Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

ortalionowyNinjaMocarz

Dołączył/a:

  • 11 wpisów
  • 823 komentarzy
  • 0 obserwujących

Mistrz

w Moderacja content

286piorunów

Dobry wieczór,

14 października to dzień moich hejtourodzin. Zwykle jest to powód do małego świętowania, tym razem jednak chciałbym Wam przekazać, że z dniem dzisiejszym rezygnuję z funkcji moderatora portalu. Od razu zaznaczę, że nie oznacza to mojego pożegnania z portalem - wciąż tu będę, acz w roli zwykłego użytkownika.

Powód mojej decyzji jest taki, że nie jestem w stanie już być "twarzą" portalu i osobą pierwszego kontaktu w momencie, kiedy nie widzę dalszej przyszłości jakkolwiek zarysowanej. Około rok temu miałem rozmowę z adminami w sprawie dalszego rozwoju hejto, gdzie usłyszałem kilka kroków mających wyprowadzić portal że stagnacji. Pewnie usłyszę, że byłem naiwny, pamiętając okresy "ciszy radiowej", ale tak, wciąż miałem wiarę w zmianę na lepsze.

Niestety, mimo upływu roku, ani podstawowe problemy organizacyjne dotyczące portalu nie zostały wyjaśnione, ani nie doszło do poprawy komunikacji przez głównego admina, ani nie została wytyczona ścieżka na rozwój i przyszłość, a na nową aktualizację aplikacji trzeba było czekać niemalże rok mimo licznych zapowiedzi sprzed kilku miesięcy, zarówno publicznych, jak i prywatnych, że ten update jest na ukończeniu.

Nie uważam, żeby uczciwe było wobec Was, użytkowników, mówienie z optymizmem o portalu w momencie, kiedy u mnie samego dominuje z tego względu głównie frustracja. Nie chcę przed Wami świecić oczami przy pytaniach o kolejne zmiany, które miały być, a wciąż ich nie ma.

To wszystko spowodowało, że zdecydowałem o rezygnacji ze stanowiska moderacji, o czym jawnie dałem znać administracji na początku października, a Wam dziś.

Tak jak mówiłem, nie zamierzam znikać ani usuwać konta, dalej tu będę obecny, acz na pewno w nieco mniejszym wymiarze czasowym. Nie namawiam również Was do znikania - naprawdę bardzo cenię Waszą obecność tutaj I przebywanie tu z Wami nawet na dryfującym portalu donikąd jest lepsze niż znane mi alternatywy. Nie znikają również hejtopiwa, acz nie wiem czy będę miał ochotę na organizację ogólnopolskiego spotkania w urodziny portalu, zobaczymy.

Kończąc ten nieco już przydługi wpis, chciałbym z całego serca podziękować Wam wszystkim za cierpliwość i przeprosić za wszystkie błędy, które gdzieś tam popełniałem, uściski również dla wszystkich współmoderatorów na przestrzeni lat. @kris dzięki za naprawdę szybkie reagowanie i rozwiązywanie wszelakich problemów, z którymi do Ciebie przychodziłem jako przekaźnik, bardzo długo dawałeś mi nadzieję. @ebe dzięki za danie mi szansy te prawie 3,5 roku temu, moderowanie to była świetna przygoda I jeśli kiedyś te problemy, o których mówiłem Ci prywatnie, zostaną rozwiązane, z chęcią wrócę na stanowisko.

Tyle ode mnie, ukłony

Dwukrotny ex moderator na portalu hejto.pl @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (127)

Gruba ryba

w Polska

28piorunów

Chłop wrzucił zdjęcie narzędzi do internetu, trafił do ośrodka wychowawczego. To już k⁎⁎wa Satanic Panic od Natanka miał więcej sensu. Uważajcie żeby Wasze pociechy się warsztatem ojca nie chwaliły w najbliższym czasie.

https://mazowiecka.policja.gov.pl/wg/aktualnosci/139550,Policjanci-zabezpieczyli-niebezpieczny-arsenal-14-latka.html

Pokaż więcej komentarzy (35)

Sum

w Japonia

76piorunów

Po skończonym lunchu w japońskich szkołach podstawowych i średnich dzieje się coś, co dla większości europejskich rodziców byłoby trudne do wyobrażenia. Punktualnie o ustalonej godzinie, przez głośniki szkolnego radiowęzła zaczyna płynąć rytmiczna marszowa muzyka albo lekka klasyka, którą uczniowie nazywają nieformalnie "piosenką sprzątania". Dzieci, zamiast szykować się do następnej lekcji albo wybiegać na boisko, sięgają po szmaty, mopy, miotły i wiadra. Przez kolejne dwadzieścia minut cała szkoła zamienia się w sprawnie funkcjonującą armię siedmio, dziesięcio i piętnastolatków, którzy myją podłogi, wycierają tablice, czyszczą biurka, polerują klamki, opróżniają kosze, a w starszych klasach również szorują toalety.
Ta codzienna rutyna ma w Japonii swoją nazwę. Mówi się o niej o-soji (お掃除) albo gakko soji, czyli dosłownie "sprzątanie szkoły", a praktyka ta sięga stuleci wstecz i ma swoje korzenie w japońskiej tradycji buddyjskiej oraz w konfucjańskim systemie wartości. W buddyzmie zen sprzątanie jest jedną z głównych form medytacji, a klasztory zen do dziś zaczynają i kończą każdy dzień rytualnym sprzątaniem przez mnichów. W konfucjanizmie troska o wspólną przestrzeń jest dowodem szacunku do społeczności i odpowiedzialności wobec innych. Z tych dwóch tradycji w drugiej połowie XIX wieku, w czasie reform Meiji, japoński system edukacji wziął i wbudował w siebie konkretną praktykę pedagogiczną, którą do dziś realizują wszystkie szkoły publiczne w kraju.
W praktyce wygląda to tak. Każda klasa otrzymuje na początku semestru przydział, czyli rejony, za które jest odpowiedzialna. Zwykle jest to własna sala lekcyjna plus dwa inne miejsca w szkole, na przykład gabinet pielęgniarki, biblioteka, sala gimnastyczna, korytarz, schody albo część boiska. Klasa dzieli się na mniejsze grupy zwane "han", liczące po pięć do sześciu uczniów, a każda taka grupa ma swoje konkretne zadanie. Jedna myje podłogę, druga wyciera meble, trzecia opróżnia kosze, czwarta polerujе klamki i okna, piąta sprząta wokół umywalek. Wszyscy pracują w ciszy lub przy muzyce, bez nadzoru dorosłych, w skoncentrowanej, spokojnej atmosferze.
W szkołach starszych, gimnazjalnych i licealnych, sprzątanie obejmuje też toalety. Uczniowie czternasto i piętnastoletni szorują muszle klozetowe, czyszczą umywalki i myją podłogi w łazienkach, dokładnie tak samo jak w klasach. Niektóre szkoły zostawiają to zadanie dorosłym, ale większość uważa, że właśnie sprzątanie najbardziej brudnego miejsca w budynku jest najgłębszą lekcją pokory, jaką dziecko może odebrać w trakcie swojej edukacji. Cytuję japońskiego pedagoga Yutaka Okihary z jego klasycznej książki "Gakko Soji" z 1992 roku. "Żadna praca, nawet brudna praca sprzątania, nie jest zbyt niska dla ucznia. Wszyscy powinni dzielić równo wspólne zadania. Utrzymanie szkoły jest odpowiedzialnością wszystkich."
Trzeba przy tym uczciwie powiedzieć, że twierdzenie, jakoby japońskie szkoły w ogóle nie miały woźnych, jest pewnym uproszczeniem. W większości placówek pracują niepedagogiczni pracownicy nazywani yomushuji albo w skrócie shuji, którzy odpowiadają za głębokie sprzątanie, konserwację techniczną, naprawy hydrauliczne, prace ogrodnicze i inne czynności wymagające specjalistycznej wiedzy. Czasem służą też jako "crossing guards" przeprowadzający dzieci przez przejścia dla pieszych na początku i końcu dnia szkolnego. Codzienne, rutynowe sprzątanie wykonują jednak uczniowie i to oni są bezpośrednio odpowiedzialni za stan szkoły na co dzień.
Co praktyka o-soji daje dziecku poza obowiązkiem fizycznym. Po pierwsze, uczy odpowiedzialności za wspólną przestrzeń. Dziecko, które samo szoruje tę samą podłogę, na której wcześniej tego dnia zostawiło ślad błota, błyskawicznie uczy się, że bezmyślne brudzenie generuje dla niego osobiście dodatkową pracę. Po drugie, uczy szacunku dla pracy fizycznej. W systemie japońskim nie ma podziału na uczniów lepszych i gorszych przy sprzątaniu, syn dyrektora banku szoruje toaletę tak samo, jak syn rolnika z prowincji. Po trzecie, uczy pracy zespołowej. Każdy han ma jedno zadanie do wykonania i jeśli ktoś się boczy albo robi mniej, reszta grupy musi to nadrobić, co bardzo szybko generuje społeczną presję na uczciwy wkład każdego ucznia. Po czwarte, buduje to, co japońska kultura nazywa "kizuna", czyli głębokie więzi między ludźmi pracującymi razem nad wspólnym celem.
Jest jeszcze jeden niezauważalny dla obserwatora aspekt o-soji. Każdy uczeń, każdego dnia, przez wszystkie lata swojej edukacji, przeżywa moment fizycznej pracy. W kraju, w którym dzieci spędzają coraz więcej czasu przed ekranami, w którym presja akademicka jest jedną z najwyższych na świecie, w którym co roku liczba dzieci z otyłością, niedoborami snu i zaburzeniami nastroju rośnie, codzienne dwadzieścia minut fizycznego sprzątania jest, w pewnym sensie, jedyną gwarantowaną aktywnością ruchową niektórych uczniów w ciągu dnia.
Efekt tego systemu, kontynuowanego przez dwanaście lat edukacji, widać potem w całym dorosłym społeczeństwie japońskim. Każdy, kto kiedykolwiek był w Tokio, Osace albo Kyoto, zauważył, że ulice są tam praktycznie pozbawione śmieci, mimo że publicznych koszy jest tam o wiele mniej niż w europejskich stolicach. Każdy, kto oglądał Mundial w Brazylii w 2014 roku albo w Katarze w 2022 roku, widział słynne nagrania japońskich kibiców, którzy po przegranym meczu zostawali na trybunach, żeby posprzątać śmieci po sobie i po sąsiadach. To nie był marketingowy gest, to było po prostu coś, co dorośli Japończycy robią automatycznie, bo robili to przez dwanaście lat każdej szkoły swojego życia.
Profesor Hiroyuki Onozuka z Uniwersytetu Tokijskiego, który od lat bada wpływ o-soji na rozwój dziecka, powiedział w jednym z wywiadów dla New York Times krótko i mocno. "Sprzątanie nie jest dla nas karą ani upokorzeniem. Jest to forma medytacji w ruchu. Dziecko, które uczy się sprzątać świat, jednocześnie uczy się sprzątać siebie."
W ostatnich latach kilkanaście krajów na świecie, w tym Finlandia, Szwajcaria, Singapur, Tajwan i niektóre stany USA, próbowało wprowadzić w swoich szkołach uproszczone wersje o-soji. Wyniki są mieszane. Tam, gdzie kultura już zachęca do podobnych zachowań, jak na Tajwanie czy w Singapurze, praktyka się przyjmuje. Tam, gdzie kultura indywidualistyczna i prawnicza dominuje, jak w niektórych amerykańskich stanach, rodzice szybko zaczynają protestować, że ich dzieci nie powinny być zmuszane do "darmowej pracy". Krytycy w samej Japonii też istnieją i wskazują, że ten system, choć piękny, niesie ze sobą cień przymusu, którego niektóre dzieci nie znoszą i z którego nie mogą się wyłamać bez społecznej kary.
Mimo tych zastrzeżeń, japońskie ministerstwo edukacji nigdy nie rozważało zniesienia o-soji. Jest to jeden z fundamentów systemu, którego nikt nie chce ruszać. Dziecko, które samo, na klęczkach, czyści podłogę swojej klasy, odbiera lekcję, której nie da się przekazać żadną wykładową godziną etyki ani religii. Lekcja brzmi tak. To, co jest twoje, masz utrzymywać w porządku. To, co jest wspólne, masz utrzymywać w porządku razem z innymi. Świat nie jest miejscem, w którym ktoś za ciebie posprząta. Świat jest miejscem, w którym ty masz nauczyć się zostawiać po sobie czystość.
Może w epoce, w której nasze polskie szkoły coraz bardziej upodabniają się do hoteli, a dzieci uczą się, że za sprzątanie odpowiada ktoś inny, jest jakaś dyskretna mądrość w japońskiej tradycji, do której warto kiedyś spojrzeć z ciekawością, a nie z lekceważeniem. Najmniej obciążające dwadzieścia minut dnia może okazać się tymi, które najmocniej zbudują dorosłego człowieka.
Bo dziecko z mopem w ręku, sprzątające za sobą po lekcjach, jest dzieckiem, które rozumie świat lepiej niż wielu dorosłych w skrojonych garniturach.
Okihara Y., Gakko Soji, Tokio, 1992. European Cleaning Journal, 2017. BrightVibes, 2018. Japanese Ministry of Education (MEXT) materials.

, trzeba było pilnować ( ͡° ͜ʖ ͡°)
oryginalny post by @elsajko https://wykop.pl/wpis/87897057/po-skonczonym-lunchu-w-japonskich-szkolach-podstaw

Pokaż więcej komentarzy (13)

Mistrz

w Wiadomości Świat

92piorunów

Porozumienie Trump-Putin w sprawie diesla. Rosja dostarczy miliony ton oleju napędowego

Właśnie zakończyłem niezwykle udaną rozmowę z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, podczas której uzgodniono, że Rosja natychmiast dostarczy ponad 300 000 ton oleju napędowego na rynek amerykański i światowy - napisał prezydent USA w mediach społecznościowych. Potem kolejne miliony. Prezydent USA

Tytan

w Wiadomości Polska

65piorunów

Polska broń antydronowa podbija świat! Potwór z Tarnowa sieje popłoch

Oto najnowsze wieści o Potworze z Tarnowa. Polska broń antydronowa z Tarnowa wystrzeliwuje 3,6 tysiąca pocisków na minutę. Polscy inżynierowie wyznaczają światowe standardy a koszt likwidacji drona spada drastycznie. #wiadomoscipolska #wiadomosciswiat #wojsko #militaria #bron #drony #wojna

Lider

w Hydepark

145piorunów

Jedna z miliarda rzeczy, ktore trzeba regularnie sprawdzac na statku to grubosc lancucha kotwicznego. Sprawdza sie to co 5 lat. W tym wypadku sa to ogolne wymagi SOLAS, uszczegolowione przez towarzystwo klasyfikacyjne.

W przypadku naszego klasyfikatora (American Bureau Of Shipping - ABS) jak i wlasciwie wszysrtkich innych, lancuch moze stracic 12% swojej nominalnej grubosci.

Mierzenie odbywa sie na kazdym szaklu (27,5m) w 3 miejscach. 1 ogniwo, srodkowe i ostanie. Pierwsze i ostatnie to tam gdzie laczy sie z kolejnym szaklem. Nie na kazdym statku mierzy sie to w tych miejscach, ale zazwyczaj tam, bo zasada mowi, ze musi byc to mierzone w miejscach prawdopodbnego najwiekszego zuzycia (ergo tarcia) lancucha.

Nasz lancuch mial oryginalnie 111 mm grubosci. Niewiele mu ubylo przez 15 lat. Calosc ma 13 szakli czyli pawie 360m.

Drugie zdjecie pokazuje wnetrze chain lockera, czyli miejsca, w ktorym mieszka lancuch. Troche blota w srodku, a te dziury w dnie sa po to, zeby woda mogla splywac. Jak widac lancuch przechodzi tez przez "sciane". Tam jest zamocowany do jebitnego pina - tzw bitter end, ktory kiedys na tym wspanialym forum opisywalem.

13 szakli x 3 miejsca pomiarowe to prawie 40 pomiarow. Cala operacja trwala od 10 do 16 z przerwami na jedzenie, kawki, itp.

Pokaż więcej komentarzy (47)

Fanatyk

w Dyskusje

38piorunów

Ostatnio mój kumpel mnie załamał, zapytał się jak często uprawiam sex z żoną, on też ma żonę. Oboje jesteśmy lvl 36 i mu odpowiedziałem zgodnie z prawdą nie wiem, czasem trzy razy dziennie jak króliki a czasem mamy tak, że nam się nie chce ale poniżej pewnej średniej nie schodzimy.

Dlatego mam do was pytanie, jak często uprawiacie sex będąc małżeństwem w przekroju miesiąca.

Ile razy w miesiącu kochacie się będąc małżeństwem? (ile razy uprawiacie lubieżny sex w miesiącu)

  • 1-228% (123 głosy)
  • 2-528% (124 głosy)
  • 5-1018% (80 głosów)
  • 10-209% (40 głosów)
  • króliki16% (72 głosy)

439 głosów

Pokaż więcej komentarzy (55)

Kompan

w Ciekawostki

3piorunów

Izabella Miko jest jedną z nielicznych Polek, które ostatnio przynajmniej otarły się o karierę w Hollywood, choć ostatecznie jej nie zrobiła

W tym klipie sprzed prawie 16 lat opisuje swoje różne nadchodzące role w amerykańskich filmach i serialach, które ostatecznie nie przełożyły się jednak na jakąkolwiek znaczącą rozpoznawalność. Jedyną prawdziwą polską gwiazdą Hollywood pozostaje po dziś dzień Pola Negri - kres kina niemego

Gruba ryba

w Wiadomości Świat

45piorunów

Holenderska organizacja pozarządowa Save Europe opracowała raport, w którym diagnozuje problemy Europy i proponuje kontrowersyjne, szeroko komentowane rozwiązania.

Podstawowym problemem opisanym przez autorów jest nieprawidłowa polityka UE, która zakłada ściąganie imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu.

Na podróż do Europy decydują się mężczyźni o najniższych kwalifikacjach, najwyższym poziomie przestępczości i skrajnie odmiennych wartościach. Autorzy bardzo nisko lub wręcz na poziomie zerowym oceniają ich możliwości integracji.

Według ogólnoświatowych badań poziom IQ przeciętnego Europejczyka oscyluje w okolicy 100 punktów. Dla przykładu: wynik dla UK to 100, dla PL to 99. Tymczasem Bliski Wschód to 80–85, a np. Afryka Subsaharyjska to już 65–75. Warto zaznaczyć, że w psychometrii 70 to granica upośledzenia.

Ta sytuacja powoduje wiele problemów, ale przede wszystkim, mimo usilnej propagandy narzucanej przez rządy, nie rozwiązuje problemu demograficznego. Statystycznie kobiety naturalnie szukają mężczyzn z wyższym lub równym statusem, a napływowi mężczyźni odpowiadają wymaganiom bardzo małej liczby kobiet. Autorzy zauważają, że do przezwyciężenia problemu demograficznego potrzebne są przede wszystkim kobiety, a nie mężczyźni. Używają kontrowersyjnego przykładu Czyngis-chan'a, który miał ponad 3000 dzieci.

Rozwiązaniem wszystkich tych problemów jest natychmiastowe wysłanie wojska na Morze Śródziemne w celu absolutnego zablokowania przepływu migrantów. Jednocześnie wszystkie organizacje, nazywane przez autorów "terr*ycznymi" jak NGO i charytatywne należy przekształcić w linie lotnicze.

Utworzone charytatywne linie lotnicze, zamiast karmić niebezpiecznych mężczyzn o niższym IQ, będą za darmo przywozić imigrantki z Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Autorzy proponują region obejmujący Tajlandię, Malezję, Japonię, Filipiny, Koreę i wschodnie Chiny, ale dokładniej ten temat omawiają w innym badaniu.

Według wspomnianych już badań Azjaci z tamtego regionu cechują się najwyższym poziomem IQ, które oscyluje w granicach 98 do 105 punktów. Dodatkowo według badań psychologicznych przeprowadzonych w USA kobiety z tych regionów uznawane są za najatrakcyjniejsze, nie tylko pod względem fizycznym, ale również usposobienia i kultury. W dodatku bardzo dobrze się integrują.

Proponowane rozwiązanie zmniejszy przestępczość i koszty socjalne oraz zwiększy dzietność przy jednoczesnym zachowaniu zdolności intelektualnych kontynentu.

Wielu komentatorów poparło to rozwiązanie, jednak na autorów raportu spadła fala krytyki ze strony środowisk skrajnie feministycznych.

No i jak wam sie ta propozycja podoba?


Źródło: FB Mateusz Stemplewski

Pokaż więcej komentarzy (31)

Inspirator

w Hydepark

108piorunów

Słuchajcie, mam problem...i to ogromny ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Mam w pracy dziewczynę, wielką dziewczynę, ze 150 kilo wagi. I mam też w biurku szufladę ze słodyczami do kawy. Ot wiecie, jak mnie najdzie to sobie coś wezmę...albo jak ktoś inny ma chęć na coś słodkiego to wie gdzie przyjść. No i kilka razy było tak, że pytała czy mam coś słodkiego bo jej się do kawy chce. Luz, no wzięła coś tam i elo. Ale od jakiś dwóch tygodni jest koszmar.

Bierze bez pytania, potrafi zeżreć wszystko co tam jest, na drugi dzień nic nie mówi tylko jak mnie nie ma w pokoju to podrzuca to co zjadła (sztuka jest sztuka). Tylko co z tego jak rano podrzuci a po południu znowu wyczyści tę szufladę? Ostatnie klika dni to nawet już wszystkiego nie oddaje tylko wrzuci co nie zje i myśli że jest okej.
Zrobiłem mały eksperyment, w tygodniu miałem dzień wolnego i wiecie co zrobiłem? Zamknąłem szufladę na klucz i odłożyłem go na biurko pod dokumentami i papierami. Po dniu wolnym przychodzę, klucz w szafce i oczywiście szuflada wyczyszczona...

Ale, żeby tego było mało, przyniosłem sobie butelkę CocaColi, postawiłem pod biurko. Upiłem sobie pół szklaneczki, bo nie specjalnie przepadam za samą Colą (wiecie o czym mówię) a resztę odłożyłem z powrotem pod biurko. Następnego dnia upita o szklankę. Kolejnego o następną szklankę i następnego o kolejną... Z prawie całej butelki upiła 2/3. Kurde, wychlać komuś napój schowany pod biurkiem to trzeba mieć tupet.

Już pomijam fakt jakim całokształtem jest toksykiem, jak bardzo od paru lat się z nią męczymy i ciągle drapiemy się po głowie kto u diabła ją tu trzyma, ale kurde takie akcje odwalać? Chcę jej zwrócić uwagę ale boję się jej tego powiedzieć. Ja jestem prostym człowiek i wygarnę jej to w twarz ale ona weźmie to za atak, zacznie kłamać że to nie ona (choć w koszu wszystkie papierki się znajdują - pani porządkowa donosi), że nikt jej nie lubi i że to mobbing i wuj wie czy gdzieś z tym nie pójdzie.

Wiec pytam was - jak jej takie podpieprzanie żarcia wybić z głowy?? Środka na przeczyszczenie wolałbym nie stosować (╯°□°)╯︵ ┻━┻

Plus jest taki, że ta akcja zbliżyła mnie z żoną, bo co rano obstawiamy czego brakuje i zrobiliśmy z tego niezłą grę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (101)

Kosmonauta

w Wiadomości Polska

34piorunów

Krężnica Jara: motocyklista potrącił policjanta i uciekł

"Do zdarzenia doszło w czwartek po południu w Krężnicy Jarej w powiecie lubelskim.\ \ Policjanci, którzy prowadzili rutynową kontrolę w okolicy jednego z przejść dla pieszych, zauważyli poruszający się z dużą prędkością motocykl o napędzie elektrycznym. Pojazd nie miał tablicy rejestracyjnej.\

Kosmonauta

w Wiadomości Polska

31piorunów

Lipno: najprawdopodobniej pijany, ojciec wszedł na płot by zebrać orzechy, konstrukcja spadła i zabiła jego 5-letnia córkę

"Do tragedii doszło w niedzielę, 27 września, przy ul. Wspólnej w Lipnie (woj. kujawsko-pomorskie). 44-letni mężczyzna spacerował z 5-letnią córką Amelką i innymi członkami rodziny. W pewnym momencie wspiął się na betonową konstrukcję ogrodzenia, by zerwać z drzewa orzechy dla córki. Według

Fanatyk

w Wiadomości Polska

151piorunów

Koniec Nutri-Score w Polsce. Ministerstwo Zdrowia ostatecznie wprowadziło zakaz

Najpóźniej do końca 2030 r. z półek sklepowych w Polsce znikną produkty oznakowane systemem Nutri-Score. Wcześniej, bo od początku 2029 r., wejdzie w życie zakaz wprowadzania na rynek nowych produktów wyprodukowanych w Polsce w opakowaniach z oznaczeniami FOPNL wymagającymi notyfikacji.

Lider

w Hydepark

109piorunów

Na podstawie zebranych doświadczeń, moich i cudzych, w ostatnich miesiącach, chciałbym się podzielić kilkoma doświadczeniami "mieszkaniowymi" i jednocześnie zapytać Was o opinię. Historii jest kilka i postaram się je rozłożyć na kilka dni. Mają różny stopień ładunku emocjonalnego, który postaram się stopniować. Dzisiaj wrzucę temat, który był chyba taką kroplą, która przepełniła czarę a wydarzył się w miniony weekend i mnie uruchomił. Ale zacznę od postawienia pytań:

Jak jest z dostępem do Waszych domów/mieszkań? W jaki sposób organizujecie odwiedzanie Was przez rodzinę lub znajomych?

Do minionego weekendu szykowaliśmy się od kilku ładnych tygodni. Zaprosili nas przyjaciele, bliscy nam ludzie, z którymi niestety widujemy się rzadko - mają nawał pracy i innych obowiązków. Kilka tygodni temu zaprosili nas na cały weekend u siebie pod miastem - sielaneczka, piękna chałupa, ogród, grill, pożegnanie lata no i jeszcze inna okazja, ale mniejsza o to. Mieliśmy taki luksus, że koleżanka zabrała nas z domu i w niedzielę miała odwieźć. Luksus. Sobota, pora obiadu, ja z kumplem delikatnie napoczynamy szkocką i wspominamy, koleżanka szykuje obiad, moja różowa jej pomaga. Dostaję telefon. Wujek:

-No cześć, będziemy u Was za jakieś pół godziny.

No tak k...a. Jak zawsze. Po co zaproszenie, po co uprzedzać. Koleś, który ma do mnie niemal 2 godziny jazdy informuje mnie łaskawie, że będzie za pół godziny w moim domu. Tyle razy prosiłem, i nie tylko jego, pół żartem pół serio - uprzedzaj, zapowiadaj się. To samo miałem z rodzicami, którzy kiedyś potrafili mi zadzwonić domofonem do mieszkania, że byli na spacerku i wpadają na kawę - np. w sobotę rano, jak leżę nieprzytomny, a mieszkanie na przyjmowanie gości średnio się nadaje. Bo moi rodzice są nauczeni, że się do nich wchodzi jak do siebie, tak samo jak do moich dziadków na wsi - tam nikt drzwi nie zamykał, sąsiad, listonosz - wchodzili jak chcieli. A dla mnie to nie jest normalne. Mi się w głowie nie mieści, że można kogoś informować, że zaraz się u niego będzie mając w poważaniu jego czas, prywatność i plany. Teściowie? To samo. Wpadli kiedyś do nas w niedzielę na obiad i byli zdziwieni, że nie bardzo mamy ich czym przyjąć - musiałem zasuwać po pizzę xD

Jakoś na przestrzeni lat udało się wypracować, że jednak rodzice do nas dzwonią, zanim do nas wpadną. Nie wiem, co Wy na to, ale według mnie, niezależnie od stopnia pokrewieństwa, tak powinno być. Ale wujo wie swoje...

Jw, będziemy u Was za jakieś pół godziny. Kręcę głową z niedowierzaniem i krótko i na temat odpowiadam:

-Nie ma nas.

-O! Słyszę wielkie zdziwienie w głosie, bo kto to widzioł, żeby w sobotę po południu nie być w domu. A gdzie jesteście?

-U znajomych pod miastem, wyjechaliśmy na weekend.

-A.... Bo wiesz, na kawę chcieliśmy wpaść, i cośtam mi w komputerze trzeba zrobić.

-Mhm, no lipa... Darowałem sobie komentarz, że jakby zadzwonił przed wyjazdem, to by sobie oszczędzili jazdy, ale wujo wie lepiej.

-To gdzieś za ile możecie być?

KURAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! No pie*ony, wiem, że żyje w innych normach społecznych i za słuszne uznaje tylko te, które wyznaje sam, ale to było przegięcie pały. Mamy wszystko rzucać, olać, że kumpela się szykuje z obiadem, tylko wracać do domu. Nope.

-Nie możemy być, bo po pierwsze nawet nie mamy samochodu, a po drugie zaraz siadamy do obiadu.

Koleżanka się przejęła, że przecież może nas zawieźć jak coś pilnego, ale zacząłem spieprzać ze słuchawką i machać ręką, byle tylko wujo tego nie usłyszał xD

-A to ja mogę po Was podjechać.

-No nie, wujek, nie. Wracamy jutro wieczorem.

-AHA!

Pretensja w głosie słyszalna, ale mam to gdzieś. Pozwoliłem sobie na delikatnego prztyczka:

-Także następnym razem tylko zadzwoń wcześniej żebyśmy w domu byli, hehe

Różowa się przejęła, że może to coś pilnego, ale nie. Rozmowa się skończyła, niesmak pozostał, ale go spłukałem 😉

Ja wiem, że kiedyś było inaczej, ale ja nie żyję kiedyś tylko teraz i mnie nie obchodzi jak mi mama opowiada że kiedyś sąsiad do sąsiada to bez pukania wchodził a teraz mi opowiada jak to do niej koleżanki wpadają bez zapowiedzi, ale co mnie to? Nie znam ludzi z mojego pokolenia, u których by to w taki sposób funkcjonowało. A jak Wy uważacie?

W jaki sposób przyjmuję gości?

  • Tylko na wyraźne zaproszenie z mojej strony25% (122 głosy)
  • Niech przychodzi kto chce, byle się zapowiedział odpowiednio wcześniej56% (275 głosów)
  • Czym chata bogata, niech wpada każdy o każdej porze6% (31 głosów)
  • Rodzina niech wpada kiedy i jak chce, znajomi niech się zapowiadają7% (36 głosów)
  • Żadnych gości never :)6% (31 głosów)

495 głosów

Osobistość0piorunów

Bez zaproszenia i z telefonem z wyprzedzeniem minimum godzinnym żebym był w domu, a to tylko i tak bardzo najbliżsi. Reszta to tylko na moje wyraźne zaproszenie lub telefon z minimum dniowym wyprzedzeniem.

No, ale taka jest moja zasada jakbym kogoś miał, czyli na ten moment "żadnych gości never" :(((

Pokaż więcej komentarzy (83)

Osobistość

w Gry

107piorunów

Na ćwierkaczu spotkałem się z taki oto hasztagiem, którego celem jest pokazanie publiczności 9 gier, które ukształtowały cię jako gracza. Moja dziewiątka prezentuje się poniżej. A wasza?

https://my9games.net/en/edit

Pokaż więcej komentarzy (82)

Lider

w Hydepark

67piorunów

Kiedys rozmawialismy tu o dobrych antyperspirantach. Jakis czas temu zauwazylem, ze ten, ktory polecalem i uzywalem od lat - biotherm homme, zostawia zolte plamy na bialych ubraniach. Z tego co kojarze to z powodu czasteczek srebra czy innego aluminium. Cenowo tez zaczynal mnie irytowac, bo 90zl za rolke.

Przeszedlem wiec na probe na tansze, i jak sie okazalo rownie skuteczne vichy

https://allegro.pl/oferta/vichy-homme-antyperspirant-48h-przeciw-sladom-na-ubraniach-50-ml-17982710676

Co mi jednak nie pasowalo to dziwny zapach, troche dlugo schlo po nalozeniu i szybko sie konczylo.

Wynalazlem wiec znowu cos innego i bardzo polecam po kilku tyg testowania

https://allegro.pl/oferta/dermedic-anti-perspirant-roll-on-60-ml-18363981690

Wlasciwie bezzapachowy, szybko schnie, nie jest klejacy, szybko sie wchlania, a cena jak za jakies gowno z nivea. Moze komus sie przyda.

Polecam to ja, bartek.

Autorytet0piorunów

@bartek555 parabeny i sole aluminium, podziękuję. Zostaję przy lekkich formułach i to kobiecych żeby było śmiesznie. Na ciężkie dni antyperspirant, na lekkie dni deo stick. Tanie, dobre, nie barwią, neutralne zapachowo i dobry skład.

Pokaż więcej komentarzy (72)