Wycieczka z cała bandą (troje) do lekarza to zawsze jest wyzwanie bo im "po prostu odwala", chociaż dzisiaj nie było tak źle. Jednak wolę nie nadwyrężać układu nerwowego w takie dni, bo był i mechanik i lekarz i ogarnięcie innych spraw więc odpuściłem trening. To się nazywa zarządzanie zmęczeniem zwłaszcza, że wczorajszy deficyt dał mi popalić.
Pobiegłem jeszcze drugi samochód przyprowadzić bo został pod warsztatem.
* Zjedzone: 3 600 kcal
* Spalone: 3 000 kcal
* Kroki: 13 800
* Bieg: 2.50 km
Zaliczam jako dzień regeneracji.



























