Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

NatenczasWojskiGruba ryba

Dołączył/a:

  • 411 wpisów
  • 5773 komentarzy
  • 113 obserwujących

Kosmonauta

w Hydepark

72piorunów

Ogólnie się mówi że AI zbierze prace ludziom którzy coś robią umysłowo a nie mówi się o np serwisie AGD. Z Claude doszedłem że najprawdopodobniej walniety mam elektrozawór w pralce bo wpuszczala wode nawet jak była wylaczona. Naprawa była naprawdę prosta. Nawet mi znalazł zawór na popularnej stronie z częściami (firma z mojego Koszalina co śmieszne) zamówiłem wymienilem i działa 😉 chociaz pewnie jakby sie zrypało cos innego to nie wiem czy bym dal rade ale tu trafilo sie latwe

Pokaż więcej komentarzy (13)

Kosmonauta

w Hydepark

6piorunów

Wróciłem po kilku latach z emigracji i pomyślałem że pod tagiem będę pisał o różnych patologiach polskiego systemu szkolnictwa i nie tylko na podstawie obserwacji i porównań, o pozytywach nie będę pisał ( jest ich bardzo dużo!) bo jako rasowy Polak lubię głównie narzekać :slightly_smiling_face:

Byłem właśnie na 3 zebraniach trojga dzieci i udało mi się spisać listę wszystkich składek, skladeczek, zbiórek i innych tworów i powstała taka lista (najpewniej niekompletna):

Składka na podręczniki dziecko 1 (przedszkole)

Składka na radę rodziców dziecko 1

Składka na wydatki grupowe dziecko 1

Składka na chusteczki grupowe dziecko 1

Składka rada szkolna dziecko 2

Składka rada klasowa dziecko 2

Składka pomoce świetlicowe dziecko 2

Składka na szkolny klub sportowy dziecko 2

Składka rada szkolna dziecko 3

Składka rada klasowa dziecko 3

Składka na szkolny klub sportowy dziecko 3

To co wyżej nie uwzględnia “normalnych” wydatków szkolnych w stylu opłaty za obiady, wycieczki szkolne i zajęcia dodatkowe których nie uważam za patologiczne.

Jak wy to wszystko ogarniacie? :open_mouth:

Osobistość3piorunów

Polska szkoła jest niedofinansowania, stąd te zbiórki. Jasne, że można się na nie wkurzać i nie płacić (jak najlepiej by robił @AdelbertVonBimberstein ), ale koniec końców to nasze dzieci nie będą miały czym rąk wytrzeć po malowaniu farbami lub nie dostaną czekoladowego Mikołajka na święta, więc się płaci. Bo jasne, że to szkoła powinna zapewnić chusteczki, mydło i papier do drukarki, ale nie zapewnia, bo nie ma z czego i albo rodzice zrobią ściepę, albo w łazience nie będzie mydła i papieru toaletowego (jak to było w mojej podstawówce) 🤷

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Wiadomości Świat

54piorunów

Ukrainie kończą się zapasy amerykańskich rakiet do myśliwców F-16 przeciwko rakietom manewrującym i dronom

Ukrainie kończą się zapasy amerykańskich rakiet AIM-120 i AIM-9 do myśliwców F-16 - podał "The Economist". Broń wykorzystywana jest do zwalczania rosyjskich pocisków manewrujących i nowych dronów odrzutowych. Jednocześnie Kijowowi kurczą się zapasy rakiet PAC-3 do systemów

Fanatyk

w Wojna wna Ukrainie

27piorunów

Hej

Slodko-gorzki wpis na radzieckim wykopie znalazlem (populacja "samowarów" zwieksza sie, na razie o nich piszą ale za chwilę znienawidzą):

Były sportowiec i dowódca plutonu przeciwczołgowego Maksim Bacharew stracił ręce i nogi, ratując towarzyszy w strefie działań wojennych. Lekarze stracili już nadzieję, ale on przeżył dla rodziny i literatury. Historia moskiewczyka Maksima Bacharewa to przykład prawdziwej siły. O wydarzeniach, które podzieliły jego życie na „przed” i „po”, sam Bohater Rosji opowiedział serwisowi aif.ru.



Ze sportu – do okopów

Całe swoje życie przed operacją specjalną Maksim Bacharew, który ma obecnie 47 lat, poświęcił sportowi. Jako zawodowy karateka do 2018 roku zdobył najważniejsze sportowe trofea, zdobywając dwa złote medale i jeden srebrny na mistrzostwach świata w Mińsku. Po zakończeniu kariery sportowej Maksym pozostał na tatami już jako trener, kształcąc przyszłych mistrzów. Jednak przed nim czekała jeszcze największa próba charakteru.



Jesienią 2022 roku Maksym został zmobilizowany. Przeszedł szkolenie i zgranie bojowe, po czym rozpoczął służbę. Początkowo stacjonował na posterunku kontrolnym.

„Myślałem, że moja służba będzie tam trwała dalej, ale 26 lipca 2023 roku ogłoszono nam: wyruszamy do batalionu szturmowego. Zostałem dowódcą plutonu rakiet przeciwczołgowych” – wspomina Maksym.

Oddziały wyposażone w kierowane pociski przeciwczołgowe stanowią priorytetowy cel dla wroga. Rok służby plutonu pod dowództwem oficera o pseudonimie Boomer na kierunku charkowskim przebiegł skutecznie, jednak 22 lipca 2024 roku oddział stoczył ciężką walkę.



Stado „czarnych kruków”

Maksym opowiada spokojnie o wydarzeniach tamtego dnia. Po otrzymaniu rozkazu pluton wyruszył na pozycję, aby powstrzymać technikę wroga.

„Krążyły nad nami niczym stado kruków. Ukraińcy wysłali w powietrze wszystko, co mogło latać, i zaczęli nas bombardować” — opowiada oficer.



Pozycje zostały poddane ostrzałowi moździerzowemu, atakom czołgów i dronów-kamikadze. Walka w sytuacji częściowego otoczenia trwała dwie i pół godziny. W tym czasie Baharev zniszczył dwa czołgi, cztery BMP i około dwudziestu żołnierzy wroga. Wtedy operatorzy dronów wroga skupili się na dowódcy.

„Zrzucono na mnie pocisk. Złamało mi nogi i ręce, byłem jak sito” – stwierdza.

Dwie grupy ewakuacyjne próbowały przedrzeć się do rannego, ale znalazły się pod intensywnym ostrzałem. Szybka ewakuacja okazała się niemożliwa.



Dwanaście godzin oczekiwania

„Szybko opatrzyli mi nogi i ręce, przykryli gałęziami i powiedzieli: »Czekaj«” — wspomina Maksym.

Został sam na sam z nadchodzącą śmiercią. Ale stał się cud.

„Przez dwanaście godzin leżałem na polu w palącym słońcu. Kiedy się ocknąłem, kończyny już mnie nie słuchały. Gardło miałem wyschnięte, wokół unosił się ciężki zapach, a po ciele pełzały muchy” – wspomina bohater o najstraszniejszych godzinach swojego życia.

Ciszę przerwał sygnał z radiostacji informujący o niskim poziomie naładowania baterii. Obok leżała butelka wody. Maksym zgryzł plastik zębami, upił łyk i dotarł do urządzenia łączności. Pierwsze dwie próby wezwania pomocy nie powiodły się z powodu słabego głosu, ale za trzecim razem znak wywoławczy „Boomer” został usłyszany. Rozpoczęła się ewakuacja.

Nieśli go na rękach przez 21 kilometrów. Ten marsz w pośpiechu, w wyścigu ze śmiercią, trwał dwie godziny. A potem serce Maksima przestało bić.



Drugie życie

Kiedy żołnierz trafił do lekarzy, nie wyczuwano już tętna. Utrata krwi była krytyczna, a lekarze oceniali szanse na przeżycie jako minimalne. Jednak w karetce znaleziono 800 gramów krwi odpowiedniej grupy, a jej przetoczenie pozwoliło przywrócić pracę serca.

W szpitalu polowym Maksymowi amputowano ręce i nogi — nie udało się uratować tkanek. Dalsze leczenie odbywało się w moskiewskich klinikach.



Organizm Maksima przystosował się do nowych warunków. Temperatura ciała utrzymuje się teraz stale na poziomie około 38 stopni, co wpływa na termoregulację: nawet zimą nie potrzebuje on ciepłej odzieży. Z powodu zmniejszonej aktywności ruchowej spowolnił się metabolizm, co wymaga ścisłej diety. Codzienną koniecznością stał się masaż.



Główna trudność polegała na tym, że w przeciwieństwie do osób z wrodzonymi schorzeniami, Maksym musiał na nowo przystosować mózg do sterowania ciałem. Żołnierz przeszedł dziesiątki operacji. Za wykazane męstwo Maksym Bacharew został odznaczony tytułem Bohatera Rosji. Otrzymał również Order Dmitrija Donskiego I stopnia, który wręczył mu osobiście patriarcha Cyryl.



Siła słowa i miłości

Dzisiaj, podobnie jak przed tym fatalnym lipcem, Maksym otoczony jest miłością żony Svetlany i trójki dzieci. Małżonka przyznaje: ani ona, ani dzieci nie miały ani chwili słabości. Rodzina wraz z bohaterem przechodzi tę trudną drogę adaptacji do nowego życia.



Ze względu na specyfikę amputacji nie ma możliwości zaopatrzenia Maksima w protezy — takie technologie nie istnieją jeszcze na świecie. Po mieszkaniu porusza się na elektrycznym wózku inwalidzkim, wirtuozersko nim sterując bez pomocy rąk.

„Ogólnie rzecz biorąc, w moim życiu nic się nie zmieniło. Wyjechałem na front świadomie, jak mężczyzna. W życiu wszystko mi się ułożyło. Teraz po prostu dopracowuję to, czego nie zdążyłem zrobić” — opowiada Maksym.



Svetlana stała się jego główną pomocnicą w życiu codziennym. Poranek zaczyna się od codziennych zabiegów higienicznych i śniadania, potem nadchodzi czas na pracę nad dziełami literackimi oraz kontakty z przyjaciółmi i prasą. Maksym aktywnie prowadzi profile w mediach społecznościowych za pomocą funkcji wprowadzania tekstu głosowego.



Nowym szczytem w jego karierze stała się literatura. Powieść „Słoneczniki”, którą napisał bezpośrednio w strefie działań wojennych, została uhonorowana prestiżową nagrodą „Słowo”. Następnie ukazała się książka „Spalony lipiec”, napisana wspólnie ze znanym pisarzem Olegiem Roem. Ponadto tuż przed rokiem 2026 ukazał się zbiór wierszy „Siła ognia wojskowego”.



Maksym dyktuje teksty za pomocą aplikacji na smartfonie, która samodzielnie koryguje niedokładności wprowadzane podczas pisania głosowego i przekształca mowę w tekst pisany. Książki, piosenki i wiersze powstają na tej samej zasadzie.



Większość sprzętu AGD w mieszkaniu Maksima jest również wyposażona w funkcje sterowania głosowego. W ten sposób odbiera połączenia lub przełącza kanały telewizyjne. Krótko mówiąc, sztuczna inteligencja stała się dla weterana doskonałą pomocą w codziennym życiu.

Zdjęcia: AiF/ Julia Fedotowa

Pokaż więcej komentarzy (24)

Osobistość

w Hydepark

13piorunów

Są tu jakieś ludki, które ogarniają technologie budowlane?

Od dłuższego czasu zastanawiam się, w jakiej technologii postawić dom i, nie ukrywam, że cena jest tu bardzo dużym czynnikiem.

Rozglądam się po firmach, które oferują domy do stanu deweloperskiego i na ten moment najtaniej wygląda budowa szkieletowa, ale jakoś nie mogę się przekonać, bo żeby było taniej, to dom musi być "z katalogu", a żaden nie do końca odpowiada moim oczekiwaniom.

Z drugiej strony brać kredyt na 100k więcej, żeby mieć pokój ustawiony na inną stronę świata (bo np teraz wydaje mi się, że tak byłoby lepiej, ale przecież nie mam pewności...), to też nie do końca. A może w ogóle warto się zastanowić nad keramzytem? Albo tradycyjną budową?

Milion pytań, żadnych odpowiedzi... Ma ktoś jakieś doświadczenia z tym tematem?

Zawodowiec2piorunów

ja z kolei jak budowałem to wybrałem porotherm. Wybierałem między silikatem, porothermem i gazobetonem. Gazobeton jest lekki i słabo tłumi halasy(stąd opinia o nowym budownictwie że słychać sąsiada),, dodatkowo szybko się nagrzewa jak i szybko traci ciepło - jest to wada jak i zaleta aczkolwiek latem szybko się dom nagrzeje od okien ale również szybciej schłodzi. Silka jest na drugim końcu - duża bezwładność. Porotherm jest po środku - mieszkając drugi rok latem daje radę wytrzymać upały po 35 stopni bez problemu - w domu max 26,5 było, ciężko zbić poniżej 21 stopni jak na dworze jest powyżej 14 stopni. Oczywiście żaluzje zewnętrzne aby zacienić bo przy dużych przeszkleniach bez zasłaniania to i 30 pare stopni by bylo

Autorytet0piorunów

@kiri podpowiem od siebie - wyksztalcony projektant z wieloletnim doświadczeniem, ktory tez lubi nowinki wnbudownictwie.

Po 1 i najwazniejsze, każda technologia jest dobra, jak jest dobrze wykonana przez specjalistę. Różnica jest tylko w tym jakich plusów potrzebujesz i jakie minusy jestes w stanie znieść przy budowie.

Po 2 i tez bardzo istotne, jak trafisz na partaczy przy budowie to nic cię nie uratuje, a na pewnym etapie na pewno trafisz, bo idealna budowa nie istnieje.

Po 3 aktualnie jest ogromny wzrost zainteresowania na domy modułowe, realizowane i dostarczane na miejsce budowy w "kawalkach". Często za tym wyborem kryje się fakt, ze dostawca wszytskiego na budowie jest jeden, sprzedaje produkt i daje na niego gwarancję.

Po 4 wszystko zalezy od budżetu. Jak masz milion zapasu to poszukaj architekta z doswiadczeniem, ktory zaprojektuje ci każdy włącznik świateł tak, zeby było idealnie. Jak masz bardzo ograniczony budżet to wybierz jak najniższa cene za m2 przy gwarancji na gotowy domek.

Tak jak wapomniales o tym +100k. To na budowie jest malo, ale dla człowieka potrafi to być bardzo duzo i liczy sie tylko skala. Czy jestes w stanie te 100k szybko dorobić, czy nie. Po twoich wpisach zgaduje ze nie, wiec poszedł bym w cene za m2.

Tutaj nawet ostatnio moge polecić dwie firmy, które znam:

1. SENDOM SMART - domek w tech. drewnianej i moim zdaniem najlepszy na polskim rynku aktualnie. Sprzedają 500 szt/rok l, maja za⁎⁎⁎⁎stą cenę (ktora właśnie chyba ma się zwiekszac) i dają mocna gwarancję. Ten domek ma swoje bolączki montażowe, ale jak bedziesz zainteresowany to podpowiem co i jak. Sam adaptowalem ich domek juz +30 razy.

2. Filian - oni sa mniej zautomatyzowani, ale w przeciwieństwie do nr 1. są otwarci na klienta i zmiany. Dopasują domek pod ciebie, ale tutaj cena juz jest większa.

Jak bedziesz mial konkretniejsze pytania to pisz śmiało tutaj, postaram sie podpowiedzieć.

Edit: zapomniałem... ten sendom i filian montują w całej Polsce. Do tego sendom ma domy pokazowe na północy i południu kraju. Filian ma opcje zeby sobie wynająć na północy jeden domek nawet na kilka nocy zeby sobie pomieszkać i zobaczyć czy się odnajdziesz.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Lider

w Hydepark

22piorunów

Ojojoj jaka straszna jest ta dieta planetarna, ojojojoj

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gwiazdor

w Afera

22piorunów

Czy jest tu ktoś, kogo jeszcze oszukał na promocję z BP? Za każdy wydany 1000zł miał być kupon na 120zł na stację BP. Tymczasem kuponów nie ma, a MediaMarkt wciska kit, że kupony wysłało. Na prośbę o dowód wysłania zmieniają front, że jednak kupony wyślą jeszcze raz, ale nie wiedzą kiedy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Co robić? Kręcić i zgłaszać do UOKiKu? A może nas oszukanych jest więcej? Złożyłem w tej sprawie dwie reklamacje, to nie mamy pańskiego płaszcza...

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

35piorunów

W stajni afera, z samego rana wpadły służby w kominiarkach i z karabinami i małżeństwo stajennych którzy w stajni mieszkali zgarnęli. Rewizja w biurze, dobrze ze koniom w tyłki nie zaglądali bo one juz po weterynarzach traumę mają.

No i teraz na gównie stoją bo nie ma kto sprzątać a dopiero co 200zl im daliśmy za ten tydzień 😒

Podobno celno skarbowi ale oni chyba na czarno powinni być?

Ktoś jest w stanie naszywkę rozpoznać? Mam tylko dwie fotki z przyczajki

Pokaż więcej komentarzy (16)

Lider

w Hydepark

121piorunów

Z nieskrywaną satysfakcją wyczekuję momentu, kiedy obudzą się z ręką w nocniku ludzie, którzy kupili chińskiego klunkra i za 2-3 lata nie będą mieli go gdzie i jak serwisować, bo marka po prostu zniknie z rynku. W tym samym czasie będzie płacz, że UE musi z naszych podatków ratować europejskie koncerny.

Od stycznia do maja 2026 w Chinach pojawiły się 542 nowe modele samochodów, aktualnie mamy na rynku ok. 100 chińskich marek, więc z uwagi na zagęszczenie rynku spadają marże, a to prowadzić będzie do problemów finansowych, przy których szacuje się, że do 2030 roku realnie przetrwa 8-12 producentów.

Sprzedaż BYD pomimo deklaracji chęci stania się największym producentem na świecie spadła o 16% względem zeszłego roku, a chińskie fabryki mające moce przerobowe 55mln sztuk rocznie (przy sprzedaży 23mln) mają do wyboru albo ograniczyć produkcję, albo stale wprowadzać nowe modele, gdzie opracowanie nowego kosztuje 150mln dolarów.

Przyszłość tej cudownej motoryzacji rysuje się w pięknych kolorach, a Europejczyk, który bez zastanowienia porzucił patriotyzm gospodarczy tylko po to, żeby przyoszczędzić 20% na zakupie, będzie płakał o dotacje na złomowanie tego szajsu, bo nawet pies z kulawą nogą tego nie odkupi i alternatywą będzie trzymanie pod domem wielkiego elektrośmiecia

Gwiazdor0piorunów

@festiwal_otwartego_parasola @xsomx Wiem, że odpisuję na bajt, ale fakty są jakie są, marki europejskie przegrały w wielu miejscach, a to co widzimy w EU pokazuje co się dzieje z ostatnim bastionem. Takie samo, za przeproszeniem, pierdollo mieli lub dalej mają Amerykanie o Forda, General Motors itd., jakoby japońskie marki zabiły produkcję samochodów w USA. Tymczasem winni są głównie producenci, którzy na czas nie odpowiadają na potrzeby konsumentów lub odpowiadają za cenę nieadekwatną do oferowanego produktu. Chociażby historia powstania drugiej generacji Toyota Sienna pokazuje jak podchodzi się do problemu: https://www.ineak.com/see-america-then-design-for-america, tymczasem panowie i panie w VAG, pozostałych czołowych koncernach i EU chyba nie wyściubili nosa poza ramki excela, w którym im się wszystko dodawało przez ostatnie 3 dekady. Ludzi w europie w przeważającej większości nie obchodzi 11 i 12 poduszka powietrzna, i 16 gwiazdek NCAP, czy system czarnej skrzynki, a tania eksploatacja (zakup, tankowanie, serwis i późniejsze utrzymanie). Nie twierdzę, że samochody chińskie odpowiadają na te wszystkie problemy, twierdzę tylko że odpowiadają na to lepiej niż VAG i spółka.

Na bliskim wschodzie i u "arabów" najpopularniejsze są marki japońskie, europejskie są postrzegane jako trudne i drogie w utrzymaniu. Chińczyków jest tutaj od groma, nikogo nie trzyma sentyment do "patriotyzmu gospodarczego".

Nikt nie broni europejskim firmom konkurować i lobbować za tym, żeby im państwa dopłacały im do produkcji nowych aut. Och wait, czy Niemcy tego nie robili wcześniej? Patrz Umweltprämie (2009 r.), czy też dotacje do elektryków (https://www.bundesumweltministerium.de/en/grant-for-electric-vehicles-evs). Niemcy robią to świadomie i będą trzymać program dopóki Chińczycy nie zdominują ich rynku.

Sry, ale pora aby Niemcy też ogarnęli koszty produkcji i ogarnęli eldorado jakie mają tam związki zawodowe w produkcji motoryzacyjnej.

See America, Then Design for America - Toyota Management SystemThe 2004 Sienna is what Toyota considers a major redesign—a new and improved version of its highly ranked minivan. Toyota engineered it to be bigger, faster, smToyota Management System
Pokaż więcej komentarzy (130)

Kompan

w Dyskusje

0piorunów

Przynajmniej jest coś takiego jak pewna śmierć :(
To cierpienie nie będzie trwać wiecznie.
Inteligentne cywilizacje szybko umierają więc szansa że po śmierci będę ucywilizowany jest niemal zerowa.
Miliardy lat będę sobie latał w powietrzu jako ptak.