KatieWeeFanatyk
17piorunówMój lekarz stwierdził, że dobrym pomysłem byłoby, żebym poszła na roczny urlop dla poratowania zdrowia.
Dostałam dwa tygodnie L4 z przykazaniem, żeby się nad tym głęboko zastanowić.
I poszłabym, ale w szkole takie rzeczy to się załatwia w maju, kiedy zaczyna się ruch kadrowy i nauczyciele zaczynają szukać nowych posad. Teraz najprawdopodobniej nikogo nie znajdą i przez rok nie będzie w szkole bibliotekarza.
Zostawię moje dzieci na cały rok, nie będą miały nauczyciela japońskiego i nie pojadą na żaden konkurs, nie będą miały też gdzie się schować w trudnych chwilach.
A ja dostanę tylko gołą pensję, bez żadnych nadgodzin, czyli w okolicach najniższej krajowej.
No i nie wiem co robić.

Trudny dylemat. Z jednej strony dzieciaki, z drugiej piniążki, a z trzeciej: no właśnie, własne zdrowie. Nie wiem, jaka jest natura Twoich dolegliwości i jaką w ogóle masz sytuację życiową, ale czasem chyba warto pomyśleć o sobie w pierwszej kolejności. W przypadku zdrowia to taki zdrowy egoizm, z którego nie trzeba się tłumaczyć. Parafrazując klasyka: "Zdrowie to nie wszystko, ale wszystko bez zdrowia to ch..."
@KatieWee świata nie uratujesz, zadbaj o siebie






















