Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#komiksy

Gruba ryba

w Książki

18piorunów

1189 + 1 = 1190

Tytuł: Invincible 10
Autor: Robert Kirkman, Ryan Ottley
Tłumaczka: Agata Cieślak
Kategoria: komiks
Wydawnictwo: Egmont Polska
Format: książka papierowa
ISBN: 9788328198548
Liczba stron: 304
Ocena: 7/10

Trochę odgrzewanych wątków.

Invincible utknął w innym wymiarze, udało mu się wrócić, nie było go przez kilka miesięcy i ponownie zauważa, co się zmieniło przez ten czas. Nie wiem, który to już raz, ale recykling motywów jest iście męczący.

Tak samo jak to, że musi bronić swojej rodziny, która jest bezbronna wobec złola, którym okazał się jeden z jego dotychczasowych sprzymierzeńców - ten sam, przez którego Mark utknął na długi czas w świecie równoległym. Tylko że to też niejaki odświeżenie starego wątku. Robot postanawia dokonać czegoś złego w imię większego dobra, superbohaterowi mu się przeciwstawiają, chociaż nie wszyscy.

No i kto by się spodziewał, że puszczony wolno złol postanowi zrobić wszystko, żeby się zemścić i zacznie tworzyć swoją własną armię z wykorzystaniem bardzo szybko dojrzewającej rasy? Trochę to rozumiem - po co autor ma się męczyć i wymyślać coraz to nowsze zagrożenia, skoro wystarczy nie zabijać superzłoczyńców i pozwolić im wracać do jakiś czas?

Fajnym wątkiem jest walka z udziałem Battle Beasta, który wreszcie spotkał godnego przeciwnika. Rysownik bardzo dobrze się spisał z przedstawieniem zmagań.

Podobała mi się też historia z udziałem dziecka Eve i Niezwyciężonego, którzy opuścili Ziemię w poszukiwaniu cennego spokoju. Który trudno znaleźć na planecie z zupełnie obcą kulturą, jedzeniem et cetera.

Ale najbardziej zapadającym w pamięć wątek jest gwałt dokonany na głównym bohaterze. Nie, żebym niezdrowo ekscytował się czymś takim, jednakże bardzo podziwiam Kirkmana za podjętą próbę zmierzenia się z tak trudnym tematem. Przedstawienie go z perspektywy mężczyzny jest krokiem w stronę zwiększenia świadomości, że panowie także mogą zostać ofiarami gwałtu. I że to wcale nie jest powód do śmieszkowania.

Spodobała mi się próba wejścia w psychikę takiej osoby, która obwinia się za to, co się stało. Że ma wyrzuty sumienia, że nie starała się wystarczająco mocno, żeby uciec przed napastniczką, że nie zrobiła czegoś więcej, żeby to powstrzymać. W której głowie pojawiają się myśli, że może tak naprawdę podświadomie też tego chciała, dlatego nie opierała się na tyle, by zniechęcić gwałcicielkę. Która źle reaguje na dotyk najbliższej mu osoby i nie jest w stanie wydusić z siebie słowa o tym, co przeszła.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Tytan

w Dyskusje

31piorunów

Witam wszystkich serdecznie.
Pochwalę się na przywitanie prowizoryczną okładka do swojego komiksu.
Krytyka mile widziana.

Gruba ryba6piorunów

@FodiJoster jaki gatunek/tematyka? Coś inspirowane Lovecraftem, czy to przypadkowa zbieżność? Poza tym z chęcią poznałbym kontekst sceny.

Sama kreska mi się podoba.

Tytan2piorunów

@Zarieln Horror/komedia. I tak, inspirowane lovecrafrem, z tym, ze dzieje się w polsce.
Scena nie ma kontekstu, powstała pod wplywem chwili, ale mozliwe, ze wykorzystam pomysl podróży statkiem, choc nie chcial bym wybywac w historii daleko po za RP więc koło R'lyeh nikt się nie wybierze, a więc samego Cthulhu prawdopodobnie nie będzie.
Myślę, że sam komiks też będę stopniowo wrzucał tutaj.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

1137 + 1 = 1138

Tytuł: Invincible 9
Autor: Robert Kirkman, Ryan Ottley
Tłumaczka: Agata Cieślak
Kategoria: komiks
Wydawnictwo: Egmont Polska
Format: książka papierowa
ISBN: 9788328198531
Ocena: 7/10

Zacznę od tego, że żałuję, iż wątek Niezwyciężonego pozbawionego superbohaterskich mocy nie został pociągnięty dłużej. Myślę, że to byłoby ciekawe, móc wejść w psychikę postaci, która do tej pory była, no cóż, niezwyciężona, i nagle przestała nią być - nie jest supersilna, tylko zwyczajnie silna jak młody mężczyzna, więc do przeniesienia kanapy potrzebuje dodatkowej osoby. Nie jest superszybka, więc na zakupy musi pojechać komunikacją zbiorową albo samochodem, co wiąże się z korkami. To drugie akurat trochę nadrobiła Atom Eve, która również niejako została pozbawiona możliwości używania swoich mocy.

A tak to ciąg dalszy tego samego, tyle że więcej: Niezwyciężony podejmuje decyzje, które w jego mniemaniu są słuszne, a gdy okazuje się, że wcale tak nie jest (ponieważ został oszukany bądź źle ocenił sytuację), to łapie ogromnego doła i zaczyna wątpić w samego siebie, w to, czy powinien być dalej superbohaterem et cetera. To jak najbardziej jest ciekawe zagadnienie, jednakże powtarzane w praktycznie każdym tomie... Z drugiej strony rozumiem rozterki głównego bohatera - sam często wątpię, czy to, co robię hobbystycznie, ma jakikolwiek sens. Jednak na Niezwyciężonym ciąży o wiele większa odpowiedzialność, gdy przez jedną taką „pomyłkę” mogą zginąć setki tysięcy czy nawet miliony osób.

Powraca też jeden ze starych (nie)przyjaciół. Doszedłem do wniosku, że superbohaterowie nie powinni zakładać rodzin, które zawsze stanowią ich słabe punkty. Jeśli nie możesz pokonać superbohatera, zagroź jego bliskim. To z kolei doprowadza mnie do innej konkluzji - superbohaterowie powinni zabijać superłotrów. Gdy widzę, że superzłoczyńca kolejny raz wydostaje się z więzienia i atakuje ludzi, dochodzi do kolejnej walki pomiędzy łotrem a bohaterem, w trakcie której cierpią miasta i ich mieszkańcy, to jestem zdania, że herosi powinni doprowadzać sprawy do końca. Może byłoby to dobitną przestrogą, że nie ma co zadzierać z superbohaterami, gdy najpewniej skończy się to śmiercią, a nie zamknięciem w więzieniu, z którego prędzej czy później uda się uciec.

Spodobała mi się drobna sugestia ze strony autora, w jednej scenie, zapowiadająca kolejną interesującą mnie historię. Na tyle interesującą, że po skończeniu tego tomu zacząłem czytać kolejny.

I szczęśliwie wątek, który zajął połowę poprzedniego tomu i który niemożebnie mnie wynudził, nie został wyjaśniony/wprowadzony na marne.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość1piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk
> To z kolei doprowadza mnie do innej konkluzji - superbohaterowie powinni zabijać superłotrów. Gdy widzę, że superzłoczyńca kolejny raz wydostaje się z więzienia i atakuje ludzi, dochodzi do kolejnej walki pomiędzy łotrem a bohaterem, w trakcie której cierpią miasta i ich mieszkańcy, to jestem zdania, że herosi powinni doprowadzać sprawy do końca.
Polecam komiks "Batman: Under the Hood" lub film animowany "Batman: Under the Red Hood". Trochę zahacza on ten temat.

edit: Jak nie chce ci się czytać albo oglądać to mogę poszukać na YT fragmentu z najważniejszym dialogiem.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

56piorunów

Skandaliczne wydanie tomu "Gigant Poleca Premium"!
Spójrzcie tylko na screeny....

Autorytet6piorunów

Chyba nawet wcześniej gdzieś był screen, że imię jednego z siostrzeńców przekręcili, słabo, ja ciągle czekam na dostawę, bo zamówiłem razem z najnowszym Barksem, ale kiepsko to wygląda.

Autorytet24piorunów
Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Redakcja Czerstwego Humoru

92piorunów

Jakby ktoś pytał to mam przerwę od internetu.
Wiecie, sex, drugs and rock & roll :stuck_out_tongue_winking_eye: lato w końcu, nie? W zasadzie to tylko drugs, na szczęście bez szpitala.

Pierwszy wpis od dawna w redakcji, miłej niedzieli i pozdro 😉

Fanatyk10piorunów

Pierwsze to całkiem smutne :(

Osobistość7piorunów

Godzilla to niedługo zaatakuje chiny

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

25piorunów

Była szybka akcja, ktoś na IRCu wrzucił prawie cały kompletny webcomic, brakowało tylko kilku pasków które znalazłem na joemonsterze. Wszystko wbiłem w jedną stronkę więc zapraszam - https://futerkowce.3zet.net/
Jest klimacik mocno 😅

Tytan4piorunów

Ja o tym nie wiedziałem, a i tak skończyłem z długimi włosami i kolekcją aparatów Pentaxa.

Kosmonauta12piorunów

@3zet nie rozumiem tego humoru ale jestem w szoku że ktoś używa irc

Gruba ryba4piorunów

@AmAd mnie nie dziwi, chyba zasługa wiernych i konserwatywnych użytkowników bo w każdym środowisku ircowym w którym byłem, siedzieli ludzie którzy znali się tam 10-15 lat +

Osobistość0piorunów

@AmAd a tam, zdziwiłbyś się ile osób jeszcze z IRCa korzysta
@Rudolf O dziwo jestem na IRCu od niedawna, na doczepkę; chciałem o coś spytać a zostałem na stałe xdd

GURU0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Hydepark

12piorunów

Ogólnie jestem zdania, że pewne oburzenie wobec przemiany koloru skóry czy płci danej postaci względem oryginału ma jednak pewne uzasadnienie. Ludzie naturalnie chcą by adaptacje ich ulubionych dzieł były w miarę im wierne. Oczywiście określone zmiany względem pierwowzoru pojawiają się zawsze w trakcie procesu produkcji. W końcu książki i filmy, komiksy albo gry to różne media i sposoby przedstawiania w nich danej historii są znacząco odmienne. Mimo wszystko wierność adaptacyjna wydaje się być dla ludzi ważna.

Ktoś może co prawda zwrócić uwagę na małą istność potencjalnego przerobienia wyglądu jakiegoś protagonisty i uznając za coś dużo ważniejszego idealne odwzorowanie jego historii lub jego osobowości. Nie uważam jednak by to było w pełni słuszne założenie. Prezencja wielu fikcyjnych charakterów jest wręcz ikoniczna. Raczej nikt nie wyobraża sobe batmana w stroju wiewiórki, albo Jokera bez białego makijażu na twarzy. Również to jak wygląda Snape jest mocno ugruntowane w świadomości mas.

Z drugiej strony często osoby które są obojętne albo wręcz pochwalają proceder racebendingu jednocześnie dostają białej gorączki gdy miejsce ma tak zwany whitewashing. To wskazuje na pewną ich hipokryzje i wyraźny nacisk by zmienianie danych cech rasowych lub płciowych określonych bohaterów szło w konkretnym kierunku, a odejście od tego uznaje się za herezje. Generalnie więc nie podoba mi się ten proceder i mam nadzieje, że wkrótce całkowicie zaniknie w popkulturze.

Fenomen1piorunów

@Al-3_x ogólnie sam rynek komiksów został przez korporacyjny styl zarządzania mocno zniszczony. storytelling przegrał z marketingiem, ale na szczęście dotyczy to głównie dużych wydawców typu marvel. tam nie potrafią nic nowego wymyślić, oprócz zamiany postaci w czarnego lub kobietę, bo im w badaniu wyszło, że będzie kasa z tego. korposzczury czego nie dotkną to zamienią w gówno.
Na szczęście równolegle zaczęła rozwijać się mocno scena alternatywna i nawet w Polsce wybór komiksów mniej znanych twórców jest ogromny i różnorodny

Autorytet0piorunów

@BurczekStefuha no to fajnie, bo scena alternatywna wręcz jest wypchana wątkami lewicowymi i progresywnymi :)

Kosmonauta1piorunów

@AureliaNova ale to źle? Historia przede wszystkim ma się w miarę kleić. Odgrzewanie kotletów po nowemu jest mniej strawne niż coś zupełnie "from scratch". Tylko to korpo nie pasuje, bo lepsza znana franczyza, niż próby nowej

Fenomen0piorunów

@AureliaNova może szukasz innych komiksów niż ja, ale do tej pory chyba ze 2 mi się zdarzyły na kilkadziesiąt w których było niespodziewane, nachalne "woke". ktoś chce politykować komiksami to może to robić, ktoś nie chce, również może. jest bardzo duży wybór i każdy może głosować swoim portfelem, zamiast być skazany na łaskę marketingowego gówna z marvela.

zresztą bawi mnie nazywanie kultury woke progresywną. nie ma nic progresywnego moim zdaniem w ideach marksizmu kulturowego z połowy zeszłego wieku

Autorytet1piorunów

@BurczekStefuha to prawda, że nie ma wiele nowego - same koncepcje są wręcz z XVIII w. A i tak są nadal progresywne, bo beton w mass mediach jest większy niż w wojsku. I tak jak powiedziales - ludzie glosują portfelem, dlatego też korpo inwestuje tam, gdzie jest popyt. A o politykowaniu komiksami to trochę XD, bo to tak stare jak sama forma. I im bardziej komiks jest Indie, tym większa szansa, że nikt twórcy nie zakłada kagańca cenzury.

Autorytet1piorunów

@globalbus imho wręcz przeciwnie - najbardziej wkurza mnie we współczesnej popkulturze to, że jest wyprana z zaangażowania w "politykę" i boi się jak ognia kontrowersji. A całość jest sprzedawana jako ta "przyjazna i dla wszystkich", a w rzeczywistości wykastrowana z wartości artystycznej.

Autorytet0piorunów

Być może to dlatego, że bardzo mało było aktorów innych niż biali w TV przez dekady i spory odsetek społeczeństwa był nie reprezentowany? W tym wybitni aktorzy, którzy odbijali się w castingach, bo mieli zły kolor skóry? Więc żaden to spisek, że się krytykuje zarówno whitewashing jak i promuje kolorowych aktorów do "białych" ról. Ot, skończyła się epoka, która za wzór człowieka stawiała białego, heteroseksualnego, anglo-, germano- lub francuskojęzycznego mężczyznę.
Imho to jest guwnoburza wykreowana na siłę - jeśli czarny Snape będzie dobrze zagrany, to wszyscy o tym zapomną. A jak będzie kiepski, to będzie kiepski, choćby był fioletowy w zielone kropki 🤷 Jakoś od dobrych dwóch dekad duże teatry w UK i USA mieszają rasy/płcie postaci w sztukach i to nikogo.
Jedyną istotną grupę, poza związkami zawodowymi aktorów, którą to odpala to rasiści. Bo geeków przyklejonych do turbo wierności książkom jest garstka. I oni już wcześniej równali z ziemią "klasyczną" adaptację filmową. Takze jeżeli nie masz pierdyliarda uwag do tamtej adaptacji, za brak wierności oryginałowi, to argument jest naciągany.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

28piorunów

Jako dzieciak tego nie zauważasz bo przecież Spider-Man kocha Mary Jane, wiadomo że jest jego wymarzoną duperką. Oprócz tego przecież Peter jest frajerzyną w pinglach a Mariolka królową balu, co to się z kapitanami drużyny umawia a nie z członkami szkolnego kółka fotograficznego i Ligi Przyjaciół Przyrody. Potem zdajesz sobie sprawę z czegoś co ci umknęło. Piotras miał za sąsiadkę rakietę Urszulkę, która była zapatrzona w niego jak w obrazek, piekła mu ciasta, była bardzo miła i uprzejma. W dodatku była córką bogatego ży... tego no żażądcy budynku, do którego należała kamienica gdzie Peter mieszkał. A Marycha? Ło baben, co za festiwal spierdolenia.

* chodzi z toksycznym osiłkiem, który znęca się nad jej niby przyjacielu a ona ma to gdzieś
* kiedy chodzi już z Dżejmsonem robi to tylko żeby wykorzystać związek do wywołania zazdrości w Peterze
* przyjmuje oświadczyny od typa, którego nie kocha byle Peter miał ból dupska
* zdradza swojego narzeczonego, a co gorsza ona inicjuje tę zdradę
* odwala szopkę ze ślubem żeby poniżyć porządnego chłopa, co go i tak już wykorzystała, przy ołtarzu dla atencji

Mary Jane to była toksyczna atencjuszka bez skrupułów czy moralności. Coś na poziomie tej rudej z Titanica, co upokarzała zakochanego w niej narzeczonego przez całą podróż narzeczeńską po czym zdradziła z bezdomnym.

Gruba ryba1piorunów

Obejrzałem tylko pierwszą część i przestałem, bo nie mogłem tego szona znieść.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

13piorunów

Pamiętacie takie komiksy: "Gość z kosmosu" i "Zbuntowana"? Wydane w 1986, Scenariusz Małgorzata Garncarek, rysunki Zbigniew Kasprzak. "Zbuntowaną" miałem osobiście i zaczytywałem się nią jako dzieciak. "Gość" był w moim mieście w realiach późnej komuny i reglamentacji papieru niestety nieosiągalny, przeczytałem już jako dorosły.

Ale nie o tym miało być, tylko o wyobrażeniach autorów (a może samego rysownika?) na temat XXI wieku – moim zdaniem zaskakująco trafnych. Tym bardziej, że – według autografu na końcu – rysunki powstały już w 1983 roku. Kilka przykładów:

* Wideorozmowa prowadzona przez duży, płaski ekran o wysokiej rozdzielczości
* Smartwatch – czyżby dotykowy? Bohater robi taki gest
* Elektryczny, autonomiczny, mały samochód z dużym ekranem. W pierwszej chwili miałem wątpliwości, bo taki delikatny i mocno przeszklony, a potem uznałem że skoro ruch jest automatyczny, to pewnie nie ma już wypadków
* Dostarczanie wiadomości bezpośrednio do domu drogą elektroniczną i możliwość ich samodzielnego wydrukowania
* System transportu miejskiego, który wygląda jak współczesny maglev.

W popularnym komiksie zza żelaznej kurtyny takie smaczki. Szanuję.

Fanatyk2piorunów

@xniorvox ale taki wąs już od dawna niemodny

Fanatyk1piorunów

@MostlyRenegade Może jeszcze będzie? Dzisiejsze nastolatki noszą takie szerokie dzwony, co mi się kojarzą z latami 70.

Gruba ryba1piorunów

"Drukarenka" mnie ujęła. coś jak "Pałacyk i latarenka".

Fanatyk1piorunów

@voy.Wu Latarenka to nie latarka, tylko mała latarnia. A drukarenka to nie drukarka, tylko mała drukarnia 😁 Jak widzisz, poskładała i pewnie też spięła gazetę, więc autor dobrze wiedział, co miał na myśli.

Gruba ryba1piorunów

@xniorvox no faktycznie, drukarnia - drukarenka, jak kawiarnia - kawiarenka.

a "latarenka" to dwa słowa, podobnie jak "pałacyk". zapomniałem dodać

Fanatyk1piorunów
a "latarenka" to dwa słowa, podobnie jak "pałacyk"

@voy.Wu Wiem, znam 😁

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Książki

23piorunów

969 + 1 = 970

Tytuł: Invincible 8
Autor: Robert Kirkman, Cory Walker, Ryan Ottley
Tłumacz: Agata Cieślak
Kategoria: komiks
Wydawnictwo: Egmont Polska
Format: książka papierowa
ISBN: 9788328198524
Liczba stron: 296
Ocena: 6/10

Albo spadek formy, albo poruszane wątki nie są tak ciekawe, jak do tej pory. Na przykład ani trochę nie zaciekawiło mnie, co dokładnie wydarzyło się, kiedy Robot i Monster Girl zniknęli na pewien czas w obcym wymiarze, w którym czas płynie znacznie szybciej, dzięki czemu oboje postarzyli się o przynajmniej kilkanaście lat, a ich relacja uległa oziębieniu. No dobra, moooże odrobinę mnie to intrygowało, jednakże opowiedziana historia nie okazała się na tyle ciekawa, żeby poświęcić jej z jedną czwartą czy nawet jedną trzecią objętości zbiorczego tomu.

Za to pojawił się ciekawy dylemat moralny: czy potencjalnie poświęcić kilka miliardów osób, żeby uratować setki miliardów (czy jeszcze więcej) zamieszkujących Wszechświat czy nic nie zrobić w nadziei, że ci źli przejdą przemianę podobną do tej, która zaszła w jednym z głównych bohaterów? Trochę (bardzo) jak z dylematem wagonika.

Drugi równie ciekawy wątek o utracie supermocy został troszkę potraktowany po macoszemu - spodziewałbym się, że stanie się główną osią, chociaż trzeba przyznać, że fabuła już dawno przestała się kręcić wokół Niezwyciężonego, który stał się częścią czegoś znacznie większego.

Ogólnie rzecz biorąc to kolejny wyraźnie słabszy w mojej ocenie tom, w porównaniu do poprzednich.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU

w Komiksy

22piorunów

Przerysowani

Dzisiaj odebrałem.
Pięknie wydane, porządna robota.

Trochę cykam się otworzyć - komiks "Przygody Stasia i Złej Nogi", który kiedyś zapodała @Fafalala, jest cudownie narysowany, ważny i kształcący, ale nie jest to lektura wesoła, tu pewnie będzie podobnie.

Swoją drogą, wspomniana twierdzi że wcale nie zdechł, co mnie swego czasu zszokowało, ale cieszy niezmiernie.
Trzeba będzie popracować żeby trochę go rozreklamować, może jak czasem użyję tagu to mnie Owca nie zamorduje.
W sumie formalnie to są książki.

Gruba ryba5piorunów

O fajnie, że masz już u siebie. No lektura łatwa nie będzie, ale myślę że warto przeczytać, aby poszerzyć perspektywę na ten "niewidzialny" i zdewaluowany w przestrzeni publicznej temat. Zmierz się z tym jak będziesz gotów. :)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

54piorunów

Kto idzie pograć?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

23piorunów

927 + 1 = 928

Tytuł: Pewnego razu we Francji - Tom pierwszy
Autor: Fabien Nury, Sylvain Vallee
Kategoria: komiks
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Format: książka papierowa
Liczba stron: 120
Ocena: 8/10

Ten komiks to przykład, że historia potrafi być bardziej niejednoznaczna niż jakikolwiek thriller. Pewnego razu we Francji autorstwa Fabiena Nury’ego i Sylvaina Vallee to mocne otwarcie trzytomowej serii inspirowanej życiem Józefa Joanovici – Żyda rumuńskiego pochodzenia, który podczas II wojny światowej był zarówno kolaborantem, jak i bohaterem ruchu oporu.

Tom pierwszy rzuca nas w wir wydarzeń bez zbędnych wstępów – od pierwszych stron czuć gęstą atmosferę okupowanej Francji, moralne dylematy i nieuchronność tragicznych wyborów. Joanovici to bohater z krwi i kości – bogaty złomiarz, który nie tylko lawiruje między Niemcami a francuskim podziemiem, ale też pozostaje postacią absolutnie niejednoznaczną – trudno go jednoznacznie polubić, ale równie trudno przestać go śledzić.

Na osobne uznanie zasługuje kreska Vallee – realistyczna, pełna detali, ale jednocześnie nieprzeładowana. Świetnie oddaje klimat lat 40., portretuje emocje postaci i surowość epoki. Plansze są dynamiczne i bardzo dobrze skomponowane, a stonowane kolory wzmacniają wrażenie brudu, niepewności i napięcia. To komiks historyczny, ale nie nudna lekcja historii. To dramat człowieka, który grał na wielu frontach i do dziś budzi kontrowersje. Tom pierwszy daje przedsmak większej historii, ale już tutaj widać ambicję i jakość całej serii.

W oryginale to 6 tomowa zamknięta historia, ale polskie wydanie z 2023 roku to komiksy z historiami zebranymi po 2 tomy, w tym wypadku: Imperium pana Józefa i Czarne wrony.

Komiksy to nie do końca mój klimat, ale takie jak ten są świetnym przykładem, że nawet w nie do końca swoim gatunku można spędzić świetnie czas.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 86/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

26piorunów

893 + 1 = 894

Tytuł: Amanda Black i niebezpieczne dziedzictwo
Autor: Juan Gomez-Jurado, Barbara Montes
Kategoria: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: SQN
Format: e-book
Liczba stron: 200
Ocena: 8/10

Po thrillero-kryminalnych jazdach bez trzymanki, jakie serwuje Juan Gómez-Jurado w swoich powieściach dla dorosłych, postanowiłem sprawdzić, jak radzi sobie w literaturze dziecięcej. Efekt? Zaskakująco udany eksperyment, który udowadnia, że dobre pióro potrafi odnaleźć się w każdym gatunku — choć nie bez drobnych zgrzytów.

Amanda Black i niebezpieczne dziedzictwo to dynamiczna, lekko napisana i bardzo przystępna historia dla młodszych czytelników, która łączy przygodę, zagadkę i lekki wątek „wybraństwa” w stylu młodzieżowych hitów. Tytułowa bohaterka to postać, którą od razu da się polubić — inteligentna, odważna, z charakterem, ale bez przerysowania. Dobrze zarysowane tło rodzinne i tajemnica związana z dziedzictwem i rezydencją nadają historii głębi i emocjonalnego sensu.

Fabularnie: Amanda jest sierotą, mieszka z ciotką w przemalutkim mieszkaniu, na tyle, że nie ma w nim łazienki, a dziewczynka musi odrabiać lekcje w szybie wentylacyjnym. W przeddzień swoich 13 urodzin otrzymuje tajemniczą kopertę z informacją, że może ją otworzyć dopiero za kilka godzin, w porze swoich urodzin. Okazuje się, że jest to list od jej matki, napisany w imieniu rodziców. List jest zaproszeniem do rodzinnej willi, w której Amanda ma odkryć swoje powołanie i tajemnicę śmierci rodziców. Razem z ciotką przeprowadzają się do rezydencji, która jest labiryntem pomieszczeń, korytarzy i schodów. Będziemy towarzyszyć Amandzie w rozwikłaniu tych zagadek, poznaniu siebie i swojej rodziny.

Autorzy nie infantylizują narracji, co zasługuje na duży plus. Akcja pędzi, a kolejne przeszkody i odkrycia trzymają tempo i uwagę. Czuć tu doświadczenie Jurado w budowaniu napięcia — tylko że tym razem podane w wersji młodzieżowej. Miałem delikatne wrażenie, że autorzy inspirowali się Tomb Raiderem, ale w takim mega pozytywnym sensie.

Największy minus? To nie jest książka, która działa jako zamknięta całość. Przygoda dopiero się rozkręca, a zakończenie ewidentnie zapowiada kolejne tomy. Dla dorosłego czytelnika — nawet takiego, który świadomie sięga po literaturę dziecięcą — może to być frustrujące. Szkoda.

Bardzo dobry pomysł, tempo, lekkość i udane wejście twórcy literatury sensacyjnej w zupełnie inny świat. Jeśli traktować to jako początek dłuższej przygody (a wszystko wskazuje, że tak będzie), to zapowiada się naprawdę solidna seria dla młodszych czytelników — i ciekawostka dla starszych fanów autora. Główna bohaterka ma 13 lat, ale równie dobrze mogłaby mieć 8-9, więc nie skreślałbym jej jako pozycję dla młodszych czytelników.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 79/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)