Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rozkminy

Osobistość

w Hydepark

52piorunów

Czy mając ponad 30 lat można jeszcze poznać prawdziwych przyjaciół?

Na każdym etapie swojego życia miałem przyjaciół, niektóre relacje naturalnie wygasły ale jedna z gimnazjum i liceum przetrwała do dziś. Mimo, że praktycznie nie mamy możliwości spotkać się w rzeczywistości to te relacje wydają mi się bardzo głębokie i złożone.

Ostatnio z żoną zwróciliśmy uwagę, że wszystkich tych których poznaliśmy razem i z osobna na przestrzeni ostatnich kilku lat po studiach traktują znajomość bardziej jak handel zasobami i doświadczeniem. A macie to i to? pożyczycie? A giluch ma 3 lata i robi to i to wasz też? I tak w kółko... Wszystko jest takie spłycone, interesowne i na dystans. Jak ktoś zaprasza to na 100% wiemy, że czegoś chce.

Też tak macie? Nie trafiamy z ludźmi?

Pokaż więcej komentarzy (45)

Autorytet

w Rozkminy

45piorunów

Cześć. Chciałem zapytać Was o opinię, bo może z boku wygląda to inaczej, a my z dziewczyną złapaliśmy niepotrzebne poczucie winy i sami już nie wiemy, jak do tego podejść.


Jesteśmy raczej domatorami. Po pracy cenimy sobie nasz wolny czas, ciszę i spokój. Prawie w ogóle nie spotykamy się z ludźmi w domu - to nasz azyl, w którym chcemy odpocząć, nacieszyć się swoim towarzystwem i nie czuć presji, że musi być idealnie posprzątane.

Problem polega na kuzynie mojej dziewczyny. Chłopak jest taksówkarzem. Sam kiedyś jeździłem na taksie, więc doskonale rozumiem specyfikę tej pracy, luki między kursami i to, że często jest się gdzieś "w okolicy". Problem w tym, że on zaczął to wykorzystywać i wbijać do nas na niezapowiedziane wizyty nawet kilka razy w tygodniu.

Schemat zawsze ten sam: daje znać dosłownie w ostatniej chwili albo dzwoni już spod drzwi. Jak dziewczyna nie odbiera, to od razu uderza z telefonem do mnie.
Ostatnio mieliśmy tego po prostu dość - nie odebraliśmy i nie otworzyliśmy. Chcieliśmy mieć po prostu święty spokój. Kiedy niedługo potem zadzwonił w innej sprawie, rzucił ironicznym tekstem, żebym się "nie martwił, bo nie chce do nas wpadać".


Z jednej strony poczuliśmy ulgę, ale z drugiej włączyło się nam poczucie winy. Prywatnie lubię gościa, ale totalnie nie tolerujemy takiego wbijania się na bezczelnego w nasz czas wolny.


Jak byście na to zareagowali? Czy jakoś to prostować, żeby nie było kwasów w rodzinie? Jak bronicie swoich granic w takich sytuacjach bez wywoływania afery? Czy po prostu jesteśmy dziwni i lepiej dla samego chłopa, żeby trzymał się na dystans?

Pokaż więcej komentarzy (58)

Fenomen

w Hydepark

15piorunów

Kurdex, upały upałami, ale muszę z przykrością przyznać, że znowu mamy do czynienia ze śmierdzielami :face_with_diagonal_mouth: Przepraszam, że tak z grubej rury, ale chwilami jest nie do zniesienia. Wiem, że to dość wrażliwy i delikatny temat, ale kąpiel, higiena osobista i szeroko rozumiana czystość przy takich temperaturach, to podstawa. Wiadomo woda to jedno, ale jakieś tam delikatne, nie za mocne (aby nie wpaść w drugą skrajność) antyperspiranty, dezodoranty też mogą pomóc, to nie chodzą i śmierdzą...

Już nie wchodzę na temat wielodniowych przepoconych ubrań...

Zdarzyło wam się może kiedyś komuś taktownie (lub nie, ale zdarzyło się 🙂) zwrócić uwagę na ten problem? :thinking_face:😉

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

No i drodzy państwo... Mamy to. To są te definitywne zwolnienia w branży IT na skutek AI. W zasadzie to ja byłem tym wieszczem złej nowiny. Chodziłem i gadałem że AI nas zastąpi. Chodziłem tak gadałem, i co? No jajco :grinning: trochę się posypało. Zwłaszcza rynek IT w Indiach. Padło to totalnie. Ludzie którzy robili najprostsze rzeczy i mieli najtańszych pracowników właśnie zmieniają zawód. A co z resztą? Niektóre części branży mocno oberwały. W pierwszej kolejności grafika komputerowa, nieco design ui, cała web deweloperka - serwisy. Ale części powiązane ze sprzętem - embedded, czy ogólnie ludzie z dużym doświadczeniem zostają bo ai to booster a branża zawsze była chłonna. Tylko że nie potrzebują już juniorów, nawet midom jest ciężko. Ale senior i architek - ci to mają o będę mieli lepiej nawet. Czyli rola człowieka nie została wyrugowana. I tak już zostanie, bo AI jest piekielnie drogie w użytku. I w praktyce zużywa ogromne ilości energii i konsumuje duże ilości sprzętu - bo karty się wypalają. Także żeby AI poszło dalej to jako całą ludzkość musimy przekroczyć pewien próg w produkcji energii. Np. opanować fuzje jądrową. A do tego czasu sami wiecie. No generalnie powiem tak, na ten moment żadnej inwazji AI na świat nam nie grozi. Ta technologia pozostanie na tym właśnie poziomie jak jest przez długie lata. Dużo nam to da jako ludzkości, myślę że życie będzie znacząco lepsze dzięki już tym narzędziom które już są. W następnych latach nauczymy się wszyscy lepiej z tego korzystać. Będą powstawać ciekawe narzędzia do pracy z AI. Ale modele dużo mocniejsze już nie będą. Ale nie dlatego że to nie jest możliwe. Chodzi o ekonomię i opłacalność i ograniczone zasoby. Jeśli osiągniemy wyższy i bardziej zdrowy poziom energetyczny to wtedy AI zacznie się rozwijać - wszystko będzie zależało od ceny i wartości energii. Może jakieś instytuty badawcze będą nad tym pracować ale jeśli do tego dojdzie to raczej będą ośrodki typu cern - współfinansowane międzynarodowo. Wiedza tam zdobyta będzie jawna. Myślę że taki scenariusz może się wydarzyć i myślę też że szansa na to jest duża. Przyszłe lata to możliwy dla nas powrót to stabilizacji - ale politycznie ludzkość musiała by się uspokoić, mniej wojen. Jak wszystko poszło by gładko to może nas czekać złoty wiek ludzkości

Gruba ryba12piorunów

Ja tam jestem ignorantem w dziedzinie, ale dwie rzeczy mnie intrygują jako laika:

1. Firmy nie potrzebują juniorów ani midów, bo jest AI, a kwestię poprawności kodów ogarną seniorzy. Skąd w przyszłości weźmie się odpowiednią liczbę doświadczonych seniorów, gdy obecni pójdą na emeryturę?

2. Dług technologiczny: tworzone z pomocą AI kody powstają szybko i krótkoterminowo przynoszą zysk, ale większość ma postać potworków Frankensteina - w przypadku większych zmian i rotacji pracowników ktoś ogarnięty będzie musiał to potem zmieniać, co wiąże się z potencjalnymi kosztami. Czy te koszty nadal będą niższe niż obecne zyski?

Fenomen4piorunów

@DexterFromLab

W pierwszej kolejności grafika komputerowa, nieco design ui, cała web deweloperka - serwisy.

no chyb atak średnio powiedziałbym XD chyba, że mamy na myśli jakieś gówno posty na face mikro brandów, w Ui od lat doszliśmy do punktu gdzie powielane są utarte rozwiązania i właśnie przełamanie tego schematu stanowi wartość projektu, coś czego ai nie ogarnia

Pokaż więcej komentarzy (25)

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Rozkmina o kwiatach. Jeśli kwiat jest dziki, to o jego walorach estetycznych zadecydowały owady. Na skutek selekcji ewolucyjnej powstały kwiaty. Kwiaty to organy płciowe tych roślin. Ale do zapłodnienia dochodzi na skutek zapylenia. Ale to nie roślina wybiera roślinę. To owady decydują kotóry kwiat jest piękniejszy i go wybierały. Więc w zasadzie wszystkie dzikie kwiaty to efekt dopasowania gustu, milionów pokoleń różnych much.... W zasadzie to projektantami dzisiejszych kwiatów są owady zapylające xD poniżej na zdjęciach moja petunia(różowa) z balkonu, którą wychodowała moja żona oraz przykład dzikiego gatunku petunii bez selekcji wprowadzonej przez człowieka.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

Oglądając dzisiejsze wielkie grilowanie w Moskwie, trochę mnie przeraża ta technologia. Dron z kartonu i trochę środków wybuchowych, przecież to idealna broń dla terrorystów. Wypuści jeden z drugim takiego w jakieś duże skupisko ludzi, to wybuchnie albo rozbryzga jakiś kwas na ludzi. Straszne i bardzo ciężkie do obrony.

Jednak czasy, kiedy walki w których trzeba było chociaż widzieć na własne oczy przeciwnika wydają się mniej straszne, niż obecne z dronami AI, które będą mogły ścigać ludzi po lasach, lub nawet czekać na okazję i aktywować się jak mina która działa z dużej odległości i w dodatku Cię ściga.

Fanatyk4piorunów
GURU3piorunów

@Fulleks

Dron z kartonu i trochę środków wybuchowych, przecież to idealna broń dla terrorystów

Tak, były już na ten temat dywagacje.

Na razie konkluzja rabinów jest taka że to wbrew pozorom nie jest takie proste jak się wydaje.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

176piorunów

Zawsze jak się zderzę z jakimś zachowaniem spoza mojej bańki, to ciężko mi to przyswoić.

Wczoraj wracałem z przedszkola z dzieciakami i byłem świadkiem jak jakiś gość, z wyglądu taki typowy Mariusz budowlaniec/magazynier odszedł 100m od żabki, stanął w takiej mało uczęszczanej ścieżce, wyciągnął małpkę, wlał ją sobie do gardła na raz, a butelkę wy⁎⁎⁎ał na boisko pobliskiej szkoły. Zaraz potem wsadził sobie do gęby gumę do żucia i chyłkiem spierdziela. Zjebałem go, że jak chce, to niech sobie chleje, ale przynajmniej niech śmieci zabiera ze sobą, to się tylko zaśmiał jak debil i poszedł.

I od wczoraj wraca do mnie ta myśl - jak bardzo upadla człowieka alkoholizm, że (z pozoru) normalny chłop MUSI w tajemnicy przed całym światem wy⁎⁎⁎ać w 3s ćwiartkę wódki o godzinie 15tej, bo bez tego nie wytrzyma...

Twórca0piorunów

Obejrzyjcie sobie wykład ruskiego profesora na temat alkoholu. Gość tam wytłumaczył łopatologicznie dlaczego alkoholik zachowuje się tak a nie inaczej.

Pokaż więcej komentarzy (57)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Co jest miarą człowieka? Co świadczy o tym czy jesteś małym czy duży? Upadły czy podniosły? Może twoje osiągnięcia? Na jakim polu? Finansowym? Duchowym? Rodzinnym? Zawodowym? A może światopogląd? Może liczyć się w co wierzysz? To co rozumiesz i wiesz? Może to jakim jesteś specjalistą albo czy jesteś religijny albo nie? Może masz jakąś niesamowitą wiedzę lub umiejętności? Może bardzo kochasz kogoś? Może zawsze pomagasz, jesteś pogodny uczciwy, albo kradniesz i krzywdzisz ludzi? A może nie ma czego mierzyć? Może miarkowanie nie ma sensu? Może liczyć się po prostu że jesteś nie jaki i co osiągnąłeś? A może jednak nie? Nie wiem, ale mam swoje zdanie na ten temat.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

32piorunów

Mala firma w której pracuje kilka albo kilkanaście osób to biznes. Ktoś kto go ma to go prowadzi i o niego dba. A wielka korporacja to system w systemie. Wielki, prawno-administracyjny twór który bardziej dba o przestrzeganie, prawa, przepisów i wewnętrznych procedur niż o własny biznes. Bo przy pewnej skali nie da się już inaczej funkcjonować. Bo kto posiada korporacje? No najczęściej jest to kapitał - czyli akcjonariusze. Którzy często nawet nie mają wpływu na działania korporacji, chyba że mają duży pakiet ilościowy.... Więc w korporacji najczęściej kapitał, czyli bogaci ludzie i fundusze je posiadają ale wszystko co jest wewnątrz korporacji rządzi się swoimi prawami. Korporacje mogą przyjmować różne modele struktury wewnętrznej, różne systemy informatyczne, infrastrukturę różnego rodzaju. U takie rzeczy kupuje się jak szablony. Korporacje są zarządzane przez administratorów, którzy tak jak państwowi urzędnicy pilnują zasad i je egzekwują. A na samym dnie korporacji są wynajęci wyrobnicy, po prostu jeden z zasobów który korporacja traktuje jak parametry w tabelce - bo ludzie tam to nie jest społeczność tylko tryby systemu który system wymienia, jeśli mu się to opłaca.

Gruba ryba5piorunów

@DexterFromLab mała firma wymaga bycia malarzem akrobata z okazjonalnymi fuchami hydraulika. W korpo otwierasz kopa, robisz swoje, albo i nie jak masz rozpykane ile można się legalnie opierdalac i po ,8h kompa zamykasz

Osobistość1piorunów

@DexterFromLab Mój największy problem z aktualnymi korporacjami to dziki pęd za wzrostem i traktowanie firmy nie jako sprawnie działającej organizacji, tylko jako dojarki która ma dawać akcjonariuszmo profit, nawet nie tyle w dywidendach co w potencjalnym zysku ze sprzedaży (jak wzrośnie). Przez co jakiekolwiek okresowe gorsze wyniki to już panika.

Mój przykład. Robie w firmie zajmującej się biotechnologią. W latach 2020-2022 mieli rekordowe przychody bo sprzedawali testy na covid. W 2024 jak był raport z 2023 to już managorowie krecili nosem że nie ma wzrostu, a w ostatnim roku to już było prawie bicie na alarm, że nie są spadki. Ciężko żeby był wzost po prawie 3 rekordowych latach.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fenomen

w Hydepark

59piorunów

Dziwne to uczucie stracić sens życia. Ale, co zrobić, samo przychodzi, tak myślę.

Od razu informacja dla osób które będą podejrzewać depresję itepe - serio, nic z tych rzeczy.

Ale ostatnio ciągle rozkminiam o co w życiu chodzi. I dochodzę do wniosku że o gonienie króliczka. Bo wtedy jakoś się to kręci.

Jeszcze parę lat temu byłem typowym piwniczakiem przegrywem, choć teraz wiem że nie ze swojej winy - to raczej wypadkowa środowiska w którym się wychowałem, nie wchodząc w szczegóły, i statusu materialnego.

Ale, znalazłem swoje miejsce w życiu - muzyka, gry, adrenalina, sporty - jakoś się kręciło, choć samotność czasem bardzo bolała a jeszcze przywlokła się choroba przewlekła.

Później, udało się na kolejnych studiach poznać drugą połówkę, dostać pracę, kupić mieszkanie.

Ale "starość" z której tak się tutaj śmiejemy nadeszła.

Stare zajawki już nie cieszą, grono znajomych ograniczyło się do tych z pracy, sąsiadów z klatki i wirtualnych znajomych z hejto, do których można napisać. Poza tym - każdy ma swoje życie i można ciągle próbować coś inicjować ale nic z tego.

A życie? Polega na pracy, nienormowanej ale niech będzie że te 40h tygodniowo. Jakiejś tam wegetacji przez resztę dnia. Soboty na ogarnięcie mieszkania itd. I niedziele na jakiś odpoczynek, przeplatany myśleniem że zaraz poniedziałek. A jak dodamy do tego jakieś spotkania rodzinne, które też trochę czasu zabierają to i tego wolnego mniej.

Kiedyś pamiętam że myślałem jak wiele osób, że "odpocznę na emeryturze" i będę cały dzień jeździł na rowerze jak lubiłem. Teraz? Uważam że to bez sensu. Że ten system jest jakiś chory. Zapitalać żeby mieć za co żyć. Po to, żeby "żyć" popołudniami i w weekendy.

Drugie wyjaśnienie - porzucenie etatu to nie to, próbowałem. Dochodzę do wniosku że jedyny sens ma to słynne rzucenie wszystkiego, wyjechanie w góry, pasienie owiec, karmienie kur, plewienie marchewki, i biedne życie za to co uda się wyhodować na kawałku ziemi na który mnie nie stać. Wtedy praca ma sens, jest jakaś zmienność pór roku, zieleń za oknem. I susza.

Fanatyk1piorunów

@jedzczarnekoty A może to kwestia umysłu, równowagi przekaźników, przesycenia tanią dopaminą. Ja czasem mam że też mnie mało cieszy a jak jest dobry stan to cieszy zwykły spacer w naturze czy kawa na tarasie.

Kompan3piorunów

system jest do d⁎⁎y, robimy słabe, niesatysfakcjonujące rzeczy po 40h tygodniowo, żeby utrzymywać fanaberie miliarderów, landlordów i inwestorów, nikt nie dzieli się z nami korzyściami postępu technologicznego, wkurza mnie to, ale nie wiem jeszcze, co z tym zrobić, poza ograniczeniem konsumpcjonizmu

Pokaż więcej komentarzy (37)

Zawodowiec

w Rozkminy

49piorunów

Po przejechaniu przez polskie wsie które wypadają na głównych trasach komunikacyjnych dochodzę do wniosku że wolałbym aby w wioskach były Odcinkowe pomiary prędkości zamiast progów zwalniających co 3 dom. Jechał bym sobie spokojnie te 40/50 km/h, nikt z tyłu nie próbowałby udowodnić że on potrafi skakać przez te progi szybciej i byłoby git. A tak to od hopki do hopki. Ostatnio mam wrażenie że progi zwalniajace wyrastają jak grzyby po deszczu.

preferowany sposób ograniczenia prędkości

  • odcinkowy pomiar prędkości89% (238 głosów)
  • progi zwalniajace co 200m11% (30 głosów)

268 głosów

Mocarz0piorunów

O wiele lepszym rozwiązaniem jest:

1. Brak obszaru zabudowanego. Naprawdę nie przez każdą wiochę trzeba jechać 50.

2. Szykany. Infrastruktura w służbie wymuszania ograniczeń, szykany czyli zwężenie drogi o wiele lepiej zadziała niż progi. Przez wioski i tak nie potrzebujesz mega przepustowości więc nie powinno być z tym problemu.

Wirtuoz0piorunów

@koko-jumbo K⁎⁎wa, wszędzie te OPP wy⁎⁎⁎⁎⁎olić, świetne rozwiązanie. Jak jest 50, to jadę normalnie ok. 52km/h a jak są OPP to się ślimaczy każdy 42km/h. To już wolę zwalniać do zera na hopkach.

Pokaż więcej komentarzy (40)

Fanatyk

w Hydepark

17piorunów

Naszła mnie rozkimna z rana. W końcu człowiek ma wolne to może roztrząsać problemy obecnego świata. "Kozy z nosa" skąd to się wzięło. Sprawdzam na necie i jakiejś specjalnego wywodu nie ma, choć ktoś też miał rozkmine na ten temat z którą w sumie mogę się zgodzić.

https://pl.quora.com/Dlaczego-gile-z-nosa-naztwane-s%C4%85-kozami

1. Istnieje (a bardziej: istniała) w języku skłonność do nazywania rzeczy od gatunków zwierząt. No bo zwierząt jest spora różnorodność -- jedne duże, inne małe; jedne szybkie, inne wolne, itd., itp.



2. Jaka jest koza (zwierzę)? Co ją charakteryzuje -- rzeczy jasna, z punktu widzenia człowieka i codziennego z nią kontaktu (w dawnych czasach). Nooo, że jest niezbyt wielka i że... cuchnie :).



Mam wrażenie, że na tym polega rozwiązanie zagadki :). Oczywiście, współczesne standardy higieny są takie, że zwykle staramy się nos wydmuchiwać, gdy tylko zalega nam w nim większa ilość wydzieliny. Tym niemniej, każdy z nas na pewno miał nieraz okazję doświadczyć tego, że wnętrze naszego własnego nosa wcale nie jest bezwonne, szczególnie jeśli akurat przechodzimy katar.



Wystarczy teraz przenieść się wyobraźnią do czasów, gdy ludzie w większości pracowali na wolnym powietrzu, gdzie kurz, chłód i niemożność pozbycia się ładunku gromadzącego się w nosie (bo np. ręce brudne, a mimo daleko idącej tolerancji w tych sprawach, nie każdy rodzaj brudu ludzie byli od razu gotowi pchać sobie do nosa :D) prowadziły do jego kumulacji i dalszej obróbki przez bakterie, by zrozumieć, że ten zapach mógł często nabierać sporej intensywności.

Czy u ciebie też się mówiło "koza z nosa"?

  • Tak84% (156 głosów)
  • Nie5% (10 głosów)
  • Op to cześć roweru.11% (20 głosów)

186 głosów

Tytan1piorunów

Dzień dobry.

"Kozy z nosa" to potoczne określenie zaschniętej wydzieliny nosowej (śluzu). Nazwa ta wzięła się z językowego żartu opartego na kojarzeniu twardych grudek z małymi, twardymi bobkami (jakie zostawiają prawdziwe kozy), a także z faktu, że aby je wydobyć, często wykonuje się ruchy przypominające "bodzenie" palcem.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Jest taki zakład z kumplami. Kto pierwszy podciągnie się 15 razy z 20kg obciążnikiem. Jest grubo. Już mi się plecy jak lotniskowiec zrobiły ale wchodzi 8 podciągnięć po 12 kg. Dlaeka droga. Dzisiaj dorzuciłem kreatynę. I chyba zacznę jakiś cykl ćwiczeń. Da radę ogarnąć ale w 3 miesiące oni chcą. Boje się kontuzji, wiem że siłowo dał bym radę ale ostatnio jak tak ostro ćwiczyłem to miałem taką kontuzje łokcia że musiałem przestać ćwiczyć. Ale dzisiaj zrobiłem po treningu obwodowym 5 powtórzeń na sztandze z 70 kg to już całkiem spoko. Mój rekord to 90 ale to było 15 lat temu i od tamtej pory nie ćwiczyłem. Ćwiczę od roku kalistenike. Mam świetnego trenera, tutaj zajęcia prowadzą tacy młodzi chłopacy. Bardzo się starają. Jest super atmosfera na sali. Ćwicze już rok i bardzo polubiłem tę grupę. Ci sami ludzie przychodzą w dni w tygodniu na 8. Ja odprowadzam córkę do szkoły i idę na zajęcia. Fajna rzecz. Polecam zajęcia grupowe z gimnastyki, jakieś ćwiczenia obwodowe czy coś. Fajna rzecz.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

Starzeję się i nie mam już siły na rozkminy. Ale, na szczęście jest hejto, portal dla takich osób :smiley:
Chciałbym sobie zmienić po trzech latach smartfona, bo już troszkę zwolnił. Zawsze miałem coś za parę stówek i działało, ostatnio wydałem 1300 i też hulał.

Myślę - Pixel, lubię czystego Androida. Ale, sporo negatywnych głosów głównie na software, no i pod 2 tysiące trzeba dać.

Kusił iPhone, ale raz że cena, dwa, sam nie wiem czy chcę wchodzić w iOS i w ogóle ich sprzęt.

Motorola - już bym kupił kolejną, pogodzony z tym że chyba też dają tańsze pamięci jak Siajomi i telefon słabnie z czasem. A dziś, news https://x.com/CR1337/status/2059503120347214077

Samsung - seria S droga, seria A stała się byle jaka.

No i pomysły mi się kończą :relieved:

Pokaż więcej komentarzy (28)

Kosmonauta

w Samochody

45piorunów

Jadąc dzisiaj przez Ząbki zobaczyłem Dużego Fiata stojącego na chodniku. Za szybą miał karton z napisem "Sprzedam" w stylu tych z lat 90. Nie jestem ogromnym fanem polskiej motoryzacji, ale chodzi mi po głowie posiadanie jakiegoś starego złomka, na którym uczyłbym się mechanikowania w wolnych chwilach. W sumie to nawet nie mam gdzie go teraz trzymać, ale to najmniejszy problem. W końcu to Duży Fiat. Samochód powodujący usmiech nostalgii lub politowania, w zależności od okoliczności.

Zdecydowałem, że zawrócę, wypytam o szczegóły i rzucę jakąś niezbyt wysoką kwotą "a nuż się dogadamy".

Zawróciłem, zobaczyłem drugi karton z ceną i pojechałem dalej. 35 tysięcy polskich złotych za śmierdziela pasowanego stopami na montowni w żeraniu. Jak wracałem do domu zniesmaczony zastanawiałem się, czy to te złoty klasycznej motoryzacji zepsuły tak rynek, czy może starszy Pan nadal żyje cenami sprzed denominacji.

Zdjęcie zabytku, znaczy niedobytku.

Gruba ryba3piorunów

@Elvisiako czarne blachy założył i udaje, że oryginał od pierwszego właściciela... a tak na serio - po tyle takie coś mniej więcej chodzi. To nie jest kategoria samochód (nigdy w tej kategorii nie powinien być), to przedmiot kolekcjonerski.

Kosmonauta16piorunów

Jak 90 rocznik to auto jest już maksymalnie patologiczne, na tym etapie linia produkcyjna na Żeraniu była zużyta i FSO musiało kombinować z częściami i produkcją. Z tego rocznika ten wóz to tak naprawdę upośledzona hybryda poloneza i dużego Fiata a auta wyjezdzaly jako śmietniki już z fabryki XD polecam kanał motobieda i nagranie o tym modelu https://youtu.be/knbuC6YUbiU?is=NaDwCwQeG6F5m7h2

FSO 125P to najgorsza podróba Dużego FiataAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Hydepark

2piorunów

Czy jeśli wyrzucenie butelki do butelkomatu zajmuje średnio więcej niż 30sekund (magazynowanie, transport, kolejki, fochy maszyny) to pracujemy jako śmieciarze na kupony do marketu poniżej pensji minimalnej ?


Gruba ryba2piorunów

Nie po to nałożono nowy podatek pod fikuśną nazwą, żeby plebs teraz ośmielał się go odzyskiwać w wygodny sposób.

Gruba ryba

w Hydepark

25piorunów

Kluczowe wnioski z mojej agenturalnej pracy z AI, którymi chce się podzielić.

Na początek, ostatnio wszedł nowy Opus 4.7, co zaóważyłem -> potrafi ciągnąć długie wątki zadaniowe, nie rozprasza się. Jest bardzo dokładny i wielokrotnie waliduje i porpawia sam siebie. Co ciekawe to jest out of box -> po prostu go uruchamiam i bez żadnych reguł on po prostu tak działa. Oczywiście dodatkowe rules, zawsze spoko.

I teraz uwaga, każdy model różni się od poprzednich. Różnice są znaczące. Jedne modele będą podejmowały inne decyzje ale każdy z nich dostarczy zupełnie inny output. Co za tym idzie nigdy nie wiemy jak nowy model poradzi sobie z danym zadaniem i nigdy nie będziemy mieli 100% pewności czy wykona zadanie czy nie.

Ich zachowanie jest w pełni niedeterministyczne, przypomina brainstorming w działaniu. ALe narzucenie jażma determinizmu, zdecydowanie poprawia wyniki pracy. Po zamknięciu schematu w workflow, wymuszeniu semi-deterministycznego podejścia do zagandienia znacząco poprawia wyniki pracy. Po takim zabiegu zadania wykonywane przez system agenturalny są dużo bardziej powtarzalne, a wyniki bardziej spójne. To jest props.

Są problemy -> największym problemem we współpracy z agentami(akurat bardzo podobnie jak z prawdziwymi ludźmi) jest ustalenie zakresu wymagań i potrzeb. Często jest tak że te 3 czynniki -> to czego oczekuje operator systemu AI, to co agent wykona, i to co rzeczywiście jest potrzebne i wystarczające mocno się rozjeżdża. ALe takie jest rzycie(doceńcie błędy ortograficzne, dzisiaj to oznaka autentycności, róbcie błedy, lpieje się to czyta niż slopy AI xD)

I kolejny problem to problem walidacji. Przy pierwszym podejściu, modele agenturalne raczej domyślają się że coś działa niż faktycznie to walidują. Owszem, widzę, zmienia się to w mocniejszych modelach. Stopniowo są one coraz bardziej srkupulatne w walidacji i sprawdzaniu wyników swojej pracy, ale ten wątek jest w powijakach. Często dostaniemy w wyniku piękną i spójna architektórę, ale w naszej aplikacji zabraknie przycisku ACCEPT na końcu i okno się nie zamknie.

Rola architekta AI na dziś to:

* Ustalanie wymagań i potrzeb

* Ustalanie workflow pracy dla agenta

* Dobór skills oraz rules do pracy nad projektem

* Ewentualny wybór technologii

* Wysoka świadomość systemowa(Warto w początkowych wymaganiach umieć określić zestaw narzędzi, infrastruktuwy czy ogólnego podejścia, i tutaj jest moment w którym większość Juniorów czy nawet midów odpada, nie wiedzą co można zrobić i nawet nie mają pojęcia czy można to zrobić, a to wymaga lat doświadczenia, może dekad...)

* Korekcja błędnych kieruków pracy AI - warto patrzeć na logi co robi żeby go klepnąć w kark i kazać wrócić na dobre tory

* Najważniejsze - finalne testowanie i sprawdzenie wyników pracy, żaden AI tego nie zrobi

* Jeśli projekt jest złożony to warto wymusić techniki takie jak TDD, Solid, Struktura projektu, Architektura, Modularność - to załatwiamy właśnie rules i skilles ale trzeba wiedzieć jak to ustawić

* Dokumentacja techniczna! AI sam tego nie zrobi - trzeba mu kazać

I jeszcze pare innych rzeczy ale już nie chce mi się o tym pisać. Generalnie główny wniosek jest taki że jedna osoba dzisiaj może robić za zespół. Aplikacja dobrze prowadzona przez operatora systemu agenturalnego będzie działać dobrze, ale nie może to być vibe coding, to musi byc przłożenie inżynierskiej pracy na system AI -> one tego nie potrafią bo to nie jest coś co jest opisane w książece, nie ma o tym wiedzy ogólnie, to się zdobywa krwią i potem w projektach i to są dziesiątki tysięcy przepracowanych godzin i przebyte załamania nerowowe(miałem to wszystko).

Napisałem cały tekst z palaca i nawet nie poprawiam błędów -> dla autentyczności :grinning: doceńcie :D

Pokaż więcej komentarzy (22)

Gruba ryba

w Hydepark

27piorunów

Dzisiaj siedzę sobie na ławeczce i patrzę na te zieloną przyrodę. I tak sobie myślę, może kiedyś nas zabraknie. Może ludzkość wyginie albo dramatycznie się skurczy - co jest bardzo prawdopodobne. I zostaną ten wszystkie budynki i infrastruktura.... To wszystko zarośnie w ciągu kilku lat. Natura to wszystko pochłonie, ptaki będą wiły gniazda wewnątrz ruin.... A w końcu wszystko obruci się w pył... I wszędzie będą rosły drzewa...

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Przemyślenia

7piorunów


Oglądam dzisiaj i tam info, że 5 ludzi się wjebało na łódkę bez kapoków, z pijanym sternikiem.
2 osoby się utopiły. Pijany sternik przeżył oczywiście i zgnije w Sztumie.
Pierwsza moja reakcja? Pusty śmiech.
Jaką skończoną amebą trzeba być, by się wpierdalać na pływającą łajbę w 5. pod wpływem alkoholu, w nocy, z pijanym sternikiem, gdzie taka łajba max obsłuży 3 ludzi.
Selekcja naturalna na pełnej pani z zamtuza.

https://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/11242093,tragedia-na-jeziorze-salinskim-dwie-osoby-nie-zyja-pijany-sternik-zatrzymany.html


Lider1piorunów

@fadeimageone

Jaką skończoną amebą trzeba być, by się wpierdalać na pływającą łajbę w 5. pod wpływem alkoholu, w nocy, z pijanym sternikiem, gdzie taka łajba max obsłuży 3 ludzi.

Może nie odpowiedź, ale jednak- a pamiętasz ten case, gdzie inny pijany przygłup zrobił dzieciakowi jakiś test harcerzyka, gdzie kazał mu jakieś jezioro przepłynąć wpław i w komplecie ciuchów? Na⁎⁎⁎⁎ny typ, który miał go asekurować i dodatkowo w nocy- no kto by mógł przypuszczać, że dojdzie do tragedii, co nie? To jest właśnie efekt tego, że takich zjebów się nie utylizuje, tylko głaszcze po główce.

Pokaż więcej komentarzy (3)