Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zalesie

Tytan

w Hydepark

8piorunów

Rozjebałem dzbanek ekspresu przelewowego, znalazłem zamiennik, ale tylko u Chińczyków, koszt 2/3 ekspresu

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

31piorunów

Kurde, jadę sobie pociągiem już ze trzy godziny. Jakoś godzinę temu rozładowały mi się słuchawki a nie zabrałem kabla do ładowania. Ale nie o to chodzi. Siedzą za mną jakieś kobiety w wieku maks 30 lat i tak odkąd wsiadłem cały czas im się gęby nie zamykają, cały czas trajkoczą o byle pierdołach. Nie rozumiem jak tak można cały czas trajkotać tak żeby się nie znudziło.

Czuje się jak bohater w dniu świra albo Tytus Bomba co musiał słuchać Łęciny i Wacława o gipsowaniu ścian.

Jedyna nadzieja to taka że za jakąś godzinę wysiadają na centralnej bo widzę nad siedzeniem gdzie jadą xDDD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Dyskusje

8piorunów

Kurde, nie da się żyć w tym Zalesiu.

Admin w szkole włączył wymóg Microsoft Authenticator zamiast swojego totp.

Poskarżyłem się na support, bo nawet Azure Portal tego nie wymusza, ale może trzeba będzie ten szpiegujący syf zainstalować.

😒

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Ech... jak zwykle mój. Od 3 tygodni w moim off-grid zaczęły się dziać rzeczy niestworzone. Na początku myślałem, że chwilowe przerwy w pracy falownika (po włączeniu czajnika lub pralki) wynikały z jego awarii. Jak już w końcu znalazłem czas, to po szybkiej weryfikacji okazało się, że jedno z ogniw w mojej wysłużonej już kwasówie powiedziało "adios".

Na całe szczęście miałem jeszcze jedno ogniwo właśnie w razie takiej awarii.
Problem w tym, że te ogniwa sa dosyć ciężkie i trzeba było na szybkości wymyślić sposób żeby je wyciągnąć. Więc poszedłem za namową Archimedesa który powiedział: "dajcie mi punkt podparcia a wytargam te cholerne ogniwo". Czy jakoś tak...

Narobiłem się jak w spodnie i już po 30 minutach "nowe" ogniwo wleciało do skrzyni. Szybki test, i co? GUMWNO!
Falownik może i wytrzymywał większe obciążenie ale wciąż spadki napięć na pierwszym 800W biegu farelki (taki piecyk z dmuchawą) wyniosły aż 6V! (49V -> 43V).

Kolejna porcja diagnostyki pokazała mi... kolejne ogniwo które opuściło czat z całym 0V xD. I tak oto moja leciwa już bateria właśnie zaczyna swoją podróż na złom (jak ją rozbiorę oczywiście).

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Dyskusje

55piorunów

Nie bądźcie mną.

Na drodze do szkoły zatrąbiłem na rowerzystę który okazuje się jechał poprawnie (myślałem że obok jest ścieżka okazuje się że nie). Koleś gonił mnie do szkoły (zjechał specjalnie ze swojej trasy by nas dogonić pod szkołą) i zacząłem się z nim kłócić jak wysiadłem z auta - podjechał pod drzwi (chodnikiem :smiley: )(kompletnie bez sensu) pod szkołą. Potem jeszcze się chwilę pokręcił i pozaczepial dzieci pod szkołą „patrzcie na tego pana, on trąbi na rowerzystów, patrzcie dzieci!!!” Moje dziecko wystraszone, ja wyszedłem na idiote, nerwy potargane. Potem okazało się że zapomnieliśmy wyjąć rzeczy z bagaznika, jechałem 2x do szkoły, szkoła zamknięta po dzwonku bo ataki i w ogole. Cały ranek skopany, serce mi kołacze, paliwo spalone niepotrzebnie x2.

Nie warto się pienić na drodze. Nie bądźcie mną.

Pokaż więcej komentarzy (37)

Fanatyk

w Hydepark

14piorunów

Zapowiadają się ciekawe 3 dni. Wczoraj podłączyli moje osiedle pod generator, coś chyba robią z słupami w okolicy. Właśnie przestał działać, może Pan z akcentem rzecznika wykopu, z którym wczoraj rozmawiałem, nie dolał paliwa? @winiucho co to za techniki? 😛

GURU6piorunów

@zomers Szkoda, żeby diesel się marnował na jakieś produkowanie prądu dla osiedla, skoro ktoś potrafi mu znaleźć lepszą robotę.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

31piorunów

Plan był prosty i genialny: wstaje rano rześki i wyspany (wiadomo, godzina spania gratis), wsiadam w metro, potem tramwaj i autobus do Otwocka. Od ujścia Świdra wracam pieszo do Warszawy dzikim brzegiem Wisły. No ale przymarudziłem trochę przy śniadaniu i wyszedłem z chaty 10 minut później niż planowałem. Więc leciutki stresik się włączył. Zdążę na ten autobus, czy nie? Policzyłem: margines 1-2 minuty. Kurde, mało. A jeszcze trzeba przejść z tramwaju do autobusu przez duże skrzyżowanie. No to poganiam w myślach motorniczego, ale kulturalnie, bez inwektyw. Ale na Poniatowskim jakieś rozgrzebane roboty i ograniczenie do 40km/h. Obrażam półgłosem matkę kierownika budowy. Na Waszyngtona jakąś baba wchodzi na stopień tramwaju i zamiera. Mam ochotę wrzasnąć "wsiadasz czy nie, Ty stara...". W myślach sięgam po młotek do rozbijania szyby w sytuacji awaryjnej. Sytuacja jest awaryjna. Margines czasu: zero. Jednak wsiada, pewnie telepatia działa. Wreszcie ostatni przystanek na Wiatracznej. Wypycham przez drzwi jakiegoś zaspanego brokuła i zapierdalam na czerwonym przez ulicę. Jeszcze 50m, na przystanku stoi kilka autobusów. Gdzie jest moje 702? No k..., gdzie ono jest, gdzie!? Przecież nic nie odjeżdżało, widziałem... patrzę na zegarek synchronizowany gps-em. Jest dokładnie 10 sekund po godzinie odjazdu. Przecież nie odjechał z pętli przed czasem. A może? Znieważam słownie kierowcę i jego bliskich. Na głos. Siadam na ławce opustoszałego przystanku, gapię się tępo w nierówno położone płytki chodnikowe. Spoglądam na rozkład... nie ma go. Nie ma mojego autobusu. To znaczy jest, ale odjechał 15 minut wcześniej. Ale dlaczego? No tak dziś jest niedziela i obowiązuję niedzielny rozkład. Jestem przygłupem, goniłem autobus widmo. W piątek mogłoby się udać. Ale nie dziś. (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
Następny autobus za godzinę i 15 minut. Siedzę w McDonaldzie i piję herbatę.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

106piorunów

Wziąłem rozmaryn do domu żeby się nie przemroził.

Ususzyłem go na śmierć zanim przyszły pierwszej przymrozki.

.

.

.

To odmiana mrozoodporna.

Patrząc na kilka moich ostatnich wpisów zastanawiam się nad rentą z pfronu...

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

Szedłem do lekarza z nastawieniem, że czuję się dobrze i nie potrzebuje kolejnego L4.

Nawet nie zaproponowała...

I teraz jest mi gorzej i czuję, żeby się przydało jednak... ehhh... i znowu na tego złodzieja robić od poniedziałku...

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

44piorunów

Powiem wam, że bycie byłym pracownikiem sprzedaży czasem bywa ciężkie. A przynajmniej jak jesteś w Ikei.

Jestem w trakcie planowania kuchni do nowego mieszkania. Kilka osób polecało Ikea, więc stwierdziłem, że zobaczę co mają. Widziałem to ich narzędzie do projektowania, ale za cholerę nie mogłem go pojąć. No cóż, brak estetyki robi swoje.

Pojechałem do nich, okazało się, że jest termin do specjalisty, który z tym całym syfem pomaga. No i się zaczęło.

Pani się pyta czy znam wymiary. Mówię, że tak, mam cały rysunek techniczny, byłem już na miejscu, różnica w wymiarach to dosłownie centymetr. No i że już mamy jakiś ogląd jak to ma wyglądać, do ilu mniej więcej ma być kuchnia. Tam sobie babka projektuje no i mówi, że wymiar ten kuchni taki średni, bo zostaje nam przestrzeń po lewej stronie, gdzie żadna szafka nie wejdzie. "Ale psze Pani, po lewej stronie nie ma ściany, bo to aneks kuchenny. Mogłem nie powiedzieć, bo ogólnie jesteśmy mocno tym wszystkim już zestresowani, to jest dla nas nowość, więc bije się w pierś". "To trzeba było tak od razu, oszczędziło by to nam czasu". Kumacie? Ja tu się przyznaje do błędu, próbuje obrócić to w żart, a babka dalej zrzuca wine. No okej.

Dalej mi gada, że nie ma miejsca na wyspę. Mówię, że jest. Nie ma, tu co najwyżej można szafkę zmieścić i to tyle, a ogólnie to ta kuchnia taka mała i niewymiarowa. Kurde, aż zacząłem się zastanawiać czy ja dobrze zrobiłem kupując to mieszkanie. No to lecę z formułką: "Tak, rzeczywiście jest na styk i możemy sobie pluć w brodę kiedyś. Dziękuję, że stara się pani nam pomóc. Jednak sprawdzaliśmy kilka możliwych opcji i ta ma najwięcej zalet w stosunku do wad i czy moglibyśmy za tym pójść." Babka mówi dobrze i mimo, że trzy razy jej mówiliśmy, że mamy rozrysowane z wymiarami jak to ma wyglądać, zaczyna sobie projektować totalnie inną wyspę xD.

Poczekałem i mówię "nie podoba mi się, może Pani w tym kreatorze odwzorować to co mamy rozrysowane?". Oczywiście. Po czym znowu zaczyna robić coś innego. "tak by Pan chciał żeby to wyglądało?"

I wisienka na torcie - zero badania potrzeb, zero słuchania, zero sprawdzenia o jakim budżecie wgl mówimy, a ta wyskakuje z opcjami oszczędności i mówi do nas, że jak krucho z kasą to oferują raty xD

Wysłała mi projekt, poprawiłem sobie sam tak jak chciałem. Jest lepiej niż się spodziewałem. Plus taki, że mam gotowe wymiary dla innych firm. Juz dostałem pierwsze wyceny. Różnica? 10k taniej.

Nie byłem wybitnym handlowcem. Ale pogwałcenia tak wielu podstawowych zasad w jednej rozmowie, to nie zobaczyłem nigdzie.

GURU7piorunów

@Jarem

ożn

10k taniej niż Ajkija? Grubo. Ale z drugiej strony... kiedyś znalazłem na śmietniku kuchenny blat klejony. Miał jeszcze naklejkę z nazwą to se sprawdziłem - cena wbiła mnie w ziemię.

Twórca7piorunów

Trafiłeś widocznie na jakąś babkę, która robiła łaskę, że pracuje. Mam kuchnię z Ikei, również początkowo sami zaczęliśmy projektować w tym ich kreatorze, ale nie poszło nam to za dobrze więc pojechaliśmy bezpośrednio do sklepu. Babka wszystko fajnie ogarnęła, dobrała, popytała co i jak. Jestem zadowolona.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

Dlaczego tak zawsze jest że jak było ciepło i można było przy aucie porobić to nic nie wymagało naprawy (i w sumie dobrze), tylko czekało żeby się zepsuć razem z pogodą? ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Gównowpis

30piorunów

Wychodzę przed dom o 7, żeby odebrać żarcie z nice to fit you I co? I nie ma, czekam jeszcze trochę i wychodzę jeszcze raz, dalej nie ma. Dzwonię na infolinię, ponoć dostarczyli o pierwszej w nocy, TYLKO, ŻE NIKT DO MNIE, K⁎⁎WA, NIE ZADZWONIŁ, ZE ZOSTAWIA PACZKĘ

I słyszę, że nie dostanę ani zwrotu ani ponowienia dostawy

Absurd

To po jaką cholerę mają na stronie wybór godziny skoro i tak przyjeżdżają w nocy. No i skoro przyjeżdżają w nocy to czemu nie zadzwonią, żeby paczka nie zostawała przez całą noc, żeby ktoś mógł ją za⁎⁎⁎ać

Oni są, k⁎⁎wa, niepoważni

Osobistość32piorunów

@MrGerwant wracam sobie z melanżu nad ranem, a tu na chodniku po drodze do domu paczka niespodzianka. Przynajmniej nie muszę nic dziś gotować. Fajny taki przyspieszony prezent na święta

Gruba ryba11piorunów

@MrGerwant schylkowy kapitalizm w pelnej krasie - liczy sie TYLKO I WYLACZNIE zysk, do tego enshitification na pelnej i znow mozesz poczuc sie jak robak

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Dyskusje

96piorunów

Ehh. Zmarła właścicielka hurtowni z której brałem dużo towaru. Młoda kobita, 46 lat. Dwa tygodnie temu jeszcze sobie dyskutowaliśmy, tydzień temu wymienialiśmy smsy, bo miała opóźnienia z towarem, a była już w szpitalu i przepraszała. A dziś już jej nie ma.

Raczysko. Nie wiem jak długo się leczyła, ale minimum 3 lata, bo od takiego czasu współpracowaliśmy. Oczywiście nie wiedziałem tego, ale miałem pewne podejrzenia po bardzo rzadkich włosach. O chorobie dowiedziałem się w sumie może z pół roku temu, gdy już pierwszy raz zaniemogła i po chemii nie była w stanie wyjść jak przyjechałem i delegowała pracowniczkę. A pracowniczka musiała mi powiedzieć skąd ta niedyspozycja, bo miałem też dokumenty tylko "do rąk własnych", bo sama tak chciała.

W sumie prywatnie absolutnie się nie znaliśmy. Czysta relacja biznesowa. A jednak stała się częścią mojego życia, jego niezmiennym i stałym od kilku lat elementem. Osobą, którą widywałem przecież kilkadziesiąt razy w roku. I stąd na tą wieść, jednak gula stanęła w gardle, a mimo już końcówki sezonu i końcówki sił, w głowie tylko to.

Nigdy nie wiesz, kiedy stajesz się częścią życia kogoś. Bo tutaj może i biernie, może i sami traktowaliśmy siebie nawzajem przedmiotowo, jako kontrahentów, ale no jednak nie. Nieprawda. To innego rodzaju więź, pewnie cienka, ale istnieje i jej zerwanie boli. Nie mówiąc już o samym fakcie odejścia po prostu jeszcze młodej kobiety, matki, żony, ogarniętej fajnej kobiety, na to gówno.

No ujowo i tyle.

A jeszcze dodam, że pół roku temu zmarł pracownik w innej hurtowni, którego widywałem tylko jak wynosił towar. Też Tomek był. Niby tylko cześć cześć, ale również młody, 50 latek. Tu akurat wylew. Podobne odczucia, zawsze jak podjeżdżam busem pod magazyn, to robię się smutniejszy, bo z przyzwyczajenia mózg wyszukuje jego twarzy.

Fenomen22piorunów

Strasznie przykre. Też uważam że ludzie niepozornie gdzieś sa jednak częścią naszego życia. Pielęgniarka co przychodziła do cioci, mąż sąsiadki który zawsze stanął pogadać, pracownik z magazynu który przynosi tylko dokumenty.

Niby na codzien o nich nie pamiętamy ale gdzieś jest w nas ta nitka relacji

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

181piorunów


Ech, koledzy i kolezanki moja mama wlasnie odchodzi. Od lat chorowala na demencję i wlasnie nadszedl ten czas, kiedy będziemy musialy się pożegnać. Jestem od dawna opiekunka mamy i liczylam sie z taka syuacja ale i tak czuje ogromny żal i ciążą mi te wszystkie decyzje ktore na mnie spadają jako na glowna osobę odpowiedzialna za mamę.
Mama jest w domu, ustal juz odruch przelykania wiec mama od dwoch dni nie je i nie pije, jest bez świadomości. Trudno patrzec jak odchodzi ukochana osoba i nie mozna jej w zaden sposob pomóc a jedynie być z nią do końca.
Od sluzby zdrowia otrzymalam niewiele wsparcia. U mamy zaczelo sie od odlezyn 2 tygodnie temu i nie mogłam doprosic sie wizyty domowej "bo lekarz mi w tym nie pomoże, a bardziej pielegniarka" - to uslyszalam najpierw w rejestracji, potem od lekarza. Pielegniarka przyszla po kilku dniach gdy juz sama ogarnelam mamie plastry na odleżyny i sama nauczylam sie z filmikow na yt jak opiekowac się osoba leżąca. Potem mialam batalie o częste wypisywanie plastrow "bo wie pani, ze ich nie tezeba codziennie zmieniac". No wiem ale jak plaster przecieka od wysięku albo zostaje przemoczony moczem no to nie bardzo chyba mozna go zostawic.
Jak skończyły się cyrki z plastrami i jak na ironię odleżyny zaczęły sie ladnie goic stan mojej mamy zaczal sie z dnia na dzien pogarszac. Tydzien temu zjadla mi pęknie dosyc obfity obiad i od tamtego dnia z kazdym dniem karmienie i pojenie bylo coraz trudniejsze bo ponkilku dniach calkiem ustal odruch przelykania. Wtedy lekarz tez niezjawil sie na wizyte i znowu ratowal mnie internet. Fb wyrzucil mi filmiki pielegniarki hospicyjnej ktora opowiadala jak przebieg proces umierania i co wtedy mozna a czego nie nalezy robic. Wiedzialam ze mama prawdopodobnie weszla w faze terminalną. Lekerka z poradni rodzinnej zgadzala sie ze mna ze to zapewne koniec i szpitala to powinnismy unikac raczej, pielegniaraka natomiast namawiala mnie na wezwanie pogotowia żeby mamę w szpitalu nawodnili kroplówkami. Doslownie nie wiedzialam co mam robić. Nie jestem lekarzem żeby wiedziec na pewno że mama jest umierajaca, lekarze nie kwapią się z pomocą wiec znowu ratowalam sie internetem. Wrzucilam objawy mamy w gemini, ktore pomoglo mi zebrac wiedzę. Dowiedzialam sie co to oddech Cheyne-Stokes, dowiedzialam sie ze osoba umierajaca nie czuje bolu z glodu ani nie cierpi z odwodnienia a nawadnianie kroplowkami moze tylko zaszkodzic i prowadzic do obrzęków. Wiedza ta zgadzala sie z tym co uslyszalam w podkastach o umieraniu. Podjelam decyzję o pozwoleniu mamie odejsc w spokoju i tego sie trzymam. Mimo wszystko jest to bardzo trudne. Mam nadzieje ze podjelam dobrą decyzję.

Tytan1piorunów

Tu nie ma że podjęłaś dobrą, czy zła decyzję.

Będzie cię mimo wyboru i tak prześladować.

Albo to mi tylko tak się dzieje

Autorytet4piorunów

@serotonin_enjoyer przykro mi. Też przez to przechodziłem. Wyleczona onkologicznie mama była bardzo oslabiona. Wydolność serca byla słaba. Przewrocila się w szpitalu i połamała biodro. Mimo słabej wydolności, zespół lekarzy zdecydowal o operacji wszczepienia endoprotezy. Po operacji wydolność spadła do krytycznych wartości. Lekarz poinformowal mnie, że mama niedlugo umrze, bo kroplówki na wydolnosć serca nie działają.

Następnie zabrano ją na OIOM. Była jedyną przytomną (ale na morfinie) osobą. Miałem kilka dni żeby się pożegnać. I wiesz co było najsmutniejsze? Że nie było jak w filmie. Rozmowy były o tym co jej trzeba, co w szpitalu, jak sie czuje. Bo co powiesz komuś, kto umiera? Zarówno lekarze zabronili informowania o tym, jak i ja nie miałem ochoty. Moja siostra raz chlapnęła, to mama i tak nie przyjęła tego do wiadomosci.

Potem serce stanęło i podjęto reanimację. Przywrócono nieprzytomną do życia. Powiedzieli, że następnej reanimacji nie będzie. Po trzech dniach odłączyli sztuczną nerkę bo powiedzieli, że to niehumanitarne przeciągać to cierpienie. Można się oburzać, ale mieli rację. I tak o 8 rano, 10 maja 2025 zadzwonił lekarz i powiedział, że to już.

Pokaż więcej komentarzy (49)