Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ksiazki

Mistrz

w Książki

29piorunów

616 + 1 = 617

Prywatny licznik: 4+1=5

Tytuł: Waleczne serca. Kobiety Dzikiego Zachodu

Autor: Katie Hickman

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Znak Horyzont

Format: książka papierowa

ISBN: 9788324090631

Liczba stron: 464

Ocena: 7/10

Cóż za szok i niedowierzanie, że mam zaległości w pisaniu różnych rzeczy (życie pewnego Kima czy zimowe wyzwania...) na hejto, na czele z recenzjami przeczytanych książek - a tych od lutego trochę poszło...

Książka jest - szok i niedowierzanie po raz kolejny - o kobietach na Dzikim Zachodzie. Oczywiście nie tych, które tam "naturalnie" występowały, a o tych, które po długiej drodze (przez parę lat uważanej za niemożliwą do przebycia przez kobiety) wylądowały tam w poszukiwaniu nowego świata i lepszej przyszłości. Kobiety z absolutnie każdej grupy społecznej: od bycia żonami misjonarzy, poprzez te uprowadzone przez Indian, aż po kobiety, bez których porządek czy życie mogłoby się zawalić. Białe, czarne, żółte, młodsze czy starsze. Zarówno te bardziej znane, jak Olive Oatman czy Sarah Bowman, jak i "anonimowe" żony czy niewolnice.

Bardzo duża rozpiętość geograficzna, tematyczna, poszczególne postacie są przybliżane tak w sam raz, wraz z okolicznościami i warunkami, w jakich żyli ówcześnie żyjący ludzie - ot idealnie dla zdobycia dodatkowego wymiaru amerykańskiego osadnictwa na zachód od Missisipi, bo jednak zdecydowana większość dzieł kultury opowiada o tamtejszej działalności mężczyzn, podczas gdy nie da się zasiedlać nowego terenu bez przedstawicieli drugiej płci 😉

Na minus mapy, które pojawiają się wewnątrz tekstu, ale dopiero PO fragmencie ich dotyczącym. Nie wiem, co za idiota wpadł na taki pomysł, ale bardzo mocno złorzeczyłem za pierwszym natrafieniem na mapę.

Temat Dzikiego Zachodu był do tej pory przeze mnie dosyć pomijany - jasne, że w dzieciństwie oglądałem jakieś westerny w samo południe, ale nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek został w temat wciągnięty. Nie wykluczam, że tym razem chwyciło 😉 A że książka trafiona na promce dzięki nieocenionemu @WujekAlien, to i tym lepiej :grinning:

Osobistość

w Filmy

11piorunów

Uj z tym, że czytam/słucham teraz 4 książki na raz - jeszcze jedna nie zaszkodzi.

W sumie czytam dwa ebooki, słucham dwóch audiobooków, więc przyda się do towarzystwa papierówka :grinning:

Gruba ryba

w Książki

32piorunów

615 + 1 = 616

Tytuł: Z dziejów herezji

Autor: Dan Abnett, Mike Lee, Anthony Reynolds, James Swallow, Gav Thorpe, Graham McNeill, Matthew Farrer

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 366

Ocena: 7/10

“Życie, o które nie warto walczyć, nie jest prawdziwym życiem” Bulveye

Antologia opowiadań stanowiąca X część cyklu Herezja Horusa.

Zarówno poziom jak i forma opowiadań okazała się zróżnicowana. W zbiorze znalazło się miejsce zarówno na typową dla serii militarną akcję jak i na wywiadowcze rozgrywki, horror, czy filozoficzną dyskusję o wierze. Wartościowa pozycja, wnosząca do całokształtu Herezji istotne elementy lub przynajmniej ciekawe smaczki.

Zbiór zawiera następujące opowiadania:

Dan Abnett - Krwawe gry - 6/10

Mike Lee - Wilk u bram - 8/10

Anthony Reynolds - Dzieci Burzy - 6/10

James Swallow - Głos - 7/10

Gav Thorpe - Zew Lwa - 6/10

Graham McNeill - Ostatni kościół - 9/10

Matthew Farrer - Po Desh’ea - 7/10

Osobistość1piorunów

@saradonin_redux beat ma prawie wszystko. Opowiadał jak to wydają i po ile chodzą hardbooki :face_with_peeking_eye::flushed:😱

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Książki

17piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Drugi news / 08.04.2026

Wydawnictwo MAG przedstawia okładkę do nadchodzącego wznowienia. "Atlas chmur" Davida Mitchella w księgarniach w maju 2026 roku.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Kompan2piorunów

Jakby to tak wyglądało nie byłoby źle (foto wersja zagraniczna):

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

19piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo MAG uaktualnia zarys planu wydawniczego na okres maj - czerwiec 2026 roku

MAJ

---------------------------

Pierce Brown - "Światłodawca"

Michael J. Sullivan - "Nolyn"

Michael J. Sullivan - "Wieża koronna" (nowe wydanie)

David Mitchell - "Atlas chmur" (nowe wydanie)

CZERWIEC

---------------------------

Ray Bradbury - "451 stopni Fahrenheita" (nowe wydanie)

Robert Jackson Bennett - "Kropla zepsucia"

Michael J. Sullivan - "Róża i cierń" (nowe wydanie)

Chris Beckett - "Ciemny Eden" (Uczta Wyobraźni, nowa okładka)

Chris Beckett - "Matka Edenu" (Uczta Wyobraźni, nowa okładka)

Chris Beckett - "Córka Edenu" (Uczta Wyobraźni, tylko nowa okładka)

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Osobistość0piorunów

W samym czerwcu darmowa przesyłka. Nie pamiętam kiedy ostatnio coś takiego miało w moim przypadku miejsce.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mistrz

w Książki

136piorunów

Pierwsza część prezentu ślubnego ode mnie dla mnie przybyła

Będzie jeszcze przynajmniej drugie tyle :smiley:

To ja idę czytać, wracam za pół roku

Pokaż więcej komentarzy (46)

Fanatyk

w Książki

17piorunów

"Przytulny dom Chi"

Kanata Konami

Manga przeznaczona moim zdaniem dla dzieci w wieku 6-10 lat. Ja czytałem wspólnie z młodszym synem i był zachwycony a ja sam też się momentami wkręcałem w fabułę, mimo jej prostoty. Główną bohaterką historii jest mała kotka, która zgubiła swoją mamę i rodzeństwo. Podczas poszukiwań natrafia na małego chłopca i jego mamę, którzy postanawiają zabrać ją do swojego domu. Cała rodzina szybko zżywa się z kociakiem, który przeżywa różne przygody, poznaje świat itd. Całość to 12 tomów, które czyta się szybko, bo przeważają obrazki a dialogów jest stosunkowo niewiele. Same rysunki są bardzo ładne, w miłych, spokojnych kolorach. Dobre jako odtrutka od walących kolorami po oczach bajek i gówna płynącego wielką falą z youtube'a. Jest tutaj miłość, przyjaźń i dobre relacje. Na prawdę super lektura dla zerówkowicza albo dzieciaka we wczesnych klasach podstawówki. Jedynym minusem jest momentami bardzo drobna czcionka, co nie ułatwia lektury nawet dorosłemu czytelnikowi.

Osobistość

w Książki

27piorunów

614 + 1 = 615

Tytuł: Oko świata

Autor: Robert Jordan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382024951

Liczba stron: 984

Ocena: 7/10

Tak jak zwykle mówi się o początku końca, tak tutaj mamy do czynienia z końcem początku. Człowiek faktycznie zdaje sobie sprawę, że ma do czynienia z cyklem ogromnym, gdy książka nie zaczyna się od prologu, tylko od wprowadzenia, a pierwszy rozdział znajduje dopiero na stronie 45.

We wpisie dot. Hobbita napisałem: "Niby tylko 300 stron, ale dzieje się całkiem dużo (koniec końców 3 filmy z tego zrobili), z drugiej strony nie czuć AŻ takiego rozmiaru całej tej podróży, z trzeciej strony wydaje się, jakby trwała ona kilka lat, z czwartej strony jednak Bilbo wraca do domu po trochę ponad roku. Nie wiem jak określić uczucie sprzeczności, które opisałem w poprzednim zdaniu, ale z pewnością jest to coś niecodziennego." Tutaj miałem odczucie bardzo podobne, z tym zastrzeżeniem, że Hobbit był książką 3 razy chudszą, a poza tym ta jest ledwie ułamkiem całej historii. Nie próbuję nawet zgadywać, co się będzie działo w kolejnych częściach.

Nie będę się zagłębiał w najdrobniejsze fabularne aspekciki, gdyż książka ta stanowi "zaledwie" wstęp do większej całości i ciężko nazwać ją najbardziej napakowaną akcją, tak więc zwrócę uwagę tylko na niektóre elementy. A zacznę oczywiście od głównej obsady.

Wyliczanie należy otworzyć od wybrańca, ale żeby nie było zbyt łatwo, to jest ich aż trzech, gdyż przepowiednia nie zapewniła na tyle dokładnego rysopisu, by bezproblemowo wyłuskać tego jedynego. Mowa o pasterzu Randzie, kowalu Perrinie i również pasterzu (choć jego zawód prędzej można określić mianem wioskowego łobuza) Macie. Tak jak rodzinna wioska ukształtowała ich siłą rzeczy na dosyć podobny sposób, tak mają swoje odmienne charaktery i cechy, a nadchodząca wyprawa nada życiu każdego z nich zupełnie nowy kierunek. Dalej mamy ich sąsiadki: Egwene - córkę karczmarza - która marzyła o wyrwaniu się z Pola Emonda oraz Nyaneve - lokalną wiedzącą - wbrew nazwie niewiele starszą od wcześniej wymienionych postaci, a pod względem chęci wyjazdu usadowioną po przeciwnej stronie skali co Egwene. Inną osobą hołdującą niejako utartym schematom fantasy jest bard Tom, trzymający w zanadrzu - poza mrowiem opowieści - niejedną tajemnicę i niecodzienną wiedzę. Tym samym, przynajmniej po części, klisze się kończą: brak tu tolkienowych elfów, a niektóre ich cechy z różnymi dodatkami przechodzą na inne grupy i rasy. Przedstawicielką Aes Sedai, czyli ludzkich kobiet władających Jedyną Mocą, jest Moiraine, która to, z racji na posiadaną wiedzę i umiejętności, staje się mózgiem całej wyprawy. Dalej mamy Strażnika Lana, ochroniarza Moiraine, o stoickim nastawieniu i wybitnych umiejętnościach militarnych i nie tylko, skrywającego wiele tajemnic. Na sam koniec został ogir Loial, istota wyglądem trochę podobna, w moim wyobrażeniu, do Bestii z "Pięknej i Bestii", jednakże wbrew pozorom nadzwyczaj spokojna, obdarzona ogromną wiedzą - choć teoretyczną, bo z książek - która dopiero niedawno, wedle rachuby jego gatunku, wyruszyła w świat w celu poznania jego wspaniałości. Główne postacie są w porządku, choć obie dziewczyny momentami irytowały mnie swoją upierdliwością i wszystkowiedzizmem. Tak czy siak dopiero je poznaję i na rozwój jest jeszcze doprawdy mnóstwo czasu.

Postacie poboczne wypadają raczej standardowo, ale z racji na specyfikę gatunku i tej konkretnej przygody bohaterowie cały czas mają kontakt z karczmarzami i to właśnie oni najbardziej się wyróżniają, niekiedy dobrymi cechami, niekiedy mniej chlubnymi. Generalnie osób poznanych z imienia jest oczywiście w brud i większość z nich to po prostu narzędzia narracji i sceny, ale odnoszę wrażenie, że niektóre z nich mogą pojawić się ponownie w mniej lub bardziej odległej przyszłości.

Sama historia zaczyna się naturalnie od zarysowania lokalnych nastrojów i ustrojów, pewnych mechanizmów i tradycji oraz po prostu najbliższej okolicy. Dalej mamy wyruszenie w drogę i, w wielkim skrócie, wielokrotne wystawianie mieszkańców zaścianka na ogrom i różnorodność świata, potyczki, sytuacje beznadziejne, improwizacje, nowe przelotne twarze, czasy prób, nowe rewelacje i wiele więcej. Z chęcią opisałbym to obszerniej i dokładniej, bo akapit ten brzmi strasznie ogólnikowo, ale zawsze staram się nie zdradzać szczegółów fabuły. Tak jak teraz o tym piszę, to działo się więcej niż mi się w trakcie czytania wydawało.

Element, który przypadł mi do gustu, to drobne szczegóły, rzucane gdzieś mimochodem, odsłaniające swoje znaczenie dużo później (a zapewne niektóre z nich nabiorą sensu dopiero w kolejnych tomach), jak choćby wrażliwość Nyaneve na obecność Egwene.

Sam styl jest na tyle dobry, że nie zauważa się pochłaniania kolejnych stron, a ten prawie tysiąc niniejszego tomu zleciał wyjątkowo szybko. Może i faktycznie jest tu sporo ekspozycji, opisów czy wodolejstwa, ale mi osobiście zupełnie to nie wadzi. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że wręcz przeciwnie: opisanie niemal każdego kroku bohaterów pozwala się bardziej z nimi zżyć, włożyć ich buty... czy jakieś inne fiubździu. Niekiedy jednak całe fragmenty zdań powtarzały się po kilku akapitach z tą tylko różnicą, że tyczyły się innych osób. No i do tego na przemian Rand i Perrin co x stron dumają w wewnętrznym monologu, jak to "ten drugi potrafi sobie radzić z dziewczynami, nie to co ja". Pierwsze 2 razy były zabawne, ale każdy kolejny wywołuje uśmiech zażenowania, choć być może zostanie to przekształcone w powracający gag, ciągnący się do samiusieńkiego końca historii.

Mając na uwadze powyższy wywód, mogłoby się wydawać, że dam tej książce więcej niż 7. A jednak, pomimo licznych zalet tej książki, brak mi tutaj jakiegoś konkretu, jakiegoś łupnięcia, tej nieuchwytnej iskry niesamowitości, dzięki której od razu wyżej się jakieś dzieło kultury ceni. Tutaj (póki co) tego wszystkiego brak, co nie zmienia faktu, że czas spędzony z tą książką zdecydowanie mogę uznać za przyjemny. Podsumowanie serii za pół roku, bo wtedy ją skończę hahaha.

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Książki

28piorunów

612 + 1 = 613

Tytuł: Twierdza wewnętrzna
Autor: Pierre Hadot
Wydawnictwo: Aletheia
Format: książka papierowa
Liczba stron: 438
Ocena: 9/10

No i w końcu udało mi się domknąć „Twierdzę wewnętrzną” Pierre’a Hadota, ale muszę przyznać, że była to ostra przeprawa. Jeśli szukacie lekkiej lektury do kawki, którą czyta się w dwa wieczory, to zdecydowanie nie ten adres. Ta książka zajęła mi dużo więcej czasu, niż początkowo zakładałem. Momentami musiałem się naprawdę mocno skupić, żeby nadążyć za tokiem myślenia autora, bo to rzecz niesamowicie głęboka i gęsta od treści.
Mimo tych trudności, to była jedna z tych pozycji, po których odłożeniu na półkę człowiek czuje, że realnie poukładało mu się coś w głowie. Hadot wziął na warsztat „Rozmyślania” Marka Aureliusza i zamiast serwować nam tanie cytaty motywacyjne, zrobił genialną analizę tego, jak rzymski cesarz próbował ogarnąć własną psychikę. Książka tłumaczy, że filozofia dla starożytnych nie była tylko akademickim gadaniem o chmurach, ale dosłownie codziennym treningiem duchowym. Tytułowa „wewnętrzna cytadela” to nic innego jak nasz rozum i twierdza wewnątrz nas, do której żadne zewnętrzne nieszczęścia nie mają dostępu, o ile sami ich tam nie wpuścimy.
Autor przeprowadza nas przez stoickie zasady dotyczące tego, jak panować nad swoimi sądami o świecie, jak akceptować to, co przynosi nam los i jak działać dla dobra innych, nie tracąc przy tym wewnętrznego spokoju. To nie jest kolejny poradnik z cyklu „bądź zwycięzcą”, tylko kawał solidnej, momentami trudnej wiedzy, która kompletnie zmienia perspektywę na to, jak można radzić sobie z życiem. Może i czytało się to długo, ale każda godzina była tego warta, bo rzadko trafia się na tak wartościową i treściwą lekturę. Szczerze polecam każdemu, kto chce wejść w stoicyzm na poważnie, a nie tylko po łebkach.

Lider1piorunów

@Harpersy faktycznie nie jest to łatwa lektura, dobrze że udało Ci się ją przetrwać. 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

21piorunów

610 + 1 = 611

Tytuł: Tarocista

Autor: Jakub Rutka

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: ZNAK JednymSłowem

Format: audiobook

Liczba stron: 320

Ocena: 8/10

Kolejna dłuższa świąteczna wizyta w domu rodzinnym zachęciła mnie do sięgnięcia po książkę, w której jednym z bohaterów jest moje rodzinne miasto - Ostrołęka.

Mówię o drugim tomie serii Jakuba Rutki, który zabiera nas do świata Jacka Gadowskiego - podcastera, który zamiast nagrywać kolejne historie, coraz częściej sam w nie wpada. W trakcie cotygodniowej audycji Jacka, dzwoni do niego kobieta, która chwilę później zaczyna krzyczeć na widok zwłok oglądanych przez okno mijanego budynku. Te brutalne morderstwo jest punktem wyjścia całej historii, bo przy zwłokach pojawia się karta tarota, a z czasem okazuje się, że to dopiero początek większej układanki. Śledztwo prowadzone jest równolegle przez policję i Jacka, który z pomocą swoich widzów, zaczyna łączyć fakty szybciej niż zawodowi śledczy.

Największym plusem "Tarocisty" jest dla mnie to, że jest po prostu lepszy niż pierwszy tom. Widać większą pewność autora w prowadzeniu historii, lepsze tempo i ciekawszy pomysł na oś fabularną. Motyw tarota wprowadza świeżość - nie jest przesadzony ani "magiczny na siłę", raczej opiera się na symbolice i budowaniu klimatu, co działa zaskakująco dobrze.

Sama intryga jest angażująca i dobrze poprowadzona. Autor sprawnie podrzuca fałszywe tropy i długo trzyma w niepewności, kto stoi za zbrodniami, a rozwiązanie nie jest oczywiste aż do końca. Domyślamy się, jakie mogą być powiżania między ofiarami, ale kto faktycznie zabija, jest już ogromnym zaskoczeniem.

Jednocześnie książka nadal ma swoje typowe dla tego typu historii problemy. Momentami widać pewne uproszczenia - szczególnie w sposobie, w jaki główny bohater zdobywa informacje i wyprzedza policję. Bywa to lekko naciągane i odbiera historii część wiarygodności. Sam Jacek potwierdza, że większość wiadomości od widzów i telefonów to heheszki, a tu nagle trafia się bardzo poważny kompan do rozmowy i to już za 1 razem. Niektóre elementy śledztwa również mogłyby być bardziej dopracowane. Policja po raz kolejny rozwiązuje sprawę dzięki Jackowi i jego dziewczynie (policjantce), która przekazuje kolegom informacje prosto od niego.

Mimo tego "Tarocista" to solidny thriller, który pokazuje rozwój autora i serii. Lepiej napisana, bardziej wciągająca i ciekawsza fabularnie kontynuacja, która udowadnia, że warto było wrócić do tego świata. To dobry krok do przodu względem pierwszego tomu i zapowiedź, że kolejne mogą być jeszcze lepsze. I bardzo na to liczę.

Na plus zasługuje również to, że audiobooka czyta sam autor.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 75/128

GURU0piorunów

Czytałam pierwszą część. Przeczytane i tyle. Nie powala, nie odkrywa. Język trochę przypomina szkolne wypracowanie.

Na plus: akcja toczy się w zwykłym polskim małym mieście. Tuż obok czytelnika.

Mistrz

w Co Wy na to?

92piorunów

Co Wy na to? 07.04.2026

Według corocznego raportu Biblioteki Narodowej lekturę co najmniej jednej książki zadeklarowało 41% ankietowanych Polek i Polaków powyżej 15 r.ż. A jak to wygląda u Was? Hejto znajdzie się powyżej czy poniżej polskiej średniej?

Pytanie na dziś: Czy w ciągu ostatnich 12 miesięcy przeczytałem/am przynajmniej jedną książkę?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.


Czy w ciągu ostatnich 12 miesięcy przeczytałem/am przynajmniej jedną książkę?

  • Tak77%
  • Nie18%
  • To zależy5%
  • Nie mam zdania1%

617 głosów

Gruba ryba3piorunów

Jeżeli manual php to książka to tak

Osobistość1piorunów

@bojowonastawionaowca Licznika nie mam, przeczytałem ze 3-4. Zazwyczaj po całym dniu otwieram książkę leżąc w łóżku. Czasem uda się przeczytać akapit, czasem rozdział.

Pokaż więcej komentarzy (70)

GURU

w Hydepark

18piorunów

608 + 1 = 609

Tytuł: Rota

Autor: Grzegorz Brudnik

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Filia

Format: audiobook

ISBN: 9788384022498

Liczba stron: 352

Ocena: 7/10

W odwrotnej kolejności, ale skończyłem cykl o komisarz Łezce. Znów dobry kryminał, a czytanie najpierw drugiej ksiązki aż tak dużo niezaspoilerowało. Tak jak i w Gawrze - dość ciekawi bohaterowie, dobry klimat, ale też jak w Gawrze autor moim zdaniem dodaje za dużo warstw, za dużo zbrodni. Jeśli dobrze liczę to nawet nie licząc pożaru będącego startem całej historii w książce giną 24 osoby. Nie wiem, może nie znam się na tym jak funkcjonują służby w Polsce, ale chciałbym sobie wyobrazić, że jak w miescie wielkości Bielska zdarza się 5 morderstw to do sprawy wkracza dużo więcej jednostek niż oryginalne kilka osób co opiera się na kobiecie co właśnie idzie na L4.

Sam główny twist nie był szczególnie odkrywczy, zaś cała ta sprawa z notesem wydaje mi się mocno na wyrost - wiem że temat był poruszony w książce, ale z tym jak wszystko wyszło na końcu nie widzę ani jednego powodu, by tego notesu nie spalić. A palić rzeczy przecież umieli.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU0piorunów

No i jeszcze mocny Rambo Syndrom. Tu duży spoiler:

X̌xxxxxxx̌

Jade do wioski co podejrzewam ze z zimna krwia wspólnie zabiła całą rodzinę w tym dzieci. Co robię: jade sam, z kolegą bez broni i cywilem w środku burzy śnieżnej. Nie informując o tym przełozonych.
Co może k⁎⁎wa pójśc nie tak xD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

10piorunów

Pojawił się coroczny raport Biblioteki Narodowej. W 2025 bez wielkich zmian.

---
Lekturę co najmniej jednej książki zadeklarowało 41% ankietowanych Polek i Polaków powyżej 15 r.ż.

---
Wśród wymienianych przez ankietowanych autorów dość wysoko jest Fiodor Dostojewski (12 miejsce). Przez ostatnie lata nie mieścił się w top 27. Znak czasów czy gwiazda memów? :p

---
Czytanie wymusza edukacja, więc jak zawsze więcej czytają kobiety, młodzi, mieszkańcy wielkich miast.

>Nikt nie rodzi się czytelnikiem – tego, co czytanie książek czyni potrzebnym, uczymy się w grupach, w których kształtujemy się jako istoty społeczne: przede wszystkim w rodzinach, kręgach towarzyskich i szkołach różnego szczebla.

---
Czyżby skutek zbyt wysokich cen książek:

>Biblioteki publiczne to w istocie jedyne źródło książek, którego znaczenie w ostatnim pomiarze czytelnictwa istotnie wzrosło (z 15% w 2024, do 19% w 2025 roku).

Pobierz raport https://bn.org.pl/download/document/1775495746.pdf

Fenomen7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba1piorunów

@Vampiress a ja tam wolę wierzyć, że to dlatego, że Dostojewski zastąpił Schopenhauera w memach xd

Fenomen3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba4piorunów

@JapyczStasiek

Nie dziwię się, że mało ludzi czyta.

Począwszy od niezbyt przystępnego wyboru lektur szkolnych, który potrafi zniechęcić do czytania na lata albo nawet na zawsze, po zwyczajny brak czasu czy zmęczenie.

Oglądanie serialu czy granie w gierki jest mniej wymagające od czytania książek. I nie ma w tym niczego złego.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Książki

18piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Państwowy Instytut Wydawniczy zapowiada nowy tom serii Rodowody Cywilizacji. "Zwycięstwa i porażki. Chiny w czasach Czang Kaj-szeka 1887–1975" Alexandra V. Pantsova trafi na sklepowe półki 25 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 656 stron, w cenie detalicznej 89 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Alexander V. Pantsov – wykładowca na wydziale historii Capital University w Columbus – tworząc biografię Czang Kaj-szeka, jednego z najważniejszych polityków XX wieku, ukazał skomplikowane źródła obecnego układu sił w tamtym regionie i na świecie. Imponująca, wszechstronna opowieść została oparta na imponującym materiale źródłowym (m.in. pamiętnikach Czang Kaj-szeka i świadków tamtej epoki, aktach z rosyjskich i amerykańskich archiwów oraz opracowaniach zachodnich) i rzuca nowe światło na rolę Rosjan w całym chińskim ruchu rewolucyjnym, stanowiąc pierwszorzędny materiał badawczy dla specjalistów oraz pasjonującą lekturę dla wszystkich zainteresowanych historią Chin i Tajwanu.

Autor, uznany badacz chińskiego komunizmu, sięgnął po nieanalizowane dotąd źródła i napisał rzetelną, pełną, wolną od stereotypów biografię, która jest zarazem fascynującą opowieścią o Chinach XX wieku – o tamtejszym republikańskim przewrocie, wojnie toczonej z Japonią, wojnie domowej Guomindangu i Komunistycznej Partii Chin, w końcu ustanowieniu Chińskiej Republiki Ludowej na kontynencie oraz Republiki Chińskiej na Tajwanie - a wszystko to na szerokim tle zmagań i rywalizacji światowych mocarstw.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

      

Gruba ryba

w Książki

14piorunów

Przeczytałem w końcu Nowy Wspaniały Świat Huxley'a.

Pisze "w końcu", bo książkę dostałem jakieś 2 lata temu i co parę miesięcy do niej wracałem żeby przeczytać rozdział albo trzy. Nie dlatego, że była jakaś ciężka w odbiorze, czy tak bardzo skłaniała mnie do przemyśleń - po prostu brak czasu ze względu na opiekę nad dziećmi, albo zbyt duże zmęczenie, inne tytuły czy brak warunków na czytanie.

Tak czy siak - pod wieloma względami, ta blisko stuletnia powieść zdążyła się zestarzeć, ale nadal skłania do przemyśleń.

Główna teza, która została mi w głowie, to to, czy faktycznie bylibyśmy skłonni, jako społeczeństwo, za cenę porzucenia wolności jednostki, pracy nad sobą I samorozwoju, otrzymać brak chorób, starości, wojen, wysokiej satysfakcji z życia i stałego dostępu do uciech cielesnych.

Patrząc na to, jaki obraz życia wpajany jest nam każdego dnia z social mediów, skłaniam się ku temu, że raczej tak. Jedynie co, to obecnie społeczeństwo karmi się ideałami piękna, podróży i dostatniego życia, nie dając powszechnego dostępu do tych wszystkich rzeczy. Nie skłania to tym samym influencerów do propagowania pracy nad sobą, a jedynie do stawania się częścią kreowania wyidealizowanego świata, który nie ma za wiele wspólnego z rzeczywistością.

Sytuacja loose-loose.

Jeśli chodzi o ogólnie pojęte antyutopijne wizję, moim numerem jeden pozostaje Futu.re Gulkhovsky'ego

Mocarz1piorunów

@Rafau O tak, Futu.re też zrobiło na mnie duże wrażenie.

Autorytet3piorunów

@Jarosuaf próbowałem czytać futu.re ale klimat był zby ciężki, za dużo gwałtu i depresji.

W sumie pisał to Rosjanin a oni najlepiej umieją w ten klimat bezsilności i deprechy, ale tutaj było wybitnie ciężko i się poddałem.

Gruba ryba1piorunów

@SzubiDubiDU @Jarosuaf żona wspomina, że co jakiś czas wracają do niej w głowie motywy z tej książki. Ciężkie gówno, ale kawał dobrej lektury.

Jak chyba każdy zacząłem przygodę z tym autorem od Metra 2033 i o ile lubię klimaty post apo, o tyle ta książka broni się pod każdym aspektem I z powodzeniem polecam ją ludziom, którzy nie mieli styczności z falloutem i całą resztą pop-kultury w tym klimacie. Gość ma rewelacyjne pióro i uważam że kolejne części tej sagi są równie dobre, choć opinie o 2034 i 2035 są mniej pochlebne, uważam je za równie ciekawe - tylko może młodszym czytelnikom łatwiej było się utożsamić z Artiemem.

Pokaż więcej komentarzy (3)