Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

DartofMocarz

Dołączył/a:

  • 46 wpisów
  • 138 komentarzy
  • 1 obserwujących

Gruba ryba

w Hydepark

249piorunów

O c⁎⁎ju złoty. Jeszcze 3-4 miesiące temu budziłem się w nocy i miałem gonitwę myśli na temat swojego życia i jakaś taką panikę, że 32 lata na karku, a nawet się nie wzięliśmy za robienie potomka, mimo że plany takie były, choć trzeba przyznać, że bardzo niemrawe. Wiele jeszcze może pójść nie tak, ale muszę to zrzucić z siebie. Będą bliźniaki jednojajowe xD sam nie wiem, czy czuje bardziej stres, czy niedowierzanie, ale zapowiada się wesoło. Tak czy inaczej, jeśli wszystko pójdzie bez komplikacji, to decyzję czy jedno czy dwa mamy z głowy. Pijcie ze mną kompot lub napoje wyskokowe!

Pokaż więcej komentarzy (74)

Inspirator

w Hydepark

108piorunów

Słuchajcie, mam problem...i to ogromny ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Mam w pracy dziewczynę, wielką dziewczynę, ze 150 kilo wagi. I mam też w biurku szufladę ze słodyczami do kawy. Ot wiecie, jak mnie najdzie to sobie coś wezmę...albo jak ktoś inny ma chęć na coś słodkiego to wie gdzie przyjść. No i kilka razy było tak, że pytała czy mam coś słodkiego bo jej się do kawy chce. Luz, no wzięła coś tam i elo. Ale od jakiś dwóch tygodni jest koszmar.

Bierze bez pytania, potrafi zeżreć wszystko co tam jest, na drugi dzień nic nie mówi tylko jak mnie nie ma w pokoju to podrzuca to co zjadła (sztuka jest sztuka). Tylko co z tego jak rano podrzuci a po południu znowu wyczyści tę szufladę? Ostatnie klika dni to nawet już wszystkiego nie oddaje tylko wrzuci co nie zje i myśli że jest okej.
Zrobiłem mały eksperyment, w tygodniu miałem dzień wolnego i wiecie co zrobiłem? Zamknąłem szufladę na klucz i odłożyłem go na biurko pod dokumentami i papierami. Po dniu wolnym przychodzę, klucz w szafce i oczywiście szuflada wyczyszczona...

Ale, żeby tego było mało, przyniosłem sobie butelkę CocaColi, postawiłem pod biurko. Upiłem sobie pół szklaneczki, bo nie specjalnie przepadam za samą Colą (wiecie o czym mówię) a resztę odłożyłem z powrotem pod biurko. Następnego dnia upita o szklankę. Kolejnego o następną szklankę i następnego o kolejną... Z prawie całej butelki upiła 2/3. Kurde, wychlać komuś napój schowany pod biurkiem to trzeba mieć tupet.

Już pomijam fakt jakim całokształtem jest toksykiem, jak bardzo od paru lat się z nią męczymy i ciągle drapiemy się po głowie kto u diabła ją tu trzyma, ale kurde takie akcje odwalać? Chcę jej zwrócić uwagę ale boję się jej tego powiedzieć. Ja jestem prostym człowiek i wygarnę jej to w twarz ale ona weźmie to za atak, zacznie kłamać że to nie ona (choć w koszu wszystkie papierki się znajdują - pani porządkowa donosi), że nikt jej nie lubi i że to mobbing i wuj wie czy gdzieś z tym nie pójdzie.

Wiec pytam was - jak jej takie podpieprzanie żarcia wybić z głowy?? Środka na przeczyszczenie wolałbym nie stosować (╯°□°)╯︵ ┻━┻

Plus jest taki, że ta akcja zbliżyła mnie z żoną, bo co rano obstawiamy czego brakuje i zrobiliśmy z tego niezłą grę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (101)

Wirtuoz

w Hydepark

94piorunów

Uroki bycia przedsiębiorcą…

Przelałem 129 tys zł netto podwykonawcy za świetnie zrealizowaną współpracę. Razem zrobiliśmy projekt dotacji dla przebudowy hotelu, gdzie mieliśmy mieć success fee w formie % od pozyskanej dotacji.

Projekt na 15 mln zł, w tym 8 mln dotacji.

Firma, dla której zrealizowaliśmy zlecenie stwierdziła, że jesteśmy drożsi od minimalnej rynkowej oferty i nam nie zapłaci. Oczywiście, jak to w życiu - cwaniakiem jest znajomy, który jest jednocześnie radnym powiatowym.

W imię etyki i kręgosłupa moralnego usiedliśmy ze współpracownikami do stołu, zapłaciliśmy wszystkie należne im pieniądze, a teraz ruszamy do sądu. Za kilka lat pewnie cokolwiek zobaczymy na koncie :disappointed:

Może i jesteśmy drodzy, ale chwalimy się skutecznością na poziomie 98% projektów, które faktycznie podpisały umowę dofinansowania. A tematów ogarnęliśmy już na prawie miliard złotych, a nie dotacje na start z ZUS. Eh, szkoda strzępić ryja.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Lider

w Hydepark

114piorunów

Na kanwie ostatnich, smutnych wydarzeń, obserwując rosnący trend gdzie tępakom wydaje się, że mają mandat do bicia ludzi na podstawie innej narodowości/języka/ubioru bez konsekwencji (co szybko weryfikuje rzeczywistość), przypomniała mi się relatywnie zabawna (nie dla wszystkich) historia z bardzo dawnych lat.

W zamierzchłej prehistorii, po skończeniu studiów, mnóstwo znajomych się pobierało. Mieliśmy z różową wysyp wesel. Jednym z nich było wesele na wsi u koleżanki ze studiów mojej różowej. Najechało się tam sporo znajomych, w tym jedna dziewczyna, która zaraz po studiach złapała robotę w Warszawie, zamieszkała tam i od dłuższego czasu spotykała się z chłopakiem stamtąd - na pierwszy rzut oka ustawiony, poważny gość, bardzo spokojny i sympatyczny.

Wesele jak to wesele, kościół, teleport do domu weselnego no i jemy i pijemy. Niektórzy zaczęli wcześniej, co było widać od razu po zachowaniu, niektórzy później, niektórzy wcale - w tym warszawski kawaler, bo przyjechał autem i jego panna. Paliłem wówczas, i wychodząc na dwór widziałem, że w gronie "lepiej zrobionych" była część rodziny pana młodego, w tym jego drużba - brat albo kuzyn, w każdym razie bliska rodzina.

Siedzimy przy stole, jemy, gadamy, pijemy, widno, jeszcze się na dobre wesele nie rozkręciło, do stolika wraca jeden z gości i mówi "już się napie*dalają". Nie wiedzieliśmy o co chodzi, koniec końców później dowiedzieliśmy się, że w twarz dostał ww. chłopak z Warszawy, który poszedł się przewietrzyć z dziewczyną. Przywalił mu za nic ów drużba, nikt nie wie dlaczego, czy za to że nie chciał z nim pić, czy za fajne auto, nie wiadomo. W każdym razie ponoć chodził z siebie dumny... Do czasu.

Nie pamiętam ram czasowych, ja się połapałem o co i o kogo chodzi jak wyszedłem zapalić, że na miejscu pojawiła się karetka i opatrują chłopaka - nie wiem ile razy dostał, ale krwawił porządnie. I nagle ktoś z "wesołej rodziny", na tyle trzeźwy żeby połączyć łączki zauważył słusznie, że karetka która przyjeżdża do pobicia jest forpocztą innych służb :grinning: Dzicz, zwłaszcza jakieś stare baby, pewnie matki młodych, rzuciła się do ambulansu i zaczynają tłumaczyć ratownikom i chłopakowi że nic się nie stało (xD), nie ma co robić afery, chłopaki sobie wszystko wyjaśnią i jest dobrze. Chłopak nie chciał w ogóle rozmawiać a ratownicy zaczęli krzykiem odganiać hołotę od ambulansu że mają się nie zbliżać. Nie wiem ile trwała ta chryja, winowajca się ulotnił na salę, dźwięki weselnej muzyki przyćmił jednostajny, zbliżający się dźwięk, zapach francuskiego pieczywa unosił się w powietrzu i na miejsce przyjechała policja. Dziewczyna pobitego, mimo, że stare prukwy próbowały ją powstrzymać od razu powiedziała policji o co chodzi i ona zgłasza pobicie xDDD Chłopak na tyle na ile mógł potwierdził, obydwoje trzeźwi jak niemowlęta. Szybkie zeznania, poprosili gościa o identyfikację, poradzili dziczy żeby sprawca wyszedł po dobroci albo go wyprowadzą przy wszystkich gościach, po czym chłopak pojechał do szpitala, a dziewczyna wpadła na salę, szybko się pożegnała ze łzami w oczach, zabrała klamoty i pojechała samochodem za chłopakiem i tyle ich widziano.

Inba jak na promocji karpia, patusy wrzeszczą że nic się nie stało, że policja ma się nie wtrącać xD, ta powiedziała sztywno i krótko, że jak się nie uspokoją to się to nie skończy dobrze, gówno ich obchodzi że to wesele, patus nad wyraz grzecznie w kajdanki i na izbę. Zerknąłem na niego, przez sekundę było mi go żal, bo widać było po twarzy że dotarło co zrobił (ale szybko mi przeszło) xD

No i teraz clou... Na tym się skończyło? Skądże. Oczywiście, wesele zjeane, na pannę młodą aż smutno było patrzeć, uśmiechnięta dziewczyna przez przygłupa szwagra się poryczała i wyglądała jak na stypie. Część rodziny za to, a jakże, pana młodego, nie robiła nic innego tylko chodziła i piedoliła że to wszystko wina... Warszawiaka xDDD Że tak się rzeczy nie załatwia xD, zepsuł wesele, i co on w ogóle. Jakaś stara flądra łaziła po ludziach i pytała o numery telefonów do poszkodowanych, skądś wzięła do dziewczyny ale tamta nie odbierała. Siadła między nami tłumacząc dlaczego nic się nie stało xDD, mówiła zawianym głosem do dziewczyn żeby coś zrobiły i wpłynęły na swoją koleżankę żeby ta przekonała chłopaka, żeby nic nie składał, odwołał zgłoszenie itp. Czujecie? Do tej pory mnie skręca z żenady jak to sobie przypomnę.

Niestety nie wiem jak się to skończyło i jakie były konsekwencje, moja różowa chyba się już nie słyszała z panną młodą, zresztą sądzę, że temat wesela byłby w rozmowach raczej tabu, i nie była w jakichś bliskich relacjach z dziewczyną z Wawy żeby ją ciągnąć za język.

Reasumując u podstaw tego wszystkiego leżał taki kretynizm o jakim pisałem na początku - pijany idiota uznał, że ma prawo uderzyć człowieka, który mu się nie spodobał. Z tą różnicą, że zapomniał że nie jest u siebie w zoo, tylko ma do czynienia z cywilizowaną osobą, która skorzystała z pełni swoich praw. I choć wolałbym, żeby tamto wesele potoczyło się inaczej, to cieszę się jak sobie przypomnę postawę ratowników i bagiet. I oby tak było zawsze i wszędzie.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Autorytet

w Hydepark

39piorunów

Uwaga, przekleństwa i obrażanie innych

Ja j⁎⁎ie jak ja nie znoszę wesel ludzi, których widziałem raz w życiu najbliżej 8 metrów od siebie.

Kuzynka partnerki. Jesteśmy ze sobą ponad 2 lata, nigdy z tą kuzynką nie rozmawiałem, nigdy nie była u nas. Ledwo zmotałem czas na 2 tygodnie urlopu, a teraz miesiąc chodzenia na "zastaw sie a postaw sie" pijackie imprezki, bo nie mam innych spraw w swoim życiu. Oczywiście dej dej dej, bo k⁎⁎wa w tej kulturze z gówna musisz dawać na randomów żeby kupili dziecku plastikowego Mercedesa G klase. Idziesz sypnąć kasą i widzimy się za 10 lat xD W Polsce tylko trzymam sie za portfel, z każdej strony ktoś sięga. Stać cie? Rob i mnie zaproś. Nie stać, nie rób i nie zawracaj d⁎⁎y.

Jakbym robił jakiekolwiek wesele to byłby zakaz przynoszenia pieniędzy. Zapadłbym się pod ziemię gdybym sugerował ludziom sięganie po portfel, "bo wypada". Wpadajcie i się bawcie. 50zl do kuferka Wośp jak już musisz.

Oj tak to nasz taki sposób celebrowania wspólnie, rodzinnie, jedyna metoda. Znam to. Lekko połowa wesel w tym kraju to popis hipokryzji i imo najgorsza część naszej bogatej kultury.

I tu nawet nie chodzi o to że ktoś faktycznie robi coś dla pieniędzy tylko o kulturowe "wypada" ktore imo jest absurdalne w kontekscie "zapraszania" kogokolwiek na cokolwiek. Nazwijmy polskie wesela "impreza biletowana płatna 500, 700, 1000zl/os" i bedzie wiadomo o co chodzi, a nie "zaproszenia". Tyle ludzi zaprosiłem w swoim życiu i nawet grosz nie był od nich wymagany.

Chyba w ogole bede od teraz te "zaproszenia" tak nazywał - impreza biletowana, płatna

Bilet na Guns and Roses w Londynie jest tańszy niż na Marte i Tomka którzy zaaaatańczą przeeeed paaaństweeem zaaabawny taaaaanieeeeeec, klaaaszczeeemy wspoolnieee, a teraz idziemy na jednego hihihi

Nie lubie dzizas k⁎⁎wa. Za każdym razem mnie to odpala.

P.S nie oczekuje niczego innego niż hejt xD

Pokaż więcej komentarzy (29)

Mocarz

w Hydepark

22piorunów

Jakie współczesne normy lub zachowania, które dziś wydają nam się normalne albo dobre, przyszłe pokolenia mogą uznać za moralnie niedopuszczalne?

Przykładowo:

Kiedyś niewolnictwo było normą, dzisiaj jest potępiane

(?)

Pokaż więcej komentarzy (47)

Fanatyk

w Hydepark

43piorunów

Dzień dobry,

W sumie tak z ciekawości zapytam. Ponieważ 2 lata temu u sąsiada był pożar a jako, że mieszkam w szeregówce to nam elewacji też trochę zjadło i nie było za ciekawie. Już wtedy miałem gaśnicę w domu, ale pożar był już na takim etapie że nie miało to sensu. Macie coś u siebie w razie czego?

Obecnie do nowo budowanego domu kupiłem już drugą 6kg. Mam nadzieję, że nigdy się nie przyda. Chociaż z poprzednią miałem to samo.

Czy masz w domu/mieszkaniu gaśnicę?

  • Tak32% (137 głosów)
  • Nie63% (268 głosów)
  • OP to... (rozwiń myśl zawrtą w tekście)4% (18 głosów)

423 głosów

Pokaż więcej komentarzy (49)

Lider

w Hydepark

82piorunów

Bylem zaszczepic dziecko - trzymiesiecznego niemowlaka. Mieszkam na scianie wschodniej. I wiecie co? Spierdolenie umyslowe kadry medycznej jest niesamowite. Wiedza medyczna kadry sprzed 30 lat. Jakies teorie wyssane z palca, z wierzen ludowych, wlacznie z okladami z czarnej herbaty xD Dowodem na zacofanie cywilizacyjne niech bedzie to, ze bylismy w historii placowki medycznej, ktora funkcjonuje juz z 20 lat, 3 rodzicami, ktorzy szczepili dziecko przeciwko pneumokokom szczepionka "20". Jak zona sie o jeszcze jedna szczepionke zaczela dopytywac to lekarka zaczela sie jakac a pielegniarka stwierdzila, ze musi doczytac xD

GURU5piorunów

Jak wysmiewam ten zaścianek to są kontrkomentarze że tak nie jest. Zapraszamy na dziki wschod po 3 dniach zrozumiecie.

Pokaż więcej komentarzy (28)

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

Ech, młody zobaczył wędkarzy nad kąpieliskiem i teraz Stary musi się jakich pierdoł uczyć, zapewne tylko po to żeby po 15 minutach usłyszeć że już mu się znudziło...

Kurde, wątpię żeby ktokolwiek z dziadków co łowili po żwirowniach w mojej rodzinnej okolicy jak byłem dzieciakiem miał jakieś karty wędkarskie, a tu nagle wychodzi że jak chcę z młodym karasie połapać, to nauka jak na maturę z biologii...

Juz pytania na prawko o częstotliwości mrugania kierunkowskazu miały więcej sensu.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Hydepark

43piorunów

Nie ma to jak w taki upał montować sobie nowy brodzik. W sumie to nie muszę już brać prysznica i tak jestem cały mokry. 😅🥵. A ta jebania burza nie chce nadejść. Tylko zrobiło się bardziej duszno.
Chyba wolę gotować się na Hejtoognisku przynajmniej mogę liczyć, że wpadnie @wonsz i przywiezie lód... A tak znikąd ratunku i ochłody...

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

108piorunów

Mam znajomych z którzy mieszkali w Dnipro. Mąż żona i trójka dzieci, ale najstarsza córka prawie 17 lat. Młodsze 3 lata i najmłodsze niecały rok. Ostatnie dziecko zrobili sobie po to żeby facet nie poszedł do wojska.

Ale pod koniec kwietnia dzwonia i mówią

"Natenczas, potrzebujemy pomocy, zmieniają się przepisy i już trójka dzieci nie będzie chronić przed powolaniem, zresztą najstarsza zaraz będzie miała osiemnastke. Sąsiada już z ogródka przed domem zgarnęli, od 2 miesięcy zaginiony"

No i wymyślili że cała rodzina uciekną do przez Słowację do Polski (podobno łatwiej tam przepuszczają mężczyzn na granicy) i z Polski wylatują do... Kostaryki.

Wszyscy w szoku, WTF skąd ta Kostaryka wam wyszła. No ale oni się uparli. Że niby najlepszy kraj w Ameryce środkowej, neutralny, dobra pogoda, on się śmiał że lubi rum...

Sprzedali dom w Dnipro, sprzedali biznes (mieli od lat cukiernie która nieźle prosperowała), wszystko zamienili na dolary i z czterema dużymi walizkami, cały dobytek, przyjechali do nas do Polski.

Na bilety dali 20 000zl, 30h w jedną stronę z przesiadka, jako że na wizie turystycznej to musieli kupić też bilety powrotne na 2 miesiące później. Do San Jose.

Polecieli na początku maja, na miejscu pierwsze zdziwienie:

Nikt nie chce im z dziećmi wynająć mieszkania. Ze zwierzętami tak ale dzieci absolutnie nie. Więc mieszkali z jakaś para gejów z , co też uciekli przed

No ale ile można z całą rodziną u kogoś. W końcu wynajęli dwupoziomowe mieszkanie, tanio nie było ale wyboru też nie

Pierwszego dnia ukradli im wózek dziecięcy. Kradną wszystko co nie jest na stałe przymocowane...

Hiszpańskiego nie znają, angielski tylko facet i nagle się okazało że również z pracą jest kłopot. Bez języka, bez pozwolenia na pracę, na wizie turystycznej, nie wiem chyba myśleli że jakaś gownoprace typu sprzątaczka to bez problemu złapią, a tu się okazało że biedny kraj to zapotrzebowanie na sprzątaczki niewielkie, a konkurencja lokalnych kobiet na takie stanowisko duża.

No i już półtora miesiąca siedzą na wakacjach życia, kasa się rozchodzi i już powoli mówią że chyba będzie trzeba wrócić... Tylko nie wiem gdzie i do czego...

Bilet powrotny mają na 1 lipca, ciekaw jestem czy wrócą...

GURU17piorunów

@NatenczasWojski Na początku wojny i mojego wujka przyjechało 4 kobiety( on wdowiec, ale znalazł kobitę i u niej mieszkał, więc miał cały dom pusty), po niecałym miesiącu postanowiły wyjechać do Niemiec, bo znajomi obiecywali tam cuda wianki. Ale szybko wróciły, bo z obietnic niewielkie wynikło, a dodatkowo język zdecydowanie trudniejszy od polskiego.

Autorytet14piorunów

@NatenczasWojski Rok temu spotkałem tu na dworcu Ukraińca właśnie z Dniepru, jak Twoi znajomi. Z jakiegoś powodu myślał, że jestem milicjantem 😆 tyle że w cywilnych ciuchach. Strasznie był zeschizowany, przepraszał że ładował w poczekalni smartfon, pytał czy ja nie potrzebuję gniazdka.
Zaczęliśmy rozmawiać, ale on ledwo mówił po polsku, po ukraińsku w ogóle, najłatwiej mu było po rosyjsku. No i opowiadał, że on do Dniepru na pewno nie wróci. Pracował tam w kopalni i zarabiał równowartość 600 złotych. Pewnie teraz dostałby więcej, ale wielu z nich pamięta jeszcze stare zarobki i dlatego moim zdaniem nie wrócą na Ukrainę. Na koniec zapytałem go komu życzy zwycięstwa - Ukrainie czy r0sji. Głupie pytanie, w sumie retoryczne, bo przecież wszyscy kibicujemy Ukrainie. Odpowiedź była zaskakująca i przygnębiająca:
"Wszystko mi jedno".

Pokaż więcej komentarzy (33)

Tytan

w Hydepark

71piorunów

Dzisiaj przed Żabką stał Pan żul i pytał każdego, czy kupi mu coś do jedzenia. Nie o kasę, tylko o jedzenie, w ręku miał połowę suchej bułki. Wszyscy go ignorowali, ja zresztą za pierwszym razem też. Idąc po paczkomatu w słuchawkach nie ogarnęłam, że coś do mnie mówi xd Ale jak wracałam z paczką, to udało mu się zwrócić uwagę.

Myślę spoko, mogę mu coś kupić. Na pytanie czy chce coś konkretnego do jedzenia, powiedział, że cokolwiek. Na początku standardowa myśl, że jakaś bułka czy coś, po czym przyszła chwila zastanowienia kiedy jadł coś ciepłego. No to kupiłam Panu żułowi pickę, taką co ją odgrzewają na miejscu. Był w lekkim szoku, gdy ją dostał i pyta gdzie ma mi za to paczkę zanieść ;D Mówię, że nie trzeba i sobie poszłam. Jak się po chwili odwróciłam, tu już miał kawałek w ręce i widać było, że zadowolony :smiley:

Tylko nie zostałam kierowniczką, od razu na “ty” przeszedł.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Mocarz

w Hydepark

26piorunów

Mam kilku miesięczną córkę i z żoną zastanawiamy się nad drugim dzieckiem. Chcielibyśmy je miec najlepiej w przyszłym roku, aby różnica wieku pomiedzy dziećmi wynosiła mniej więcej rok. Ostatnio rozmawialiśmy ze znajomymi co mają tak dzieci i bardzo negatywnie wpłynęło to na ich związek, nie śpią ze sobą od roku bo jedno wstaje do jednego a drugie do drugiego dziecka.

Stąd moje pytanie do osob które maja dzieci z małą różnicą wieku. Jak to wpłynęło na wasz związek? Czy znacznie utrudniło wam drugie dziecko życie? W którym momencie zaczęło być łatwiej?

Osobistość5piorunów

Mamy dwójkę z różnicą trochę ponad 1,5 roku, rocznikowo rok. Na początku było bardzo trudno, starszy jak miał już około pół roku to przesypiał prawie całe noce i myśleliśmy "wow, jacy mu super jesteśmy, że go tak nauczyliśmy"... No, ale okazało się, że mieliśmy na to niewielki wpływ, bo młodszy potrzebował ponad 2 lat na to... Więc było ciężko, do około 3-4 lat właściwie mieli niewiele wspólnych interakcji, dopiero jak zaczęli chodzić do przedszkola.

Ogólnie teraz bym nic nie zmienił, ale w sumie przez 2-3 lata nie wychodziliśmy z etapu pieluch. Wydaje mi się to lepsze niż zaczynać znowu z tym po kilku latach.

Schudłem z 10 kg przez to 😉 więc są pozytywy

Autorytet7piorunów

Kilka frazesów:
20 lat razem, 3 dzieci:

- Ważne by pielęgnować wspólne chwile: raz w tygodniu planszówka
- raz dziennie,
Pytanie: jak Ci minął dzien i słuchanie
- randka raz w tygodniu - ja dzieci śpią - np. Gotuje coś ekstra albo kupię zakazane chipsy

I jest super!

2 dziecko nie taki problem - stosuje wzór matematyczny
X! = y problemów gdzie x to liczba dzieci

Kolejny argument:
2+2 to po jednym dziecku na osobę - spoko

2+3 =5 bilety samolotowe - problem, ilość samochodów z 3x isfix - proble, bilety rodzinę tylko 2+2 - problem

Pokaż więcej komentarzy (24)