Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

George_StarkGruba ryba

Dołączył/a:

  • 903 wpisów
  • 4179 komentarzy
  • 8 obserwujących

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

W niedzielę w Krakowie miał miejsce wspaniały koncert i byłem tam też i ja. Na koncercie było fantastycznie, było między innymi tak, i było też i tak. Ciągle jeszcze jestem pod wrażeniem tego występu, ciągle jeszcze nie mogę o nim zapomnieć i to nawet nie tylko dlatego, że ciągle jeszcze wszystko mnie boli od skakania pod sceną.

A na tym koncercie to było też i tak, i nawet pewnie ktoś to nagrał, tylko jakoś nie zdecydował się tego nagrania opublikować, więc, w celach demonstracyjnych, linkuję do nagrania o kilka dni wcześniejszego, z koncertu w Trieście, które to nagranie posłużyło mi do ułożenia kilku strof o tym, że warto znowu być młodym, nawet jeśli cały rozsądek wówczas wyparowywuje:

*

Start wearing purple

Było upojniej niźli upojnie,

ta nasza młodość była jak bal –

czas płynął szybko, dziś płynie wolniej,

dziś przeliczamy nasz czas na szmal.

A gdyby tak dało się urwać może

z tej dorosłości choć kilka dni

nim zgorzkniejemy lub – jeszcze gorzej! –

zanim nam przyjdzie przekroczyć Styks?

Więc choć na naszych skroniach siwizna,

i choć na plecach rośnie nam garb

pozwólmy sobie na wszystko gwizdać –

start wearing purlple! And wear it now!

*

,

A i pozwolę sobie jeszcze otagować , a co!

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dzień dobry, że tak pozwolę sobie zażartować:

*

Krakoski efekt cieplarniany

Czy do Krakowa przyjeżdżasz za pracą,

miasto pozwiedzać, czy też jako gość,

pamiętaj! – maczetę weź (lub paralizator).

No i maseczkę przeciw CO.

Tam jest powietrze niczym garota,

w Krakowie zawsze oddychać czy masz:

rtęć, ołów, uran, jakiś azotan…

I na dodatek jest CO-dwa!

To od ocieplenia chłopcy się spocą

gdy na Floriańskiej będą cię bić –

uważaj, gdy Kraków przemierzasz nocą!

Choć bezpieczniejsze nie są też dni.

*

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

No i tak to jest. Człowiek dobiega już do czterdziestki, a ciągle się zastanawia co będzie w życiu robił, kiedy już będzie duży. A tutaj kolejne drzwi się zamykają. Z różnych powodów:

*

Nie będę

Przed chwilą wstałem, by się wysikać,

do toalety udałem się pędem

i tam ujrzałem w kącie kątnika

i pomyślałem sobie, że będę

hodowcą pająków,

kiedy już będę duży, jak Splasz...

Nie! Nigdy tak duży nie będę aż. :confused:

*

Lider3piorunów

@George_Stark

A to zależy jak to pojmujesz

Bo w kiblu już pająka hodujesz

Gruba ryba5piorunów

@splash545

I na tym kończy się polemika,

bo pilnie muszę iść się wysikać.

A może znowu znajdę kątnika?

I może skończy się moje cierpienie

bo go wybłagam o przebaczenie

i moze zaniecha zemsty za brata?

No ale, póki co, pęcherza mam atak.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Rzecz o oszczędności czasu poprzez zastosowanie optymalizacji żywieniowo-zakupowej

Są tacy, którzy czas tracą,

konsumpcji jacyś apologeci –

dzień pod dniu stają w kolejce przed kasą

w markecie takiej czy innej sieci.

A ja tam robię coś wręcz przeciwnego:

całe zakupy w sobotę nad ranem –

nie będę trwonił życia krótkiego

codziennym w sklepowej kolejce staniem.

A wszystko, co się w sobotę przyniesie

w lodówce uda się zmieścić przecież,

choć czasem parówki upycham w dziury.

Ostatnio jednak – i to po raz wtóry! –

wyjąłem parówki i chciałem je zjeść,

kiedy ujrzałem – pokryła je pleśń!

*

Fanatyk3piorunów

@George_Stark No i narobiłeś mi ochoty na parówki :weary:

Fenomen3piorunów

@fonfi z Tarczyńskiego są spoko. Kiedyś poczęstowałem kumpla i mówił, że "dziwnie smakują". No nie dziwne, bo tam skład to szynka, przyprawy, kuniec xd

Gruba ryba3piorunów

@fonfi Jak coś to mam, mogę się podzielić. Są, co prawda, zielone, ale tylko trochę. Ja sobie to tłumaczę tak, że one są "eko". Albo moze "bio"?

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

8piorunów

Z cyklu inspiracji muzycznych.

Być może wpadłem w nastrój melancholii albo innej (bez)nadziei, ponieważ nasłuchałem się utworów pana Boba Dylana, a być może włączyłem sobie utwory pana Boba Dylana, ponieważ ogarnął mnie nastrój melancholii albo innej (bez)nadziei – dla mnie samego nie jest to do końca jasne. W każdym razie słuchałem sobie ostatnio tych utworów pana Boba Dylana w wersjach spolszczonych, wykonywanych przez pana Filipa Łobodzińskiego wraz z całym powołanym przez niego zespołem Dylan.pl i próbowałem coś do tego napisać. Może o Dylanie, może w duchu Dylna – nie umiałem się zdecydować, no i w dodatku zupełnie mi nie szło. Jednym słowem: beznadzieja.

I niemal zacząłem już z tej (bez)nadziei gorzko łkać, kiedy to niespodziewanie z pomocą przyszedł mi pewien Australijczyk – u nich, wiadomo, dużo słońca, to i witaminy D im w związku z tym im nie brakuje. Australijczyk, który mi dopomógł nazywa się Nick Cave i to właśnie on nagrał kiedyś taki oto optymistyczny utwór (który, swoją drogą, również doczekał się swojej polskiej wersji, zresztą niejedynej).

No i tak to właśnie jest – kiedy nic nie przychodzi do głowy i nie wiadomo co napisać, a złośliwie nie zjawia się nawet żadna mucha, to wtedy najlepiej jest ukraść czyjś pomysł i ładnie to nazwać reinterpretacją. Przedstawiam więc Państwu moją reinterpretację tekstu pana Nicka Cave’a:

*

Płaczliwa pieśń

Ojcze, powiedz czemu dzieci płaczą,

czemu im z oczu strumień łez leci?

Ojcze, wszak nie zasłużyły na to,

ten płacz dzieciom twarze szpeci.

Dzieci płaczą nad tym, co się z nimi stanie,

opłakują swój dorosły, przyszły los.

Płaczą nad tym, jak się kiedyś skrzywdzą same,

płaczą nad tym, co im kiedyś zrobi ktoś.

Ojcze, toć łez im nie starczy przecież,

by płakać nad tym, co życie przyniesie,

choćby płakały ich całe chóry!

Lecz świat nie zmieni swojej natury,

dlatego po wieki będzie się nieść

nad własnym losem płaczliwa pieśń.

*

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Dzień dobry.

Mamy dziś 11. dzień sierpnia, jest to więc święto Mongolskich Wojowników w Służbie Rzeczypospolitej a Przeciw Związkowi Radzieckiemu. W związku z powyższym dziś nie może być inaczej:

temat: bohaterstwo

rymy: Wiesiek - słonina - niesie - Stalina.

Proszę bawić się wyśmienicie! :smiley:

*

A ponieważ siedzę jeszcze przy komputrze i łatwiej mi się kopiuje myszką niż palcem na telefonie, to sobie zasady skopiuję, a nawet je później wkleję:

Zasady:

* Masz podany temat i rymy

* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

* Szerzysz radość z tworzenia

* Et voilà

Nie zapomnij o społeczności bo ta zapomni o Tobie.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Jednym z cytatów, które najmocniej zapadły mi w pamięć ze wszystkich przeczytanych w życiu lektur, jest, pochodząca z Łuku triumfalnego pana Ericha Marii Remarque’a, wypowiedź doktora Ravica: «W porządku. Po wojnie spotkamy się u „Fouqueta”». W ogóle cała ta wieńcząca Łuk triumfalny scena rozmowy Morozowa z Ravicem jest pięknym zakończeniem tej wspaniałej książki, książki tak niesamowicie zmysłowej, z której wręcz sączy się zapach tytoniowego dymu i smak calvadosu, a to tylko jedna z jej licznych zalet. No i właśnie ten cytat mi się przypomniał, kiedy zacząłem się dziś zastanawiać co by tu można zarymować do wiersza di proposta w CXXXVI eycji zabawy w kawiarni . Wyszło mi tak:

*

Pijąc calvados

Kelner po sali wciąż pląsa z tacą,

słońce nam jeszcze w calvados świeci –

trochę pożyliśmy. Trochę i jakoś.

Nas nam nie szkoda, szkoda nam dzieci.

Szkoda każdego życia młodego,

które się nigdy starym nie stanie,

ale i szkoda też życia takiego,

w którym na starość młodość zostanie,

bo to nie młodość pełna uniesień,

to młodość, z której się nie podniesie

człowiek, wojennej zaznawszy tortury.

A kiedy skończy się czas ponury,

może nauczy się młodość swą nieść

pijąc calvados. Kiedyś i gdzieś.

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Przypomniał mi się dzisiaj słoń Wiesiek (ktoś jeszcze pamięta tego mongolskiego bohatera narodowego?). A skoro słoń mógł mieć na imię Wiesiek, to dlaczego smok nie mógłby mieć na imię Grzegorz?

*

Wyjście smoka

_po angielsku, mimo że po polsku_

Podobno gdzie indziej to lepiej płacą,

a Krakus, wiadomo – za kasą poleci.

Pieniądze przydadzą się zawsze – na co?

Może go później w tej sprawie oświeci.

Świat sądzi się według siebie samego,

do faktów emocję podpina się znaną –

smokowi z Krakowa, imieniem Grzegorz,

fałszywe motywy więc przypisano,

które skłoniły go, by odlecieć –

szczęścia poszukać gdzie indziej w świecie,

gdzie nieba nie kryją toksyczne chmury.

Grzegorz odleciał – wybrał Mazury,

by w zdrowiu życie szczęśliwe wieść.

Opuścił Kraków, nie mówiąc "cześć".

*

Lider2piorunów

@George_Stark

ktoś jeszcze pamięta tego mongolskiego bohatera narodowego?

Tak:stuck_out_tongue_winking_eye:

Gruba ryba3piorunów

@splash545

Coś za wspomnienia się dzisiaj wziąłem

i zatęskniło mi się za Mongołem

i łza spłynęła mi słona po nosie,

bo zatęskniłem również za Łosiem.

Więc zanim się tutaj całkiem rozryczę,

idę pożegnać dzień pod prysznicem,

do czego skłania mnie własny zapach

(w ten sposób pewnie przypomni się Pacha).

A, gdy wspomnienia już w głowie odtwarzam,

to, jeśli prysznic, to i bakłażan.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Skoro zostałem już posądzony o jakieś inklinacje muzyczne, to nie odmówię sobie parafrazy:

było ich dwóch,

w każdym z nich inny duch

ale jeden przyświecał im wiersz.

*

Wiersz, który przyświecał nam obu, to fragment pochodzący z utworu pana Zygmunta Marka Miszczaka.

Mnie ten wiersz przyświecił na południe, przyświecił w kierunku Krakowa, a przyświecił światłem tak jasnym, że przebiło się ono nawet przez tamtejszy smog i pozwoliło dostrzec pałętającego się po mieście _Czarnego Stopę_.

Koledze @fonfi ten wiersz przyświecił z zachodu, przyświecił mu wieczorową porą, kiedy to powietrze jest już chłodniejsze, _A niebo tak różowe_. Przyświecił mu ten wiersz u zmierzchu konkursu, kiedy to już myślałem, że edycja nam się wy⁎⁎⁎ie. Nie wy⁎⁎⁎⁎ła się jednak, kolega ją uratował. Ciekawe jak to skończyło się z Brajanem?

*

Zwycięzcą CXXXV edycji zabawy [#nasonety](/tag/nasonety)w kawiarni [#zafirewallem](/tag/zafirewallem) zostaje kolega [@fonfi](/uzytkownik/fonfi)! Gratuluję!

Jeśli miałbym jakoś uzasadnić ten werdykt, to mógłbym odwołać się do licznych zalet, tak wiersza kolegi, jak i samego kolegi, ale nie będę tego robił. Najważniejszym kryterium, jakie zdecydowało o zwycięstwie kolegi w tej edycji jest to, że kolega nie jest mną. Co również można rozpatrywać w kategorii zalet. 😉

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Nikt nie wrzuca, to wrzucę ja. Skoro jeszcze nie śpię.

Temat: bezsenność;

rymy: ciemno(ść) - ręką - jedno(ść) -piękno.

Proszę się bawić dobrze, nawet jeśli grzecznie. :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

1120 + 1 = 1121

Tytuł: Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie

Autor: Cezary Chlebowski

Kategoria: historia

Ocena: 7/10

*

Suchedniowski zespół producentów ustalił zasadę, której starał się wiernie trzymać: „Niech Niemcy szukają stenów na niebie, a nam pozwolą je w możliwym spokoju produkować na szarej, umęczonej, polskiej ziemi”.

Wciąż byłem (a po prawdzie, to nadal jestem) pod wrażeniem, jakie zrobiła na mnie lektura Gołoborza pana Macieja Siembiedy, kiedy uświadomiłem sobie, że choć pochodzę ze Świętokrzyskiego, to w zasadzie nic o tym regionie nie wiem. Postanowiłem to zmienić. Moja ignorancja w tym temacie była jednak (a po prawdzie, to nadal jest) tak ogromna, że nawet nie wiedziałem od czego mam zacząć. Sięgnąłem więc po książkę, która tu i ówdzie przewijała się przez moje dzieciństwo, choć w postaci raczej tylko okładki i tytułu, bo na to żeby choć spróbować ją wtedy przeczytać była zwyczajnie zbyt gruba.

.

Ostatnio, po wieloletniej tułaczce, niczym Odyseusz do Itaki, ja powróciłem do Świętokrzyskiego (choć żadna Penelopa na mnie tutaj nie czekała, a i po drodze też nie spotkałem ani jednego cyklopa). W tym regionie, kiedy tylko wyjedzie się poza Kielce, bardzo często jedzie się przez lasy.

– Ile tutaj jest krzyży – powiedziałem w czasie jednego z takich wyjazdów do mojej towarzyszki, siedzącej na siedzeniu pasażera.

– To partyzanckie – odpowiedziała, ale nie kontynuowaliśmy tematu. Głównie dlatego, że nic o tych świętokrzyskich partyzantach nie wiedziałem, nie miałem więc nic do dodania.

Gdyby ta sytuacja zdarzyła się dzisiaj, kiedy jestem już po lekturze książki pana Chlebowskiego, być może ten krótki dialog rozwinąłby się w jakąś rozmowę, bo Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie to opowieść (reportaż?) o jednym ze zgrupowań partyzanckich na Ziemi Świętokrzyskiej, a konkretnie o Zgrupowaniu Partyzanckim AK „Ponury” działającym w regionie pod komendą Jana Piwnika – „Ponurego” właśnie.

Jan Piwnik, urodzony pod Opatowem był jednym z cichociemnych. Do Polski powrócił w listopadzie 1942 roku i w zasadzie od tego zaczyna się ta książka. Jej zasadniczą część stanowią jednak wydarzenia roku 1943 – począwszy od uwolnienia 43 więźniów z więzienia w Pińsku, za co Jan Piwnik został uhonorowany orderem Virtuti Militari (a Jan Wojnowski – „Motor” tylko Krzyżem Walecznych), poprzez działalność w okolicach Wąchocka i Starachowic, aż po późniejsze efekty konfliktu (wówczas) porucznika „Ponurego” z pułkownikiem Stanisławem Dworzakiem – „Danielem”, w wyniku którego Jan Piwnik ostatecznie trafił w okolice Nowogródka, gdzie w roku 1944 poległ w bitwie pod Jewłaszami.

Bardzo się cieszę, że tę książkę przeczytałem. Po pierwsze zacząłem realizować jeden ze swoich zamiarów i dowiedziałem się trochę o historii regionu. Po drugie, zdarzenia roku 1943 oglądane z dzisiejszej perspektywy, kiedy mamy pełniejsze informacje sprawiają, że sama opowieść wciąga, bo jest w niej wszystko, co w dobrej opowieści być powinno – jest motywacja, jest działanie, są silne charaktery, są rozczarowania, ale jest i zdrada. Osobą, którą najbardziej zapamiętam z całej książki, bo wzbudziła we mnie najsilniejsze emocje, na pewno będzie „Motor” – jeden z bohaterów Akcji Pińskiej, który stał się później współpracownikiem gestapo o kryptonimie „Garibaldi”.

Książkę jednak czasami czytało mi się trudno. Dużo w niej nazwisk i pseudonimów (co jest zrozumiałe – jeśli się chce upamiętnić leśne wojsko, to należy w miarę możliwości wymienić wszystkich jego żołnierzy, a nie tylko dowódców i bohaterów), a momentami (moim zdaniem, ale to moje zboczenie) książka kuleje też narracyjnie. Chodzi mi głównie o opisy walk, gdzie autor (co widać) chciał wprowadzić do narracji powieściową dynamikę, ale nie wyszło mu to zbyt dobrze. Niemniej jednak, pomijając moje w zasadzie w tym przypadku zupełnie nieistotne preferencje względem narracji, uważam, że Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie to kawał świetnie wykonanej roboty. Imponuje praca, jaką pan Chlebowski wykonał (ta książka, wydana po raz pierwszy w roku 1968 ciągle jest wznawiana i z wydania na wydanie wciąż jest poprawiana), mnogość źródeł, do których dotarł, uczciwa konfrontacja sprzecznych zeznań i jasne zaznaczenie wątpliwości oraz (chyba) obiektywny opis zdarzeń, w tym i tych mniej chlubnych, jak choćby odwet wzięty przez partyzantów na Niemcach za zbrodnię michniowską, co, w mojej ocenie, świadczy o tym, że autor nie chce kreować sztucznych bohaterów bez skazy, ale dotrzeć możliwie najbliżej prawdy. W efekcie, pomijając wartość reporterską, czytelnik nie otrzymuje opowieści o superbohaterach, ale o ludziach, którym przyszło żyć w takich okolicznościach, w jakich im żyć przyszło i którzy robili to, co uważali za słuszne, mając jednak swoje ludzkie słabości i popełniając przy tym błędy.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Czarna Stopa

Wierzcie, nie wierzcie – róbcie jak chcecie –

poecie, którzy od rzeczy plecie,

ja jednak temu poecie uwierzę,

bo prawdę mówi. W dodatku szczerze.

Cóż, że w poprzednim wersie pleonazm,

cóż, że kolejnych wersach dysonans,

gdy ważne jest to, że poeta ten chce

prawdę wyjawić wam o Krakowie.

Wbrew temu, co by Krakusy chcieli,

poeta zdradzi wam przy niedzieli,

że tam w Krakowie nie było smoka.

W Krakowie mieszkał sam Czarna Stopa,

który bez butów w zwyczaju miał chadzać,

w mieście, gdzie na chodniki opada sadza.

*

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

8piorunów

Drodzy Państwo!

Kolega @Piechur zasunął mi w ten niedzielny wieczór z buta, to znaczy kopa mi sprzedał, bo literki „a” i „e” policzył chyba prawidłowo (nie sprawdzałem) i wypadło na mnie. Trudno.

Przyszło mi więc otworzyć kolejną, czyli CXXXV edycję zabawy [#nasonety](/tag/nasonety) w kawiarni [#zafirewallem](/tag/zafirewallem). No to otwieram.

Jako wiersz di proposta weźmiemy sobie fragmentu utworu _W moim alfabecie_ autorstwa pana Zygmunta Marka Miszczaka, a konkretnie to dwa fragmenty tego wiersza – ten o literce „a” i ten o literce „e”:

A”, jak wiecie, w alfabecie

Nie jest drugie ani trzecie.

Przewodnictwa tej literze

Żadna inna nie odbierze.

Ileż bowiem znaczy dla nas

A” jak arbuz czy ananas!

Bez literki skromnej „E”

Niechaj dzieje się, co chce!

Bez niej byśmy zapomnieli

I o Ewie, i o Eli,

I kontynent Europa

W zapomnienie też by popadł.

*

Jak być może Państwo zauważyli (a umiejący liczyć kolega @Piechur zauważył na pewno), każda z dwóch wyżej zamieszczonych strof ma wersów sześć, a że strof zamieszczonych zostało dwie, to razem mamy wersów dwanaście. Na sonet za mało.

W związku z powyższym proszę sobie rymy do dwóch ostatnich wersów znaleźć samodzielnie – można ich poszukać w całym wierszu pana Miszczaka, można gdzie indziej, można je sobie nawet wymyślić, zresztą dwa ostatnie wersy można też umieścić na przykład na początku własnego wytworu di risposta, nie będę miał o to pretensji. I to jest na dziś jedyna zasada (którą i tak można sobie zignorować), resztę wymyślę w przyszłą niedzielę, kiedy to otwieraną właśnie edycję będę zamykał.

Dziękuję Państwu za uwagę i życzę przyjemnej zabawy!

Do przyszłej niedzieli! :smiley:

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Dzień dobry, choć już za gorący, a mamy dopiero dziewiątą rano.

Jeszcze przedwczoraj, zamiast myśleć o pracy, myślałem o tym, że XXVIII edycja zabawy w kawiarni przedłuży nam się o kolejny miesiąc. Ale nie! Oto 30 lipca, siedemnaście minut po północy w progi kawiarni wkroczył dumnie kolega @sireplama ze swoim wspaniałym opowiadaniem (ja naprawdę mam nadzieję, że z tego powstanie cała powieść), które zapewniło mu w tej edycji zwycięstwo! Gratuluję!

*

AUTOPROMOCJA

Do tych, którzy nic w tej edycji nie napisali – wykorzystując marketingowy trend patriotyczny, jaki ostatnio z rozbawieniem obserwuję:

Patriotyczny blamaż!

Kultury nie poszerzacie!

A dał Wam przykład [@sireplama](/uzytkownik/sireplama)

jak zwyciężać macie!

KONIEC REKLAMY

*

Dla porządku, komplet nadesłanych opowiadań

Karol Wigierski - @George_Stark

Ryba i Plusk - @George_Stark

wspaniałe zwycięskie opowiadanie kolegi @sireplama .


A pisaliśmy o szkole. Albo o wakacjach.

*

Dziękuję za uwagę, do następnego razu!

Fanatyk2piorunów

@sireplama gratulacje! Mówiłem, że się uda!

To proszę, żeby kolega sobie teraz wybrał nagrodę książkową w budżecie do 100pln i przesłał swój wybór w prywatnej wiadomości do mnie. :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

A, nie śpię, to ja dziś dodam:

temat: pielgrzymka

rymy: krzaki - pożąda - taki - rozwiązań.

Proszę się bawić, najlepiej dobrze :smiley:

GURU6piorunów

Sypialnią jest mi śpiwór a łazienką krzaki

Prysznica, dezodorantu ciało me pożąda

Na poznanie szarych myszek sposób taki

Sukces niestandardowych wymaga rozwiązań.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

no, w ogóle człowiek był młodszy kiedyś – tak mi się dzisiaj usłyszało wers z utworu Łony i mi się za jego sprawą za moją młodością zatęskniło. A później, za sprawą piosenek pana Kazika Staszewskiego (przede wszystkim tej, ale i tej też), przypomniało mi się jak to było kiedyś, kiedy byłem młody. I tęsknić chyba przestałem:

*

Polska

(Kiedyś to było)

Ponoć najbrzydszy był w Kutnie dworzec.

W Sopocie wstawały poranne zorze,

gdzie komuś chodnik zdarzyło się zbrukać –

dotarł do celu, czy wcześniej upadł?

Ktoś komuś w ryja znowu przyłożył –

bezmózgi w mundurach, na świąd rąk chorzy,

bo działać trzeba było zaradnie –

nie dać się złapać, kiedy coś kradłeś.

Jak plaża sopocka Polska ponura,

szara jak szczyty z granitu w górach –

od listopada nie różnił się kwiecień.

Gdy za młodością sentyment mnie niesie,

wracam w te czasy w piosenek dźwiękach.

I może niech to zostanie w piosenkach?

*

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

8piorunów

Globalne ocieplenie

_(wersja antropogenna)_

Gdzie będzie mi gorzej?

Na polu? Na dworze? –

i tutaj, i tutaj

jest cholerny upał.

By chciało się pożyć,

a tu sen morzy –

energii żadnej

i pachnie nieładnie.

Toksyczna chmura,

mariacki kurant –

na całym świecie

jest cieplej, bo przecież

Kraków świat nęka

węglami w tlenkach.

*

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

24piorunów

Po spotkaniu poetów niespełnionych

(i jednego spełnionego)

Choć droga powrotna to była mordęga

(noga mnie boli od wciskania sprzęgła –

dziś chyba cała trasa A1

ma średnią prędkość 21,37)

i chociaż Splaszowi wiszę pieniądze,

znów dobre wspomnienia zwiążę z Grudziądzem.

Co też innego można by związać,

kiedy się wczoraj do miasta Grudziądza

zjechało poetów (w tym jeden spełniony!)

i filmowały ich nawet drony?

Bo, choć jest zabiegany, to znalazł moment

żeby się z nami zobaczyć @zomers

(i to on właśnie przyjechał z dronem).

Ponoć nie każdy do końca był zdrowy,

lecz Prometeusz nasz dwumetrowy

ognisko zdołał rozpalić tak szybko,

że nikt nie zauważył, że @Trypsyna z chrypką.

Nie tylko z chrypką, ze @scorpem przybiegła!

(Gdy ich nogi bolą, to nie od sprzęgła)

A skoro o nogach, to stał od nich o krok

przybyły z Krakowa @CzosnkowySmok.

Tak żeśmy stali, przy tym gadali,

ogień na środku się palił i palił,

a Smok wtedy pojął, że @myoniwy

to nie jest żaden @minionowy

co pojął ponownie, więc pojął na bis;

i @KatieWee była, i był @patryk-pis

którzy w tym samy motelu co i ja spali,

gdzie przez sen nawet nas monitorowali.

Było ognisko, kiełbasa, kijki,

i @Wrzoo też była, i był Nietrzymryjski.

A skoro @Wrzoo była, to była i woda,

dość duży akwen, i to nieopodal –

Owczarek tam poszedł trenować żabkę.

Później mu @Wrzoo rzucała zabawkę

i tak biegali po plażowych piaskach,

a nawadniała się (psycho)Patka.

Niedzielna rozkosz na podniebienie?

Zamknięte! Czego szczególnie niech żałuje Zenek,

(i może jeszcze @mywyioni) –

@qbuch ma bliżej, nie musi gonić

przez Polski połowę by zaznać ochłody

i u Francuza zjeść ciasto czy lody.

A taka ochłoda? – rzecz ważna szalenie!

(przed nią już tylko jest nawodnienie)

bo, gdy dziś wyjeżdżałem, w mieście był upał,

zaś wczoraj (to milsze) był @AndrzejZupa.

Andrzej jest spoko, nie to co gorąc,

lecz czego spodziewać się lipcową porą?

Choć, nawet jeśli byłby to grudzień,

to miło jest z Wami się spotkać, ludzie!

(I w tajemnicy coś jeszcze Wam powiem:

podobno wrzesień. Ponoć w Gorzowie.)

*

Wołam jeszcze tych, których nicków nie udało mi się wpleść we wiersz tak, jak je sobie złośliwie wymyślili: @splash545 @owczareknietrzymryjski @Patkapsychopatka @LesnyZenek

A na koniec jeszcze raz wszystkim dziękuję za miłe spotkanie, tym razem już prozą. :smiley:

I naprawdę na koniec załączam jeszcze zdjęcie konstrukcji, którą dziś zauważyłem obok mojego parkingu w Grudziądzu. Zainteresowała mnie, bo mi się skojarzyła z tym, co stoi na Rysach i zastanawiam się teraz, czy to skojarzenie jest tak trafne, jak ta rura pod spodem, która trafia prosto do Wisły.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Zaraz wsiadam do mojego opla perłowowczarnego

i na północ będę gonił, w ceglanokrzyżackie strony.

Wcale jednak nie zamierzam zwiedzać wieży czy spichlerza –

inne w głowie mam pomysły! To za sprawą syren z Wisły,

bowiem kiedyś tak słyszałem (i to prawda, jak sądzę),

że oddają się kieleckim turystom pod Grudziądzem.

*