Może i sam strzelam sobie w stopę.
Naczytawszy się jaki tinder jest świetny dla psychiki staram się go unikać. Sympatię już miałem, niewiele z tego wyszło. No ale jest jeszcze to całe "boo"... Niby dopasowania nie tylko na bazie obrazków, ale jednak podobnie rakowe.
Bez wgrania swoich zdjęć nie można przeglądać więcej niż profil tekstowy i profilowe zdjęcie. W ten sposób spędziłem jakieś dwa tygodnie i odsiewałem. Nie robiłem tego codziennie, tylko jak sobie przypomniałem.
Ustawiłem proste filtry, zakres wieku 25-35, lokalna w promieniu 30 km (warszawa + obrzeża), kobieta, wolna, otwarta na związek, niewierząca (pewnie najgorszy wybór), niepaląca, opis dłuższy niż 50 znaków.
Efektem tego jest skończenie wszystkich dostępnych profili bardzo szybko. Statystycznie jest tam sporo kobiet "size+" (nie me gusta).
Ze wszystkich profili ostały mi się dwa. Tylko... boo stwierdziło coś swoim algorytmem i z tych dwóch "odłożonych" (nie lubię decydować w takich sprawach od razu, o tym niżej) ostał się jeden. Pomyślałem, że to z mojego powodu, nie mam zdjęć, rotuje mi profile i zostawia nic. Nawet poszukałem tego zagubionego i jednak cały czas jest dostępny.
Dodałem zdjęcia, wchodzę w miejsce ostatnio odwiedzone sądząc, że będzie tam ta ostatnia... a tu pustka. Wykosiło wszystkie opcje i zostawiło komunikat "na dziś to wszystko". Od tego czasu tak wyglądają moje "dopasowane" i "wyróżnione".
Czyli jest to kolejny niszowy portal, gdzie raczej próżno szukać.
Oglądałem również profile w społecznościach (wszechświaty po ichniemu). No i srogo mi się nie zgadza z poradnikami. Jedno zdjęcie i do tego połowy twarzy? Czemu nie. Zdjęcie kota, kostki brukowej, jakiegoś parku - cyk, jest. Są jeszcze takie, co wstawiają kilka zdjęć, ale wszystkie zrobione z tą samą miną i z tego samego kąta.
Ja rozumiem, że nie każdemu się chce robić zdjęcia, bo i mnie się nie chce, nie lubię. Tylko jednak można się postarać, wyciągnąć kilka z albumu i przedstawić siebie, zgodnie z hehe poradnikami. Nie przeglądam w końcu katalogu fotografa, a osoby.
Opisy zasługują na oddzielny facepalm, bo puste to raczej norma, są też wersje tylko życzeniowe, ewentualnie 100% po angielsku ale u polek (celują w inny target?).
A z tym moim decydowaniem na miejscu, natychmiast, to sprawa jest prosta. Obserwuję siebie i widzę, że wysłanie polubienia (po ichniemu "miłości"), to dla mnie robi się jakaś duża deklaracja. Do tego nie lubię presji, bo w końcu chcę wybrać kogoś na potencjalnie resztę życia, a czuję się jakbym miał zewnętrzny nacisk "teraz albo nigdy". W takiej sytuacji nie podejmuję decyzji, wolałbym przycisk "zapisz na później". Nie umiem chyba traktować ludzi jak artykułów spożywczych.
#refleksjemacgajstra #randkujzhejto #przemyslenia #randki #zwiazki #boo