boriMistrz
17piorunówCzytając ostatnie posty w temacie planowania przestrzennego, w tym o planach ogólnych, zastanawia mnie tutaj czy zasadniczym błędem w planowaniu przestrzennym nie jest pozostawienie pewnej swobody w zabudowie - dany obszar otrzymuje plan miejscowy, ale gdy właściciel nie chce go sprzedać i tak nie zostanie zabudowany, przez co sporo gruntów teoretycznie inwestycyjnych jest trwale przyblokowanych. Czy nie lepiej byłoby oprzeć się na istniejących mechanizmach wywłaszczeniowych np. ULLK, ZRID, ULICP, i tereny te z automatu wywłaszczać, zachowując jednocześnie prawo do dotychczasowego użytkowania do czasu rozpoczęcia inwestycji/odsprzedaży? Pozwoliłoby to samorządom mieć lepszy wpływ na wykorzystanie terenów przeznaczonych pod zabudowę. Mechanizmy te są już wykorzystywane przy budowie dróg czy linii kolejowych i spisują się dobrze.

Czyli co, kupujesz grunt pod budowę siedziby firmy/ domu bo dobrze ci idzie w firmie, ale nie wygrywasz 2-3 przetargów / kontraktów na grubą kasę, więc idzie gorzej i wstrzymujesz inwestycje na lepszy czas. Ale po 3 - 5 latach dostajesz proces o wywłaszczenie za psi c⁎⁎j bo akurat pani Gabrysia z działu urbanistyki dostała pod stołem zachętę od szwagra burmistrza który szuka fajnego terenu pod swoją działalność?
No dla robiących przekrety urzędników i deweloperów lepiej,ale co z prawem własności ?
A tak zapomniałem komuna wiecznie żywa - zwłaszcza na hejto.





