Kolekcjoner_duszFanatyk
26piorunówCzy ktoś z Was kiedykolwiek borykał się z wypaleniem zawodowym i udało mu się z tego w jakiś sposób wyjść? Od długiego czasu mam niesamowitą niechęć do wszystkiego i dodatkowo objawy depresji.
@Kolekcjoner_dusz Yup. Skończyło się na załamaniu nerwowym w pracy i ponad roku dochodzenia do siebie. Myślałem, że nowa praca coś zmieni, ale to jest gówno prawda. Jak jesteś wypalony zawodowo, to tak jakbyś ucieczki od toksycznej partnerki szukał u prostytutki - zawsze będziesz stratny i nie znajdziesz tego, czego ci brakowało.
Dużo zależy od tego czy wiesz co cię wypala - czy czujesz się nieszanowany, czy może niedopłacony, czy może uważasz że to co robisz nie ma sensu, czy jeszcze coś innego. To co mi mocno pomogło, to zdanie sobie sprawy że praca mnie nie definiuje jako człowieka. Pracę zacząłem traktować jako środek do zdobycia środków na realizację rzeczy na których mi zależy.
Zależy mi na tym żeby być w dobrej formie, więc zacząłem biegać. Czy lubię biegać? Absolutnie nie. Czy bieganie w jakikolwiek sposób robi ze mnie osobę, którą należy postrzegać tylko jako biegacza? Absolutnie nie. Czy to bieganie komukolwiek na około pomaga? Wcale. Ale czy sprawi, że będę bardziej na chodzie za 30 lat? Pewnie tak. Tego się trzymam.
Czy moja praca to cokolwiek społecznie ważnego? Nie, nikt nie potrzebuje tego co robię. Czy ją lubię? Nienawidzę. Ale dzięki niej zarabiam pieniądze za które mogę iść z synem na gokarty, pójść z żoną na fajną randkę, kupić sobie lepsze struny do gitary, a to są dla mnie rzeczy ważne.
Jeśli praca jest, mimo tego. co do niej czujesz, środkiem do realizacji czegoś większego, to jesteś na dobrej drodze do przestania postrzegania jej jako czegoś co cię definiuje i czegoś co musi ci dawać spełnienie. Praca to praca. Robisz swoje, dostajesz hajs i tyle cię widzieli. Nie trzeba mieć ambicji zawodowych, nie trzeba czuć satysfakcji, spełnienia itd. z pracy. Ale jest nam to potrzebne jako ludziom do czucia radości z życia, dlatego musisz znaleźć źródło tych rzeczy gdzieś indziej. Gdzie? Nie wiem, nie umiem ci na to odpowiedzieć bo cię nie znam. Ja, odkąd wiem co sprawia że mogę nazwać tydzień dobrym, że wiem co robić aby czuć się dobrze, aby mieć poczucie że się rozwijam, abym wiedział że dokądś zmierzam dużo mniej przejmuję się pracą i nie potrzebuję aby mi to dawała. Daje mi to ogromną kontrolę. Praca nadal mnie wkurza, frustruje, najchętniej bym tego nie robił. Ale muszę. Tak samo jak nie znoszę robienia zakupów, ale muszę je robić.
Nienawidzę swojej pracy, gdybym wygrał w totka, to wypowiedzenie byłoby pierwszą rzeczą jaką bym zrobił, ale tak jak muszę jeść, muszę spać, muszę robić kupę, tak muszę chodzić do pracy po to, żeby osiągać to co chcę robić poza nią. I tylko po to, niczego więcej tam nie szukam, niczego więcej nie oczekuję.
Zdanie sobie sprawy z tego, że nie potrzebujesz określać siebie jako człowieka pracą to pierwszy krok do tego, żeby pokonać wypalenie zawodowe. Szukaj sensu, tego czego ci brakuje, poza nią.
@Kolekcjoner_dusz ja się borykam od pierwszego dnia, kiedy musiałem iść do pracy. Prawdopodobnie wyleczę się dopiero pierwszego dnia na emeryturze, jak dożyję. ¯\\(ツ)/¯































