Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

TrypsynaGURU

Dołączył/a:

  • 1567 wpisów
  • 4314 komentarzy
  • 13 obserwujących

GURU

w Bieganie

65piorunów

Wizz Air Warsaw Praski Night Half Marathon

No to tak. Od paru edycji obserwowałam ten bieg i postanowiłam, że w tym roku go przebiegnę, bo po prostu podobała mi się impreza. Zgadaliśmy się ze znajomymi na szybki wypad do WWA gdzie każdy z nas pobiegnie po swoje i przy okazji miło spędzimy weekend.

Jakie było moje założenie wobec tego biegu? Test formy, start typu „B”. Sprawdzić, gdzie teraz jestem i nad czym mogę popracować na kolejne półmaratony, które biegnę w sezonie jesiennym. Nie ukrywam, nastawiałam się na życiówkę (czyli poprawę mojego wyniku z przed roku, 01:31:33). Cichym marzeniem było złamanie 1:30. Forma ostatnimi tygodniami rosła, czułam się świetnie.

Start półmaratonu zaplanowany był na 20:30.

Prognoza pogody zapowiadała się conajmniej koneserska. Mocne porywy wiatru i przelotne burze. Lekki stresik był, ale nie ma co - każdy uczestnik ma taką samą pogodę, jesteśmy w tym razem.

O 20:00 poleciałam się rozgrzać, przetruchtałam koło 2 kilometrów, w tym kilka przyspieszeń do docelowego tempa. Niestety nie czułam aby jelita się pobudziły ale i tak poszłam w kolejkę do toi toia. Kartofelki odcedzone, brak symptomów aby murzyn piłował kraty - dobra, to czas polecieć się do swojej strefy startowej. Przyjmuję żel izotoniczny. Ustawiam się w pobliżu zajączka na 01:30:00. Postanowiłam, że zaryzykuję i polecę z nim.

Odliczanie. Strzał. Startujemy.

Pierwszy kilometr, to jest walka z tłumem biegaczy. Uwaga, by nie dostać z łokcia, nie wpaść na czyjeś nogi, wyminąć sprawnie osobę przed Tobą która startuje z wolniejszym tempem niż Ty czy nie zostać zepchniętym. Do tego jeszcze starasz się wyczuć tempo które sobie założyłeś. Powiedzmy, że mała walka o przetrwanie w tłumie.

Doganiam zająca. Staram się utrzymać pozycję nie na początku grupy, nie na końcu, a w środku. Tak aby być osłonięta przed powietrzem.

Mija pierwszy kilometr, drugi. Staram się łapać „luz”. Jest spoko, ale czuję, że, no dosyć żwawo. Tempo 4:12.

Kilometr trzeci, pierwsza stacja nawadniania. Łapię od wolontariusza kubeczek z wodą, wylewam połowę, robię dziubek i sprawnie wlewam sobie do buzi zimny łuk wody. Przy okazji uważam na kroki, bo cały odcinek jest pełen wyrzuconych kubeczków, czego nie lubię. Zawsze odbiegam na bok i rzucam kubeczek „obok” trasy, tam gdzie biegacze nie tuptają. Tym razem również tak zrobiłam.

Wracam do pacera. Wiem, że teraz lecimy ciągle prosto, aż do nawrotki na 8 kilometrze. Wiem, że będzie mi się to „ciągnęło” mentalnie. Mija 4, 5 kilometr. Cholera, czuję, że minimalnie przekraczam granicę. Czuję charakterystyczny ciężar na brzuchu, w momencie kiedy przekraczam swój próg. Mijamy 6 kilometr i decyduję minimalnie zluzować tempo. To jest również czas na przyjęcie żelu. Pacer zaczyna mi z grupą pomalutku odjeżdżać, a ja zaczynam się trzymać tempa bliżej 4:20. Jest i wyczekiwany przeze mnie kilometr 8 oraz nawrotka. Wyczuwam, że jest widmo kolki na wątrobie. Luz luz luz, potrzebuję więcej luzu.

I wtedy pojawia się on - krecik zaczyna pukać w taborecik.

No to za⁎⁎⁎⁎ście. Jedziemy z tym. Czyli trzeba jeszcze więcej luzu jeśli nie chcę doświadczyć afery fekalnej. Kojarzę, że w okolicach 14 kilometra powinien być toi toi. Zaczynamy wielkie odliczanie do niego. Do tego kilometra, udaje mi się trzymać tempo w okolicach 4:25.
Dłuży mi się ten odcinek. Ale w końcu, na ulicy Francuskiej jest dużo większy doping, który mentalnie bardzo pomaga wytrwać pół kryzys.

Jest, widzę go! Decyzja, zatrzymuję się na nim czy ryzykuję i lece dalej?
Rozum vs Determinacja.
Wygrał Rozum. Dobra, bezpieczniej będzie zrobić ten taktyczny pit stop. „Zjadł” mi on około 50 sekund, bo po wybiegnięciu zaraz Garmin wypikał mi kilometr zrobiony w 5:17.

I to była bardzo dobra decyzja. Od razu poczułam się lepiej. Co prawda, nie wróciłam do tempa z początku, ale była werwa i chęć walki. Jak czułam że robi się ciężej, minimalnie zwalniałam i szukałam luzu. Jak był luz, starałam się wyprzedzać ludzi z przodu.

Na 18 kilometrze, zobaczyłam twarze moich znajomych jak mi kibicowali, dało mi to chwilowego boosta. Zaraz po tym, zaczął się podbieg na wiadukt. Nogi były już tak zmęczone, że czułam jak mi się plączą pod sobą na nierównościach asfaltu. Na tym odcinku mijałam sporo zawodników, których profil chwilowo pokonał gdyż maszerowali. Po dłuższej chwili zarządzania zmęczeniem i wytężonego skupienia jak nigdy - skręciliśmy w zbieg. Nareszcie, chwila luzu i możliwości przyspieszenia. Już kręciliśmy się pod Stadionem Narodowym, było słychać w oddali imprezę z mety. Kolejny chwilowy boost, gdy wiesz że zbliżasz się do końca bo niemalże go widzisz(słyszysz). Udaje mi się mijać kolejne osoby. Po 19 kilometrze, jest kolejny punkt odżywczy z wodą. Nie korzystam, jestem już zbyt blisko końca. Jeszcze jedna nawrotka. I kolejna. Okej jeszcze tylko 2 kilometry. Jeszcze tylko jedna mila. Jeszcze tylko półtorej kilometra. Jeszcze tylko około 6 minut. Odliczanie do końca. Dystans malał, ból rósł. Dobra, wchodzę w zakręt do mety. Ostatnie 200 metrów do mety. Jedziemy ile fabryka dała. Ostatnie przyspieszenie. Z serducha.

Przekraczam linię mety.
Wynik netto 01:32:23.
Średnie tempo biegu: 4:23 min/km

Od razu przechodzę na bok, łapię się za barierki, spuszczam głowę i dochodzę do siebie przez minutę. I cieszę się, że mam to za sobą. Po chwili, idę odebrać medal, zabrać fanty z strefy finishera (woda, izo, banan i jakieś ciastka zbożowe). Czas poszukać mojego lovely @scorp

Półmaraton Praski przeszedł do historii.
Czy polecam imprezę? Jak najbardziej. Jest całkiem z pompą zrobiona, miasteczko biegacza bardzo duże, adidas dużo kasy tam wrzuca widać.
Trasa taka średnia w mojej opinii, prawie połowa bez kibiców i w większości „prosta” czyli biegniesz daleko przed siebie.
Biegaczy bardzo dużo, na połówce wystartowało chyba ponad 10k uczestników. Jeśli lubisz duże biegi, to ta impreza jest jak najbardziej warta uwagi.

Wynik który uzyskałam, jest moim drugim najlepszym czasem na półmaratonie jaki kiedykolwiek uzyskałam. Ciekawe, czy gdyby nie pauza w toi toiu - to czy nie byłoby jednak PR. 😃 Ostatecznie pogoda nie była taka okropna jak się zapowiadało. Z burzy nic nie było, raz przez chwilę pokropiło. Ale wiatr dawał czasem konkretnie na twarz, to przyznaję.

Wiem, nas czym teraz treningowo muszę się skupić. Dłuższe treningi tempowe. Większa wytrzymałość podprogowa. Nad tym będę pracować w najbliższych tygodniach.

Czy jestem zadowolona z biegu? Tak.
Czy mogło mi pójść lepiej? Uważam, że tak.

Nie każdy bieg czy inne wydarzenie sportowe musi kończyć się życiówką, alertem PR i fajnym wpisem na stravie. Tak wygląda życie. Wyciągam wnioski i lecę dalej.

Gruba ryba1piorunów

Gratki!

Za każdym razem masz takie przeboje z brzuchem? Ja bym chyba oszalał, bo mam nawet (tfu, tfu!) wbudowany feature, że w ogóle mi się nie chce. Tak, gdy robię 500+ też najczęściej obywa się bez posiedzenia. Ogólnie od kiedy jeżdżę, może z 5x musiałem pogonić na dwójkę.

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Sztafeta

37piorunów

31 358,62 + 2,01 + 21,24 = 31 381,87

Półmaraton odbyty.

PR nie ma, odrobinkę brakowało. Muszę przeanalizować co nie co i wynieść lekcje z tego startu.

Jutro więcej skrobnę na ten temat na . 😃

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

62piorunów

W noc, kiedy planuję pospać ile mogę:
Godzina 3:55 a ja już wyspana. Za każdym j razem. xD

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Sztafeta

52piorunów

31 197,17 + 6,22 = 31 203,39

Krótszy rozruch. Za 40 godzin trochę się pomęczę.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Bieganie

21piorunów

Ładowanie węglowodanów dzień 1.

Przyjęto 10g/kg masy ciała, węglowodanów. Nie było problemów, nie czuję się przejedzona.
Wleciało:
- Banan przed porannym bieganiem (117 kcal, w tym 26g W)
- Posiłek nr 1 - Bardzo duża jasna bułka z paprykarzem + spora drożdżówka (1136 kcal, w tym 176g W)
- Posiłek nr 2 - Porcja białego ryżu z bananem i odrobiną nutelli (622 kcal, w tym 119g W)
- Posiłek nr 3 - Porcja białego ryżu, sos sweet chilli i pół opakowania wafli kukurydzianych (600 kcal, w tym 126g W)
- Posiłek nr 4 - Płatki kukurydziane na mleku (700 kcal, w tym 136 W)

Zanim napiszesz ola boga jak ja się odżywiam i jestem zjebana - nie, nie jem tak na codzień. Jest to strategiczne odżywianie przed startem w zawodach typu półmaraton/maraton w celu zgromadzenia większej ilości glikogenu (paliwa) w mięśniach. Tak zwany carbloading/ładowanie węglowodanów. Robi się go przez 24-48h przed startem, według uznania.
Jutro powtórka.

Fenomen5piorunów

@Trypsyna

to strategiczne odżywianie

To widzę, że ja się codziennie odżywiam strategicznie xD

Fenomen1piorunów

@Trypsyna tylko tak się da doganiać bebzon przy tej diecie xD Czyli może faktycznie strategiczne, bo chcesz żreć węgle jak świniak i nie tyć? To trzeba zapier... :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Sztafeta

31piorunów

31 111,38 + 12,10 = 31 123,48

Baza bazunia o poranku

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Stacjonarny Równik

12piorunów

290 368 + 27 = 290 395

Godzina luźnego kręcenia. Udało mi się podpiąć pilocik zwifta do zmiany biegów przy mywhoosh - teraz jest w pyte.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fanatyk1piorunów

@Trypsyna

Udało mi się podpiąć pilocik zwifta do zmiany biegów przy mywhoosh - teraz jest w pyte.

i działa ? w zeszłym roku jeszcze były problemy, apka, która miała to ogarniać stała się nagle płatna itd.

GURU1piorunów

@Gilgamesh no i zepsułeś mi zabawę, właśnie zauważyłam że apka z której korzystam (bike control) jest na kilka dni bezpłatna xD Kurczaki, będzie dylemat. Roczna subskrypcja kosztuje 100 pln, co daje 8,33 pln za miesiąc. W teorii nie dużo, ale gdzieś mi mignęły opinie, że lubi się właśnie zrywać (choć ja tego na wczorajszej jeździe nie zauważyłam). Poszukam czy są inne jakieś alternatywy.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Księżycowy spacer

34piorunów

301 123,92 - 3,42 - 3,42 - 2,47 = 301 114,61

Dziś nie biegowy, to wleciały spacerki. W tym ostatni spacer na rozpoczęcie carbloadingu mocnym asortymentem, pizzunią i jagodziankami.

Btw. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że hawajska to wybór @scorp

Od jutra ucinam również białko i tłuszcze. High carb ftw.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość1piorunów

Smacznego kochanie 😀

Pokaż więcej komentarzy (21)

GURU

w Sztafeta

39piorunów

31 022,81 + 14,48 = 31 037,29

Podprogowy rozruch na taśmie. Dobry feeling był. 😃 do soboty już tylko jakieś pitu pitu będą wlatywać, co by nóżki złapały więcej lekkości. A od jutra zaczynam carbloading. 😎

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Rowerowy Równik

26piorunów

374 610 + 3 + 11 = 374 624

Z dziś, przejażdżka na centrum do biblioteki.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU

w Stacjonarny Równik

24piorunów

290 327 + 28 = 290 355

W poszukiwaniu kadencji ~ 80 i względnego luzu na płaskiej trasie. Wstępnie będzie to coś koło 90-100W, tętno wtedy fajnie mi się trzyma w zakresie 120-130. 60 minut kręcenia, już jak złapałam rytm to leciałam.

Test FTP wleci dopiero po zakończeniu sezonu biegowego, na koniec października. Do tego czasu będę się bawić, zdobywać achievementy i przyzwyczajać kuper do siodełka. :smiley:

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (4)