Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Gruba ryba

w Książki

29piorunów

340 + 1 = 341

Tytuł: Prawo Caine’a

Autor: Matthew Woodring Stover

Kategoria: fantasy, science fiction

Liczba stron: 480

Ocena: 7/10

Piąta i ostatnia część serii Akty Caina, rozpoczętej genialną 10/10 książką Bohaterowie Umierają, którą zresztą ponownie polecam bo jest totalnie samowystarczająca i można na niej przestać xd

Prawo Caina wyjaśnia bardzo dużo rzeczy które w poprzednich częściach były jedynie wspomniane, takich jak Końska Wiedźma, porozumienie z Piricantche (czy jak się to pisze), dużo lokalnej teologii, itp.

Problemem jest ponownie to że dialogi są prowadzone tak żeby czytelnik przypadkiem nie zrozumiał. Cain zdaje sobie sprawę z faktycznego znaczenia tego co usłyszał i mówi "ożesz w mordę" podczas gdy czytający to ja mam takię "hę?". Trochę to męczące. Co prawda finalnie (czasem nawet w tym samym dialogu) rzeczy jako tako się kleją do kupu, ale i tak było to lekko męczące.

Druga rzecz to sposób prowadzenia narracji. No więc akcja tutaj dzieje się na chyba kilkunastu liniach czasowych, z czego dodatkowo część w krainach niematerialnych, część nadpisuje historyczne wydarzenia, a większość nawet nie jest dobrze umiejscowiona w czasie. Wprowadza to ogrom chaosu. Widziałem na internecie komentarze że to największy wyraz kunsztu autora itp. No sorry ale ja sie totalnie nie zgadzam, to jest pierdolnik.

Analogicznie plany i motywy bohatera też są jakieś takie... Niezdefiniowane. Wiadomo, Cain to Cain, showman który lubi zaskoczyć (chociaż czy zaskoczenie nadal będzie zaskoczeniem skoro spodziewaliśmy się że musi tam być? I że musi być "w jego stylu"?).

Mimo tych wad utrudniających czytanie, książka była dobra. Było sporo jatki, sporo plottwistów, sporo wyjaśnień, zakrawających lekko o retcon, ale bardzo pasujących do tego świata.

Nadal mam ból d⁎⁎y że jedyny przyjaciel Caina z pierwszej części został w drugiej zamieniony w zwykłego gnoja, a w trzeciej zapomniany xd No ale widocznie zmieniła się wizja.

Całą serię oceniam na 8/10 albo i 9/10, gdzie pierwszą część będę polecał każdemu do przeczytania (ponownie: można na niej spokojnie skończyć!).

OK, OSTATNI AKAPIT: Miałem dać 6/10 ale jak tak kalibruje względem poprzednich moich ocen... To ta książka jednak serio była dobra, po prostu chaotyczna. Może to cecha nie wada. No i z raz czy dwa złapałem się na tym że mnie północ zastała z czytnikiem w rękach, na nudnych książkach tak nie mam xD Dobra, dam 7.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba0piorunów

AAAA i uwaga bo książka zawiera spoilery z książki "Zabić drozda" xddd

Twórca1piorunów

@Barcol Właśnie kupiłem pierwszą część, po tych wszystkich zachwalaniach na Hejto, ogółem nie wiem czy źle szukałem ale ciężko było mi znaleźć i ostatecznie kupiłem w jakimś antykwariacie, z pozostałymi częściami jest tak samo? Ewentualnie gdzie szukać?

Gruba ryba1piorunów

@SilverHandJob Niestety nie umiem pomóc w tej materii, ja pozyskałem egzemplarze niefizyczne.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Książki

45piorunów

339 + 1 = 340

Tytuł: Poczta literacka, czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem

Autor: Wisława Szymborska

Kategoria: Publicystyka literacka, eseje

Wydawnictwo: Znak

Format: e-book

Liczba stron: 200

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5117372/poczta-literacka-czyli-jak-zostac-lub-nie-zostac-pisarzem

Było sobie ponoć takie czasopismo, jak "Życie literackie". Sama go nigdy w rękach nie miałam (pewnie dlatego, że przestało być wydawane zanim się urodziłam). Było ono natomiast pismem dla tych, którzy lubią pisać (i czytać). Czytelnicy mogli nadsyłać doń swoje wiersze, nowelki, opowiadania, listy. Część z nich była publikowana, część odrzucana, a część... komentowana. W rubryce "Poczta literacka" zamieszczane były odpowiedzi na niektóre z tych listów.

Okazuje się, że znacznej części tych odpowiedzi udzieliła anonimowo Wisława Szymborska, która wraz z Włodzimierzem Maciągiem prowadziła tę rubrykę od lat 60. W tej książce natomiast zostały zebrane jej odpowiedzi. Nie wszystkie, naturalnie, ale te co ciekawsze.

I o rety, ta Szymborska to cięty język miała. Trochę jak w anonimowych komentarzach w internecie, dawała znać aspirującym pisarzom, żeby lepiej z pisaniem dali sobie spokój. Że z talentem literackim trzeba się urodzić. Że mogą być zamiast tego świetnymi czytelnikami.

Nie mamy, niestety, wglądu w listy samych autorów — nie możemy sami ocenić tego, co nadesłali (poza paroma cytatami wrzuconymi do odpowiedzi). I o ile miejscami rzeczywiście daje się poznać talent Szymborskiej, jej uwagi czyta się z zainteresowaniem, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest w tym miejscami jakiś bullying. I wtedy już przyjemność z lektury trochę opada. No ale, ocenia nas przecież noblistka.

Prywatny licznik: 11/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (9)

Mistrz

w Książki

41piorunów

338 + 1 = 339

Prywatny licznik: 2 + 1 = 3

Tytuł: Rozpad umysłu. Biografia schizofrenii

Autor: Jeffrey Alan Lieberman

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368045796

Liczba stron: 600

Ocena: 8/10

Kompendium wiedzy o schizofrenii - dużo miejsca poświęconego rysowi historycznemu i zmianom w postrzeganiu tej choroby, ale i bieżącemu podejściu do niej. Dużo też autor miejsca poświęca osobistym relacjom ze schizofrenią, zarówno rodzinnym, jak i przede wszystkim zawodowym, gdzie autor nie ukrywa zarówno swoich porażek, jak i sukcesów. Czasem nawet zbyt dokładnie i dla laika (jakim jestem ja) było to już nieco za dużo - ale jak ktoś interesuje się tematem, to pozycja obowiązkowa. Zdecydowanie polecam.

Gruba ryba1piorunów

@bojowonastawionaowca oooo nie. Ja się czułem momentami jak początkujący schizofrenik xD serio już miewałem takie momenty że myślę sobie coś jest grubo nie tak. Na szczęście wystarczyło odpocząć i od razu lepiej :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

26piorunów

337 + 1 = 338

Tytuł: Żeglarz Mórz Przeznaczenia

Autor: Michael Moorcock

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Amber

Format: książka papierowa

ISBN: 83-7082-359-9

Liczba stron: 208

Ocena: 5/10

Trzecia część sagi o Elryku z Melnibone, w której bohater musi zmierzyć się z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością nie tylko swoją ale również swego ludu.

Moim zdaniem najsłabsza jak na razie cześć sagi. Pierwsza opowieść, wprowadzająca czytelnika w koncepcję multiwersum i Wiecznego Wojownika, mimo kilku ciekawych fragmentów, jak rodzeństwo Czarowników, sprawia wrażenie jakby autora trochę zbytnio poniosła fantazja i lekka megalomania.

Druga opowieść jest mocno średnia. Nie porywa. Zakończenie jest bardzo łatwe do przewidzenia. Najlepsze, przynajmniej dla współczesnego, polskiego czytelnia było chyba imię jednej z postaci. Przeczytajcie sami a zrozumiecie o co mi chodzi.

Ostatnia opowieść zaczyna się dobrze, rozwija ciekawie ale kończy znienacka. Trochę to wygląda jakby autora goniły terminy i musiał wszystko szybko skończyć. Wydarzenia ostatnich 4 czy 5 rozdziałów można by rozciągnąć na co najmniej dwa razy więcej i opisać lepiej.

Ogólnie oceniam co najwyżej na 5-6/10. W porównaniu ze świetnym "Elrykiem z Melnibone" i dobrą "Perłową Fortecą", wyraźny downgrade.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość2piorunów

@SpokoZiomek ciekawe kiedy Zysk wyda kolejny omnibus. Starego fantasy nigdy za wiele.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

16piorunów

336 + 1 = 337

Tytuł: The Bone Garden

Autor: Simon Beckett

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Orion

Format: e-book

Liczba stron: 368

Ocena: 5/10

Nie śledziłem tej serii od dłuższego czasu, zakładałem nawet, że to już zamknięta 6-tomowa całość, dlatego byłem mocno zaskoczony, że pod koniec ubiegłego roku (w listopadzie) ukazał się 7 tom.

W najnowszej odsłonie serii o dr. Davidzie Hunterze Simon Beckett zabiera nas w mroźne, odludne rejony walijskiej Cumbrii, gdzie główny bohater, jadąc do kolejnego "zwykły" (choć w jego przypadku trudno o zwykłym mówić) przypadku w pracy, zostaje uwięziony przez gwałtowną zimową burzę i odcięty od cywilizacji. Uciekając po omacku (bez nawigacji) przed żywiołem, trafia do małej wioski, w której mieszkańcy są nieufni, a każdy ma coś do ukrycia. Gdzie przez burzę sygnał GPS zamiera, a sieć komórkowa pozwala na odebranie co najwyżej SMSa i to tylko w niektórych miejscach. Podczas samotnej wędrówki właśnie w poszukiwaniu zasięgu, żeby poinformować pracodawcę, że nie dotrze na wyznaczone miejsce zbrodni, Hunter odkrywa ludzkie szczątki w korzeniach powalonego drzewa - co staje się początkiem serii niepokojących i coraz bardziej zagmatwanych wydarzeń. Ta zamknięta społeczność, odcięta od świata złamanymi liniami komunikacji i jedyną, zawaloną drogą wyjzdową, szybko okazuje się równie nieprzyjazna jak otaczające ją zimno i pustkowie.

Fabuła ma potencjał - klimat zimowej izolacji i narastające napięcie związane z lękiem przed tym, co i kto naprawdę kryje się za kolejnymi sekretami wioski, tworzą solidną gęstą atmosferę. Opisy krajobrazu i pogodowych warunków sprawdzają się dobrze i faktycznie budują pewien nastrój zamknięcia i bezsilności. Jednak, intryga często traci impet i momentami przypomina klasyczny kryminał bez wyraźnych zwrotów akcji, w którym prawdziwych zaskoczeń jest niewiele, a niektóre postacie i ich motywacje wydają się niejasno zarysowane.

Jako fan serii "Chemii Śmierci" trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że "The Bone Garden" to nie tylko jedna ze słabszych części z Davidem Hunterem, ale też raczej niepotrzebny tom. Mniej tu wtrąceń i smaczków z pracy Davida, które zwykle stanowiły o sile cyklu, a więcej rozciągniętego klimatu i stopniowo odkrywanych tajemnic, które ostatecznie nie oferują satysfakcjonującego wow. To wciąż przyjemne, zimne czytadło z duszną atmosferą małomiasteczkowego zamknięcia, ale w porównaniu z wcześniejszymi tomami brak mu charakterystycznej ostrości i energii. Bliżej mu do poprzedniej książki autora - "Zagubionego", niż do "Chemii Śmierci"

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Hydepark

29piorunów

335 + 1 = 336

Tytuł: Elantris

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: e-book

Liczba stron: 683

Ocena: 6/10

Wspaniała książka! Bardzo wciągająca fabuła, niewyjaśnione kwestie, tajemnice... Mimo że to jest "tylko" pojedyncza powieść, to udało się autorowi momentalnie wciągnąć mnie w historię i towarzyszyć bohaterom przez kolejne strony, poznając teraźniejszość, historię. Każda nowa postać pojawia się nie bez powodu, każdej zachowanie ma jakiś cel. Przepiękne, z czystym sercem 10/10... tak do 90% książki.

WTEM!

Autor sięga do najwspanialszych literackich tradycji i z hałasem i w kłębach dymu przyspiesza niczym stare BMW na autostradzie! Wygląda to tak, jakby planował dwa tomy, ale zmienił zdanie i całą resztę po łebkach streścił: tu coś się pojawia, tutaj wątek, tutaj posklejane, tutaj się zateguje, cyk, zakończenie, pora na CS-a.

Wątki, które wcześniej były bardzo ładnie utrzymywane, nagle przydają się tylko do zapchania akapitów, tajemnice, na których wyjaśnienie czekaliśmy, nagle dostajemy na tacy, w jednym zdaniu. Książka nadal trzyma poziom, ale jestem mocno zniesmaczony tym, jak została napisana końcówka.

Sum2piorunów

To moja pierwsza książka Sandersona i okropnie mnie od niego odrzuciła. Z drugą, "Zrodzonym z mgły", nie było lepiej. Widocznie źle trafiam, bo jakoś nie mogę się do niego przekonać i nie dostrzegam jego geniuszu :confused:

Fanatyk6piorunów

@Villdeo Archiwum Burzowego Światła, ma dobroć, której wszyscy potrzebujemy.

Kapłan @Dziwen potwierdzi.

GURU2piorunów

@Villdeo mnie przypadło do gustu tylko Archiwum i to 4 z 5 tomów. Cała reszta kompletnie nie dla mnie, wliczając w to Rozjemcę, którego wymęczyłem do połowy i nie miałem siły dalej. :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

23piorunów

334 + 1 = 335

Tytuł: Lotniskowiec HMS Eagle (I)

Autor: Grzegorz Barciszewski

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza CB

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-7339-332-5

Liczba stron: 48

Ocena: 7/10

Licznik : 5/12

Zwięzła monografia brytyjskiego HMS Eagle - czternastego okrętu i pierwszego lotniskowca o tej nazwie. Od projektu, przez adaptację, budowę prowadzoną z przerwami w latach 1913-1923, wejście do służby w Royal Navy w 1924 roku, okres międzywojenny, działania w czasie II wojny światowej aż po zatopienie w 1942 roku.

Kolejny okręt powstały na bazie przejętego kadłuba statku budowanego na zlecenie Chile, tym razem pancernika Admirale Cochrane. Przeprojektowany na lotniskowiec zgodnie z pierwszowojenną doktryną ich użycia, był wyposażony m.in. w artylerię średniego kalibru do walki ogniowej z innymi okrętami czy wyrzutnie torped. W czasie swojej służby wsławił się działaniami na morzu Śródziemnym, gdzie jego samoloty zatopiły i uszkodziły wiele włoskich okrętów, osłaniał także konwoje zaopatrzeniowe na Maltę. Zatonął trafiony przez 4 torpedy z niemieckiego U-73.

Zeszyt numer 239 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. Ta pozycja niestety nie aż tak bogata w zdjęcia i mapy jak inne, za to nie zawodzi w ilości ilustracji i danych technicznych.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Książki

30piorunów

333 + 1 = 334

Tytuł: Zapiski spod wezgłowia, czyli notatnik osobisty

Autor: Sei Shōnagon

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Wydawnictwo Akademickie Dialog

Format: e-book

ISBN: 9788363778187

Liczba stron: 374

Ocena: 7/10

Sei Shōnagon była damą dworu cesarzowej i z niezrównaną zajadłością opisywała wszystkie potknięcia i uchybienia dworzan dotyczące nie tylko etykiety dworskiej, ale również estetyki ich strojów, czy żegnania się po wspólnie spędzonej nocy.

Opisywała piękno rosy migoczącej na trawie w świetle poranka, kwitnących drzew, ceremonii w świątyniach i jednocześnie wymieniała setki rzeczy, które według niej były nie na miejscu - jak szczebiotanie nad brzydkim dzieckiem i śnieg na dachu biedaków.

Pod warstwą dworskiej etykiety i estetycznych ocen kryje się bardzo ludzki zapis samotności, rywalizacji i potrzeby bycia zauważoną.

Ten pamiętnik sprzed tysiąca lat - z setkami list tego co ładne, nieładne, na miejscu i nie na miejscu oraz dokładnymi opisami tego co on powiedział i co ona powiedziała i co na to cesarzowa - jest jednym z najważniejszych dzieł literatury japońskiej.

Bo Sei Shōnagon była nie tylko autorką pamiętnika, ale też znawczynią literatury i poetką, której twórczość oddziaływała na setki następnych twórców.

Polecam, nawet pomimo tego, że czasem autorkę ma się ochotę wytargać za włosy.

Czytelnicze bingo: Książka starsza od ciebie

Fanatyk8piorunów

:face_with_rolling_eyes:

Lider5piorunów

@KatieWee "Proszę iść być biednym gdzieś indziej!"

Fenomen2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk2piorunów

@KatieWee w kolejnym wcieleniu była z pewnością menelem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fenomen2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk1piorunów

@Vampiress oby nie, życie w takim kieracie pedanterii i ideału z pewnością zostało zrównoważone życiem w biedzie, brudzie, syfie i bez wymagań

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Książki

36piorunów

332 + 1 = 333

Tytuł: 1000 Lokomotyw

Autor: Torsten Berndt, Klaus Eckert

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk

Format: książka papierowa

Liczba stron: 368

Ocena: 8/10

Potężna cegła zawierająca skróconą historię kolei skupioną w znakomitej większości na Europie oraz krótkim rozdziałem dotyczącym Stanów Zjednoczonych. Kompetentnie napisana książka w zrozumiały sposób przedstawia uwarunkowania zarówno geograficzne jak i polityczne mające wpływ na rozwój kolei w danym kraju. Jak wskazuje tytuł, główna jej objętość poświęcona została lokomotywom i zespołom trakcyjnym funkcjonującym na danym obszarze od pierwszych parowozów, po nowoczesne elektryczne zespoły trakcyjne wysokich prędkości. Każda opatrzona fotografią, krótkim opisem oraz podstawowymi danymi technicznymi.

Znakomite wydawnictwo dla każdego miłośnika kolei. Ponadto czytana przed snem skutecznie usypia.

Fanatyk1piorunów

@saradonin_redux o, przypomniałeś mi że mam taką bestię w domu. Kupiłam kiedyś dzieciakom. Nie czytałam bo jest wielka.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

22piorunów

331 + 1 = 332

Tytuł: Lotniskowiec HMS Argus

Autor: Grzegorz Barciszewski

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza CB

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-7339-320-2

Liczba stron: 48

Ocena: 8/10

Licznik : 4/12

Kieszonkowa monografia brytyjskiego lotniskowca HMS Argus. Od genezy budowy i pochodzenia projektu, przez położenie stępki w 1914 roku, wodowanie w 1917 roku, służbę w Royal Navy, działania wojenne w czasie II wojny światowej aż po jego złomowanie w 1947 roku.

Zbudowany na bazie kadłuba chilijskiego transatlantyka powstającego w Wielkiej Brytanii, przejętego przez admiralicję na początku I wojny światowej. Okręt uważany za prekursora rozwiązania lądowiska jako pasa ciągnącego się się przez cały pokład nad resztą okrętu. Teraz to oczywistość, wtedy niekoniecznie. Służył też jako poligon doświadczalny takich rozwiązań jak odprowadzanie spalin z kotłowni czy systemów wyhamowywania samolotów przy lądowaniu - na początku miał liny hamujące wzdłuż a nie w poprzek pokładu. Dodatkowo miał quasi mostek (chart house) który na czas operacji lotniczych... był opuszczany pod podkład startowy.

Zeszyt numer 235 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. Pozycja mimo niewielkiej objętości bogata w dane, ilustracje i zdjęcia, często z własnych zbiorów autora, bardzo trudnych do zobaczenia w innych miejscach. Duży plus za sporą ilość danych technicznych oraz rysunków okrętu w różnych latach służby. Jeśli ktoś się interesuje marynistyką, lotniskowcami lub II wojną światową na morzu jest to pozycja obowiązkowa.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU

w Książki

36piorunów

330 + 1 = 331

Tytuł: Hunger Games

Autor: Suzanne Collins

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Hunger Games

Format: e-book

ISBN: 9780439023528

Liczba stron: 384

Ocena: 10/10

Prywatny licznik: 5/30

Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej daniny. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w Głodowych Igrzyskach, turnieju na śmierć i życie, transmitowanym na żywo przez telewizję. Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny - musi troszczyć się o młodszą siostrę i chorą matkę, a jest to prawdziwa walka o przetrwanie...

Powracam ponownie do serii. W liceum rozkoszowałam się trylogią (na tamten czas były tylko 3 części), a jako że od tamtego czasu wyszły 2 kolejne tomy z tego uniwersum, to chcę sobie przypomnieć całą historię zanim się za nie zabiorę.

Ach, jakie to jest dobre. Bardzo lubię sposób, w jaki jest budowana relacja głównych bohaterów, przebieg fabuły który trzyma w napięciu oraz problem powoli budującej się rebelii wobec panujących światem. Mam wrażenie, że nawet więcej z niej rozumiem niż wtedy jak ją czytałam mając te 15 lat. :grinning:

Jest to również pierwsza książka przeczytana przeze mnie po angielsku. :smiley:

Fanatyk1piorunów

@Trypsyna jak to wyszły 2 kolejne tomy :face_exhaling: nic o tym nie wiedziałem, trzeba będzie nadrobić

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

32piorunów

329 + 1 = 330

Tytuł: Lowizmu czyli na szlaku po ulgę

Autor: Filip Cembala

Kategoria: Coś jak poradnik, ale jednak nie

Wydawnictwo: Luna

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368226362

Liczba stron: 312

Ocena: 6,5/10

Od kilku lat próbuję zmienić swoje żyćko i być dla siebie bardziej przyjazna. Dlatego sięgnęłam po tę książkę. Autora książki kojarzę z rolek z śp. Joanną Kołaczkowską i kilku wywiadów u podcasterów. Uznałam, że warto dać mu szansę.

Co ma do zaoferowania ta publikacja? Nic odkrywczego. Bo ona nie odkrywa, raczej przypomina, że bycie dobrym dla siebie rzutuje na jakość życia.

Mamy tu autobiograficzne historyjki autora, jego zabawy ze słowem, przemyślenia egzystencjalne, odrobinę narcyzmu i szczyptę "złotych myśli"...

Można się pokusić o stwierdzenie, że autor bierze czytelnika w ramiona i niesie do leża wymoszczonego samoakceptacją i automiłością. Sugeruje, że w tym wygodnym i bezpiecznym gniazdku odbiorca może dokonywać aktów psychologicznego onanizmu i nie czuć wyrzutów sumienia.

Podobało mi się, że ta książka jest łagodna. Ona nie narzuca, nie każe. Pozwala korzystać z osobistych doświadczeń autora, a ten stara się przekazać, że tylko my jesteśmy ważni, to siebie mamy słuchać i z sobą żyć w zgodzie. Ale oczywiście na terapię trzeba iść, jeśli jest taka potrzeba, bo dobry terapeuta to skarb.

Jednak są też minusy. Zdecydowanie nadużywanie pewnych fraz przez Cembalę było denerwujące, np. "mieć paszport do..." (naszych granic, oceniania, itp.), "osobna osobo". Ten paszport w którymś momencie powodował u mnie przewrót gał o 180°.

Zauważyliście blond osobnika na tle różowej okładki. To autor. Fotki w środku prezentują go w różnych odsłonach, w większości korespondujących z jego aktualnym stanem tożsamości (?). Czy mamy zatem doczynienia z narcyzem? Cembala tłumaczy, że być może to będzie jedyna książka, jaką wydał, więc chciał, by zdobiły ją jego zdjęcia, tak by książka była niejako pamiątką. Mi to nie przeszkadzało.

Czy polecam? Nie wiem. Z jednej strony każdy z nas powinien "nie brać się w garść, lecz wziąć się w ramiona", jak pisze autor, ale z drugiej strony czasem trzeba też kopnąć siebie samego w zad, zamiast roztkliwiać się nad sobą.

Powiem tak, jeśli czujecie, że potrzebujecie się teraz przytulić, to Filip pomoże wepchnąć was w wasze własne ramiona. Jednak musicie mieć świadomość, że zrobi to na swoich zasadach.

Na koniec cytat, który najbardziej utkwił mi w głowie:

ODPIERDOL SIĘ OD SIEBIE

Fenomen3piorunów

Lubię czasem posłuchać Filipa i lubię jego zabawę słowem. A już treści z Kołaczkowska były super ❤️:sparkles:

A polecam książkę Natalii de babarro ,,czuła przewodniczka " chwilami przyjmowałam słowa że spoconymi oczami, ajevta książka wraca do mnie w pojedynczych momentach.

Fanatyk0piorunów

@Evivalarte ja lubię podcast Kaski Nosowskiej z synem. Polecam. 😁

Fenomen1piorunów

@Kaligula_Minus uuuu Nosowska to moje guru. Kocham babkę już z 15 lat. Aje podcastu nie słuchałam jeszcze. Może dlatego że ja podcasty słucham rzadko. Ja akurat mam zdalną która wymaga 100,% skupienia i większość dnia to Calle i ciężko jakiś znaleźć czas. Ale mam ja gdzieś na liście. O może jutro w drodze na miasto posłucham

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Książki

25piorunów

328 + 1 = 329

Tytuł: Figlarnie. Przestrzenie radykalnej prywatności

Autor: Maja Mozga-Górecka

Kategoria: esej

Wydawnictwo: Karakter

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-68059-94-6

Liczba stron: 288

Ocena: 7/10

Tytuł może nieco mylić, ponieważ nie chodzi tu o przysłówek („jak?” – figlarnie), lecz o rzeczownik w liczbie mnogiej („co?” – figlarnie). Według niektórych źródeł figlarnia miała oznaczać miejsce przeznaczone do figlowania czyli zabawy.

Zupełnie czego innego spodziewałam się po tej książce. Myślałam raczej o opowieści o przemianach myślenia o samotności i o tym, jak z tej potrzeby tworzono przestrzenie do przebywania samemu. W pewnym sensie można tu takie wątki odnaleźć, jednak całość przypomina bardziej wykład z historii architektury niż rozważania socjologiczne — a to zainteresowałyby mnie zdecydowanie bardziej.

Autorka przedstawia historię kilku budynków i mieszkań — między innymi gabinetu Freuda czy willi Müllerów w Pradze — opisując jak i dlaczego powstawały oraz jakie były ich późniejsze losy.

To publikacja raczej dla osób zainteresowanych historią architektury czy projektowaniem przestrzeni. Czytelnik szukający refleksji bardziej psychologicznej czy społecznej może poczuć lekki niedosyt — choć niewątpliwie znajdzie tu sporo inspirujących tropów do dalszych przemyśleń.

Polecam, szczególnie osobom architekturą zainteresowanym - czyta się tę książkę naprawdę dobrze!

Fanatyk

w Książki

23piorunów

327 + 1 = 328

Tytuł: Szaleństwo Cthulhu

Autor: Arthur C. Clarke, Robert Silverberg , Caitlín R. Kiernan, Heather Graham, Lois H. Gresh, Harry Turtledove, William Browning Spencer, John Shirley, Michael Shea, Melanie Tem, Donald Tyson, Daniel Schweitzer, K.M. Tonso, J.C. Koch, Joseph S. Pulver Sr., Jonathan Thomas

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Vesper

Format: książka papierowa

ISBN: 9788377314005

Liczba stron: 424

Ocena: 6/10

Ola boga, zajęło mi to więcej niż się spodziewałem, ale ten zbiór ma mnóstwo wzlotów i upadków. Są opowiadania, które bardzo dobrze oddają klimat HP Lovecrafta, a są takie luźno nawiązujące do całej idei.

Ale coś co powinno być łącznikiem ich wszystkich jest oryginał czyli „W górach szaleństwa” (ocena nie uwzględnia tego arcydzieła) . Każde opowiadanie stara się nawiązywać do tamtych wydarzeń. W lepszy lub gorszy sposób. Jest sporo opowiadań które nie mam pojęcia jak się tam znalazły ani dlaczego. Ni to dobre ni to związane z tematem. Ot miało być mhroczno i straszno a czasami śmiesznie. W szczególności 2 pierwsze opowiadania totalnie zbiły mnie z tropu. Jest coś dla fanów, ale nie jest to pozycja obowiązkowa.

Autorytet

w Hydepark

36piorunów

326 + 1 = 327

Tytuł: Ziemia jałowa. Opowieść o Zagłębiu.

Autor: Magdalena Okraska

Kategoria: reportaż

Ocena: 7/10

Bardzo smutna książka. Opis krainy dotkniętej balcerowiczowymi reformami, z których wyszła pokiereszowana i nieodwracalnie skrzywdzona. Bezrobocie, bieda, brak pracodawców utrzymujących całe miasta (z akcentem na Zawiercie i Sosnowiec). Trudne, smutne historie pokazujące, że koszt transformacji był bardzo wysoki.

Gruba ryba1piorunów

Jakie miasta są omówione?

Autorytet4piorunów

@JapyczStasiek Zawiercie, Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza - Ząbkowice, Będzin

Fenomen0piorunów

@DerMirker to te miasta gdzie teraz rozwija się automotive?

Dla kogo koszt był wysoki? Dla społeczeństwa, które musi utrzymywać tych wszystkich emerytów górniczych po 50-ce?

Jakie miasta mają utrzymywać pracodawcy?? Ujebali nogi tym ludzią, że nie mogą pracować 10 minut dalej, w innym mieście?

Tytan1piorunów

@michal-g-1 nie mogą bo Balcerowicz jest be i im popsuł ciepłe posadki, które nie były w stanie bez państwa istnieć

Autorytet3piorunów

@michal-g-1 można było zrobić to bardziej pro ludzko... 50 letnie kobiety z fabryki szkła mają się przebranżowić? Całe miasto żyjące z jednej fabryki co miało ze sobą począć? Zagłębie to nie tylko kopalnie

Fenomen0piorunów

@DerMirker pro ludzko czyli... za czyje pieniądze mają nie robić i mieć płacone?

Ma mi być żal ludzi bo robili jedno a teraz muszą się uczyć robić drugie? To takie straszne? Baba myślała że będzie całe życie tyrać w jednym zakładzie i teraz musi robić co innego - to jest ten dramat?

Zagłębie to część aglomeracji Śląskiej i bajka o "jednej fabryce w mieście " jest kłamstwem. Można było tramwajem jechać do Katowic, Bytomia... połączenia autobusowe to również super sprawa. Możliwości jest bardzo wiele.

Autorytet0piorunów

@michal-g-1 możesz se pojechać tramwajem z Zawiercia do Gliwic do fabryki automotive, która się właśnie zwija, powodzenia

Fenomen0piorunów

@DerMirker chciałbym mieszkać w Gliwicach.

Miasto bardzo się rozwinęło, komunikacja miejska na europejskim poziomie, przepiękne odnawiane kamienicę i budynki, masa studentów, eventów, miejsc do pracy, różnorodne gałęzie przemysłu.

Gliwice to akurat obecnie jedno z fajniejszych miejsc do życia w PL, więc twój argument chybił.

Pozatym tramwaj już do Gliwic nie dojeżdża.

Autorytet0piorunów

@michal-g-1 no właśnie nie, bo Stellantis wygasza automotive w Gliwicach i to jedyne miasto w PL, gdzie zlikwidowano połączenia tramwajowe

Fenomen0piorunów

@DerMirker

1. Gliwice to jedno z fajniejszych miejsc w PL do życia i pracy.

2. Bardzo dobrze, że zlikwidowano tramwaje. W końcu to mieszkańcy tego chcieli. Jak rozumiem w twojej narracji to pewnie dlatego że jest tak biednie i źle. Jeżeli tak, to znowu się mylisz.

Fenomen0piorunów

@DerMirker tak.

Gliwice to jedno z najlepiej skomunikowanych miast na śląsku (A1, A4, DTŚ) I jedno z najlepiej rozplanowanych urbanistycznie (niemieckie miasto). Jechałem nawet autobusem po linii na której kiedyś jeździł tramwaj i... nie czułem tego xd które na siłę insynuujesz.

Ale widzę że zgubiłeś wątek

Autorytet6piorunów

Pierdolenie wielkomiejskich libków zawsze śmieszy. Życzę wam likwidacji miejsc pracy 10 lat przed emeryturą, likwidacji jedynego karmiciela całej osady, zaorania PKS i obcięcia połączeń PKP w waszych miastach. Wtedy zrozumiecie. Tfu!

Gruba ryba4piorunów

@DerMirker przecież wystarczy wziąć rodzinę, która przez parę pokoleń mieszkała w jednym miejscu i przeprowadzić się do Warszawy, a miasta Polski B można zlikwidować, proste

Fenomen1piorunów

@DerMirker rozsierdzony, bo ktoś nie żałuje ludzi bez aspiracji i ambicji xddd

Jejku, nie ms PKS w mojej wiosze, miałem całe życie aby coś osiągnąć ale bez PKSa to teraz tylko bieda xd

Gruba ryba4piorunów

@michal-g-1 ale to ty nie rozumiesz skali makro, jak wyobrażasz sobie istnienie społeczności, w której wszyscy są ambitni i osiągają sukcesy? 5 wielkich metropolii w Polsce i pustynia dookoła?

Małe miasta muszą żyć i się rozwijać, żeby istnieć, dojeżdżanie do wojewódzkich to rozwiązanie dla nielicznych. Wyśmiewasz opa, a sam masz w głowie jakąś utopię, która nie ma szans istnieć.

Autorytet0piorunów

@michal-g-1 Ludzie bez aspiracji i ambicji stracili młodość i zdrowie w socjalistycznych zakładach w Polsce powiatowej i mają na stare lata emigrować do TOP 6 XD no nie mogę z chłopem. Wołaj jak będziesz mieć 65 lat i cię wypierdolą z roboty, sprawdzę wówczas twoją motywację, nie pozdrawiam

Fenomen0piorunów

@DerMirker myślę, że z roboty wypierdolą mnie wcześniej, zostanę bez socjalu, beneficjentów, wcześniej emerytury i programów osłonowych, które mają obecni mieszkańcy śląska. Oni mieli miękkie lądowanie, ja będę miał twarde - ale nie będę mówił że "wyszedłem z kapitalistycznej polski pokiereszowany i skrzywdzony" bo byłoby to kłamstwem, tak samo jak kłamstwem jest mówienie "kraina dotkniętej balcerowiczowymi reformami, z których wyszła pokiereszowana i nieodwracalnie skrzywdzona" o obecnych ślązakach

Fenomen0piorunów

@JapyczStasiek

Jak wyobrażasz sobie istnienie społeczności, w której wszyscy są ambitni i osiągają sukcesy?(...) Wyśmiewasz opa, a sam masz w głowie jakąś utopię, która nie ma szans istnieć.

Ale w ogóle sobie nie wyobrażam i nie mam w głowie obrazu utopii. Zupełnie nie wypowiadam się na temat jak być powinno ani co powinno istnieć.

Zarzucasz mi coś czego nie mówiłem ani z czym się nie zgadzam, więc czytaj że zrozumieniem.

Wypowiadam się o tym, że nie żal mi tych ludzi na śląsku którym nie chciało się szukać nowej pracy. Myślę że jest w PL o wiele więcej rzeczywiście poszkodowanych grup społecznych które rzeczywiście ucierpiały na transformacji ustrojowej i to zupełnie inny temat

Autorytet1piorunów

@michal-g-1 musisz mieć zajebiście silną psychę

Pokaż więcej komentarzy (22)

Fanatyk

w Książki

36piorunów

325 + 1 = 326

Tytuł: Oto początek naszej historii

Autor: Tobias Wolff

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8396-099-9

Liczba stron: 344

Ocena: 7/10

Książka z serii Opowiadania amerykańskie wydawnictwa Czarne

Autora poznałam przy okazji książki Chłopięce lata i polubiłam za niewymuszone poczucie humoru kryjące się raczej w kontrastach i pobłażaniu dla ludzkich słabości niż efektownych gagach.

W tym zbiorze opowiadań poznajemy zwyczajne historie ludzi pogubionych, niepewnych siebie, kryjących się za innymi i swoją pracą. Ludzi wierzących, że są dobrymi osobami i że jakoś radzą sobie ze swoim życiem. To fragmenty, krótkie obrazki, które pozbawione są najczęściej jakiegoś wyraźnego zakończenia, podsumowania, nie prowadzą donikąd. Wymagają przez to jakiegoś takiego zatrzymania, zastanowienia się, dopowiedzenia sobie dalszego ciągu.

Polecam!

Czytelnicze bingo: Zbiór opowiadań

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Książki

35piorunów

324 + 1 = 325

Tytuł: Wspaniałość Ambersonów

Autor: Booth Tarkington

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: mg

Format: e-book

ISBN: 9788377795316

Liczba stron: 308

Opowiadając losy młodego George'a Ambersona autor nakreśla losy i rozwój amerykańskiego miasta, oskarżając przy tym stare rody, o to, że nie poradziły sobie ze zmianami i pozwoliły na upadek kultury amerykańskiej.

Georgie jest nakreślony grubą kreską, czasem autor zupełnie szarżuje opisując jego bezczelność, butę, brak poczucia humoru na własny temat, zacofanie, lęki i poglądy, jednak i tak chcemy się dowiedzieć co będzie dalej. Wiemy, że dąży do upadku, robi to jednak w uroczy i swój własny sposób.

Ta książka jest zabawna i lekka, a jednak w bardzo zjadliwy sposób obnaża najgorsze cechy elit amerykańskich.

Czy polecam? Jasne, bawiłam się świetnie!

Czytelnicze bingo: Książka nagrodzona (Pulitzer 1919)

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU3piorunów

Nie mogłem się powstrzymać, to silniejsze ode mnie.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Książki

37piorunów

323 + 1 = 324

Tytuł: Wielkie nadzieje

Autor: Charles Dickens

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: mg

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-7779-498-2

Liczba stron: 425

Ocena: 8/10

To opowieść o iluzjach i o tym, że to co uznajemy za pewnik, wcale takim pewnikiem nie musi być. O złudzeniach i złamanych sercach. I jak zwykle u Dickensa o więzieniach i absurdach prawa.

Młody, pogardzany i poniżany Pip, wychowujący się w chacie wiejskiego kowala, otrzymuje od losu wielką szansę. Trafia - jako chłopiec do towarzystwa - do domu panny Havisham, która zamknęła się na świat po porzuceniu przez ukochanego. Pip dostaje możliwość zostania dżentelmenem i duże pieniądze, z którymi jednak nie do końca potrafi sobie poradzić.

Nie ma tu prostej dickensowskiej nagrody za bycie dobrym człowiekiem - przeciwnie, zakończenie jest gorzkie i zupełnie inne niż i żyli długo i szczęśliwie, co sprawia, że z jednej strony czytelnik czuje się zawiedziony - w końcu autor przyzwyczaja nas do takiej baśniowej konstrukcji, z drugiej jednak czuje się usatysfakcjonowany, ponieważ w prawdziwym życiu zarówno wielkie i mniejsze nadzieje jednak się nie spełniają. A już to co się dzieje z Biddy to jest, proszę państwa, coś, czego czytelnik nie spodziewa się zupełnie :slightly_smiling_face:

To Dickens (choć nieco inny), więc oczywiście polecam!

Czytelnicze bingo: Książka, która została zekranizowana

Lider0piorunów

@KatieWee film jest osadzony we współczesnym świecie ~90 lata i po obejrzeniu miałem wrażenie, że to to przeniesienie w nim nie siadło i, że książka może bardziej się klei w czasach Dickensa, ale nie chciało mi się czytać.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Inspirator

w Hydepark

35piorunów

322+ 1 = 323

Tytuł: Eden

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literacki

Format: książka papierowa

ISBN: 9788308061749

Liczba stron: 424

Ocena: 7/10

Przy każdej kolejnej książce Lema jestem zdziwiony, że pomimo tego, iż wszystkie jego książki kręcą się wokół podobnej tematyki to różnią się one od siebie tak, jakby były pisane przez różnych autorów z których każdy specjalizuje się w innym gatunku. I do tego wychodzi mu to bardzo dobrze.

Książka zaczyna się, gdy wskutek błędu popełnionego podczas okrążania nieznanej planety szóstka astronautów zmuszona jest lądować na niej awaryjnie. W związku z tym, że lądowanie nie należało do najmiększych zmuszeni są do radzenia sobie w nowej rzeczywistości przy bardzo ograniczonych środkach - rozpoczynają eksploracja planety.

W związku z tym, że zastane realia różnią się diametralnie od tego co znamy na Ziemi w każdym aspekcie a Lem stara się nam przekazać to jak najdokładniej książka wymaga wyjątkowo uważnego czytania, żeby nic z opisów nam nie umknęło. Z kolejnymi stronami poznajemy nowe lokacje, zjawiska i wydarzenia mające miejsce na tytułowym Edenie a główni bohaterowie próbują się połapać o co w tym wszystkim właściwie chodzi. Nie brakuje tutaj typowych dla Lema rozważań nad różnymi rozterkami filozoficznymi i moralnymi a te jak powszechnie wiadomo są mocną strona twórczości Lema. W szczególności spodobała mi się końcówka - tam mamy samo "mięsko".

Bardzo dobry tytuł - zarówno jako pierwsze spotkanie z książkami Lema jak i dla tych, którzy mieli z nimi do czynienia.

Inspirator

w Hydepark

22piorunów

321 + 1 = 322

Tytuł: Detroit. Sekcja zwłok Ameryki.

Autor: Charlie LeDuff

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: e-book

ISBN: 9788380490406

Liczba stron: 296

Ocena: 6/10

Użycie wyrażenia "Sekcja zwłok" może być dla niektórych trochę mylące. Mi kojarzy się ono z analizą, skrupulatnym i usystematyzowanym dociekaniem przyczyn i następujących po nim skutków, rozkładaniem wszystkiego na czynniki pierwsze. Zamiast tego dostajemy kilka raczej mniej niż bardziej powiązanych ze sobą historii, anegdot oraz osobistych doświadczeń autora wynikających z bycia rdzennym mieszkańcem Detroit. Owe "okruszki" z rzeczywistości Detroit całkiem nieźle pozwalają zasmakować w realiach tego upadłego miasta (chociaż niektórych może trochę irytować język autora któremu chyba bardzo zależy, żeby pokazać jakim to jest lokalnym "swojakiem"), jednak mimo wszystko sekcją zwłok tego nazwać nie można - co najwyżej szturchaniem trupa kijem. Mimo wszystko czyta się jednak dosyć przyjemnie i stąd stosunkowo wysoka ocena.

Fanatyk2piorunów

@Kuba0788 czytałem kilka lat temu. Podobała mi się, ale faktycznie jest to raczej zbiór historii, które łączy jedno miasto. Nie ma tu głębszej analizy.

Pokaż więcej komentarzy (4)