Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#dieta

Osobistość

w Hejtokoksy

12piorunów

No siema.

Nie ma sensu na zwloke, lecimy dalej z tematem. Dzisiaj bedzie podsumowanie wrzesnia.

Best time ever

We wrzesniu spelnilem marzenie odwiedzenia Tokyo, ktore wrecz przeroslo moje oczekiwania i chce tam wkrotce wrocic. 
Nastepnie spedzilem super czas pomieszkujac u mojego przyjaciela, mial byc tydzien, wyszlo troszke dluzej😛 Jego zona byla ekstremalnie cierpliwa i goscinna, jednak trzeba znac limit haha.

Aktywnosci i dieta.

Pod koniec sierpnia przestalem chodzic na silke (podroze, jako wymowka), w sumie z tego co widze w stravie mialem 6 tygodni przerwy. Tutaj wyciagnalem najwieksza lekcje. Straty w sile mnie nie bolaly, starty w masie juz tak, a najbardziej strata czasu i okazji. Jezeli w jakimkolwiek stopniu zalezy Ci na masie miesniowej i nie mozesz wykonywac swojego stalego planu, czy to masa czy to redukcja, na milosc boska, jak wchodzisz na dodatek kaloryczny ze wzgledu na wyjazd, wykorzystaj to! I nie mowie nawet o progresie. Wystarczy doslownie 6-8 serii na dana partie w skali tygodnia, zeby skutecznie utrzymac wielkosc miesnia (z sila to inna sprawa, ale tym sie nie interesuje). Tutaj popelnilem ten blad, ze nie wykorzystalem tej okazji. Lekcje wyciagnalem pozniej.

Pomimo duzych ilosci jedzenia, nie specjalnie tylem. Troszke biegalem (ale mniej niz 100 km w tamtym miesiacu) i robilem srednio ponad 10k dziennie, wystarczylo, zeby nie przytyc specjalnie. Jezeli sam przygotowowywalem posilek - pilnowalem sie, jezeli kupowalem - nie przejmowalem sie. Plus kcal z alko rowniez wchodzily.

Moja najwyzsza waga we wrzesniu to bylo 69,7 kg (hehe), a zakonczylem na 64,9 kg 30 wrzesnia. Dla porownania 1 sierpnia wazylem 64,8 kg, 31 sierpnia 67,7 kg. Mimimalna wartosci w sierpniu to 63,4 kg, a maksymalna 67,9 kg.

A dzisiejsza lekcja wlasnie bedzie dotyczyc...

NASYCENIE WEGLOWADANAMI I JEJ WPLYW NA WAGE I DIETE.

Dla zobrazowania przyjmijmy, ze jest sobie Kasia i Tomek, ktorzy zyja 'normalnie' i maja ciagly dodatek kaloryczny. Jednak mowia, dosc tego, patrz co Cezar odjaniepawla, patrz jak wyglada, tez chcemy byc bogami plazy w Mielnie!. Tomasz ma 'normalna' chlopska diete, bogata w weglowodany i tluszcze, Kasia rowniez odzywia sie "normalnie", jednak ma zdecydowanie mniej tluszczy w swojej diecie.

Biora sie za siebie, przechodza na deficyt kaloryczny zaczynaja intensywnie trenowac.

Pierwszy tydzien wszystko idzie doskonale, waga spada z dnia na dzien! No lepiej byc nie moze.
Drugi tydzien chyba cos jest nie tak, przeciez trenuja tyle samo, idealna dieta, a waga przestala spadac jak poprzednio, ledwo idzie. Tomek zaczyna podejrzewac, ze to wina kortyzolu i syndrom cieknacego jelita (potwierdzil to jego ulubiony trener z tiktoka). Kasi kolezanki wytlumaczyly, ze przez jej chora tarczyce, nie schudnie bardziej, malo tego, zaraz zacznie tyc, bo majac chora tarczyce nie da sie schudnac! 
Trzeci tydzien mniej zmotywowani, waga ledwo idzie.. Zdecydowali sie, ze pojda na impreze, ktora organizowal ich daleki kuzyn Michal wraz ze swoja partnerka Ania. Ma wielki dom, zawsze zaprasza cala rodzine, wiekszosc jest niezbyt mila, ale przynajmniej bedzie duzo jadzenia i picia, po 3 tygodniach im sie nalezy!
Rano sie budzac, na poteznym kacu, zalujac jak zwykle, ze udali sie do Michal i Ani, wchodza na wage... a tam horror. Caly trud jak elf w zyto. Wrocili przez 1 noc do swojej wagi sprzed 3 tygodni. Ale jakto!

I tutaj wchodzimy w temat nasycenia weglowodanami.
Osoba, ktora 'je wszystko', ma diete na codzien bogata w wegle i jest na dodatku kalorycznym w momencie rozpoczecia diety redukcyjnej, zaczyna rowniez redukowac magazyny glikogenu zebrane w organizmie. Na kazdy 1g glikogenu wiazane jest 3g wody. Oczywiscie do tego dochodza inne czynniki, ale ten zazwyczaj jest najbardziej widoczny i najmocniej potrafi wplynac w krotkim czasie na wartosc na wadze.
Przez pierwszy tydzien/dwa jak przechodzisz na diete tracisz poklady tego magazynu i dlatego waga spada najszybciej. Dopiero w 2-3 tygodniu poziom ten sie stabilizuje i wtedy mozemy zobaczyc mniej wiecej prawdziwe wartosci spadku wagi. Dlatego nie zaleca sie diet tygodniowych - nie masz pojecia ile schudles. Ofc, wciaz sie chudnie, po prostu wartosc jest zazwyczaj nieznana. Przechodzac na diete warto wiedziec o tym zjawisku, aby uniknac demotywacji. Jak rowniez, nie zaskoczyc, gdy jeden wieczor sobie pofolgujemy, a waga nam mocno skoczy. W moim przypadku roznica w ciagu 1 nocy potrafila wynosic 4kg. Serio, ofc, w tluszcz poszlo okolo 1kg (policzylem mniej wiecej i sie zgadzalo), a reszta to wlasnie nasycenie weglami + inne czynniki nawadniajace😉
Jak konczymy diete, rowniez nalezy liczyc sie z tym, ze waga skoczy, pomimo byciu na 'maintenance', wlasnie ze wzgledu na zwiekszenie wegli. 
Z tego tez powodu nie warto podchodzic do wagi jednostkowo, ze wazymy np 70 kg, a powinien byc to przedzial, w ktorym chcemy sie znajdowac, np. 70-72,5kg. Utrzymujac wage tak balansujemy, zeby sie w tym przedziale utrzymywac.

W nastepnym wpisie pazdziernik.

Elegancko i cisniemy dalej.

     

Fota, to o czym wspomnialem, moja najwieksza roznica w wadze w ciagu 24h ever documented- 63,6 kg -> impreza urodzinowa kumpla -> 67,2 kg (po dwojce, przed dwojka bylo 68,2 XD).

Tytan2piorunów

@e5aar Wpis petarda, ciekawe tipy i fajnie napisane co u Ciebie słychać, oraz najważniejsze czyli opis postępów 😎 jakie cele na nowy rok? Planujesz jakiś start sylwetkowy?

Osobistość1piorunów

No przyzwyczajaj się, można mieć takie parabole czasem i to faktycznie zależy od tolerancji organizmu na węgle :smiley:
77 -> 74 -> 76 i tak sobie ta woda przychodzi, odchodzi, czasem się spuchnie po ciężarach czy bardziej intensywnym bieganiu, moim zdaniem te wahania tłuszczu to z 200-300 gram może dziennie w porywach a tak to się woda huśta.
Jak Ci bardzo nagle spada woda w 24h to zadbaj o elektrolity w pierwszej kolejności, gorąco polecam, to też wypłukujesz z organizmu pozbywając się tak gwałtownie glikogenu.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hejtokoksy

35piorunów

No siema.

Zbieram sie juz od dluzszego czasu, zeby ponowanie zaczac postowac. Zamiast kombinowac jak to zrobie, zdecydowalem po prostu to zrobic :))))

Rok ten niedlugo sie juz konczy, byl niezmiernie ciekawy w mojej perspektywie. Najpierw bedzie podsumowanie dla nowych czytelnikow. Potem krotkie info o sierpniu, a na koncu temat glowny czyli 'Diet fatigue - zmeczenie dieta'.

Podsumowanie dla nowych czytajacych Luty -> Sierpien 2023 (znasz, mozesz przeskoczyc)

W Lutym moja zona poinformowala mnie o rozwodzie, nie bede wdawal sie w szczegoly wiecej, ale ta informacja byla dla mnie zaskoczniem i przewrocila moje zycie do gory nogami. Jednego dnia masz zaplanowana przyszlosc, nagle wszystko co dotychczas miales i jest dla ciebie wazne, przestaje istniec.

Moj system obronny zareagowal natychmiast, chwycilem torbe, spakowalem rzeczy i... poszedlem na silownie. Z dnia na dzien w praktyce wrocilem do wszystkich swoich zwyczajow sprzed nastulat. Przyszlo to latwo i naturalnie. Silownia, odzywianie, psychologia, pelen powrot, jakbym nigdy nie przestal, dziwne.. . Jednak dla mnie to byl sposob, zeby nie oszalec, nie chcialem sie uzalac, upijac itp. Wzialem sie za siebie. Plan na start byl ambitny.. schudnac 10 kg! Wazylem w momencie startu 86 kg przy wzroscie 175 cm, lvl 37.

Wkrecalem sie w treningi i odzywianie coraz bardziej, kilogramy lecialy... Dodatkowo przy wsparciu ekipy z zakochalem sie w bieganiu. Na poczatku niesmialo, pozniej robiac to coraz bardziej szalone rzeczy jako amator (300 km miesiecznie nawet).

Przeskakujac do sieprnia, bo wszystko inne relacjonowalem ze szczegolami tu na hejto, to byl miesiac wyjatkowy. Nie tylko przebieglem moj pierwszy maraton, ale rowniez zrzucilem.. 23 kg. Najmniej ile wzylem wtedy bylo 63,4 kg. Wtedy sie zaczelo...

Post maraton -> druga polowa sierpnia.

W sierpniu peklem. Ciezko juz bylo realizowac plany, nie wiedzialem (wtedy) sam czy osiagnalem moj limit czy co sie do konca dzialo. Z jednej strony chcialem dalej cisnac, nawet probowalem, z drugiej moj mozg totalnie nie chcial wspolpracowac, a moj osrodek nagrody byl totalnie rozwalony od restrykcyjnego zycia przez te wszystkie miesiace. Wtedy jeszcze nei wiedzialem, ze to co zrobilem (zejscie z 86 na 63 w pol roku) to nie tylko niesamowity wyczyn (dla kogos kto to wczesniej nie robil), ale tez niezmierne ryzyko. I nie pod wzgledem zdrowotnym, robilem regularnie badania, to o czym nie wiedzialem to...

ZMECZENIE DIETA

Rzecz, ktora mnie totalnie ominela w mojej edukacji na tamtym poziomie. Niby wiedzialem, ale jakos tak.. no nie zwracalo sie uwagi, a moze nie chcialo?
Moje cialo czulo sie swietnie, jak nigdy, czulem, ze jestem daleko od limitu zmeczenia 'ciala', o czym przeknalem sie i opowiem troche pozniej.

Zaczelo sie niewinnie, od lekkiego puszczania hamulcow. A to zjem raz na miescie. A to kupie piwko. A to jeszcze zjem deser. A to kupie na zapas browary, bede mial na dlugo (lol). Nie pomagalo jeszcze to, ze mieszkalem tymczasowo w pieknym belgijskim miescie Gent (Gandawa po polsku). Nastepnie pojawily sie frustracje, ze jestem tutaj w tym miescie na ograniczony czas, a jedyne co robie, to pracuje, dietuje i cwicze. Frustracja intensified.
Wraz z tym hamulce puszczaly coraz bardziej, a frustracja rowniez narastala... ze nie trzymam sie planu. I tak kumulowalem 2 przeciwne rzeczy.
Ostatni tydzien w Gent pod wzgledem jedzenia to bylo totalne wariactwo. Kilka burgerowni odwiedzonych i zeberka all-you-can-eat (nie wiedzialem, ze taka formula, znajomy polecil).
Dlaczego wlasnie burgery? Otoz, tlumacze, jest to moje danie numer 1. I na tym tez polegala jedzeniowa frustracja.

* nie probuje burgerowni, a moze nie bede mial wiecej okazji, i powinienem to zrobic poki moge
* nie probuje belgijskich slawnych piw, poki moge

I tak w tydzien nadrobilem cos co powinienem byl robic przez 2 miesiace stopniowo. Na wadze +3 kilo w tydzien (tak, tak, wiekszosc to glikogen+woda byl w miesniach, ale to tez temat na inny raz).

Przez kolejny miesiac sporo podrozowalem, spelnilem marzenie odwiedziajac Tokyo i pokochalem ramen. Zrobilem sobie rowniez 5 tygodni przerwy od silowni, jednak troche wciaz biegajac. Przez ten czas odpoczywalem i probowalem sobie wszystko ulozyc w glowie. Oczywiscie tez mialem proby 'odchudzania', ale palily na panewce.

KONKLUZJA

Obecnie juz wiem, ze dlugotrwala dieta i restrykcja tworzy narastajace obciazenie na naszej psychice, ktora najczesciej konczy sie 'odbiciem' ponownym przytyciem (w prawie kazdym przypadku, garstce udaje sie przetrwac na lata). Sa jednak powody dla ktorych specjalisci zalecaja ostrozne i powolne zrzucanie wagi.
Tak dluga i restykcyjna dieta, nie tylko powoduje obciazenie ciala, problemy z hormonami, ale wlasnie tez niezaleznie - zwykle narastajace obciazenie psychiczne.
Na szczescie obecnie wiem duzo wiecej jak wszystkim tym trzem objawa przeciwdzialac.
W moim przypadku w sierpniu widzac co sie dzieje powinienem przejsc na maintenance, czyli utrzymanie wagi. W praktyce to zrobilem, ale teoretycznie caly czas walczylem ze soba na przemian dietujac i sie obzerajac, zamiast swiadomie podjac decyzje i po prostu pilnowac, zeby nie przytyc, rozsadnie robiac to co lubie - czyli jesc pyszne rzeczy. Najwiekszym bledem jednak bylo zaprzestanie trenowania. Zamiast wykorzystac zwiekszona kcal, do budowy miesni, pominalem ten krok.

Decyzje na przejscie na maintenance i trenowanie na czillku, podjalem dopiero w listopadzie i efekt byl oszalamiajacy. Nie tylko czulem sie komfortowo, nic nie przytylem, ale codziennie jadlem na miescie. Zaakceptowalem to, ze podrozuje obecnie duzo i trzeba realistycznie podejsc do planow. Energia i samopoczucie sprzyjaly treninga, zamiast 2 razy chodzilem 4-5, bo po prostu super sie cwiczylo. Jadlem jednak rozsadnie, wciaz liczac mniej wiecej kcal, ale celem bylo tylko nie przytyc.

Uwazam tez, ze na szybkie powrocenie do kontroli ma wplyw, ze temat odzywiania stal sie moja pasja. Miedzy czasie caly czas sie edukowalem w tym temacie i dalej bede. W praktyce w niecaly rok zrobilem to co powinienem zrobic gdzies w okolo 3 lata, zeby zminimalizowac szanse na rebound. Jednak ja mam do tego predyspozycje, sprawia mi to frajde i nie polecam innym tego powtarzac, dopoki nie stanie sie to ich hobby. Jak Ty wpieprzasz na szybko paczka z miloscia, ja licze kcal na liczydle w mojej owsiance. Jak ty masz milosne gorace chwile ze swoja sympatia, ja przerzucam zimne zelastwo. Jak Ty ogladasz netflixika jak slucham Jeffa, Layne i Mike'a. Chcesz to zrobic i utrzymac? Poswiec sie temu, rob to i ucz sie. W przeciwnym razie cierpliwosc i powsciagliwosc to podstawa do sukcesu.

I jak to jeden znany youtuber w Polsce robi: JEZELI BEDZIE WIECEJ NIZ 1 BLYSKAWICA TO TA SERIA BEDZIE KONTYNUOWANA! iksde

Zmieniam rowniez moj tag, do czarnolistowania na . Dyscyplina to styl zycia, ona mnie uratowala i bez niej bym zginal, ona ma kochanka, ja wyznaje, ona droga do spelniania, a te droga do szczescia. 
Byc moze zaczne spamowac wieksza iloscia postow, zeby nie robic scian tekstu.

Elegancko i cisniemy dalej.

     

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

Dzisiejsza dieta chłopska...

Śniadanie klasyczne:
kanapka z boczkiem smażonym na maśle i pesto, jajecznica z dwóch jaj.

Drugie śniadanie:
czekolada gorzka 85% (1/3 tabliczki)

Obiad:
stek z antrykotu (300g) na maśle i oliwie, 3 ziemniaczki pieczone na smalcu gęsim

Kaloryczność:
w sam raz :face_with_hand_over_mouth:

Następny wpis najwcześniej w piątek- sobotę, w tygodniu nie mam na nic czasu, kończę z gotowaniem w tygodniu. Może wreszcie pojadę do mięsnego i kupie sobie jagnięcinę.

  

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

12piorunów

INTENSYWNY PORANEK ASZ ASZ
Rozpocząłem dzień o 6:00 ponieważ o 7:00 otwierają siłownie. Ogarnąłem się i spakowałem kilka rzeczy do plecaka po czym poszedłem przygotować sobie kawę na rozbudzenie oraz śniadanie. Dzisiaj 2 jajka oraz kromka chleba podpieczona w tosterze. Zjadłem to szybko i poszedłem do samochodu. Mróz jak zwykle utrudniał wyjazd z domu bo musiałem skrobać szyby. Robiło się powoli jasno, ale nadal było mgliście.

SIŁOWNIA BOŻA
Przed siłownią zajechałem do sklepu po wodę. W aucie połknąłem kreatynę i BCAA w tabletkach. Mam te suple to używam bo szkoda potem będzie wyrzucić. Wypiłem jeszcze takiego "shota" pobudzającego z witaminami i jazda. Obawiałem się, że ktoś będzie na siłowni ale pustka. Tylko ja i ciężary. Wykorzystałem pustą siłownie by zaznajomić się gdzie jaka maszyna stoi, do czego służy, i oczywiście w międzyczasie też wykonałem trening. Klasyczne FBW napierdzielam ale bez podciągania bo za słaby jestem (zamiast tego robię ściąganie drążka takiego z góry na dół).

Wyniki siłowe kształtują się następująco (XD):

* Przysiad ze sztangą 3x12 (wykonałem 3 serie z obciążeniem 10kg na sztandze ale tylko po 5 powtórzeń)
* Wiosłowanie 3x12 (robiłem na takiej maszynie co się stoi i podnosi ciężar na jej jednym końcu. Wykonałem pełne serie z obciążeniem 15kg)
* Wyciąg górny 3x12 (ten drążek co się w dół ciągnie. Wykonałem 3 serie, ale tylko po 5 powtórzeń, 5kg obciążenie)
* Wyciskanie na ławce prostej 3x12 (10kg obciążenie na sztandze. Zrobiłem kolejno 7, 5 i 5 powtórzeń)
* Unoszenie hantli bokiem 3x12 (zrobiłem 3 pełne serie po 12 powtórzeń hantlami 5kg)
* Triceps 2x12 (7kg obciążenie za plecami, 2 pełne serie, ale ledwo)
* Biceps 2x12 (6kg hantle, pełne 2 serie ale ledwo)
* Wznosy na łydkach (robiłem do zmęczenia bez obciążenia, mogłem spokojnie z hantlami w dłoniach)
* Brzuch (nie wyrobiłem się z czasem niestety)
* Kardio (jak z brzuchem)

Pytanko, coś zmieniać w treningu? Znalazłem podobną rozpiskę na wykopie i się sugerowałem nią. Niestety podciągać się nie dam rady. Polecacie jakieś ćwiczenia na brzuch? Jakieś zamienniki podciągania się?

Po siłowni czuję się dobrze, troszkę bolą mięsnie ale to normalne. Zakwasów raczej tragicznych nie będę miał i o to mi chodziło bo w poniedziałek znowu trening. Po siłowni wypiłem jogurt białkowy.

FRYZJER BOŻY
Pojechałem do fryzjera i ojebałem się na króciutko. Wyjebane w zakola, pomyślałem, że zależy mi tylko na wygodzie. Trochę musiałem czekać bo kolejki straszne ale się udało. Zrobiłem jeszcze zakupy czyli twaróg chudy, 2 serki wiejskie, 2x wafle ryżowe, duża butelka jogurtu skyr. Weekend jest i nie chcę wpierdzielać byle czego tylko białko.

Na dzisiaj koniec wysiłku, konkuter i te sprawy do wieczora. Potem spanko a jutro z rana domowy trening na lekkie rozruszanie się (w dni bez siłowni chcę z rana po obudzeniu się przeprowadzać taki prosty trening żeby się rozruszać).



Osobistość1piorunów

@WiejskiHuop Nie ma sensu tych wszystkich rzeczy na brzuch robić naraz. 4-6 serii wystarczy na każdy trening (łącznie). Żeby zaoszczędzić czas narazie rób sobie jednego dnia allahy, drugiego wznosy nóg (i pamiętaj o podnoszeniu tyłka, cały w tym sens - póki dałeś radę). Jeżeli jesteś wstanie robić planka dłużej niż 60s to sobie odpuśc całkowicie, bo totalnie jest to nie efektywne na wzrost tych mięśni, są lepsze metody. BCAA póki masz bierz nie po treningu, a w połowie. I tak jesz potem. No i nigdy więcej nie kupuj, szkoda kasy.
Kolejna sprawa, „przyrosty” nie znaczy od razu, że musisz zwiększyć ciezar, ale też: możesz wolniej robić fazę ekscentryczną, możesz zrobić 1-2 więcej powtórzeń, lepiej czujesz mięsień itp.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów

AKTUALIZACJA SRACZKI XD
No więc nie wiem co mną k⁎⁎wa kieruje. Ojebałem sobie 2 jajka z majonezem i posypką z ogórków kiszonych. Do tego ojebałem KEFIREK BOŻY oraz 2 ogórki kiszone i trochę zalewy. Nie wiem co ja miałem w głowie ale umieram

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

19piorunów

Mam taką sraczkę od 5 rano. Wstałem z rana i tak mnie kręciło coś w bebechu ale leżałem sobie spokojnie. W końcu stwierdziłem, że trzeba demona wybudzić kawą i papierosem. Spaliłem, wypiłem i pobiegłem na kibel. Zacząłem srać niesamowitym ciśnieniem. Leciała mi z d⁎⁎y ciecz, no sikałem d⁎⁎ą. Następnie wytarłem d⁎⁎ę i powtórzyłem kawę i papierosa 3 razy jeszcze, za każdym razem wysrywając kolejne pokłady gówna, by w pracy mieć kiszki puste. Nażarłem się jeszcze węgla i jazda na 9:00 do pracy.

W pracy brzuch bolał ale przez to, że wysrałem swoją duszę, miałem spokój z bieganiem do kibla. O 18 byłem w domu, miętowa herbata, papieros i znowu sraczka. Wysrałem się i nie mam kompletnie na nic siły. Zrobiłem sobie żarcie na jutro i chciałem coś też teraz zjeść ale brak apetytu. Chyba kefirek boży wmuszę w siebie i tyle.

Autorytet1piorunów

Powodzenia dla jego, też ostatnio mnie złapała taka bolesna obstrukcja, że aż aż. Może jakiego wirusa złapał czy co. Zawsze się zastanawiam, który ze specyfików byłby stosowny na taką przypadłość… Stalutan czy może Rozdupan?

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Hejtokoksy

42piorunów

W lidlu steki, np. Angus 400g za 30 zl 😳

Kompan0piorunów

Bardzo dobre. Ale tam sa 2 steaki zapakowane. Ciezko zjesc 2 steaki w 24h. Potem zaczyna sie psuć.
Troche cieńsze niż 2,5 cm. 9 minut smazenia to juz było za długo.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Osobistość

w Dieta

7piorunów

Pewnie jestem jak Internet Explorer, ale w Biedronce są przecenione serki wiejskie ze Skyrem (150 gramów za 2,49) z bardzo fajnymi makrosami.

W 100 gramach:
Kalorie - 56
Białko - 11 g
Tłuszcz - 0,4 g
Węglowodany - 2 g

Smakowo szału nie ma, ale do zjedzenia.

 

Fanatyk0piorunów

Kiedyś się nabrałem na jogurt ze skyrem.
Miałem po nim awersję do produktów mlecznych przez kilka miesięcy.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

KWESTIA ZDROWOTNO - KOŁCHOZOWA
Od kilku dni jestem dosyć mocno chory, wcześniej brałem 2 dni wolnego bez L4 bo myślałem, że wyzdrowieję ale dzisiaj się obudziłem przed pracą, w płucach coś charczy, zatoki bolą, z nosa gęsty kisiel a ja ledwo mówię. Postanowiłem wybrać się więc do miasta (ok. 20 000 mieszkańców) do przychodni. Ugadany byłem na godzinę 9:30, przede mną stara pruchwa wbiła do gabinetu o 8:10 i wyobraźcie sobie, że stara jędza siedziała tam do 10:00. Myślałem, że oszaleję ale przyszła moja kolej.

No to pi⁎⁎⁎⁎lę, wchodzę do lekarza, Pani Doktur puka, obsłuchuje - zapalenie oskrzeli. Dokładniej to "zespół zatokowo - oskrzelowy" Pani Doktur powiedziała, na co ja do niej, że nie znam bo słucham tylko składanek SIGMA MUSIC PLAYLIST na YouTube. Jak Pani Doktur to usłyszała to zwiększyła dawkę antybiotyku i przepisała jakieś psychotropy do tego. No nic, recepta gotowa to czas ruszać do apteki.

Apteka jak to apteka. Czysto i schludnie, przede mną jak zwykle (mam jakieś szczęście w życiu) stał jakiś ćpun co strzykawkę kupował. Sprzedała mu młoda aptekarka tą strzykawkę po czym do kasy podchodzę ja a aptekarka patrzy na mnie z obrzydzeniem większym niż na tego ćpuna. Podaję kod recepty, pesel, rozmiar mikrusa i dostaję leki. Szybko, sprawnie, kod blik, reklamówka i spierdalam. Potykam się na wyjściu o truchło wspomnianego ćpuna, ale c⁎⁎j im wszystkim w d⁎⁎ę, wracam na swoją wioskę.

Jeszcze podczas przechodzenia przez pasy mało mnie nie potrącił jakiś busiarz. Spojrzałem się jednak w jego stronę niewzruszony po czym w kabinie dostrzegłem niskiego chłopaczka z zakolami i klemami na sutkach a obok siedział i go bił pejczem taki grubszy pan z wąsem i krzyczał coś o DŁUŻSZEJ TRASIE BUSEM.

HUOPSKA DIETA WAŻNA JEST DLA JEGO
Huop zgłodniał po zakupach i czas na śniadanko. Jako, że byłem poza domem no to plan prosty - McDonalds. NIE TYM RAZEM. Huopska noga nie powstanie w tej wylęgarni normictwa. Poszedłem do biedronki i zaopatrzyłem się w 2 paczki szynki, 3 bułki żytnie oraz MOJE NOWE ODKRYCIE SKYR FRUVITA 700ML. Ten sk⁎⁎⁎⁎syn posiada aż 54G BIAŁKA PRZY 12G TŁUSZCZU!!!. Wyjebałem go na hejnał, bułki zjadłem z szynką i 1200kcal pękło, w sam raz na śniadanie i obiad.

Łącznie 142 węgli, 108 białka i jedynie 20g tłuszczu, idealna kompozycja. Dla porównania w CuckDonald's żeby się tak najeść musiałbym ojebać powiększonego drwala co da mi 1500kcal, 179g węgli, 89g białka i 70g tłuszczu. Dodatkowo po powrocie do domu musiałbym coś zjeść bo bym był znowu głodny.

NIE DLA JEGO ALE MU NIE BRAK TEGO
Tymczasem młoda aptekarka o 16:00 skończy pracę i wychodząc z pracy wybudzi leżącego ćpuna. Ona leci na takich łobuziaków tylko udawała niedostępną. Zacznie opatrywać jego rany po igłach a następnie razem pójdą na KANAPKĘ DRWALA do CuckDonald's. W toalecie Ronalda Kukdonalda dojdzie do zbliżenia między nimi.

Antek wróci po 12h zapierdolu do mieszkania i zajmie się przygotowaniem wieczornej kolacji dla swojej narzeczonej. Ostatnimi resztkami sił przygotuje wykwintne makarony. O godzinie 20:00 zasiądzie ze swoją ukochaną Magdaleną do stołu po czym rozpoczną konsumpcję. Po napełnieniu żołądków nasza para uda się do sypialni a Magdalena rozpocznie leżenie jak kłoda podczas gdy Antek zacznie ją bzykać. Niestety zmęczony chłopak mimo 3 miesięcznego celibatu nie będzie miał siły by osiągnąć orgazm więc pójdą spać. Za tydzień Magdalena dowie się, że ma wszystkie choroby weneryczne z pokedexa i zjebie za to Antka po czym zamknie go w pasie cnoty na następne 20 lat.

Dobrze, że Magdalena pracuje jako aptekarka to ma pewnie zniżkę na czopki dopochwowe.

    

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

2piorunów

Ogólnie taki puls w spoczynku na chłopa 191 cm, jeszcze grubasa 29-letniego to wporzo? Czuje się świetnie, ale gdzieś tam czytałem że jak poniżej 60 cm to za nisko.

  

Gruba ryba1piorunów

to dobry tętno w spoczynku, jak ćwiczysz jakieś kardio to bardzo prawidłowy, niektórzy schodzą nawet poniżej 50.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Hejtokoksy

8piorunów

Co sądzicie o diecie OMAD (One Meal A Day)? Żywię się w ten sposób od kilku tygodni, jest mi tak wygodnie (jakkolwiek to brzmi). Żrę na noc 2500 kcal. Na siłkę chodzę wieczorami z pustym żołądkiem. Czuję się super, w badaniach z krwi nie miałem nigdy lepszych wyników, np. glukoza 85, wcześniej zawsze było 99 przy normie do 100. Czy takie żywienie wg Was ma wpływ na cokolwiek, głównie w temacie robienia sylwetki? Trzymam białko, węgle i tłuszcze, na resztę mam wywalone, byleby tylko to się zgadzało. Pytam, bo się nie znam.

  

Osobistość3piorunów

@evilonep jeżeli chodzi o diety to generalnie przy zachowaniu kaloryczności i makroelementów nie ma żadnej różnicy co stosujesz. Większość poprawy u ludzi wynika nie z danej diety, a z deficytu kalorycznego i po prostu chudnięcia / nie tycia dalej. Stąd tak dużo ludzi gada bzdury. Co do treningu sylwetkowego OMAD poważnie ogranicza przyrosty i postęp. Dwa posiłki już mniej, ale troszkę też. Między trzema a więcej nie ma istotnej różnicy, są tak samo skuteczne (przy zachowaniu tych samych kcal i makro na dzień). Pozdro.

Pokaż więcej komentarzy (36)

Gruba ryba

w Hydepark

1piorunów

Co jest cenniejsze dla organizmu i ogólnie przewodu pokarmowego, kefir czy maślanka?
   

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów

Hej grubaski ❤️ Dajcie jakąś fajną apke na androida która zlicza mi wszystkie aktywności i liczy ile kcal spaliłem. Do biegania mam strave, ale chciałbym mieć wszystko w jednym.

  

Fanatyk2piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów

Ehhh, ryj jakiś smuklejszy, po ubraniach widzę, że luźniejsze, zapiąłem kurtke ktorej nie moglem zapiąć, ale te cyferki na wadze stoją i mnie tylko mentalnie wkurwiają xD

 

GURU4piorunów

@Tylko_Seweryn była masa to teraz rzeźba.

Osobistość2piorunów

@Tylko_Seweryn spadła waga, zmienia się skład ciała, bo więcej się ruszasz. Zmienia się też metabolizm, mniej ważysz, mniej energii potrzebujesz. A na samą wagę ma wpływ wiele rzeczy stąd warto się mierzyć.

@entropy_ problemy z rzucaniem wagi i magiczny temat „tarczyca” xD no kisne. Szczególnie ulubiony temat spasionych lasek które na dźwięk słów „deficyt kaloryczny” dostają ataku paniki.

Lider2piorunów

@Tylko_Seweryn aaa ok, to co innego :smiley: to normalne, sklad ciala sie zmienia, moze masz troche wiecej wody w miesniach, itp, itd. najwazniejsze, ze widzisz zmiany. dobrze mierzyc obwody, to lepszy wskaznik niz sama waga.

Osobistość1piorunów

@Tylko_Seweryn jak nie ruszy, to jak napisał Bartek, musisz zwiekszyc deficyt kaloryczny. I warto, żebyś się mierzył raz na tydzień! Dzięki temu masz pewność, ze ciało się zmienia. Jak mnie demotywowala zmiana na wadze (bardzo niska, lub jej brak) to znowu wymiary się zmieniały i dodaje to powera.

Pokaż więcej komentarzy (17)