Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

cecOsobistość

Dołączył/a:

  • 103 wpisów
  • 1718 komentarzy
  • 2 obserwujących

Fanatyk

w Ciekawostki

63piorunów

Niekoniecznie do głaskania :duck: :leftwards_hand: Różnego rodzaju urocze materiały udostępniane w internetach stwarzają czasem wrażenie, że oswojona kaczka nie tylko przywiązuje się do swojego człowieka i lubi przebywać w jego towarzystwie, ale również lubi być trzymana na rękach, przytulana i głaskana. W rzeczywistości kaczki z zasady nie lubią być głaskane, tym bardziej, że człowiek jest od nich sporo większy i próby głaskania mogą kojarzyć im się z próbą schwytania przez drapieżnika. Głaskanie usuwa też z ich piór naturalną wodoodporną powłokę, którą później muszą uzupełniać.

Jeśli kiedyś natkniecie się na oswojoną kaczkę, która będzie wyglądała tak uroczo i puszyście, że bardzo, ale to bardzo będziecie chcieli ją pomiziać - lepiej nie próbujcie głaskać jej po grzbiecie. Dotyk na grzbiecie i w okolicach szyi może kojarzyć się kaczce z atakiem drapieżnika, względnie może zostać przez nią odebrany jako próba flirtu. "Bezpieczne" strefy to dziób, głowa nad dziobem, przednia część szyi i ewentualnie brzuszek kaczki.

Niektóre internetowe filmiki mogą stwarzać wrażenie, że oswojona kaczka to urocze domowe zwierzątko, tak naprawdę jednak kaczek absolutnie nie powinno się trzymać w domu, nawet tych miniaturowych. To ptaki, które potrzebują naturalnej przestrzeni i towarzystwa przedstawicieli swojego gatunku. Starannie przygotowywane filmiki najczęściej nie pokazują, że kaczki, jak wszystkie ptaki, brudzą gdzie popadnie i to na dodatek w ogromnych ilościach. Właściciele kaczek, którzy niekiedy nabijają sobie wyświetlenia zabierając je w miejsca publiczne, często zakładają im specjalnie dopasowane pieluchy lub nie podają im przez jakiś czas pokarmu, by uzyskać "czysty" i odpowiednio uroczy content.

Kaczki, które są zabierane do domów w celu zrobienia z nich "kaczek domowych", często są później porzucane przy najbliższym stawie lub jeziorze, zazwyczaj kiedy przestają być małymi, słodkimi kaczątkami i zaczynają robić się uciążliwe. Większość z nich nie jest w stanie przeżyć na wolności i często szuka towarzystwa człowieka. W najlepszym razie takie kaczki są odławiane i trafiają do instytucji takich jak azyle dla zwierząt, w najgorszym - giną, najczęściej podczas pierwszej zimy.

(?)

:arrow_right: tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Dyskusje

54piorunów

Czasem jak patrzę na moich rodziców, to dochodzę do wniosku, że to są ludzie, którzy po prostu lubią cierpieć. Przykłady ich zachowań:

1. Kiedy byłem młodszy i wychodziłem w nocy ze znajomymi, to oni NOTORYCZNIE zamykali drzwi na klucz i nie wyjmowali klucza z zamka. Więc kiedy oni spali, to o godzinie 330 nagle musieli wstać i otworzyć mi drzwi, bo nie mogłem wejść do mieszkania.

2. Kiedy wprowadzono przymusową segregację, moi rodzice wydzielili 3 zbiorniki na odpady: mały pojemnik na bio, kubeł na ogólne i worek na recykling. Ten worek wala się od lat obok kubła i trzeba go poprawiać, w dodatku jest w bardzo niewygodnym miejscu. Schylenie się tam nad zlewem, złapanie tego worka i włożenie tam śmiecia to praktyka od lat. Nigdy nie kupili drugiego kubła, mimo że jest na to miejsce.

3. Odnośnie segregacji - być może zdziwiło was to, że mamy jeden worek do segregacji. Jeden, bo mój ojciec kiedy idzie wywalić śmieci, to bierze ten jeden worek i każdego śmiecia wrzuca po kolei do odpowiedniego kontenera. Ostatnio mu zwróciłem uwagę, że to nie powinno tak być, że papier miesza się z kubkami po śmietanie, a on wzruszył ramionami. Powiedziałem mu też, że przecież można zrobić osobne worki na każdą kategorię segregowanych odpadów, a on mi odpowiedział, że on lubi sobie poukładać.

4. Są tak uzależnieni od nikotyny, że co noc się budzą, żeby zapalić. Po zakończeniu tego procesu idą do kuchni coś przegryźć. Prawie za każdym razem wyciągają z szafki cały bochenek chleba, wyjmują z folii i robią sobie kanapki z np. serem. Po zjedzeniu dwóch kanapek zostawiają ten bochenek i opakowanie sera na środku blatu i wszystko usycha. Potem żrą twardy chleb i suchy ser.

5. Dzisiaj jak gotowałem, to chciałem użyć papryki słodkiej, w proszku. Sięgnąłem do szafki z przyprawami, wziąłem opakowanie i zacząłem sypać. Od razu po kolorze zczaiłem, że to nie jest papryka słodka, założyłem pieprz kajenski. I to był pieprz kajenski. Dla mnie to jest najmniejszy problem, bo mam największą tolerancję na kapsaicynę w rodzinie, ale oni... Mogę sobie wyobrazić, jak jednego dnia ich popierdoli po skosztowaniu dania do którego wsypali łyżeczkę tego specyfiku zamiast słodkiej papryki.

Dziwnie się na to patrzy. Tyle mnie nie było, że aż zapomniałem o tych rewelacjach. Dobrze dla mnie, że rzadko tu jestem.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Technologia

21piorunów

Zabawa z triki od żabki pozwoliła mi ogarnąć swój sensor pod trening VBT który parametrami zrównał się ze światowa topka…potencjalnie;)

Dlatego, że sprzęt to nie wszystko, a robotę robi soft do analizy danych pod VBT.

Tak czy siak zabawa jest ultra ciekawa i przynosi mi ogrom frajdy!

Użyłem układu imu który ma swój arm i firmware który można modyfikac.

Prototypuje na firmware producenta i jest extra ale zgłoszę się z nda po sdk;)

"Jakość sygnału

Testy 12 segmentów spoczynku w różnych orientacjach wykazały:

Parametr Wynik

Noise floor ~0.003–0.006 m/s² RMS

Noise ~0.3–0.6 mg

Bias ~1–12 mg

Maks. obserwowany drift ~9 mg / 27 s

LACC ODR 400 Hz

GAMERV ODR 200 Hz

Maks. age orientacji ~2.5 ms

Acquisition drop 0

Poziom szumu i biasu jest niewielki względem przyspieszeń występujących podczas ruchów siłowych. Drift na horyzoncie pojedynczego repa, liczonym w sekundach, jest praktycznie nieistotny.

Walidacja orientacji i global frame

Przeprowadzone testy statyczne i dynamiczne wykazały:

zmiana orientacji sensora nie generuje sztucznego ~1 g w LACC,

w spoczynku |LACC_global| pozostaje na poziomie kilku mg,

transformacja do globalnego układu XYZ zachowuje fizyczny kierunek ruchu,

ruch pionowy jest odwzorowywany przede wszystkim na globalną oś Z,

dla układu 400/200 Hz ori-age pozostaje w zakresie około 0–2.5 ms.

Oznacza to, że sensor może być montowany na obciążeniu bez konieczności utrzymywania stałej orientacji urządzenia względem użytkownika.

Pozycja technologiczna

Pod względem samego acquisition platforma znajduje się powyżej typowych wymagań VBT.

Dla porównania, spotykane rozwiązania VBT wykorzystują częstotliwości rzędu około 50–200 Hz, podczas gdy projekt zapewnia 400 Hz LACC i 200 Hz orientacji. Daje to znaczący zapas do filtracji, segmentacji i późniejszego przetwarzania sygnału.

400 Hz nie jest jednak samo w sobie przewagą produktu. Kluczowa jest kombinacja:

niski noise + niski bias + wysoki ODR + timestamping + orientacja + global frame + brak strat acquisition."

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Ciekawostki

70piorunów

Łabędzia szyja :swan: Zależnie od gatunku, łabędź może mieć od 22 do nawet 25 kręgów w odcinku szyjnym kręgosłupa - dla porównania, większość ptaków ma ich kilkanaście. Z ewolucją elegancko wygiętej, łabędziej szyi nierozerwalnie wiąże się dieta łabędzi, które wyspecjalizowały się w poszukiwaniu pokarmu pod wodą. Długa szyja o nadzwyczaj dużym zakresie ruchu sprawia, że ptak jest w stanie sięgać po głębiej zanurzone rośliny wodne bez konieczności nurkowania całym ciałem.

Najwięcej kręgów szyjnych wśród łabędzi ma łabędź niemy (Cygnus olor), podczas gdy jego krewniacy tacy jak łabędź krzykliwy (Cygnus cygnus) czy łabędź czarnodzioby (Cygnus columbianus) mają ich nieco mniej. Wynika to z tego, że przodkowie łabędzia niemego żyli w cieplejszym klimacie z bogatą zanurzoną roślinnością wodną, która stanowiła podstawę ich pokarmu - natomiast linie ewolucyjne łabędzi krzykliwych i czarnodziobych przystosowały się do chłodniejszego klimatu, w którym całkowicie zanurzone rośliny wodne występowały rzadziej.

A tak wyglądają łabędzie szyje w akcji: https://www.youtube.com/watch?v=gwYZZpRVycA&t=25s

GURU6piorunów

A mnie interesuje ile godzin w ciągu dnia łabędź trzyma głowę pod wodą i coś je? :thinking_face:

Z obserwacji to powiedziałbym, że jest to więcej niż 12 godzin.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Tytan

w Hydepark

5piorunów

Syn chciałby sobie kupić gogle VR, a że nie jestem na bieżąco z takimi gadżetami, to może ktoś bardziej doświadczony mógłby coś doradzić? Z tego, co czytałem, to Oculus 3 ma dość dobre opinie, ale nie jestem do końca pewien, jaka jest zasada działania. Te gogle mają w sobie wszystko, co potrzebne do działania, czy potrzebują połączyć się z komputerem i wspomagać się jego mocą obliczeniową? I co z grami? Gdzie i jak można je nabyć? Instaluje się je w pamięci okularów?

Mocarz4piorunów

@Westfield

Tak, mogą działać samodzielnie oraz mogą streamować obraz z komputera (potrzebny access point wifi 6 lub lepiej, najlepiej dedykowany).

W komputerze potrzebna jest mocna karta graficzna, takie 3070 to rozsądne minimum z okazjonalnymi problemami, 3060 odpali ale wiele gier będzie niegrywalnych. Przy graniu na samym Queście warto doliczyć powerbank, bazowa bateria szybko się kończy.
(Przy okazji: akcesoriów pod żadnym pozorem nie kupować od Mety! Wysokie ceny i marna jakość)

Gry można kupić w sklepie Mety (bardzo drogo bez promocji) oraz na Steamie (rozsądniejsze ceny, plus jeszcze Humble Bundle, etc.). Możliwość piracenia jest, jak na razie nie ma potwierdzonych informacji o banach.

Jeśli nie kupujesz w bardzo konkretnym celu (jak symulacje czy śledzenie całego ciała) to aktualnie Questy są najlepszą opcją:

* skrajnie budżetowo: używany Quest 2 (część gier już nie odpali, soczewki fresnela które mają słaby obraz, ryzyko że po prostu wyłączą)

* budżetowo: Quest 3S (nowe bebechy, ale soczewki fresnela)

* najlepiej: Quest 3 (soczewki pancake, które dają wyraźny obraz bez potężnych rozmyć po bokach)

* a jak was stać na prawdopodobnie 1000EUR to czekajcie na Steam Frame
(Zapowiada się na to że będzie de facto lepszym Questem, a cenę w dużym stopniu nadrobi ceną gier, dodatkowo Meta zainwestowała mnóstwo w VR i ma słaby zwrot więc teraz to już działają na pół gwizdka)

GURU3piorunów

@Westfield mogę co najwyżej odradzić. Potomstwo miało jakiś cza fazę na VR, zabierałem do salonów VR, ale to jest niezdrowe dla oczu, po jakiejś godzinie mają dosyć, czasem wręcz boli głowa, na dłuższą metę bym się bał tego używać.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

53piorunów

Tydzień temu pisałem o ambilight na TV LG z system WEB OS.

No i wtedy nie wyszło ze względu na aktualizację od LG.

Na szczęście społeczność już to ogarnęła i teraz już wszystko działa.

poprzedni wpis:

https://www.hejto.pl/wpis/kontynuacja-wpisu-5

Pokaż więcej komentarzy (57)

Gruba ryba

w LEGO

43piorunów

III wojna światowa w lego. Dwa czołgi Cobi parę ludzików plus kostka do gry i wymyślona nowa gra :].

Fanatyk12piorunów

@Spider III wojna tak rozwaliła terytoria krajów że zamieszki wybuchły na granicy niemiecko-bułgarskiej. Strach myśleć co się dzieje na polsko-chińskiej.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

117piorunów

Z cyklu "było i dobrze, że minęło" - przypomniała mi się historia z dawnych lat. Opowiem o jednym z większych rozczarowań młodego Spleena.

W klasie maturalnej, jeździłem na korepetycje przed egzaminem na studia. Zajęcia były tak zaplanowane, że ojciec mnie musiał podwozić ze szkoły - abym zdążył. Czasami nie mógł przyjechać, więc wtedy brałem taxi. Wyczaiłem, że jedna z korporacji taksówkarskich, ma program lojalnościowy i można zbierać pieczątki. Za 10 lub 20 przejazdów (już nie pamiętam) można było dostać... uwaga... telefon komórkowy za 1zł! (oczywiście w abonamencie).

Komórki to była świeża sprawa, nie wszyscy je mieli, a każdy ich pożądał - więc sukcesywnie zbierałem sobie te pieczątki, aż w końcu pewnego dnia ostemplowano mi ostatnie pole na karteczce. Byłem podekscytowany, bo wiedziałem, że to jest ten dzień, w którym dołączę do elitarnego grona posiadaczy komórki!

Wypatrzyłem na plakacie, że najtańszy abonament mieścił się w granicach tolerancji moich starych, więc ubłagałem, abyśmy poszli do salonu Era GSM, gdzie wymienię sobie te uzbierane pieczątki na wymarzony telefon.

Wchodzimy, kładę kartkę na ladzie i mówię od razu jaki model chcę. Gość patrzy, konsultuje z kimś tam obok i mówi, że spoko, ale za te pieczątki, to telefon będzie za 1zł, ale w najwyższym abonamencie, który wychodził chyba z 250zł miesięcznie. WTF? Ile w takim razie będzie ten piękny Ericsson kosztował w najtańszym abonamencie? Nie pamiętam dokładnie, ale jakieś tam 300 czy 400zł. Cholera, no to trzeba będzie dozbierać trochę kasy.

Odkładałem miesiącami, a gdy już miałem taką sumkę, poszliśmy ponownie do salonu, tym razem wiedziałem, że ten telefon musi być mój. Sprzedawca oznajmił - że cena taka i taka, abonament tyle i tyle i wszystko się zgadza, tylko jeszcze AKTYWACJA NUMERU - która kosztuje 400zł! Nosz kur... myślałem, że tam rzucę w nich krzesłem.

Minęło jeszcze więcej czasu i w końcu kupiłem upragnionego Ericssona T28S, aczkolwiek jakoś mi jego posiadanie już nie smakowało tak bardzo, bo słodką rozkosz przyćmiewał posmak goryczy związany z całą procedurą i kosztami związanymi z jego pozyskaniem.

Fanatyk0piorunów

@Spleen w tym czasie wystarczyło wziąć simplusa na kartę i kupić sam telefon i mieć wywalone na abonamenty i inne aktywacje.

Miałem ten telefon - z dodatkową klawiaturą do pisania smsów

Gruba ryba2piorunów

Ehh k⁎⁎wa. Pierwsza komórkę miałem w 2006 kupiona za dwa miesiące pracy wakacyjnej i stary mi po dwóch miesiącach za⁎⁎⁎al bo wróciłem pijany i uznał że mi skonfiskuje

Pokaż więcej komentarzy (24)

Osobistość

w Finanse i biznes

45piorunów

Gigantyczna Terafab Muska zaczyna nabierać kształtów: 9,3 mln m², $16,8 mld na start i największy budynek świata pod względem powierzchni

SpaceX i Tesla oficjalnie ujawniły pierwsze szczegóły projektu Terafab — gigantycznego kompleksu do produkcji półprzewodników, który ma powstać w Grimes County w Teksasie na terenie należącym do SpaceX. Pierwsza faza inwestycji ma kosztować około 16,8 mld dolarów i prawdopodobnie

Fenomen

w Dyskusje

71piorunów

Teraz jest głośno o sprawie rolnika, który zaorał świeżo wylany asfalt, ponieważ zakładał, że nowa droga przebiegać ma po jego ziemi. Czytając i słysząc o takich akcjach zawsze mam wrażenie, że na największe awantury decydują się najwięksi debile, którzy później dostają po łapach za swoją głupotę. W związku z tym postanowiłem podzielić się historią z mojego podwórka.

Moje podwórko z początku było naprawdę spore. Spowodowane to było tym, że dzieliliśmy je z kilkoma innymi kamienicami. Przez lata nie było odnośnie tego większych problemów. No, oprócz tego, że w pewnym momencie sąsiedzi z jednej klatki, tej najdalszej od mojej odgrodzili się. Szczegółów tej jednej sprawy specjalnie nie znam, ale jak w reszcie tego wpisu wszystko rozchodzi się o miejsca parkingowe. Niemniej jednak powierzchnia użytkowa naszego podwórka zmalała o ok. 1/3, powiedzmy 15 lat temu, a z tym faktem już się dawno wszyscy musieli pogodzić. Największy problem, jaki się pojawił, to fakt że brama od podwórka była jedna, na terenie, który został nam "zabrany". Więc trzeba było zrobić wyrwę w płocie i załatwić nową bramę wjazdową. Trudno.

Lata mijały, a na moim pomniejszonym podwórku nic się nie zmieniało. Do czasu, aż pewien autorytet - pseudonim "Romek" z klatki obok zmarł. Był on odpowiedzialny za dotychczasowy establishment, który czerpał najwięcej z jego porządków. To on ustalił, kto gdzie może parkować i ile miejsca w ogóle ma. Zastanawiacie się w jaki sposób to opracował? Bynajmniej nie użył do tego jakichś pomiarów geodezyjnych. I tak to wyglądało, że np. sąsiad, ten pode mną, miał dwa miejsca parkingowe, a moi rodzice nie mieli ani jednego. Bo tak. Sąsiad z dołu tak się przyzwyczaił do swojego przywileju, że aż w pewnym momencie jedno z tych miejsc sobie wybrukował. Jako jedyny pozwolił sobie na taki krok, ale sąsiad z parteru też parkował w pewnym jednym, szczególnym miejscu. On też przyjął ustalenia Romka śmiertelnie poważnie - było mu z tym bardzo po drodze, bo dostał miejsce najbliżej klatki.

Ale jako, że Romek zmarł, to ktoś kupił jego mieszkanie. Jest to jakieś młode małżeństwo. Niedługo po wprowadzeniu się zaczęli zauważać jakieś nieprawidłowości. Cały spór wybuchł, kiedy zaparkowali na miejscu sąsiada, który ma aż dwa miejsca parkingowe. Ten, jak to bywa w takich warunkach, zaczął się na nich drzeć z balkonu, atakując ich i tłumacząc, że to jest jego miejsce. Młodzi nie wchodzili szczególnie w polemikę z kimś takim i natychmiastowo zdecydowali się na drastyczne kroki. Na podstawie pomiarów geodezyjnych postawili sobie płot, "odbierając" nam dodatkowe 1/3 podwórka. Pech chciał, że wraz z zagrabioną ziemią przypadło im wyłożone kostką miejsce parkingowe sąsiada.

Nie jest to jednak koniec całej bolączki, z którą sąsiad się zmierza - bo przecież nie moi rodzice, lol, oni i tak parkują poza podwórkiem. Kolejny problem, jaki się pojawił, to to, że podobnie jak we wcześniejszym przypadku, straciliśmy też bramę wjazdową na naszą posesję. Ta została na terenie sąsiadów z klatki obok. OK, powiecie sobie, że to już jest śmieszne. Ktoś już zrobił wyrwę w płocie, która teoretycznie umożliwiłaby przejazd samochodów. W tej historii jest jeszcze jeden dodatkowy smaczek - nasze okrojone podwórko w tej chwili znajduje się w całości za znakiem "zakaz ruchu". Wobec tego jakakolwiek próba wjechania tam jest niezgodna z prawem. Niektórzy teraz pomyślą "a kogo w takiej sytuacji będzie obchodzić ten durny znak?". Spieszę z wyjaśnieniem: Straż Miejską. Mieszkamy dosłownie obok siedziby Straży Miejskiej. Jadąc w kierunku naszego podwórka często można dosłownie przybić piątkę ze strażnikami.

Pozbawiony przywilejów sąsiad nie przejmował się jednak znakiem i postanowił sobie nonszalancko wjechać za ten znak. Zaparkował pod podwórkiem. Niestety nie na podwórku, ponieważ zostały nam takie marne ochłapy i panuje do tej pory chaos organizacyjny co do tego, co jest czyje i gdzie. Straż Miejska, jak możecie się domyślić, poinformowała go o tym błędzie. Sąsiad wyjechał do nich z mordą i zaczął straszyć policją. Strażników taki obrót spraw jedynie rozbawił. Moi rodzice z tymi strażnikami często sobie rozmawiają, więc wiedzą, że teraz są dodatkowo wyczuleni na jego samochody. Ostatnio jak rodzice wychodzili z podwórka, to mieli okazję zobaczyć, że sąsiad dostał swój mandat.

Nie wiem, jak moge to sensownie otagowac, ale wydaje mi sie, ze na takie historie powinien byc specjalny tag, np.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

77piorunów

Dzień dobry się z państwem w ten piękny niedzielny poranek. Dziś ostatni dzień urlopu więc oczywiści młody wstał o 7 a nie o 12 i zjadł wszystko z zapasów, więc dla mnie zostało tylko śniadanie VIP. Dobrze że słonko troszku za chmurami to i człowiek tak nie zdycha z gorąca. 3 godziny snu to jest jednak trochę za mało 😅

Pokaż więcej komentarzy (11)