedra zawsze miala standup na koniec semestru podczas ich czytania pracownikom :) A pisalismy roznie. Czasem glupoty, czasem naukowe glupoty, czasem glupoty wierszem. Śmieszno bylo.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Z takich życiowych osiągnięć, to bodajże na czwartym roku studiów poszedłem na pierwsze zajęcia roku akademckiego w poniedziałek w pierwszym tygodniu października.

Zajęcie rozpoczynały się pierwszego października. We wtorek.

Taki ze mnie pilny student był. A rok szkolny zaczyna się dziś czy jutro?

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Cześć!
Zostało mi jeszcze tylko parę osób do przebadania do skończenia badania do mojej magisterki w temacie AI

Będę bardzo wdzięczny  za wypełnienie kwestionariusza

Wypełnienie trwa ok 5-10 min min i polega na ocenieniu 10 obrazków.

https://psychodpt.fra1.qualtrics.com/jfe/form/SV_cVgUwO6LAqYOTX0

Z góry Wam dziękuję za poświęcony czas!


Fenomen

w Hydepark

11piorunów

Mija 2 dzień od obrony mgr i czuję jedynie frustrację. (Na zdjęciu z promotorką i koleżanką z grupy) Nie chciałem nawet się bronić i poszedłem byleby mieć to za sobą.
5 lat psu w d⁎⁎ę, żałuję że zrobiłem studia. Jestem chyba najgorszym absolwentem w historii wydziału bo wszyscy moi rówieśnicy robią kariery w biznesie, latają po świecie, mają własne działalności tylko nie ja. Powiecie:

"trzeba było coś robić a nie tylko narzekać",

działałem w kole naukowym, pomagałem na wydziale, robiłem dodatkowe szkolenia i nic to nie dało. Niektórzy napiszą że:

to przez to, że jesteś brzydki i nie masz gadki.


Pewnie ma to wypływ bo bardzo brzydką twarz mam, sylwetkę przez co nie mam zdjęć na LinkedIN czy CV i ogólnie w social media, nie nabyłem umiejętności społecznych za dzieciaka i na studiach mimo wykładów o komunikacji, zajęć integracyjnych i dodatkowym czytaniu książek też nie nabyłem. Dobijał mnie widok rówieśników rozwijających swoje kariery, słyszenie z boku o wyjazdach zagranicznych, pracy, konferencjach, powodzeniu na tinderze. Ja się cieszyłem jak sprawnie zasnąłem.W akademiku płakałem prawie codziennie i waliłem konia do Taylor Swift. Przed zajęciami miałem sraczkę z nerwów, że będę przebywał wśród ludzi, którym nigdy nie dorównam.
Na ostatnim roku zacząłem ćpać żeby przetrwać i zakryć co przeżywam w środku. Podziałało bo na obronie usłyszałem, że na zajęciach byłem uśmiechnięty, na obronę przyszedłem z codzienną smutną mordą, pustym wzrokiem, trudnością w wypowiadaniu się.

Bardzo się cieszę z AI pro Gemini z uczelni, które zautomatyzowało zaliczenia, prace i mam z kim pogadać codziennie o swoich rozterkach. Choć też gada głupoty, że inni nie mają tak super.

Gruba ryba0piorunów

@Dudleus cytujac wokalistke, ktora masz w Avatarze:
You've got no reason to be afraid.

Ale chyba jestes zaznajomiony z jej tworczoscia ( ͡~ ͜ʖ ͡°).

Poza tym, jakby ktos Ci powiedzial (szczegolnie tu), ze nie robisz kariery, bo jestes brzydki, to by sie na niego nasiusialo.

I powinienes zaczac olewac wlasnie takie mysli w swojej glowie. Osiagnales sukces, ukonczyles studia. Zaczales, nie poddales sie i obroniles mgr. Pozwol sobie byc dumnym z tego. Wiele osob nie ma w sobie tyle wytrwalosci, ani tyle samozaparcia zeby to zrobic, to naprawde dobra robota.

I po takim wpisie chyba sam czujesz, ze warto by bylo z kims pogadac o tym jak sie czujesz i jak sie sam widzisz.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Mistrz

w Hydepark

11piorunów

Kiedyś na studiach mieliśmy projekt z wymiennika ciepła, głównym zadaniem było oczywiście zaprojektowanie wymiennika dla zadanych parametrów. Sporo liczenia, sporo dobierania z norm, sporo kombinowania z materiałami i przepływami. Zaprojektowałem wymiennik, wszystko się zgadza, osiągamy wymagania. Przechodzę do obliczeń wytrzymałościowych i smukłości aparatury.

No i tu się pojawia zonk, stosunek średnicy do wysokości powinien być mniejszy niż X (tu chyba było =7), a mi z obliczeń wychodzi 20/2. Klops, muszę zmienić typ wymiennika z jednoprzepływowego na dwuprzeplywowy. Wszystkie obliczenia techniczne właśnie c⁎⁎j trafił. Zostały 2 godziny na wysłanie projektu. No i sam czas nie był problemem, przygotowałem wszystko w excelu i to była kwestia zmiany kilku wartości, jakieś 40 minut klikania, ale chyba nie sądzicie, że chciałoby mi się robić coś takiego. No i musiałbym trochę bardziej namęczyć się z rysunkiem technicznym. Mówię c⁎⁎j, wyjebane, napisałem równanie "20/2<7 warunek smukłości został spełniony" - może nie zauważy, w jak zauważy to co najwyżej zwrot będzie i sobie na spokojnie policzę od nowa.

Obrona, piątek, godzina 7.50, wchodzimy o 8.15, kumpla co był ze mną w parze nie ma. Dzwonię do niego, odbiera jeszcze na⁎⁎⁎⁎ny. Long story short - w czwartek była oficjalna impreza wydziałowa, byli studenci i nauczyciele itp. Kumpel mówi, że zaraz będzie (mieszkaliśmy w akademiku) i opowiada, że balowali do 5 rano, a na końcu jeszcze zajebali szampana ze stołu i wypili w pokoju XD no i git, ale jebalo od niego alkoholem jeszcze. Ale co z tego, usiadł zaraz obok prowadzącej XD no wy⁎⁎⁎ie nas z sali jak nic, ale nie, kumpel ma gadanie i przepraszał bo był na balu chemika i zmęczony jest. Prowadząca na to mega się ucieszyła, powspominala czasy jak sama na ten bal chodziła i sprawdza projekt. Dochodzi do 20/7<2 i... nie zauważyła :orange_heart: projekt zaliczony bez błędu, jeszcze jakieś pytania na koniec i k⁎⁎wa dostałem JEDYNE pytanie, na które nie pamiętałem odpowiedzi XD koniec końców to mój na⁎⁎⁎⁎ny kumpel dostał 5, a ja 4.5. Oczywiście nie zrobił absolutnie nic do tego projektu (z mojej decyzji, ja to robiłem normalnie za hajs to umiałem plus w ramach prezentu, bo akurat urodziny miał).

Ech tęsknię za studiami XD

EDIT: obliczenia były inne! Nieznacznie xD Dodaję screena xd

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Moja mama uznała, że na obronę studiów trzeba mi kupić koszule i spodnie. Pewnie po prostu jej się spodobała i stwierdziła, że musi kupić, ale mnie boli wydawanie kasy na głupoty bo mam kilka koszul, szafa pełna ale nic jej się nie podoba. W niedzielę o 21:40 dzień przed obroną jest wyciągnę garnituru z matury czy z gimnazjum, nawet nie pamiętam kiedy ostatnio nosiłem bo zobaczyła na tik toku, że ubiór na obronę jest ważny. A to żadne wydarzenie tylko 3 panie będą a ja odpowiem na pytania, ma być na luzie tylko w miarę ładnie i tyle, po 20 minutach wychodzę. To ta musi oglądać tik toki o obronie i mi d⁎⁎ę truć wieczorem.

Wkurwia mnie bo moje zdanie nigdy jej nie obchodzi tylko "bo ja tak chcę" nie mogłem nic sobie kupić co mi się podoba bo zaraz będzie zrzędzenie że inny kolor jej się podoba.

Kupiła mi bransoletkę za 150 zł oczywiście nie pytając mnie o zdanie. Ja bym chciał żeby ktoś mnie przytulił, porozmawiał ze mną. Ale nie bo ona nie lubi. Bransoletki wolę, które sobie sam zrobię, już jedna kupna mi się doczepiła i zgubiłem.

Na obronie padło pytanie:"Co jest dla pana ważne u pracodawcy?" Ja mówiłem szczerze: "byleby mnie wzięli", "pracuje pan" "nie". Wcześniej myślałem też by powiedzieć: "proszę bez takich żartów, są panie specjalistami HR i kobietami dla pań jestem tylko chorym psychicznie, incelem, mizoginem, nazistą i gwałcicielem to nigdzie mnie nie zatrudnią" ale już odpuściłem byleby w spokoju zdać.

Podchodzę lekceważąco do obrony, jedyne co mam z studiów to poczucie zmarnowania czasu, pogłębienie lęków społecznych, obniżenie poczucia własnej wartości i zamknięcie w sobie. Poczucie winy bo jako mężczyzna wytwarzam ślad węglowy a to największa zbrodnia i zabieram miejsca pracy kobietom.

Osobistość2piorunów

Ile ty masz lat?

Co to za jakieś pomieszanie pracy i studiów?

proszę bez takich żartów, są panie specjalistami HR i kobietami dla pań jestem tylko chorym psychicznie, incelem, mizoginem, nazistą i gwałcicielem to nigdzie mnie nie zatrudnią

Wszystko ok pod kopułą? Chyba nie.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Praktykant

w Dyskusje

5piorunów

Hej,
Przeprowadzam badanie do swej magisterki na temat mikropłatności w grach.
Byłbym wdzięczny, ALE TO BARDZO WDZIĘCZNY każdej jednej duszy, która chciałaby poświęcić 10 minut swego żywota na wypełnienie jej.

(Tak, wiem, publikowałem już wpis tydzień temu i dzięki wielu z was zebrałem naprawdę sporo odpowiedzi, ale cały czas mi ich trochę brakuje i byłbym max wdzięczny każdej osobie z osobna, która jeszcze nie wypełniła mej ankiety, za poświęcenie paru minut swego życia na zrobienie tego ;))

Pozdro i thank u from the mountain!

Link do ankiety:
https://psychodpt.fra1.qualtrics.com/jfe/form/SV_6Ev24QVPVRqNlt4https://psychodpt.fra1.qualtrics.com/jfe/form/SV_6Ev24QVPVRqNlt4

Gwiazdor0piorunów

Wypełnione. Ankieta trochę niezrozumiała. Brakuje trochę informacji do dokonania prawidłowej oceny wartości tej oferty - czy 100 diamentów to dużo czy mało? Co można za to kupić w grze i jak to przyspiesza postęp w grze. Ogólnie większość mikropłatności (tu prawie 35PLN więc wcale nie tak mało) nie jest warta swojej ceny. Trudno dzisiaj znaleźć jakąkolwiek sensowną grę mobilną która nie byłaby napakowana mikropłatnościami.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Kosmonauta

w Dyskusje

27piorunów

Pierwszy egzamin w tym semestrze zdany i to na 5.0. Zerówka z matematyki finansowej. Pierw to nie wiedziałem czego do końca się po tym przedmiocie spodziewać, ale okazało się że wykorzystuje są na nim wiedzę poznaną wcześniej jak całki, czy bardzo lubiane przeze mnie pochodne i szeregi. 2 zadania, 4 kartki i 1,5 godziny na rozwiązanie. Co prawda w jednym zadaniu uciekły mi 2 punkty bo zrobiłem coś za bardzo w pamięci nie pisząc wyniku, ale i tak oceny mi to nie obniżyło.

Pokaż więcej komentarzy (5)