Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#psychologia

Fanatyk

w Książki

35piorunów

609 + 1 = 610

Tytuł: O psychologii i patologii tzw. zjawisk tajemnych

Autor: C.G.Jung

Kategoria: Psychologia

Wydawnictwo: "Sen" do. z o.o.

Format: książka papierowa

ISBN: 83-900176-1-X

Liczba stron: 131

Ocena: 6/10

Krótka i mała książka, w której zawarte jest studium przypadku tzw. medium. Jung analizuje osobę piętnastoletniej dziewczyny oraz jej zdolności paranormalne. Wskazuje na wpływ informacji zewnętrznych, rodziny, otoczenia na ww. zdolności paranormalne oraz rolę somnambulii i stanów świadomości.

Ponieważ lubię studia przypadków i opisy związane z nimi, uznałam tę książkę za interesującą. Taka szósteczka, bo ciekawa jest z perspektywy dawnego języka psychologii i psychiatrii, ale do mojej wiedzy nie wniosła nic nowego.

Gruba ryba

w Hydepark

19piorunów

Święta na finiszu...

Jestem świeżo po urlopie i mam świadmośc tego, że muszę w miarę "orać" moje tematy jako JDG.

W poczekalni są trzy firmy nad zagadnieniami których musze w miarę panować.

Do dzisiaj był stres związany z tym, że:

* Coś tam się wyjebongo.

* Ktoś czegoś nie dopilnowywał i jest szajs do posprzątania.

* Zrobili gunwoburze o moje wymagania i kwazi kompetencje "audytora IT Sec" (norma, przyzwyczajam się, debile z IT¯\\(ツ)/¯).

* Byłem total offline przez tydzień (tak, wyłączam podłączność jak komunikuruje, że jestem urlopowiczem).

Siadłem dzisuj spokojnie acz niechętnie do konkutera i co się okazało? Że wiekszość tematów nadal czeka...bo ludzie sa tylko ludzmi i też maja prawo do "miej wyjabane i bedzie Ci dane"...

To chyba dobrze...pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł.

Nie oczekuję "porad"...po prostu dzielę refluksjami z Wami bo i tak .:upside_down_face:

Koteł Maltański dla atencji - leżał odłogiem w sklepie rękodzielnika.

Kosmonauta1piorunów

@AndrzejZupa często tak jest, że to czym się strasznie przejmowaliśmy okazuje się jednak nie takie straszne na koniec

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

3piorunów

Termin powstania zapowiadanego wpisu na temat Spinozy trochę się opóźnia ze względu na lekturę Kępińskiego o schizofrenii i nadrabianiu dialogów Platona, planowanego przeczytania Halwbchasa i ponownym czytaniu Procesu Kafki. To może być mój najdłuższy wpis bo chciałbym w nim zamieścić bardziej dogłębny zarys własnych poglądów. Nie wiem czy nie podzielę go na dwie części.

Mam też plan na następny wpis już krótszy w którym krytykowałbym nauki ścisłe, ale to już plan na dalszą przyszłość.

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Im bardziej jestem świadomy mojego ADHD, tym bardziej widze, że nie potrafię w zyciu zwolnić ani pozbawić się emocjonalnego rollercoastera

-Jak kobieta, to tylko podobna do mnie, dająca mi oksytocynę, dopaminę, uczucie niepewności, potrzebę karuzeli emocjonalnej

-Jak wysiłek fizyczny, to najlepiej do. całkowitego zajechania się. I najlepiej jak najczęściej. 6 treningów w tygodniu. Najlepiej 4x mocna siłka i 2x rower po 50km/dzień.
-Jak imprezy, to też do rana. Polany drin, wyzerować od razu

Po prostu jak coś robić, to bez umiaru. Nie lubię spokoju. Nie lubię ciszy. Nie lubię odpoczywać. Lubię tylko intensywność. Ten po⁎⁎⁎⁎ny mechanizm jest zauważalny absolutnie wszędzie. W życiu prywatnym, w sporcie, nawet w jedzeniu. Jedzenie musi mieć mocno intensywny smak, nie mdły. Lubię kwaśne, słone, ostre, wyraziste, a nie lubię łagodnego i delikatnego. Jem szybko, piję szybko, jestem w ciągłym biegu.

Własciwie chyba tak kocham ten sport, bo on mi daję namiastkę spokoju. Zajechanie się na ostrym treningu daje mi stan wyciszenia, odprężenia, braku gonitwy myśli i uczucia błogości po wysiłku, który mi naturalnie cieżko osiągnąć.

Przez to niestety też łatwo uzależniać się np od fajek, inni od kokainy. Szybkie dopaminowe skoki. Znam dużo ludzi z ADHD, którzy często sięgają po koks. Na szczęście zostałem wychowany w ten sposób, że nałogi to gówno i nie jestem ani alkusem (chociaż bardzo lubię się napić) i ostatnie 5 tygodni nie ruszam nic, bo mam reżim diety/treningu, nigdy nie miałem cugów ani nic, nigdy w życiu nie brałem narkotyków.

Mam ogromną chęć powrotu do rywalizacji. No bo adrenalina. Trenowałem lata sporty walki. Brakuje mi tego gonienia króliczka - budowanie formy, wysoki kortyzol przed walkami. Ale może mogłaby być to siatkówka, którą hobbystycznie kocham, ale za bardzo nie mam gdzie grać, ale tęsknię za męską rywalizacją i emocjami.

Jak mówimy o gonieniu króliczka, to tak wygląda moje życiue. Gonię za czymś i odczuwam ekscytację, złapię to i już mi to jest obojętne. Chyba też dlatego najlepiej czułem się jak miałem posypane zdrowie, bo widziałem małe efekty i moją drogę niczym w "Rockym" jak trenował od 0 do szczytu formy, a potem jak mam efekt końcowy, to nie umiem tego docenić.

Najgorsze jest to, że chciałbym to zmienić, może pójkść po leki na ADHD, ale jestem uzależniony od tego. Strasznie się boję przeciętności, boję się nijakości, nie chcę być NPCtem, boję się spokoju, bo kojarzy mi się z nudą, byle jakością, a ja uważam że mam w sobie coś wyjątkowego.


Kosmonauta0piorunów

@Lopez_

Najgorsze jest to, że chciałbym to zmienić, może pójkść po leki na ADHD, ale jestem uzależniony od tego. Strasznie się boję przeciętności, boję się nijakości, nie chcę być NPCtem, boję się spokoju, bo kojarzy mi się z nudą, byle jakością, a ja uważam że mam w sobie coś wyjątkowego.

Leki mogą też po prostu dawać trochę więcej spokoju, nie muszą robić z ciebie npc. Np u mnie metylfenidat robił npc (chociaż podejrzewam, że dawka była za duża i to przez to), ale lisdex już nie (chyba, że wymieszam z kawą).

Mam w pracy typka, były bokser, też taki mocno dohajpowany. Po 50 zrobił sobie coś w nogę i ramię. I nie mógł już codziennie wychodzić i robić rzeczy. Udało mu się z diagnozą i dzięki lisdex teraz ma chill. Inaczej by go chij strzelił od siedzenia w domu.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Sport

22piorunów

Z dwóch dni.

24 519 220 - 360 = 24 518 860

Sa kosmity, które czemkają na

Dzisiaj pokazuję fajkę (nie)szczególną czyli tzw. "autograf" - historia tej fajki to mocna wkrętka w środowisko fajczarskie i szalone plany związane z założeniem rodziny czyli ślubem.

Przypucowałem się na jednym ze spotkań Pipe Club Warszawa, że się hajtam i zaprosiłem "chłopaków" na mój ślub ("chłopaków" - hehe, każdy z nich mógłby byc prawie moim Jareckim).( ͡° ͜ʖ ͡°)

Nie spodziałem się w sumie, ale moi współklubowicze pojawili się na konkordatowym ślubie i wręczyli nam prezentent.

GLADYS ENT GANTELMENS!

Przedstawiam fajkę "małżeńską"!

W sumie nie wiem, kto dokładnie stoi za tym pomysłem od strony koncepcji, ale rękodzieło z warsztatu Zbyszka Bednarczyka (aka Mr. Bróg) z którym wtedy utrzymywaliśmy za⁎⁎⁎⁎stą sztamę (chyba wiekszośc klubów fajczarskich w Polsce bo Zbyszek to za⁎⁎⁎⁎sty imprezowicz i tzw. "dusza towarzyfsta" a przy tym dobry biznesmen popularyzujący fajczarstwo ładnych parę lat temu...szacun dla niego).

Kilka słów o samej fajce...

Fajka z "gruszki (taniocha jaką Zibi mocno promował w tamtych latach - jak sie okazało fajki z gruszy spopularyzowały tę formę absorbcji nikotyny i musze powiedzieć, że jako świadomy już fajczarz nie kupowałem tego, ALE to zrobiło to robotę na "rynku").

Jak widać są dwa ustniki, na cywilizowane filtry z węgla aktywnego tzw "dziwiątki". Mamy też tutaj sygnaturkę fajkarza (Mr. Bróg) i dedykację personalną dla mnie i różowej.

Fajka jest dziewicza, bo ówczesna różowa "prawie" akceptowała hobby i nigdy nie paliła tytoniu - z uwagi na konstrukcję palenie "solo" nie było możliwe (lewe powietrze upierdoliłoby proces opalania fajki, nawet z gruszy, która średnim materiałem jest (o materiałach na fajki może kiedyś zrobię wpis).

Miałem ją wy⁎⁎⁎⁎⁎olić na śmietnik (historii) z uwagi na "czyszczenie chujowych wspomnień" z poprzedniego żyćku, ale cudem ocaliłem "bo konstrucja zawiła". Cała historia tej fajki stoi mocno w opozycji do tagu...bo dla mnie to był taki marker "początku końca" hobby fajczarskiego i jednak fchuj fajka zaszkodziła...potem było już tylko mocno w dół i jak już kiedyś wpominkowałem, zabiłem w sobie to hobby w imię fałszywych idei. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU2piorunów

@AndrzejZupa Z dwóch dni?

Ktoś tu się opierdzielał.

"Co masz zrobić dziś - zrób pojutrze. Będziesz miał dwa dni wolnego"

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

48piorunów

Moja pani psychiatra jest naprawdę dobrym specjalistą i podchodzi w ludzki sposób do pacjentów, a nie jak do klientów.

Na pierwszej wizycie wypisała mi jedną receptę na dwa miesiące, drugą na cztery. Na kolejną wizytę mam pójść dopiero, jak będę potrzebował następnej recepty.

Po dwóch tygodniach miałem spory kryzys. Zadzwoniłem do przychodni i zapytałem, czy mogę się poradzić pani psychiatry. Odpowiedzieli, że tak, pomiędzy pacjentami. Zadzwoniła, nic nie musiałem dodatkowo zapłacić.

Dziewczyna z kolei potrzebowała recepty. Skontaktowała się ze swoją panią psychiatrą, żeby jej tylko wypisała receptę. I co? Proszę się umówić na wizytę. Kilka stów tylko za wystawienie recepty.

Poleciłem, żeby poszła do mojej. Dwa razy tańsza. Efektem wypisanie recepty na rok. Takich lekarzy nam trzeba.

GURU13piorunów

Dobry lekarz, odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.

GURU20piorunów

Tez mam milego dilera czasami napisze sam z siebie jak tam zycie i czy manchesterek w koncu wroci do topki

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Psychologia

20piorunów

To sie nie zaczelo nagle, raczej tak jakby cos sie dosuwało, kawałek po kawałku. najpierw te same rzeczy, powtórki. liczby, głosy, gesty, niby nic ale za czyste jakna przypadek.

potem przyszło to wrażenie że ktoś układa zdania zanim ja je pomyśle, jakby myśl nie była pierwsza tylko wtórna. w tramwaju kobieta powiedziała pół zdania i urwała, ale ja wiedziałem jak się kończy, bo już to słyszałem wcześniej tylko w innym miejscu.

światło też nie jest neutralne. mruga nie wtedy kiedy powinno, tylko wtedy kiedy patrze za długo, jakby reagowało. nie patrze już bez powodu.

ludzie nie wszyscy. niektórzy mają ten moment, takie zawieszenie, i wtedy jest jasne że wiedzą więcej niż powinni, chociaż zaraz wracają do normalnego.

pisze to bo rzeczy sie przesuwają. kolejność się zmienia, drobnie, prawie nie widać, ale jak sie nie zapisze to potem już nie da się udowodnić że było inaczej. a było. na pewno było.

Fanatyk7piorunów

beeeeee

gruba ryba i takie cyrki

Gruba ryba11piorunów

Okurwa @ICD10F20 w . Zaczynam się niepokoić...

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

K⁎⁎wa, czegoś mi w życiu brakuje i w sumie nie wiem czego. To znaczy brakuje mi wiele rzeczy, ale jak sobie tak spojrze na moje żyćko, no to jakoś wszystkie to takie nie wiem.

2 lata temu wróciłem do rodzinnej miejscowości w kompletnej ruinie. Posypane zdrowie na maksa, utrata roboty, zakończony wieloletni związek, bardzo zła kondycja psychiczna, a po 2-3 miesiącach tej ruiny wypłukałem się z oszczędności przez melanże. Nie miałem nic sam z siebie, ale miałem ziomków i rodzinę.

No to dziś odbudowałem oszczędności, mam pracę (wkurwia mnie xd), mam do wyremontowania własne mieszkanie po babci 90m2 na piętrze domu, mam super psa, takiego jakiego zawsze chciałem (rasa i charakter), dalej mam kumpli na których mogę liczyć, naście lat ta sama ekipa. Zyskałem (odnowienie kontaktu) 2 przyjaciół, z którymi mam super relacje (W tym jedna baba, co było kiedyś nie do pomyslenia). Najważniejsze - zdrowie systematycznie lepiej i w porównaniu do tego co 2 lata temu to o wiele, byc może w niedalekiej przyszłości po raz kolejny w życiu przezwyciężę swoje problemy, gdzie inni by się poddali. No motyw jak z Rockyego. Do tego na lato szykuje się forma życia (ćwiczę sporo na siłce), z ryjca wyglądam atrakcyjniej niż kiedykolwiek. Rzuciłem szlugi, ograniczyłem alkohol do minimum.

I co? I c⁎⁎j. Czuję jakąś pustkę. Samotność po prostu. Nie doceniam nic z tego co mam. Z tych wszystkich pięknych rzeczy przewinęło się nieszczęśliwe zakochanie (1 raz w życiu, a mam 29 lat) i to chyba wystarczało, skumulowane z pracą na Home office i pon-pt brakiem kontaktów z ludźmi (weekendy z przyjaciółmi, w tygodniu 100 % focus na sobie).

Motywacji nie mam wcale. Motywację to miałem 2 lata temu, paradoksalnie, kiedy czułem się jak martwy. Teraz to mam tylko dyscyplinę. A jestem osobą, która potrafi w dyscyplinę. Właściwie wszystko co robię, robię z 2 powodów. Pierwszy, bo widzę jakiś sens i jestem zdyscyplinowany. Drugi - nienawidzę się poddawać, dla mnie to cecha dla pizd (wychowany jestem sportowo i ze środowiska sportów walki). Jestem strasznie zawzięty, aż przesadnie.

Nie wiem k⁎⁎wa czemu. Było tak źle i byłem optymistą. Teraz jest w miarę dobrze i pracuję nad tym, żeby było docelowo tak jak chce i w sumie jestem zobojętniały na świat i wszystko robię rutynowo bez werwy.

Fenomen1piorunów

odpierdala ci od nadmiaru dobrobytu.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Hydepark

25piorunów

Uuu 1 kwietnia, ale mi się wylosowało.

Mój mózg dostał mózgotrzepa. Overthinking lvl hard. Myśli mi pędzą, jak chomik w karuzeli, nie potrafię się na niczym skupić. W robocie rzeczy rozpoczęte o 6:00 mam do teraz rozgrzebane, co chwile zerkam na hejto, łażę z konta w kąt po domu, patrzę za okno... W pakiecie ból głowy.

To będzie udany dzień :confused:

GURU4piorunów

Idź na spacer.

Gruba ryba1piorunów

Mam dokładnie tak samo. Jeszcze się kilka razy obudziłem w nocy i wstałem z bólem łba. Coś wisi w powietrzu

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fenomen

w Hydepark

10piorunów

Wizyta u psycholożki to nie jest terapia

Na początku przegląd tygodnia to powiedziałem, że miałem spotkanie z trans dziewczyną i byłem na speed friending. Ogólnie miło. Bardzo widać po mnie reakcje bo mówiąc o tym byłem pozywtny a o studiach wkurzenie. Fajnie, że próbuje nowych rzeczy, zdobywam doświadczenia.

Gdy powiedziałem, że fajnie jak trans dziewczyna traktuje mnie jak człowieka i w ogóle takie są super. To mnie prostuje, że tylko jedną poznałem i nie wszyscy są tacy sami. Na mnie to robi wrażenie bo przez całe życie trochę kobiet się przewinęło to nie mam żadnych pozytywnych doświadczeń z kobietami.

Tak myśląc, że za 80 lat to bym powiedział sobie by poszedł po sznur lub paskiem od spodni o klamkę. Bo nic się nie poprawia, czuję, że cofam się w rozwoju. Każde moje staranie kończy się porażką, szydzeniem ze mnie.

Próbowała ze mnie wydobyć bym coś pozywtnego powiedział o studiach, ale nie jestem w stanie. Jedyne pozytywne to, że zobaczyłem Mazury z osobą z studiów a sam bym nie pojechał. Ewentualnie dłuższy urlop na UOP. Nie widzę by zawodowo coś się poprawiło, zdobyłem wiedzę, umiejętności networking. Nic z tego nie zauważyłem. Dobrą moją stroną jest determinacja, sumienność, a ja wypełniałem obowiązki i tyle.

Mam wrażenie, że niektóre rzeczy łapie, niektóre nie bo mówiła bym się zaangażował w koło naukowe a wspomniałem o tym to zacząłem tłumaczyć, że jestem tam jedną z najbardziej zaangażowanych osób, ale to nic nie daje to nie chce mi się w tym roku brać udziału w konferencji związanej z moim tematem pracy. Chcę tylko zaliczyć i mieć spokój.

Myśl na dziś:

Neguje siebie, stawiam wysokie wymagania. Wiem o tym, ale nie wiem jak z tym pracować.

Zawsze jest szansa, że coś pozywtnego się wydarzy. Jest możliwe, mimo, że wcześniej niemożliwe. np mówiłem, że nie mam szans na relacje a byłem na  friending i udało się pogadać spędzić miło czas. Dać sobie szanse i nadzieje.

Nie potrafię uwierzyć jak te psychologiczne mumbo jumbo pomaga innym skoro są to ogólniki i kocopoły. Ludzie płacą po 400zł za wizytę. Kobiety to chociaż się nasłuchają, że wszystko co złe w ich życiu to wina patriarchatu, toksycznych rodziców.

Osobistość3piorunów

@Dudleus

Nie potrafię uwierzyć jak te psychologiczne mumbo jumbo pomaga innym skoro są to ogólniki i kocopoły.

Auto słabo jedzie, co nie jest problemem samym w sobie, tylko jego skutkiem. Problemem może być przerwane połączenie między przewodem a pinem we wtyczce, ale bez ogólnika typu "poruszaj przewodami" lub żmudnego "sprawdź przejścia we wiązce" może nie udać się rozwiązać problem, bo poruszenie przewodu między czujnikiem a wiązką przy wymianie czujnika chwilowo pomaga i zbija mechanika z tropu. Pomaga też zrestartowanie komputera, bo ten uczy się odbierać właściwy sygnał z czujników. Kwestia naszego podejścia - czy będziemy próbować takich trywialnych rad, w poszukiwaniu problemu i rozwiązaniu go, czy skupimy się na nudnej, długiej diagnostyce i analizie otrzymywanych wyników. Tak samo jest w przypadku człowieka, jego problemy w dorosłym życiu mogą pochodzić z różnych czynników i trzeba albo próbować odszukać i rozwiązać problem, albo można przeanalizować całe dzieciństwo, dorosłe życie, uwarunkowania genetyczne, obecny stan zdrowotny i zebrać to wszystko by to usystematyzować. Obie ścieżki, prowadzone właściwie, dadzą rezultat, jednak w tej pierwszej mamy szanse na szybsze rozwiązanie problemu. Słuchając kilkuset różnych podcastów na temat różnych problemów które mogę mieć, trafiłem na dwa, które mnie totalnie poruszyły i opisały mój problem. Teraz mogę skupić się na ich rozwiązywaniu albo przedstawieniu ich psychoterapeucie. To chyba dużo lepszy stan, niż dalsze tkwienie w skutkach problemu.

Gruba ryba5piorunów

Ja ze swojej terapii chciałem zrezygnować dwukrotnie, bo nie widziałem postępu, bo nie szło nic poza pogadankami. Za to jak już udało się trafić w kłębek, to każde albo co drugie spotkanie było jakoś owocne.

Często u mnie to było omawianie w pewnym sensie autodestrukcyjnych mechanizmów, które później obserwowałem. Z pozytywnym podejściem z wizyt wychodziłem może kilkukrotnie, bo większość miała efekt zadumy lub jakiegoś negatywnego zlepka myśli nieokreślonych.

Terapia to proces, a cel obieramy sobie trochę samodzielnie, a trochę kierowanie. Nie musisz przyjmować wszystkiego, co mówi terapeuta, jeśli nie czujesz, że to będzie dobre.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Fanatyk

w Hydepark

64piorunów

trochę i

Wczorajszy dzień przypomniał mi brutalnie, że w walce z depresją i całą resztą syfu nie ma chwil wolnych. Ktoś kiedyś powiedział, że depresja, to choroba przewlekła na całe życie a do tego bywa śmiertelna. No i niby każdy chory o tym wie, ale są takie dłuższe lub krótsze momenty, gdy się o tym zapomina. Ja zapomniałem na ostatnie kilka tygodni. Niestety to jest bardzo podstępna choroba a dodatkowo, przynajmniej w moim przypadku, wredna. Wredna, bo zamiast mi dawać jakieś sygnały na zasadzie "jestem z tobą", to potrafi mi po prostu strzelić w ryj, jak przeciwnik w ringu, bez ostrzeżenia. Tak też było wczoraj. Rano kawusia, śniadanie i... wpierdol. Nagle dół, poddenerwowanie, smutek. Nie wiadomo skąd, nagle, zza winkla. Usiadłem w kuchni i poczułem jakby wszystko zwaliło mi się na głowę, życie, świat, przeszłość, teraźniejszość. Full pakiet. Chciało mi się płakać. Dodatkowo odpaliły się objawy OCD i lęków. Patrzyłem przez okno jakby na zewnątrz nic nie było, gdzieś poprzez budynki na przeciwko. Jakby wszystko było przezroczyste. Całe szczęście mam pewne mechanizmy już wypracowane w trakcie terapii i poza nią dzięki którym udało mi się jakoś naprostować. Dziś już lepiej, jedynie zostało jakieś lękowe napięcie, to które znam i które już oswoiłem. Kiedy to w klatce piersiowej jest ucisk i takie uczucie, które każdy z nas zna, jakby się miało za chwilę wejść na ważny egzamin. To jest do ogarnięcia. Wiem, że się da. Ufff... sorry Tosie i Tomki, ale musiałem to wyrzucić z siebie. A walczącym z tym syfem przypomnieć, że trzeba o siebie dbać i być czujnym.

Pozytywny obrazek z wczorajszego spaceru z synami, bo jednak życie bywa znośne a słońce świeci.

Lider3piorunów

@WatluszPierwszy dobrze, że masz te wypracowane mechanizmy i udało Ci się szybko ogarnąć sytuację. W każdym razie dobry wniosek z tej sytuacji, że takie momenty mogą się zdarzać, ale nie ma co panikować, tylko trzeba być na to mentalnie przygotowanym.

Fanatyk2piorunów

Ja się czuję ostatnio tak jak ty. Mimo tabletek zdarzają się zjazdy. Snuję się od przebudzenia do pory snu. Odhaczyc kolejny dzień i iść spać. Zaraz będę nawiązywać znajomość ze stoicyzmem, bo odwlekam to długiego czasu

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

45piorunów

Kolejna aktualizacja (styczeń 2026) dobrze znanego wykresu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

źródło:
RafalMundry na twiXer.

Autorytet0piorunów

@Marchew ej, a ona rośnie bo mamy coraz więcej ludzi do umierania, czy dzieje się też coś co zwiększa śmiertelność?

Osobistość1piorunów

Chujowo ale stabilnie

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fanatyk

w Hydepark

77piorunów

Natchnęło mnie dziś na poranne przemyślenia dotyczące introwertyzmu i samotności. W zasadzie od dzieciństwa lubiłem pobyć sam ze sobą. Potrafiłem sam się bawić, spędzać czas. Nigdy nie miałem problemu z tym, że np. jest brzydka pogoda i nikt z kolegów nie chce wyjść na podwórko czy boisko. Siedziałem wtedy w swoim pokoju sam i świetnie się bawiłem. Nie miałem rodzeństwa i nigdy nie było mi z tym źle. Nie marzyłem, by mieć towarzystwo brata lub siostry. Zawsze byłem wycofany, nigdy jakoś szczególnie nie chciałem być w centrum uwagi czy wydarzeń. Niemniej zawsze miałem sporo kolegów i koleżanek i nie miałem problemu ze spędzaniem czasu z nimi. Później, jako nastolatek bardzo lubiłem moją osiedlową ekipę kumpli z którymi zawsze coś się działo, ale... jak byłem sam, to było tak samo dobrze. Teraz jako stary dziad 40+ mam to samo. Moja żona nawet mówi, że jestem aspołeczny i unikam ludzi. Nie, nie unikam. Po prostu nie zabiegam o ich towarzystwo. Bywa, że na koncert czy mecz idę z kimś znajomym i super się bawię. Rozmawiamy, wspólnie przeżywamy dany moment, później długo to wszystko wspominamy. Jednak, gdy taki ktoś na moje pytanie "idziesz na koncert?" odpowiada, że nie może, nie ma czasu, to myślę sobie... "ale, super. Pójdę sam". Był czas, gdy na prawdę wdrukowano mi do głowy, że po prostu nie lubię ludzi, jestem odludkiem, zamkniętym w sobie aspołecznym typem. Jednak to nie prawda. Fajnie jest pogada z sąsiadem o bzdurach jadąc windą, zagadać z panią z piekarni, iść z kumplem na mecz czy do kina. Tylko jednak fajnej jedzie się windą samemu, robi zakupy w ciszy a na meczu najlepiej jest w samotności stanąć w kącie trybuny i przeżywać chwile. Nie wiem skąd mi się to wzięło i nie wiem skąd takie przemyślenia z d⁎⁎y, ale bywają poranki kiedy mnie nachodzą refleksje życiowe.

Fenomen1piorunów

@WatluszPierwszy https://www.youtube.com/watch?v=xJxq9wN1uYY pasuje jak ulał. Ale, jak tak piszesz to myślę o tym że chociaż jestem gadułą nieprzeciętną, lubię ludzi, to właśnie najlepsze chwile to takie kiedy jestem sam, nocą, z muzyką. I nie ma w tym nic złego 😊

O.S.T.R. - Lubię być sam - prod. Killing SkillsAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Fenomen1piorunów

@WatluszPierwszy mam tak samo i nie ma w tym nic złego :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (22)

Fenomen

w Hydepark

10piorunów

2 wizyta u psycholożki


Zapomniałem napisać, że na koniec poprzedniej wizyty użyłem złego słowa i powiedziałem "chętnie jeszcze wpadnę".


Dzisiaj o relacjach tylko. Wspomniałem, że jestem na grupach incelskich bo tam pasuję, pani wiedziała co znaczy incel.

Martwi mnie to, że nie powie mi od razu co jest we mnie złego. Nie potrafię złożyć zdania bez błędów komunikacyjnych, tylko wszyscy widzą po mnie choroby psychiczne od razu a psycholog jakby nie.

Pochwaliłem się swoimi dokonaniami w kwestii relacji jak: bycie wystawionym przez dziewczynę z portalu randkowego. Odmowa pójścia na kawę z dziewczyną z siłowni. Przyznałem się, że miałem erekcję gdy patrzyłem jak robi przysiad więc reakcja biologiczna jest, że mi się podoba. Pytałem czy kobiety to wyczuwają, ale niby nie ma czegoś takiego, że od razu widzą jak się podoba.(wczoraj się dowiedziałem, że jestem gejem) Dzisiaj będę szedł na kawę z trans dziewczyną, która na portalu randkowym ma męskie imię. To jest dobre, by chociaż koleżankę mieć.

Niby spoko, że próbuje i według niektórych z discorda odezwanie się do pięknej kobiety to wyczyn, ale nic z tego nie wynika.

Zadała podchwytliwe pytanie czy są takie kobiety, które chcą relacji, ale nie mają. Na to "Nie ma takich kobiet, dla nich to chwila by mieć kogoś, tylko żaden im nie pasuje a nie tak jak ja, że nie ma możliwości kontaktu"  obserwuję to u rówieśniczek.

Było takie absurdalne ćwiczenie co bym sobie powiedział w wieku 80 lat a ja nie wiem i nie potrafię w takie rzeczy.

Spróbować najpierw traktować jak człowieka, który zaciekawia i jak kliknie próbować coś bardziej. Ale podejść z zaciekawienia i pytać o konkret np jak ma ładne bransoletki. Miałem tak z koleżanką z studiów i nie kliknęło. Obserwowała reakcje, że inaczej mówiłem o jej grafikach jakie robi, że mi się podobają to ja też "lubię artystki".

Od razu mnie zapisała na przyszły tydzień wtorek bo były terminy.

Twórca0piorunów

Ja chodzę od roku na terapię i widzę już w sobie zmianę w sposobie myślenia.

Trzymaj się, mam nadzieję, że uda ci się wyjść na prostą.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Bazar

35piorunów

517 + 1 = 518

*

Tytuł: Czarna owca medycyny

Autor: Jeffrey Alan Lieberman

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: audiobook

Długość: 12h 36min

Liczba stron: 344

Ocena: 7/10

*

Na hejto mieliśmy już pewnie z 5 recenzji tej książki i nie wiem czy będę w stanie dodać tu coś odkrywczego. Czarna @bojowonastawionaowca medycyny wprowadza nas w historię całej dyscypliny związanej z zaburzeniami psychicznymi i moim zdaniem jest do tego tematu świetnym wstępem. Nawet jak już coś tam wiecie, pomoże wypełnić pewne luki i poukładać to wszystko w czasie.

Moim zdaniem tym, co zabija trochę jej potencjał, jest zbyt rzadkie odnoszenie się do tematu z perspektywy nieamerykańskiej. Ma to sens, ale niekoniecznie sprawia, że temat powstania i sporów o "biblię psychiatrów" - DSM od II do V będzie bliski Europejczykom. Nawet jak DSM-III był rewolucją która wpłynęła na kształt "naszej biblii", czyli wtedy ICD-10, a obecnie ICD-11. Chodzi oczywiście o klasyfikację i diagnozę chorób psychicznych. Mnie zainteresowało, ale bywam specyficzny.

Z mojej perspektywy najciekawsze były tematy wokół freudystów i ich dość religijnego, nienaukowego podejścia, jak i te związane z pierwszymi diagnozami i metodami leczenia. Za to rozdział o zwiększającej się świadomości społeczeństwa najchętniej bym pominął, bo mnie wynudził.

Na plus jest styl tej książki. Nie ma żargonu, wszystko raczej wpłata się w opowieść. Łatwo się przyswaja.

Czy polecam? Raczej tak. Zwłaszcza jak ktoś chciałby zacząć we właściwym miejscu. Idealna książka do rysowania tła pod poważniejsze tematy, które dzięki niej będzie łatwiej zrozumieć.

*

>

GURU

w Psychologia

16piorunów

Medioznawca o cyfrowym dorastaniu: smartfony często są skutkiem problemów, a nie przyczyną

Refleksja na temat cyfrowego dorastania powinna być dużo bardziej złożona i zniuansowana – uważa medioznawca dr Karol Jachymek z Uniwersytetu SWPS. W czwartkowym Studiu PAP powiedział, że smartfony często są skutkiem problemów dzieci i młodzieży, a nie przyczyną. Gość czwartkowego

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Jak to jest z świadomością? Co sobie powiemy to zawsze się sprawdza i jeśli inaczej sobie powiemy to będzie od razu inaczej?

Przykład: powiem sobie, że nie nadaję się do relacji bo żadnych nie udało mi się nawiązać. To nie będę się nadawał. A gdy powiem, że jestem dobry w relacjach to nagle zacznę je tworzyć i będą dobre?

Autorytet5piorunów

Powiedzenie sobie nie wystarcza. Trzeba wierzyć, że to prawda, być przekonanym o swojej wartości i działać aktywnie w kierunku celu, ucząc się na błędach. Cel musi być osiągalny/realny.

Tytan3piorunów

W skrócie bro: fake it till you make it

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Jak poprowadzić rozmowę z psychologiem by powiedziała co jest źle ze mną? Rówieśnicy i internauci od razu widzą, że chory psychicznie a psycholog sprawia wrażenie jakby nie widziała. Już byłem kiedyś na NFZ i pan mi nie powiedział.

Gruba ryba2piorunów

@Dudleus To zależy z jakim psychologiem. W różnych nurtach są różne podejścia.

Jeśli źle wybierzesz to i za 4 miesiące nic nie będziesz wiedział.

Fenomen1piorunów

@Marchew to nie terapia tylko wsparcie psychologiczne

Gruba ryba1piorunów

@Dudleus Nurty psychologiczne to też forma kontaktu z pacjentem. Rożne nurty, różne podejścia.

Fenomen1piorunów

@Marchew takie info znalazłem o tej pani

Gruba ryba1piorunów

@Dudleus Jeśli za darmo to bierz.

Ale płacąc poszukał bym kogoż z certyfikatem CBT.

Fenomen1piorunów

@Marchew to do mi dali za darmo

Gruba ryba1piorunów

@Dudleus Skoro dają to idź i skorzystaj.

GURU1piorunów

Choroby psychiczne to diagnozuje lekarz psychiatra. Psycholog to tylko taki terapeuta.

Autorytet0piorunów

@Kronos i tak, i nie. Formalnie, masz rację w pierwszym zdaniu. W drugim już mieszasz pojęcia. Psychoterapeuci nie muszą być z wykształcenia psychologami. Może to być osoba po studiach pedagogicznych, lekarskich (psychiatra) czy innych naukach humanistycznych, o ile ukończyła czteroletnie, akredytowane szkolenie z psychoterapii.

Choroby psychiczne diagnozuje lekarz psychiatra, często w oparciu lub ze wsparciem psychologa.

Diagnozy psychologiczne też istnieją, są normalną praktyką psychologiczną.

Psychoterapeuci też stawiają swoje diagnozy. Czasami potrzeba na to wielu spotkań. Mogą się nią dzielić z pacjentem/klientem, jeśli uważają, że ta wiedza pomoże osobie.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Autorytet

w Hydepark

3piorunów

Pod koniec miesiąca powinien się pojawić dość długi artykuł który będzie chyba moim najbardziej ambitnym tekstem filozoficznym. Miał się już ukazać w Lutym, ale kilka rzeczy mi w tym przeszkodziło. Będzie poświęcony filozofii Spinozy i Deleuzego, ale nie tylko. Będzie też trochę o grozie, schizofrenii, trwodze, o tym gdzie Deleuze się moim zdaniem mylił i dlaczego Lovecraft miał racje i to strach jest najbardziej pierwotną emocją w ludzkim życiu.

Specjalista1piorunów

@Al-3_x już widzę że będzie dużo do prostowania. Przeczytałeś chociaż książkę Deleuze o Spinozie, czy sobie znowu uroisz poglądy filozoficzne?

Pokaż więcej komentarzy (2)