notakOsobistość
3piorunówtldr: Ktoś ma jakiś pomysł jak zachęcić rodziców do aktywności fizycznej?
Tato przepracował 25 lat w kopalni, fedrując węgiel 800-1000m pod ziemią. Teraz na emeryturze w sezonie letnim troszkę pyrka na motorze (chociaż tyle) a zimą tylko ogląda tv. W zasadzie jak nie siedzi na motorze (bo np pogoda słaba) to ma dietę złożoną tylko z fajki i browara. Z jedzenia klasyka - tłuste i smażone inaczej sie nie naje.
Mama typowa kura domowa, opiekowała się nami za młodu siedząc w domu bo jedna wypłata to była norma te 3 dekady temu. Teraz jest na emeryturze i dorabia sobie bardziej dla zabicia czasu niż z potrzeby pieniądza. Cały czas powtarza, że na nic nie ma czasu wekując kolejne słoiki przetworów z ogródka mając już zapasy na 3-letni lockdown.
Próbowałem pare lat tłumaczyć, jak nawet spacery są ważne dla organizmu, że tlen, ruch, dopamina, opóźnianie starzenia, mniejsze ryzyka chorób sercowych itd.
Kupiłem rowerki, orbitreki, kijki do nordic walking i inne (po konsultacjach z nimi). Przez tydzień fascynacja, teraz kurzu kolekcjonerzy.
Sam jadąc do nich zawsze zabieram buty i ide pobiegać, jednocześnie wpajajac, że można być zarobionym ale czas dla siebie to rzecz priorytetowa.
Oboje nie mają przeciwskazań do ruchu. Tata ma troche problem z kolanami, kiedyś uwielbiał pływać, teraz do super pływalni ma 15 minut autem/motorem. Mama przesadza troche z tabletkami nasennymi. No wypisz wymaluj, zaproszenie do aktywności fizycznej. Owszem potrafią wsiąść te dwa razy w roku na rower, przyciąć drzewka i skosić trawe ale to naprawdę kropla w morzu potrzeb.
Nic do nich nie dociera, traktują moje słowa jakbym ich obrażał, chciał zrobić na złość. Wiecznie rzucają totalnie bzdurnymi wymówkami a ja nie chce za miesiąc/rok/dwa mówić 'a nie mówiłem' jak będę ich odwiedzał po zabiegu.
Nie oczekuje cudów, no ale kurde mają ogrom wolnego czasu, nie mają dzieci na wychowaniu, wnukami się nie zajmują, nie mają kredytów, dom jest praktycznie samowystarczalny i nie potrafie zrozumieć jak można nie chcieć po prostu dłużej cieszyć się zdrowiem.
Kocham ich całym sercem i chciałbym by w zdrowiu byli z nami tak długo jak to możliwe.
#zalesie #rodzice #rodzina #zdrowie
@notak Stary, skąd ja to znam – ściana płaczu i argumenty o kant d⁎⁎y potłuc, bo „najlepiej wiem, co dla nich dobre”. Z własnego doświadczenia: przestań im tłumaczyć i robić z siebie trenera, bo u starszych ludzi to tylko włącza tryb obronny i syndrom gorszego dziecka. Może zamiast agitacji wrzuć totalną podwójną podjebkę. Ojcu Zamiast mówić o zdrowiu i pływaniu, uderz w jego klimaty. Rzuć hasło: „Stary, znalazłem taką trasę motocyklową z mega winklami, ale trzeba tam ze 20 minut przejść pieszo do punktu widokowego, dasz radę czy miękka fura?”. Zobaczysz jak zareaguje. Albo podjedź z tekstem, że kumpel chwalił basen na stawy, ale pewnie woli browar przed TV. Niech sam z siebie zechce udowodnić, że stary górnik jeszcze daje radę. A matka skoro ma obsesję na punkcie przetworów, to ją przelicytuj. Powiedz: „Mamo, wpadam w sobotę, ale robimy rano szybki spacer dookoła osiedla, bo muszę spalić sadło przed twoim schabowym, inaczej nie zjem”. Nie wiem, coś w tym stylu, wiesz o co chodzi. Albo podejdź od strony jej pasji: „Pokaż mi ten twój ogródek, zróbmy rundę kontrolowaną, bo usnę”. Przestań ich zbierać na siłę i pieklić się o te słoiki czy browary. Jak widzą, że ty biegasz, to widzą – i tyle. Jak zmienisz narrację z „musicie żyć zdrowo” na „chodź, zrobimy to razem dla jaj”, to zniknie presja i może w końcu ruszą tyłki. To tak z mojej strony na totalnym luzie, ogólnie spoko z ciebie koleś, że tak martwisz się o rodziców, szacun jak nic!














