Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#silownia

Gwiazdor

w Dyskusje

3piorunów

Hard to swallow pill - ktoś kto na pierwszym treningu męczy się z pustą sztangą ma lepsze rokowania pod kątem hipetrofii niż ktoś kto, abstrahując od techniki, jest w stanie wypchnąć 0,5-0,75 BW. Słaby układ nerwowy, czyli nieoptymalny angaż jednostek motorycznych przez mózg paradoksalnie stwarza lepszą przestrzeń do adaptacji i ich częstotliwości oraz umożliwia optymalne bodźcowanie mięśni relatywnie małym, przy wyrażonym w kilogramach, obciążeniu, co zarazem jest mniej eksploatatywne dla stawów w początkowych etapach treningu siłowego, kiedy organizm i struktury (ścięgna, więzadła, etc.) nie są w pełni zaadaptowane do danych wzorców ruchowych. Silny CUN, czyli skuteczny angaż jednostek motorycznych jest za to pożądany w dyscyplinach jak strongman czy trójbój.

Gruba ryba

w Sport

126piorunów

Ale się wkurwiłem. Kolejny związek sportowy w Polsce rozpierdala komuś karierę, bo stare dziady mają ból d⁎⁎y o sukcesy kogoś, kto trenuje niezależnie
https://www.instagram.com/reel/DMSFHTrMGT0/?igsh=OTFrYXY4ajU1NTR0

W skrócie: związek trójboju zablokował start Agaty Sitko na mistrzostwach świata, bo chciała lecieć ze swoim trenerem.
Agata jest obecnie najlepszą trojboistka na świecie, trzyma bodaj 5 rekordów świata w największej federacji jaką jest IPF.
Mam nadzieję że właśnie sam IPF interweniuje.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Odważyłem się i zagadałem jednego chłopaka na siłowni i skubany w moim wieku 10kg cięższy 3 lata ćwiczy, 1.5r trójbój.
Wyniki ma ładne według mnie:
230kg siad
250kg ciąg
130kg ława bo coś z nadgarstkiem ma

I boli mnie d⁎⁎a bo ja nawet poprawnie przysiadu nie mogę zrobić, a reszta to wstyd pisać o wynikach.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hejtokoksy

7piorunów

Sen to jednak jest to.

Czułem się wczoraj jakoś mocniej zmęczony, więc położyłem się spać pół godziny wcześniej niż zwykle. Czas snu 7:38. Co prawda nauczyłem się już dawno nie siedzieć do późna, żeby pospać te 7h, ale też nie spodziewałem się, że dodatkowe 30 minut zrobi taką robotę. 8 medali dziś wpadło, dosłownie w każdym ćwiczeniu dołożyłem kilogramów lub powtórzeń. Ostatnio tak miałem na samym początku przy tzw. newbie gains.

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

Pomidor malinowy to jest jeden z najlepszych owocków przy redukcji, bo zawiera dużo witaminy C, która nie tylko podnosi odporność organizmu, ale także wzmacnia ściany naczyń krwionośnych.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Siłownia

11piorunów

Pamiętajcie, by nigdy nie brudzić masowych...
Oprócz tego ludzie...

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hejtokoksy

30piorunów

Rano od razu po otwarciu oczu pomyślałem, że to dziś. I rzeczywiście - po prawie pięciu latach na pakerni w końcu udało mi się wycisnąć te zasrane 100 kg na płaskiej. Przez ostatnie dwa lata podchodziłem do tego kilka razy, z reguły 95 kg szło jako tako, a 97,5 już mnie przygniatało na śmierć. A teraz poszło mi tak gładko, że złapałem za 105 i prawie prawie wpadło 😛

Moja klata to śmiech na sali, ale co zrobić. Ciężkie jest życie naturala. Przynajmniej mam śmieszne staty trójbojowe: 200 w martwym, 130 w siadach i 100 na płaskiej :grinning:

Gruba ryba2piorunów

Pamiętam jak przekroczyłem barierę 50 kg, też tak się cieszyłem. Potem doszedłem do jakichś 70 kg i mi się odechciało ćwiczyć.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Lider

w Hydepark

14piorunów

Chyba se kupie buty do liftingu. Podlozylem na probe male talerzyki pod piety do siadow. Matko, jaka roznica. A jeszcze jakby byla stabilizacja od buta.

Drogie te kurly, ale mialbym pewnie na lata.

Inspirator1piorunów

Ja używam Reebok Lifter PR II i mogę polecić. Nie wyglądają jak typowe buty do powerliftingu, przód mają z siatki, więc są dosyć przewiewne, wygodnie zginają się w palcach, można spokojnie robić łydki czy wykroki.

Praktykant1piorunów

@bartek555 mam od 8 lat Reebok crossfit lifter 2.0. Robię w nich wszystkie treningi, włącznie z jakimiś skokami, zarzutami. Nadal wyglądajo jak nowe.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

Zastanawiam się jak to jest z tym alkoholizmem. Co weekend coś wypiję, bo taka jest kultura picia w Polsce. I taka forma nagrody i odstresowania. Nie oznacza to, że się muszę schlać. Choć tak też się zdarza. Bo jestem młody, bo rok temu się rozstałem z laską i jestem singlem i się bawię. Ale nie zawsze. Latem jednak gorzej, no bo czeka mnie między innymi kawalerski, wesele i urlop, ale dobra.

Post o tym, że w Polsce przyjęła się taka kultura, że ja po prostu w sobotę muszę sobie strzelić piwko. Jedno-dwa. Starczy. Dla smaku, nie dla samej zawartośći alkoholu. Jeśli nie ma jakichś wielkich planów na zabawę, to lubię sobie kupić paczkę chipsów (albo dwie) i jedno-dwa piwa. Jakieś takie smaczniejsze. Browar lokalny i smak - imbir, kwaśna pigwa, mirabelka, pszeniczne. Żadne tam Perły czy Kasztelany. Nie chcę wypić piwa dla samego alkoholu. Lubię sobie tak poczilować przed filmem i odpocząć. Pozwolić sobie raz w tygodniu na łakomstwo.

Nie chodzi stricte o odpoczynek od pracy. W okresie wiosna-lato trenuję 5x w tygodniu. Wysiłek dość intensywny, a raz na jakiś czas zdarza się, że lubię przełamywać bariery i się skatować.

Przychodzi sobota i wtedy jest tak. Regularnie co tydzień 1 góra 2 piwa i jakieś chipsy.
Co 2-3 tygodnie lubię wypić kilka piw i strzelić sobie kebsa XL. Zdarza się, że się trochę nawalę, bo się za⁎⁎⁎⁎ście bawię z przyjaciółmi i korzystam jeszcze trochę z młodośći (28 lvl) i z tego, że jestem singlem.

Wódki nie tykam częściej niż powiedzmy 3 razy w roku. Zazwyczaj jest to sylwester + imprezy okolicznościowe. W zasadzie jedyna okazja, gdzie naprawdę lubię się napić wódki, to wesele i wytańczenie się do rana. Jak pójdę do klubu, to też rzadko piję wódkę. Choć tam też się tańczy. Ale nie ten sam vibe.

Poza tym trzymam dietę (wręcz restrykcyjnie) dobrze wyglądam, pracuję, uczę się języka obcego, trenuję, jestem zdyscyplinowany, ale po prostu musi być "coś dla mnie" ten raz w tygodniu, gdzie sobie wrzucam na luz i piję sobie dobre piwko i coś podjadam.

Wiedza z Internetu robi już ze mnie pijaka XD Z drugiej strony, ludzie traktują to z przymrużeniem oka, bo X procent Polaków pije codziennie piwo lub więcej niż 2 razy w tygodniu. A dla mnie wypicie browara w inny dzień niż piątek/sobota jest niedopuszczalny.

Lider3piorunów

To nie kultura picia w Polsce tylko Twoja. To, ze obracasz sie w takim, a nie innym srodowisku, nie oznacza, ze wszyscy tak robia.

Wirtuoz0piorunów

Może to nie dotyczy ciebie ale jak w pierwszym akapicie piszesz, że to forma nagrody i odstresowania no to nie bardzo. To że ktoś nie pije na umór to o niczym nie świadczy, a twój wpis ma pełno pozornych wymówek. Nie pisze bezpośrednio o tobie ale tak bardzo często zaczyna się problem z alko bo to weekendowe piwo jako nagroda zaczyna wchodzić coraz częściej i potem kończy się różnie. Sam przerabiałem i pewnie w przeszłości sam napisał bym jak ty

Fenomen0piorunów

@Jnchl weekendowe piwo to nagroda, ale jem też niezdrowe rzeczy, to też będę tłuściochem bo się nagradzam w ten sposób? Zarówno piwa, jak i czegoś niezdrowego nie tknąłbym w tygodniu, bo prowadzę ultra sportowy tryb życia i tak jest od zawsze i to kocham całym sercem i w życiu bym z tego nie zrezygnował, odrzuca mnie sama myśl, że mógłbym nie prowadzić się zdrowo co najmniej 6 dni w tygodniuu

Wirtuoz0piorunów

@Lopez_ możesz kiedyś być:) Jeżeli chodzi o alko to często schemat właśnie tak wygląda, najpierw nagroda za cały tydzień i za jakiś czas ta nagroda wjeżdża coraz częściej bo się zmęczyłeś dniem, zrobiłeś zajebisty trening, pozmywałeś naczynia, cokolwiek co ci podpasuje. Uzależnię to choroba wymówek i iluzji która tworzy sobie mózg dlatego ciężko złapać się w porę że coś jest już nie tak. Nie piszę o tobie personalnie tylko bardziej ogólnie żeby uważać poptostu

Fenomen0piorunów

@Jnchl Wypiłem dzis jedno, okazalo sie, ze piwo imbirowe, ktore ostatnio polubilem, ma 0 % wiec bez alko.

Generalnie ja po prostu lubie smak piwa.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Siłownia

11piorunów

Ronnie Coleman w ciężkim stanie, zróbcie każdy po przysiadzie więcej dzisiaj dla mistrza
"Everybody wanna be a body builder but noboddy wanna lift no heavy ass weight"

GURU0piorunów

sport to mord

GURU0piorunów

@saradonin_redux "His daily protein intake was 600g and the daily carbohydrate intake differed from 100-1000g depending on the cutting or bulking phase.[52]"
Przy masie 150kg wychodzi 4g/kgmc, bardzo wysokie spożycie białka wpływa negatywnie na kości https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36308916/

Swoją drogą nawet kulturyści wiedzą, że żeby schudnąć trzeba drastycznie ciąć węgle żeby zjechać z insuliny.

Positive association of lean mass and negative association of protein intake on bone mass and bone geometry of adolescent soccer players - PubMedIn adolescent soccer players, lean mass was a predictor of bone parameters, and high protein intake was negatively associated with bone mass and geometry.PubMed
Gruba ryba0piorunów
GURU1piorunów

@mordaJakZiemniaczek Chodzi o bardzo wysokie spożycie białka, powyżej pewnej ilości (niestety nie ma podanego w abstrakcie, ile dokładnie, ale można domniemywać że chodzi o ilości powyżej 3,5g/kgmc). Ilości rzędu 2g/kgmc są bezpieczne i korzystne, a takie ilości maksymalnie były badane w tym twoim artykule (30% zapotrzebowania na kcal z białka - dla kobiet w okresie perimenopauzy to jakieś 130g białka dziennie, przy masie 60kg wychodzi coś koło 2g/kgmc właśnie).

Masę mięśniową czy tłuszczową możesz uhodować, ale nerki, trzustki czy wątroby mamy wszyscy mniej więcej takie same, ukształtowane raz na resztę życia w okresie dorastania. Organy wewnętrzne nie będą nadążać metabolizować wszystkiego poprawnie, stosownie do masy ciała którą muszą "obsłużyć".

GURU1piorunów

@mordaJakZiemniaczek Przejrzałam, ale to jakiś RED-S i osteporoza a nie nadmiar węgli akurat. Ogólnie, tak jak napisałam, triathlon czy kolarstwo - nie sądzę żeby ktoś zjadał 1000 g węgli dziennie. Kilka dni przed startem ładujesz się węglowodanami, czyli po prostu jesz jakieś posiłki bogate w węgle żeby zrobić zapas glikogenu w mięśniach (typu spaghetti, na deser ciasto itp). Na zawodach żele, np. popularne SIS mają 22g węgli i je się je maksymalnie co 20 minut przy bardzo intensywnym wysiłku, właśnie z tego powodu że więcej nie przyswoisz na raz.

Poza tym znowu też jest kolejny ogranicznik w postaci "dolotu powietrza" czyli VO2max, górnej granicy możliwości transportu tlenu przez krew, a bez tlenu nie ma spalania węgli i tłuszczów w celu uzyskania energii. Tutaj też gdzieś dojeżdża się do kresu swoich możliwości a potem zostają już tylko wspomagacze jak "leki na astmę" czy EPO.

GURU1piorunów

@mordaJakZiemniaczek A nie, faktycznie, jest jakieś info że ma stan przedcukrzycowy. Tak się kończy żarcie "co chcesz, byle utrzymać bilans kaloryczny, jak nie przytyjesz to nie będziesz miał chorób metabolicznych mordo". Można ładnie uśpić czujność, że przecież jesteś szczupły więc robisz wszystko dobrze, wszystko jest w porządku. Potem jak ja, idziesz na badanie krzywej glukozowej w ciąży i pikachu face, że masz cukrzycę ciążową. Ważąc 60 kg w 6 miesiącu ciąży 😆 Nie piszę tego żeby pocieszać ludzi z nadwagą, że "napijesz, nażresz się a cukrzyca i tak by się zdarzyła", tylko żeby podkreślić, że nie bilans kaloryczny ale kompozycja diety ma fundamentalne znaczenie.

https://www.tri247.com/triathlon-news/elite/lionel-sanders-triathlete-diabetes-nutrition-healthy-eating-sleeping

Pro triathlon superstar Lionel Sanders reveals 'I don't want to die young of diabetes, and I'm headed that way right now'A health scare for Lionel Sanders has brought a change to his eating habits after discover blood glucose levels in the pre-diabetic range.TRI247
Mistrz1piorunów

@mordaJakZiemniaczek zrobię jeden przysiad więcej i sobie stawy rozjebie i zostanę kaleką jak on. No dziękuję bardzo :smiley:

Gruba ryba1piorunów

@cebulaZrosolu niestety, Jay i Phil pokazują z że przy takiej ilości towaru trzeba spokojnie pompować. Dorian robił na granicy, urwał biceps i odszedł. Byle tylko nie mylić robienia ciężko na 3g teścia tygodniowo z ćwiczeniem naturalnie.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Lider

w Sztafeta

37piorunów

21 644,92 + 12,01 = 21 656,93

Z rana zrobiłam bazę z przebieżkami, potem wleciała kalistenika na placu z drążkami. Fajny, aktywny poranek.

Blok treningowy pod maraton już przygotowany, jutro już wjeżdża pierwsza jakościówka. Szykuje się duuużo tempowego biegania ( ͡° ͜ʖ ͡°) Plan jest robić 5-6 treningów przy założeniu ok 75 km w tygodniu. Dodatkowo planuję jeszcze mini redukcję zrobić. Aktualnie ważę 56.5-57 kg, cel to 55kg. Nie jest to dużo, a chcę zobaczyć czy przy tej wadzę będę fajnie się czuć :D deficyt będzie nie duży, rzędu 200 - max 300 kcal (moje aktualne zapotrzebowanie to ok 2600 kcal). W dni mocniejszych treningów będę wchodziła na zero kaloryczne. Tabelki i excele pod liczby przygotowane ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hejtokoksy

11piorunów

Highlight mojego treningu dzisiaj to znalezienie w koszu z uchwytami tych wspaniałych narzędzi

Fenomen12piorunów

Jestem dyletantem. Stanik Ci zerwało?

Gruba ryba3piorunów

@Trawienny @bartek555 w sumie ciul wie co to dokładnie było, chyba takie paski dla lasek, żeby sobie zapiąć nogę do jakichś wymachów, ale ja uważam że na czymś takim albo paskach do ciągów robi się bardzo fajnie triceps z góry albo zza głowy. I face pulle, lepiej niż na byczych jajach.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gwiazdor

w Dyskusje

8piorunów

Brak siły na treningu? Więcej węgli. Nie rośniesz? Więcej węgli. Waga nie spada? Więcej węgli. Nie progresujesz? Więcej węgli. Zmęczony? Więcej węgli. It's that simple. Insulina to gamechanger, nie dajcie sobie wmówić bzdur głoszonych przez skinnyfatów i anetki, które pi⁎⁎⁎⁎lą, że to "hormon, który tuczy". Tuczy nadwyżka kaloryczna, insulina zwiększa przyswajalność makroskładników i opóźnia rozkład białek, ergo jest antykataboliczna. Gdyby miała tuczyć to nigdy żaden kulturysta by jej nie stosował, bo po co zwiększać odkładanie tłuszczu i przedłużać prepa podnosząc przy tym kortyzol i ryzykując atrofię LBM? To nie ma sensu.

0 cukru = 0 insuliny = 0 przyrostów. Nie bez powodu wszyscy entuzjaści cucknivore czy innego keto to skinnyfaty albo DYELe.

GURU3piorunów

@RobertVanPlitt Po co osobie, która nie ćwiczy na siłowni i nie zależy jej na budowaniu masy mięśniowej takie ilości insuliny? To że ty czy ktoś inny ćwiczy i "suplementuje się" w ten sposób naturalnym anabolikiem, nie znaczy że węgle to super dieta dla każdego. Insulina działa anabolicznie na mięśnie tylko wtedy, jeżeli ćwiczysz. Jeżeli są mało używane, to same z siebie nie rosną, a anaboliczny efekt otrzymuje tylko tkanka tłuszczowa.

Pani Anetce, co siedzi 8 godzin na d⁎⁎ie w pracy a potem 4 godziny spędza w domu przy garach / sprzątaniu / z dziećmi z powodzeniem wystarczą małe ilości węgli - bo jak nie masz ruchu, gdzie tą glukozę regularnie spalasz, to tkanki zaczynają odmawiać jej przyjmowania i insulinooporność gotowa. A w taki sposób żyje dzisiaj większość ludzkiej populacji.

Dieta osoby, która chce zwiększyć masę mięśniową, dieta osoby która biega maratony będzie inna niż dieta osoby, która ma mało ruchu a chce schudnąć i wycofać insulinooporność.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hejtokoksy

6piorunów

Tak se dziś paczam po prysznicu i taki wniosek mam.
Zaraz przyjdzie @RobertVanPlitt powiedzieć "a nie mówiłem"

Gwiazdor1piorunów

@saradonin_redux @saradonin_redux Może kalorykę zbiłeś podświadomie.
Funfact - jestem tak rozjebany (zerwany? podgrzebieniowy, problemy z rotatorami, brak stabilizacji, bóle nadgarstków), że wyciskanie sztangi leżąc dożywotnio odpada, nawet nie wiem czy 60kg dałbym radę wycisnąć. Prawie wszystkie poważniejsze kontuzje, których się nabawiłem to wypadkowa wyciskania leżąc. Wszystko z leżeniem na plecach w poziomie (skos dodatni jest ok) odpada, bo ten podgrzebieniowy się odzywa i nawraca kłujący ból między łopatkami i pod prawą. Wyjebałem dwa ćwiczenia z planu i jest spokój z tym.

W ogóle wielka trójca u mnie odpada - do przysiadu mam chujową dźwignię (wygląda to jak goodmorning), do tego problemy z kolanami i kostka mogłaby się odezwać, bo kiedyś skręciłem, dół pleców też, bo kiedyś miałem z tym problemy, ogólnie za duży wysiłek dla prostownika, martwy odpada, bo mój układ nerwowy by nie dał rady + wpierdol dla prostownika i lędźwi.

Gruba ryba1piorunów

@RobertVanPlitt u mnie trochę podobnie. Przysiady bardzo chciałem, nawet skorygowałem hip shift powodowany asymetrią pośladkowego pośredniego, ale niestety ograniczona mobilność lewej kostki po skręceniu (próby zwięszania mobilności kończyły się utratą stabilności) i problemy z odcinkiem lędźwiowym w przeszłości okazały się nie do pokonania.

Natomiast w kwestii martwego sprawdza mi się trap bar - mamy takiego bydlaka 35kg, na który można konkretnie dołożyć, a nie tego maluszka do ćwiczeń eksplozywnych. Środek ciężkości pokrywa się z osią ciała i ogólnie pozycja jest bardziej wyprostowana, więc wydaje się bezpieczniejszy dla pleców, a jednak lubię to uczucie jak układ nerwowy się stopniowo adaptuje z każdą kolejną seria wstępną.

Gruba ryba0piorunów

@RobertVanPlitt wydaje mi się, że tu nie chodzi o optymalność, tylko o przepracowanie wielu mięśni jednym ćwiczeniem. Aktualnie zaś na czwórki tak sobie rozłożyłem, że każde ćwiczenie akcentuje inną ich część i to mi pasuje i widzę niewielki ale stabilny przyrost: we wtorki split squat z przednią nogą nieco wyżej (przyśrodkowy + poślad w rozciągnięciu), w soboty hack squat (obszerny boczny) i wyprosty na maszynie (prosty).

Gwiazdor0piorunów

@saradonin_redux Tu nie chodzi o przepracowanie wielu mięśni na raz. W takim przysiadzie czy martwym ciągu najpierw wysiądzie to, co jest najsłabsze - z reguły prostowniki, chwyt (jak nie używasz pasków) albo układ nerwowy. Kulturyści chcąc rozwijać mięsień maksymalnie go izolują. Trzymam się jednego main liftu na jednostke, a reszta to izolacje i akcesoria. Taki sam bodziec, mniejsza akumulacja fatygi i zmęczenia CNS.

2x w tygodniu nogi robisz? Ciekawe jak z regeneracją.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

13piorunów

Rok temu do treningu na siłce dorzuciłem rower. O tak, bo wróciłem do rodzinnego miasta, bo rozstałem się po wielu latach związku. Jeździłem najpierw 20km, potem 30km, potem 40, potem do innego powiatowego 65 km i finalnie wykręciłem 110km w upalny, sierpniowy dzień. Zajęło mi to 6h z minutami razem z przerwami (bez jakieś 5:30) Jesienią zeszłego roku rower zamieniłem na pływanie. Pływać już umiałem dobrze, ale regularnie nie pływałem od lat. Trochę treningów i wykręciłem 3300m w 80 minut. Z tego 90 % to ciągły kraul. Poprawiłem też wyniki na siłce, siadło pierwsze 100kg na płaskiej (przy wadze 85 kg, na sucho, nawet bez kreatyny)

Pod koniec kwietnia wróciłem na rower i dziś powtórzyłem swój wyczyn, no prawie. Zrobiłem 102 km. I wiecie co jest najlepsze? Trzaskam te dystanse zwykłym rowerem górskim wartym 1200 zł xD Z grubymi oponami. Dla mnie jest to wyczyn, dla osoby trenującej kolarstwo pewnie nic, ale jednak takim rowerem trzeba włożyć sporo wysiłku, by się rozpędzić, on sam nie jedzie, szybko traci prędkość. Potrafię też po robocie o 18 w środku tygodnia strzelić sobie 60 km dla frajdy.

Zawsze byłem zawzięty i ambitny, miałem charakter, ale za małolata jak trenowałem wyczynowo sport, brakowało mi trochę chłodnej głowy i rozsądku. Stąd czasami trafiały się niepowodzenia w momentach, kiedy byłem w teorii blisko zwycięstwa. A trenowałem sporty walki, więc tam głowa odgrywa kluczową rolę.

Dziś jednak uważam, że wszystkie mega ch⁎⁎⁎we doświadczenia w życiu w ostatnim czasie uczyniły mnie mega sinym i takim, co potrafi odnaleźć się w emocjach i pokonywać kryzys, zarówno psychiczne, jak i fizyczne podczas wysiłku. Żałuję, że nie miałem tego mentalu sportowego 10-15 lat temu, ale pocieszam się, że ten sportowy mental fajnie udaje mi się przekładać na życie prywatne i zawodowe. Nie poddaję się łatwo, analizuję ryzyka i przyczyny niepowodzeń, idę do przodu.

Dziś na rowerku +100 km udało mi się pokonać ze średnim tempem 21 km/h, więc jest git :smiley: Bez przerw było to mniej niż5h, z przerwami 5h i kilkanaście minut. A więc poprawiłem się o jakieś 40 minut względem zeszłego roku.

Życiowe wyniki sportowe chłop koło trzydziestki zaczął robić, śmiechu warte.

Fanatyk5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fenomen4piorunów

@onpanopticon W rowerze poza wysiłkiem najfajniejsze są widoki. Ja jeżdzę po wiochach, nie zawsze jest scieżka, czasem szosa, ale z reguły zwykły asfalt i lasy i pola dookoła. To mnie po prostu wycisza i nawet łagodzi ból fizyczny na X kilometrze lub uczucie zmęczenia. Czuję się szczęśliwy w otoczeniu natury po prostu. Zawsze uciekam tym rowerem na wieś.

Trzymam kciuki również za ciebie :smiley: Ale za rok chyba kupię sobie jakiś dobry rower szosowy i zobaczę jaka różnica :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Rowerowy Równik

25piorunów

182 642 + 23 = 182 665
Jeśli miałbym opisać dzisiejszy dzień, to stwierdziłbym, że jest to jeden z lepszych od dłuższego czasu. Zaczęło się w sumie już z samego rana - pogoda dopisywała a promienie słońca, wdzierające się do izby huopskiej przez najtańsze żaluzje typu dzień-noc, skutecznie zmotywowały do działania. Cel był na początku by posprzątać kuchnie. Udało się to znakomicie.
Następnie jakieś jedzenie przydałoby się zrobić. W lodówce miałem wątróbkę drobiową z datą do dzisiaj, więc wybór był prosty. Jedzenie zostało upichcone na następne dwa dni, bo huop ma wolne i zamierza spędzać czas na dworze.
Czegoś brakowało. Trening na odpada, bo wczoraj nieźle huop się katował to trzeba było deko dechnąć. Tak jakoś wyszło, że z piwnicy wyjąłem i pojechałem. Nie chciałem jakoś długo jeździć, ale pogoda była na tyle fajna, że spędziłem kilka godzin na łonie natury. 23 kilometry to dystans taki, że nawet huop nie poczuł w nogach, ale nie o to chodziło. Rozruch taki dla jego po zaniedbaniu rowerowych aktywności. Jutro też huop jedzie rowerem, i pojutrze w sumie też jest taki plan.
A teraz huop sobie skoczy do biedronki po jakiś jogurt, cokolwiek, potem spacer, jakiś film albo sam nie wiem co. Dzisiejszy dzień został wykorzystany w 100% dla jego.