Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

mannorothLider

Dołączył/a:

  • 2124 wpisów
  • 6038 komentarzy
  • 5 obserwujących

Mistrz

w Hydepark

14piorunów

To piękne, że akurat kiedy nie da się nie zauważyć tematu powiązań pisu i prawicy z Zondacrypto Krzyś Stanowski akurat nie zajmuje się polityką :orange_heart: chłop poświęcił CAŁY TYDZIEŃ dla Giertycha, a teraz raczy nas wyłącznie postami o Licheniu, Koninie, czy piłeczce. Kurde a tak bym chciał się dowiedzieć co myśleć mają moi koledzy w Brighton :confused:

Niesamowity xD nawet słowa o tym, że były minister sprawiedliwości przyznał się, że Przemysław Kral przelał na konto jego fundacji 400k zł, które potem ziobro zdaje się (w części?) wypłacił xDD

Fenomen0piorunów

co

się czepiasz. Krzysiowi się otwierają oczy pod Koninem i nie interesuje go polityka a ty zazdrosny.

Masz unikalny zwiastun jak będzie wyglądał Kanał Gówno po wygranej prawicy. Nawalanie w centrum, KO i Tuska i oświecenia jak odwali coś prawica.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Pizza

28piorunów

Miałam już dziś nie wrzucać, ale takie piękne bombelki wyszły że szkoda się nie pochwalić 🥰
Kompozycja podobna do wczorajszej, ale bez szpinaku i więcej szafranu, bo wciąż testuję ile mogę go dodać.
Dziś ciasto po 4 dniach fermentacji, te 3-4 dniowe są najlepsze 🤤

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Dyskusje

18piorunów

1211 + 1 = 1212

Tytuł: To nie jest kraj dla starych ludzi

Autor: Cormac McCarthy

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: e-book

Liczba stron: 324

Ocena: 8/10

Czy od zła da się uciec?

Chyba na to pytanie próbuje odpowiedzieć autor książki w powieści "To nie jest kraj dla starych ludzi", albo i nie? Może po prostu jest to dobrze napisana książka trochę sensacyjna, trochę refleksyjna. Ciężko w niej jest doszukać się jakieś większej filozofii, może w tym że główny złol tej powieści wydaje się być niezniszczalny, trochę jak takie zło które ciągnie się za nielegalnie zdobytymi pieniędzmi i od którego nie da się uciec i gdzie kolwiek by się taki ktoś nie udał, zawsze będzie musiał się oglądać za ramię, trochę jak historia Nacho z "better Call Soul".

O czym jednak by ta książka nie była, jest ona świetnie napisana, po przeczytaniu Drogi tego samego autora, utwierdziłam się tylko w tym jak bardzo podoba mi się jego styl pisania. Byłaby to książka 9/10 gdyby nie to, se końcówka(parę stron ok 10) wydaje mi się zupełnie zbędna, nic nie wnosi według mnie i nie wiem czy nie jest ona dodana na siłę.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider0piorunów

@Cori01 Przeczytam, czeka na półce. Zwłaszcza ciekaw jestem porównania literackiej postaci i jej filmowej interpretacji tego pojeba Chigurgha :smiley:

Gruba ryba

w Hydepark

39piorunów

Powiem Wam, że szczęscie jest proste, to drobnostki dnia codziennego. To cały dzień pracy w ogrodzie, a potem ogarnięcie pizzy na kolacje dla córki i jej koleżanki od sąsiadów. Nic więcej nie potrzeba 😊 i to słuchanie mlaskania tych dwóch małych gadów :face_holding_back_tears:

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Hydepark

18piorunów

Jak myslicie- naprawde zebrali pieniadze czy to jest szopka,ze zebrali zeby dalej mogli robic z siebie meczennikow,ze mimo zaplaty za kocesje zly tusk to itepe itede?

Fenomen5piorunów

@jajkosadzone 2 miliony to nie jest jakoś dużo jak na ich oglądalność. Przecież w samym zeszłym roku ludzie wpłacili na nich 55 milionów złotych i to nie jest ich gadka, a normalnie w deklaracjach podatkowych.

Czyli niezależnie od dnia, średnio wyżebrali rok temu 150k dziennie. To teraz robiąc jakąś wielką hucpę, że "olaboga zamkną nas", to szybko wpadło 2 miliony.

I to się nie skończy, stare pierdziele urobione przez nich będą wpłacać do końca życia. Tak samo jak stare baby nie dadzą zginąć żadnemu księdzu nawet na najmniejszej parafii, choćby miały dawać na tacę po 200 ziko co niedzielę.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

36piorunów

Depresja pozwoliła mi wyjść na spacer i znalazłem artefakt - opuszczone gniazdo szerszeni. Zanim zaczniecie mnie hejtować, to takie info: jeśli szerszenie opuszczają swoje gniazdo, to już nigdy do niego nie wracają. Zabezpieczę je odpowiednio i będę miał ładną ozdobę :)

i w sumie

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Bieganie

61piorunów

Wizz Air Warsaw Praski Night Half Marathon

No to tak. Od paru edycji obserwowałam ten bieg i postanowiłam, że w tym roku go przebiegnę, bo po prostu podobała mi się impreza. Zgadaliśmy się ze znajomymi na szybki wypad do WWA gdzie każdy z nas pobiegnie po swoje i przy okazji miło spędzimy weekend.

Jakie było moje założenie wobec tego biegu? Test formy, start typu „B”. Sprawdzić, gdzie teraz jestem i nad czym mogę popracować na kolejne półmaratony, które biegnę w sezonie jesiennym. Nie ukrywam, nastawiałam się na życiówkę (czyli poprawę mojego wyniku z przed roku, 01:31:33). Cichym marzeniem było złamanie 1:30. Forma ostatnimi tygodniami rosła, czułam się świetnie.

Start półmaratonu zaplanowany był na 20:30.

Prognoza pogody zapowiadała się conajmniej koneserska. Mocne porywy wiatru i przelotne burze. Lekki stresik był, ale nie ma co - każdy uczestnik ma taką samą pogodę, jesteśmy w tym razem.

O 20:00 poleciałam się rozgrzać, przetruchtałam koło 2 kilometrów, w tym kilka przyspieszeń do docelowego tempa. Niestety nie czułam aby jelita się pobudziły ale i tak poszłam w kolejkę do toi toia. Kartofelki odcedzone, brak symptomów aby murzyn piłował kraty - dobra, to czas polecieć się do swojej strefy startowej. Przyjmuję żel izotoniczny. Ustawiam się w pobliżu zajączka na 01:30:00. Postanowiłam, że zaryzykuję i polecę z nim.

Odliczanie. Strzał. Startujemy.

Pierwszy kilometr, to jest walka z tłumem biegaczy. Uwaga, by nie dostać z łokcia, nie wpaść na czyjeś nogi, wyminąć sprawnie osobę przed Tobą która startuje z wolniejszym tempem niż Ty czy nie zostać zepchniętym. Do tego jeszcze starasz się wyczuć tempo które sobie założyłeś. Powiedzmy, że mała walka o przetrwanie w tłumie.

Doganiam zająca. Staram się utrzymać pozycję nie na początku grupy, nie na końcu, a w środku. Tak aby być osłonięta przed powietrzem.

Mija pierwszy kilometr, drugi. Staram się łapać „luz”. Jest spoko, ale czuję, że, no dosyć żwawo. Tempo 4:12.

Kilometr trzeci, pierwsza stacja nawadniania. Łapię od wolontariusza kubeczek z wodą, wylewam połowę, robię dziubek i sprawnie wlewam sobie do buzi zimny łuk wody. Przy okazji uważam na kroki, bo cały odcinek jest pełen wyrzuconych kubeczków, czego nie lubię. Zawsze odbiegam na bok i rzucam kubeczek „obok” trasy, tam gdzie biegacze nie tuptają. Tym razem również tak zrobiłam.

Wracam do pacera. Wiem, że teraz lecimy ciągle prosto, aż do nawrotki na 8 kilometrze. Wiem, że będzie mi się to „ciągnęło” mentalnie. Mija 4, 5 kilometr. Cholera, czuję, że minimalnie przekraczam granicę. Czuję charakterystyczny ciężar na brzuchu, w momencie kiedy przekraczam swój próg. Mijamy 6 kilometr i decyduję minimalnie zluzować tempo. To jest również czas na przyjęcie żelu. Pacer zaczyna mi z grupą pomalutku odjeżdżać, a ja zaczynam się trzymać tempa bliżej 4:20. Jest i wyczekiwany przeze mnie kilometr 8 oraz nawrotka. Wyczuwam, że jest widmo kolki na wątrobie. Luz luz luz, potrzebuję więcej luzu.

I wtedy pojawia się on - krecik zaczyna pukać w taborecik.

No to za⁎⁎⁎⁎ście. Jedziemy z tym. Czyli trzeba jeszcze więcej luzu jeśli nie chcę doświadczyć afery fekalnej. Kojarzę, że w okolicach 14 kilometra powinien być toi toi. Zaczynamy wielkie odliczanie do niego. Do tego kilometra, udaje mi się trzymać tempo w okolicach 4:25.
Dłuży mi się ten odcinek. Ale w końcu, na ulicy Francuskiej jest dużo większy doping, który mentalnie bardzo pomaga wytrwać pół kryzys.

Jest, widzę go! Decyzja, zatrzymuję się na nim czy ryzykuję i lece dalej?
Rozum vs Determinacja.
Wygrał Rozum. Dobra, bezpieczniej będzie zrobić ten taktyczny pit stop. „Zjadł” mi on około 50 sekund, bo po wybiegnięciu zaraz Garmin wypikał mi kilometr zrobiony w 5:17.

I to była bardzo dobra decyzja. Od razu poczułam się lepiej. Co prawda, nie wróciłam do tempa z początku, ale była werwa i chęć walki. Jak czułam że robi się ciężej, minimalnie zwalniałam i szukałam luzu. Jak był luz, starałam się wyprzedzać ludzi z przodu.

Na 18 kilometrze, zobaczyłam twarze moich znajomych jak mi kibicowali, dało mi to chwilowego boosta. Zaraz po tym, zaczął się podbieg na wiadukt. Nogi były już tak zmęczone, że czułam jak mi się plączą pod sobą na nierównościach asfaltu. Na tym odcinku mijałam sporo zawodników, których profil chwilowo pokonał gdyż maszerowali. Po dłuższej chwili zarządzania zmęczeniem i wytężonego skupienia jak nigdy - skręciliśmy w zbieg. Nareszcie, chwila luzu i możliwości przyspieszenia. Już kręciliśmy się pod Stadionem Narodowym, było słychać w oddali imprezę z mety. Kolejny chwilowy boost, gdy wiesz że zbliżasz się do końca bo niemalże go widzisz(słyszysz). Udaje mi się mijać kolejne osoby. Po 19 kilometrze, jest kolejny punkt odżywczy z wodą. Nie korzystam, jestem już zbyt blisko końca. Jeszcze jedna nawrotka. I kolejna. Okej jeszcze tylko 2 kilometry. Jeszcze tylko jedna mila. Jeszcze tylko półtorej kilometra. Jeszcze tylko około 6 minut. Odliczanie do końca. Dystans malał, ból rósł. Dobra, wchodzę w zakręt do mety. Ostatnie 200 metrów do mety. Jedziemy ile fabryka dała. Ostatnie przyspieszenie. Z serducha.

Przekraczam linię mety.
Wynik netto 01:32:23.
Średnie tempo biegu: 4:23 min/km

Od razu przechodzę na bok, łapię się za barierki, spuszczam głowę i dochodzę do siebie przez minutę. I cieszę się, że mam to za sobą. Po chwili, idę odebrać medal, zabrać fanty z strefy finishera (woda, izo, banan i jakieś ciastka zbożowe). Czas poszukać mojego lovely @scorp

Półmaraton Praski przeszedł do historii.
Czy polecam imprezę? Jak najbardziej. Jest całkiem z pompą zrobiona, miasteczko biegacza bardzo duże, adidas dużo kasy tam wrzuca widać.
Trasa taka średnia w mojej opinii, prawie połowa bez kibiców i w większości „prosta” czyli biegniesz daleko przed siebie.
Biegaczy bardzo dużo, na połówce wystartowało chyba ponad 10k uczestników. Jeśli lubisz duże biegi, to ta impreza jest jak najbardziej warta uwagi.

Wynik który uzyskałam, jest moim drugim najlepszym czasem na półmaratonie jaki kiedykolwiek uzyskałam. Ciekawe, czy gdyby nie pauza w toi toiu - to czy nie byłoby jednak PR. 😃 Ostatecznie pogoda nie była taka okropna jak się zapowiadało. Z burzy nic nie było, raz przez chwilę pokropiło. Ale wiatr dawał czasem konkretnie na twarz, to przyznaję.

Wiem, nas czym teraz treningowo muszę się skupić. Dłuższe treningi tempowe. Większa wytrzymałość podprogowa. Nad tym będę pracować w najbliższych tygodniach.

Czy jestem zadowolona z biegu? Tak.
Czy mogło mi pójść lepiej? Uważam, że tak.

Nie każdy bieg czy inne wydarzenie sportowe musi kończyć się życiówką, alertem PR i fajnym wpisem na stravie. Tak wygląda życie. Wyciągam wnioski i lecę dalej.

Gruba ryba1piorunów

Gratki!

Za każdym razem masz takie przeboje z brzuchem? Ja bym chyba oszalał, bo mam nawet (tfu, tfu!) wbudowany feature, że w ogóle mi się nie chce. Tak, gdy robię 500+ też najczęściej obywa się bez posiedzenia. Ogólnie od kiedy jeżdżę, może z 5x musiałem pogonić na dwójkę.

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Hydepark

13piorunów

Babcia podejrzewa,ze jestem "cieply"- bo nie interesuje sie kobietami( ciekawe kiedy mam to robic xd) oraz za duzo czasu spedzam z dzieckiem co jest PODEJRZANE.

Jak zyc

Fanatyk1piorunów

A do kościoła chodzisz? :stuck_out_tongue_winking_eye:

za duzo czasu spedzam z dzieckiem

No jak ze swoim to git, ale wtedy czemu miałaby podejrzewać ciepłość?

Pokaż więcej komentarzy (13)

Lider

w Heheszki

127piorunów

Fanatyk16piorunów

@WujekAlien Jakby przeczytali, zamiast podkładać pod nogę, to może finał byłby inny.

Pod nogę lepiej było podłożyć Thinking in Java ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Sum1piorunów

@rith nie podkłada się książki pod nogę stołu, zwłaszcza podczas wigilii. pozostałe trzy się docina, żeby równo było. sprzedaje była żona, która puściła męża w skarpetkaxh i dorabia ideaologię, bo stołu naprawić nie potrafi

Lider44piorunów

@WujekAlien jakim cudem 11 wigilii i tylko 4 awantury o politykę? Czy to jeszcze Polska?

Pokaż więcej komentarzy (10)