Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Kawiarnia "Za Firewallem"

Kategoria: Literatura

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

  • 80 członków
  • 3202 wpisy

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Dzień dobry! :smiley:

*


Płonące balety


Przyjrzyj tańcowi się światła i cienia,

igraszce dwojga przeciwieństw zupełnych,

choć bliscy sobie – dzieci płomienia,

światło cieniowi nie daje się ściemnić.


Ale i światłu cień stale umyka –

przychodzi ono zawsze nie w porę.

Do tańca zaś gra im płomienna muzyka –

muzyka trzasków, bo Gorzów gore.


Taka jest właśnie gorzowska tragika,

takie gorące tam trwają amory:

i światło by chciało, ale unika,

i cień z tęsknoty za światłem chory.


A jakie paliwo to jest dla poety! –

ten danse macabre, płonące balety.


*



*


Do widzenia! :smiley:

Lider1piorunów

A to ładne całe, a w szczególności:

światło cieniowi nie daje się ściemnić.

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Edycja XCVI

Człek skrobie sobie wiersze, frywolnie, bez _ciśnienia_

Rymuje w wolnej chwili, by czas swój czymś _zapełnić_

Potem się okazuje, że ma coś do _zrobienia_

Że musi kawiarniany obowiązek _wypełnić_

Mówi się, że zabawa marna jest bez _ryzyka_

I to motto przyświeca wszystkim

Znajdź w sobie więc poetę, poużywaj _języka_

Nieważne, że w czujesz się _amatorem_

przyjmuje postać tego _wierszyka_

Do piątku trzeba wrzucić na tag swoje _utwory_

Wygrany nie uchroni się jednak od _haczyka_ -

Wszczęcia nowej edycji pełnić będzie _honory_

Bo tak to już wygląda w konkursie

Przegrywa się na szczęście, wygrywa się - _niestety_

Fanatyk5piorunów

U laaa, Panie @Piechur, aleś mi Pan zaimponił w chwili tej. Niezłe.

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

30piorunów

Dzień dobry!

~Wszyscy~ Niektórzy mają filiżanki, mam i ja! :smiley:

Dziękuję bardzo @onpanopticon, bo mimo lekkiej odsuwy to "OP delivered" xD

Z racji, że nie należę jeszcze do starszego grona, to nie dostałem jak koledzy @fonfi czy @George_Stark tabletek, a kolorowankę dla małych pingwinków! No może już nie taki mały, ale młodszy wiekiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Kolorowanka to nie byle jaka, bowiem jest na niej Lady @Dziwen wraz z małymi Dziwenkami i podobno jeden z nich nawet nie jest Dziwenkiem (Dziwen, mówię Ci, że to dziecko wyglądające jak kot to może nie być Twoje ( ͡° ʖ̯ ͡°)).

Oczywiście zwierzątek dalej jest więcej, ale ważna jest wielka kolorowa kredka! Pewnie przy odrobinie chęci da się nią stworzyć kolor Gejuru!

Do tego 4 kolory i rozmiary śliniaczków w sztukach - dużo. Przyda się do... jeszcze nie wiem czego, ale czegoś na pewno! Może do czytania o jedzeniu podczas lurkowania hejto? Czas pokaże, czas pokaże ( ͡° ͜ʖ ͡°)

No i oczywiście filiżanka! W końcu sprawdziłem co znajduje się za tym Firewallem! To tajemnica, która mnie zszokowała, więc wygrywajcie , to może sami doświadczycie tego zaszczytu!

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję @onpanopticon! :relaxed:

Fanatyk15piorunów

@pingWIN pocwicz troche a nie bedziesz wyjezdzal za linie 💕

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów
Było nas trzech, w każdym z nas inna krew

– tak śpiewał niegdyś pan Grzegorz Markowski w _Autobiografii_, którą wykonywał razem z zespołem Perfect. Nas jednak, w tej XCV edycji zabawy było dwóch, a w obu nas ten sam duch. Ten sam gorący duch, bo zarówno ja, we swoim wytworze _Test systemu_ jak i kolega @Piechur w swoim wytworze bez tytułu poruszyliśmy (choć z innej jednak perspektywy) temat gorąca.


Nadszedł czas na to ażeby ogłosić zwycięzcę, ogłaszam więc, że zwycięzcą XCV edycji zabawy [#nasonety](/tag/nasonety) zostaje kolega [@Piechur](/uzytkownik/Piechur) , którego wytwór bardzo, bardzo przypadł mi do gustu, szczególnie, że wczoraj rano musiałem sobie radzić z oszronionymi szybami w aucie, ech…


Koledze dziękuję za udział, serdecznie gratuluję i od razu też go przepraszam, no ale nie miałem żadnego pola manewru, a samego siebie przecież na minę nie wsadzę. 😉


Do zobaczenia w kolejnej edycji!


Gruba ryba4piorunów

Dziękuję bardzo, wygrana cieszy, bo konkurencja była mocna :grinning: Jest to również historyczna edycja, bo udało mi się w końcu napisać tyle samo sonetów co Tobie 💪

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Czas na głosowanie na książkę na nasze ostatnie w tym roku spotkanie Kawiarenkowego Dyskusyjnego Klubu Czytelniczego, które odbędzie się 21 grudnia!

Aktualnie zaplanowane spotkania

19 października: Andrea Abreu - Ośli brzuch

16 listopada: Neil Gaiman - Ocean na końcu drogi

Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w naszym poprzednim spotkaniu!

Jak wybieramy kolejną książkę?

- Książka powinna być łatwo dostępna, także w formie ebooka. Najlepiej pozycje, które można znaleźć na platformach takich jak Legimi, Wolne Lektury, Wikiźródła itp.

- Wybieramy książki krótsze niż 200 stron, aby każdy miał czas na przeczytanie.

- Każdy klubowicz może zaproponować jedną książkę – wpisujcie swoje propozycje w komentarzach!

- Wygrywa propozycja, która zdobędzie najwięcej piorunów.

- Ogłoszenie zwycięskiej książki nastąpi w kolejnym wpisie organizacyjnym😁

Lista zaplanowanych/przedyskutowanych książek:

Styczeń: Franz Kafka – Przemiana

Luty: Arkadij i Borys Strugaccy – Piknik na skraju drogi

Marzec: Robert L. Stevenson – Doktor Jekyll i pan Hyde

Kwiecień: John Steinbeck – Myszy i Ludzie

Maj: Erich Maria Remarque - Na zachodzie bez zmian

Czerwiec: Albert Camus - Obcy

Lipiec: Herman Melville - Billy Budd

Sierpień: William Shakespeare - Wieczór Trzech Króli

Wrzesień: Georges Perec - Człowiek, który śpi

Październik: Andrea Abreu - Ośli brzuch

Listopad: Neil Gaiman - Ocean na końcu drogi


Wołam @splash545 @Wrzoo @cyberpunkowy_neuromantyk @adamec @Yes_Man @kiri :smiley:

P.S. jeżeli ktoś chce być wołany, proszę o informację!

Lider2piorunów

Minato Kanae - Wyznania (199 stron)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Siema,

na utwór _di proposta_ w bitwie

----------

Kilka dni zimna i tęsknię za latem

Choć kiedyś musiał przyjść jego kres

Mróz znowu chwyta, ubieram się zatem

W skarpety grube i ciepły dres

Opadłych liści już na ziemi fest

Pod podeszwami słychać ich chrzęst

Leje i wiatrem smaga jak batem

Jak ktoś to lubi to jest wariatem

Ciemno i zimno, pogoda sroga

Szronem pokryta do auta droga

Skrobaniem szyby zaczynasz dzień znojny

Weź tu bądź człeku później spokojny

Riposta jest prosta na ten bezsens -

Pod kołdrą zapaść w zimowy sen

----------

Różna , choć głównie , w kawiarence 🔥:bricks::coffee:

Fanatyk5piorunów

@Piechur ❤️

Prosto w moje serduszko

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

23piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Minęła już godzina 21:37 więc nie ma co zwlekać. Wrzucam w zastępstwie za kolegę @Vinci, który wsiąkł nam studiując pewnie nasze zawiłe zasady :stuck_out_tongue_winking_eye: Aha - sponsorem rymów jest pan Bruno Jasieński i jego wiersz Miłość na aucie.

Temat: Romantyczna wycieczka
Rymy: kurz - zbóż - mokradła - wypadła

Miłej zabawy i udanego rymowania 😁

GURU4piorunów

Na niebie rozplamił się konsekwencji kurz,

Nie dane nam już będzie doczekać nowych łanów zbóż,

Zwierzęcym pędem ratujemy się na mokradła,

Choć nadzieja z pierwszą bombą przecież wypadła.

Osobistość2piorunów

Na skuterze

Zapie*dałam, że aż kurz

Pośród złotych łanów zbóż.

Koło wlazło mi w mokradła,

Pasażerka już wypadła.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Przeczytałem post kol. @Rozpierpapierduchacz i natchnęło mnie na komentarz. Potem jednak poczułem się popchnięty do poniższej nieskładnej (pewnie gdzieś pomisiowałem odmianę, bo to ) i bezsensownej rymowanki.

Tuszu tuszem nie zatuszujesz

Patrz pilocie gdy go ruszę

Palcem mym pilota w brzuszek

Gdy poczuję w palcu puszek

To wylecą z dzioba tusze.

W tuszu siedzą pelikany

Tuszem brudzą tuszy ściany

Tuszowania tuszów w tuszy

Żaden pilot nie wysuszy

Gdyby we dwóch tuszowali

Nadal by wśród tuszów stali

Nie da się w plażowej głuszy

Zatuszować tuszów w tuszy

Plami wszystko wokół tusz

Klęska czai się tuż-tuż

Czy to Kraków, czy to Tuszów

Nie usuniesz z tuszy tuszów.

Fanatyk5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

25piorunów

[REPOST, KIEDYŚ JUŻ WRZUCAŁEM]

Wyżalę Wam się, bo nie wiem w sumie komu mógłbym innemu, żeby mnie za wariata nie wziął xD Hejto to jednak publika cierpliwa. Nie wiem gdzie zacząć więc wybiegnę nieco wstecz, ale obiecuję że przejdę zaraz do konkretów!

Jakiś czas temu zaczęła mi doskwierać suchość oczu, taka bardzo uporczywa. Wiem, że przy pracy przed kompem to dosyć znany objaw, więc po prostu zacząłem sie zaopatrzyć w krople do oczu, ale one niestety pomagały na krótko, a ja konsumowałem ich takie ilości, że pani w aptece zaczęła mnie traktować jak ćpuna. Zrobiłem coś, co facet po trzydziestce robi raczej niechętnie - odwiedziłem lekarza xD co się okazało, to że mało mrugam. Bardzo mało. Praktycznie wcale, czego nie byłem w sumie świadomy. Lekarz powiedział, że obserwował mnie z ciekawości całą wizytę i mrugnąłem... ZERO razy xd "nic dziwnego że pana oczy świerzbią" stwierdził.

I tak zaczęła się moja udręka, czyli szukanie “dlaczego tak mam”. Jeśli oglądaliście Doktora House'a, który dostaje jakiś nietypowy przypadek i poświęca cały swój czas i energię na wyjaśnienie go, to pewnie rozumiecie irytację związana z każdym kontaktem z NFZ. "Nie mruga pan? To proszę zacząć. 200zł proszę". Zacząłem Googlować czy jest więcej takich osób jak ja, ale oczywiście google jak to google - diagnoza to rak albo autyzm. Albo oba. I pewnie bym tak sobie żył podłączony do kropli do oczu niby do kroplówki gdyby nie jedna poszlaka, mianowicie, rozmawiając przez telefon z moją mamą wyżaliłem się, co mi dolega, na co usłyszałem krótki okrzyk szoku okraszony wspomnieniem "tak jak babka" i nagle zabłysło. No przecież! Za dzieciaka słyszałem jak dziadek po pijaku mówił, że moja prababka nigdy nie mrugała tylko patrzyła rybim ryjem przypominając karpia na wigilię. Zapomniałem o tym całkiem, bo mówił też że była przeklęta, i że czarowała, albo że czciła potwora z morza xD i w ogóle dużo rzeczy mówił. W sumie jak tak pomyślę to cała rodzina z tamtej strony była raczej śmieszna xD mówiąc "z tamtej strony" mam na myśli moje tereny rodzinne, czyli zabitą dechami dziurę Arkamowice na przeklętym Podlasiu. Uciekłem stamtąd jak tylko mogłem, a obecnie przy życiu została już tylko moja mama właśnie, którą to z obowiązku odwiedzam raz na parę lat. Kontakt telefoniczny oczywiście mam z nią ciągle, ale szczerze nie cierpię tego miejsca... Na anno domini 2025 wygląda jak Wilkowyje w pierwszym sezonie Rancza, więc tylko wyobraźcie sobie co tam było na przełomie tysiącleci 😛 w każdym razie, oto zdobyłem poszlakę! Podłoże genetyczne! Lekarz już wczesniej coś mi przekminiał, że neurologiczne ale tomograf nic nie wykazał, a teraz chociaż wiem skąd się wzięło. Plus całej sytuacji jest taki, że prababka dożyła absurdalnie leciwego wieku, i zmarła jakoś niedługo przed moimi narodzinami, więc brakło jej 6 lat żeby żyć w 3 różnych stuleciach xD Czyli ta przypadłość to zdecydowanie nic śmiertelnego xd (o ile psychicznie mnie ta suchota gałek do grobu nie wpędzi wcześniej). Co dziwne, mama nie bardzo chciała o tym rozmawiać, i nawet solidny moim zdaniem argument kwestii zdrowotnych jej nie przekonał, ale skoro znacie już opinie mojego dziada (która dosyć precyzyjnie nakreśla opinie WSZYSTKICH w rodzinie co do niej) o prabace to chyba rozumiecie czemu. Była to bardzo barwna osoba, a we wiosce uchodziła za "wiedzącą" (TAK, w czasach gdy działały już w Polsce sieci komórkowe to w mojej wiosce ludzie wierzyli w czary, djobły, i zabobony) czy inną szeptuchę. Były pewne plusy takiego pochodzenia: nawet najgorsze patusy nigdy nie podniosły na mnie ręki bo się bały klątwy xDD Pozwoliło mi to nieco spokojniej skończyć szkołę, i uciec stamtąd bez traumy. Domyślacie się pewnie jaką decyzję podjąłem: czym prędzej udać się na miejsce i przejrzeć wszystkie możliwe papiery w poszukiwaniu jakiś zapisków co do objawów, lub (płonne nadzieje) czegokolwiek co na przypadłość babce pomagało. Może być cokolwiek, od zmiany nawyków żywieniowych po smarowidło z babki lancetowatej i kozich bobków. 

Po dotarciu na miejsce, miłym zaskoczeniem było, że Arkamowice wyglądały tak jak je zapamiętałem. Niemiłym - że jak to jest k⁎⁎wa możliwe żeby w 15 lat się nic nie zurbanizować XDDDD

Matka powitała mnie od progu, o ile dobrze liczę to nie widzieliśmy się na żywo 4 lata. Nagotowała zagubów, których nienawidzę, i ze łzami w oczach poczęła rozprawiać o ważkości utrzymania relacji rodzinnych, co oczywiście miało za zadanie wpakować mnie w wyrzuty sumienia i zmotywować do częstszych odwiedzin. Nie chciałem prosto z mostu ładować, że ja tu tylko po stare albumy, pamiętniki, notatki, i inne zapiski. Prababka akurat nie była piśmienna, ale może któreś kolejne pokolenie coś naskrobać. Na notatki lekarza nawet nie liczę bo po pierwsze primo skoro nowożytnia medycyna nie umie poradzić, to i antycznej bym nie posądzał o remedium, a po drugie prababka jako lokalny szaman raczej z takich usług nie korzystała. I tak żeby nie sprawić matce przykrości odstawiłem moje badania na dzień drugi, mimo że wewnętrznie aż mnie szarpało żeby poszperać.

Niestety, mój “risercz” nie przyniósł zbyt dobrych skutków, i mimo przewertowania tony makulatury nie znalazłem nic chociażby szczątkowo przydatnego. Byłem na to po części przygotowany, wszak dom w którym się znajdowaliśmy był postawiony dopiero w latach 80, i to przez mojego ojca. Prababka i jej córka (a moja babka) do końca swych dni mieszkały w starej chacie, która już wtedy znajdowała się na totalnym odludziu, a teraz to chyba będzie gdzieś w środku obrośniętej puszczy. Powiem szczerze: cudem byłoby gdyby coś tam jeszcze nie zgniło, ale no muszę spróbować. Matka odradzała mi ten pomysł z niemal paniczną trwogą. Dla niej jestem już "miastowy" i taka wycieczka w głąb starego lasu to niechybna śmierć poprzez zjedzenie zatrutych jagód, i to jeszcze zanim dom zniknie mi z oczu. Myślałem, że z tego względu pójdzie ze mną, ale dość zdecydowanie odmówiła. Posiłkując się notatkami taty oraz szczątkowymi wspomnieniami moich wizyt tam, rozpocząłem podróż. Powiedzieć że było ciężko to jak nic nie powiedzieć. To była istna dżungla! Przedarcie się na miejsce zajęło mi 4 godziny! Dobrze, że ruszyłem skoro świt, bo wracałbym chyba po zmroku. Ludzki umysł to śmieszna rzecz, bo o ile przed ruszeniem przysiągłbym że drogę co najwyżej ledwie kojarzę, tak w trakcie wędrówki wiedziałem doskonale w każdym momencie którędy mam iść. Gdy trafiłem na dom to zaskoczył mnie jego stan. Owszem, był przerośnięty jakimiś bluszczami, ale generalnie wyglądał całkiem… znośnie. Nie zrozumcie mnie źle, na bookingu nie miałby raczej brania (no chyba że jakichś LARPowców) ale nie był tak CAŁKIEM rozwalony. Napawało mnie to lekkim optymizmem. Gdy popchnąłem ciężkie drzwi wejściowe, ich zawiasy urwały się i wrota runęły na podłogę generując tyle hałasu że aż się wzdrygnąłem. Wnętrze przejmowało wilgotnym chłodem i zmurszałym zapachem stęchlizny. Chyba rezydowali tu wandale bo ściany popisane były bordowymi bzdurami wyglądającymi jak szalony język, pełen apostrofów i sylab nie-do-wymówienia, przynajmniej dla mnie. Do tego jakieś rysunki przedstawiające... Chyba ryby? Jakby piranie. Albo coś podobnego. Niestety próżno było szukać książek, bo nawet jak coś znalazłem to rozlatywało się w rękach. Co totalnie mnie zaskoczyło, to że zasłonki były w dobrym stanie. Nie wiem z czego były szyte ale nie rozpadły mnie mimo wilgoci, stęchlizny, i czasu. Dostrzegłem, że jest na nich wyszyty taki sam wzór groteskowej ryby jak na ścianach, ale nie bardzo miało to sens. Jeśliby za wzór odpowiadała babka, to dlaczego popisała ściany i skąd znała litery? Jeśli za napisy odpowiadali wandale to dzierganie firanek nie brzmi jak hobby dla nich. W końcu brzytwą ockhama dotarło do mnie, że pewnie spostrzegli odrażający wzór na firankach, i że był na tyle niepokojący że wpasował w ich gusta, przerysowali go farbą na ściany. Nieco uspokojony racjonalnym wyjaśnieniem wyszedłem z domu tylnymi drzwiami. Zmroziło mnie od stóp do głowy gdy na zarośniętej polanie zobaczyłem grób. Nie spodziewałem się go tutaj. Co prawda nie wiedziałem gdzie pochowano prababkę, ale zakładałem że pewnie na cmentarzysku przy cerkwi. Czyżby jej działalność okultystyczna stanęła na drodze do takiego pochówku? Ostrożnie podszedłem obejrzeć znalezisko. Pierwszym co mnie zaskoczyło, było że grób jak i jego okolica były bardzo zadbane, a już na pewno całkiem odchwaszczone. Ziemia była tak goła, że mama chyba potraktowała ją roundupem, ale skoro dba o niego to naprawdę nie mogła tu przyjść dzisiaj ze mną? I jak w ogóle się tu dostaje, nie wierzę że 4 godziny spacerem. Co zaniepokoiło mnie nieskończenie bardziej, to gdy spostrzegłem że grób miał na kamieniu wyryte nieprzyjemne dla oka ikony, a mówiąc precyzyjniej, miał to samo ohydne okropieństwo co firanki i ściana. Tutaj jednak wyraźnie widać było ząb czasu, i straszna paszcza ewidentnie widziała wiele dziesięcioleci. Grób pozbawiony był znaku krzyża, ale jeśli ten był z drewna to nie miał prawa zachować się po dziś dzień. Zmęczony wróciłem do domu, chociaż o dziwo w tą stronę szło mi o wiele gorzej, jakbym nagle zatracił cały ten zmysł, który do ruin niemalże mnie prowadzi. Dotarłem na miejsce 7 minut po wpół do dziesiątej, gdy akurat zrobiło się całkiem ciemno. Matce ulżyło na mój widok rozchmurzyła się też znacznie. Nie rozmawialiśmy o mojej przygodzie, dopóki przy kolacji nie poruszyłem wątku który mnie ciekawił:

- Grób babki przyprawia mnie o dreszcze. Jak utrzymujesz go tak zadbanego w środku puszczy?

Mama odwróciła się od zlewu bardzo powoli. Ręce miała mokre, ale nie sięgnęła po ręcznik.

Jej odpowiedź zjeżyła mi włosy na głowie i nadal niechętnie wracam do niej wspomnieniami.

– O czym Ty mówisz? Jaki grób? Babka zaginęła na morzu i nigdy jej nie pochowano.

...a ja przecież dotykałem nagrobka. Kamień był ciepły od słońca.

Chcąc pokazać mamie gdzie dokładnie znalazłem nagrobek (bo ona upierała się że na pewno pobłądziłem) sięgnąłem do albumu który wczorajszego dnia przewertowałem na wylot. Zanim trafiłem na zdjęcie podwórka, o które mi chodziło, znalazłem fotografię której istnienia wcześniej nie byłem świadom. Prababka stała tam, jakby utkwiła w czasie, a jej oczy – zbyt duże, zbyt puste, niemal rybie – zdawały się śledzić mnie zza szklonej tafli. Nie wiem czy bardziej zmierziła mnie jej przerażająca groteskowo rybia aparycja, czy może niepowetowane podobieństwo do mnie samego które momentalnie uchwyciłem, i którego nigdy się nie wyzbędę. A może fakt, że jej twarz jednoznacznie odpowiedziała mi na pytanie co było inspiracją do owego monstrualnego symbolu rybiej paszczy, który śnić mi się będzie po nocach.

Fanatyk10piorunów

@Barcol wierzyłem, że to nie pasta. Ale i tak nie jestem zawiedziony.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

Nie ma chętnych, więc:

*

Temat: freestyle

Rymy: rymy - spiny - nie ma - siema

*

GL&HF 😁

Lider5piorunów

Wieczorna pora na rymy

Tu nie potrzeba wielkiej spiny

@Peter_Mountain weny nie ma

Ale @splash545 słowa w sukursie ma

Fanatyk7piorunów

Freestyle

Jak Splash zarzuca rymy,

To wchodzę w to bez spiny,

Jest wena, czy jej nie ma,

W Kawiarni flow sie ma!

Pokaż więcej komentarzy (26)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

26piorunów

Proszę Państwa,

nie zwlekając otwieramy kolejną już, XXI edycję zabawy w naszej ukochanej Kawiarence !

Temat: żywioły (ogień, woda, ziemia, powietrze)

Forma: dowolna

Termin: 31 października

Myśl o takim temacie narodziła się na gorzowskim kawiarenkopiwie, gdzie uznaliśmy, że z tymi żywiołami to nie ma żartów, w Gorzowie wszystko może spłonąć, a w Grudziądzu utonąć.

A co z pozostałymi żywiołami?

Doszliśmy do pewnych wniosków, jednak może Wy dołożycie cegiełkę do tej dyskusji.

Życzę miłej zabawy :grinning:

PS Dodatkowe punkty przewidziane będą za motywy halloweenowe, uwielbiam :jack_o_lantern:Halloween:ghost: , a to już niedługo :grinning:

Gruba ryba6piorunów

@KatieWee chodzi żeby napisać jakiś utwór literacki na przykład opowiadanie w temacie żywioły?

Fanatyk6piorunów

Zasady:

Tworzymy opowiadanie na zadany w tej edycji temat (żywioły). Może to być opowiadanie przygodowe, fantastyczne, romantyczne, dla dzieci, obojętnie.

Umieszczamy je w osobnym wpisie, oznaczamy tagami i do 31 października 2025 r.

Wygrywa osoba wybrana przez organizatora, czyli w tym wypadku mnie. Lubię Halloween, przypominam jeszcze raz :grinning:

Dla zwycięzcy przewidziana jest nagroda i zaszczyt poprowadzenia następnej edycji zabawy.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

24piorunów

Drodzy Kawiarenkowicze,

właśnie wybiła godzina 12, a więc najwyższy czas na ogłoszenie wyników wrześniowej, XX edycji konkursy !

W obecnej edycji obrodziło wybitnymi opowiadaniami. Wzięły w niej udział udział następujące dzieła (w kolejności chronologicznej):

1. @Felonious_Gru ze swoją **pastą** - 21 :zap: (dyskwalifacja za plagiat)

2. @bori ze swoim **PLOT-TWIST** - 21 :zap:

3. @fonfi ze swoim **Pacjent Dziwen** - 19:zap:

4. @fonfi ze swoim **Głęboka przestrzeń kosmiczna** - 16:zap:

5. @bori ze swoim **Howard Boris Lovecraft** - 21 :zap:

6. @MJB ze swoim **Obcy są wśród nas** - 12:zap:

7. @KatieWee ze swoim **Do wszystkiego** - 19:zap:

8. @onpanopticon ze swoim **Pałac** - 17:zap:

Zwycięzcą został @bori - serdecznie gratuluję! Drugie miejsce zajął @bori - również serdecznie gratuluję! Do zwycięzców odezwę się w wiadomości prywatnej.

Dla kolegi @Felonious_Gru przygotowałem nagrodę pocieszenia - 40 godzin prac społecznych! Proszę zgłosić się jutro o 4 rano w schronisku dla zwierząt w Śremie.

Osobistość8piorunów
Zwycięzcą został @bori - serdecznie gratuluję! Drugie miejsce zajął @bori - również serdecznie gratuluję!

Nie mówię, że @bori pisze jakieś wybitne opowiadania. Ale jakbym miał wytypować najlepsze, to @bori by zajął 2 pierwsze miejsca

Fanatyk6piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

24piorunów

Dobry wieczór,

z racji że mój współzwycięzca @ipoqi się nie odzywa*, pozwoliłem sobie przedstawić dzisiejszy temat i rymy:

Temat: Tajemnice wszechświata

Rymy: amnezja-racja-herezja-nacja

Ogłoszenie wyników jutro po 19.

* - nie wiem co się stało Panie Aspirancie, naprawdę

Gruba ryba3piorunów

@bori przepraszam byłem w szoku. A tak naprawdę to nie znam zasad. Tzn. wiedzialem, że zwycięzca typuje ale nie wiedziałem czy codziennie, o której godzinie itd

Gruba ryba5piorunów

Cały kraj ogarnęła amnezja.

Po czyjej stronie stoi racja?

Czy to jeszcze prawda czy już herezja?

O tym tylko myśli cała nacja.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Ze specjalną dedykacją dla kolegi @bori :kissing_heart:

Do wszystkiego

30 września 1925

-No i rozumiesz, ten złodziej niemyty wlazł na dach, wziął wędkę i skorzystał z tego, że Antosia od Sługockiego wywiesiła palto i futro i złapał je haczyk, fruuu, wciągnął na dach i chodu! Wyobrażasz sobie Hanka? I najpierw Antośkę oskarżyli, że do Żydówki zaniosła i sprzedała te palto, niesłychana sprawa - oburzona Wiktoryna spojrzała na Hankę, z którą razem stały w bramie i wyglądały za Józkową, która miała przynieść nowy numer gazety od zytek. Hanka niby patrzyła w perspektywę ulicy, ale tak naprawdę przeglądała się w swoim wnętrzu.

-Hanka, ale ty mnie nie słuchasz!

-Słucham, słucham - odparła Hanka flegmatycznie i spojrzała w ten kawałeczek zachmurzonego i ściemniającego się już nieba widoczny między kamienicami. Para wróbli bijących się na kalenicy robiła hałas większy niż wydawało to się możliwe.

-No właśnie nie słuchasz! Ja ci tu o takiej sprawie, co to nawet w Kurierze pisali, a ty nic! Ech, z tobą…

A co tam u ciebie w domu? Stara dalej się czepia?

-A co ma się nie czepiać, czepia się, czepia, najwięcej to o te lustra co to je sama tymi frymuśnymi mazidłami paćka - zirytowała się Hanka - no wyimaginuj sobie, że wczoraj na lustrze przy gotowalni namazała mi tłustym paluchem moje imię, że niby powinnam je lepiej umyć - zapłonęła gniewem, Wiktoryna zaś zaśmiewała się do rozpuku z bojowej miny Hanki, której mała, trochę płaska twarz o guziczkowatym nosie rozkwitła czerwienią.

-Umyłaś?

-No umyłam, a miałam ja wybór? Ech, beznadziejne to życie, szoruj od rana do wieczora, oskarżają o jakieś kradzieże a jeszcze wieczorem spać nie dają…

-Znowu?

-No znowu, ech…

I Hanka nie czekając na nikogo ruszyłą w stronę tylnych schodów. Zaraz stara będzie się czepiać, że tyle czasu stała w bramie i że to nie wypada, żeby służba z porządnego domu wystawała tyle prawie że na ulicy.

W kuchni było przyjemnie ciepło, przy rozgrzanej kuchence leżał rozciągnięty na całą długość kot, jasny blask wydobywający się spomiędzy fajerek rozjaśniał pomieszczenie, którego jedyne okno wychodziło na studnię podwórka.

-Hanka, a tobie to nie jest zimno, jak ty bez chusty na dworze wystajesz - rzuciła pani Szymańska wchodząc do kuchni - przecież już koniec września.

-Nie, proszę pani - rzuciła Hanka i schowała zgrabiałe ręce w kieszenie fartucha.

-Dzisiaj pan będzie później, podaj kolację tylko dla mnie i dla Rafałka. Rafałkowi dosmaż kilka naleśników, może z mózgiem? No nieważne, obojętnie, chłopiec rośnie, musi jeść. Reszta tak jak rano rozmawiałyśmy - tu pani Szymańska spojrzała krzywo na rondel wiszący na ścianie, a niewystarczająco wyszorowany, przejechała po nim palcem i spojrzała na palec, później na Hankę i wyszła z kuchni, zostawiając tam dziewczynę, która zaciskała pięści w kieszeniach fartucha.

-Proszę pani! - zdecydowała się i szybkim krokiem ruszyła do saloniku, gdzie pani zdążyła już rozłożyć się z pasjansem - Proszę pani! Bo ja muszę coś powiedzieć!

-Słucham cię.

Miękkie światło lampy stołowej obejmowało nieduży pokój zastawiony drogimi, choć nieco już wysłużonymi meblami i załamywało się w fałdach sukni pani Szymańskiej.

-Bo pan…

-Pan Rafał czy mój mąż - uściśliła ostro Szymańska.

-Pan Rafał - przełknęła wielką gulę w gardle Hanka międląc w ręku rąbek fartucha - bo pan Rafał, bo on…

- No mówże! - krzyknęła coraz bardziej zdenerwowana Szymańska - co się stało?!

- Bo mi się spóżniaaa! - rozpłakała się Hanka padając na kolana i ukrywając głowę w ramionach złożonych na wyściełanym wytartym aksamitem krześle. Rozszlochała się, a czepeczek jeszcze chwilę temu tkwiący na jej lokach, opadł smętnie na prawe ucho.

Pani Szymańska potrzebowała jedynie chwili, żeby wrócić do siebie.

-No już, to nie tragedia. Przestań płakać. Oczywiście nie możesz tu zostać, to porządny dom. Dostaniesz pewną kwotę i odejdziesz. Najlepiej dzisiaj, żeby Rafał nie widział. No już, pakuj się - rzuciła ostro, a Hanka ocierając twarz ruszyła do kuchni, aby zebrać swój skromny dobytek - niedzielną sukienkę, zapasowy fartuch i kilka świętych obrazków, które wędrowały z nią od jednej do drugiej kuchni po całym mieście.

- A nie mogę zostać choć dzisiaj? Gdzie ja się o tej godzinie podzieję?! Nikt mnie nie przyjmie w takim stanie!

- Odejdź. Przyjdź jutro w południe, gdy Rafał będzie w szkole, dam ci pieniądze. I nigdy więcej nie chcę cię tu widzieć, flądro! Takie rzeczy w porządnym chrześcijańskim domu, och - i pani Szymańska trzasnęła ciężkimi drzwiami od sypialni, jedynie w ten sposób uzewnętrzniając swoje uczucia.

W trzy miesiące później Wiktoryna spotkała Hankę na rynku, gdzie pomimo mrozu rozpromieniona dziewczyna sprzedawała na stoisku wstążki i kołnierzyki do sukienek.

-O, Hanka, ty nawet nie wiesz jak po tym jak zniknęłaś kamienica huczała! - Wiktoryna nie mogła wyjść z podziwu jak ta upadła dziewczyna dobrze wyglądała i jak wielki uśmiech miała na twarzy.

-I dobrze - roześmiała się Hanka - dobrze mi tu, jak widzisz - roztoczyła ręką nad swoim stoiskiem, a koleżanka mogła podziwiać lekkie koronki i atłaski.

Wiktoryna po chwili namysłu przecisnęła się do Hanki, żeby szeptem zapytać co zrobiła z dzieckiem - oddała rodzicom, na wieś, czy też może…

-Z jakim dzieckiem - Hanka śmiała się w głos - czyś ty oczadziała? Żadnego dziecka nie było, ja dzieci mieć nie będę, powiedział mi to jeden doktur, po tym jak krwawiłam za mocno jak mi jedna baba za mocno szydłem popsowała. Zresztą ten Rafałek to mi tylko wierszydła swoje czytał, gdzie ja bym go do łóżka wpuściła, takiego niezgułę. Za pieniądze od Szymańskiej kupiłam sobie to stoisko i teraz to ja jestem wielką pani. Dobrze sobie wymyśliłam, prawda? - roześmiała się.

Wiktoryna odeszła zamyślona.

Lider4piorunów

@KatieWee Jakim językiem napisane ❤️

I czyżby inspiracja "Służącymi"? 🤔

P.S. W ogóle powiadomienia nie dostałem ☹️

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

32piorunów

Dawno nie rymowałam, dawno nie pisałam, a tu takie coś. Ciekawe czy uda się komuś nie sprośnie coś napisać. :p

Temat: pasja
napięcie-kujonka-huknięcie-trzonka

Fanatyk14piorunów

Bójka w góralskiej karcmie, hej!

Wtem odwrócił się na pięcie

Chwycił grabą karku Jonka

Grzmotnął w dziób, gdy wtem - huknięcie!

Spłynął od ciupagi trzonka.

Fanatyk9piorunów

Nienachalna pasjonatka elektryki

Nagle znikło wszędzie napięcie,

Gdy w gniazdku niezdarna kujonka,

Wywołała błysk i huknięcie,

Za pomocą wkrętaka i trzonka.

Pokaż więcej komentarzy (33)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

23piorunów

Dobry wieczór, tak rzadko zdarza mi się dostać więcej niż kilka piorunów, że dopiero @CzosnkowySmok mnie zbudził.

Zatem, proszę uprzejmie:

Temat: neologizm

brzmiący - kwiatu - brzdący - światu

Rymujemy używając powyższych słów, mniej więcej na zadany temat.

Wygrywa osoba, która będzie miała najwięcej piorunów do jutra do 20 i ona rozpocznie jutrzejszą edycję.

Fanatyk7piorunów

Rel

Essa słyszę wyraz brzmiący

Sigma z tej młodzieży kwiatu?

Lecz to dzbany są z tych brzdący

Z śpiulkolotu macham światu

Gruba ryba6piorunów

Cichacz

Delikatnie pod kocykiem brzmiący

roznosi woń zwiędłego kwiatu

łzy wyciska z oczu matek, brzdący

morowy pomór niesie światu

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dobry wieczór!

Dziś cisza w temacie, zatem niech ostatni będą pierwszymi.

Jako, że już trochę przymyka mi się oczko, to dzisiejsze zadanie będzie o...

Temat: i hyc do łóżeczka

Rymy: sus - kołderka - mus - zerka

Rymujemy używając powyższych słów, mniej więcej na zadany temat.

Wygrywa osoba, która będzie miała najwięcej piorunów do jutra do 20 i ona rozpocznie jutrzejszą edycję.

GURU10piorunów

@PaczamTylko

Stresu moc, szybki ruch, w nosek sus...

Na mózg opada szumu kołderka.

Nowe siły, pewność rośnie, uśmiech mus!

Kamera z niedowierzaniem zerka.

Fanatyk14piorunów

"Było się sprężać, bo ja mam nowy rekord"

Zrobił swoje, w spanko sus

Chrapie tak, że drży kołderka

Żonie jednak dojść też mus

Więc na rączkę miło zerka

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Abstrakcja ubiła moją abstynencję, absolwencję

Ambicji bękart bił w boleści dzwony

Czekaj, słyszysz? Cisza cudownie chrzęści

Diabeł całuje mój ciężki cymbał chędożony

Emancypacji! Elokwentnych to eskapizm

Filuternie fruwała, zachwytem mnie zgarnęła

Gargreną się skończyła, generalnie gonady

Haratnęła. Hamuję ta hucpa wyśnięta.

Idiotą byłem, idiotą jestem

Jeżeli jeszcze będzie być dane

Logicznie patrząc idiotą pozostanę

Choć konkret karkołomne to, nie kłamię

Motywacji nie mam, nie mam dopaminy

Nie potrzebuję jej, ponieważ nic nie robię

Przeciwsłoneczne okulary noszę, bom płakliwy

Okrągłą rocznicę tylko chcę mieć na swym grobie

Reranie ironią, bo "R" nie realizuję

Światowstrętem skąpany, na recepty skazany

Towarzysz mi tato, to nie takie trudne

Uwierz w siebie, z bratem się tym zarażamy

Wiara. To zupełnie nieuwierająca sprawa.

Xena to crush każdego nastolatka

Yeti r⁎⁎⁎ał Bachledę Tomisława

Zuzanna - takie imię to jest gratka

Próbuję się wyleczyć z ciebie

Próbuję się wyleczyć z was wszystkich

Lecz gdy w końcu amputuję

Z narządów zostają ogryzki

Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Fanatyk2piorunów

@RogerThat Ładne do nowe "Abecadło". Taki nienachalny smaczek. Lubię takie zabawy formą. :heart_eyes:

Pokaż więcej komentarzy (4)