Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zwiazki

Praktykant

w Dyskusje

0piorunów

Be attractive, don't be unattractive

Bad boy

Explained bez moralizowania

Myślę, ze większość zna . Ja znalem jego video sprzed kilku lat, od tamtego czasu mocno rozwinął kanał i jego grafiki znacznie ułatwiają zrozumienie tematów. Ponadto dodają emelemt humorystyczny.

Bio: przespał się z 17 kobietami w związkach, był i bad boyem i simpem. Ok 40tki.

https://www.youtube.com/watch?v=RB1Ed_kvZNM

Autorytet3piorunów
: przespał się z 17 kobietami w związkach, był i bad boyem i simpem. Ok 40tki

Ale to jest żenujące. Musi mieć giga kompleksy, że dzieli się (chwali?) takimi sprawami ze światem. Już samo to, że liczy kopulacje z samicami swojego gatunku świadczy o upłynnieniu mózgu.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

110piorunów

Uwielbiam tą porę roku - w ramach kompromisu grzejniki są ustawione na 21 stopni. Różowa chodzi w grubej bluzie, ja w samych gaciach i oboje jesteśmy niezadowoleni xD

GURU11piorunów

@Loginus07 Ile musi być stopni, aby ona chodziła w samej bieliźnie?

Autorytet37piorunów

Heh, moja pracuje z chałupy, więc jak siedzi 8h przy kompie to jej trochę zimno, no ale wtedy zawsze może sobie wstać i napalić w kominku :slightly_smiling_face:

Za to nie daj Bóg wejść po niej pod prysznic, jak się te baby mogą we wrzątku kąpać to nigdy k⁎⁎wa nie zrozumiem...

Pokaż więcej komentarzy (21)

Koneser

w Hydepark

52piorunów

@GitHub @peposlav @LondoMollari @AdelbertVonBimberstein @Amhon @Stashqo @K44 @k44tajemnicza @koszotorobur @wonsz @Mikel @ciszej @Michumi @rogi_szatana @wiatrodewsi @onpanopticon @ten_kapuczino @Jarem @TRPEnjoyer @Budo

Wołam udzielających się we wpisie

https://www.hejto.pl/wpis/mialem-pisac-z-jakiegos-anonima-ale-w-nosie-zwiazki-rodzina-seks-zdrowie-psychol

A jeśli jesteś nowy to przeczytaj powyższy wpis i zapraszam do dalszej lektury...

Miałem pisać, miałem nie pisać. Czekałem do miesięcznicy naszej dramy, by się pochwalić jak cudownie nam idzie! Ale się nie doczekałem. I wy też się nie doczekacie. Dwa tygodnie po tej dramie były na prawdę fajne, udane. Wprowadziliśmy pewne zmiany w naszym życiu, wywaliliśmy młodą do jej pokoju, co wcale nie jest proste, ogarnialiśmy wspólnie dom, więcej rozmawialiśmy, byliśmy na randce, poszliśmy na fajny koncert, w między czasie rozwiązaliśmy pewien nasz problem finansowy i całkiem fajnie to wyglądało. Aż przyszedł zeszły weekend i w sumie nie wiadomo czemu zaczęła chodzić jakaś naburmuszona. Niby okres, niby coś...wiecie, takie wszystko i nic. Na wszelki wypadek unikałem konfrontacji. Przyszedł poniedziałek, a że niania młodej miała dwa dni wolne to zostałem z nią w domu. Lubię z nią zostawać bo to świetny bobas, bezproblemowy. No i tak sobie z nią siedziałem i w między czasie ogarnąłem dwa prania, naczynia, sprzątnąłem kuchnie (a było co sprzątać po weekendzie) i łazienkę a jak bobas poszedł na drzemkę to zamówiłem suszarkę do ubrań, bo kurde tyle prania przy dwójce dzieci, że nie ma gdzie tego suszyć! Wróciła z pracy i jak to zobaczyła to była, ja wiem, zdegustowana? Nie bardzo rozumiałem o co chodziło. Następnego dnia ona została z młodą. No i jak wróciłem to nie ukrywam zagotowałem się w środku - w kuchni syf jakby reaktor atomowy wywalił, śmieci wylewają się z kosza, w pralni rozpierdol, do salonu nie szło wejść a ta siedzi na fotelu z telefonem w łapie. Nie chcąc rozpoczynać kłótni poszedłem montować suszarkę. Kurde, jak ja mogłem bez niej funkcjonować!? Oczywiście z jej strony foch nie wiadomo o co (od dawna planowaliśmy ten zakup). Pojechała na jogę, wróciła późno i ani be, ani me, ani pocałuj mnie w d⁎⁎ę. Wzięła prysznic i poszła spać. W środę było już po staremu, czyli brak kontaktu i jej wieczór w telefonie. Żeby na to nie patrzeć poszedłem ogarniać pokoje dzieciakow. Czwartek podobnie, znowu była na jakimś aerobiku, znowu wróciła i znowu siedziała w telefonie. Zwróciłem jej na to uwagę, chciałem pogadać (a cholernie trudno mi to przychodzi) i zostałem przez nią wyśmiany. Tak, wyśmiany. Odpuściłem. W piątek wygarnąłem jej to wszystko przez Messenger, bo tak mi łatwiej i znowu stała się agresywna, zarzucała mi, że to ja nic nie robię a jak robię to tylko wtedy gdy się kłócimy, że to ona ma źle bo się dzieckiem zajmuje, że boi się mnie dotknąć by to się seksem nie skończyło i w ogóle o wuj mi chodzi, nic tylko się przypierdalam o coś co mi kiedyś nie przeszkadzało. Ale wiecie, jak jest w domu syf taki, że wstyd kogoś do środka zaprosić, to jak to może nie przeszkadzać? Nie mam już siły. Wygarnąłem, że pieprzyć ją, jej seks, że jak tak lubi to mogę nasrać na środku salonu i ogólnie że mam dość. Jakoś nie specjalnie zareagowała. Może trzeba było już miesiąc temu ją z domu wywalić... Może po tamtym już całkiem czuje się pewna w tym, że nie odejdę...

W weekend planuje skoczyć do teściowej i z nią pogadać. Super babka, życiowa, po przejściach, mądra, chłodno patrzy na świat, bezstronna...może ona by coś podpowiedziała, może jest coś o czym ja nie wiem, może ona wie jak do niej dotrzeć.

Także ten, jakieś pytania? :neutral_face:

PS. Ale jest tego wszystkiego plus - nie mam już poczucia winy, że to ja coś robię nie tak.

Wirtuoz2piorunów

Czytam Twoje wpisy i zastanawiam się co się dzieje. Mamy za dużo wspólnego, nawet teściowa. Może u mnie nie ma aż takiej padaki, a może nam się w jakimś stopniu udało. Przy pierwszym dziecku poszłyśmy na terapię dla par. Dla niej mało dało za to dla mnie bajka. Na chyba 6 wizycie terapeutka wywaliła mnie na terapię uzależnień gdzie nauczyłem się co to są MOJE granice, MOJE potrzeby i co to asertywność Może to jest recepta. Nie to że masz problem z alko tylko odpowiedniej techniki komunikacji. Ale to jak Ci się chce bo rozumiem doskonale że może się nie chcieć.Powodzenia jakkolwiek i pozdrów teściową

Gwiazdor8piorunów

Ziomek, po wpisach widzę, że już masz się rozwodzić, już masz zbierać dowody, itp. Napisze Ci więc z drugiej strony - tej, której się udało przetrwać bardzo trudne chwile.

Generalnie ludzie niedoceniaja zmęczenia, jakie potrafi pojawić się przy małych dzieciach. Nagle nie ma czasu na sen, rozmowy itp., choc wydaje sie, ze funkcjonujemy normalnie. U nas sprawdziło sie bardzo:

1. Terapia małżeńska, ale u odpowiedniej osoby. Trafiliśmy CUDOWNIE, na osobę, która stworzyła przestrzeń do swobodnej wypowiedzi dla obu stron, bez przerywania, z moderacją i… tłumaczeniem sensu wypowiedzi, która często myliliśmy. Co ciekawe od tych ~5 lat wszystkim znajomym polecam właśnie tę panią i żadne małżeństwo nie skończyło się rozwodem. A dojeżdżali do Konina nawet z Poznania. Nie wiem natomiast czy zawdzięcza swój sukces umiejętnością czy „chceniu” par, które z jej usług korzystają.

2. Zaczęliśmy wychodzić znów na randki. Wybraliśmy sobie kurs tańca towarzyskiego dla początkujących, przez znajomych znaleźliśmy super nianię. Dzięki temu zyskaliśmy ok. 5 godzin tygodniowo tylko dla siebie.

3. Ustaliliśmy, że po pierwsze wracam do sypialni z kanapy („pójdę na kanapę tylko na 2-3 noce, żeby się wyspać przy dziecku” zmieniło się w 2 czy 3 lata, a po drugie robimy z sypialni strefę wolną od elektroniki. 0 telefonów, 0 telewizji, dzięki czemu nie ma żadnego rozpraszania bliskości i intymności. Zrobiliśmy z sypialni tradycyjny, staropolski pokój do rozmów i seksu.

Po 5 latach stwierdzam, że mam cudowne życie rodzinne i świetną partnerkę w życiu codziennym. W historii moich wpisów znajdziesz, że ona też mnie raczej lubi, bo mogła dobić, a uratowała :grinning:

Powodzenia Ziomek! Nie mówię, że będzie łatwo, ale nie ma się co poddawać. Mnie cieszy, że moje dzieci żyją w pełnym domu, zbudowanym na tradycyjnej recepturze.

Jeśli nie wyjdzie to, to i tak Wam się wszystko przyda. Nawet, jeśli się rozstaniecie, to do końca życia będziecie żyć koło siebie i będziecie musieli potrafić ze sobą rozmawiać na partnerskich warunkach.

Powodzenia!

Pokaż więcej komentarzy (65)

Autorytet

w Hydepark

30piorunów

Środa wieczur i humor chujówa.
Rozchorowałem się, dodatkowo deprecha zaczęła męczyć, praca zaczęła denerwować i od dłuższego czasu zastanawiam się jak podejść do tematu poznawania nowych ludzi, bo już powoli dokuczają solo wieczory, a za 2 miesiące 3 dychy.

Czy to jeszcze czas na amory, czy to już raczej pora na przyzwyczajanie się do zapachu ziemi?
Ehhh, oby przeziębienie puściło, bo depresja mi się przez to nasila i chciałbym na siłownię iść.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

207piorunów

Dzień szary, to może ta historia Wam poprawi trochę humor bo w połowie jest dobry zwrot akcji.

Historia dotyczy moich teściów, a zaczęła się dawno dawno i trwa w sumie do dziś.

Ja zacząłem w niej uczestniczyć jakieś 18 lat temu, moja żona odebrała telefon, rozmawiała cała blada a jak się rozłączyła zaczęła płakać. W mojej głowie szybkie sprawdzenie listy członków rodziny, wieku i ostatniego ich samopoczucia - "Kto umarł?" "Nikt, ojciec zdradza mamę, ona chce rozwodu". Ulżyło mi, obie córki dorosłe, niech się rozwodzą, co za problem.

Okazało się to dopiero początkiem, pewnie jak to zwykle bywa.

Wyszło że teściu od 15 lat wcześniej miał na Ukrainie kochankę, z którą spędzał raz na pół roku kilka tygodni w "sanatorium w Truskawcu". Dzwonił do niej zawsze z budki telefonicznej, to były czasy że budki jeszcze były :smiley: ale że tak podobno było taniej, a on zawsze robił interesy ze wschodem to jakoś nie budziło to niczyich podejrzen. Moich na pewno bo miałem wyjebane.

Teściowa zażądała zakończenia związku pod groźbą rozwodu. Teść rozwodzić się nie chciał, chciał mieć rodzinę kompletną, więc obiecał że zakończy. Teściowa szczwana lisica na gładkie słówka się nie nabrała i podejrzewała że dalej z nią jest. Wsadziła mu po kryjomu do samochodu stara Nokie z ustawionym trybem "gdzie jest dziecko", oraz nawet, co wydawało mi się niemożliwe, pozyskała billingi z okolicznych budek telefonicznych :smiley: Podejrzenia się potwierdziły.

No to już poszło do sądu o rozwód, z winy teścia oczywiście, więc teściowa kilkaset tysięcy przytuliła, mimo że całe życie na stanowisku najniższego urzędnika w gminie, a tesciu na interesach dobre pieniądze zarobił.

Teściowe mają duży dom, tesciu sprzedać go nie chciał bo "dla rodziny go wybudowałem" a z kolei mieszkać samemu też bez sensu. Ja byłem wtedy w dużym dołku finansowym, musiałem sprzedać mieszkanie więc stwierdziliśmy że się wprowadzimy do niego. Dom podzielimy na dwie części, my na górze, on na dole.

Bajka była dobra, bo on już na legalu spędzał pół roku w Polsce a pół na Ukrainie, a my cały wielki dom dla siebie praktycznie za darmo, bo on jeszcze pokrywał połowę kosztów.

Aż tu nagle pewne dnia surprise!

Teściowa jak wspominałem, była cwana, a jedyne co większe od jej cwaności to przekonanie że jako urzędnik w gminie to ona wszędzie ma znajomości, wszystko załatwi i w ogóle królowa gminy bo burmistrz jej dzień dobry mówi. Więc nie kupiła normalnie mieszkania tylko sobie "załatwiła". Wpłaciła zaliczkę na mieszkanie i się wprowadziła, a resztę miała dopłacić później jak inwestor "załatwi formalności". Trochę mu się schodzi bo do dziś nie uregulowane są sprawy tego bloku. Ale czas płynął, teściowa kasę przepierdoliła bo dalej chciała żyć na wysokim poziomie (botoks, drogie kosmetyki, nowy samochod) a nagle trzeba było nie tylko siebie utrzymywać, ale jeszcze samochód i mieszkanie ze zwykłej pensji.

Skończyło się tak, że z mieszkania kazali jej się wyprowadzić (bo nie było oficjalnie jej), kasę przepierdoliła i co zrobiła?

Wróciła do domu w którym mieszkaliśmy z teściem :smiley: No bo przecież połowa jest jej, po sprawie rozwodowej... I od tamtej pory tak sobie mieszkają w pokoikach naprzeciwko siebie.

Ale oczywiście teściowa powiedziała że tamtej do domu nie wpuści, więc teściu ma drugie mieszkanie, w którym mieszkają oficjalnie z tą Ukrainką jak ona do Polski przyjeżdża. A jak wyjeżdża to teściu wraca do domu :smiley:

Generalnie oprócz tego że stracił kupę pieniędzy na rozwodzie to jest wygryw po całości, bo ma rodzinę w domu jak chciał, domu nie sprzedał, z tamtą żyje już legalnie jak chce, a teściowa niedawno przyznała że ona w sumie to nie chciała tego rozwodu i żałuje że do tego doszło, ale musiała bo on nie chciał się ugiąć. A teściu mi powiedział że nie mógł się ugiąć bo do końca życia miałby przesrane.

A najlepsze że zarówno ja, jak i moja żona, bardziej lubimy tą Ukrainkę niż teściową. To zupełne jej przeciwieństwo, tamta jest ciepła, miłą osobą, teścia przytuli, dobrze mu gotuje, powie że go kocha, że jest ważny, pochwali jego męskość :smiley: jaka jest teściowa to sami sobie wyobraźcie na podstawie przeciwieństwa :smiley:

Dodam tylko że jak moja żona przyjechała na weekend do Polski z UK, to wolała nocować u mojej rodziny, niż w domu ze swoja.

A ostatnio miałem wpadkę, niedzielny obiadek jak zwykle mielone bo tesciowa tylko dwa dania potrafi zrobic i non stop jemy to samo, zwykle to wolimy iść zjeść na mieście niż to co ona ugotuje. Ale jem te mielone i kurde! jakie dobre! "Przepis zmieniłaś? Pyszne!", a ona zimnym głosem "To Ludmiły mielone..."

Gruba ryba1piorunów

@NatenczasWojski historia jakich wiele. Mogę przyznać że wydarzyła się u mnie również taka sama prawie że identyczna. Niestety facet potrzebuje bliskości i ciepła , poczucia bycia szanowanym. Zarówno w twoim opowiadanku jak i w przypadku W mojej rodzinie podłoże było identyczne. Niestety na refleksje bywa za późno. Co więcej identyczna jest też to że Osoba będąca w podwójnym związku bardzo dba o obie jego strony. To trwa już bardzo wiele lat i żona w zasadzie dostrzegła swoje błędy które popełniała kilkadziesiąt lat małżeństwa i powiedzmy pogodziła się z taką sytuacją.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Fenomen

w Hydepark

169piorunów

XDDD

Wczoraj różowa wróciła po pracy do domu i za potrzebą pobiegła do toalety. Wiadomo, jak to sie odbywa - otworzyła kibelos, usiadła, cyk pyk, wstała i kątem oka widzi cały kibel czerwony z jakimis kawałkami różnych "spraw".

A to ja rano wylałem leczo do kibla i zapomniałem spuścić wody xD

Myślała że jej dupsko rozsadziło xDDD

Fenomen4piorunów

Takie pranki to ja lubię xD

Pokaż więcej komentarzy (35)

Lider

w Hydepark

25piorunów

Mam najlepszą żonę. Naprawdę mnie słucha.

Na dzień chłopaka dostałem laskę kiełbasy z dzika.

Dzisiaj dopiero bo spróbowałem. 😉

Fanatyk4piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Wybierz Społeczność

4piorunów

Cztery kumpli siedzą w swojej ulubionej knajpie i ustalają, kiedy i gdzie pójdą na ryby. Jeden z nich przez cały wieczór się kręci i wierci, bo nie wie, jak powiedzieć pozostałym, że żona raczej mu nie da wolnego weekendu. W końcu się przyznaje, a reszta wieczoru oczywiście spędza na jego koszcie.

Zirytowany wraca do domu i życzy kumplowi miłego weekendu.

Trzej ruszają w sobotę o 5 rano, żeby zająć dobre miejsce. Przeciskają się przez zarośla do jeziora i widzą swojego czwartego kumpla, który już siedzi na składanym krześle, ma za plecami ognisko, piwo w jednej ręce i wędkę w drugiej.

"Skąd się tu wziąłeś? Przecież miałeś być w domu!" "Jestem tu od piątku!" "No i jak to się stało?"

"No więc, tak było: W czwartek, jak wróciłem z knajpy do domu i miałem się właśnie z piwem przed telewizor wylądować, nagle moja stara stanęła za mną i zakryła mi oczy. Jak mogłem się odwrócić, stała przede mną w prześwitującej koszuli nocnej i mówi: NIESPODZIANKA! - zabrać mnie do sypialni, przywiązać do łóżka i robić co chcesz!"

Lider

w Lifestyle

28piorunów

GURU20piorunów

@Yes_Man Ehhh, jak jeszcze Discovery miało misję edukacyjną (czyli z 25 lat temu ;P) to puszczali w przerwie reklamowej różne takie 'shorty' i wśród nich był ten bieg. Nostalgłem :stuck_out_tongue_winking_eye:

A tak poza wspomnieniami to najważniejsze wydaje się dobrze wyważyć żonę - na tyle żeby szybko biec, ale też żeby tego piwa trochę było jednak ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU7piorunów

@zuchtomek żona karlica by była spoko. Swoje waży, a kompaktowa, więc nie będzie równowagi zaburzać. Taki plecak, tylko gada XD

Fanatyk2piorunów

@zuchtomek jakieś mocowanie z wystającym bolcem na ramieniu męża załatwiłoby sprawę równowagi . Albo wersja MacGyver: duct tape i dildo.

GURU6piorunów

@Yes_Man widzę, że ten sport, jak wszystkie inne, dorobił się już przez lata jedynej słusznej najlepszej techniki 😆

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

14piorunów

Kiedy ludzie czują się ignorowani przez partnera, bo ten ciągle grzebie w telefonie, powoduje to zauważalne obniżenie jakości relacji, przywiązania i generalnie zadowolenia ze związku.
Co więcej, równe korzystanie z telefonu przez oboje partnerów, nie załatwia sprawy.

https://www.psypost.org/affection-deprivation-may-explain-why-phubbing-harms-relationship-satisfaction/

GURU10piorunów

@Modrak oczywiście musi być czarny facet i biała baba

GURU4piorunów

@Opornik Oczywiście musi byc komentarz zupełnie nie na temat przypierdalający się do koloru skóry 😛

GURU9piorunów

@Ragnarokk oczywiście musi być ból dupy o taki komentarz :smiley:

Fanatyk3piorunów

@Opornik na szczęście jestem ciapaty z ryja ( po ojcu: szedł w marcu śnieg odrzucić i wracał opalony) więc chociaż wyglądamy jak nowoczesne małżeństwo :smiley:

Fanatyk3piorunów

@Opornik L E W A C K I E zdjecia ze stocka

GURU0piorunów

@ZohanTSW żyjemy w takich fajnych ciekawych czasach że zadawanie najbardziej oczywistych pytań budzi reakcje alergiczną

Fanatyk0piorunów

@Opornik no tak, zdjęcie automatycznie zaciągnięte z artykułu 😉

Fanatyk0piorunów

@Opornik a jakie było pytanie? xd

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Autorytet1piorunów

@Opornik Prawda! Dyskryminuje mnie to jako białego, który lubi czarne dziewczyny.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Dlaczego w blackpillowej teorii wszystkim się wydaje, że chodzi babom wyłącznie o wygląd? Przecież to nieprawda xD

Znam typów, którzy w mojej ocenie jako męzczyźni z wyglądu i nawet stylu ubierania są bardziej atrakcyjni ode mnie. Rzecz w tym, że sporo z nich mniej kumatych. I część z nich miało laski, które mi się nie podobały.

Jak miałem doła z jakichś powodów i nie miałem komu się wygadać i nakręcało to dodatkowo poczucie samotności, to patrzyłem na fotki lasek z którymi randkowałem na przestrzeni ostatniego 1,5 roku i już mi trochę się humor poprawiał XD

Mój znajomy ma jakieś 169 i uszy ala kalafiory z powodu trenowania zapasów i jakoś z dupami nigdy nie miał problemu

A ex mojej znajomej, którą uważam wręcz za swój ideał pod wieloma względami, to miał odstające uszy i 65 kg żywej wagi XD

Ja z minusów to mam zakola, które przykrywam dłuższą, rozczochraną górą, ale i tak widać ubytki. Do tego mam delikatnie "bokserski nos" (właśnie od tego sportu). Z minusów. Z plusów 185 cm i dobrą budowę (ćwiczę). Kiedyś myślałem, że tego nie widać, do czasu, aż laski z którymi randkowalem po rozstaniu ex w żartach mi docinały, co nie przeszkadzało im się do mnie zbliżyć albo powiedzieć, że takie cechy są urocze XD


Osobistość0piorunów

Po co blackpill, skoro wcześniej istniał redpill?
Bo redpill wyraźnie sugeruje, że musisz to, tamto, sramto, by mieć konkretne efekty.
Więc wynaleziono niemalże determinizm genetyczny, gdzie albo to masz, albo nic się nie da. A jak się nie da, to po co robić? W ten sposób są sprytni nie próbując.
A podgrupa jednak próbujących twierdzi, że liczy się tylko wygląd, bo dla nich cały rynek matrymonialny==tinder. Wiem, bo się kłóciłem z nimi kilka razy. Tam faktycznie wygląd zdjęć jest absolutnie kluczowy.

Praktykant0piorunów

@Lopez_ blackp to wymówka

ex mojej znajomej

Kobiety mogą sobie testować ile wejdzie 😉

Mały, duzy, kalafior, koślawy, tatuaż, szrama, bezdomny.... Ważne jak kończą a nie z kim aktualnie są, bądź były

Pokaż więcej komentarzy (3)