Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

Czy warto uświadamiać ludzi o ich ignorancji?

Lata temu, gdy miałem sporo wolnego czasu, udzielałem się na różnych facebookowych grupkach związanych z Wattpadem. Gdyby ktoś nie wiedział, Wattpad był kiedyś świetną platformą dla początkujących autorów opowiadań czy powieści. Obecnie to cień samego siebie, ale nie o tym chciałem napisać.

Wtedy z grupką znajomych prowadziliśmy „krucjatę” przeciw osobom używającym słowa „książka” w odniesieniu do własnej, niewydanej jeszcze twórczości. No bo wiecie, to skończony, fizyczny produkt, opublikowany przez wydawnictwo, a nie amatorski tekst wrzucony do sieci.

Reakcje osób, którym zwróciło się uwagę, były oczywiste: „nikt nie będzie mi mówił, jak mam mówić” i podobne temu zacietrzewienie się w ignorancji, czyli zero refleksji i chęci poznania.

Z czasem odpuściłem, bo nie widziałem efektów, a i było to nieszkodliwe społecznie. Jednak do dzisiaj często łapię się na tym, że jeśli widzę kogoś w błędzie, to zniechęcam się do poinformowania go o tym, ponieważ bardzo mało osób jest otwartych na wiedzę, a mnie nie zależy na spędzaniu czasu na dyskusjach szybko przeradzających się w kłótnie.

Chociażby dzisiaj zobaczyłem komentarz, który zresztą stał się punktem zapalnym do napisania tego wpisu, w którym chłop porównał super duper pudełkowe, polskie wydanie „Wiedźmina 3” z tym, co zaoferował Rockstar w przypadku „GTA 6”, wskazując jeszcze na różnicę cenową (250 złotych vs 400 złotych).

Pominął przy tym kilka ważnych faktów, jak ten, że te dzieli ponad dekada, więc i ceny się zmieniły przez ten czas, oraz że tak bogate wydania, jakie oferował CD Projekt, to wyjątki od reguły panującej na Zachodzie, czyli pudełka z płytą i co najwyżej instrukcją w formie broszury. CD Projekt w ten sposób chciał zachęcić polskich graczy do kupowania, oferując im różne fizyczne dodatki, których nie dostaliby w przypadku spiracenia gry.

I znowu, nie jest to jakoś bardzo szkodliwe społecznie, więc można by machnąć na to ręką. Ale jakoś źle mi z tym, że ktoś z pełnym przekonaniem wypisuje bzdury, z któryś ktoś inny mógłby czerpać informacje, nawet jeśli to są mało znaczące sprawy. A co dopiero w przypadku poważniejszych.

Tylko czy warto, skoro ludzie lubią dzielić się na zwalczające się obozy i zamykać w swoich bańkach?

GURU10piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk Niestety to kwestia popularyzacji internetu..
Nie chcę w żaden sposób nikomu umniejszać, ale w początkach polskiego internetu niewielu miało możliwość by z niego korzystać, sam komputer był raczej dla ludzi zamożnych i inteligentnych - trzeba było umieć go obsłużyć i poruszać się w internecie (jak nam w kafejce podłączyli - bo na początku też była tylko 'offline' do LANówek) to w wieku kilku lat, zamiast na granie poszedłem pierwszy raz 'na internet' i.... Nie miałem tam co robić, nie znałem adresów stron, wyszukiwarki raczkowały - straciłem ten czas na niczym - następnym razem poszedłem lepiej przygotowany - spisałem sobie adresy z produktów znalezionych w domu typu kosmetyki xD

Potem nastały IRCe, fora dyskusyjne czy czaty - które dalej były raczej ekskluzywne, trzeba było umieć je obsłużyć, każdy świeżak znał NETYKIETĘ (kto jeszcze o tym pamięta dziś?). Problem zaczął się pojawiać gdy internet się rozprzestrzenił, co drugi dzieciak w szkole miał komputer z internetem, zaczęło się przenoszenie zachowań z domu i podwórka do sieci. Jednak apogeum przyszło z rozprzestrzenieniem internetu mobilnego - teraz każda bezrobotna przysłowiowa Karyna ma prawo głosu w internecie i zabiera go tak jak we własnym środowisku - wrzeszcząc i kłócąc się nawet jak nie ma racji ¯\\(ツ)
A to, że takie osobniki mają z reguły najwięcej czasu i najmniej autorefleksji - toteż takie reakcje najczęściej widujemy.

Ja kiedyś dyskutowałem w komentarzach, teraz to strata czasu, jedynie na naprawdę małych grupkach regionalnych czy tematycznych, które są niepubliczne i gdzie w sumie znam ludzi czasem się udzielam.

Jak to mówią - przed internetem tylko rodzina wiedziała żeś debil.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Rozkminy

69piorunów

Siedzę sobie właśnie i rozmyślam nad przeszłością. Dużo teraz w internecie jest hejtu na Hindusów, przypomniała mi sie sytuacja. Pracowałem kiedys z dwoma Hindusami Premium TM. Jeden byl hindusem typu Vishvatana hindu toniki z wątroby łosia na dolegliwości, a drugi był hindusem typu skrytobójca Sikh z nożem rytualnym skitranym w turbanie.

No i przez wzgląd na to, ze obydwoje posługiwał się szlaczkami w komunikacji między sobą, to nasz dział HR w postaci ksiegowej nie bardzo ogarniał co do siebie wypisują na komunikatorach lub w ogole co mówią miedzy sobą podczas plotkowania.

Pewnego dnia przyszli oboje do pracy i nie zauważyli mnie w fotelu masującym, bo sobie siedziałem i grałem w giereczkę, odwrócony tak bokiem do wejścia.

Gdy obaj byli już w pomieszczeniu, to cos tam sie sprzeczali w swoim języku, pokrzykując cos w stylu czad czad czad, fra czad, gra czad cośtam. W pewnym momencie doszlo do rękoczynów. Kontekst: Jest 7 rano biuro małej firmy softwarehouse zajmującej sie cybersec i dostsrczaniem SaaSów rolnikom. Brak kamer. Cisza, spokoj, zanim zaczęła sie bitwa.

Po chwili Hindusi sie juz łomotali konkretnie. Porwana koszula i te sprawy. Czady na lewo i na prawo. Niczym ostry seks, ying i yang, hinduskie yaoi, zakazana miłość i dyszenie w tle. Zwalone rzeczy z biurka.

Oczywiście przypomniały mi sie z nimi wcześniejsze rozmowy, gdy to jeden zapewniał mnie, ze nie wolno zabijać zwierząt, bo tez czują (byl oczywiscie wegetarianinem i jadl kulki vege z IKEA). A ten drugi mówił, że ten nóż co go nosi w turbanie to jest do wlasnie dobijanie miłosierne juz konających zwierząt.

Kolidowało mi to z ich aktualnym zachowaniem i to bardzo, najwyraźniej nie rozumiem nadal ich religii. Niby pokój, a jednak wojna.

Siedziałem sobie w fotelu masującym i nie przeszło mi przez mysl, zeby to nagrać. Obserwowałem rozwoj sytuacji.

Wszystko natomiast wyszlo na jaw, gdy w biurze pojawił sie szef, człowiek kochający jeść wołowinę (żarł tatary przed kompem), czym pewnie wkurzał jednego z Hindusow tak w ogole ( nie dość, ze mieso, to jeszcze krowa święta ).

Przyszedł do biura i zobaczył porwaną koszulę jednego i zwisające włosy drugiego, ktory probowal niczym Roszpunka skręcić je z powrotem w turban z tym małym nożykiem.

Zaczął z nimi gadkę, ze czy cos sie stało? Jeden mowi, ze go obcokrajowiec w tramwaju go poturbował, ale dzielnie przyszedł i ma koszule zapasową w plecaku. A drugi mowi, ze go włosy swędzą, więc przewija i pokazuje drut do szycia taki co babcie kiedys szyły na nich swetry.

Przytaknął ze wzrokiem aprobaty i współczucia i poszedł do swojego boksu.

Ukradkiem wstałem z fotela masujacego, gdy dwóch Hindusow bylo w różnych miejscach. Jeden w toalecie, a drugi chyba w kuchni (odgrzewał jakies swoje curry, pachniało to genialnie, raz z nim poszedłem nawet to zjeść do jakiejś knajpy jego znajomego, potem żałowałem). Spytałem sie szefa o to co się stalo.

No i szef mi powiedzial, ze hindusi robią sobie w pracy spory religijne jak są w podobnych kastach i kłamią, że niby nic się nie stalo. On o tym wie, ale trzyma ich, bo jeden z hindusow napisal któryś tam moduł do IOS w daleko wschodniej praktyce programowania i nikt oprócz niego nie chce sie tego podjąć, a hindus i tak tani.

Oczywiście w czasie COVIDu byla idealna sytuacja by ich zwolnić. Co tez sie stalo, projekt z modułem został zabity, bo nie przynosił zysku. Firma zmutowała w "kadego inżyniera da sie zastapic skończoną liczbą studentów" i tak o niej zapomniałem.

Mam w znajomych na fb obu tych hindusow xD

Cieszę sie bardzo z pracy zdalnej. A wy?

Fenomen9piorunów

Bardzo fajna historia. Obecnie pracuje z całym zespołem z Indii. Rużne som hindusy, musisz innych spróbować. Jeden z tych z mojego zespołu, deweloper ABAP, prawie nie potrafi się sam komunikować w trakcie spotkań online. Kiedy coś testujemy z innym zespołem to zawsze musi być ktoś kto nim kieruje co ma kliknąć, co zrobić bo sam w jakąś katatonię wpada czy coś, nie wiem, wstydzi się czy co. A to dorodny Hindus z czarnym wąsem. No w każdym razie kodować umie sprawnie ale robi to tak niechlujnie, że już kilka eskalacji na niego było i pomimo tego, że to zespół consultinowy offshore to dalej się trzyma na projekcie. I tak to jest, zaraz pora monsunowa zleci, potem Diwali i znowu lato w Bangalore.

GURU2piorunów

Pracowałem w globalnym korpo. Oddziały rozsiane po całym świecie. Przy covid wyszło że trzeba trochę oddziałów zamknąć. Jak dostaliśmy syf od zjadaczy curry to jedynym rozwiązaniem bylo zaoranie produktów. Zostało paru i nigdy nie byłem tak zmęczonym współpracą z kimkolwiek.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Rozkminy

62piorunów

Dzisiaj miałam koszmarny dzień w pracy. No po prostu kociokwik nie z tej ziemi. Szef nazatrudniał osób i w związku z tym dużo ogarniania przyszło a jeszcze trzeba było ogarnąć tych którzy już są dawno zatrudnieni. Wykonałam jakieś 100 000 telefonów.

Wróciłam do domu, i jak mozg już zaczął działać, chociaż do tej pory to zbyt dużo powiedziane, dotarło do mnie że istnieje taka socjotechnika że każ debilowi iść do przodu i nie mów że włazi na ośmiotysięcznik.

Otóż jestem tym debilem.

Bo z tego co kojarzę firma jeszcze nigdy nie była w takim piku. I w tak ważnym projekcie. Szczyt sezonu za granicą a poza tym projekt jest bardzo duży i w tym momencie na największym projekcie jest około 80 pracowników.

I tak, w sumie można powiedzieć że jest to jakiś powód do dumy że gdzieś tam wiąże koniec z końcem a jednocześnie wiem ile mnie to nerwów kosztuje.

Trzymajcie mocno kciuki żebym jutro sfinalizowała wszystkie rzeczy bo będzie trudno.

Tak się tylko zastanawiam, co mi dalej przyjdzie. A może to tylko dowód od świata że mam jednak jaja.

Osobistość1piorunów

Ej tylko nie daj sobą orać pola, bo jak pokażesz że możesz tyle to się to stanie Twoja nowa norma. Zadbaj o siebie i słuchaj organizmu kiedy powie dość. Ja nie słuchałam.

GURU1piorunów

Czytam czytam mysle no super zielonka fajnie napisala a to ty tylko avatar nowy Xdd czerpac przyjemnosc i dume z ciezkiej pracy to jest cos fajnego, tylko jesli wyplata idzie w parze z tymi ww nerwami.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Gry

87piorunów

Mówiło się, że Rockstar wypuszczając „GTA 6” zmieni branżę gier. Głównie chodziło o pułap cenowy - przez wiele lat standardem było 60 dolarów za premierę. Z czasem nieliczni wydawcy podnieśli do 70 dolarów, co spotkało się z krytyką, więc to w Rockstarze upatrywało się tego pierwszego, który ośmieli się ustawić nowy standard.

No i jest, 80 dolarów za „GTA 6”.

Nie to jednak mnie zaskoczyło, a pierwsza próba ubicia fizycznych nośników także na konsolach. Okazuje się, że w pudełku w wersji na PS5 oraz Xboxa gracze nie znajdą już płyty. Dostaną wyłącznie kod do aktywacji. : )

Jeśli Rockstarowi ujdzie to na sucho, to obawiam się, że wydawcy pójdą jego śladem i kolejna generacja konsol może obyć się bez napędów, także tych kupowanych osobno.

Gruba ryba1piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk cieszę się, że jestem tak stary, że nie mam czasu na granie w takiej ilości jak kiedyś, przez co 'kupka wstydu' wciąż rośnie i ogrywam "nowe" gry kupione na przecenie, kilka lat po premierze XD I omijają mnie jakieś cyrki z podnoszeniem ceny i chujemuje kolekcjonerskie po 500zł.

Ale żeby kupować preorder pół roku przed premierą, gdzie i tak nie zagrasz wcześniej niż inni, to trzeba być naprawdę oddanym fanatykiem XD

Pokaż więcej komentarzy (38)

Zawodowiec

w Hydepark

4piorunów

Niestety od jakiegoś czasu mam w głowie rodzące się ślady frustracji do kobiet. Przy czym wiem, że one są bezsensowne. Bo to ja dalej nie mogę zejść z wagi, nie spełniłem powiedzianego słowa, bo się bałem, ja potrafiłem dzwonić 6 razy dziennie, by usłyszeć ten jeden głos codziennie lub popisać (co ciekawe z nikim innym takich problemów nie miałem) i doskonale wiem, że każda z płci mierzy się ze swoimi problemami, tłem i przeszłością.

Myślałem, że skoro przeżyłem problemy rodzinne, samotność, odrzucenie i inne zawody, to dam radę. Choć wtedy to po prostu cieszyłem się, że kogoś mam i żyłem wierząc, że wszystko będzie dobrze i wszystko ogarniemy. A tak to mnie wyjebało z kapci na miesiące.
Możliwe, że gdybym został zdradzony, to byłoby to łatwiej przeboleć. Bo po prostu bym się wkurwił, a tak to obwiniam siebie.

Gdybym wiedział to, co wiem teraz, to rozpocząłbym randkowanie w wieku 21 lat, gdy osiągnąłem jakąś stabilność finansową. Ale k⁎⁎wa skąd miałem to wiedzieć. I słysząc wtedy, że trzeba „zbierać doświadczenie”, to w głowie miałem coś typu: „ludzie to nie zabawki”.

Mam swoje ego, bywam egoistyczny i może jestem narcyzem, c⁎⁎j wie. Mam też wyjebane na to, co mówią do mnie obcy. To, co mówią bliżsi i kumple, ulatuje po chwili.

Moim problemem jest to, że gdy mi zależy, to między impulsem/emocją a działaniem jest krótka droga.

Widzę znajomych z mojego wieku, którzy się żenią. A u mnie wyszło, że mam lęki, które potrafią rozwalić relacje.

I najgorsze jest to, że wiesz co z czego pochodzi i tak dalej, jednak nie potrafiłeś zachować się inaczej.

Zastanawiałem się nad tym, dlaczego chcę związku. I co może być złego w byciu samemu. Długo to nie trwało xd.

Nie chcę tego życia spędzić sam. Chcę być szczęśliwy z kimś i cieszyć się z tego, co mam. Wychodzić gdzieś na randki czy gdziekolwiek i spędzać czas w różnoraki sposób.

Chcę być tym, kim jestem, bez żadnego osądzania. Jeśli zachce kupić kwiaty, to je kupię, chce obrzucić śnieżkami, to obrzucę. I jestem tym gościem, który powie, że nie chce kogoś stracić, rzuci „dobrze, że jesteś”, jeśli ta osoba jest dla mnie ważna.

Ale boję się, że nie potrafię dać bezpieczeństwa i tego, by druga połówka poczuła się zrozumiana.

Częściej mam doły niż dobry humor.

Osobistość1piorunów

Czytając to, mam wrażenie że widzę człowieka, który mocno przeżywa stratę i obwinia siebie, a nie kogoś złego czy niezdolnego do związku. To brzmi jak coś, co bardzo Cię zabolało.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

10piorunów

Toyota yaris to taki SUV dla karłów. Ktoś o wzroście 180 cm siedzi w tym wysoko, ale z głową pod sufitem. Świateł nie widać, ręce wysoko.,wszystko za blisko jeśli chodzi o zasięg.
Żeby nie było, yaris jest super, szczególnie w mieście. Ale dla niższych osób. Już wiem, czemu się o tym mówi, że to auto dla kobiet. Żadnego auta nie stygmatyzuję, ale on jest po prostu ciasny i to dlatego.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

4piorunów

Pod prysznicem myślałem o tym, co napisać w opinii o „Severance” i uświadomiłem sobie, jak bardzo tęsknię za forami internetowymi.

Dyskusja na temat jednego serialu w jednym miejscu to coś, czego mi brakuje na . Zamiast tego opinie są rozproszone i gdyby nie odpowiednie strony je zbierające, jak Filmmeter czy Bookmeter, trudno byłoby na nie trafić.

Jakoś tak szkoda, że fora raczej już nie wrócą do łask.

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Hydepark

27piorunów

Powiem wam,ze dla mnie to jest arcydzielo co zrobila rosyjska propaganda w tym kraju:
44 lata ciezkiej komuny,rwpg i calego tego dziadostwa,a ludzie wychowani w tym okresie najwiekszego wroga nie widza w Rosji,a w Niemczech xd

Osobistość1piorunów

@jajkosadzone

* niektórzy się (świetnie) urządzili

* przybyli ze wschodu

* stali się homo sovieticus

Słowem. Nie można zgeneralizować. Z różnych przyczyn wyciągają ten sam wniosek.

Tak samo z inych przyczyn jest na odwrót i niekoniecznie z tych przyczyn co możesz zakładać.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Hydepark

27piorunów

różnie to w tym moim życiu bywało, ale ostatecznie po wszystkich perturbacjach, mogę spokojnie powiedzieć, że mam szczęście, a tym szczęściem są moi rodzice, z uśmiechem na twarzy mogę powiedzieć, że mój ojciec jest moim najlepszym przyjacielem, a matka, jak to matka no kocha mnie jak pierworodnego.

Ile razy mi ojciec pomagał czy to w pracy czy przy samochodach czy w jakiejkolwiek sprawie, w której tej pomocy potrzebowałem, nigdy nie powiedział "nie, nie mogę, nie chcę"

pomimo tego, że się z nim kłócę na tematy polityczne (bo jest prawicowym szurem) to jednak jestem wdzięczny za wszystko co dla mnie robi.

ale do meritum, ostatnimi czasy często nachodzi mnie myśl, że jeżeli mój tata się zawinie (w tym roku 6 dyszek) to nie wiem jak miał bym sobie poradzić, że niby nagle będę musiał dźwignąć cały ciężar, który on nosi na plecach, tj moją matkę, brata autystę itd, itd.

i k⁎⁎wa nie wiem jak sie tej myśli pozbyć, ktoś coś miał podobnie?

Osobistość1piorunów

@Sweet_acc_pr0sa widać, ze jesteś zżyty z rodzina i jak zajdzie taka potrzeba to po prostu to ogarniesz. Nie masz zbytnio nad czym rozmyslac. Ba, będąc tak blisko nich i tak po części dzwigasz juz ten ciężar.

Specjalista1piorunów

Ja to Ci powiem ze nigdy nie byłem jakoś blisko z tatą, pływał jak byłem mały, potem pływał jak byłem starszy. Ale zawsze mi pomógł, naprawił, wyjaśnił co trzeba, kłóciłem się z nim też na tematy polityczne a nawet o to że rzymianie rządzą światem. Wtedy to było takie błache, ale zmarł miesiąc temu i cholernie mi go brakuje. Był jednym z najmądrzejszych osób jakie znałem, potrafił zrobić wszystko. Od postawienia paneli słonecznych i zbudowania magazynu energii dla domu przez hydraulike aż po brukarstwo. Czasem mam wrażenie że ja nic nie umiem :) spędzaj z czas z bliskimi póki można.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

K⁎⁎wa, ale obejrzałbym sobie takie Star Warsy George Lucasa, nie to disneyowskie gówno. Rolę Palpatine'a Ian McDiarmid zagrał po prostu rewelacyjnie. Jako entuzjasta psychologii uważam, że to po prostu była rola wybitna. Polityk, manipulator, osoba o dwóch twarzach, mix dobra (na pokaz) i czystego zła, potężny użytkownik mocy, lord Sithów. Nosz ja pi⁎⁎⁎⁎le, 10/10 chłop odegrał.

Tak sobie patrzę te stare filmy i trylogie i tak - Ojciec Chrzestny (role Marlona Brando i Al Pacino), Star Wars i inne arcydzieła światowego kina.

Przemiana Palpatine w Sidiousa na pstryknięcie palcem i na odwrót, albo transformacja Michaela Corleone z niegroźnego chłopaka stojąco z dala od rodzinnego biznesu do największego mafijnego dona w Ameryce, nie no po prostu poezja.

Jak mnie d⁎⁎y pytały o ulubiony film i odpowiadałem bez wahania, że Ojciec Chrzestny, to mówiły "przecież to nudne".

Gdzie się to k⁎⁎wa podziało teraz, wszystko jakieś takie bezpłciowe dla npctów. Męskość wypłukana z testosteronu, fabuły bez pobudzania wyobraźni.

Przecież na takich filmach jak Star Wars czy Godfather to szło się wiele nauczyć. Ja jako handlowiec w branży B2B i ogólnie mega komunikatywny gość i dobrze trafiający do ludzi, to moje je oglądać niczym szkolenia. Zdarza mi się pochłaniać książki z zagadnienia psychologii, psychologii biznesu, perswazji i manipulacji i szczerze, to obie trylogie pod kątem tych bohaterów wyżej wymienionych oceniam jako równorzędny materiał szkoleniowy dla wielu materiałów video czy książek, jak się człowiek zagłębi i będzie rozkładać na czynniki pierwsze.

Gruba ryba

w Hydepark

46piorunów

Jezu jak patrzę na 40latków (facetów) to dla was związki to była gra na easy mode. I nikt mnie nie przekona.

Przykładowo kolega z pracy. Lat 40, dosłownie piotruś pan:
1. Chłop zostawia puste szklanki w zlewie w pracy i se wychodzi z jadalni. Drzemy się za nim, że nie pozmywał. Wtedy dopiero się wraca i myje. W domu nie myje. W domu zostawia szklankę na stole a żona ją zabiera i wkłada do zmywarki
2. Chłop odbiera dzieciaka z przedszkola. Przedszkolanka mówi, że na jutro dzieciaki na galowo bo jakieś święto - dobra, ubierzemy - chłop wraca z dzieciakiem do domu i nic. Wieczorem jego żona na grupie klasowej czyta, że trzeba na galowo, wstaje ona i idzie szykować.
3. Żona pracuje z domu, ogarnia dzieciaki, sprząta, gotuje. Ona i on robią podobną robotę. Robiłem analizę to mają podobną produktywność mimo, że ona ogarnia wszystko w międzyczasie a on siedzi w robocie z kawusią i klika z kąkuter
4. Chłop praktycznie co weekend bierze rower albo jakieś biegi przełajowe albo basen a żona zajmuje się domem i dzieciakami

Jeszcze żeby był jakiś piękny adonis, a on brzydal jak ja xD

Jakby teraz przy pomocy czarnej magii odmłodzić tego chłopa te 15 lat aby znowu miał 25 wiosen to już za sam numer ze szklanką by dostał w ryj patelnią (albo szklanką) od laski gdyby mieszkali razem.

I to tylko jeden gość. A znam jeszcze kilka takich przykładów.


Lider14piorunów

@SzubiDubiDU Wyniósł to z domu i jego kobita to akceptuje. Tyle. A może zaraz przestanie. Mam w dalszej rodzinie gościa wypisz wymaluj. Jak nas odwiedza, to sobie nawet kanapki nie zrobi, ani herbaty. Czeka, żeby powiedzieć, najczęściej mojej żonie, żeby zrobiła mu herbatę albo że jego dziecko jest głodne xD

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Hejto

10piorunów

tomek @Belzebub konto zgasiił. świeć jutrzenko nad jego duszą.

czy jeszcze można mieć swoje zdanie, żebyście nie płakali, że spoko ziomki spierdalają w trybie ekspresowym?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Wirtuoz

w Hydepark

5piorunów

W temacie znalezionych szczątków w Lutoryżu pod Rzeszowem. Współczuję ludziom, którzy wili sobie szczęśliwie gniazdko i nagle okazało się że mają w ogródku zakopane przeszło 30 szczątków płodów. Może i nie mam wystarczająco grubej skóry lub za dużo horrorów się naoglądałem ale ja już bym się w tym domku chyba nie wyspał, a nie daj Bóg bądź jeszcze umoczony w kredo. Dramat.

Wirtuoz3piorunów

@ataxbras Twoje ostatnie zdanie brzmi jakbyś opuścił ten padół łez :p ale ogólnie coś w tym jest , na cmentarzu nie czuję żadnego negatywnego odczucia a nawet tak jak piszesz jest to dobre miejsce na spokojną zadumę.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Mieszkam na końcu ulicy, która jest utwardzona, ale żeby do nas na osiedle wjechać to trzeba pokonać 70m publicznej piaszczystej wzdłuż szeregów. Dziury są okrutne z każdej strony, ludzie mają je bezpośrednio przed wjazdami do swoich garaży a nikt nie kwapi się żeby je zasypać. Czaicie to? Macie dziurę w drodze przed waszym garażem, woda jest po kostki i jej nie zasypujecie tylko w nią codziennie kilka razy wjeżdżacie. A ziemię można wziąć doslownie z nieużytku obok. Cholera dlaczego?

Gruba ryba2piorunów

ale to panie trzeba wzionść i zrobić a czas to piniondz kogo na to stać panie raz zasypie potem rozajo i znowu dziury bedo nikt już nie zasypie sam bede sypać a somsiady bedą paczeć i śmiać co ten to nic nie mo lepszego do roboty tylko dziury w drodze zasypywac za robote by sie wzion a nie ziemie kradnie swoje dziury zasypoł a reszta drogi gdzie

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Hydepark

5piorunów

Przy całej antypatii do łysego z FIFA i pogardzie (za gadanie wielkich słów, a w praktyce bycie zorientowanym wyłącznie na pieniądze) dla tej organizacji chciałem trochę wziąć pod skrzydełka tę mendę. No bo tak - Rosja atakuje Ukrainę w 2022 roku, wtedy są akurat baraże kwalifikacji do mistrzostw świata. Sprawa jest prosta, Rosja oddaje walkowera, nie gracie dalej, elo, koniec tematu. Chlip chlip papa pieniądze z Gazpromu, chociaż jak płacą dalej to nie ma problemu XD

No i teraz sytuacja z tego roku: USA atakuje Iran - ta sytuacja jest skomplikowana. Bo to najpotężniejsze państwo na świecie organizuje za chwilę najważniejszą imprezę piłkarską na świecie. Powiem wam że nie wiem jak w takiej sytuacji postąpić poprawnie. Organizacji wydarzenia nie przesuniesz, Trudne sprawa xD

Oczywiście za to że Izrael może dalej grać, za sytuacje z irańskimi kibicami przy tym mundialu, z sędziami to wielka, zielone mela na ten łysy łeb, prosto w twarz. Nieogarnianie tych tematów dowodzi że ten chłop powinien zostać wypierdolony na zbity pysk, tylko nie wiem kto by go miał wyrzucić.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Siłownia

13piorunów

STOP! Uważam, że przerzucanie w domu właśnie osiągnęło swój limit... Kolejna inwestycja to żeliwne obciążenia, które są tak drogie, że cała ta zabawa traci sens.

Zabawnie nie jest również na siłowni, którą mam blisko - chude szczury rzucają sztangami 30kg o ziemię z takim impetem, krzycząc przy tym jak po walce w klatce, że moja nerwica wyrywa mnie w podskoku jak kota oblanego wodą... Nie umiem się skupić na swoich ciężarach, wkurwia mnie ich towarzystwo...

Na sztandze 80kg. Za 2-3 miesiące będzie to dla mnie za mało (mimo różnych technik dodających trudności).

Co dalej, Panowie...? Jak żyć? Dźwiganie i wyciskanie to jedyne co teraz mi daje "fun" sportowo.

Gruba ryba1piorunów

@Peter_Mountain z 80kg w domu + drążek + ringi gimnastyczne i możesz jeszcze dużo zrobić, a jesteś w stanie każdą partię mięśni wytrenować - czasem trzeba pokombinować, nie powiem

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Hydepark

13piorunów

Tydzień temu, po raz kolejny z chyba już kilkunastu prób wyjścia i po prostu pokazania siebie, postanowiłem że to zrobię. Więc oczywiście wszystko co wczoraj miałem to 5 zdań i wszystkie usprawiedliwienia aby tego nie robić. Pomógł @macgajster na którego wpis trafiłem, i zainspirował mnie do tego żeby nie uciekać. Wczoraj już nie mogłem przestać o tym myśleć. Wybrałem esej, bo podoba mi się forma "próby". Więc jak tylko się obudziłem to zacząłem pisać, a właściwie to płakać i pisać bo jak się okazało - esej boli xD Ale ciężko być zaskoczonym, skoro napisałem o własnym bólu.

I tak oto zapraszam Was do przeczytania mojego rzyga, prosto z serduszka. Niech się dzieje co chce.

https://tomasz.oyako.pl/w-kazdym-z-nas-sa-dwa-wilki

Gruba ryba0piorunów

Ach, jakże znane spojrzenia słuchaczy (i z ciągłego gwaru, ta nagła wrzeszcząca cisza). Wystarczyło jedno zdanie niepasujące do "normalności", czasem jeden wyraz możliwy do zinterpretowania na różne sposoby.

I odbiorca, który z góry zakłada złą wolę, błędnie interpretuje i zaczyna się burza, w dowolnej formie wydania.

Wiem jednak, że to już padło, TO było ZŁE, teraz czas na karę, a dalej już się nie odzywaj.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

91piorunów

TLDR: Radość z bycia jak każdy i podziekowaniowy apel dla tych co już z nami nie smieszkują.

64.
Nie śpię, więc napiszę krótko jak tam u mnie względem głowy, bo już dawno nie poruszałam tego tematu, ani tutaj, ani w sobie.
Edit: skończyłam to pisać po 4 nad ranem i zasnęłam zanim wstawiłam. XD Oglądałam bardzo ładny świt nad miastem, ale to była cudowna symfonia barw, ale kontynuując...

Żyje sobie teraz jakby mnie ktoś posadził na taśmie produkcyjnej życia. Tak sobie sunę do przodu, a tu zbije pionę z kimś po drodze, a to długopis skręcę na szybciocha, jabuszko zerwę z drzewa. Patrzę przed siebie, lekko na boki aby jednak widzieć wiecej, ale wciąż do przodu.

Bałam się czegoś takiego, że będę wśród "normalsów" i te "normalsy" nie będą mogli zrozumieć moich "nienormalsowych" doświadczen i że to przygnebi ich, a mnie zabije i pozbawi ducha, który wciąż walczy. Uciekałam przed tym jak tylko mogłam, a gdy mnie posadzili na taśmie to pomimo chęci spróbowania, to nie wytrzymywałam długo uciekając w las z myślą o zniszeniu siebie, lub innych. No nic by to nie zmieniło w tamtym momencie, no nic - parafrazując klasyka.

To co jest wyżej, jest moim nastolatkowym przełożeniem lęku dostosowywania się, który współgrał z poczuciem wyjątkowości z powodu doświadczeń i rozmyślań. Wiecie "Oooo jesteś bardzo dojrzała jak na swój wiek". Bleh. Długo z tym toczyłam boje i nie dziwota, miałam sporo dystraktorów po drodze.

A teraz mi dobrze i sobie jadę uchachana. Jest spokój i kielkujaca świadomość, że ten nacechowany w duchu zazdrością "przeciętnizm" taki zły nie jest. Czuję, że mam ścieżkę po której mniej więcej wiem jak iść. To ścisły plan z dużą przestrzenią na komediową improwizację. Fajowo. Biorę razy dwa.

Czasem tam tylko mignie mi z tyłu, a to szpital, a to umieranie, a to przemoc, krzyki rany, upodlenie i inne takie takie, po których mnie ściska w klatce i zabiera wchech wraz z poczuciem świadomości. Lecz teraz czuję, wręcz wizualnie że się od tego oddalam. Ta treść zaczyna docierać do mnie z coraz większej odległości, a sytuacją tak daleką warto się mniej przejmować.

Chciałabym abyście też znaleźli sobie takie bezpieczne "normalsowe" ścieżki w życiu, zwłaszcza gdy znajdujecie się na etapie chaotycznego ganiania po ciemnym lesie z lekko działającą latarką i wykałaczką zamiast włóczni.

A i chciałabym napisać od siebie poza tematem, że bardzo mi smutno jak wielu z Was, dzięki którym właściwie po części jestem tu gdzie jestem, znika z portalu. Czasami wracałam do komentarzy pod wpisami, gdy znów chciałam odtworzyć pewne rozmowy, a tu buba, nima.
Nie oceniam i nie mówię, że jesteście tutaj uwięzieni, każdy wie jak wygląda dorosłe życie, ale tym komentarzem chciałam zwyczajnie wyrazić smutek z tego powodu, że Was już tutaj nie ma. Dziękuję za tak wiele wspólnie wymienionych komentarzy, że byliście, ubarwialiście, że chcieliście być przynajmniej przez jakiś czas w hejtobandzie.

Ode mnie prośbą taka, o ile nie będzie się to kłóciło z Waszymi potrzebami: jak nie musicie, to nie usuwajcie wszystkiego co stworzyliście w internetowym świecie. Bo wielu z nas Was pamięta i cześć tęskni w jakiś sposób, a otwierając pudełko wspomnień użytkownika PtysioMysio widzi w nim tylko pajęcze sieci, pomimo że wcześniej był tam bujny las szalonych pomysłów i cennych rad.
Pomyślcie o tym przyszli użytkownicy w kryzysie .

To wsio, dziękuję. Miłego dnia.

Fenomen2piorunów

@Fafalala zazdroszczę. Może kiedyś uda mi się tak funkcjonować, chociaż wolałbym spać o tej porze (づ•﹏•)づ@Fafalala

Jest spokój i kielkujaca świadomość, że ten nacechowany w duchu zazdrością "przeciętnizm" taki zły nie jest.

ładne zdanie.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Napiszę coś turbo kontrowersyjnego. I to jest na podstawie moich obserwacji nie gdzie kobiety odbieram negatywnie, a właśnie często pozytywnie. ALe bardzo sobie jej rozkminiam. Na przykładzie moich babć, mojej przyjaciółki, mojej siostry, mojej koleżanki, mojej ex i kilku dziewczyn i koleżanek, które poznałem uważam, że

Kobieta nie odczuwa takich uczuć jak mężczyzna jak miłość i przywiązanie. Te emocje aktywuje w nich tylko i wyłącznie instynkt macierzyński. Kobieta kocha emocje i kocha swoje poczucie wygody i bezpieczeństwa. Porównałbym kobiety do gadów. Przywiązują się do właściciela, bo je karmi i daje im schronienie. Nakarmisz je z ręki. Wejdą ci na ciało się przytulić, ale nie dlatego, żeby okazać uczucia, a dlatego, bo czują od twojego ciała ciepło. Mniej więcej tak jest z kobietami.

Dodatkowo, nie zbuntują się póki trzymasz je twardą ręką. To nie ma być autorytaryzm, a autorytet. Nie agresja, ale stanowczość. To są gadzie mechanizmy w ich głowach. Może kobiety wywodzą się od rosjan, bo rosjanie to też gadzia nacja i tam respekt jest tylko przed językiem siły, a nie językiem dyplomacji (język siły nie oznacza siły fizycznej - jak coś).

Kobieta dobrze czuje się tylko wtedy, kiedy jej bardziej zależy i czuje się niepewnie, kiedy boi się utraty wygody i czegoś w jej oczach atrakcyjnego, kiedy ocenia się niżej w hierarchii niż jej mężczyzna.

Pamiętam jak chorowali moi dwaj dziadkowie. Różne okresy. Babcie bardzo je kochały, ale nie zapomnę jak stracili w ich oczach pozycję siły i autorytet. "jezu temu znowu zmienić pampersa", "zobacz co ja z nim mam", "z nim teraz jak z dzieckiem". Gdzie obaj je utrzymywali z zarobionej kasy całe życie.

Pamiętam też sytuacje, gdzie facet wpadł w dołek życiowy i kobieta zostawiła go na pstryknięcie palcem (u kumpli). U znajiomych miu kobiet (wymienione u góry) widzę taką zależność, że dobrze im w związkach wtedy i tylko wtedy, kiedy mężczyzna jest od nich dużo silniejszy psychicznie, więcej zarabia i nie trzyma się ich jak koła.

Po prostu gadzie mózgi.


Gruba ryba0piorunów

@Lopez_
"Yes but no"

To wszystko się dzieje gdy jesteś przeciętny i masz przeciętną babę. Wtedy tak, szybko tracisz w jej oczach przy każdym potknięciu.

Ale jak jesteś piękny i wysoki to możesz nawet być narkomanem srającym pod siebie a i tak będzie w tobie zakochana po uszy.

Rozwiązanie: Don't be ugly. Mi się nie udało ¯\\(ツ)

Pokaż więcej komentarzy (10)