mannorothLider
225piorunówKumpela opowiedziała mi historię, jaki "fajny" wyjazd miała ostatnio, spróbuję ją przytoczyć, bo mnie zaciekawiła xD:
Kumpela pojechała sobie w góry na długi weekend, jak rozumiem z opowieści wyjazd zorganizowali na spontanie ich znajomi, którzy wyhaczyli idealny domek - kilka sypialni, salon, kuchnia, ogółem rewelacja. Oprócz pary głównych organizatorów pojechały 3 inne, w tym jedna para z dwójką dzieciaków, jak rozumiem kilku/kilkunastoletnich. Organizatorzy znali wszystkich, reszta znała się nawzajem luźno lub wcale. Zjechali się na miejsce w różnych porach, wiadomo, wesolutko, wódeczka. Jako, że spontan, to zero sprecyzowanych planów oprócz dwóch panów - oni, w tym główny organizator, od razu rzucili że z samego rana cisną w góry i tyle ich widzieli.
Reszta leniwie wstała później i zastanawia się co ze sobą zrobić. Niby góry, ale na szlakach tłok, no to spacerniak, muzea i knajpy przy Krupówkach - na to pisały się cztery osoby: para z dzieciakami, organizatorka i moja kumpela. Ostatnia parka stwierdziła że na góry się nie naszykowali, a w Zakopanem wszędzie byli, to oni cisną na jakieś termy na cały dzień.
Na to się dzieciaki rozwrzeszczały że też by chciały na baseny, na co matka radośnie oznajmiła "to pojedziecie z ciocią i wujkiem".
Na co "ciocia" rzuciła coś w stylu: sorry, ale ni c⁎⁎ja xD
Martwa cisza nastała, zaczęła się dyskusja w stylu "no ale co to za problem" na co tamci odparli że nie zamierzają się cały dzień oglądać za nie swoimi dziećmi, zresztą nie po to swoje zostawili u dziadków xD
Matka zaczęła tłumaczyć że dzieci przecież grzeczne i bezproblemowe, co tamci ucięli że nie chcą w ogóle dyskutować i żeby im dnia nie organizowała, po czym szybko się zwinęli na ww. termy.
Atmosfera zrobiła się jak po dżumie, matka wściekła, jej facet też nie bardzo choć on akurat najmniej się odzywał xD Organizatorka próbowała jakoś temat łagodzić i szukać knajpy do wyjścia, ale nic to nie dało. Po chwili tamci zniknęli po czym rzucili że to piedolą i wyjeżdżają xD Na odchodne rzucili do organizatorki i mojej bogu ducha winnej kumpeli "DZIĘKI ZA WSPARCIE KUWA!" i pojechali z dzieciakami xD Po 5 minutach szoku poszły się napić do knajpy i się zrelaksowały, za to wieczorem musiały to opowiadać 10 razy całej reszcie, bo nie wierzyli, zwłaszcza panowie górale którzy poszli w góry, że coś takiego się odje*ało.
Sam mam kuzynkę, której kiedyś ulubionym zajęciem było podrzucanie dzieci po rodzinie na weekendy albo jakieś losowe eventy, sam mógłbym o tym trochę napisać. Ale chyba nigdy praktycznie obcym osobom xD
Ale to trzeba mieć na⁎⁎⁎⁎ne we łbie, żeby bez pytania komuś dzieci podrzucać, a potem się burzyć, że obdarowany się nie cieszy xD no k⁎⁎wa, to są wasze dzieci xD całe szczęście, że śmieci same się wyniosły ;)
Masakra.
Bylem na takim wyjezdzie, niestety kilkukrotnie.
Kazdy z tych wyjazdow byl w kilka rodzin z dzieciakami. Czasem organizujemy, czasem dolaczamy do grupy organizowanej. Przez 20+ lat zdarzylo sie czterokrotnie, ze byla z nami rodzina (za kazdym razem inna) ktora chciala w trakcie wyjazdu podrzucic dzieci reszcie, "bo oni przyjechali odpoczac, a to przeciez nic nie szkodzi" a oni sobie tylko skocza do spa, do term czy whatever a my sie zajmiemy ich purchalakami. Byla tez sytuacja, gdzie po przyjezdzie na miejsce wypoczynku, rodzice zaczeli traktowac swoje dzieci jak powietrze.
Taka narracja i traktowanie dzieci wypierdala mnie z kapci totalnie.













